Jump to content
Dogomania

swan

Members
  • Posts

    1229
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by swan

  1. a ja mam czarne psy, i niedługo będzie więcej, też czarnych;) :evil_lol: ale przy psach nikt nie jest obiektywny, bo tu serce dochodzi do głosu:loveu: poproszę o konto na PW
  2. [B]zielony[/B], Ty masz trochę daleko, jesteś pewien? 13-14 maja najprawdopodobniej robimy u mnie zlot dogomaniacki łączący osoby z kilku wątków czarnych psiaków, może się przyłączysz? będzie nocleg wprawdzie na podłodze na materacach, ale zawsze:cool3:
  3. no jak to ??? to niemożliwe:shake: :placz: no co jest, 13 zawsze dla mnie szczęśliwy był, a tutaj co się dzieje???:mad:
  4. piękna wielka sunieczka.... a jak ona tym ogonkiem rytm wybija... ten ogonek taki przykrótkawy....:oops: :cool3: ;)
  5. wystarczy wejść na dogo na psy w potrzebie, wystarczy żeby nie przespać kilka nocy i wtedy nie można przejść obojętnie obok stanu, jaki obecnie w Polsce... jeśli ktoś ma swojego jednego pieska, albo dwa, wybrane ukochane i wychuchane, dba o niego i nie krzywdzi, to jeśli nie widzi po sąsiedzku okrucieństwa na własne oczy albo nie dostanie po oczach jakąś scenką z telewizji to nie wie co się dzieje no i podstawowa sprawa - dlaczego zarabianie na szczniakach "na czarno" ma pozostać jak jest? w Polsce nie wolno pracować "na czarno", dlaczego pseudohodowcy mają być wyjątkiem???
  6. witajcie wątek widzę się rozbuchał i czytam go jak tylko mam czas coś zjeść, ale napisać już nie miałam nic czasu...:shake: ale dzięki Wam wszystkim wpisującym tutaj jestem coraz bardziej zorientowana jakie są dobre pomysły, jakie kłopoty w egzekwowaniu i na jakiego typu opory można natrafić:razz: Wejherowo to idealna sytuacja, to znaczy pytacie, jak wprowadzić to do innych gmin pokazać w liczbach, że w Wejherowie to się opłaciło finansowo, taki argument dla gmin najważniejszy:cool3: Kto jest z Wejherowa albo może sprawdzić budżet Wejherowa? Mieszkańcy miasta/gminy mają prawo wglądu w budżet miasta/gminy. Mamu tutaj kogoś stamtąd albo znamy? Bo ja nie, więc muszę szukać.. Bo Mrzewińska ma rację, bez chipowania i ewidencji psów nic się nie ruszy z miejsca, a to też czasu zabierze...
  7. Tundra, Twój opis Castro bardzo bardzo przypomina mi zachowanie Lusi. To zachowanie na smyczy, ucieczka w kąt, gryzienie przy próbie dotyku. Jak do niej podchodzę za blisko to ucieka, nie atakuje. Nie atakuje dłoni z jedzeniem, ani nie gryzie jak w czasie gdy z dłoni bierze jedzenie, iskam ją pod brodą. Natomiast nawarczy na mnie, jeśli jedzenie leżące przed nią na ziemi zabieram. Albo jeśli linkę zwisającą z jej szyi próbuję wziąć w rękę zbyt blisko niej. Oczywiście gdy na mnie warknie, zgodnie z radą p. Mrzewińskiej odwarkuję i moje jest zawsze na wierzchu. Na początku moje warknięcie wzbudzało jej kolejne i tak coraz głośniej aż reagowała ucieczką z pokoju. Potem reagowała ucieczką z popiskiwaniem na drugi koniec pokoju. Teraz jak się odwarknę, to zamyka paszczę i oblizuje nos, więc chyba wygrałam:cool1: ale jakbym chciała manipulowac przy jej obroży, to na 99,9 % dziabnie ugryzła jak odpinałam jej smycz w dniu jak przyjechała, na szczęście miałam grube rękawice