shantara
Members-
Posts
610 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by shantara
-
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
shantara replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
To się Perełka wczuła w rolę... Z taką opiekunką to bliźniakom nic nie grozi :) -
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
shantara replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Ale Ci rosną kawalerzy. Kilka lat i się Aga nie odgonisz od "narzeczonych". Na zdjęciu też obstawiam Patrysia. To jakieś takie pierwsze wrażenie. A Perła po prostu kwitnie. -
Po pierwsze strasznie mi przykro z powodu Koszi. To kolejny pies, który w tym tygodniu traci domek, który tak dobrze się zapowiadał... Vika_Bari ja jakieś 9 miesięcy temu adoptowałam psa. Po pierwszym miesiącu pokazał zęby i warczał chwilami także na mnie. Ale nawet nie pomyślałam, żeby go oddać ( także wtedy kiedy okazało się, że do końca życia będzie miał problemy zdrowotne ). Po konsultacji z treserem ( jednej ), zaczęłam prace z psem i od tamtej pory nie mam takich problemów. Pies i opiekun muszą ustalić wspólne relacje. Pies jak dziecko, będzie próbował na ile może sobie pozwolić. Dlatego ważna jest konsekwencja, a wtedy życie nie zmieni się w koszmar. Pies nieco inaczej widzi świat i swoje w nim miejsce. Dlatego wymaganie, żeby "był wdzięczny" jest nieco śmieszne. A za propozycje eutanazji, bo pies jest problematyczny wet powinin być pozbawiony prawa wykonywania zawodu...
-
Fuks i Wedel-dwa niepełnosprawne pieski.Już w nowym domu!!!
shantara replied to martik b's topic in Już w nowym domu
Czy tym wszystkim ludziom się głowy z tyłkami miejscami zamieniły? :angryy: :angryy: :angryy: Aż brak mi słów... Dlaczego??? Co się stało? Przecież od początku było wiadomo, że to trudna adopcja i wyjątkowo trzeba przemyśleć decyzję...:shake: -
Już chyba trzeci raz zabieram się, żeby coś napisać i za każdym razem nie mogę... Przykro mi z powodu Salomonka a jednocześnie cieszę się, że odszedł spokojnie, w domu, mając u swego boku kochającą osobę. Nie chce nawet myśleć jaką pustkę musicie teraz czuć. Jeśli jednak istnieje coś takiego jak dusza, to dusza Salomonka na pewno zawsze będzie blisko tych, którzy dali mu dom i szczęście w ostatnich miesiącach życia. Byłaś Martik wspaniała i bardzo dzielna. Żegnaj Salomonku. Śpij spokojnie.
-
Fuks i Wedel-dwa niepełnosprawne pieski.Już w nowym domu!!!
shantara replied to martik b's topic in Już w nowym domu
Jak miło zobaczyć Fuksika kwitnącego. :loveu: Jak on pięknie wygląda. Dla tego niezwykłego pieska i jego nowej rodziny wielkie uściski i :Rose: . -
Tak mi przykro... Nie wiem co więcej napisać... Cokolwiek bym nie napisała nie pomoże w bólu jaki teraz musisz czuć.... Żegnaj Bossiku! Jeśli jest coś po tym życiu, to niech Ci tam będzie dobrze.
-
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
shantara replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Cieszę się bardzo, że z Perełką lepiej. Objawy faktycznie mogły przestraszyć. Co tam poduszki, wykładziny i pościel przy takim perłowym żywiole ;) [SIZE=1]A z dzieciakami to wcale bym nie była pewna, kto będzie bardziej komu dawał popalić jak podrosną...:cool3: Aga ucałuj ode mnie wszystkie swoje pupile - kudłate i te bez sierści.[/SIZE] -
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
shantara replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Biedna Perełka... Oby szybko doszła do zdrowia. Moja jamnica łapie przeziębienia co zrobi się zimniej, ale czegoś takiego w życiu nie miała. A tak na marginesie, czy pies może zarazić drugiego psa grypą? -
Po pierwsze bardzo się cieszę z postępów Czarusia i z jego szczęścia w nowym domku. Ja chyba zaczynam popadać w obsesję, bo ostatnio co jakiś pies stanie na łapki to zaraz mam łzy w oczach....:oops: Po drugie gratuluję akcji sprawnej. Szczerze mówiąc słowa "przepraszam" od tego weta to teraz Czarusiowi potrzebne są jak plasterek na ogon, ale może dzięki tym e-mailom następnym razem ten pan będzie ostrożniejszy z diagnozą.... Co do pani z allegro to ja zauważyłam, że jak ktoś nic nie robi, nikomu nie pomaga to zawsze w stosunku do tych co pomagają rzuca zarzutami w stylu "bo dzieci biedne są", " bo ja uważam, że ważniejszy jest problem.... (tutaj dowolny problem tego świata )". Rzecz w tym, że wszystko jest ważne. Nikt sam świata nie zbawi. Ważne żeby pomagać na tyle ile się potrafi, czy to dzieciom czy zwierzętom. Mamy wolny wybór. A każde życie jest ważne...
