Jump to content
Dogomania

swan

Members
  • Posts

    1229
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by swan

  1. siłą rzeczy z racji konieczności rozdzielenia stada i wychodzenia na spacerki w dwóch ratach, spacerki nieuchronnie się skróciły i co? Psy mi utyły:placz: Nigdy nie miałam tendencji do tuczenia psów:cool3: a tutaj Darma coś się za bardzo ostatnio "boberkowa" zrobiła, a Wera po dorwaniu pod moją nieobecność kartonu z suchą karmą, której zawartość nieźle naruszyła, ma bardzo zaokrąglone boczki no to przed chwilą wzięłam je obie na apa i zważyłam obydwie mają po 3 kilo więcej niż latem:placz: normalnie nie ma zmiłuj się odrdzewię rower i zaczną biegać:diabloti: w bardziej metodyczny sposób niż do tej pory:evil_lol: a właśnie przeczytałam, co napisałam parę postów wyżej no i nie dotrzymałam słowa stado się powiększyło, tylko że z kociej strony... No ale jeśli w promieniu kilku kilometrów nie ma żadnych czarnych kotów poza moimi, a moje "nierozmnażalne" są, a nagle o drugiej w nocy puka niemal do drzwi czarna młoda kotka i prosi o azyl, no to co zrobić????..........Znalazła swoją czarną rodzinkę!!!!
  2. Jasne że będą zdjęcia. Muszę wprawdzie wyrwać wcześniej z przepastnej torby TZa aparat, który zaborczo zawsze ma przy sobie:mad: Jutro też ma być ładna pogoda, to porobię fotki jeszcze zanim Koral przyjedzie Szkoda tylko, że fotografie nie łapią ruchu;) bo Aga ma taki majestatyczny piękny kłus, jak to tylko takie wielgachne psy potrafią:loveu: No i pokazałabym , skąd te wszystkie siniaki.... Bo to Agusia zaprasza do zabawy:razz: machnie łapką... "o, a dlaczego pani się zwija z bólu?" zamedra ogonkiem:diabloti: ... "o, dlaczego pani ma grymas bólu na twarzy i trzyma sie za... siedzenie?" podskoczy z radości..... "o, dlaczego pani leży na ziemi?" podskoczy do twarzy żeby polizać "o, a skąd ta krew na pani twarzy?" :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: to chyba najbardziej zdziwiony pies na świecie:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
  3. Hej, a właśnie miałam pisać, bo się troszkę ruszyło z miejsca. Agula dalej chodzi na spacerki tylko ze mną, nie próbuję ich więcej spotkać z innymi sukami. Mam dosyć walk. :cool1: Za to na spacerkach ze mną rewelka. Aga jest posłuszna, ponieważ jest wielgachna, jej parę wydłużonych kroków powoduje, że szybko się ode mnie oddala,ale zawsze ładnie wraca na zawołanie:loveu: Bez zmian uwielbia wodę. Jest ciągle ciepło, więc stawek cieszy się sporym powodzeniem:p Lubi sobie postraszyć dzikie kaczki dla zabawy:diabloti: Niedawno była taka bardzo ciepła sobota , to ją wykąpałam w szamponiku, wyczesałam itd Chciałam jej wyczyścić uszka, bo ma takie mocno czarne od kiedy przyjechała, a ja miałam wrażenie, że to brud się tak wżarł i ja nieudolnie czyszczę... Ale po wizycie u weta okazało się, że uszy zmieniają się w czarne jak u kominiarza jeśli jest długotrwała infekcja w uchu...:shake: Tak więc co drugi dzień zakraplamy i wmasowujemy maść, a porządnie wyczyści weterynarz za parę dni, jak Aga będzie