wczoraj chciałam jej zdjąć resztkę odgryzionego lassa z szyi po "walce" ale się bałam, że może być jeszcze tak mocno spanikowana, że nie wytrzyma napięcia i się na mnie rzuci...:oops: (ja wiem, ona jest mała, ale chomik też boleśnie i głęboko gryzie, a musielibyście widzieć rękę mojego TZa po ugryzieniu przez kota ) a potem spróbowałam tego karmienia z ręki, wzięła, to może by jednak nie ugryzła.... myślę że spróbuję, jak się przygotuję psychicznie, bo nawet jeśli ugryzie, chcę być spokojna i nie reagować panicznie:p :oops:
  8. jasne że przekalkować się recepty nie da, ale taka "burza mózgów" pomaga i przychodzą mi różne pomysły do głowy do zastosowania dla Lusi, wg mnie najodpowiedniejsze do jej zachowania i reakcji... Lusia też jest nieduża, ale choinka boję się jej zębów:shake: no nic, jakiś grubszy kubraczek sobie skombinuję i zobaczę kiedyś w niedługiej przyszłości co będzie chciała mi zrobić:p na razie poćwiczę z lassem, przyzwyczaiła się dosyć szybko do sznurka na szyi, dość szybko zaczęła reagować na "nie" wypuszczaniem sznurka z zębów, może jak się przyzwyczai do lassa to przestanie baba panikować i zacznie patrzeć o co chodzi, może się wtedy znowu z nią dogadam:p
  9. ja proponowałam 13-14 maja. trochę osób potwierdziło, więc pewnie ta data aktualna chyba nikt poza Wami z Gdańska i okolic nie jedzie, najbliżej kinga, Koszalin, ale to też nie po drodze
  10. ufff w tej chwili skończyłam sprzątać mieszkanie to jest jednak czynność męcząca, przez co terapeutyczna:razz: podłogi schną a ja jestem uziemiona przed komputerem.... chyba zobaczę co jutro będzie robić czy będzie jakakolwiek inna reakcja Tundra, jedno mi nie daje spokoju, jeśli dobrze pamiętam, pisałaś, że Castro też gryzł, jak już nie miał gdzie uciekać jak Ty gryzącego psa otulałaś kocykiem i przytrzymywałaś? Gryzł a Ty nic? Czy raz hapnął, a potem przestał? Ja może taki tchórz jestem, ale Lusi zębów się boję:oops:
  11. no i miałam rodeo:cool1: chciałam zobaczyć czy się mała przełamie ewentualnie jak długo to potrwa nie udało mi się - linka nie wytrzymała jej zębów:shake: udało mi się w kąciku zarzucić jej pętlę na szyję na początku nie było tak źle, próbowała chwytać linkę w zęby i gryźć, jak szarpałam linkę, wtedy puszczała, ale po dłuższej chwili puściły jej nerwy i już tylko gryzła gryzła gryzła linkę , do krwi, nie bacząc na ból dziąseł, robiła wszystko żeby pozbyć się tej przebrzydłej linki na karku aż jej się w końcu udało.... w między czasie powarkiwała, szarpała się, chowała po kątach albo pod meblami, zapierała wszystkimi czterema, próbowała uciekać, szarpała i gryzła gryzła gryzła linkę.... do skutku zostałam z drugim końcem linki w ręce z lekkim strachem, nie wiem czemu ona nie zaczęła gryźć mnie po nogach, to by było najlogiczniejsze, dobrze, że psy nie myślą w ten sposób... stałam tam z tą linką, z końcówką zakrwawioną i nie wiedziałam co ze sobą zrobić klęska totalna? chciałam spróbować czy na pewno nie mam siły dzisiaj na drugą próbę, psychicznej siły ale Lusia podeszła do swojego kąta, podeszłam tam gdzie zwykle do karmienia nie uciekła resztkę jedzenia wzięłam na rękę (szczerze mówiąc nie bez obaw, założyłam rękawice) Lusia biedna z obolałymi