Jump to content
Dogomania

Zosia4

Members
  • Posts

    2154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zosia4

  1. Jest OK! Pobiegał teraz trochę po ogrodzie. Ze mną rzecz jasna wyszedł. Zjadł też swoją porcję mamałygi. To jest normalny, zdrowy pies, ino się maminej spódnicy trzyma.
  2. Mama - Ty to pewnie masz wyobraźnię taką jak ja, bo dla mnie wciąż wszystko kwitnie. A Barry mnie trochę niepokoi, bo po porannym spacerze cały czas leży przy moim łóżku. No gdzieś tak mniej więcej od 10.00. Leży i nie reaguje na moje nawoływania, nawet michę mu pod nos podstawiłam - a on nic. Tylko z lubością poddaje się głaskanku i drapanku pod pyszczkiem i nad pyszczkiem. No leży, leży i leży. Może dopiero stres go dopadł ? Jeja - niepokoję się. Bo ileż można tak leżeć ?
  3. Toć przecież azalie już dawno przekwitli. Ale będą - poczekajmy do piątku jak będę miała aparacik.
  4. Neris - u mnie też piachy i dlatego brzozy i sosny tudzież inne drzewiszcza jeno dobrze rosną. A Barry przeniósł się ze spankiem do mojej sypialni.
  5. No masz ci los - oblegują łóżko. Jak ja bym chciała żeby u mnie tak było. A u mnie to jest jedno wielkie tornado - he, he.
  6. No i o to chodziło - Pepik jest szczęśliwy - a Ty się martw jak się znowu wciśniesz do łóżka.
  7. Pitty - dzięki z całego serca. A teraz parafrazując wątek mojego ukochanego Bambaryły : [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img355.imageshack.us/img355/3456/goodhomeew6.gif[/IMG][/URL] __________________ Tak wlaśnie się zachowuje Barry. I nic na to nie poradzę. Już wie, że tam są smakołyki. Ach - jak on ma już dosyć tej diety.
  8. Z nikim nigdy się nie "żarłam" i w ogóle nie wiem o co biega. A Pepisiowi życzymy wszystkiego najlepszego. Takiego słodziaczka Aniu to chyba jeszcze świat nie widział. Napisz jeszcze coś o Waszym szczęściu.
  9. Och main Gott- a jekieżesz tu luksusy - toć tu tylko zieleń i zieleń. Ale zjadło psisko - trzy razy - jak nakazano. I nawet się oblizało :eviltong: . Chociaż współczuję mu z całego serca, bo takiej bezsolnej mamałygi to i ja bym chyba nie tknęła po tygodniu głodówki..
  10. Boże - te dziewczyny zrobiły od wczoraj 1200 km, żeby tylko tego psa uratować. Przywiozły go do mnie. Raz uciekł spod siekiery a raz spod strzelby. Jest u mnie i jest bezpieczny.
  11. Lublin - BARRY w drodze do własnego, nowego domu u Zosi. Trzymajcie kciuki!!!
  12. [quote name='Koperek'] Który to już dogomaniacki bidak znalazł u Ciebie przystań??:cool3:[/quote] A trzeci, trzeci -i tak sobie myślę, że do trzech razy sztuka. Jak przeżyje u mnie te pechowe kilka miesięcy - to będzie żył - a jak nie to będzie rzeczywiście jakieś fatum.
  13. Legion - a ja mimo, że jestem niestara (już niedługo), niebrzydka ( mam nadzieję) i nie choruję (to pewne) - to przygarnęłam starszego i chorego psa. Proszę - pokibicuj mi na wątku. Mam go dopiero kilkanaście godzin. I wszystkich ktokolwiek może też proszę o ciepłe słowa. Lublin - BARRY w drodze do własnego, nowego domu u Zosi. Trzymajcie kciuki!!!
  14. O tak - Barry na włościach - a przede wszystkim u siebie. BARRY JUŻ JEST U SIEBIE - to już jest jego ogród i dom też jest jego. Wszystko tu już jest jego. I tylko wypadałoby, żebyśmy się pokochali. Ale do tego jeszcze nam krok albo dwa....... Wierzcie mi - będzie dobrze - już ja się to postaram. No i mam w tym wprawę - bo mam przeca przerośniętą prawą komorę serca.
  15. Hej, hej, - wszystkich dogomaniaków skrzykiwuję - Tiger z Moniką już są w domu - przejechały ponad 1200 km aby uratować Barriego. I to w ciągu niecałej doby. To im przede wszystkim należą się wszelkie podziękowania i hołdy za to co zrobiły. No i mówiąc nieskromnie - wszyscy czekamy na zdjęcia. A zdjęcia na pewno będą super, bo Tiger miała taki aparat, że szczena mi opadła. Nawet bym nie wiedziała jak toto obsłużyć :oops: . A i nawet odbyła się rozmowa z TŻ na temat Barriego. Ale to tylko dla zainteresowanych.