w narkozie sterylizowana. Aha, Aga waży 45 kg. Nie wiem, czy była ważona w schronisku i czy coś się zmieniło? Nie wygląda na chudą, żeberek nie widać, ale jest wysmukła. Na pewno spokojnie może ważyć więcej bez nadwagi,ale z kolei ona ma 7 lat i jest wielka, to chyba będę trzymać taką linię, żeby stawy nie ucierpiały za jakiś czas... Aga od paru dni mieszka w nowym kojcu "izolatce" Zabudowany narożnik pomieszczenia gospodarczego z nowymi kratami naokoło, świeżym siankiem i paletami na podłodze i ciepłą budą, a to wszystko jest pod dachem. Ta izolatka jest po to, żeby ograniczyć Adze bieganie i uniemożliwić wskakiwanie na cokolwiek po sterylce, żeby sobie babsko nic nie zrobiło. Mieszka tam od paru dni,żeby się przyzwyczaiła, a na sterylkę jesteśmy umówieni na wtorek. Od weta dostałam już zniżkę za hurt:evil_lol: Przedwczoraj była ciachana kotka. We wtorek będzie Aga. A potem to już nam "tylko" dzika Lusia zostanie w kolejce:cool3: No i po wyjęciu szwów Aga przeprowadza się już ostatni raz do docelowego kojca. Już jest gotowe 30 m2 kojca z podmurówką z budą cieplutką. Chłopaki już ogrodzenie szkółki, w której jest ten kojec, podwyzszyli o pół metra ukosem do wewnątrz, tak więc Aga już nie wyskoczy, nie ma bata:diabloti: Pracownicy, jak zobaczyli, jak Aga zmasakrowała bramkę od "izolatki" pierwszej nocy (no i powtórzyła się historia, Aga już tak ma , że stres odreagowuje głosem i całą noc szczekała:crazyeye: , naprawdę nie wiem, kiedy ona miała czas zedrzeć tą siatkę z furtki skoro cały czas się wydzierała:angryy: ;) ) to zaraz stwierdzili, że muszą przymocować lepiej siatkę do podmurówki w tym docelowym kojcu i żeby nie poszła z nią pierwszego dnia:eviltong: :evil_lol: No i to by było na razie na tyle. Agula tak w ogóle zachowuje się jak przerośnięty szczeniaczek:diabloti: Siniak na lewym biodrze już mi zżółkł, nad prawym łokciem jeszcze jest czarny, a na brzuchu nie mam siniaka, ale jak mi "trzepnęła" łapką w splot słoneczny, to się złożyłam wpół i tak zostałam przez jakiś czas :shake: Ale to wszystko oznaka, że humorek dopisuje pannie. Uczy się też , ale powoli powoli, no ale tak to juz jest z rozbrykanym starszym psiakiem:evil_lol: Ufff, się rozpisałam. Jakieś pytania? Bo nie wiem, co jeszcze pisać....
  4. oj Irmo, chyba rozumiem jak to jest nie mam oczywiście tyle psiaków, co ty, zaledwie pięć ale wiem jak to jest, jak się pracuje, prowadzi dom, a jeszcze trzeba iśc z psiakami na spacer, na dwie raty , bo dwie starsze suki się nie tolerują i nie mogą się spotkać.... a potem jest dzika Lusia zamknięta na piętrze, z którą pracuję od 8 miesięcy (:crazyeye: czasem sama nie wierzę:crazyeye: ) i efekt jest taki, że zamiast uciekać w kąt na mój widok , podchodzi do ręki z jedzeniem, i od kilku tygodni daje się dotknąć po główce.... gdybym jej poświęcała parę godzin dziennie zamiast dużo dużo mniej, to może już by była domowym pieskiem...... ech, a to jeszcze w super komfortowej sytuacji, że akurat żaden psiak ani kot (3 sztuki) nie chorują..... na razie czekają mnie "tylko" trzy