dziąsłami:-( podsunęłam jedzenie pod mordkę zjadła:crazyeye: jak można w jednej chwili lizać rękę i wybierać z niej jedzenie a chwilę wcześniej z niesamowitym przerażeniem w oczach walczyć o przetrwanie i robić w przerażeniu wszystko, byle do tej ręki się nie zbliżyć?????:crazyeye: nie rozumiem, nie rozumiem psów, a bardzo szybko muszę zacząć je rozumieć, żeby pomóc Lusi na razie czuję się jak jakiś kat i do jutra muszę wyleczyć kaca moralnego i co, jutro mam próbować to samo? ciekawe ile linek na to zużyjemy:shake: i nie, nie mam odwagi żeby ręką zdjąć jej pętlę z szyi:shake: boję się o swoje palce
  12. a no ja mam zaćmę już:oops: zaćmę umysłu:oops: człowiek kilka lat spędził z dala od betonowych bloków i mu się myślenie wyłącza:shake: chyba czas wracać do miasta:cool3: :eviltong: no to komu pięknego Lorda do mieszkanka, jako podnóżek pod biurkiem?;)
  13. ja na razie na tymczas się tylko kwalifikuję:mad: Lusia mnie r*****a psychicznie, coś mnie trafia jak widzę, że się mnie jakiś pies tak straszliwie boi, że ucieka z piskiem i skomleniem na mój widok... Poza tym po Baronie chyba wyjdzie na to,że przejmę psa mieszańca ONka z husky (podobno) od Teściów, którzy sobie z młodym ruchliwym psiakiem nie radzą, więc drugi pies na razie pod znakiem zapytania. Pytam o termin przechowywania, bo właśnie chcę wszystko zgrać. Z Baronem już rozważałam opcję na łańcuchu na tymczas, a pobieganie tylko pod okiem opiekuna, z Lordem mogłoby być to samo. Ale jak pastuch nie działa, to jak sobie ma nowy potencjalny właściciel poradzić?? Bo na takiego nawet drut kolczasty nie pomoże, takie futro to bardzo dobra ochrona:shake: i jeszcze podkopy to jaka jest alternatywa od łańcucha przy ciężkiej budzie albo kojca/klatki z dachem i betonową podłogą??:crazyeye: :shake: :cool1: jakieś pomysły?:cool3:
  14. hej, tylko taka malutka podpowiedź, że często nawet producent na niewielkie zamówienie nie da lepszej ceny niż duże markety, które mają wynegocjowane z nimi świetne kontrakty. Więc podejrzewam, że i tak najlepiej w markecie budowlanym, teraz były jakieś promocje w Castoramie, też na plecioną siatkę, czyli chyba wystarczająco mocną....
  15. a ja tu sobie rano wstałam, włączam dogo i tu takie cuda po nocach wyprawiacie:crazyeye: człowiek raz w roku idzie spać przed północą i zaraz takie tam.... mam kilka pytań: [LIST=1] [*]czy to wszystko o braniu Lorda i Hańczy na serio? [*]kiedy Dorothy by je wzięła? [*]czy Lorda zatrzyma elektryczny pastuch, czy faktycznie trzeba klatkę na niego? [*]czy wiadomo czy Lord i Hańcza sie dogadują? czy mogą być razem? [*]czy jakiś cień wiadomości co z ich kotożernością???:oops:[/LIST]No to czekam na odzew:cool3:
  16. [quote name='kinga']a swan w tzw. miedzyczasie podejmie stosowną decyzję:eviltong: - jak nie odnośnie Hańczy to Lorda :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:[/quote] zostawiłaś jakoś dziwnie dużo miejsca między tymi linijkami:cool3: :evil_lol: no nie, ja podbijam do góry to cudo
  17. [quote name='kinga']a swan w tzw. miedzyczasie podejmie stosowną decyzję:eviltong: - jak nie odnośnie Hańczy to Lorda :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:[/quote] ...i Ty Brutusie?...
