Jump to content
Dogomania

socurek

Members
  • Posts

    621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by socurek

  1. :hand: Witam! Muchy- pierwsze oznaki wiosny :p Masz świetnego kocurka :lol: Kiedyś miałam kotkę... ale kotki są podobno bardziej pokręcone od kocurków... Rudy jest śliczny. Czasem tęsknię za spokojnym, głośnym mruczeniem. Teraz zamiast mruczenia mam w łóżku wierzgające 4 odnóża :evil_lol: Pozdrawiam, a co do much, to mój kot uwielbiał na nie polować :diabloti:
  2. Kurcze, ale fajne psiaki! Gomez jest uroczy. Fajne ma spacerki, takie w licznym gronie ;) Ale jakbym miała zapanować nad takim stadem to ojojoj... a do fotek faktycznie masz taaaalent. Czekam na więcej :)
  3. [quote name='Elizusiek']i jeszcze wszystkie trzy łebki :loveu: [IMG]http://img247.imageshack.us/img247/3842/zdjcie026zu0.jpg[/IMG][/quote] Jaka wesoła gromadka!! To zdjęcie moim zdaniem jest naj, najlepsze!! Uwielbiam dobki ;) Niestety dla mojego koty to uciekająca zabawka i tyle.
  4. [SIZE=5][COLOR=DarkOrange]Chłodnawo się zrobiło. Rekwiruję kocyk![/COLOR][/SIZE] [img]http://foto3.m.onet.pl/_m/26019e40767e13248ccdcaddc6bf34af,5,19,0.jpg[/img] [COLOR=DarkOrange][SIZE=5]Wcale nie śpię, tylko bardzo wolno mrugam powiekami! [img]http://foto1.m.onet.pl/_m/8b3838bd069a822f4c92b6d602813db5,5,19,0.jpg[/img] A teraz skończ się bawić jak szczeniak i dmuchać mi do ucha... ja chcę kulturalnie spać! :angryy: [img]http://foto0.m.onet.pl/_m/8d9dc0b45db01e06782f58c8883109a8,5,19,0.jpg[/img] [COLOR=Red]Dziękujemy za odwiedzinki! POZDRAWIAMY!!:multi:[/COLOR] [/SIZE][/COLOR]
  5. Lemonsky, mam naturę zaczepną po prostu :eviltong: Czy to coś złego, że nie zrobiłam z tego tematu tabu?? Oczywiście, że pracuję z pieskiem: [URL]http://dogomania.pl/forum/showthread.php?t=50142[/URL] ale mam czasem takie wrażenie... hmmm... krok w przód, dwa w tył... Jak już mi się udało odkryć (Amerykę) czym odwrócić jego uwagę od biegaczy/rowerzystów/starszych panów/psów, to zaczął swoje sceny przedsklepowe :mad: Faktycznie... wygląda na to, że on jest bardzo zestresowany. Dziś ktoś go chciał pogłaskać, a on się tak przestraszył, że odskoczył. Czasem nie potrafię go zrozumieć... więc ciągle szukam jakiejś wskazówki, która pozwoli mi dotrzeć do sedna... I nigdy w życiu nie dopuściłam się zaniedbania :angryy: A postępy? Tak jak napisałam. Jedni zachwycają się jaki jest wspaniale ułożony, inni- straszą SM. BeataG, sugerujesz, ze powinnam go oddać znów do schronu?
  6. No dobra, więc nie ma różnicy, czy luzem czy na smyczy, tak? Wiem, że Northon może groźnie wyglądać, ale on szczeka bo się boi. Łapki ugięte, ciałko przesunięte do tyłu i gra twardziela. A jeśli nie smycz i kaganiec, to jaką inną kontrolę mogę mieć nad psem? Pies to nie człowiek... pewnych rzeczy nie rozumie po prostu.