sterylki..... więc wiem jak to jest, kiedy człowiek czasem sobie zdaje sprawę, że za dużo wziął na siebie a potem jednak pomyśli, że Luśka zamarzłaby w schronisku, bo bała się wejść do budy z innymi psami w ubiegłą zimę.... a Darma już z 8 lat życia siedziała w schronie, 7 lat, więc co, siedziałaby tam pewnie do końca życia..... itd itd Więc trzymam za Wasze stadko kciuki jak tylko mogę najmocniej, zdając sobie sprawę, że świat nie jest idealny i że nasze zwierzaki niekoniecznie żyją w raju, to jednak zdaję sobie sprawę, że często uniknęły piekła...... i chociaż tyle, prawda? :razz: Gimnazjalistki chodzą do szkoły, a potem odrabiają lekcje, a potem dopiero mają tzw czas wolny, to może już wtedy będziesz Irmo w domu:razz: :evil_lol: ;) może spróbować za pośrednictwem schroniska w jakiejś najbliższej Ciebie szkole? uściski dla Was wszystkich:lol:
  5. wrrrr , wcięło mi właśnie długiego posta no więc streszczam się po raz drugi czy jest szansa na fizyczną pomoc ze strony jakiegoś wolontariusza ze schroniska, na przykład co drugi dzień? Masowanie, sprzątanie. Trochę to odciążyłoby Irmę i dałoby złapać oddech. No i takie regularne masowanie przez kilka tygodni - parę miesięcy, może by dało odpowiedź, czy to działa i czy można Serwusiowi pomóc? A jeśli nie ma dużo wolontariuszy w Sopocie i nie ma komu pomóc, może schronisko robi akcje w szkołach? Jest taki wiek dziewczyn , przełom podstawówki i gimnazjum, kiedy to chciałyby pomóc w schronisku. Często się boją, że nie zniosą schroniskowej biedy i nieszczęścia. Ale pomoc przy jednym psiaku, taka prawdziwa, miejmy nadzieję, z efektami pozytywnymi, może by się udało kogoś zwerbować? Jakąś dobrą duszyczkę? co myślisz Irmo o takim pomyśle? Udałoby się coś takiego zorganizować?
  6. raz w roku w Gorzowie są konfrontacje teatralne i 8 wieczorów z rzędu mamy przedstawienia teatrów głównie z Warszawy i Krakowa, wykupiłam cały karnet na wszystko:cool3: no i teraz tych wieczorów mi brakuje, żeby tutaj napisać a teraz tak szybciiutko - Luśka coraz swobodniej traktuje moją rękę na swojej głowie, najczęściej dotykam ją przez całe karmienie i jest ok jak ma lepszy dzień, to mogę się "pobawić" jej obrożą, pociągnąć ją lekko za odstającą końcówkę obroży albo poobracać jej naokoło szyi, jak ma gorszy dzień, to ją to płoszy i na chwilkę się odsuwa, ale nigdy nie gryzie i nie próbuje nawet złapać ręki zębami wczoraj udało mi się dotknąć jej boku, jak podchodziła do mnie po jedzenie spłoszyła się trochę na początku, ale bez paniki, a potem próbowała znowu podejść i znowu i w końcu pogodziła się z myślą, że żeby sięgnąć po jedzenie, trzeba się dać dotknąć jeszcze jest trochę przy tym nerwowa,ale to jak przy wszystkich nowościach Kojca na dworze nie buduję, wymyślilłam coś innego W innym budynku gospodarczym, takim "przewiewnym", bo nieszczelnym i trochę dziurawym, zrobilliśmy kojec - zagrodę przy 5 psach przyda się taki kojec leczniczy, izolatka itp W tej chwili wpuściłam tam wielką Agę, która mieszkała do tej pory w innym wielkim pomieszczeniu, które po