Jump to content
Dogomania

swan

Members
  • Posts

    1229
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by swan

  1. Lusie nie pomerdała na mój widok ogonkiem :shake: ale biegiem leciała za to po jedzenie do ręki poza tym mam dowody, że intresuje się otoczeniem i światem:lol: jej wakacyjny opiekun kiedyś zapomniał zamknąć drzwi do biura na tym samym piętrze, więc po powrocie zastałam tam kilka kałuż i trwalszych śladów jej posiłków:razz: ech, to już nawet nie są małe kroczki tylko czołganie się, ale jakoś mam więcej optymizmu i po wakacjach i po tym, że jednak malutkie bo malutkie ale postępy są:p
  2. no widzisz, a miałam pisać do Dorothy czy się baby dogadały, przecież u niej konflikt zaczął się jeszcze w mieszkaniu w bloku, więc na pewno było niewesoło miałam nadzieję, że się poukładało, skoro bierze na stałe kolejne 2 psy, no ale w Polsce ma większy teren, poza tym bierze psy a nie suki, to może będzie większa równowaga:cool3: a Aga się zmienia nie do poznania na plus przybiega na zawołanie w podskokach, siada bez mrugnięcia okiem, właśnie ćwiczymy naukę warowania poza tym na spacerkach co chwila sama do mnie podbiega nie zawsze tylko po to, żeby sprawdzić, czy wydobędzie jakiegoś smakołyka,ale podbija rękę po pieszczoty i nawet zaprasza mnie do zabawy, czego do tej pory nie robiła nigdy:lol: przedwczoraj robiliśmy zapoznanie z nowym opiekunem, bo dzisiaj wyjeżdżam na tygodniowy urlop i znajomy będzie tutaj przyjeżdżał ją karmić i wyprowadzać ładnie się poznali, poszliśmy razem na króciutki spacer i jak Darek zawołał ją po imieniu , to natychmiast zareagowała, przybiegła do niego , usiadła popisowo przed nim na baczność i czekała na nagrodę:lol: tak więc będzie dobrze na wszelki wypadek przygotowałam dłuższą linkę zamiast smyczy, żeby nie uciekła, a miała trochę ruchu no i kochani Dogomaniacy, ucałowania i do usłyszenia za tydzień:multi:
  3. witajcie zgłaszam się dla uspokojenia i żeby przekazać informacje, że plan na razie jest realizowany i jest ok oddzielnie chodzą na spacery Darma z Werą i oddzielnie Aga efekty tego są takie, że Darma dochodzi do siebie, nie trzeba jej już na siłę wywlekać z domu na spacer, zaczęła normalnie jeść czyli wraca do "żywych", bo przez 3 dni po ostatnim starciu była cieniem samej siebie (psychicznie) no i fajniej mi się z nimi pracuje na spacerach a Aga na spacerze ze mną, kiedy jesteśmy we dwie , robi duże postępy te spacery ze szkoleniem mi też były potrzebne, bo kto raz zobaczył szarżującą Agę , ten nie może nie czuć przed nią respektu w związku z tym musiałam na nowo poustawiać hierarchię i odwołuję, co wcześniej pisałam, że Aga powoli się uczy jak jesteśmy tylko we dwie, łapie wszystko 10 razy szybciej ładnie chodzi na smyczy, przychodzi na zawołanie nawet ze 100 metrów, nawet jeśli zobaczy w pobliżu luzem biegające psy sąsiada zawołać najwyżej trzeba drugi raz, czasem coraz chętniej siada na polecenie, zaczęłam uczyć warowania już wie, że nie wypuszczę jej z budynku póki nie usiądzie to jest bardzo ważne polecenie, bo to 45 kilowe babsko zawsze jest bardzo radosne jak jest wypuszczane, co oznaczało z reguły 45 kg balast skaczący na drzwi, które ja właśnie otwierałam z zewnątrz dobrze, że zawiasy dobrze trzymają:razz: Reasumując, na razie Aga ma mniej komfortowe warunki jak do tej pory, bo wcześniej mogła cały dzień kimać na trawce pod parasolem, a teraz kima na legowisku w pomieszczeniu gospodarczym. Ale to do czasu, aż zrobimy kojec. A z racji popsutej pogody, to nie taka znowu strata:p Aga ma mnie tyle samo co miała, tylko że tym razem na wyłączność, i wygląda na to, że jest z tego powodu zadowolona Werze się nic nie zmienilo, a Darma zrobiła się troszkę pokorniejsza,choć już dochodzi do siebie, no i troszkę mniej mnie mają, jak idę z Agą, ale to znowu nie taka straszna strata:evil_lol: Czyli - mogło być gorzej, a właściwie nie jest wcale niedobrze:p
  4. Ewkaa, ja sobie doskonale zdaję sprawę, że pies brany ze schroniska czy znajdka zmienia swoje zachowanie po jakimś czasie fakt, myślałam,że okres adaptacyjny już minął i układy są ok i już się nie zmienią, no ale może faktycznie hormony mają tutaj swój duży udział to jest biologia, psy to zwierzęta, w naturze nie zawsze przegrany przeżywa, czasem w walce o przywództwo ma takie rany, że nie przeżywa, albo zostaje wygnany ze stada tutaj nie ma takich opcji, wszystkie zostaną przy życiu i wszystkie muszą się jakoś pomieścić na jednym terenie trochę go tutaj na szczęście jest gorzej by było, gdyby walki odchodziły w mieszkaniu w bloku.....