  7. Mam taki sam, a raczej bardzo zbliżony problem. I nie radzę sobie z nim zupełnie... Otóż mój pies, skurczybyk, wyje... ale nie mogę drania złapać na gorącym uczynku! Wychodzę do pracy popołudniu i wracam ok 23:00. I w takich sytuacjach nie ma problemu. Problem jest, kiedy mnie nie ma w nocy. I to tylko czasami. Menda szczeka, że pysk mu się nie zamyka! nie wiem, co mam robić... myślałam, że się przyzwyczai... ale nie! Sąsiedzi mnie nienawidzą :angryy:
  8. :D Właśnie! Zwierzaki potrafią być wdzięczne za wszystko, co się dla nich zrobi. Ludzie czasem nie :angryy:
  9. A owszem, dmucham :razz: czasem to jedyny sposób, żeby bestię obudzić. Pancia czasem ma napad niekontrolowanej miłości i się musi do pieska poprzytulać, a jak piesek nie przytula się do panci, to trzeba go zmotywować ;) Maja wiem, że jest piękny. Dla mnie to najpiękniejsze zjawisko, jakie istnieje... Jest moją dumą (kiedy jest grzeczny na spacerze- czasem się zdarza i wszyscy się zachwycają jaki jest mądry... a żeby go znali :diabloti: diabła wcielonego) i to było naprawdę czymś niepowtarzalnym obserwować jego zmianę. Z matowej teraz jego sierść stała się błyszcząca. Przytył prawie 10 kg. Ale najwspanialszą zmianą było obserwować jak z dnia na dzień coraz bardziej się do mnie przekonuje, coraz bardziej czuje, że jest członkiem rodziny, jak zaczyna się upewniać, że jest w Domu, coraz bardziej cieszy się z moich powrotów. Założyłam tego foto bloga żeby przekazać choć część tego niesamowitego doświadczenia. Pierwszy raz przeżyłam coś takiego. Poznawałam prawie dorosłego psa... najpierw był zupełnie obcy. Powoli przekonywaliśmy się do siebie: ja do niego, on do mnie. Zarówno moja miłość do niego, jak jego miłość do mnie kiełkowały powoli. Wiem, że byłam przerażona... on też był. Budowaliśmy wspólnie zaufanie... A teraz [B][COLOR=Red]koffamy się jak wariaty[/COLOR][/B] :p Do powiedzenia mam tylko tyle, że naprawdę opłacało się dać mu dom. Zyskałam [B][COLOR=Red]najlepszego przyjaciela[/COLOR][/B], jakiego mogłabym sobie wymarzyć... Czasem ma odchyły (widać po wątkach :roll:), ale poszedłby za mną w ogień. Nie żałuję, że go przygarnęłam. I wszystkim zawsze będę mówić, że najbardziej kochają psy ze schroniska :cool2::thumbs::happy1::sweetCyb:
  10. Oj, mój piesek nie ma ze mną łatwo. Pancia lubi złościć pieska, taka z niej menda straszna. A najbardziej wkurzająca to jest jak pieskowi dmucha do uszków jak piesek śpi :p Wtedy gbur zawsze startuje z zębami... a kończy buziakiem ;) Mój kochaaaany pies :loveu: [img]http://foto3.m.onet.pl/_m/9deb228a4e139f3a35ec8d79ca450683,5,19,0.jpg[/img] [img]http://foto3.m.onet.pl/_m/0a2d2777ef8461a52f19525a0f371d83,5,19,0.jpg[/img] [B][COLOR=Red][SIZE=6]KOCHAM CIĘ, PASQDO![/SIZE][/COLOR][/B]
  11. Boooożeee... Ludzka kupa to prawdziwa uczta dla mojego psiura. Jak tylko słyszę, że mlaska ze smakiem, to już wiem, że czeka mnie śmierdzący powrót do domu, śmierdzące czyszczenie mu pyska i kagańca i śmierdzące pranie spodni, do których się po drodze wyprzytulał. A zanim wejdę na 3 piętro i otworzę drzwi to mur-beton zaśmierdzi się cała klatka! :shake: Doszło do tego, że jak coś tylko zaczyna śmierdzieć na spacerku to od razu wołam psa i obwą****ę mu kaganiec... najpierw z daleka oczywiście- nie chciałabym całusa przez kupę :mad: Słyszałam że żwacze pomagają ;) Pewnie spróbujemy w okresie wysypu kup.