pierwsze potrzebujemy zająć na zimę na magazyn , a po drugie to jest wielkie 80 m2 pustego pomieszczenia z parapetami, Aga będzie lada dzień sterylizowana, a tam by mogła skakać na parapety itp i biegać, więc niedobre to miejsce dla rekonwalescentki więc od dzisiaj się przyzwyczaja do nowego miejsca, dużo mniejszego i bez możliwości wspinania się na cokolwiek i rozbiegu a jak za dwa tygodnie będzie po zdjęciu szwów, to pójdzie do nowego kojca, który już czeka w szkółce, do swojego nowego kolegi Korala, a nowa izolatka przypadnie Luśce jest tak zrobiona, żeby taka drobinka jak Luśka nie miała szansy się z niej wydostać żadną szparą ani szczeliną nawet dach ma z siatki i tam sobie posiedzi, do czasu, aż nie zmądrzeje na tyle, żeby wreszcie mieszkać z ludźmi:eviltong: ufff, miałam zagwozdkę z tą logistyką, bo Aga przeskakuje płoty, Luśka musi zwolnić za kilka tygodni obecnie zajmowany lokal, bo musimy go wysprzątać i odmalować przed weselem, które tam będzie a Agi nie mogłam wysterylilzować, bo nie miałam co z biedulą zrobić po operacji ale chyba teraz wszystko ładnie zadziała a Lusia będzie miała szansę się trochę hartować, a jednak nie będzie zupełnie na dworze
  7. coś nie mogłam znaleźć sposobu na Luśkę i dotykanie głowy ze spokojem zawsze się czaiła, uciekała, robiła uniki, tak więc dotyk wynikał często z przypadku, kiedy to ona cofała akurat głowę , a ja opuściłam rękę więc wczoraj zrobiłam "pułapkę":diabloti: nie mam zdjęć, bo do tego potrzebowałam dwie ręce siedziałam do Lusi bokiem, w prawej ręce miałam jedzonko na otwartej dłoni, a lewa wierzchem do góry była nad nią żeby sięgnąć jedzenia, musiała włożyć głowę pod moją drugą rękę:diabloti: poszło szybko:lol: najpierw wyglądała , jakby miała nerwowy tik, bo wsuwała głowę, i natychmiast ją zabierała, i tak z kilkadziesiąt razy:razz: ale była zdeterminowana i nie poddała się:multi: i w końcu wzięła jedzenie z ręki, a moja druga ręka poiskała ją po czubku głowy i tak przez kilka minut słuchajcie, po raz pierwszy poczułam , że Lusia to psiak, a nie jakieś dziwne stworzenie:cool1: ona wcinała jedzenie z dłoni nie zabierając głowy, póki nie zjadła każdego chrupka , a ja w tym czasie smyrałam ją po czubku głowy i uszkach:p prawie mi się udało dotknąć karku:cool3: no ale nie za szybko, bo mi się zwierzak spłoszy:roll: Tak sie zastanawiam. Skoro Luśka jest dzikim psem, to znaczy, że nie zna więc nie potrzebuje więzi z człowiekiem. Czy kiedyś łaskotanie za uszkiem i iskanie łepka będzie dla niej przyjemnością , czy tylko koniecznością, wymaganą przez człowieka i znoszoną czynnością jak czyszczenie uszu czy wycieranie łapek? Czy mogę mieć nadzieję, że głaskanie i dotyk może być kiedyś dla Luśki nagrodą??
  8. mam tą książkę, udało mi się przeczytać kilka stron:oops: normalnie nie mam czasu:cool1: problem z tym , że Lusi się nie zdarza nie uciec przed idącą w jej stronę ręką dlatego używam wabika w postaci jedzenia, żeby Luśka zdobyła się na podejście pod dłoń i tak to zadziałało ale spróbuję z klikerem, może szybciej się dogadam...
