-
Posts
1229 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by swan
-
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
Z Werą jest dokładnie tak, jak mówiła Pani, od której ją wzięłam. W domu z kotami jest spokój i merdanie ogonkiem, na dworze najczęściej je goni. Ale nie w morderczych celach na szczęście:p W domu na dzień dobry to Kacper może się o jej mordkę otrzeć albo powąchają się noskami. Tutaj byliśmy na spacerze daleko od domu, w szczerym polu, daleko do wszelkich krzaczków i drzewek, więc Kacper teoretycznie nie miał szans. Wera go wypatrzyła z krańca pola i pogoniła jak torpeda. W pełnym galopie doleciała do niego, wyhamowała tuż przed nim i... straciła zainteresowanie i poszła sobie. Kacper trochę adrenalinki dostał. Nie ruszył z miejsca, pewnie widząc, że nie ma dokąd uciec:cool1: została mu tylko jeszcze po tej akcji fryzurka na jeża przez dobre pare minut:evil_lol: a Wera sobie poszła, znowu poleciała na kraniec pola, a po chwili zauważyła "o, koteczek!":evil_lol: i znowu galop do Kacpra. Kot znowu wytrzymał:cool3: to zwierze ma nerwy ze stali:p Blisko domu już jest trochę inaczej. Jest duża dyżurna akacja w ogrodzie i koty zawsze tam przed nią uciekają:eviltong: ale tak symbolicznie:lol: schodzą zanim ona się oddali od pnia:p -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
a tutaj fotorelacja nastrojowa z przedwczorajszego spacerku wieczornego [IMG]http://img256.imageshack.us/img256/8646/zdjcie0007af.jpg[/IMG] tak tak, to jest moje swojskie sielskie pole, choć bardziej wygląda na ponure szkockie wrzosowiska;) [IMG]http://img256.imageshack.us/img256/7282/zdjcie0019va.jpg[/IMG] Darma oczywiście trzyma się blisko "ludzia" , w oddali znikający punkt, czyli Wera:razz: całe szczęście, że tak samo szybko jak się oddala, tak samo a może nawet szybciej przybiega na zawołanie:multi: [IMG]http://img299.imageshack.us/img299/9338/zdjcie0098cc.jpg[/IMG] a któż to przytuptał za nami przez całe pole, wilgotną wysoką nieskoszoną trawę, przebił się przez zwały mgły?:lol: ktoś jeszcze chce powiedzieć, że koty nie lubią wody i mokrych łapek? Może i nie lubią, ale Kacper ignoruje takie drobne niedogodności dla fajnego spacerku w doborowym towarzystwie:p nawet jeśli rozpędzona Wera udaje co chwila, że chce go staranować:crazyeye: [IMG]http://img406.imageshack.us/img406/1149/zdjcie0109rv.jpg[/IMG] -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
o właśnie Tundra, dobrze że jesteś:lol: powiedz, jak długo pracowałaś z Castro, zanim poszedł do domu docelowego? wiem, że przypadek przypadkowi nierówny i nawet nie wiadomo , czy Lusia nawiąże z kimkolwiek innym niż ja kontakt i czy jest szansa na adopcję dla niej, ale jestem ciekawa, jak to było z Castro? -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
nie mam doświadczenia z labradorami, nie znam osobiście żadnego , ale wydaje mi się, że Wera mogłaby robić za tą rasę, pewnie z jakiejś pseudohodowli trochę dni przerwy od Darmy i Wery, bo Lusia mnie bardzo zaabsorbowała,ale proszę zobaczyć, jak moja psinka została wymęczona przez potfory PaulinyT. Oto dzień po dogomajówce: [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/6185/zdjcie0033uz.jpg[/IMG] ciągłe deszcze i wiosenne temperatury powodują, że strumyk prawie zniknął :crazyeye: [img]http://img58.imageshack.us/img58/7889/zdjcie0065mw.jpg[/img] [IMG]http://img147.imageshack.us/img147/3262/zdjcie0079xx.jpg[/IMG] za to niezapominajki się przepięknie panoszą:loveu: [img]http://img58.imageshack.us/img58/6873/zdjcie0082ix.jpg[/img] -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
