-
Posts
621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by socurek
-
hehe, no ja myślę... bo on lubi dobrze zjeść :evil_lol:
-
No właśnie. Może ktoś z posiadaczy dobków napisać ile czasu poświęca na spacery? Ja się przyznam szczerze i bez bicia, że mój wychodzi na dwa godzinne spacery dziennie, które staramy się maksymalnie wykorzystać na bieganie. Ma trzy lata, więc jest psem dosyć młodym. Wydaje mi się, że te dwie godziny mu wystarczają, bo po każdym spacerze przychodzi zziajany i dłuuuuuugo odpoczywa. Ale może się mylę? A może po prostu te spacery są zbyt krótkie i zbyt intensywne? :hmmmm: Napiszcie proszę, jak wy spędzacie czas z dobciami na spacerkach i jak długo takie spacerki trwają...
-
Dziewięć miesięcy temu przygarnęłam mojego dobcia- Northonka ze schroniska. Faktycznie w podjęciu tej decyzji głównym czynnikiem był impuls: własne mieszkanie + odwieczne marzenie o posiadaniu dobermana = super warunki. Nooo i potem się zaczęły problemy z wyciem, niszczeniem wszystkiego co tylko się da zniszczyć, dodatkowo doszedł problem z agresją w stosunku do nieznajomych... Pracuję 8 godzin dziennie, dojazdy zajmują ok. 1,5 godziny. Przez ten czas pies jest sam. Po kilku tygodniach przyzwyczaił się do nienormowanego czasu pracy panci i nie wyje, nie niszczy (dla pewności wszystko przed nim zamykam:evil_lol:). Ale żal mi go, kiedy pomyślę, że jedyną przyjemnością w jego życiu są te[COLOR=Red][B] 2 godziny[/B][/COLOR] spaceru. A dla mnie spacery to tragedia, bo paskuda ma zwyczaj obszczekiwania ludzisków:placz:. Mam kompleks niewybieganego psa :oops:. Staram mu się jakoś urozmaicać czas- rower i te sprawy. Ale nadal mam wrażenie, że to nie wystarczające... Petsittera nie wpuści do domu... Od czasu do czasu wyprowadzają go moje koleżanki, które on lubi. Ale nie mam za bardzo perspektyw :shake:. Chciałabym, żeby żył długo w zdrowiu. Ale my ślę, że nasz obecny tryb życia temu nie sprzyja... :placz::placz::placz::placz::placz:
-
Hihihi... Kolega Astek na szczęście nie jest mój. Na szczęście, bo jak pomyślę ile uwagi i opieki potrzebuje taki piesek, to z przykrością stwierdzam, że niestety to ponad moje możliwości. Czasem myślę, że już Northon może się skarżyć, że spędzam z nim tak mało czasu, ale niestety ktoś musie pracować żeby ktoś mógł jeść :evil_lol: No i niestety przez 8-9 godzin dziennie Northuś sam jest panem na włościach. Oczywiście staram mu się to wynagrodzić... ale czy mi to wychodzi? Czy on to odczuwa? Czy nie ma mi za złe, że tak długo zostawiam go samego? :-( Między nami jest naprawdę niezwykła więź i staram się mu poświęcać jak najwięcej uwagi. A on się odwdzięcza ogromnym przywiązaniem :loveu:
-
:sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::bigcool::bigcool::bigcool::Cool!::Cool!::Cool!::klacz::klacz::klacz: Jaka śliczna dziewczynka :loveu: i jaką ma uroczą fryzurkę... :cool3: mam nadzieję że będzie więcej zdjęć ślicznotki :eviltong:
-
Wiesz... jeżeli Twoja suka nie jadła parę razy w życiu przez dzień lub dwa, to na pewno nie był to powód do zmartwienia. Ale rozmawiamy o psach, które przez tydzień albo nawet dłużej nic nie jedzą, a to uważam już jest niepokojące. Są psy takie jak Twoje, które zjedzą wszystko co im dasz i takie, jak np. mój, który może nie jeść wcale jak mu nie podejdzie. I można je sobie głodzić, na nich to nie robi najmniejszego wrażenia. Co do dosmaczania- mój pies długo jadł dosmaczane karmy i myślałam, że już tak zostanie. Ale obecną karmę wcina bez dosmaczania aż miło i o żadnej innej nie ma mowy. Oczywiście i tak największym rarytasem jest to, co wyżebra ode mnie, ale jego dietą jest to co ma w misce, czyli sucha karma.
