Jump to content
Dogomania

socurek

Members
  • Posts

    621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by socurek

  1. socurek

    Galeria Sammi

    O jaka słodka pysia :loveu: Musi być cudownie głaskać taki malutki, kudłaty łepeczek... Pogłaskaj też ode mnie ;) Pozdrawiam
  2. Cóż za przeurocza młoda dama :cool3: A jaka fotogeniczna :razz: Powinna zdecydowanie zażądać zakupu własnego aparatu fotograficznego i codziennie nowej sesji zdjęciowej :p Będziemy z Northonkiem tu często zaglądać ;) Pozdrawiam
  3. 23 stycznia minęło dokładnie 4 miesiące, odkąd zamieszkał ze mną Northon. Od tamtego czasu pierwszą rzeczą, którą robię po przebudzeniu jest sprawdzenie, czy jest blisko mnie. Codziennie patrzę na niego, jak radośnie biega po parku i porównuję jego radosne spojrzenie z tamtym zrezygnowanym, którym obdarzył mnie wtedy w schronisku. Długo czekałam zanim udało mi się stworzyć w miarę odpowiednie warunki aby dać jakiemuś stworzeniu dom. Wreszcie miałam się wyprowadzić do swojego własnego mieszkania. Wiedziałam, że chcę pokochać psa, którego ktoś odrzucił. Chciałam uczynić jego życie lepszym... Szukałam tutaj... Oto część historii moich poszukiwań: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2064518#post2064518"]http://www.dogomania.pl/f...518#post2064518[/URL]. Decyzja była trudna. Mój miał być Boss... No właśnie Ania-k... to nie miał być mój pies. Wybrałam innego. Niestety, kiedy zadzwoniłam okazało się, że już go nie ma. Natomiast poinformowano mnie, że jest inny dobek, też kopiowany, tak jak sobie życzyłam. Wysłano mi zdjęcia... Oto jedno z nich. [IMG]http://foto0.m.onet.pl/_m/fe195f407588a4fdb18fc5e94221f710,5,19,0.jpg[/IMG] Zadzwoniłam do schroniska i obiecałam, że przyjadę po psa za tydzień. Zdarzyło się jednak tak, że moja ówczesna lokatorka- wieloletnia przyjaciółka zmieniła zdanie co do psa i oświadczyła, że jednak nie zgadza się, byśmy... ja i pies... przez miesiąc mieszkali z nią pod jednym dachem. Jednym słowem myślała, że zrezygnuję z dobka. Poszłam za ciosem. Dwa dni później się wyprowadziłam i wróciłam do rodzinnej miejscowości. Jednak psa wziąść nie mogłam. Zadzwoniłam do schroniska i prosiłam Panią Dyrektor by go dla mnie zatrzymała. Zaproponowałam nawet zapłatę za psa i jego utrzymanie przelewem. Ale Pani Dyrektor nie chciała pieniędzy- obiecała, że pies będzie czekał na mnie tydzień. Chciałabym podziękować Pani Dyrektor Olsztyńskiego Schroniska (P. Anna Barańska)... podziękować za wyrozumiałość... i za parę wiernych oczu wpatrujących się we mnie co dnia jak w bóstwo... I chciałabym podziękować wszystkim, którzy nas odwiedzili na naszym fotoblogu... [IMG]http://foto0.m.onet.pl/_m/97214fc11308e83ef5ca9c057e8a6b50,5,19,0.jpg[/IMG] A tutaj mu można policzyć żeberka: [IMG]http://foto0.m.onet.pl/_m/fc7563620e0071f4b708bee6017f1f80,5,19,0.jpg[/IMG] A tutaj mój pies najukochańszy czeka na swoją najdroższą panią... Gdzie?? Oczywiście przed sklepem zoologicznym :-) /Przytyło mu się troszkę/ [IMG]http://foto3.m.onet.pl/_m/d536497ddb60fe0c9186501b33bbc89b,5,19,0.jpg[/IMG]