a teraz odcinek kolejny, czyli dzień wczorajszy nie miałam serca wczoraj do Lusi, jeszcze zanim tam poszłam, wiedziałam, że to nie będzie dobra praca, bo czułam niechęć do linki, szarpania, gryzienia, sapania i wszystkich tych okropności, których nie chcemy widzieć w relacjach z naszym podopiecznym:shake: więc po telefonicznych konsultacjach z [B]Zielonym[/B] poszłam do góry się najeść usiadłam sobie na środku pokoju i wcinałam pączka:evil_lol: i tak sobie siedzę, wyglądam przez okno, odpoczywam i wcinam:cool3: a Lusia siedzi i się gapi:eviltong: jak zjadłam, to wyciągnęłam jedzonko dla Lusi, i wyciągnęłam do niej rękę i zawołałam a Lusia tym razem siedziała sobie w swoim wyjątkowym bezpiecznym punkcie i tutaj jeszcze pole siłowe nie puściło trochę musiałam się naczekać na panienkę ale tutaj były dodatkowe bariery Żeby do mnie dojść , Lusia musiała się "odkleić" od załomu muru, minąć ściankę wymurowaną, takie podium, a potem zejść stopień w dół. Same przeszkody. Ale dzielna dziewczynka sobie poradziła:multi: pokonała wszelkie przeszkody psychiczne i przyszła po jedzonko i nawet zjadła z dłoni opartej na mojej nodze, co do tej pory było nie do pomyślenia:p [B]Zielony[/B] popracuje nad filmikiem. Ale troszkę pracy w to trzeba włożyć, bo nie słychać praktycznie co na filmie mówi [B]Zielony[/B], za to dobrze słychać nasze komentarze [B]PaulinaT[/B]:oops: więc trzeba zrobić nowy podkład dźwiękowy z komentarzami tak sobie myślę, może udałoby mi się dzisiaj zrobić Lusi parę zdjęć.... dziewczyny, które wyekspediowałyście Lusię do mnie, chciałybyście zobaczyć psinkę idącą na "smyczy"??:razz: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
Zauważyłam, że nie napisałam, jak przedwczoraj przebiegało karmienie. Bo mnie mała zaskoczyła. Jak przyszłam, to nie siedziała w bezpiecznym punkcie, tylko w innym kącie pokoju, za stołem. Tam, gdzie przez dogomajówką codziennie mnie "wiatała" i skąd za skarby świata nie chciała do mnie podejść po jedzenie. No to się spodziewałam powtórki z rozrywki. Jeśli nawet wyjdzie z kąta, to podejdzie pod stół i się spod niego nie wychyli. Jak Lusia się gdzieś "zamelinuje" to potem często trudno wyrwać się jej z tego miejsca. Dosłownie widać, jakby czasem nawet chciała, ale jest jakaś niewidzialna bariera, pole siłowe otaczające kącik, krzesło, drewnianą belkę czy choćby oparte o ścianę leżaki. Cokolwiek, co daje jakiś bodaj cień schronienia. I nie może się stamtąd odkleić... No to sobie usiadłam na podłodze na środku pokoju i wyciągnęłam rękę z jedzeniem i zawołałam. A Lusia ... wyszła z kącika:crazyeye: weszła pod stół, nawet się pod nim nie zatrzymała:crazyeye: tylko przeszła pod nim i przyszła po jedzenie:crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: normalnie jakby wszelkie pola siłowe zniknęły:multi: ale się ucieszyłam:multi: :loveu: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
[B]Zielony[/B], ja najpierw wchodzę do pokoju i zanim podchodzę do Lusi, chodzę trochę po pokoju, stoję, ruszam linką, głowa spuszczona. No, mówiłam przecież, że mam dobrą pamięć wzrokową:razz: staram się kopiować Twoje zachowanie:cool3: trochę się bałam spojrzeć na Lusię jak siedzi na kolanach, jej zęby są wtedy tak blisko twarzy:oops: :cool1: no ale obaczym....:cool3: Aha, [B]Zielony[/B], Ty masz nagranie. Może je jakoś skręcić w wartą obejrzenia całość i skopiować dla potrzebujących?:p Bardzo kamera podskoczyła, jak Lusia zaatakowała Twoją rękę?:oops: [B]PaulinaT[/B], każda okazja dobra:razz: na przykład spotkanie z okazji ostatniego dnia maja:cool3: albo.... Dnia Dziecka:multi: :evil_lol: A tak w ogóle to przed chwilą zobaczyłam, że jest jakiś ranking wątków i przy Lusinym się jakoweś gwiazdki pokazały:crazyeye: :lol: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