  16. Tiger już jest w domu !!!!!!!!!! Całe i zdrowe dojechały.
  17. [quote name='akucha']Myśli, że śni... albo... Zosia to czarownica jakaś :diabloti: [/quote] No jasne - Zosia to czarownica. No bo jak taki goźny pies może jej nie opuszczać na krok. Nawet smyczki nie potrzeba. Czarownica jak nic :cool3: . Tylko też się teraz przejrzałam w lustrze i nijak nie "wiżu" tej czarownicy. A może ja źle "wiżu" :diabloti: .
  18. A takiego , do którego mi serce nie zabiło, bo do Liska i Misia mi zabiło. Ale ten piesek nie miał chyba żadnej innej szansy na życie. Raz uciekł spod siekiery, a drugi - spod strzelby. No jednym słowem mam psa.
  19. Słuchajcie - dziewczyny są już ok. 20 km przed Lublinem. Są prawie w domu :loveu: . To im przede wszystkim należy podziękować - to one uratowały Barriego. Ja go tylko skromnie przyjęłam.
  20. Pitty - ja mam takie włosy. I mam też nowego psa uratowanego od śmierci
  21. Słuchajcie - TŻ przyjechał z zakupami. Postawił to wszystko na blacie w kuchni (to już taki zwyczaj - ja później to rozparcelowuję). No więc krzątam się skwapliwie i słyszę, że coś zostało capnięte. Otóż capnięte zostało mięso mielone szczelnie zamknięte "we folii". Jak Barry to wyczuł - to już jego tajemnica. Ale capnął jedno opakowanie. Wyszarpałam mu z pyska i pospiesznie chciałam schować do lodówki. No więc on wyszarpał drugie i TŻ, który mu zabierał to drugie - został capnięty w rękę. Tak został capnięty, że oczywiście żadnych ran nie ma, Barry tylko go złapał paszczą za rękę i nic poza tym. Biedak - ale mu się chce jeść coś poza ryżem i kurczakiem :eviltong: . Ale przy okazji "sprzedałam" smutną historię Barriego. Powiedziałam wszystko, tzn. , że raz uciekł spod siekiery a drugi raz spod strzelby. No i odbyło się głaskanko obopólne z obopólną satysfakcją.
  22. A my już "przespani". Wyobraźcie sobie, że Barry (jak się położyłam) to pochodził, popatrzył, powąchał i położył się koło mojego łóżka i też zasnął. Wstałam po godzinie cichutko, wyszłam na ogród (oczywiście zakopcić), chodzę, oglądam, odwracam się i widzę roześmianą mordę. No i czegóż można sobie więcej życzyć :loveu: :loveu: :loveu: .
  23. A jaki by on nie był - to już jest mój. No i śpi sobie smacznie - i ja też chyba po tej nieprzespanej nocy się zdrzemnę (pracę usunęłam póki co na bok - muszę choć dziś być z nim). Będzie dobrze - mówię Wam. Przed chwilą wyszłam na ogród i mimo, że patrzył za mną - to został w domu na kocyku i sobie dalej spał. To będzie domowy pies. JUŻ MY SIĘ DOGADAMY.
  24. [quote name='Romek-Zamość']Myślę, że jesteś jego ostatnią deską ratunku. Nikt z nas nie mógł go zabrać do siebie, a Ty uratowałaś mu życie. Z niecierpliwością czekamy na dzisiejsze fotki.[/quote] Hej - Romek (nie wiem czy Ty ona czy on, bo nick męski a pisanie żeńskie) nie rób ze mnie deski - mimo, że szczupła jestem to jednak to i owo mam. A co do fotek, to niestety - jak dziewczyny wrócą to wstawią. Neris - od Miśka to on jest na oko ze dwa razy mniejszy.
  25. [quote name='supergoga'] Barry wyczuł bezpieczeństwo które emanuje od Ciebie i na pewno się zmieni. Takiej swobody i wolności nie miał jeszcze . [/quote] Zgadzam się z tym, że takiej swobody i wolności to on nie miał jeszcze. Ale czy coś ode mnie emanuje to nie wiem :roll: . Stanęłam teraz przed lustrem i uważnie patrzyłam czy coś emanuje czy nie. No i nic nie zauważyłam :placz: . A może tego w lustrze nie widać - może tylko w podczerwieni :cool3: ? A tej niestety nie mam :placz: . ;) ;) ;) ;)
×
×
  • Create New...