shantara
Members-
Posts
610 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by shantara
-
Ja też pamiętam... Za każdym razem jak widzę zdjęcie jest mi tak samo przykro...:-(
-
Pieniądze na pewno są bardziej elastyczne ale czasami ktoś nie bardzo je ma, a miałby np. kocyk czy coś w tym stylu do oddania ( np. po dziecku ). I może takie rzeczy też by się przydały? To oczywiście tylko takie teoretyzowanie ;) Puszek bardzo się zmienił. Chyba najbardziej cieszył się z prezentów i ogólnie przymilne psisko się zrobiło. A obwąchał mnie prawie na wylot. Pewnie czuł pieska :) Z Fifunią to strasznie opornie idzie. A jej domek potrzebny i człowiek kochający...
-
Aga on siusia jak się go naciśnie na brzuszek ( zwykle robił to przy wkładaniu do wózeczka ). Wcześniej z tego co rozumiem tylko wtedy sikał. Sam nie robił. A teraz to nawet jak siedzi to widze, że popuszcza. Kupka jest niekontrolowana. Siedzi sobie na podłodze i nagle za nim pojawia się kupka... A kąsa nie tylko w związku z wózeczkiem. Chyba zawsze jak chcą go brać na ręce - tak mówił ten pan, co go instalował.
-
Ja właśnie wróciłam z kliniki. Naprawdę mają przepełnienie. Fifa siedzi w klatce na samej górze. Dobrze, że ona malutka i się tam łatwo mieści.... Nadal jest hałaśliwa i zazdrosna o wszystko. Ogólnie pieski czują sie dość dobrze. Może z wyjątkiem Nory, która niepewnie patrzy na świat. Podobno "startuje z zębami". Jest strasznie smutna. Moment kiedy pomachała do mnie ogonkiem był niesamowity. Tak tylko stała, patrzyła nieufnie i popiskiwała... Nie lubi siedzieć w boksie.... Puszek za to zrobił się radosny i towarzyski - chyba bardziej od całej gromadki. Cały czas się łasi i przymila. Wylizuje człowiekowi co się da - ręce, zegarek, twarz... Powoli zaczyna stawiać łapkę. Mam nadzieję, że do całkowitego zdrowia dojdzie już w nowym domku. Jest świetnym psem. O Czarusiu pisałam już w jego wątku. Straszny z niego nerwus i złośliwiec się zrobił...:evil_lol:
-
To ja na trzy tematy: Szejk - jutro rano jedzie na SGGW do jakiegoś profesora, który ma mu definitywnie ustawić dietę. Miejmy nadzieję, że bedzie dobrze. Koncert - ja też myślę, że Psy w potrzebie i najlepiej przykleić. Ja mam nadzieję, że uda mi się jakoś włączyć w całą akcje :) Czaruś :loveu: - właśnie wracam z kliniki Psi Los. Dziś niestety nie spotkałam p. Janusza, za to spotkałam naszego bohatera. A chojrak się z niego zrobił nie mały. Na wózeczku pomyka pięknie, ale zainstalowanie go w wózku to prawdziwa walka. Czaruś nie lubi być brany na ręce. Przy wkładaniu do wózka miał dziś nakładany kaganiec, bo gryzł pana, który go chciał wsadzić w tą machinę. Nawet w kagańcu próbował podgryzać.... Nie mówiąc już o tym, że wyrywał się na wszystkie możliwe strony. W dodatku zauważyłam, że zaczął jednak podsiusiwać swoje posłanie i kojec. Sama dwa razy wycierałam podłogę kojca... Czaruś miał całe tylne łapki mokre. Chyba trzeba będzie jednak coś myśleć o tych podkładach, o których pisała Ulv... Poza tym Czaruś jest pełen energii i zazdrosny o każde inne zwierzę w lecznicy :)
-
[quote name='Aga_Mazury']skopiowane ze strony kundla polskiego Komunikat! Poniedziałek 17.07.2006 r. - godz. 15.16 W związku z przepełnieniem szpitala "Psiego Losu" uprzejmie informuję, że z dniem dzisiejszym godz. 15.16 zawieszamy aż do odwolania działalność ratunkową na rzecz zwierząt bezdomnych. W przypadkach krytycznych (ranne bezdomne zwierzaki, wypadki, potrącenia) prosimy o alarmowanie Straży Miejskiej ( tel. 986 ), schroniska na Paluchu 0-22 846 02-36 oraz wyznaczonych i opłacanych przez miasto lecznic (wykaz tych lecznic posiada Straż Miejska i schronisko). Nie jest dobrze...:shake:
-