  9. sporo czasu zeszło mi na próbie przyzwyczajania Lusi do dotykania głowy ciężko szło brakowało mi rąk:evil_lol: kiedy dawałam jedną ręką jedzenie, a drugą chciałam dotknąć głowy, Lusia robiła ciągle uniki jedzenie było za małym wabikiem uważam, że gdybym w tej sytuacji używała klikera, byłoby łatwiej się "dogadać" , ale na klikera zabrakło mi już trzeciej ręki:shake: jak dawałam jedną ręką jedzenie i tą samą dotykałam mordki, a drugą klikałam, to było ok problem w tym,że Lusia dotyk moich palców traktowała jak sposób wyłuskania jedzenia z dłoni i nie było podkreślonego działania przyczynoskutkoweg:cool1: czyli nie było dla niej jasne, że dostaje jedzenie dlatego, że dała dotknąć mordki zresztą do dotykania mordki przy karmieniu już dawno ją przyzwyczaiłam, teraz chciałam dojść do głowy, uszu i szyi.... no i wczoraj poszłam z kiełbaską:razz: i co .... oczywiście Luśka nie podstawia główki do głaskania, ale zapach kiełbaski zastąpił klikera i nagle Lusia chyba zrozumiała o co chodzi udał mi się dotykać jej głowy i uszu od góry ręką ciągle robi uniki i czai się przed ręką, ale nie odskakuje w panice na początku dotyk polegał na otarciu się o moją dłoń kiedy wycofywała głowę, teraz jest trochę spokojniejsza, troszeczkę, tak że dłoń podążająca za jej odsuwającą się głową do tej głowy dociera:p dzisiaj poszłam już bez kiełbaski, tylko ze zwykłymi chrupkami:diabloti: i robiła to samo co wczoraj , czyli już wie o co mi chodzi teraz znowu potrzeba czasu, żeby się z tym oswoiła:mdleje:
  10. ćwiczymy powolutku i pomaleńku i małymi porcjami nic więcej na razie się nie dzieje :lol:
  11. Zuza35, pewnie Cię policzą hurtem:evil_lol: Ja się wczoraj pytałam u mojego weta kiedy będą sterylki taniej,czy zapowiada się nowa akcja . Spodziewają się jej dopiero w maju, a i to niepewne. No a ja właśnie przygarnęłam kotkę, którą trzeba będzie ciachać, moja schroniskowa Aga jeszcze nie zoperowana i jeszcze się zobowiązałam wysterylizowac kotkę od rodzinki. Jak weterynarz to usłyszał, to zapowiedział, ze na pewno może mi dać przynajmniej 15% upustu za....hurt:evil_lol: tak więc pytaj, pytaj, a pewnie Ci coś przyjdzie z pytania:p
  12. no to mnie pocieszyłaś, bo zawsze mi się wydawało, że Lusia jakoś nie pasuje do stada, a teraz już wszystko jasne, pasuje jak ulał:multi: nawiązując do kotków, zapoznanie poszło bezboleśnie, ostatnią noc kicia spała już z nami w domu, dzisiaj zapowiada się to samo, jutro wizyta u weta i obklejanie ogłoszeniami okolicy, chociaż chyba szaleństwem byłoby oczekiwać, że ktoś szuka małej nierasowej kotki w ciąży:cool1: A Lusia? Lusia dodała mi energii. Dziasiaj miałam bardzo ciężki dzień, godzinę temu wróciłam z Poznania, od razu rzuciło się na mnie czarne stado po jedzenie. Nakarmiłam koty, psy, wyprowadziłam psy na dwie raty, jak to tu u mnie bywa , i ledwo widząc już na oczy poszłam do Luśki. A ta maupa plamiata, nie boi się prawie smyczy:crazyeye: Usiadłam sobie na środku pokoju, smycz w jednej ręce, jedzenie w drugiej, a Lusia zachowuje się jakby nigdy nic:crazyeye: no to ja obwinęłam sobie smyczą całe przedramię ręki, którą karmiłam, tak że przy wyciąganiu ręki w stronę Lusi smycz z karabinkiem się dyndała:p troszkę tylko bardziej nieufnie niż zwykle, ale jednak szybko przyszła po jedzonko:cool3: a na koniec to normalnie majtałam jej tą smyczą przed nosem, tylko robiła uniki przed karabinkiem, zeby w nos nie dostać:evil_lol: i patrzyła, gdzie ta ręka z jedzeniem:razz: chyba nie ma traumy smyczowej:cool3:
  13. [quote name='PaulinaT']oooo ja sobie wypraszam - ja mam kotów w liczbie 3 i zaden nie jest czarny :mad:[/quote] PaulinaT, jak to nie, Czesiek jest czarny rozbielony, zależy które paski, bardziej lub mniej rozbielone:evil_lol: Halo też:evil_lol: Kropka przecież jest czarna, tylko miejscami ma białe plamy:p :eviltong:
  14. joaa:angryy: proszę się nie śmiać:mad: (;) ) no co, widziałam,że trochę mniejszy kot, ale myślałam,że Puśka ma jakieś takie przylizane futerko:oops: i widziałam , że ma jakieś takie wielkie oczy, ale myślałam, że jest przestraszona, bo u nas ostatnio lis po ogrodzie biega:shake: a to się okazało, że pół twarzy kota to oczy, bo buźka dwa razy mniejsza:cool1: a teraz Kacper poszedł na łów, Puśka też, a Bździągwa śpi na łóżku:p tak naprawdę to na wsi można mieć prawie dowolną ilość kotów, widzi się je razem tylko czasem w porze karmienia,a tak to na raz w domu jest widoczny zazwyczaj tylko jeden:evil_lol:
  15. tak offowo:cool3: w chwili obecnej chyba powiększa się moje czarne stado bo poza Luśką, która jedyna nie jest czarna, mam trzy adoptowane suki (czarne oczywiście) i parkę kotów (czarnych oczywiście) w całej okolicy mojej wiejskiej nie ma innych czarnych kotów, poza kotką sąsiada odległego od nas, ale ona jest wysterylizowana i nie będzie miała czarnych kociąt i nagle w środku nocy niemal dosłownie do drzwi mojego domu zapukała czarna kotka szczerze mówiąc pomyliłam ją z moją Puśką:oops: i dopiero jak w nocy w sypialni odbyło się furczenie, buczenie i prychanie na psy, a Pusię zobaczyłam na tarasie, to się zorientowałam, ze do domu wpuściłam obcego kota:oops: właśnie teraz Bździągwa (imię robocze:evil_lol: ) uczy się, że wchodzenie i wychodzenie z domu odbywa się za pomocą miauczenia... chyba jej się spodobało, bo przez ostatnią godzinę wpuszczałam i wypuszczałam ją z dziesięć razy:angryy: o, znowu miauczy pod drzwiami:stormy-sad: trochę się bała psów, ale po jakimś czasie dała się spokojnie obwąchać, z Kacprem się juz poznała (kocurem) pokojowo, właśnie się poznała z Puśką (kotką) Pusia właśnie w tej chwili pokazuje Bździągwie do czego służy moje łóżko:p a ja zaraz wybieram się do Lusi z TZem się zastanawiamy, czy my przypadkiem jakieś czarne charaktery nie jesteśmy, ze wszystkie czarne stworzenia do nas ciągną:evil_lol: jakiś sabat czarownic chyba urządzę:evil_lol: a zaraz zajrzę na allegro, czy tam jakiejś używanej kryształowej kuli nie sprzedają0X PS to jednak nie była nauka spania w łóżku. Bździągwa wlazła na łóżko za Puśką i została oburczana....
  16. a jasne że mnie korci:cool3: tylko to jeszcze trochę potrwa, na razie ją przyzwyczajam powoli, że smycz nie robi krzywdy, oraz że dotknięcie głowy czy okolic szyi jest początkiem smakołyku:cool3: parę razy nawet udało mi się chwycić końcówkę jej obroży, która jest dosyć długa i odstaje, ale może tego nawet nie zauważyła:cool1:
  17. słuchajcie słuchajcie na sali, w której teraz zamieszkuje Lusia, tuż przed sylwestrem będzie wyprawiane wesele rodzinki w związku z tym Lusia niedługo wyprowadzi się do swojego kojca, jak najszybciej tak naprawdę, żeby się zdążyła zahartować przed zimą. Właśnie skończyliśmy budować wielki kojec dla Agi i Korala, teraz zrobimy mały tymczasowy dla Lusi i gotowe. Ale ja nie o tym. Ja chciałam o tym, że wczoraj ww rodzinka przyjechała do nas obejrzeć pokój żeby zaplanować układ stołów, dekoracje itp No i cztery duże i głośne dorosłe osoby, jedno głośne dziecko i ja jedyna Lusi znajoma weszły wczoraj Luśce do jej królestwa i łaziły po pokoju, niebezpiecznie zbliżały się do jej legowiska, stały nad nim, rozmawiały, przemierzały cały pokój długimi krokami. Ta mała dziewczynka ciągle się do niej zalecała, ale z bezpiecznej odległości:cool3: Zanim zaczęliśmy oględziny, upewniłam się, że drzwi na dwór są zamknięte, bo najbardziej optymistyczny scenariusz, jaki przewidywałam, to to, że Lusia ucieknie ze swojego kącika w najdalszy kąt pokoju. Ale tak naprawdę spodziewałam się, że Lusia nie wytrzyma, i nawieje na schody i ucieknie na sam dół i będzie chować się w najciemniejszym kąciku. A wiecie co? Tak, Lusia skuliła się, zgarbiła, spuściła trochę łepek i patrzyła spode łba wystraszona. Ale NIE UCIEKŁA:multi: NIE TRZĘSŁA SIĘ:multi: obserwowała tylko ludzi, zrobiła się najmniejsza jak tylko się dało i przeczekała nawałnicę:p Po chwili wszyscy sobie poszli, a ja przyszłam do niej jeszcze raz z jedzonkiem i małą Dominiką. Prosiłam Dominisię, żeby się do Lusi sama nie zbliżała, żeby nic nie mówiła i stała w miejscu. Ale wiecie pewnie jak to dotarło do ruchliwej czterolatki:razz: i dobrze, bo się przekonałam, że Lusia mimo obecności Dominisi, jej tuptania w miejscu, machania rączkami i ciągłego gadania:roll: wyszła z kącika po jedzenie, podeszła do mnie po jedzenie, mimo że mi nad głową stała obca osoba:cool3: a potem podeszła do Dominiki po jedzenie, które ta miała dla niej w ręce. I powiem wam, że to Dominika bała się bardziej:evil_lol: bo co chwila zabierała rączkę, co z kolei płoszyło Lusię:lol: ale po chwili obydwie się przemogły i Dominika nakarmiła z ręki Luśkę:multi: Jak sobie pomyślę, jaka to ogromna zmiana w zachowaniu Lusi porównując do jej początków, to :crazyeye: :lol:
  18. czy psy polujące czyli wyżły, setery itd są szkolone żeby tak robić stójkę czy mają to w genach? zastanawia mnie ta pozycja, bo moja Darma, kundelka na wskroś i nie przypominająca w żadnej swojej części żadnego polowczyka:evil_lol: też tak podnosi łapkę i się prostuje, jak zobaczy coś ciekawego typu kotek albo inne ciekawe żyjątko... i się zastanawiałam, skąd to się bierze:hmmmm:
  19. tak [B]brazowa1[/B], w azylu była ze szczeniakami, nikt nie potrafi powiedzieć, czy była znaleziona ze szczeniakami i przywieziona do azylu, czy dopiero w azylu się oszczeniła tutaj na dogo był nawet wątek przynajmniej jednego jej szczeniaczka, który też był dzikuskowaty, ale został adoptowany chyba dosyć wcześnie, więc mam nadzieję, że jest już domową przytulanką
  20. witajcie wszyscy miłośnicy tej galerii:lol: po latach świetlnych przedzierania się przez jej setki stron dobrnęłam do końca:user: widzę An3czko, że lubisz storczyki, a wiesz, że jednym z pierwszych kwiatków , które sfotografowałaś na specerach był właśnie storczyk? taki ciemnoróżowy, z plamiastymi liśćmi:p poza tym jeśli jeszcze chodzi o kwiatki, to jeśli chcesz mieć na tarasie klematisa, to musisz do niego kupić bardzo głęboką donicę, one mają długi pionowy korzeń a jeśli chodzi o Basco oczywiście, to przepiękny:iloveyou: przecudowny i rzeczywiście kolorystyka zdjęć jest niesamowita:crazyeye: zwłaszcza barwy wody na ostatnich zdjęciach:loveu:
  21. no i co tutaj pisać? Że Luśka po kilku minutach czajenia się w końcu odważyła się przejść między mną siedzącą tuż przy jej legowisku a murkiem (miała szparę pół metra) po jedzonko leżące dalej na podłodze? toż widownia pośnie przy takich "rewelacjach":eviltong: no i jeszcze wczoraj machałam ręką przy karmieniu, podawałam raz z dołu, raz z góry, bokiem, odwracałam ramię itd:eviltong: zachowywałam się jak niezły połamaniec takie pomysły przychodzą mi do głowy na bieżąco, bo normalnie bym nie pomyślała, żeby tak ćwiczyć, dopiero jak widzę, czego ona się boi, to do tego się staram przyzwyczaić a ponieważ boi się niemal wszystkiego...... no ale z tym machaniem ręką poszło nieźle dzikus był głodny, więc cierpliwie dążyła z mordką za tą ręką i nawet zapominała odskoczyć przy bardziej gwałtownych ruchach a uszka miała położone płasko po bokach głowy, to znaczy nie przylizane, tylko swobonie położone, czyli chyba dobrze:cool3:
  22. śliczna jest, śliczna moja mama się od razu zakochała:loveu: :cool3: i na uszkach ma śliczne frędzelki, i na ogonku chorągiewkę:lol:
  23. hihihi:evil_lol: ale mnie na przykład szachy jakoś nie pociągają:evil_lol: dzisiaj zrobiłam Lusi sesję zdjęciową prawdziwym aparatem, a nie tylko telefonem, to trochę bardziej ją będzie widać: jak siedzi w tym kąciku to wygląda jak ostatnie nieszczęście:shake: i zawsze zrobi taki wyraz pyska, jakby miała depresję giganta:eviltong: [IMG]http://img267.imageshack.us/img267/3259/img1068biszz6.jpg[/IMG] za to jak wyjdzie na żer, to trochę więcej życia w niej widać. Chociaż dzisiaj była bardziej spłoszona niż zwykle, bo robiłam zdjęcia z fleszem, co nie do końca się jej podobało:cool1: [IMG]http://img261.imageshack.us/img261/8490/img1071bishy5.jpg[/IMG] w poszukiwaniu najsmaczniejszych kąsków... [IMG]http://img166.imageshack.us/img166/2053/img1072bisbv5.jpg[/IMG] wiem wiem, to zdjęcie jest nieostre, ale musiałam tutaj je umieścić, bo to czerwone na podłodze to jest ...smycz, która już jest trochę mniej straszna niż parę dni temu [IMG]http://img166.imageshack.us/img166/9116/img1073bisbh1.jpg[/IMG] Lusia-stonoga, tu w momencie odwrotu do swojego schronu, po tym, jak już wszystko pożarła:p [IMG]http://img286.imageshack.us/img286/92/img1074bisjx2.jpg[/IMG] ech, ciągle jeszcze ma te łapki ugięte, ale już bardzo rzadko, dzisiaj to ten flesz:oops: [IMG]http://img277.imageshack.us/img277/4314/img1076bislf3.jpg[/IMG] A tak w ogóle wczoraj, w zamian za żółty serek, Lusia zjadła z ręki, w której trzymałam koniec smyczy:multi:
  24. Paulinka, może ja odpowiem, co ? będzie troszkę łatwiej... PaulinaT z wielkim serduchem, mniejszym mieszkaniem ale za to z nieograniczoną powierzchnią dla zwierzaków (patrz: Jej podpis:crazyeye: ) przygarnęła z podwórka chorego kociaka - to jest Kropka. Wcześniejsi rezydenci , mimo szczepień, zarazili się.... Halo po wielotygodniowej walce jest zdrów, Migotka nie dała rady...:-( Kropka już też zdrowa zostaje u PaulinyT
  25. [B]Zuza35,[/B] nie przejmuj się, to się szybciutko daje odrobić. Ja mam u siebie od marca dziką sunię, ale taką naprawdę dziką, co to nie wiedziała co to człowiek i że można dla przyjemności do człowieka podejść. Czasem robiłam coś, co cofało ją "w rozwoju" ,czasem cofało się z niewiadomego dla mnie powodu, zawsze szybciutko nadrabiała i powracała do najlepszego etapu i potem znowu oswajanie szło do przodu. Naprawdę Hej, nie możesz jej wytłumaczyć, dlaczego siedzi w kojcu, ale wiesz że tak jest lepiej i trzeba przeczekać, aż znowu będzie mogła chodzić po większym terenie:lol:
×
×
  • Create New...