hej, ja tutaj tylko na chwilkę, bo mi internet nie działa i melduję się tylko, żeby zgłosić, że wszyscy żyją:evil_lol: dzisiaj Lusia nie dała się już tak szybko podejść, z 10 minut trwało zanim udało mi się do niej zbliżyć na tyle, żeby założyć linkę, nie mówiąc o tym, że Lusia jest mistrzynią w wyciąganiu głowy z linki i wysuwaniu się z jeszcze niezaciśniętej pętli praktycznie nie ruszając się z miejsca:crazyeye: inteligentna bestia, stwierdzam po raz kolejny:evil_lol: szybciutko, bo na modemie jadę:cool1: udało się wreszcie założyć linkę i Lusia szybko zaczęła chodzić za mną na luźnej lince. Oczywiście jak to na początku było trochę szamotania, ale raz za pomocą słowa "nie" a raz przez odpuszczenie jak pusciła linkę, udało się atak uspokoić i znowu szła za mną szła tak blisko, że dosłownie deptała mnie po piętach i noskiem trącała po łydkach miałam dzisiaj dżinsy z paseczkami przy kieszeniach więc jednego chyba próbowała chwycić zębami, ale nie było wspinania na mnie itp, tak jak na początku dużo dzisiaj spacerowałyśmy, bo była spokojna i ładnie spokojnie chodziła a potem usiadłam, Lusia tym razem nie usiadła na nogach tylko obok, mordkę położyła mi na udzie jak zaczęłam ruszać po chwili rękami i linką, to wlazła na kolanka i tak sobie siedziałyśmy, głaskałam najpierw przedramieniem, potem dłonią:multi: ruszałam trochę rękami i dłońmi samymi, starając się ruszać nimi blisko Lusi i jej mordki, raz się trochę nerwowo spojrzała,ale ogólnie dużo spokojniej reaguje na dłonie i nie zaatakowała znowu ani razu mam pytanie, jak tak z nią siedzę, to nie patrzę na nią. Ona z reguły też patrzy gdzieś w bok. Ale kątem oka widziałam, a przynajmniej tak mi się wydawało, że podniosła na chwilę głowę i spojrzała na moją twarz. Czy ja mam na nią spojrzeć? czy to jest wyzwanie? czy je podjąć? czy dalej patrzeć w bok? i ją zignorować? to na razie tyle dla zobrazowania pokazuję linkę po wczorajszym ćwiczeniu [img]http://img113.imageshack.us/img113/5788/zdjcie0215mk.jpg[/img] a tutaj po dzisiejszym [img]http://img113.imageshack.us/img113/9286/zdjcie0228nj.jpg[/img] -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
no to jeszcze na dobranoc relacja z wieczornego karmienia:cool3: zielony, pamiętasz jak mówiłam, że przy karmieniu jedną ręką Lusia bała się ruchu drugiej? Nie mogła drgnąć, inaczej Lusia uciekała i bała się znowu podejść. Teraz nie tylko Lusia odważniej, dużo szybciej i spokojniej podchodzi po jedzenie, ale druga ręka może się ruszyć:crazyeye: podrapałam się nią w nos i nic:razz: pomachałam nią niezbyt gwałtownie, w czasie jak Lusia brała właśnie jedzenie z drugiej ręki, i mała wcinała dalej jakby nigdy nic:lol: fajnie jest jak to miło mieć świadomość, że robię coś w dobrym kierunku:lol: mogłaby tylko jeszcze zaprzestać tego wściekłego gryzienia linki, bo mnie to fizycznie boli:-( -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
no to fajnie , jutro ciąg dalszy ponieważ z linki dla Lusi już praktycznie został "ogryzek", wezmę jutro grubszą linkę przygotowaną na uprząż dla Barona labradora, z tą linką to trochę bardziej się będzie musiała namęczyć:cool3: linka żeglarska o wytrzymałości ponad 1000 kg:p zaraz idę Lusię karmić, znowu z ręki, jestem ciekawa, czy znowu będzie swobodniejsza ponieważ ma pocharatane dziąsła, teraz jej gotuję na miekko kurczaczka:p a tak w ogóle to szpital zwierzęcy w domu wczoraj kotka Pusia wystraszona szczekaniem czarnych psiaków wyrwała się z rąk i zeskoczyła na