  18. no przecież zgodnie z tradycją Camara powinna zamilknąć... i zniknąć na jakiś czas:cool1: a potem pojawić się i wszystko będzie już dobrze:evil_lol: no to hokus-pokus:razz:
  19. [B]Tuxmanie[/B] drogi, wszak 13-14 maja był proponowany, lecz z racji małego odzewu zaczęłam wymyślać inny termin. Między innymi niejaki [B]Tuxman[/B] nie potwierdził przybycia...:mad: [B]Supergoga[/B], a dlaczego tylko fotki? To Ty nie przyjeżdżasz????:-(
  20. oj [B]zielony[/B], żebyś Ty widział, co ona robi jak się pociągnie linkę, którą ona ma w zębach:-o to jest wtedy walka o przetrwanie nie myślałam,że to małe ciałko ma tyle siły zapieka się w tej walce do tego stopnia, że raz nawet nie zauważyła, że linka wcale nie jest na niej, tylko jej końcówkę trzyma w rękach. Gdyby puściła zębami, linka wróciłaby do mnie. A ona walczyła jakby chciano ją zaraz wciągnąć do jakiejś maszynki do mielenia:crazyeye: :shake: ciągnie jak parowóz, próbuje się wyswobodzić czując jeszcze resztki kontroli przez to trzymanie zębami widać szał przerażenia w oczach:-( próbuję tego lassa, ale nie da się tak, jak opisywałeś na początku wątku , chyba że ma to polegać na zamęczeniu jej do tego stopnia, że nie będzie miała siły się wyrywać ale ona już wie, że jak się do mnie zbliży, to nie morduję, więc tego jej tłumaczyć nie muszę wie też, że linka przerzucona przez jej kark nie morduje, nawet jeśli jej drugi koniec trzymam w rękach i nawet jeśli ją lekko naprężę, nawet jeśli się przesuwa przez jej kark, też nie morduje. Wie też, że nie ma jej trzymać w zębach, na początku był odruch za każdym razem, potem tylko czasem, a teraz jak wzięła nawet linkę w zęby, to jak powiedziałam stanowczym ale cichym głosem (cichym, bo podniesienie głosu to dla Lusi hasło do ucieczki po życie:cool1: ) od razu wypuszcza linkę z zębów:lol: więc jest duuużo lepiej wczoraj już przychodziła do ręki po jedzenie znowu, a wieczorem pozwoliła znowu mi do siebie podejść bliżej i usiąść niedaleko i już tak bardzo się w kąt nie chowała ja już zauważyłam, że najpierw jest krok po kroczku mały postęp, ja się zaczynam cieszyć, bo już myślę, teraz już pójdzie dobrze wtedy Lusia się cofa, uwstecznia, wraca niemal do punktu wyjścia, trwa to dzień dwa po czym wracamy do etapu sprzed kryzysu, jest jakiś duży krok który mi "nagradza zawód";) i znowu kroczki do przodu, takich faz było już z 3-4 jeśli dobrze pamiętam, musiałabym przejrzeć notatki:p
  21. No właśnie, PaulinaT i Camara potwierdziły, Dorothy chyba w sumie też, plany reszty są nieznane...:cool1: :lol:
  22. :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: aleście mnie rozbawiły:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: ale wiecie no, tutaj trzeba ten strumyk regulowac, las czyścić, hektary trawy kosić, stado psów wyprowadzać, co niektóre oswajać:cool3: każda ilość przyrodnich cór jest do zaakceptowania:p my tu mamy duży strych do spania:eviltong: a tak w ogóle to się niewiele osób zgłosiło na zjazd dogomaniacki, to chyba wyznaczymy jakiś inny późniejszy bardziej urlopowy termin, może będzie łatwiej to same sobie na własne oczy zobaczycie - a ja nad strumykiem nasadziłam małe polanki niezapominajek:loveu: a w sadzie znalazłam całe poletko białych fiołków:p