  12. Zdecydowanie utwierdziłyście mnie w przekonaniu, że on się po prostu boi. Nie skacze, zeby ugryźć, tylko raczej doskakuje, szczeka i zwiewa. Doskakuje na ugiętych łapach. Kiedy się ze mną bawi nie ma nawet takiego prawdopodobieństwa, zeby odbiegł obszczekać, bo wtedy to może koło nas przejść parada słoni cyrkowych i on na to nie zwróci uwagi. Przykład obszczekiwania: wychodzę z klatki i nagle pod drzwiami nie stąd ni z owąd znajduje się ulotkarz. Za późno, żeby się wycofać. Otwieram drzwi, pies wybiega i prawie zderza się z ulotkarzem :roll: Staje przez chwilę w bezruchu jakby nie wiedział o się stało- no i drugi odruch: "HAU HAU HAU WRRRR"... Przepraszając tłumaczyłam ulotkarzowi, że się po prostu przestraszył... a ulotkarz mi na to "ja to dopiero miałem stracha" ;) Norris to naprawdę kochany pies i mogę z nim zrobić wszystko, wytargać za uszy, za resztkę ogona, wsadzić głowę do paszczy... Nawet starsze panie na ulicy czasem go głaskają :p
  13. Smakołyki próbowałam, ale robię z siebie idiotkę. Przychodzi, popatrzy, jak się zorientuje że to nie kamyczek to sam sobie swojego znajdzie. A następnym razem jak przywołam to nie przyjdzie. Jeśli zaś chodzi o sytuacje w których obszczekuje, to zazwyczaj jak kogoś nie widzi i nagle ten ktoś się wyłania w polu jego widzenia. Szczeka na starszych mężczyzn z laskami i na tęższych w czapkach :p Tak właśnie myślę, że może źle kojarzyć. Zostawać potrafi, ale tylko wtedy, kiedy skupia się na mnie, czytaj: mam kamyczek/patyczek i zamierzam go rzucić. Czy to można jakoś "edukacyjnie" wykorzystać? No i ponawiam pytanie... czy takie odwracanie uwagi od potencjalnego obiektu obszczekiwania wogóle czemuś służy, czy to tylko doraźny środek? Czy to, że odwrócę jego uwagę rzucając mu patyk nauczy go, że nie wolno do kogoś podbiegać i drzeć pyska? Bo mnie się wydaje, że on tego nie pojmuje... No i jak macie jakieś propozycje jak można go tego oduczyć, to bym bardzo prosiła. Wiem, ze jest na tyle inteligentny, że wystarczy mu kilka dni... Ale ja już wyczerpałam swoje pomysły. A pytanie w temacie to bardziej o to, jak mu dać do zrozumienia, ze takie zachowanie jest niedopuszczalne? Jak tylko się trochę ociepli i uzbieram fundusze zabieram go na szkolenie- na pewno będzie się świetnie bawił, bo on strasznie lubi się uczyć, tylko ja nie bardzo wiem jak. Na razie pracuje nad nim Feronek :lol: Mam nadzieję, że nam się uda, bo dość mam o*******anów zbieranych na ulicy. To jest tak, że raz zboirę solidny opieprz że taką bestię sobie wychowałam, a innym razem słyszę jakiego mam cudownego i ślicznie ułożonego pieska... :roll: Acha... i jeszcze jedno....... a po czym mam stwierdzić, czy on jest pewny siebie??
  14. Behemot, pewnie, ze wolałabym aby mój pies się bawił kulturalnie piłką. Ale kulturalnie to on się bawi tylko w domu. Natomiast na polku przemawiają do niego tylko dary natury. W jego hierarchii to się układa mniej-więcej tak: zabawa ludźmi, zabawa patyczkami, ZABAWA KAMYCZKAMI. Nie ma takiego kagańca, który by go powstrzymał przed noszeniem kamyków. Wiem, że nie powinnam mu pozwalać, ale to najlepszy sposób na skupienie jego uwagi...:oops: A co do kagańca, właśnie ze względu na swoje upodobania do obszczekiwania- zawsze ma założony, z tego też względu piłeczki odpadają w przedbiegach :roll: Romas, a ja tam nie wiem, czy on jest pewny, czy niepewny siebie. Obszczekuje tylko mężczyzn i tylko w niektórych sytuacjach. Na ogół ślicznie się bawi, więc to nie jest tak, że obszczekuje wszystkich. A jeśli faktycznie masz rację i [quote]nie jest zbyt pewnym siebie zwierzakiem[/quote] to co mam na to poradzić? położyć go na kozetce i z nim porozmawiać? Mogę go też nie zabierać na spacery i uczyć kupkać do klopa i wtedy też wogóle nie będzie tematu :cool3:
  15. Pytanie jak w temacie. Jak już wspominałam w wielu wątkach mam problemy z obszczekiwaniem. PRACUJĘ NAD TYM CIĘŻKO. Na długich spacerkach po parku w zasadzie problem już nie istnieje, bo zawsze się piesek zajmie a to patyczkiem, a to kamyczkiem- to dla niego priorytety Zawsze noszę 5 kilo kamieni w kieszeniach :lol: Ale dziś go przywiązałam przed sklepem na chwilę i jak nie rozdarł tej swojej jadaczki na ludzisków... I tak się nakręcił, że nawet jak wróciłam to go nie powstrzymało przed obszczekiwaniem :roll: I nie wiem co ja mam robić w takich sytuacjach. Jak go targam na tej smyczy to przynosi odwrotne efekty. I nie mówcie mi, ze to jest nienaturalne, ze pies się nakręca na smyczy, bo treser z którym rozmawiałam twierdzi, ze to uzasadnione, że kiedy się psa przyciąga to mu daje do zrozumienia, ze coś jest nie w porządku. Bić go mam? Bez sensu... Nie wiem, próbowałam chyba wszystkiego... Komuś się udało coś takiego wyeliminować?? Bo mnie już ręce opadają. Jeszcze jedno pytanie... nie wiem, czy dobrze robię. Odwracam jego uwagę od sytuacji w których potencjalnie mógłby kogoś obszczekać... ale co będzie jak np. braknie mi w kieszeni perspektywy zabawy? Zajmie się wtedy gonieniem biegaczy? Te kamyczki, patyczki... To tylko uśmierza ból, a nie dociera do przyczyny, prawda? Niech mi ktoś napisze coś konstruktywnego :-(
  16. Próbowałam z różnymi karmami ale nie zauważyłam, żeby którąś jadł chętniej. Zabierałam miskę, ale mnie wyśmiał. Czasem nawet nie zauważał, bo on rzadko podchodzi do miski. Metoda na głoda nie działa. Wszyscy mówią, że dobrze wygląda- teraz faktycznie wygląda nieźle, ale jak nie będzie jadł to znowu schudnie :roll: A tego bym nie chciała... wypielęgnowałam w nim każdy kilogramik...
  17. Niech mi ktoś doradzi, bo nie wytrzymam z tym psem. Jak przyjechał ze schronu wpierniczał chappi ile wlezie i nie przyszło mu do głowy grymasić. Odkąd pancia ugotowała parę razy dobry obiadek pieskowi, piesio jakby odkrył inny świat :roll: Suche karmy poszły w odstawkę. I choć się zawzięłam i od dwóch miesięcy niczego gotowanego nie dostał on zjada miseczkę, pół miseczki dziennie! A przecież to duży pies i musi jeść więcej :placz: Ostatnio zaczęłam mu polewać karmę roztopionym masełkiem. Działało... kilka dni wylizywał miskę do czyściusia. Ale od trzech dni znowu wybrzydza, marudzi, wącha i odchodzi... Nie mam pojęcia co mam jeszcze zrobić? Wynająć suczki, żeby mu tańczyły kankana przed miską?? :mad: Waży dobrze, ale nie podoba mi się, ze tak sobie po prostu przechodzi na dietę... Dodam jeszcze, że wypróbowaliśmy chyba wszystkich dostępnych nam karm... Co robić? Co robić? Zazdroszczę ludziom, którzy mówią, że ich psy wcinają nawet warzywa, bo cokolwiek, co nie jest mięsem nie jest dla waćpana Norusia jadalne.
  18. Boziu!! Dlaczego ludzie nie chcę brać tak cudownych, wspaniałych psów?! Ostatnio w moim życiu zdarzyły się dwa wspaniałe wydarzenia: kupno mieszkania i adopcja dobermana, z czego to drugie jest nieporównywalnie cudowniejsze od pierwszego, bo żadna materialna rzecz nie jest w stanie zastąpić pary oczu patrzącej na mnie z takim oddaniem i miłością. Serce tego psa jest naprawdę wieeelkie. Ludzie, bierzcie dobermaki :-( Nie pozwalajcie im się tak marnować. Nawet, jeśli sprawiają troszkę problemów wychowawczych :eviltong: to i tak na nic w świecie nie zamieniłabym tego wielkiego, bezinteresownego uczucia mojego psa... Warto...
  19. zasadzkas, to może lepiej już stójka? Bo obawiam się, że siedzący nie będzie oddawał tej cudownej muskulatury i pięknej budowy...:wink: a stójka będzie taka reprezentacyjna :shiny:
  20. doberman... patrzeć na tego psa, na jego grację, błyszczącą sierść, na jego płynne ruchy... uczta dla zmysłów! ale kundelka ma moja mamusia i to jest najkochańsza, najmądrzejsza psica w całej galaktyce :p
  21. jeśli mogę się wtrącić, to... wydaje mi się, ze koło tej mordusi wciśniętej w kraty, tuż nad napisami jest świetne miejsce na logo. A w logo moze być właśnie taki dobuś zadbany z wiotką, smukłą talią. A wiecie co? Jak tak na swoje szczęście patrzę to tak sobie myślę: nie ma nic piękniejszego jak doberman w biegu. Może właśnie taki biegnący, wo sportowej, umięśnionej sylwetce... jak biegnie do nowego domku...:loveu: jak biegnie by wpaść w objęcia nowego Pana :loveu: ale to tylko skromna sugestia jest...
  22. Kochany piesku... słońce co dnia wstaje razem z tobą. Znalazłeś już swój dom i kogoś, kto cię bardzo kocha. Wciąż gdy patrzę na ciebie mam łzy w oczach... nie wiem, czy to dlatego, że wzruszam się kiedy widzę, jak bardzo mi zaufałeś? czy to łzy szczęścia na widok twojej radości? czy może łzy ze strachu na myśl o tym, ze mogłoby cię nie być? Jakie puste było moje życie bez ciebie. Niech nikt mi nie mówi, że "to tylko pies". To serduszko, które bije dla mnie. To oczka, które widzą we mnie kogoś naprawdę ważnego. To uszka, dla których mój głos jest najpiękniejszą muzyką. To łapki, które pobiegłyby za mną na koniec świata... Dobrze, że nie wiesz, piesku, jak się bardzo cieszę, że spotkało cię to, co cię spotkało. Wiem, jaką jestem egoistką, ale nie potrafię się przestać cieszyć z tego przypadku, który sprawił, że u mnie jesteś. Już idę piesku cię wyprzytulać, a ty pewnie zrobisz zdziwioną minę, że nagle pancia tak cię napadła i nie daje ci oddychać. I kocham ten twój zdezorientowany wyraz pyszczka... [img]http://foto3.m.onet.pl/_m/1facefb7b246e6492c0ea8775964e7b7,5,19,0.jpg[/img]
  23. Zachowanie mojego najcudowniejszego ze wszystkich na świecie psa uważam za drobną rysę na kryształowej powierzchni i teraz szukam pomocy przy doszlifowaniu mojego diamentu. To jest naprawdę chyba najinteligentniejszy pies jakiego w życiu widziałam, ale zdaję sobie sprawę, że to ja popełniam błędy. Nie widzę nic nieodpowiedzialnego w swoim zachowaniu, skoro próbuję pracować nad psem, szukam pomocy i pytam o konsekwencje. Najbardziej boję się tego, że ktoś mi go może chcieć zabrać przez to, że np. wyje w nocy. Nie jest mu ze mną źle: staram się mu zapewnić tyle ruchu, ile tylko mogę, dobrą karmę, wychowanie, najcieplejszy dom, czułą rękę... Nie potrafię go jednak oduczyć zabijania moich kurtek i mebli... Ale kocham moją mordkę i moja mordula mnie strasznie kocha. Nie poszłaby z nikim innym... I dlatego chcę go zrozumieć... Wiem, że największy dramat jego dnia, to kiedy wychodzę do pracy... ale muszę tam chodzić. Jestem pewna, ze broniłby mnie przed każdym, kto chciałby mi zrobić krzywdę. On jest moim cudownym pieskiem, moim przytulaskiem i nie chcę go nigdy stracić. Staram się uczynić nasze życie lepszym i nie rozumiem dlaczego zostałam posądzona o ignorancję :eviltong: Traktuję poważnie to, do czego zobowiązałam się w schronisku. Jest członkiem mojej rodziny. A on naprawdę to rozumie... Rozumie tak samo jak to, że na hasło "co to ma znaczyć" trzeba uciekać, a na "zrobimy pierwszą pomoc" trzeba pokazach skaleczoną łapkę i nie lizać wody utlenionej ;) Po ciężkim dniu pracy spacer z nim to największ radość jaką mogłabym sobie wymarzyć... Źle mnie osądziliście. Nie jestem panienką, która wzięła sobie psa, żeby mieć maskotkę a kiedy trafiają się problemy chce się wymigać od odpowiedzialności. Zdaję sobie sprawę z tego, ze nie od razu Rzym zbudowano i napewno trzeba czasu, żeby mu postawić granice.
  24. Proszę Feronkę o spotkanie :p Mam nadzieję, że się zgodzi i że to nam pomoże jeszcze lepiej się dogadać z moim psiakiem :-)
  25. szukam kogoś, kto pomoże mi go lepiej zrozumieć... żeby móc lepiej go poznać... jego oraz jego potrzeby... poza tym nasz problem numer jeden to to, ze nie potrafi zostać sam w nocy i czasem niszczy mi rzeczy :eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong:Tego się nie oduczy na szkoleniu:shake: dlatego szukam behawiorysty, bo sąsiedzi mi żyć nie dają... Sorry, nie każdy rodzi się treserem :eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong:Niektórzy potrzebują pomocy. A to, że jej szukam to też źle?
×
×
  • Create New...