rozgrzaną płytę ceramiczną, trochę się przypiekła biedulka i ciągle kuleje na jedną łapkę:-( a w nocy słyszałam walki kotów na podwórku, no i oczywiście w południe pojawił się kocur Kacper, trochę tylko podrapany na mordce , ale za to ma "limo", wygląda jakby mu ktoś podbił lewe oko. Pewnie znowu przetoka, antybiotyk i te sprawy, nie pierwszy raz:angryy: strach się bać co by ten kocur wyczyniał, gdyby nie był wykastrowany:diabloti: czasem się zastanawiam, czy weterynarz czegoś nie ominął przy operacji:evil_lol: -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
swan replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ojojojojojojoj:oops: a ja z Tobą dzisiaj rozmawiałam i nie złożyłam życzeń:oops: no to ::calus: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :BIG: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
dzisiaj wszystko było [B]krótkie[/B]:evil_lol: [B]krótkie[/B] podchody żeby spotkać się w jednym narożniku [B]krótko[/B] trwało zakładanie pętli no i [B]krótko[/B] trwało przegryzanie linki a ja skończyłam na bardzo [B]krótkiej[/B] lince:diabloti: Nie uciekała dzisiaj na schody, po niedługim bieganiu po pokoju dała się przydybać w "bezpiecznym punkcie" siedziała mniej skulona, więc całkiem szybko linkę założyłam praktycznie nie walczyła, ładnie za mną od razu chodziła ale po chwili zaczęła gryźć linkę, nie mogłam jej wyrwać , więc znowu jak wczoraj zaczęłam maszerować. Ale słyszałam i czułam, że ciągle gryzie. Powiedziałam stanowczo "nie" i... podziałało:crazyeye: . Puściła linkę i zaczęła iść za mną. To samo słowo wykorzystywałam jak ćwiczyłam z nią sama zarzucanie linki na szyję i żeby jej nie przegryzała. Wtedy zaczęło po jakimś czasie działać, ale nie sądziłam , że w takiej sytuacji też na to zareaguje. Ale po chwili znowu zaczęła gryźć i tym razem szybko jej poszło, bo nie sądziłam, że wczorajszy trening tak bardzo linkę nadwyrężył Lusia uciekła w bezpieczny punkt, a ja skróciłam linkę i złapałam ją znowu. Znowu maszerowałyśmy. Była całkiem spokojna. Jak szła bez napięcia i blisko nóg, to mówiłam :"dobrze", do tego słowa też ją przyzwyczajałam przez pierwsze 2 miesiące. Bardzo ładnie chodziła, więc poszłyśmy razem do bezpiecznego punktu i tam znowu ją pogłaskałam łokciem po głowie. Udało mi się pomanipulować rękami przy lince i Lusię wyplątać, bo jej linka weszła pod łapki. Wstałam i ruszyłam znowu. I znowu pech. Linka spadła z szyi i okazało się, że ja poszłam, a Lusia została:oops: . Ale to nic, podeszłam znowu i linka znowu w formie pętli wylądowała na Lusi karku. Chodziła ładnie. Ponieważ właśnie zaczynała się burza i grzmiało mocno, co wyraźnie Lusię denerwowało, a mnie też straszyło, bo grzmoty były naprawdę głośne, postanowiłam skrócić sesję. Usiadłam na podłodze, żeby zakończyć tradycyjnie na kolanach. Ale Lusia już mniej chętnie weszła na nogi i w końcu usiadła na kostkach odwrócona bokiem do mnie. Chwilę tak posiedziałyśmy w spokoju, poruszałam po chwili nogami. Chciałam jej zdjąć linkę i w tym celu chciałam przyciągnąć linką Lusię do siebie, zeby jej głowa weszła mi pod łokieć, ale wtedy Lusia zaczęła się wyrywać i znowu gryźć linkę. Ledwo się pozbierałam z podłogi, linka znowu stała się krótsza:angryy: Luśka uciekła do kąta, ale nie do swojego bezpiecznego punktu. A ja zostałam w ręce z linką długości ledwo ponad metr. Zastanawiałam się jak wybrnąć z tej sytuacji, jak to zakończyć "z twarzą". I postanowiłam spróbować z taką króciutką linką. Zrobiłam pętlę, nie uciekła z kąta, w którym siedziała, założyłam pętlę i znowu spacerek przez pokój.:p szła bardzo ładnie, blisko nóg, ale nie przyklejała