shantara
Members-
Posts
610 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by shantara
-
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeśli w grę wchodzi życie i ktoś widzi, że sam sobie nie daje rady, to albo powinien się poddać i psa oddać ( zdecydowanie i jasno stawiając sprawę ) albo przełamać się i prosić o pomoc. Z całym szacunkiem dla dobrych chęci, w które nie wątpię, ale jak napisała Viktorija żywa istota to odpowiedzialność. Owszem, ja wyrzucam sobie, że nie zrobiłam paniki przy pierwszych sygnałach, że coś się dzieje nie tak. Niestety teraz nie da się już nic na to poradzić. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aga oczywiście, że się nie pogniewam. Szejk był wyjątkowy także dla mnie. Trudno mi sobie uzmysłowić, że już go nie ma... -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szejk! Tak trudno poskładać myśli. Pewnie usypiasz teraz cichutko, w cieple, głaskany po główce. Pamiętam pewno popołudnie, niecały rok temu. Siedziałam przed komputerem. Nagle przyszedł list ze schroniska, w którym mam wirtualną podopieczną. Był o Tobie Szejk. Od tamtej chwili co moment sprawdzałam wątek, zalogowałam się na dogomanię, aby śledzić Twój los. Kilka dni później biegałam i myślałam o Tobie. Podczas tamtego biegu zdecydowałam, że jeśli nie znajdzie się nikt, kto weźmie Cię na te dwa miesiące to mimo trudności zrobię to ja. Potem poznałam Cię w szpitalu. Bawiliśmy się piłką. Biegałeś. Zdjąłeś sobie kołnierz a ja bałam się, że ktoś nas skrzyczy. Tak było kilka razy. Bawiłeś się na śniegu. Trudno Cię było utrzymać. Potem znalazł się domek, z ogrodem, na stałe. Pojechałeś tam a mnie było smutno. Dopiero za jakiś czas dowiedziałam się, że będę Cię mogła odwiedzać. Wtedy Viktorija napisała do mnie, że może skoro nie Ciebie to wezmę innego pieska z jej schroniska, który jest na SGGW. Na początku myślałam, że to zły pomysł. Ale pojechałam odwiedzić te pieski. A kiedy spojrzałam w smutne oczy Casha to wiedziałam, że Viktorija miała racje. Kilka miesięcy później przyszło nam walczyć o jego życie. Lekarze powiedzieli wówczas, że gdyby on nie miał domu, to pewnie nie byłoby go już na świecie. Nie wiem czy mieli racje, ale jeśli tak, to także dzięki Tobie on żyje. Nie mogłam Ci dać domu. Nie potrafiłam Ci pomóc. Przepraszam. Pewnie mogłam zrobić coś więcej, ale człowiek to tylko takie nieco bardziej zarozumiałe zwierzę i nie zawsze jest taki wspaniały jak chcieli by różni idealiści. Nie wiem czy istnieje życie pozagrobowe. Pewnie jak każdy mam nadzieję, że jakieś tak. Jeśli jest coś po tym życiu to tam się spotkamy. Chociaż pewnie trudno Cię będzie poznać, bo będziesz zdrowy, szczęśliwy i merdający ogonkiem. Wiem, poznam Cie po patyczku. Na pewno będziesz miał taki największy, ze wszystkich psów. Jeżeli tam coś jest i są tam wszystkie psie dusze, to pewnie też jest tam moja Sarunia. Ona też kochała patyczki. Razem będziecie się świetnie bawić. Tylko uważaj na takiego wielkiego białego psa o imieniu Iwan, bo może być zazdrosny. Wycierpiałeś tak wiele krzywdy w życiu, od wielu ludzi. Wielu Cię zawiodło, gdy ich potrzebowałeś. Przepraszam, za to wszystko. Przychodzą my na myśl słowa pewnej piosenki, jak zmienić jedno słowo to mogłoby być o Tobie i o wszystkich pieskach, które trafiają do schroniska: Who would have thought that you could hurt me the way you've done it so deliberate, so