  23. no i mam w tej chwili kłopot z kojcem, bo wszyscy pracownicy nagle wybyli do pracy poza gospodarstwem (wiosna, więc zlecenie za zleceniem) i nie ma komu zbudować..... ale nie wygląda na szczęście na zdziczałą ani dziczejącą nie uwstecznia się w ten sposób ona jest bardzo wystraszona,te próby ze sznurkiem były dla niej bardzo trudne ona się boi smyczy itp , natychmiast próbuje przegryźć, dziewczyny, które miały z nią do czynienia po azylu, wiedzą o czym mówię jeszcze nie widziałam takiego tempa pracy zebów przy przegryzaniu smyczy:crazyeye: więc te nasze ćwiczenia nie były długie, widziałam,jak Lusia dosłownie przebiera łapkami i prawie ze skóry wyskakuje, starając się z całych sił nie uciec:cool1: dzielna była:cool3: a po takim stresie potrzebuje odpoczynku ale teraz nawet jak ją zestresuję podejściem za blisko, albo zaniepokoję chodzeniem za nią, to już nie warczy, tylko piszczy. I zaczęła od kilku dni stosować nowe sygnały, oblizuje się po nosku jak coś od niej chcę. Zaczynamy się dogadywać po psiemu. To ogromny postęp, bo do niedawna jej jedyną reakcją na cokolwiek bym nie zrobiła była paniczna ucieczka albo zastygnięcie w bezruchu... a teraz przy sznurku i braniu go w zęby zrozumiała, że nie ma go brać i wypuszczała po słowie "nie":crazyeye: jak na "dziką Lusię" to rewelacja:multi:
  24. No , właśnie u niej byłam po raz kolejny. Ona ma takie zwroty, raz je z ręki z ochotą i nawet dłoń wyliże i nie ucieka przed łaskotaniem bródki w czasie karmienia, a potem ma przerwę i ze stresu nawet w drugim końcu pokoju nic nie zje w mojej obecności. Już kilka razy tak było. Ale przed chwilą się znowu przekonała, że warto podejść do ręki z jedzonkiem. Podejrzewam, że ona tak panicznie uciekała przez ostatnie dwa dni z tego swojego kącika, bo kojarzy go ze stresem ze sznurkiem , a w kąciku była niemal osaczona i nie było przed tym sznurkiem ucieczki. Teraz unika tego kącika, ale z dużej odległości podeszła do mnie na środek pokoju po jedzenie. To teraz będziemy przerabiać tą samą lekcję ze sznurkiem, tylko Lusia już nie będzie "przyparta do muru" i wtedy może się mniej bać, ale za to dłużej pewnie to potrwa... Będzie trwało tyle, ile musi...:p pozdrawiam serdecznie audytorium:loveu:
  25. na razie mamy mały kryzysik znowu nie pisałam, bo chciałam zobaczyć efekty pracy, bo były fajne postępy, ale na razie Lusię zeżarła trema i musi odsapnąć przez kilka dni co dzień kroczek do przodu z przyzwyczajaniem do linki w ręce, do linki w pobliżu Lusi, do linki na szyi najpierw próbowała ją rozpaczliwie przegryźć, nawet jak nie była w formie pętli i nawet jak nie ciągnęła z czasem przestała ją nawet chwytać w zęby ucieszyłam się, że z linką przerzuconą przez szyję podchodziła do jedzenia w ręcę wyglądało na to, że jesteśmy już tylko krok od chodzenia na smyczy ale od wczoraj Lusię stres zjadł i jak tylko jestem blisko linki, to nie pozwala się zbliżyć i ucieka ale tak już było nie raz, dwa kroki do przodu, krok do tyłu, a potem do przodu idzie znowu szybciej musi się atmosfera uspokoić:p
×
×
  • Create New...