się do nich. Po chwili znowu usiadłam na podłogę. Lusia usiadła na kolanach, przodem do mnie, tak że głowa nie była pod pachą tylko przede mną. Nie ryzykowałam wciągania dalej. Już nie było czego przegryzać:cool1: Głaskałam ją po grzbiecie przedramieniem. Znowu chwilę tak posiedziałyśmy, uspokoiłam się, ona trochę też. Poruszałam nogami, nie uciekła. Zdjęłam jej powoli linkę z szyi. I siedzę. Lusia też siedzi i się nie rusza . Ponieważ kątem oka widziałam, że patrzy na mnie na wprost, to zasłoniłam się ramionami , to znaczy skrzyżowałam ręce przed sobą. Jak ruszałam rękami tak przed jej nosem, to jakby leciutko zawarczała. Ciągle jest bardzo nerwowa, jak dłonie się ruszają. Ale nie zaatakowała tym razem. No i tak siedzę, a pozycja nie jest wygodna, bez oparcia pleców, z wyprostowanymi nogami, rękami założonymi z przodu:shake: a Lusia siedzi przytulona z mordką opartą swobodnie na moim udzie i ani myśli się ruszyć. No to się położyłam. Leżę tak parę minut i nic, Lusia się nie rusza, nie schodzi. Zaczęłam po paru minutach ruszać nogami, i nic. W końcu zgięłam jedną nogę, Lusia straciła wygodne oparcie, usiadła na ziemi, odsunęła się, i usiadła pół metra ode mnie, nie odchodząc. No to powolutku zaczęłam się zbierać do wstawania , dopiero wtedy poszła do kącika. No i teraz podsumowanie. Baba zobaczyła, że ta linka się dość łatwo przegryza , więc będzie jeszcze pewnie często wytrwale próbowała. Była znowu oczywiście krew, przecież ona te dziąsła maltretuje teraz codziennie. Ale nie było wytrzeszczonych przekrwionych oczu. Dyszenie z językiem do ziemi to takie dosłownie chwileczkę, symbolicznie dosłownie;) . Szczerze mówiąc po pierwszych 5 minutach mój oddech był zdecydowanie głośniejszy niż jej:oops: Aha, no i ani razu nie zaatakowała ręki:multi: :lol: choć nerowowa jest bardzo No i parę pytań oczywiście, poza tymi wcześniejszego mojego postu: - czy zawsze muszę kończyć z psem na kolanach, czy moge w bezpiecznym punkcie, zdjąć jej linkę i odejść? - rozumiem, że pies trzyma się blisko nóg, jak rozumie, że to jest bezpieczne miejsce. Ale jak ma wyglądać schodzenie? Czy ona sama powinna zejść? czy siedzieć tak z nią do oporu? - czy mogę dalej próbować wprowadzać słowa, które ona chyba już kojarzy, czy przestać i zostać tylko przy mowie ciała? ufff, chyba idę po piwko:p -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
Wczoraj po ćwiczeniach, które opisałam wcześniej, po paru godzinach poszłam Lusię nakarmić. Siedziała dalej w "bezpiecznym punkcie" Jak siadałam obok niej chyba chciała uciekać, ale wytrzymała. Mogłam ją karmić z ręki, podchodziła szybciej i spokojniej niż do tej pory. Na bardziej wyprostowanych łapkach. Nie reagowała też tak nerwowo na ruchy ręką. No i jak mam jedzenie w dłoni albo po tym jak weźmie jedzenie z dłoni, mogę jej dotykać pyszczek, jest wtedy trochę nieufna, ale nigdy nie atakuje! Mogę jej machać palcami przed mordką i nie ma tych nerwowych odruchów, które ma jak siedzi na kolanach. Zastanawiałam się, czy na koniec sesji, jak Lusia jest na moich kolanach, nie dać jej jedzenia z ręki? Może to jej pozwoli przyzwyczaić się do dłoni? Może skojarzyć, że to te same dłonie, co karmią. No i dodatkowe skojarzenie, że na kolanach u człowieka jest dobrze. [B]Zielony[/B], co myślisz? Wiem że na razie pracujemy gestami ciała, bez mowy i odgłosów. I bez smakołyków. Tylko nie wiem z jakiej przyczyny. Możesz mi to wyjaśnić? Żebym nie popełniła jakiegoś błędu. -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