-
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
shantara replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Na tych zdjęciach z Twoimi synkami to widać dobrze jakiej Perła jest wielkości. A pilnować ma czego. Chociaż masz pewność, że bliźniaków nikt nie ukradnie. A byłoby co, bo chłopaki pierwsza klasa...;) A tak na marginesie, który jest który? Czy mi się tylko tak na zdjęciach wydaje, czy jeden jest jakby trochę większy? -
Wieści fantastyczne :) Bardzo się z nich cieszę. Normalnie dodały mi z rana energii. Żywy organizm to wspaniały twór natury. Już nie jeden raz lekarze ( nawet ci od ludzi ) musieli ustąpić wobec nagłej, niezrozumiałej z medycznego punktu widzenia, poprawy u swoich pacjentów... Wierzę, że Czaruś będzie chodził. A z doświadczenia wiem, że piesek na 3 łapkach potrafi sobie bardzo dobrze radzić. A tak na marginesie... Czyżby to była ta łapka, którą czasami wydawało się, że on podciągał nieco na wózeczku?
-
Z odleżynami to niestety tak jest, że jak już się pojawią to są i tyle. Strasznie ciężko się ich pozbyć. Nawet jak odleżyna jest w miejscu, na którym pies nie leży i nie jest już ugniatana.Niestety znam to z doświadczenia mojego psiura ( jak już mi się wydaje, że coś pomogło to znowu zaczyna się od początku ), który ma coś takiego na łapce od zbyt długiego noszenia gipsu. No, ale mam nadzieję, że lampa będzie skuteczna i Aksa niedługo zapomni co to odleżyny :)
-
Willkommen! Ich spreche deutsch nich gut aber: Vielen dank! :Rose: No to tyle ile umiałam wydusić z siebie po niemiecku ( pewnie też mało poprawnie, ale mam nadzieję, że pani Czarusia zrozumie co miałam na myśli) ;) A teraz czekam na tłumacza, bo z tekstu rozumiem co 25 -te słowo. Niemieckiego uczyłam się jeszcze w szkole podstawowej i zawsze byłam kiepska z tego języka, a teraz dodatkowo nawet to co umiałam to zapomniałam.
-
Z tego co widziałam dziś wiadomości pojawiają się już na bieżąco. Od kilku minut można przeczytać, że operacja Vanilki jest jednak odwołana... Wstępna premedykacja wykazała, że Vanilka nie przetrzymałaby operacji :-( Swoją drogą wydaje mi się, że wcześniej na stronie też bywały takie "czystki". Kasowanie starych informacji. Tylko wtedy chyba, były przerzucane do archiwum czy jakoś tak. Chociaż mogę się mylić. A co do paniki Dabrowka, to akurat nie chodziło głównie o Twój post, ale o sugestię, że nikt po wyjeździe Czarusia nie interesuje się pieskami, bo nie jedzie sprawdzić "co tam sie w ogole dzieje". Jak dla mnie jechanie przez pół Warszawy, w niedzielę po południu, żeby sprawdzić co się dzieje, bo na stronie nie ma nowych informacji, byłoby przejawem paniki i braku zaufania do Psiego Losu.
-
Strona kundla polskiego jest ciągle w budowie. Większość zakładek nie działa. Nie mówiąc już, że coś zawsze się może zepsuć. Pamiętajmy, że strona nie jest tworzona wyłącznie dla dogomaniaków, ale dla szerszej publiki. Dlatego nie sądzę, by relacje p. Janusza z forum dogomanii ( jakiekolwiek by nie były ) wpływały na istnienie strony. Co do nawalenia to na pewno można tak nazwać transport Puszka do Lotos. Powrót Puszka ( fakt, że p. Janusz po niego jechał ) też trudno zaliczyć do zasług. Nawet jeśli decyzja o zatelefonowaniu do p. Janusza wyszła od Lotos, bez konsultacji na forum, to jednak dla właściciela Psiego Losu sama Lotos jest częścią forumowej społeczności dogomaniaków. A tak z innej beczki. Wie ktoś o której Vanilka ma dziś mieć operację?
-
Ja nie bardzo rozumiem skąd ta panika... Przecież wszystko jest napisane ( a przynajmniej było wczoraj ). Vanilka ma mieć jutro operację i chyba brak wieści to w tym przypadku dobre wieści. Puszek wrócił, powód pewnie poda lotos.flower. Co mieliby pisać na stronie? Wiele rzeczy w związku z pomocą dogomaniaków dla Psiego Losu wychodziło nie tak i ja osobiście nie dziwię się, że p. Janusz stracił wiarę w naszą pomoc. A jakiekolwiek akty "nieufności" tylko sprawę pogorszą. W Psim Losie nigdy psom się krzywda nie działa i teraz też na pewno się nie dzieje. Pajunia a co do chodzenia do Psiego Losu i odwiedzania piesków. Ja osobiście wygospodarować czas mogłam na jedną wizytę w tygodniu i to u wszystkich piesków. Po wyjeździe Czarusia nic się nie zmieniło w tej kwestii.