Jump to content
Dogomania

Zosia4

Members
  • Posts

    2154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zosia4

  1. Dzisiejszy Barry pilnujący swojego ogrodu (oczywiście nie byłabym sobą gdybym czegoś na tych zdjęciach nie przemyciła :diabloti: ale liliowce tak pięknie kwitną, że grzechem by było..................). [IMG]http://img377.imageshack.us/img377/7403/bary7gu3.jpg[/IMG] [IMG]http://img118.imageshack.us/img118/6849/bary9qt4.jpg[/IMG] [IMG]http://img377.imageshack.us/img377/4139/bary8ni9.jpg[/IMG]
  2. Kocury to do siebie chyba mają, bo mój taki sam leń :evil_lol: .
  3. Barry dzisiaj "pomagał" mi kosić trawę. Polegało to na tym, że obszczekiwał kosiarkę i podgryzał jej koła :diabloti: . W domu też pracuje łapiąc dzielnie muchy. A robi to tak sprytnie - kłap paszczęką i muchy nie ma. Upały znosi dzielnie - tak jakby ich nie było.
  4. No wiecie co ? Dzisiaj miałam niespodziewaną wizytę. Była u mnie Tiger z rodziną. Wracali ze Świnoujścia z wakacyjnego pobytu nad morzem i dostałam od niej telefon - czy mogą wpaść na parę minut, bo tak bardzo chce zobaczyć Barriego. Byli dosłownie z 10 - 15 minut. Ja nauczona doświadczeniem zamknęlam Barriego w domu "zaobrożywszy" go przedtem. Wyszłam otworzyć bramę gościom, później wyprowadziłam z domu Barriego trzymając go za obrożę. Był cichy "wark", podeszłam do Tiger z Barrym i on usiadł przed nią, polizał po dłoni i podał lapkę. To było naprawdę wzruszające.............. Barry był trochę podniecony, a Tiger mu mówiła, że nie przyjechała po to żeby go zabrać, że tu jest jego dom i żeby się nie bał tego (tak gadamy do tych naszych psów i myślimy, że one wszystko rozumieją :evil_lol: ). Córcia Tiger chyba pójdzie w ślady mamy, bo tak serdecznie miziała Barriego, tak słodko i z czułością przemawiała do niego, że już chyba połknęła "psiego" bakcyla. Znała Barriego i on ją też, bo z lubością poddawał się tym pieszczotom. Przeszliśmy się jeszcze chwilkę po ogrodzie, odwiedziliśmy oczywiście moje słodkie :diabloti: sunie i ............ pojechali. Były rzecz jasna cykane fotki przez córcię. No ale to Tiger później wstawi, a na razie Barry z wczoraj na tle garażowego bajzlu: [IMG]http://img68.imageshack.us/img68/6346/bary6dq4.jpg[/IMG]
  5. T_ kasiek z tego co było pisane na wątku: [quote name='Alpina']Zosiu Bary tak się boi podniesionego głosu i machania ręką bo jego pierwszy właściciel strasznie darł się na niego za byle co no i pies regularnie dostawał niezłe manto...:shake: Teraz jego młody następca Bazyl przechodzi dokładnie to samo... Codziennie słyszę jaki to jest durny, pusty pies... Bazyl na widok gospodarza skacze po siatce maleńkiej klatki jak wiewiórka, trzęsąc się i szczekając cienkim głosem...:shake: [/quote]
  6. O jeja :crazyeye: . Jak ? Dokąd ? Dobry domek ? Wiadomo coś ?
  7. Bo ona już wie, że ma ten swój kochający dom - wie, że zostaje. No i skąd te psy to wiedzą ? [SIZE=1]Mój Barry też już to wie - i też nie wiem skąd.[/SIZE]
  8. Neris - Barry jest taki "akuratny". Nie skacze nachalnie i nie narzuca się. Za to widać po tym jego zachowaniu, że przeżywa to tak żywiołowo, że mu nareszcie wolno to przeżywać, że ktoś też się cieszy z tego jego cieszenia - no jednym słowem cieszymy wszyscy. Porównując do tych moich dwóch żywiołów, które cieszeniem swoim powalą na glebę i zacałują na śmierć to Barry jest taki raczej subtelny. Nie nauczył się tego u poprzednich właścicieli - on to miał w sobie, tylko przy mnie to wylazło.
  9. Reno - moje szczere gratulacje. Bądźcie wszyscy szczęśliwi. One są takie cudne na tych zdjęciach. No i już się pokochały. No i koniecznie nie zapominaj o fotkach - to prawdziwa uczta dla oczu.
  10. A dzisiaj po powrocie z pracy został na moje powitanie odtańczony dziki taniec radości. Podskoki, kręcenie kółek, machanie ogonem i inne tego typu szaleństwa. Jak dzieciak. Później micha z jedzonkiem i harce na ogrodzie. No jednym słowem pies już wie, że to jego dom :loveu: .