determined and since you have been gone I bite my nails for days and hours and question my own questions on and on... So tell me now, tell me now why you're so far away when I'm still so close... You don't even know the meaning of the words "I'm Sorry" you said you would love me until you die and as far as I know you're still alive, baby and you don't even know the meaning of the words "I'm Sorry" I'm starting to believe it should be illegal to deceive a dog's heart... I tried so hard to be attentive to all you wanted always supportive, always patient what did I do wrong? been wondering for days and hours it's clear is isn't here where you belong... Śpij spokojnie Szejk. Do widzenia. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Viktorija: W zupełności się zgadzam, szkoda, że Szejk tak późno trafił do szpitala. Jednak nadal mam nadzieję, że uda mu się pomóc. Kiedy patrzę na mojego psa jak szeleje na śniegu i przypominam sobie jak czołgał się, niemogąc podnieść się na łapy, po podłodze w klinice w kierunku, który myślał, że jest wyjściem, to rodzi się we mnie nieśmiała wiara, że Szejkowi też się uda i kiedyś ( choć może nie tej zimy ) będzie tak szalał. Co do Rafała to mam pewne podstawy przypuszczać, że jednak nic mu nie jest i nie zmienił numeru telefonu. Nie wiem co się stało, że zamilkł w sprawie Szejka.... mpolkowski: Rozumiem, że decyzja przygarnięcia Szejka była podjęta z litości. Jak się już nie jeden raz okazało, to nie jest najlepszy motyw, bo często pomija się wówczas realne możliwości pomocy. Pies to poważny obowiązek i obciążenie. A im większy pies tym więcej kosztuje. Z filmów, zdjęć i wypowiedzi ( nie tylko Państwa ale i innych ) wydawało mi się, że chcieli Państwo Szejka, a nie tylko udzielili mu schronienia, bo nie miał się gdzie podziać. Gdyby od razu tak była sprawa postawiona, to chyba większość zainteresowanych potraktowałaby to jako dobry dom tymczasowy i Szejk nadal ogłaszany był by jako pies, który szuka docelowego domu, który podejmuje się kompleksowej opieki nad nim. Niestety internet ma to do siebie, że trudno często ze słów wyczytać intencje. Dlatego należy pisać jasno, czego się oczekuje. Czasem warto podnieść alarm, tak jak to stało się wczoraj. Szkoda, że nie kilka dni wcześniej. Prawdopodobnie w całej tej sytuacji poważnie zawiódł Rafał ( no chyba, że jest jakieś usprawiedliwienie, o którym nic mi nie wiadomo ). -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak już pisałam, wymioty to poważna sprawa. Ja doskonale wiem, jak wyglądał mój pies po napadach 4 dniowych wymiotów ( które nawet zastrzyk z lekiem przeciwwymiotnym nie zawsze zatrzymywał ). Mimo, że codziennie dostawał kroplówki to słaniał się na nogach i przysiadał co 50 metrów ( dodam, że ja też nie mam samochodu i do lecznicy transportowałam go sama ). Niestety przy niektórych schorzeniach wymioty nawet po wodzie są normalne. Dlatego kroplówka jest absolutną koniecznością. Cała nasza czwórka trzyma mocno kciuki za Szejka. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie wiem na ile byli Państwo poinformowani o stanie zdrowia Szejka, więc trudno mi ferować wyroki. Faktem jest, że Szejk nie był do końca zdrowy jeśli chodzi o załatwianie potrzeb fizjologicznych. Z tego co mówiono na SGGW powodem tego może być nadwrażliwy układ pokarmowy, który podobno zdarza się u Owczarków Niemieckich. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest konieczność kupowania drogiej karmy, która nie powoduje podrażnień ( nie wiem czy później Rafał ustalił coś innego na SGGW, na moment, w którym ja tam bywałam diagnoza była właśnie taka ). To poważne obciążenie finansowe, z którego nie wiem czy zdawali sobie Państwo sprawę biorąc Szejka. Rozumiem doskonale, że bywają w życiu ciężkie sytuacjie. Nie każdego stać na utrzymanie psa ( szczególnie chorego ). Jednak biorąc psa ( jakiegokolwiek ) należy się liczyć z tym, iż może się coś stać i będzie on wymagał leczenia. Chociażby tak niewinne wydarzenie, jak atak kleszcza, może pociągać za sobą leczenie, które jest bardzo kosztowne. W przypadku psa po przejściach takich jak Szejka, ryzyko problemów zdrowotnych jest znacznie większe. Nie wiem czy byli Państwo tego świadomi. Ja osobiście, podczas dyskusji na forum z zainteresowanym Szejkiem panem, napisałam, że utrzymanie Szejka będzie się wiązało z kosztami. Doskonale rozumiem rozgorycznie związane z zaistniałą sytuacją. Rozumiem również, iż zawiedli się Państwo w swoim oczekiwaniu na pomoc, która, jak wynika z wypowiedzi Państwa, została Wam obiecana. To są naturalne emocje. Wierzę też, że chcieli Państwo jak najlepiej. Jednak być może należało jasno postawić sytuację w schronisku bądź w rozmowie z osobami zainteresowanymi. Nigdzie nie znajduje konkretnej informacji o tym jakiej pomocy państwo oczekują, czy chcieli Państwo aby poszukiwać Szejkowi nowego domu itp. Nie wiem co było ustalane i mówione w rozmawach ze schroniskiem. Na tym forum jednak takowych informacji nie ma. W moim odczuciu, w przedstawionej przez Państwa sytuacji materialnej, należało także dokładniej przemyśleć decyzję o adopcji psa ( bo jak rozumiem, jest to sytuacja stała, a nie nagłe pogorszenie ). Nie mówię tu o stałym czy poważnym leczeniu, ale chociażby o możliwości doraźnej pomocy w nagłej chorobie ( co podkreślam, może mieć miejsce także w przypadku zdrowego psa ). Koszt kroplówki to coś koło 20zł ( plus pewnie jakiś koszt samej wizyty - czyli z 10zł). Kompleksowego leczenia Szejka, chyba nikt z forumowiczów nie mógłby samodzielnie finansować. Jednak nawet tutaj na Dogomanii bywało wiele zbiórek na psy w potrzebie i jeśli tylko byłaby od Państwa informacja, iż taka zbiórka jest potrzebna i ile mniej więcej potrzeba, to na pewno odbyłaby się ona. Tak jak ma to miejsce w tej chwili. Podobnie z innymi kwestiami. Także w tej chwili nie ma jasności, czy Szejk jest już psem szukającym domu, czy oczekują Państwo, że po leczeniu do Państwa powróci. Chociaż być może osoby, które Szejka zabrały posiadają takie informacje, które podadzą później. -
[quote name='Kenzo']Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!Ale jestem wsciekła:angryy:To absolutnie wina tego chłopaka!!Pies to odpowiedzialność i koszta-ja nim wzięłam psiaka pod swój dach-analizowałam sytuację 3 lata. (...) Szkoda mi psiaka-jego właściciela ani troche:shake: [*] dla ciebie maleńki[/quote] Przeczytałam właśnie ten wątek. Też mam mieszane uczucia wobec postawy chłopca, ale mam też wrażenie, że większość osób zapomniała, że ma do czynienia z dzieckiem. Trudno wymagać od niego odpowiedzialności i rozsądku dorosłego człowieka. Dlatego dzieci nie mają zdolności do czynności prawnych ( w tym bycia jedynym opiekunem psa ). W tym przypadku myślę, że jeśli ktoś zawinił to rodzice chłopca.