  4. Boooziuuu... najchętniej wzięłabym wszystkie... :placz: Tyle takich pięknych pysków siedzi w schroniskach a głupkowate ludziska napędzają pseudohodowlany biznes :placz::placz::placz: A przcież taki schroniskowy pysiu to ma serducho bez dna, wiem po moim... PODNOSZĘ
  5. Obudziłam się o 4:00. Dopiero kiedy wyszłam z domu poczułam, jak powoli rodzą się we mnie strach i wątpliwości. Czekała mnie długa, samotna droga na drugi koniec Polski, a tam... cóż... wielka niewiadoma. Tej nocy prawie nie spałam. W pociągu również nie zmrużyłam oka. Do przedziału wsiadali różni ludzie. Czytałam SMSy, które ciągle przychodziły na moją komórkę. Wszystkie brzmiały podobnie: "nie jedź, nie rób głupstwa, będziesz żałować". "Nic się nie stanie, jeśli się nie uda"- starałam się pocieszać. Po sześciu godzinach podróży dotarłam na miejsce przeznaczenia. Wyciągnęłam komórkę i wykonałam krótki telefon, podczas którego dowiedziałam się czym i jak mam dalej dojechać. Wysiadłam na przystanku MPK. Otaczał mnie las. Zobaczyłam ścieżkę i drogowskaz. Jeszcze tylko 200 metrów... A co potem? Jeszcze będzie czas pomyśleć... Miły Pan poprowadził mnie wzdłóż ogrodzenia. "To ten. Jest pani pewna, że da sobie radę?". Patrzyłam na niego i myślałam, że tak bardzo inaczej go sobie wyobrażałam... Miał być postawny, budzący respekt. Był chudy. Brzydki. Chciałam stamtąd wyjść... powiedzieć, że to pomyłka i wyjść... albo, że się rozmyśliłam... "Decyduje się pani?" "Tak." Stałam na dworcu. W ręce zaciskałam koniec smyczy. Po jej drugiej stronie był obcy pies patrzący na mnie obojętnie. Nagle obcy pies zbliżył się i mocno przytulił głowę do mojej nogi. "Wiem co chcesz powiedzieć" szepnęłam ze łzami w oczach i położyłam rękę na głowie mojego psa. Kocham Cię NORTHONKU... nie mogło być inaczej... [URL="http://img149.imageshack.us/img149/7136/24090611341kq.jpg"][IMG]http://img149.imageshack.us/img149/7136/24090611341kq.th.jpg[/IMG][/URL] Mój Northonek dzień po przyjeździe ze schroniska. [IMG]http://foto.onet.pl/2eap1,xkg1bkocs008,6kie1,u.html[/IMG] [U][IMG]http://foto.onet.pl/2eap1,xkg1bkocs008,6ki92,u.html[/IMG][/U][IMG]http://foto.onet.pl/2eap1,xkg1bkocs008,6ki92,u.html[/IMG][IMG]http://foto.onet.pl/2eap1,xkg1bkocs008,6kie1,u.html[/IMG][IMG]http://foto.onet.pl/2eap1,xkg1bkocs008,6kie1,u.html[/IMG][IMG]http://foto.onet.pl/2eap1,xkg1bkocs008,6kie1,u.html[/IMG][img]http://foto1.m.onet.pl/_m/4dad133e7368460376bf48c3d62af109,5,19,0.jpg[/img] A to foto, które sprawiło, że przejechałam samotnie przez pół Polski...
  6. Iza mam dokładnie ten sam problem. Szkoleniowiec mi powiedział, że to wszystko dlatego, ze poczuł się jak u siebie i zaczyna bronić swojego domu i domowników. Nie wolno go izolować od gości, bo to potęguje jego stres i jezcze bardziej go nakręci. Mnie radzono, żebym psa wprowadzała dopiero jak gość będzie już w domu, żeby miał okazję się zapoznać. Mój dobuś jest natomiast bardziej agresywny, bo on się rzuca na gości już na dzieńdobry. Uzurpował sobie również prawo do klatki schodowej, z czego sąsiedzi nie są zadowoleni. Konsekwentnie go karcę za wszelkie próby obszczekiwania sąsiadów, ale też staram się być opanowana i nie próbuję go powstrzymywać, bo to podobno przynosi odwrotne rezultaty.