  11. Wiesz - strachu to ja nie czułam, bo po prostu nie było na to czasu. Może to i lepiej, bo strach paraliżuje. Nie było też czasu na to żebym rozważyła co mam zrobić. To moje zachowanie było jakieś takie automatyczne i instynktowne. Jedyne co było w tym wszystkim związane z racjonalizmem to moja ocena, że fizycznie nie zdołam go zatrzymać, bo jest bez obroży. Tak teraz mam przed oczami tę scenę i jednak dochodzę do wniosku, że on jednak mimo wszystko mnie słucha, bo to było tak: - pan idzie w moją stronę, - Barry zaczyna gulgotać, jeży się (chyba w tym momencie zauważam, że coś jest nie tak i już wiem, że przy braku obroży niewiele zdziałam), - gulgotanie z głębi wyłazi na zewnątrz, odsłaniają się zęby, warkot i jakby charczenie, - warkot i pierwszy "szczek", ciało spięte, łeb jakby obniżony, ciężar ciała tak jakby cały "przelany" na przednie łapy, - pies rusza w stronę pana z całym tym opisanym wyżej arsenałem zachowań (pan oczywiście stanął jak słup soli), - zaczynam klaskać i głośno wołać psa po imieniu, - pies odwraca głowę w moją stronę (ten kontak wzrokowy był jak sądzę bardzo ważny) a ja dalej wołając go bardzo głośno robię w tył zwrot i pędzę w stronę otwartych drzwi, - pies momentalnie zawraca i pędzi za mną do domu, - drzwi zostaja zamknięte, pies dostaje ode mnie buzi, mizianie i ląduje zamknięty w sypialni :diabloti: - pan może wejść do domu. O rety, właśnie dokonałam dogłębnej analizy owego zajścia. A trwało ono zaledwie sekundy.
  12. Odszukałam swoją wypowiedź z lutego na wątku Barriego: [quote name='Zosia4']Taki pies jak Barry będzie najpiękniejszym, najkochańszym, najwierniejszym przyjacielem człowieka, który - o ile mu stworzy godne warunki - pozostanie wierny do końca swojego istnienia. A nawet myślę, że będzie wierny temu Panu, który po prostu tylko z nim będzie - bez względu na wszystko. [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img185.imageshack.us/img185/4079/bary2oj9.jpg[/IMG][/URL] [SIZE=1](Sorry zza ten niezamierzony i patetyczny ton - ale w obliczu bezradności tak mi się jakoś napisało)[/SIZE][/quote] O rany - czyż nie miałam racji ?
  13. [quote name='akucha']Przyznaj się, to fajnie, że Barry taki obrońca, prawda? [/quote] Jasne, że fajnie. Bo jak jakieś złe się do mnie nie daj Boże zakradnie, to on je przegoni albo rozszarpie :diabloti: .
  14. No my już wszystko wiemy :loveu: . Aspat, fosfotaza alkaliczna i bilirubina w normie. Jedynie alat jeszcze podwyższony - 96,68 a norma przewiduje max. 60. Jak po przebyciu takiego paskudnego choróbska to powiedziano mi, że te wyniki są bardzo dobre. Oczywiście pokazałam wcześniej poprzednie jego wyniki to aż nie chcieli wierzyć, że było tak źle. Barry ma chyba jakieś względy, bo nic nie płaciłam za wizytę :lol: . Dietę jeszcze mamy utrzymywać :cool3: , essential też a za ok. miesiąc ponownie na krew. Tylko radzono dorzucić mu zestaw witamin do jedzenia. Jutro się zaopatrzę w nie no i frontline, bo zupełnie zapomniałam.
  15. Cieszę się bardzo, że Barry już uznał, że to jego miejsce i jego pani. Ale z całym szacunkiem (do siebie oczywiście) - nie mogę pojąć jak mogłam się zachować tak .......... Ech szkoda gadać. Gdyby coś się stało to byłaby ewidentnie moja wina, bo jakżesz tak można, tak - czyli bez wyobraźni. Zawsze każdemu i wszem i wobec wykładam teorie o ograniczonym zaufaniu do zwierząt (zwłaszcza dużych) - a tu proszę .............. No dobra - połajałam siebie i koniec. A teraz z innej beczki. Byliśmy dzisiaj z Barrym na pobraniu krwi. Co powiedział mój wet. jak zobaczył mnie z nowym psem - skomentuję później :eviltong: . Przed 20.00 czyli zaraz zadzwonię, bo wyniki już są. Trzymajcie kciuki !!!!!!