  5. za radą Mrzewińskiej staram się bardziej skupić na szkoleniu Agi niż na jej dopieszczaniu i jak jestem z Agą na spacerze sama, to oczywiście to szkolenie idzie lepiej, no i jednak Aga ma mnie tylko dla siebie wtedy, więc nie ma tego złego.... ruchu na pewno nie będzie miała za mało, jako że wybieg spory, a i ona nie jest za bardzo już rozbiegana, lubi spać w cieniu na trawce, nawet jak jest spuszczona ze smyczy mam nadzieję, że dogada się bez problemu z Koralem, młodym psem, który ma z nią mieszkać. W końcu to pies z suką, do tego pies młody, mniejszy od agi no i do tej pory niekonfliktowy, mam nadzieję, ze będzie ok, ale nie chcę się martwić na zapas na razie skupiam się na szkoleniu Agi, żeby nie próbowała ze mną jakiś sztuczek, jest przecież ogromna no i w domu podbudowuję morale Darmy, bo wygląda od dwóch dni jak kupka nieszczęścia nie ten sam pies :shake: ech, się porobiło.... w połowie września Aga pójdzie na sterylkę jeszcze, zeby juz nie dopuścić do następnej cieczki,bo choinka wie, co hormony jeszcze w niej obudzą... ale żeby nie było błędnego wrażenia, Aga jest przytulaśna i łagodna tak jak wcześniej wobec mnie wobec Wery też nie okazuje żadnej wrogości Darma jest wyzwaniem i Darma jest na celowniku i tylko Darma no a masa 2:1 na korzyść Agi nie daje tej drugiej wiele szans Może uda mi się złapać z Agą lepszy kontakt na tych spacerach samotnych, bo do tej pory to tak średnio było, powoli reagowała na komendy, nie umie się bawić ani gonić, nie zna rzucania patyczków, trudno znaleźć coś, co można robić z nią razem, no to może szkolenie nam pomoże, może utworzy się ta więź, której do tej pory raczej z nią nie mam
  6. :shake: ech, jestem po trzech dniach starć i właśnie nie wygląda to dobrze:shake: nr 1 pierwsze starcie nie wiem która wywołała, pretekstem był znaleźny gnatek, walka była w każdym razie obustronna, wyglądało to groźnie, ale faktycznie skończyło się na obśllinieniu tylko nr 2 po nocy przerwy spotkały się znowu rano jakby nigdy nic, karmienie, każda swoją miskę i było ok potem poszliśmy na spacer, pobiegały sobie i się sobą nie interesowały wybiegane przyszły wszystkie do mnie, Aga podeszła do Darmy i położyła jej łapę na grzbiecie, na co Darma natychmiast zareagowała zębami i zaczęła się kolejna walka nie interweniowałam do czasu ale widać było tym razem wyraźną przewagę Agi kotłując się wpadły w niekoszoną łąkę i niewiele widziałam,ale Aga była cały czas na górze, za to Darma po chwili przestała warczeć i zaczęła charczeć... ewidentnie duszona za gardło, to już widziałam....:shake: zaniepokoiło mnie to tym bardziej, że na zmianę odgłosów Darmy zareagowała natychmiast Wera i też tam poleciała, nieźle się napociłam, żeby Agę odciągnąć od Darmy:shake: tym razem już było sporo krwi, bo pocharatały sobie dziąsła i języki. Jak tylko Aga po moim ogromnym wysiłku zwolniła uścisk, Darma uciekła w krzaki. Darma, która normalnie nie odstępuje mnie na krok, nie chciała do mnie podejść i uciekła z podkulonym ogonem do domu a Aga próbowała ją jeszcze gonić:shake: nie wyglądało to dobrze i bałam się, że przy następnej konfrontacji nie uda mi się już Agi odciągnąć, bo silna jest niesamowicie, a ja mam nad nią zaledwie kilka kg przewagi nr 3 po całym dniu izolacji postanowiłam jeszcze raz spróbować na spacerze wieczornym , po karmieniu i w kagancach na mordach Darma bała się wyjść z domu Aga na jej widok natychmiast ruszyła do szarży, Darma próbowała uciekać, Aga jej nie dała szans pzygniotła do ziemi i