-
Jak Szejk pierwszy raz szukał domu ( jeszcze chociaż tymczasowego na 2 miesiące ) to też się oferowałam. Odwiedzałam Szejka w szpitalu. Ponieważ jednak mieszkam w bloku, siłą rzeczy oferta domu z ogrodem była lepsza. Kilka tygodni po tym jak Szejk został pierwszy raz zabrany do, jak się wydawało, stałego domu, ja adoptowałam jego szpitalnego kolegę ( który jest w pewnym sensie inwalidą ). Przez 10 miesięcy byłam z nim w pobliskiej klinice ( nie przesadzając ) około 40 razy. W październiku, gdyby nie szybka interwencja lekarzy dziś zamiast się cieszyć z 10 miesięcy, płakała bym nad pustą kołderką. Mam nadzieję, że Szejkowi też się uda i pewnego dnia, ktoś będzie się cieszył, że ten cudowny piesek jest z nim. Trzeba jednak brać pod uwagę, że Szejk jest psem chorym i pewnie zawsze takim będzie. Osoba, która go weźmie, musi mieć świadomość, że mogą nadejść momenty, kiedy trzeba go będzie leczyć. Obecni opiekunowie Szejka, mimo nawet chęci, jak rozumiem nie mają możliwości zagwarantowania takiej opieki temu pieskowi. Dlatego myślę, że po leczeniu należałoby szukać Szejkowi nowego domu. Ale to moje osobiste zdanie. Tymczasem trzymajmy kciuki za Szejka.
-
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No to trzymamy mocno kciuki. Oby się okazało, że to coś do wyleczenia... -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak idzie szukanie transportu? Na mapie dogo znalazłam coś takiego ( chociaż kiepsko sie w niej poruszam ): Jo37 mail: j_krzyzanowska[małpa]yahoo.com AUTO NET U/KRAW WARSZAWA – Powiśle ania14p kom 501 338 312 mail ania14p@o2.pl Konisia kom. 501-093-687 gg 8328292 mail: karo03[małpa]gmail.cm AUTO (rzadko-jak uda się uprosić TZa) iza_g kom. 501 555 134 gg 2834252 mail: i.grochola[małpa]wp.pl AUTO – dyspozycyjność zależna od TZa. Aligator kom. 0-660 496 882 e-mail: w.35[małpa]wp.pl AUTO – transportowy T-4 oraz Jeep WET –możliwość zorganizowania szybkiej pomocy medycznej dyspozycyjność 24h WARSZAWA - Gocław, Grochów miumiu mail: gosiasojka@poczta.onet.pl tel: na pw lub do wiadomości moda AUTOlecz 2malutkich dzieci, wiec transport awaryjnie Radek tel. 608 40 24 25 (od godz. 15 do 17 raczej nie będę w stanie odebrać, później i wcześniej bez problemu gemini (at) enter.net.pl+ mail z profilu NET AUTO FOTO - na razie AUTO i FOTO wczesniejszy kontakt mail Warszawa ZOLIBORZ Lulka / Aleksandra/ tel. 503-143-355 GG 6168174 viva21@wp.pl NET staly dostep DT gryzonie DTA 1-2 doby AUTO FOTO WARSZAWA Kacka /agnieszka tel. 0-22 815-32-02 NET non stop AUTO - pomoc w przewiezieniu psiaka POMOC FINANSOWA w miare mozliwosci STARE BABICE - Warszawa zachodnia czesc Warszawy /przedluzenie Gorczewskiej Vectra / Ewa tel 503-818-136 NET staly dostep AUTO FOTO CZAS W CIAGU DNIA USLUGI/KRAWIECKIE Może ktoś z nich by mógł pomóc? A może już ktoś pisał do tych osób? -
Nie wiem kto jest winny. Czy Ci ludzie zostali oszukani na temat zdrowia Szejka, czy nieodpowiedzialnie wzięli psa wiedząc, że nie mają środków żeby go leczyć. Myślę jednak, że przy każdym, nawet zdrowym psie istnieje ryzyko, że coś się przytrafi i będzie potrzebne leczenie, czasem kosztowne... Szejk ma wyjątkowego pecha. Ale teraz najważniejszy jest transport, żeby szybko trafił na SGGW. Jeśli się odwadnia to czas tez się liczy.