  16. Dorcia - trzymaj się. Ziemia Lubuska też Ci kibicuje maleńka.
  17. Wczoraj Barry pokazał się z trochę innej strony i po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć jak on broni dostępu do mnie. Przyjechał do mnie pewien pan. Wszedł do domu, pozwoliłam Barriemu go powąchać i wszystko było ok. Po chwili pan poszedł po coś do samochodu, ja czekałam na niego z Barrym na zewnątrz. Barry jak zobaczył z daleka, że pan idzie w moją stronę, to wydał jakiś stłumiony gulgot z siebie, zjeżył się i ruszył na niego z groźnym szczekiem i warkiem, którego u niego jeszcze nie słyszałam. W ułamku sekundy zorientowałam się, że nie mam nawet jak go zatrzymać, bo przecież on u mnie chodzi bez obroży. Bardzo głośnym i najradośniejszym głosem jaki tylko potrafiłam "udać" w tej podbramkowej sytuacji zdołałam odwrócić jego uwagę na moment, wbiegłam do domu i zamknęłam od razu za nami drzwi (za mną i Barrym). Zatkało mnie ......... On mnie po prostu chciał obronić. Kochany pies ale i nauczka dla mnie, że trzeba być zawsze czujnym (tak jakbym o tym nie wiedziała :diabloti: ). Całe szczęście, że tak łagodnie się to skończyło, bo on w tym momencie wyglądał naprawdę groźnie i gdybym w miarę trzeźwo nie zareagowała to nie wiem co by było. No cóż, zawsze to powtarzałam, że pies to pies i nigdy się wszystkiego nie przewidzi a zwłaszcza jak się go zna tak krótko. Barry obrońca pozdrawia wszystkie ciotki: [IMG]http://img218.imageshack.us/img218/9928/bary5nq2.jpg[/IMG]
  18. Ależ to cudo.
  19. No to trochę optymistycznych wiadomości. Wydaje mi się, że Barry ciut przytył, bo już jakby mniej tych żeber mu widać. Leki przyjmuje regularnie, w piątek jedziemy na badanie krwi pod względem wątroby. Gania sobie po ogrodzie no i zapamiętale tarza się w trawie. Było już spotkanie na żywo z moimi torpedami - z osobna. Krótkie, bo krótkie ale to ze względów bezpieczeństwa. Napastował je ale nie bardzo mu to wychodziło, boć te moje suczydła to żywa rtęć :diabloti: .
  20. Boże - Barry stary ? Toć przecie on ma tylko 8 lat.Staruszkiem i to dziarskim był Lisek - a i tak wcale nie było po nim tego widać. Chyba jednak mamy popier........ w głowachm bo zachciewa nam się spać z psami pod pierzyną. Jak będzie trzeba - to w moim przypadku to niewykluczone - ale na razie jest kocyk przy łóżku i doskonale spełnia swoje zadanie. Barry to naprawdę kochany pies.
  21. Wybaczcie - ale jestem na "fali" i muszę to akurat teraz wyartykułować. Szczeniaczki od Pameli były naprawdę piękne, takie cudne złociste kuleczki, nie raz przeciskały się do mnie przez płot i mam nadzieję, że mają dobre domki. Ale tę wypowiedź mojego "znajomego" chcę żeby wszyscy zapamiętali: "k.... jeden szczeniak zdechł - tyle kasy uciekło ".
  22. Dzięki Czarna Owieczko - bo przecież ten problem - na równi chyba z bezdomnością psów jest na dogomanii priorytetowy. No i wszystkich udzielających się na wątku proszę o wyrozumiałość ale nie mogłam się powstrzymać, bo właśnie "zeszła" goldenka mojego "znajomego", który ją dopuszczał do każdego, który na goldenowatego wyglądał. Fakt - zarobił kupę kasy i ma z tego powodu nowy samochód - ale do licha wyobraźcie sobie, że to była koleżanka mojej równolatki z nią - Berty. Berta pomimo swoich 8 lat kwitnie - jest bardzo piękną psicą. A jak spytałam sąsiada: co się stało z Pamelą, bo jej nie widać od jakiegoś czasu to mi odpowiedział: serducho nie wytrzymało. Kurka wodna - jemu też by chyba nie wytrzymało jakby musiał rodzić dwa razy w roku. Och ................... nic już więcej chyba nie powiem, bo serce mnie boli. No jeszcze zedytuję : jest następczyni Pameli i chyba do cholery ją wykradnę, bo inaczej chyba nie można.
  23. [quote name='jonQuilla']U mnie na podwórku rodzinka ma dwa Yorki...suczkę i psa (myślą że zbiją kokosy na ich rozmnażaniu, ale nie w tym rzecz).[/quote] A ja myślę, że rzecz jest właśnie w tym. Czy oni zamierzają je rzeczywiście rozmnażać? Toć to karygodne !!!! Poprze mnie ktoś ???
  24. Alpina - to smutne co piszesz. A co na to sąsiad jak się dowiedział, że jego poprzedni pies jest psem domowym ? Dobrze byłoby mu zdjęcia Barriego pokazać ale myślę, że do takego to chyba nic nie dotrze.
  25. OK - tylko napiszcie kiedy, bo ogród musi wyglądać tak jak na zdjęciach.
×
×
  • Create New...