nie jestem w stanie nawet opisać, jakie warczenie z niej się wydobywało śni mi się jeszcze po nocach:shake: Darmie udało się nawiać do domu, Aga chciała wedrzeć się za nią, została zatrzymana i na tym koniec na razie nie mam sumienia ponawiac prób, Aga nie ma obrażeń poza pocharatanymi dziąsłami, bo gryzła praktycznie nimi, jako że zęby ma starte niemal na płasko Może dlatego Darma jeszcze żyje Darma ma powyrywane kłaki z głowy, całe uszy i kark w krwiakach, poobijaną łapę i niezłą schizę, boi się wychodzić z domu, nawet za mną, boi się wyjść spod biurka, jak już ją wyciągnę z domu to idzie za mną i piszczy że chce do domu:-( Smutne to wszystko, bo z potulnego cielaczka Agi wyszła niezła agresorka. Rozmawiałam jeszcze na ten temat z Mrzewińską, najprawdopodobniej Aga poczuła się jak u siebie, postanowiła przejąć przywództwo, Darma nie od razu się poddała, a teraz nie ma zmiłuj się. Ewidentne sygnały Darmy poddawania się i ucieczka są ignorowane, bo Darma mieszka w domu, a Aga nie, więc wciąż jest niby przywódczynią, więc trzeba z nią walczyć.... Poza tym Aga jest po cieczce, teoretycznie może mieć ciążę urojoną, no i walczy o teren . Poza tym z racji tego,że Darma mieszka w domu a Aga w ogrodzie, teraz pewnie każde wyjscie Darmy z domu to naruszenie terytorium Agi. A straszna jest furia rozwścieczonej suki:angryy: Ech, to jak dr Jeckyll i Mr Hyde. Aga jak widzi Darmę, robi się potworem. Jak jej nie ma, jest potulnym cielaczkiem. Wyprowadzam je oddzielnie. Aga póki co jest cały dzień w pomieszczeniu gospodarczym, dałam jej tam lepsze legowisko, ma wodę, ma okna i podziwia świat. Nie mogę jej zostawić w szkółce za płotem, bo znam jej gniew i uważam, że siatka leśna nawet z pastuchem elektrycznym jej nie powstrzyma, jeśli zobaczy Darmę. A ja już mam dosyć oglądania się za siebie, czy Aga nas nie goni, nawet kiedy jest zamknięta w magazynie..... No więc tak jak mówiłam, nie wygląda to dobrze. Aga nie reaguje "racjonalnie", nakręciła się na Darmę i nie wiem, czy będę jeszcze miała odwagę spróbować je ze sobą spotkać, na pewno nie, kiedy będę tu sama. Piszę tutaj, bo mam już rozwiązanie. Wcześniej już niestety rozważałam znalezienie Adze nowego domu, gdzie nie będzie innej suki. Ale to takie marzenia ściętej głowy, jako że niespecjalnie jest szansa na znalezienie dobrego domu dla 7 letniej wielkiej suki , do tego jeszcze zz zapędami dominacyjnymi.... Ogrodzenie szkółki też nie załatwia sprawy tak jak mówiłam. Mój TZ wpadł na fajny pomysł. Na terenie ogrodzonej szkółki postawimy sollidny niepokonywalny kojec. Tam będzie Aga w ciągu dnia, kiedy pracownicy się będą kręcić w szkółce, chodzić wte i wewte, otwierać zamykać bramę itp. A wieczorem, kiedy Darma i Wera będą już w domu, Aga będzie wypuszczana z kojca na pół hektarowy ogrodzony teren szkółki, który będzie jej wybiegiem. Spaliły na panewce moje marzenia o zgodnym licznym stadzie psów, za dużo suk , starych i hardych w nim jest. Ale jeset możliwa u mnie izolacja. I dobre warunki dla każdej, ze spacerami, kontaktem z człowiekiem i opieką weterynaryjną. Marzyło mi się, zeby na starość Darma i Aga wygrzewały się razem przed kominkiem, no ale cóż, pewnych rzeczy nie przeskoczę......:cool1: a się rozpisałam..... męczy mnie to..... nie tak miało być..... ale i tak wiem, że Aga będzie miała lepiej niż do tej pory, spory wybieg, ciepła buda, dobre jedzonko, opieka weterynaryjna, no i kontakt z człowiekiem, choć skoro będę musiała dzielić spacery, to mniejszy niż zakładałam.