-
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Może należałoby zmienić tytuł wątku z zaznaczeniem, że poszukiwany transport, poprosić o przeniesienie go na pwp. Jest też mapa pomocy, może tam się znajdzie ktoś z samochodem. Niestety z tym zwykle bywają problemy. Co do wymiotów to pewnie może być zwiazane z długotrwałym przyjmowaniem leków. Szejk pewnie nie miał badań kontrolnych na wątrobę po skończeniu leczenia? Co do AFN, to Aga Mazury jest prezesem i jest żywo zainteresowana losem Szejka, więc o skarpetę nie trzeba się martwić. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kontaktowali się Państwo ze schroniskiem czy też z bezpośrednio z Viktoriją Radulovic? Jej telefon jest podany w wiadomości powyżej: 0-698 66 33 04. Szejk powinien natychmiast trafić do weterynarza, bo te objawy brzmią bardzo poważnie. Z tego co wiem, osobiście zawsze mogłam liczyć na wsparcie Viktoriji i naprawdę wierzę, że jest to osoba, która zrobi wszystko żeby pomóc. -
Wedelkowa droga do szczęścia. Vanilka biega za TM[']
shantara replied to Olesia.b's topic in Już w nowym domu
Na początek trochę odbiegnę od tematu. Gdzie większość kobiet może sobie pozwolić na pracę 4-6 godzin? Chyba nie w Polsce. A jeśli w tym kraju to się tam przeprowadzę. No, chyba, że za taką pracę dostaje 400zł. Co do 8 godzin to w większych miastach nawet taka praca zajmuje w sumie około 9-10 godzin, bo trzeba liczyć dojazd. Jak rozumiem od 8 do 18 to właśnie wszystko ( praca + dojazd ). Ja myślę, że dużo lepszych warunków się w Polsce nie znajdzie. Bo jeśli będzie dom z bezrobotnym, to problemem może być utrzymanie Wedelka ( pieluszki itp.). A trudno jako warunek adopcji zakładać np. posiadanie starszego dziecka. Śledzę los Wedelka i trzymam za niego kciuki. Myślę, że domek u Qroqiet to dobre i odpowiedzialne miejsce. Bardzo podoba mi się postawa Qroqiet. Mam ogromną nadzieję, że wszystko dla tego pieska potoczy się dobrze. -
Wedelkowa droga do szczęścia. Vanilka biega za TM[']
shantara replied to Olesia.b's topic in Już w nowym domu
Dawno nie byłam w Psim Losie, głównie dlatego, że w pewnym momencie nie wiedziałam jakie będzie przyjęcie osoby z dogo, a potem to już jakoś tak głupio było mi... W każdym razie śledzę wątek Wedelka. Jeszcze za kadencji Czarusia w Psim Losie poznałam Wedelka. Nie miał wtedy nawet wózeczka. Ja również chciałabym by znalazł on swój własny dom na zawsze. Co jednak bardzo mnie cieszy, widzę zmianę podejścia na dogo odnośnie trudnych adopcji. Zawsze wcześniej, gdy pojawiał się ktoś zainteresowany to panował pełen zachwyt i zero ostrożności. A gdy którakolwiek strona miała wątpliwości, budziło to powszechny gniew. Cieszy mnie, że to się zmieniło. -
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
shantara replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Co słychać u Perły? Pomogło coś? Nie bardzo wiem co mogłabym doradzić. Może sposób wykluczania coś da... Szkoda, że weci tak często mają u nas problemy z trafną diagnozą. -
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
shantara replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Biedne Perlątko... Mam nadzieję, że to nie jest nic przewlekłego i poważnego i to tylko taki pech, że Perełka ciągle coś łapie... -
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