Szejk dostawał karmę po której czuł się dobrze. Ale chyba dla tego pana ona jest za droga. Przez jakiś czas Hariri załatwiał karmę i woził. On ma jakiegoś gościa, który ją załatwiał taniej. Teraz nie wiem co się stało, że karma została zmieniona. Gdyby ktoś napisał w wątku, że potrzebna pomoc przy zakupie karmy na pewno wiele osób by się złożyło i uzbierałoby się... Napisałam już do Hariri. Jak nie odpowie to jutro do niego zadzwonię i zapytam czy wie, co się stało... Szejk jak wiele ON- ków ma bardzo wrażliwy przewód pokarmowy a dodatkowo nie załatwia się normalnie. Dr. Labuda na SGGW stwierdziła, że najlepiej, żeby dostawał właśnie taką karmę, albo jedzenie gotowane. Z tego co wiem kiedyś był też pomysł ze Smectą... Dla Czarusia to my już domek prześwietlimy na wylot...;) Z co do banerka to jest ok, chociaż napisy mogły by zmieniać sie odrobinkę wolniej... Chwilkę mi zajęło nim go znalazłam, ale ogólnie pasuje do całej grafiki na stronie i może to dlatego :)
-
Aga Czarusia to wymiziam od Ciebie bankowo ;) Skoro Fify zabawki nie kręcą to poszukam jej jakiegoś smakołyka. Chociaż z psami to nigdy nie wiadomo. Mój też zwykle poważny i ani myśli o zabawkach a wczoraj jak mu coś strzeliło do głowy to się jak szczeniak bawił i patyki podnosił i podrzucał... A na tych swoich trzech łapach zasuwał tak, że ledwie za nim radę dawałam. Może więc i Fifie by się coś spodobało... [SIZE=1]Co do Szejka to był tam Hariri jakieś 2-3 tygodnie po adopcji. Zawoził karmę. Mówił, że ok wszystko i państwo wspaniali. Teraz to nie wiem jak jest. Szczerze mówiąc to miał mi dać znać jak będzie tam jeszcze jechał i ja bym się zabrała ale jakoś cisza... Może dlatego, że ślub miał. Mnie też rozkłada to z pieluszkami. Przecież facet wiedział, że bierze psa po przejściach nie całkiem zdrowego. Myślał, że co? Nagle pies cudownie ozdrowieje? Nie wiem co tam napisać więcej, ale chyba trzeba by zasugerować, że jak mają dość to żeby zadzwonili do Viktorji i nas uprzedzili, żeby domu szukać, bo znowu wyjdzie jak ostatnio... [/SIZE]
-
Aga najgorsze jest to, że co krok się spotyka kogoś ze straży miejskiej, który sobie spaceruje. Ale jak coś trzeba zrobic to nie ma komu. U nas na osiedlu to chodzą i spisują panów po 60- siątce pijących piwo na ławkach. Masz racje z tym syfem Aga. Ale prawdę powiedziawszy trudno coś zrobić. Władze w mieście są jakie są, a partie tylko o stołki się biją. Jak już któraś dochodzi do władzy i ma swojego prezydenta miasta, to zaraz zapomina o ludziach i myśli, co by tu jeszcze głupiego zrobić - palmę posadzić, liście jej sztuczne dorobić itp.
-
Aga Czaruś byłby zachwycony :loveu: Ja wybieram się jutro albo pojutrze. Swoją drogą mam prośbę, jakbyś rozmawiała dziś z p. Januszem to mogłabyś się tak nieco podpytać jaki prezent można by dać Fifie? Bo ja dalej nie wiem... Całą noc mi się dziś pieski z lecznicy śniły... A co do Szejka, Aga ja też to czarno widzę...:shake: Boje się, że znowu będzie szukał domu... Oby tylko czegoś nieodwracalnego nie zrobili, tak jak np było z Alim....:-(
-
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szejk te problemy miał zawsze od kiedy go znam. Kiedy chodziłam z nim na spacery często nie tylko siebie ale i mnie brudził. Z tego co mówili wtedy jego opiekunowie wynikało, że reaguje tak na każdy pokarm inny niż karma, którą tolerował. Wystarczyło, że zjadł kawałek suchego chleba dla ptaków podczas spaceru... Ja myślę, chociaż nie jestem weterynarzem, że jego problemy z sikaniem i kupkaniem bez kontroli wynikają z tego, że ma osłabione czucie w tylnej części ciała. Nie wiem jak teraz jest z jego tylnymi nogami, ale jak go widywałam wcześniej to czasami też nimi tarł, tak jakby nie były do końca sprawne. Chociaż potrafił też wybijać się na nich i skakać jak akrobata. Poza tym zawsze, gdy miał rozwolnienie i wypadała mu kupka to uciekał właśnie tak jakby się bał. Ja zawsze go zatrzymywałam i głaskałam, żeby się uspokoił, mówiąc do niego... Czasami pomagało. Co do rady to może powinniście zapytać dziewczyny tu z forum, które mają pieski z paraliżem. Podobno są jakieś podkłady, podobne do pieluszek. Może na zimę to byłoby jakieś rozwiązanie? -
Ja swoje uwagi wysłałam na pw Adze ale nie wiem czy doszły bo w piśmie chyba pozostało tak jak było wcześniej... Tak czy inaczej pismo podpisałam i odesłałam :)