  7. Wy tu sobie głupoty wypisujecie, a ja akurat w tym czasie walki psie organizowałam:cool1: ;) wczoraj na wieczornym spacerze dwie najstarsze miały ostrą kłótnię o znaleźnego gnatka, dodam ,że "walki" trwały z dobry kwadrans, rozdzielałam je trzy razy, a jak tylko je puszczałam, to ścierały się na nowo ja już myślałam, że rozdzielając je ratuję im życie przed wzajemnym pozagryzaniem się, przynajmniej tak to wyglądało, a po wszystkim jak gadałam na gg z Jacol123 to podsumował to jako babską awanturę i tzw opluwanie grzywy:crazyeye: no i faktycznie, wyglądało to na igrzyska na śmierć i życie, a skubane czarnule poza oślinieniem nie mają chyba żadnego skaleczenia, a ja zostałam utytłana w mokrej trawie, prawie mi Aga wykręciła rękę, jak ją chwyciłam za obrożę, a w drugą mnie tak kopnęła, że mam do teraz gula one "walczyły na śmierć i życie" a ja oberwałam, hmmm, coś tu nie tak:hmmmm: zaraz je biorę wszystkie trzy razem na spacer, mam nadzieję, że wspomnienie kłótni wieczornej wyparowało już z tych łepetyn, bo nie chcę takich scen oglądać ponownie, dzisiaj poczułam, jaką toto ma siłę, bo mnie bark boli od odciągania Agi żeby nie było nieporozumień, to Darma zaczęła a Aga jej nie odpuściła, obydwie kudłate szły po jednych pieniądzach no a ja mam klasyczny przykład na zastosowanie pięknego polskiego przysłowia: [B]gdzie dwóch się bije[/B] (Aga i Darma o gnatka), [B]tam trzeci korzysta[/B] ( w czasie jak rozdzielałam te dwie, Wera spokojnie leżała obok i wcinała tego gnatka) ,[B] a czwarty traci[/B] (tylko ja oberwałam w tym starciu naprawdę):evil_lol:
  8. ha, ale mam z tymi czarnulami niezłą zabawę:lol: mamy tutaj spore tereny do biegania i wołanie ciągle to jednej to drugiej jak się za bardzo oddala już mi się znudziło, trzy suki, nawet Darma czasem się oddala :crazyeye: więc ja prawie co chwila muszę się dość mocno wydrzeć,żeby mnie któraś z czarnul usłyszała na końcu pola:angryy: kilka dni temu znalazłam gwizdek no to wczoraj wypróbowałam trzy krótkie gwizdy i wszystkie mają być przy mnie, na siad słuchajcie , po czwartej próbie to leciały na wyścigi tak,że przede mną nie wyhamowywały i się nawzajem deptały i tratowały:evil_lol: teraz mam trzy gwizdy i trzy suki siedzą przede mną na baczność wpatrzone we mnie jak w obrazek:evil_lol: no i czekające na nagrodę oczywiście:cool3: jak tak dalej pójdzie, to od jutra zacznę je uczyć "kolejno odlicz" :evil_lol: :lol: :lol: :lol:
  9. każdy z nas pewnie przez to teraz przechodzi niestety jak sobie pomyślę., że człowiek drugiemu człowiekowi potrafi takie same albo gorsze rzeczy zrobić, to już się nie dziwię, że psu też A wracając do Agi, to mam coraz mniej siniaków:lol: Bynajmniej nie dlatego, że cielaczek się cywilizuje. Po prostu nauczyłam się, jak unikać jej najgroźniejszych ciosów:evil_lol:
  10. no nic, może rzeczywiście za dwa albo trzy lata podejdzie do mnie na zawołanie albo spojrzy z zainteresowaniem jak się pojawię, póki co nie za bardzo jest inne wyjście, jak znajdę wolnego człowieka na dzień-dwa, to zbudujemy ten kojec na dworze, żeby można było wreszcie dotychczasowy pokój Lusi doprowadzić do używalności niespecjalnie widzę reakcję na kliker, ale może musi psina zaskoczyć może ten początkowy etap, kiedy łatwiej do mnie podchodziła z klikerem, to jakiś przypadek, a może ruszyła mała do przodu, a potem znowu się zacięła będę próbowac dalej, to wiem na pewno na pewno też z mniejszym zapałem, ale przecież nie mogę odpuścić w każdym razie Lusia ma u mnie wikt i dach nad głową zobaczymy co będzie dalej
  11. nie mam czasu pisać ani czytac dogo mam dwa psy w domu, jednego w ogrodzie i jednego dzikiego na piętrze, bardzo dużo pracuję i prowadzę dom, wszystkie psy są na etapie nauki, szkolenia, oswajania itp, czytanie albo pisanie na dogo powoduje, że zabieram psiakom, które adoptowałam ,cenny czas przeznaczony dla nich ale z kolei czas który poświęcam moim 4 futrzakom mogłabym poświęcić na jakieś działanie, które pomogłoby wielu psom albo zapobiegłoby wielu psim tragediom choinka, czemuż to człowiek się nie może sklonować:wallbash:
  12. poza tym Agula coraz lepiej reaguje na polecenia, przywołania, siad, coraz lepiej też chodzi na smyczy idzie to wszystko powolutku, bo ona ma chyba takie trochę molosowate reakcje;) często, to znaczy widać, jak impuls myślowy tupie sobie od głowy po grzbiecie do siedzenia, żeby wreszcie łapy skojarzyły, że muszą się ugiąć żeby zrobić siad...:evil_lol: no ale coraz lepiej kojarzy własne imię i coraz ładniej przychodzi na zawołanie ale jest ciągle taka trochę cielaczkowata, głośna jak jej się coś nie podoba (na przykład jak znikam jej z oczu) i dość trudna do opanowania na smyczy jak widzi coś bardzo ciekawego, więc nie odważyłam się jej zabrać na weekend nadmorski do ośrodka za to w domu miała wszystko co trzeba
  13. to chyba nie na moje nerwy u moich czarnulek wszystko ok., za to jestem w trakcie czytania o Ozzim.... strach się bać zaczynam się coraz bardziej bać ludzi.... Byłam na weekend nad morzem, Wera i Darma były ze mną, Aga została w domu, dzieci pracowników ją wyprowadzały i karmiły, siedziała sobie w ogródku. Już po cieczce, udało mi się cielaczka upilnować, niedługo się będę umawiać na sterylizację.... to tak dla uspokojenia byłych opiekunów no nic, ocieram oczy i idę czytać dalej o Ozzim...........................
  14. Lusia pewnie permanentnie lekko głodna, bo nie wiem nawet, ile waży (no bo jak tutaj to zważyć nie narażając się na utratę palców) no i nie chcę jej przekarmić, żeby jednak chętnie na mnie reagowała.... dzięki szprotkom wędzonym Lusia zaczęła w ogóle podchodzić do mojej ręki:p a na porządku dziennym są jeszcze gotowane serduszka kurze... wszystko co bardzo zapachowe, pani Zofia podpowiadała co najlepiej i rzeczywiście działa lepiej niż inne jedzenie to na razie tyle Lusia od początku pobytu u mnie zrobiła postępy ale postępy zdecydowanie mniejsze, niż bym chciała teraz też robi jakieś tam mikroskopijne kroczki raczej w reakcji na mnie, nie w działaniu chyba nie cierpliwości mi brakuje, tylko wiary , że jeszcze jest szansa na zrobienie z Lusi psiaka do towarzystwa, takiego, co to pójdzie na smyczy na spacer i da się uczesać albo obejrzeć albo zbadać u weta... ech, marzenia:oops:
  15. nie ma relacji bo nie ma postępów...... za to są zdjęcia dla przypomnienia, jak to maleństwo wygląda niestety nienajlepszej jakości, ale w kąciku Lusinym jest dosyć ciemno, a coś nie lubi wychodzić z kącika do pozowania:shake: [IMG]http://img60.imageshack.us/img60/2470/zdjcie011nr8.jpg[/IMG] [IMG]http://img65.imageshack.us/img65/9028/zdjcie013vt2.jpg[/IMG] [IMG]http://img60.imageshack.us/img60/5376/zdjcie030dj7.jpg[/IMG] [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/8901/zdjcie032rk2.jpg[/IMG] [IMG]http://img164.imageshack.us/img164/682/zdjcie034uw6.jpg[/IMG]
  16. od wczoraj znowu działa mi internet, a od wieczora będę miała swój komputer z naprawy , więc wrzucę parę zdjęć choć tak naprawdę nie bardzo jest co pokazywać Lusia wie, że klik to jedzenie, ale jest taka dzikuska, że nie bardzo ma ochotę coś robić w nagrodę. Wczoraj w ogóle odmówiła jedzenia, łapą nie ruszyłą, żeby wyjść ze swojego kąta. A do momentu , żeby nie uciekała do swojego kąta na pierwszy mój ruch odchodzenia od niej, to dzielą mnie pewnie lata świetlne. Jeśli chodzi o kojec, to chciałam zrobić coś takiego, żeby nie było betonowej podłogi. To znaczy wykopać zagłębienie, położyć w nim siatkę i przysypać ziemią.Tym samym będzie to nie beto, tylko ziemia, a pies się nie podkopie. Ściany zrobię z takich gotowych sztywnych elementów kraty, 100 zł za sztukę, można będzie związać je z podłogą, i nie potrzeba tej całej konstrukcji ze słupków i podmurówki. Tym samym kojec będzie mobilny, będzie można go przenieść, jak już (:thumbs: :thumbs: ) nie będzie potrzebny.