[B]Zielony[/B], do czego ja dążę, kiedy będzie następny krok? Kiedy nie będzie próbowała się odgryźć z linki, uciec do kąta, blokować łap i zjeść moich dłoni? Wtedy pójdziemy na spacer?:razz: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
Jeszcze cała się trzęsę, więc trochę trudno słowa poskładać i palcami w klawisze trafiać. Jak komuś brakuje adrenaliny w życiu, niech oswaja dzikie psinki, a nie skacze na linie:cool1: No więc po kolei. Lusia siedziała w swoim "bezpiecznym punkcie" (weekendowi goście wiedzą o czym mówię) ale jak się zbliżyłam z linką zaczęła chować się po kątach. Oczywiście uciekła po chwili w dół schodów. Poszłam po nią. Warczała na mnie, ale się nie zatrzymałam, szłam dalej. Zrobiła coś nowego. Straszyła mnie szczekaniem. Pierwszy raz usłyszałam jak szczeka.Robiła wyskoki do przodu i zaciekle szczekała. Nie ustąpiłam, zagrodziłam drogę. Zignorowała to i z wściekłym warczeniem przebiegła koło mnie w górę schodów. [B]Zielony[/B], ona już dobrze wie czym pachnie zapędzenie w dół schodów:razz: Wróciłam na górę, znowu uciekała po kątach. Znowu poleciała do drzwi, ale zaraz za drzwiami zawróciła i wróciła do pokoju, inteligentna bestia:razz: Schowała się z "bezpiecznym punkcie" , tam ja podeszłam. Siedziała bez ruchu, ale cwana wie jak usiąść żeby nie dało się założyć pętli na szyję:cool1: chyba 10 minut mi zajęło założenie lassa:crazyeye: no i się zaczęło. Zaczęła trochę od szarpania i wyrywania się, ale lekko i tylko chwilkę. Potem ładnie chodziła za mną i przyklejała się do nóg. Jak stanęła na chwilę to mnie załatwiła. Obeszła mnie i położyła się na butach. Byłam związana:oops: zajęło mi dobrą chwilę, żeby bez wzbudzania w niej paniki oswobodzić kostki:evil_lol: i ruszyłam dalej. No i znowu zaczęło się rodeo:shake: Zielony, zobaczyłam o czym wczoraj mówiłeś, ślina wymieszana z krwią z poranionych dziąseł pryskająca z pyska przerażonego psiaka.:cool1: no comments Próbowałam jej znowu wyszarpnąć z pyska linkę, walczyła strasznie zaciekle. Już się bałam,że zaraz przegryzie linkę. A nie puszczała i non stop gryzła. Zrobiłam w tył zwrot i na napiętej lince zaczęłam wolno iść. Zrobiłam to bo nie puszczała mimo szarpania, podnoszenia na tej lince i wszystkiego co Ty robiłeś wczoraj. W tym momencie już pomyślałam, że nie dam rady dokończyć tego zadania i przywiozę Lusię do Ciebie:oops: :cool1: I zastanawiałam się jak skończyć sesję jeśli Lusia przegryzie linkę, ale żeby wyjść jako wygrana. Na szczęście nie było takiej potrzeby. Jeszcze trochę pochodziłyśmy po pokoju. Dużo częściej niż wczoraj przytulała się znowu do mebli , próbowała schować w kątach. Poszłam z nią do tego kąta naprzeciwko drzwi. Ukucnęłam obok niej. Dała się pogłaskać po brodzie, nie zaatakowała ręki. Potem poszłyśmy do "bezpiecznego punktu" , pogłaskałam ją tam łokciem po głowie. Potem jeszcze chwilę chodziłyśmy. Wspinała się na nogawki, ale nie zauważyłam, żeby je gryzła. Usiadłam na ziemi, usiadła mi na nogach. Najpierw bliżej kolan, skierowana ukosem do mnie, obserwowała dłonie. Starałam się ruszać nimi spokojnie i powolutku, ale i tak dwa razy zaatakowała. Rękawice spełniły zadanie, nie miałam odruchu zabierania dłoni. Potem ją podciągnęłam bliżej mnie z głową pod pachą. Łokciem głaskałam głowę, drugą ręką po grzbiecie. Zdjęłam jej powoli linkę, jeszcze chwilę pogłaskałam, zostawiłam w spokoju, po chwilli zeszła i poszła w "bezpieczny punkt" Jak siedziała na moich nogach, była cała spięta, dotknięcie jej przypadkowe metalowym kółkiem od linki powodowało nerwowe podrygi. Ja też byłam zdenerwowana i wcześniej starałam się uspokoić i całkiem mi się to udawało ukryć, jednak nie mam złudzeń, na końcu musiała czuć, że nogi, na których siedzi, się trzęsą. Jak