  7. Nie, nie... to nie tak... zazwyczaj wracam o 23. nic mi nie wiadomo, żeby się darł do tej pory... ale wtedy wracałam koło 1:00-3:00 i wtedy był podobno koncert... Może czas wszystko załatwi??:roll: Powinien już wiedzieć, że zawsze wracam... tylko czasem trochę późno...:-(
  8. A ja mam tak: wzięłam Northonka ze schroniska 4 miesiące temu. Mam pracę 5 dni w tygodniu po ok. 8 godzin a z dojazdem będzie 9 jak nic. Na początku jak zostawiałam go samego to wył, szczekał, demolował, skakał po drzwiach. Dzwoniłam do szkoleniowca i ten doradził mi radio, metodę o której wspomniała Pani Mrzewińska, porządne wybieganie oraz klatkę :roll:. Nie zastosowałam się do dwóch: do tego stopniowego wychodzenia i do... cóż- klatki. Mam pięknego dobermana i chyba by mi serce pękło, gdybym go musiała zostawiać na cały ten czas w klatce, bo trzymanie go w dwupokojowym mieszkaniu to i tak pewnie dla niego męczące... Więc wymieniłam w pokojach klamki na gałki i zamykam go w maleńkim przedpokoju z dostępem do kuchni i w porywach (jak otworzy drzwi) do łazienki. Problem niszczenia został więc wyeliminowany, odniechciało mu się skakać po drzwiach, sąsiedzi przestali się skarżyć na wycie, więc stwierdziłam, że wszystko się poukładało. Kilka dni temu poszłam sobie na imprezowe tourne i wracałam późno przez trzy noce. I co? I sąsiadka mi suszy głowę, że pies wył przez pięć nocy :crazyeye: (oczywiście dramatyzuje). Pytałam, czy słyszy, żeby wył w dzień, ale mówi, że nie wie, raczej nie, ale ona rzadko w domu bywa). Sądzę, że w dzień tego problemu nie ma, tylko w nocy. Nie mogę sobie pozwolić czasowo żeby przed wyjściem do pracy przekraczać próg pięć tysięcy razy, zresztą jak wychodzę na krótko to olewa sprawę i daje sobie siana. Jeśli chodzi o poluzowanie kontaktów, to on sam się na to zdecydował, bo już nawet nie chce ze mną spać :placz: Ogólnie to bardzo inteligentny pies i jestem z niego bardzo zadowolona ( NIE ODDAM NIKOMU ZA SKARBY ŚWIATA!!!!!) ale jak mu się nudzi to dostaje korby z tym wyciem :shake: I co mam zrobić??
  9. socurek

    Agresja

    No sorry, ale jak idę z moim psem i on zobaczy np. kota to mogłabym stanąć na rzęsach, zaklaskać uszami a z keszeni wyjąć pieczoną kaczkę, a on i tak miałby to głęboko gdzieś. Ja mam taką sytuację jak w pierwszym poście. Mój schroniskowy doberman też ma 1,5 roku. Dla mnie to najcudowniejszy na świecie pies. Grzecznie chodzi na smyczy, umie podstawowe komendy, szybko i chętnie uczy się nowych sztuczek. Ale kiedy zapraszam kogoś do domu, albo do niektórych na ulicy robi istne piekło. Nie zdarzyło mu się kogoś mocno ugryźć, ale chwyta zębami za ubranie i tak dziko warczy. Ja mu mogę żarcie z miski wyjąć... ale nikt nie przekroczy progu mojego domu... ani niepożądani goście... ani zaproszeni... :/
×
×
  • Create New...