Jump to content
Dogomania

Zosia4

Members
  • Posts

    2154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zosia4

  1. Dziewczyny już wyjechały z kicią z Torunia. Jeszcze jakieś 3-4 godzinki podróży.
  2. A któż to wie co tam ze mną było wcześniej było ;). Ale wiem, że moje zwierzaki (i niemoje też) zachowują się zgodnie ze swoim instynktem. Samo życie - ot co. Ale przynajmniej odkąd zaczęłam mieć koty to nie uświadczę w domu nawet mysiego ogona (wcześniej uświadczałam, że ho, ho).
  3. Muszę przyznać, że to rzeczywiście przykre. Chociaż u mnie nigdy to nie miało miejsca. Paulina - z serii innych przygód ze zwierzątkami, to najbardziej mój kotek jest "zasłużony". Ileż to razy zabierałam z jego szponów poturbowanego ptaszka albo jaszczurkę. Nie da się tego uniknąć - koty to drapieżcy. Albo jak raz jakaś mała suczka dostała się jakimś cudem na mój teren (ach ci sąsiedzi puszczający swoje psy samopas), to moja kilkuletnia ONka (niezwykle silna) mało co ją nie rozszarpała, miała ją w pysku i naprawdę nie wiem jakim cudem sunia się wysmyrgnęła i zwiała przez szczeble w bramie. No nie da rady żeby tak wszystko pogodzić. I chociaż w żadnej opisanej sytuacji nie widzę mojej winy, to nie pozostaje mi nic innego jak nadal kochać ten mój zwierzyniec, bo albo go mieć albo mieć święty spokój.
  4. Jeżyk sobie poszedł a Barry przechodzi tam dziesiątki razy dziennie, bo to jest dosłownie 3 metry od drzwi wejściowych. Nic się nie dzieje więc chyba jeżyk nie zapachnił miejsca. Myślę, że w razie czego jeże są nie do ruszenia, bo zwijają się w kłującą kulkę i już. A poza tym u mnie jeże się pojawiły kilka lat temu jak utworzyły się różne zaciszne zakątki i nigdy nic się nie działo przy trzech dużych - wcześniej dwóch - psach. No i Barry od jakiegoś czasu reaguje bezwzględnie na moje przywołanie, nawet nie wiem jakby był czymś zainteresowany czy zeźlony (chociaż w sytuacji krytycznej dmucham na zimne zamykając go w pokoju jak przychodzi ktoś obcy - to jest jednak pies). A cóż to za horror z jeżem w roli głównej się rozgrywał się na wakacjach ?
  5. Idiota i tyle. Szkoda czasu na zajmowanie się idiotami. A śliczny reksiowski czeka na dobry, kochający domek.
  6. Kaerjot - opowiadaj. Psica prześlicznaaaa.
  7. [IMG]http://img504.imageshack.us/img504/3606/kotzepsemwq8.jpg[/IMG] Jak widać nic złego się nie dzieje.
  8. Wychodzi na to, że większość psów w moim typie, byle było toto duże, a na zdjęciach wygląda, że przynajmniej dużawe. O kociczkę się nie boję. Suki nigdy się z nią nie spotkają, a domowy agresor już z moim kotkiem dobrze współistnieją. Jedno drugiemu zagląda do michy. A poza tym większego prześladowcę kotów niż był Misiek to ja sobie nie wyobrażam. To jedyne co mu można było zarzucić ale ja mu to wybaczałam, bo był najkochańszym psem jakiego miałam.
  9. No i na to właśnie liczę :evil_lol:.
  10. [IMG]http://img255.imageshack.us/img255/4661/1000671ig3.jpg[/IMG] To jest Kluska. Na tym zdjęciu jeszcze chora i z fatalnym futerkiem. Ale już ja z niej zrobię laskę, zobaczycie. No i księżycowy kotek będzie miał swoją dziewczynę. A psiaki nie mają nic do gadania. Kaerjot - ta Yoda to Twoja ? Przepiękna psica. W moim typie, no i chyba bardzo młoda.
  11. Tweety - daj "se" spokój z koszulkami. Ty lepiej trzymaj kciuku za mnie, żeby mnie z domu nie wyeksmitowali razem z moim zwierzyńcem :diabloti:.
  12. Ciotki - tu chyba mogę sie pochwalić, bo nie mam gdzie (a zwłaszcza w domu), że jutro będzie u mnie kociczka z fundacji w Toruniu. 8-letnia biedka, która była w tej fundacji od zarania dziejów i która nie mogła znaleźć domku. No cóż, następnego wielkopsa nie mogę wziąć ale kot się jakoś prześlizgnie.