sobie poszła, jeszcze chwilę posiedziałam i powoli wstałami, wyszłam nie patrząc na nią. Mam takie zakwasy, ze ledwo zeszłam po schodach. Na razie adrenalina opada. Zaraz idę z czarnulami na spacerek odreagować. [B]Zielony[/B], pisz co myślisz. Ja wiem, że dla wielu z Was mój opis jest niejasny,ale ja teraz kontynuuję działanie [B]Zielonego[/B], a On tutaj był i wszystko tutaj powinien zrozumieć i mam nadzieję napisze, co uważa albo co robić jak reagować na szczekanie na przykład. -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
ja tam wcale wielka nie jestem:oops: ,za to dziękuję :modla: [B]Zielony[/B], że poświęciłeś jedyny wolny dzień w tygodniu na długą podróż do mnie i na pomoc z Lusią słuchajcie, jakbym nie widziała, to bym nie uwierzyła, 2,5 godziny pracy i Lusia awansowała z 1/2 na 2/3 psa;) niesamowita przemiana, niesamowite efekty, jak czary mary, tylko że tu wszystko miało sens i działanie było dostosowane do zachowania Lusi:p sama bym chciała mieć taką wiedzę:p a cała moja praca w ten miniony weekend to pilna obserwacja dnia pierwszego i filmowanie dnia drugiego. Z tego filmu to ja proponuję zrobić jakiś film szkoleniowy, co [B]Zielony[/B]:razz: ? Jest trochę ludzi, którym by się przydał do pracy z psami. Ponoć tutaj w Gorzowie jest jeszcze jedna psinka zachowująca się jak Lusia, muszę wreszcie złapać kontakt z ludźmi nią się zajmującymi i może uda się pomóc:cool3: -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
o, jaki masz ładny avatarek:loveu: a jak ładnie sunie się ustawiały do tego zdjęcia:cool3: byłam pełna podziwu:crazyeye: -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
[B]PaulinaT[/B], lato się jeszcze nie zaczęło, już wiesz gdzie możesz na weekendy przyjeżdżać:cool3: Obie psice jak najbardziej zaproszone:lol: może jak zasłużysz, to dostaniesz piłę łańcuchową do ręki:evil_lol: albo Cię wsadzę na koparkę, to nam ten staw w dolince pogłębisz:evil_lol: Wera Vera jak fajniej???:razz: -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Elso']swan ty naprawdę mieszkasz w raju, zawsze marzyłam o takim (pieknym) domu i lesie i trawie....i robakach....no i najwazniejsze o zapach gowna końskiego!!!!![/quote] no z tym zapachem to nie tak łatwo:shake: ze stadniny, mimo że bliziutko po sąsiedzku, właściwie nie zalatuje:p [B]PaulinaT[/B], piękne te zdjęcia:loveu: ja naprawdę mam tak ładnie? Pogoda nam nie do końca sprzyjała, ale kaloszki były i sobie poradziliśmy. [B]PaulinaT[/B], a to jest Vera czy Wera? Tak się zastanawiam:oops: bo jeszcze nigdy tego imienia nie pisałam i mnie to V zaskoczyło:roll: Vera jest u mnie od piątku popołudnia. To ta czarna suczka, którą znalazła pod koniec kwietnia pani w lesie, myślała, że to moja zaginiona Negra. To nie Negra, ale jest już u mnie. :loveu: Muszę być bardzo uważna, bo Darma mnie broni własnym ciałem przed nową, na dworze jest ok, ale w domu pierwszego dnia to zęby miała prawie non stop na wierzchu. Teraz jest już dobrze. Vera ma zapędy biegacze, węszy też cały czas, ale na szczęście nie jest konsekwentna w swoim gonieniu i naokoło ale szybko wraca na wołanie. Nie zmienia to faktu, że muszę mocno z nią popracować nad przywołaniem. Ale jest bardzo pojętna, bardzo usłuchana, tylko jest wulkanem energii i czasem się boję że wybuchnie:cool3: :evil_lol: Szkoda , że na tych zdjęciach nie ma mojego "pół psa" czyli Lusi, ale ponieważ po tym weekendzie i pracy Zielonego Lusia doczekała się awansu na "2/3 psa";) to jest nadzieja, że w ciągu kilku dni zaryzykujemy pierwszy spacerek na świeżym powietrzu na lince:cool3: :lol: Szkoda, że nie można tutaj pokazać, jak Abi (to to płowe "maleństwo") oszczekuje żabę w ogrodzie:lol: albo jak szarpej robi za peryskop i non stop łowi zapachy z okolicy:p -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