-
Witam... no tego sposobu na podryw to ja jeszcze nie próbowałam... niech się tylko nadarzy okazja :diabloti: Sprytne, sprytne muszę przyznać... :cool3:
-
może to faktycznie kwestia doboru karmy? Może trzeba trafić w gust psa? Ja żeby mojego zachęcić do jedzenia polewałam mu suchą karmę masełkiem roztopionym, albo smalcem i takie tam... ale to przynosiło taki sobie rezultat, bo jak nie było bonusa, to miał to w nosie. Metoda na głoda też mu była na rękę, bo wreszcie miał spokój i nie musiał się fatygować miską. A tą obecną karmę je bez oporów... Więc może trzeba popróbować kilku karm? A karmicie na sucho, czy jakimiś łakociami?? :cool3: A BARF? :hmmmm: Próbowaliście przerzucić na barf?
-
Ja przy drugim opadam z sił... :mdleje: Nie wiem czemu taki ze mnie słabeusz :niewiem:
-
Już mamy :cool3: czerwone kosteczki. I wyglądamy uroczo po obydwu stronach smyczy :loveu:
-
No to lepiej się owinąć kołderką, zasłonić okna i doooospać... Ja się chyba dziś z 15 razy budziłam, a do pracy trzeba iść... :angryy:
-
Uuuuu... ciężko będzie, bo chwilowo nie mamy aparatu :eviltong: ale jak tylko odzyskamy zaraz wstawie fotki w naszym pierwszym rogzie :loveu:
-
A kto ma dużo kluczy zostaje woźnym :eviltong: W Twoim przypadku woźną :lol: Polecam pokorzystać z pogody i się poopalać :cool3: Pozdrawiam :bigok:
-
Witam :D Piękna dziś pogoda :roll: Właśnie wybieram się na spacer z moim futrzakiem, żeby się przewietrzył :p Pozdrawiam :lol:
-
A my już nie mamy problemów z grymaszeniem :eviltong: Mój pies wyjątkowo zasmakował w Acanie Premium i wcina już trzeci wór. Chciałam mu teraz podetknąć Acanę z łososiem, ale się zbuntował i trzy dni strajkował, więc stwierdziłam, że wracamy do Premium. A niech ma jak mu smakuje :loveu:
-
ihihhihihihi... blow, asfalt to pikuś w porównaniu z targaniem rowera na trzecie piętro :angryy: ja chcę wiiiindęęęęęęę!!!!!!!!!!
-
Szczerze?? zazwyczaj to on biegnie albo przed rowerem, albo za, ale wcale niekoniecznie po prawej, chociaż często mu się zdarza... Będę na to zwracała teraz większą uwagę...
-
To nie jest dobermanka, to pies po kastracji w typie dobermana, bo mam go ze schroniska. Z tego też względu trudno mi powiedzie cokolwiek na temat jego przeszłości. Northon szybko się przekonuje do ludzi. Podbiega, obszczekuje i ucieka. Zdarzyło mu się uszczypną dwie osoby. Jedną z nich był mój znajomy, którego wpuściłam do domu a pies był bez kagańca. Drugą był mój wujek, który sam wszedł do domu. A na zewnątrz, kiedy biega luzem i zdarzy mu się kogoś obszczeka, to jak mówię: podbiega, szczeknie kilka razy i olewa sprawę. Raczej próbuje przestraszy kogoś niż zaatakować. W domu jest raczej dobrze ułożony: wykonuje ładnie komendy typu siad, leżec, nie walczy przy misce, schodzi z mebli kiedy mu każę... Ma tylko dwie wady. Tą wyżej wspomnianą i tą, że zjada kupy... :roll:
-
Hihihi... Kac dokucza :eviltong:
-
Nike Shox :eviltong: A tak poważnie to poszukam. Ale raczej nic mi nie przychodzi do głowy.:roll:
-
Buuu... :roll: Niestety niezmotoryzowana jestem :angryy:
-
Astkowaty, trzymiesięczny kolega... :loveu: Szczeniaki są śliczne, jak śpią i jeść nie wołają :evil_lol:
-
Hihihi... :diabloti: No niczego mu nie braknie... nawet ROGZ'a :evil_lol:
-
No taki metalowy chopo, tak że jęzor spokojnie może wystawić i poziać. Co do alejek, to obawiam się, że w mojej okolicy niestety nie ma takich terenów, gdzie mógłby biegać po miękkim podłożu. Myślicie, że powinniśmy zaprzestać praktyki rowerowej?
-
No ja późno po parku jeżdżę, pies biega luzem, ale jestem z niego dumna, bo się mnie bardzo ładnie trzyma. Oczywiście z racji tego, że miewa odpały biega w kagańcu. Czyli można rozwijać duże prędkości i nie szkodzić przy tym psu, tak? Nie chciałabym mu porobić ze stawami czegoś niedobrego. Pies jest w typie dobermana, a duże psy chyba mają to do siebie, że łatwo zapadają na stawy...