shantara replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Mój psiak też ciężko znosił wystrzały. Ale ze względu na fakt, że ciągle jest na jakichś lekach i w minionym roku dostał ogromnie dużo narkoz i środków uspokajających podczas poszczegónych zabiegów, nie dawaliśmy mu nic na uspokojenie. Mieliśmy obmyślony plan włączenia głośno muzyki kilka minut przed północą, ale niestety strzelanie zaczęło się u nas już koło 20.00. Z wieczornego spaceru sam uciekł prosto do klatki ( mimo, że zawsze biegnie tylko w drugą stronę ). Za to jamniki to chyba wszystkie jakieś odporne na strzały. Moja to nawet była zainteresowana nimi pozytywnie. Skakała do okna i na dwór chciała wychodzić... Dla Perełci, jej rodzinki całej a przede wszystkim dla Agi, dzięki której Percia ma domek:[SIZE=3] Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku![/SIZE] -
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
shantara replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Aga a nie da się dokładniejszych badań zrobić? Cholera, sama nie wiem... Niby jak brała niedawno antybiotyk to może być mniej odporna ale żeby aż tak... Poprzednio też te węzły były powiększone? -
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
shantara replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Biedna Perełka...:-( Jakoś ostatnio same złe wieści na dogo... -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A jaką karmę Szejk dostawał? Mój pies po leczeniu zapalenia rdzenia też wymiotował. To mniej więcej wyglądało tak: trzy dni przerwy, cztery wymiotów i znowu. W ciągu 3 tygodni stracił 4 kg. Lekarze stwierdzili wrzód żołądka ( wcześniej podejrzewano uszkodzenie wątroby, ale wyniki badań krwi to welminowały - niestety miarodajne mogą być jedynie gdy pies przez jakiś czas nie bierze antybiotyków). Dostał karmę Royal Canin Intestinal po której wymioty natychmiast ustąpiły. Myślę, że skoro Szejk był długo na lekach możliwe są również u niego jakieś zmiany wrzodowe. To by tłumaczyło wymioty. Niestety jest to droga karma - 142zł za 7,5kg. Ponieważ Szejk jest podobnej wielkości więc opakowanie starcza niestety tylko na 3 tygodnie i pies nie może w tym czasie nic innego jeść. Jak wyglądają te wymioty? Podbija go nawet bez jedzenia czy tylko po posiłku? -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
shantara replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeśli się nie mylę to Szejk "należał" do schroniska w Korabiewicach. Jego reprezentantką, z którą ja się kontaktowałam jest Viktorija Radulović - jej telefon jest chyba podany w pierwszym poście wątku ( ewentualnie telefon do schroniska na stronie www.dajmudom.pl są namiary na osoby ze schroniska ( pewnie też na umowie adopcyjnej jeśli była podpisana ). Może oni mogliby pomóc w sprawie Szejka, lub ewentualnie zabrać go ponownie do schroniska i znaleźć mu dom z właściwymi warunkami dla jego bytowania... Z tego co pamiętam to Szejk przebywa gdzieś na Zaciszu w Warszawie? Osobiście polecić mogę klinikę na Malborskiej ( w tym nowym wieżowcu koło ratusza ), gdzie "gościnnie" w razie potrzeby przyjmuje ortopeda, który w październiku wyciągnął mojego psa ( kolegę ze szpitala Szejka adoptowanego przeze mnie w mniej więcej tym samym czasie ) z zapalenia rdzenia kręgowego ( także choroba neurologiczna o nieznanym pochodzeniu). -
Błagam, błagam, błagam.........Ostróda wzywa POMOOOOCY
shantara replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Biedactwa :-( Chciałabym móc jakoś pomóc, ale obecnie z finansami kiepsko... Przydałby się jakiś Świąteczny cud dla tych psiaków...