  13. Ustalenia są już ostateczne, jutro po południu kicia już będzie w swoim domku. Tweety - jak mnie znasz (i moje wątki), to wiesz pewnie, że - starym zwyczajem - u mnie w domu jeszcze nikt nie wie, że będzie nowy zwierz w domu. Tak po prawdzie, to jeszcze nie wiem co im "sprzedam" ale jaja będą na pewno :diabloti:.
  14. Kasia - no i ode mnie naj....... Rok czasu - to tak długo, ja nie miałam szczęścia z żadnym dogomaniackim psem tyle przeżyć. Ale myślę, że tym razem będzie inaczej, musi być. Piękny ten Twój Sendulec, życzę jeszcze wiele, wiele szczęśliwych lat.
  15. Jak tylko zobaczyłam jeża, to Barriego zawołałam i zamknęłam go w domu żeby spokojnie cyknąć małego. Był tak maleńki, że bez trudu zmieściłby się w mojej dłoni (nie próbowałam :evil_lol:). No i zła byłam, bo ryjek i oczka pokazywał ale jak przybiegłam z aparatem to zobaczyłam tylko zadek.
  16. A to świeże wrażenia z mojego ogrodu. Zdjęcia jeszcze gorące. Jeżyk maleńki, niestety mordki nie pokazał, za to dupinka w całej okazałości: [IMG]http://img248.imageshack.us/img248/6697/jeykjl4.jpg[/IMG] A to, to już niestety jesień: [IMG]http://img502.imageshack.us/img502/961/muchomorkiei0.jpg[/IMG]
  17. A królewnie kupię smyczkę i szeleczki, bo skoro ona jest niewychodząca, to bałabym się, że się gdzieś zagubi (a u mnie naprzwdę jest gdzie). A zresztą wszystkie swoje koty zawsze przetrzymywałam najpierw 3-4 tyg. w domu, żeby się przyzwyczaiły, że tu mieszkają. Pierwsze spacery zawsze były kontrolowane, a później koty chodziły już w sobie wiadome miejsca. A to będzie nowy kolega Klusi, 5 letni kocurek Bazyl: [IMG]http://img525.imageshack.us/img525/2491/kot2zg9.jpg[/IMG]
  18. Witam Tomcug. Wyobraź sobie, że Barry mi też tak podaje łapinę. Ale nie reaguje na: podaj łapkę, tylko robi to wtedy kiedy sam ma ochotę. Po prostu staje przede mną w najmniej oczekiwanym momencie, wyciąga łapkę tak jak na tym zdjęciu - a jak ja ją biorę to liże mnie po mojej "łapie". Jest to bardzo wzruszające.
  19. O rany - nie o to mi chodziło :oops:. Miałam na myśli moje częste relacje z Klusiowego życia. [SIZE=1]Przepraszam.[/SIZE]
  20. Myślę, że chyba nikt nie będzie oponował. Jest jeszcze tyle potrzebujących sierotek, a Klusia jak będzie już u mnie to będzie nareszcie u siebie, w swoim domu i niczego jej nie zabraknie. No i jak już wszystko dojdzie do skutku to ja będę gospodynią wątku, rozpanoszę się tu jakem Zosia i zasypię Was zdjęciami moich kotków. :kociak::kociak:
  21. Moje nasadzenia roślinne były robione, że tak powiem hurtowo, szybko ale z jakimiś tam przemyśleniami. Bo wyobraź sobie spory kawał ugoru, na którym w lecie była tylko "patelnia" i ani trochę cienia. Przede wszystkim zaczynaliśmy od drzew i krzewów i przez pierwsze 3 lata nie mogłam się doczekać kiedy to wszystko porośnie. No i w końcu porosło na tyle, że w tym roku musiałam powycinać kilka dorodnych, kilkumetrowych sosen. Miejsca wprawdzie mam dużo ale to co posadzone jednak rośnie wszerz i do góry. Anula, to jest teraz piękny ogród ale to już jest ośmioletni ogród. Proponuję swoje doradztwo na PW jeśli Ci to odpowiada. Powysyłam Ci zdjęcia tego co będziesz chciała i co uznamy za stosowne żeby u Ciebie rosło, OK ?
  22. Józka już nie ma, odszedł. Nie znamy szczegółów ani nic bliższego nie wiemy. Izabela, która się nim opiekowała bardzo to przeżywa i nieprędko się chyba odezwie. Rozumiem ją. A Barry w tamtym tygodniu został zaszczepiony na wszystko co możliwe. Miał też przycięte pazurki, bo były długaśne, że ho, ho. Znowu przybrał kilogram na wadze. Teraz wygląda jak normalny pies. I taką wagę teraz tylko utrzymać. [SIZE=1]A coś ciotki nie zazierają do nas :mad:.[/SIZE]
  23. No to agresor jak się patrzy. Widziałabym dla niego silnego, pewnego siebie faceta, który miałby też w sobie dużo ciepła i wielkie serce. Ale wymagania, co ?
  24. Albo Wiola go trzymała za obrożę albo przez siatkę chciał go zjeść :diabloti:.
×
×
  • Create New...