  17. Mam kłopoty z internetem, stąd mało wieści ode mnie. Teraz siedzę w pociągu do Warszawy, więc mój modem złapał trochę zasięgu, ale w domu nie ma i do przyszłego tygodnia na pewno nie będzie. Lusi zmieniły się uszy. Mam nadzieję, że sobie tego nie wmawiam,ale łapię się tego spostrzeżenia jak koła ratunkowego. Do tej pory Lusia miała uszy na baczność do przodu. Na początku (o słodka naiwności) brałam to za objaw zaciekawienia. Ale to były uszy czujne, gotowe a wręcz bojowe.... Parę razy położyła uszy po sobie, kiedy po próbie złapania jej na linkę uciekała ze szlochem do swojej kryjówki... A teraz uszka ma postawione, ale takie bardziej do tyłu jakoś... zmiana niewielka a uszka włochate, ale naprawdę tak mi się wydaje czyżby jednak zaciekawienie:loveu: ... rany, mam nadzieję ostatni miesiąc z powodu siły wyższej jaką jest praca zarobkowa i inne okoliczności, nie zaszczycałam małej długimi odwiedzinami. Celowo również nie rozpieszczałam jej jedzeniem. Żadnych frykasów, no i tak, żeby nie dojadała.. i chyba mam teraz efekt, jak przychodzę do niej z białą kiełbaską:evil_lol: mam nadzieję wykorzystać ten efekt do własnych celów:cool3: zobaczcie, jakie małe zmiany, kąt nachylenia uszu, a ja się rozpisuję... niemal jak o pierwszym kroku dziecka:evil_lol: A jeśli chodzi o smycze dla czarnul, to na szczęście szarpnięcie się tutaj daje w efekcie tylko chwilowe wytrącenie mnie z równowagi. Brak tu obcych ludzi, więc nikogo nie wystraszą. W promieniu kilku km nie ma asfaltu, więc nie grozi potrącenie przez samochód. A sposób z balastem w posaci drugiej suki na końcu smyczy się wczoraj sprawdził. I to nie Aga, ta większa, szarpie, to Wera (nadpobudliwe babsko) ubzdurała sobie, że worek z nasionami trawy stojący na parkingu przed domem jest jej znielubianą białą suką z sąsiedztwa i postanowiła ją postraszyć:angryy: :diabloti: Aga jako balast sprawdziła się idealnie:loveu: Wera była bez szans:evil_lol: jak wrócę z Warszawy, odwiedzę Lusię, a potem pojadę z naładowanym laptopem do miasta , zaparkuję w cieniu i Wam napiszę co słychać:evil_lol: ech, uroki życia na wsi:lol:
  18. No jasne że nie przejedziesz 650 km w ciągu dnia. Ale 300-400 przejedziesz. A tam już ja będę czekała z noclegiem i czarnym kudłatym stadem. A rano dalej na Wybrzeże:cool3:
  19. Hej Joaa, oczywiście o to chodziło, co klik to kęs. Staram się klikać powoli (jest wtedy ciszej) i przyciskając kliker do nogi, ale i tak lekko podskakuje. To naprawdę mnie nie przejmuje, bo ona podrzuca łepek, ale nie ucieka ani nie wycofuje się do schronu tylko drgnie jej główka,ale i tak podchodzi po jedzenie. To ogromny postęp, że nie wycofuje się. Dzięki klikerowi na razie udało mi się spowodować, że zjadła mięsko z mojego kolana, do tej pory przez parę miesięcy próbowałam, żeby jadła nie tylko z mojej dłoni i bez rezultatu. Jacol jak najbardziej mile widziany:lol: może powinnam otworzyć muzeum osobliwości i dogomaniacy będą przyjeżdżali oglądać "dziką Lusię" :cool3: Jacol pewnie miałby ochotę odwiedzić też Agę, wilczarzowatą, którą poznał w gliwickim schronisku:cool3: Teraz jak mam wrażenie że Lusia zaczyna coś łapać, to żałuję, że mam dla niej tak mało czasu, ale właśnie chodzę z 70 kg na smyczy:diabloti: Wera miała 2 tygodnie temu sterylkę, więc jeszcze chodzi na smyczy, żeby jeszcze nie biegała, a wielka Aga właśnie dostała cieczkę, mimo że miała ją jakieś 6 tygodni temu jeszcze w schronisku:crazyeye: więc też musi być na smyczy Dobrze że Darma nie wymaga smyczy,bo bym sobie musiała doszyć trzecią rękę:evil_lol: A na duże czarnule mam sposób. Spinam dwie smycze treningowe razem i trzymam w połowie. Jakby którejś coś strzeliło do głowy, żeby ruszyć gwałtownie w pościg za czymś, to druga ją skutecznie spowolni i mam szansę nad nimi zapanować:evil_lol: mam tylko nadzieję, że nie ruszą razem w tym samym kierunku,bo wtedy mogę mieć tylko nadzieję, że nie zerwie mi butów z nóg:evil_lol:
  20. Lusieńka prawie zjada rękę swan podczas karmienia:evil_lol: przyzwyczajam ją do klikera, co kęs to klik podskakuje ale nie ucieka, jest to dla niej dźwięk dziwny ale łatwiej go znieść niż ruch mojej drugiej ręki podczas karmienia lub nawet mój głos mam parę zdjęć Lusi problem w tym, że odcięło mnie od netu, mam kłopot z modemem i oprogramowaniem, w tej chwili siedzę w samochodzie w mieście i stukam tutaj na laptopie, bo u mnie w domu kłopoty z siecią i na moim komputerze system walnął więc tylko was uspokajam,Lusia żyje, ja też, pomysł na kojec jest, zdjęcia Lusi też aha, jak już gdzieś tak za dwa lata uda mi się zrobić z Lusi coś więcej podobnego do psa domowego:evil_lol: to chyba mi się przyda jakiś psychoterapeuta dla odmiany, powiem Wam, że ta maupa jest silniejsza psychicznie ode mnie:eviltong:
  21. przypadkiem bo przypadkiem, ale w takim razie trafiłam w dobrą metodę:evil_lol: starałam się ,żeby mnie nie widziała przez okna, jak jest ten hałas ale bez dwóch zdań metoda podziałała nie macie pojęcia jaką czuję ulgę:p sama miałam dosyć, a do tego bałam się w końcu reakcji sąsiadów...
  22. moje obecne czworonogi są bardziej obserwująco-straszące niż polujące. Chyba że Aga się trochę dotrze, bo na razie jest niezdecydowana, którym typem jest. Ale na ptaki nie zwraca uwagi, to Wera zawsze wypłaszała kaczki z radością na pysku. Aga traktuje je jako dodatek do ukochanego stawku i nie zwraca na nie uwagi. Szkoda, że tego nie można wytłumaczyć kaczkom, bo się straszliwie stresują i będę musiała ograniczyć dostęp Adze do ukochanej wody, żeby kaczuszki nie miały traumatycznego dzieciństwa:evil_lol: A dzisiaj wyjęliśmy Werze szwy po sterylce. Jeszcze tydzień-dwa na uwięzi, żeby jej się w środku wszystko pogoiło, czyli żadnego niekontrolowanego biegania i szaleństwa, i będę się szykowała na sterylkę z Agą.
  23. ale takie coś jak post powyżej to na szczęście tylko momenty za to na dzisiejszym spacerze na koniec poszłyśmy tradycyjnie do stawku, żeby Aga mogła sobie pobrodzić, Aga oczywiście widząc dokąd idziemy wysforowała się do przodu i już się taplała, kiedy my dopiero się zbliżałyśmy z resztą towarzystwa Po stawku pływały kaczki, usłyszałam kwakanie i patrzyłam, bo chciałam zobaczyć je w locie a tutaj nic nie odlatuje dziwne zwykle jak się pies pojawia przy stawku, to parka odlatuje z głośnym kwakaniem, a tutaj wielki brytan pływa, a kaczki dalek w wodzie i do tego głośno kwaczą???... poszłam zobaczyć co się dzieje, a to kacza rodzinka była na spacerku, rodzice ze stawkiem kaczątek mamy własne dzikie kaczątka:lol: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Jedna kaczka odleciała pewnie próbując zwabić psa do siebie. Ja wywołałam Agę ze stawku i przypięłam na smycz, żeby nie straszyła ptactwa, a potem chciałam podejść bliżej żeby zrobić zdjęcie i Wam pokazać ja biegałam naokoło stawku, a kaczki pływały w kółko po stawku naokoło wysepki jak po rondzie:cool3: chyba dwa okrążenia zrobiłam (na usprawiedliwienie dodam, że po nierównościach, prze wysoką trawę i z dwoma psami na smyczy:oops: ) zanim się zbliżyłam a jak już byłam na tyle blisko, że coś by było na zdjęciu widać, to dorosła kaczka dała sygnał, wystartowała do lotu, a kaczuszki prysnęły każde w inną stronę, w trawy, sitowia itp po chwili dorosła kaczka wylądowała z powrotem na wodzie, kaczuszki dopłynęły w grupce do niej, tylkko coś mi mało ich było przed chwilą chyba było ich więcej.... stoję i patrzę, a tutaj jedno kaczątko się wynurza.... reszta jak uciekała, to śmigała na boki, a ten jeden śmignął w dół i zanurkował:evil_lol: słuchajcie, strach się bać, jaką teraz mamy tutaj menażerię:lol: a jeszcze w tym roku po raz pierwszy bociek się u nas pojawił na jedzonko:cool3:
  24. ech, czasami chyba nie do końca ogarniam i strach mnie ogarnia z kolei, jak pomyślę,że Koral czeka na przeprowadzkę:cool1: Póki co mam trzy suki, każdą z innym charakterem, każdą po przejściach, każdą świeżą, na szczęście żadna nie jest "wyrywna" ale za to też żadna nie jest barankiem.... Aga nie jest cielakiem, jest wierzgającym źrebakiem:angryy: Wczoraj obejrzałam swoje nogi, łydki od tyłu to jeden wielki siniak, od frontu to mozaika zadrapań od jej pazurów, o stopach nie wspomnę. Żałuję każdego razu, kiedy zapomnę wziąć idąc do niej zabudowane buty, ona depcze straszliwie:diabloti: przydałybymi się takie robocze, z metalowymi noskami:evil_lol: Próbuję babsko utemperować,, ale powiedźcie, jaka jest szansa na uspokojenie siedmioletniego psa? przecież nie można się pocieszać,że z tego wyrośnie....:shake: dzisiaj była burzowa atmosfera pogodowa i babom też się udzieliło Darma też jest wiecznie deptana przez Agę, zresztą obydwie z Werą regularnie są deptane, przepychane, bite ogonem po mordach itd, jak Aga się cieszy to na całego i nie zważa, czy taranuje meble, budynek czy też żywe istoty Wera znosi to bez słowa, sama nie należy do delikatnych, za to Darma już na samo zbliżenie się Agi teraz reaguje warczeniem ostrzegawczym, to trochę na Agę działa i bardziej kontroluje swoje kończyny natomiast wczoraj doszło do nieporozumienia nie mam moskitiery a żeby móc mieć otwarte drzwi na taras wieczorem , zawiesiłam w nich dość grubą starą firankę, mało przez nią widać no i był moment karmienia, kiedy to wszystkie psy są pobudzone, bo pani niesie michy i Darma chciała wyjść z domu przez tą firankę, a Aga wejść do domu, nie widziały siebie nawzajem, zderzyły się pośrodku, Aga staranowała Darmę, Darma chciała Agę pogonić, na co Aga odpowiedziała też zębami ufffff było głośno i groźnie, firanka ma dziury w paru miejscach, ale na futrach nie było nawet śladu śliny, więc nie doszło jeszcze do przemocy fizycznej, to była tylko przepychanka.... A dzisiaj z kolei ja miałam dosyć wszystkiego, cały dzień burze też mi się pewnie dały we znaki, ale nie ma tego złego dzisiaj Aga wyczerpała chwilowo moją cierpliwość, depcząc mnie niemiłosiernie, przewracając meble na tarasie, bijąc mnie głową w twarz itd itp czasem to stworzenie jest nie do okiełznania:cool1: wkurzyłam się, wzięłam ją z tego zdemolowanego tarasu i zamknęłam w pomieszczeniu, w którym śpi oczywiście zaczęła szczekać zwykle na to nie reagowałam, próbując przeczekać, i czasem to "przeczekiwanie" trwało 10 minut, czasem 3 godziny:angryy: dzisiaj już mój limit został wyczerpany, więc kiedy w pierwszych strugach burzy zamknęłam Agę, a ta bestia zaczęła swój zwyczajowy koncert, uderzyłam smyczą w drzwi a to smycz taka szeroka, do nauki, więc z masywnymi karabinkami, sprzączkami, przelotkami itd więc dużo hałasu narobiła cisza Aga umilkła no to stoję w tej ulewie i czekam co dalej znowu zaczęła szczekać, znowu uderzyłam w drzwi w hałaśliwy sposób cisza cisza dalej cisza poszłam do domu normalnie jak mnie widzi przez okno, to się drze teraz cisza :p po burzy ją wypuściłam, siedziała sobie w ogrodzie potem karmienie, długi spacer, jeszcze trochę w ogrodzie i po zmroku ją zamknęłam na noc raz szczeknęła, uderzyłam drzwi, cisza, cisza jest do tej pory..... Może to nie jest moja wymarzona metoda, ale na pewno nie jest to reakcja na mój głos, nie jest to bolesne karcenie, a i ja i na pewno sąsiedzi mieliśmy już serdecznie dość tego ciągłego wielogodzinnego szczekania, więc przypadkiem,ale mam skuteczną metodę ciekawe, co będzie z tym szczekaniem jutro:p
×
×
  • Create New...