Hej, ale musicie wiedzieć najważniejsze. Lusia to mała zacięta i twarda sztuka, ale po kilku godzinach pracy widać jak się poddaje. Zaczęło się od walki, zacięcia, przegryzania w tempie ekspresowym linki (prawie jej się udało), zapierania się łapami, robienia pod siebie i tak dalej , pod koniec drugiej sesji linka została ledwie naruszona, a Lusia chodziła za [B]Zielonym[/B] na luźnej lince:crazyeye: :lol: . Siadała na kolana i dawała się głaskać i dotykać. Jeszcze startuje do dłoni, [B]Zielony[/B] stracił troszkę naskórka:oops: , ale to trzeba będzie przećwiczyć. Dzisiaj ja się przygotowuję psychicznie do sesji trzeciej:razz: . Tylko że ja nie mam takiego opanowania, więc będę ćwiczyć to samo w rękawicach, żeby w razie grożenia zębami nie wykonywać gwałtownych ruchów. Ale jedna ważna rzecz. Po wczorajszej drugiej sesji, jak już zlot się skończył, poszłam do góry do Lusi ją nakarmić i znowu siedziała w tym wybranym wcześniej miejscu, dała do siebie podejść i przyszła po jedzenie do ręki. I mniej skulona niż wcześnej:lol: a nie pozwalała mi się do siebie zbliżyć ani nie podchodziła do reki z jedzeniem dobre 10 dni:shake: -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
ano można, tylko proszę się umówić:cool3: jako ogrodnik, mam maj bardzo zajęty, weekendy też, 20-21 jestem w Szczecinie, a 27-28 w Londynie:p a kiedy by Ci pasowało? -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
swan replied to kinga's topic in Już w nowym domu
hej, żyję:evil_lol: nie było gadki rodzinnej bo jeszcze nic nie powiedziałam:cool3: ale to jest kwestia tylko poinformowania w tym przypadku, sprawa nie wiąże się z kosztami ani z decyzją na "do końca życia" więc nie ma sprawy a mój TZ jest na wyjeździe i wraca dopiero w piątek, to wtedy Mu powiem:p mówię Wam, że to tylko kwestia informacji, i tak to ja karmię, czeszę , wyprowadzam, szkolę, wizytuję weterynarza itd itp TZ nie - z tej prostej racji, że jako nieobecny nie może tego robić:p a byłam trochę zajęta, bo z racji suszy ogród mi skamieniał i nie mogłam się wgryźć w glebę, więc przerzuciłam się na przestawianie mebli w domu:cool1: trochę się zmęczyłam więc wpadłam tutaj:lol: a zaraz idę spać:cool3: ale ogrodzenie już się wymyśla i koncepcja wizualizuje, niech no tylko ta kasa wpłynie wreszcie na konto, to zaraz zamawiam:cool3: na dniach Ja realnie patrząc myślę, że wszystko będzie gotowe za ok 10-14 dni -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
swan replied to kinga's topic in Już w nowym domu
a zobaczycie jak TZ się zdziwi jak wróci kiedyś do domu, a tutaj jeden więcej czarny pies....:crazyeye: -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
swan replied to kinga's topic in Już w nowym domu
kinga, a jak do tego czasu, jak Hańcza/Hanka dojedzie tutaj? Bezpieczna jest? Uszu nie wkłada gdzie nie trzeba? Rozumiem że skurczybyk zastraszony i już dla Hanki niegroźny?:mad: Ktoś tam jeszcze podskakuje? -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
PaulinaT, Ty:lol: ja:cool3: ....... Wiewióra chyba też, chociaz niepotwierdziła ostatecznie. Zosia4 od 20-letniego Liska (okazało się , że mieszka kilka km ode mnie więc chętnie wpadnie:lol: ) no i wygląda na to że Zielony, poskramiacz nieoswojonych psów, przyjedzie pomóc z Lusią.... PaulinaT, chcesz przyjeżdżaj, jest nocleg, możesz nawet rodzinkę wziąć:cool3: tutaj jak na wsi, przynajmniej fajny weekend będziesz miała:p taki wakacyjny:cool3: