Jump to content
Dogomania

swan

Members
  • Posts

    1229
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by swan

  1. [B]puli[/B], niewiele się dzieje szczerze mówiąc, to znaczy jeśli chodzi o moją aktywność, a tej chwili mam w domu trzy znajdki już u mnie na stałe na wychowaniu i na dożywociu:evil_lol: , przychodziły miesiąc po miesiącu więc proces adaptacyjny ciągle trwa:p a także od kilku miesięcy dziką Lusię, którą próbuję oswoić, bo to jest dziki pies, jakoś nie mam serca podjąć innej decyzji więc próbuję dalej oswajania choć z bardzo miernymi efektami a z racji specyfiki mojego zawodu mam szczyt sezonu w tej chwili, gdy inni mają urlopy, więc nawet ledwie sporadycznie udaje mi się wpisywać tutaj na dogo na temat psów adoptowanych przeze mnie, a co dopiero na temat prawodawstwa siłą rzeczy jeśli chodzi o mnie tak to będzie wyglądało jeszcze przez pewnie dwa miesiące, po czym mam nadzieję wrócić do lektury prawa itp itd czyli wszystkiego co na ten temat póki co działam tylko na rzecz kilku psów u mnie:cool1:
  2. [COLOR=green]przedstawiam Państwu Agę, pies rasy brodząco-kroczącej, Aga jest taka duża, że nie może sobie nigdzie u nas popływać, wszystkie stawki za płytkie i Aga wszędzie sięga łapami dna:lol: [/COLOR] [COLOR=#008000][/COLOR] [COLOR=#008000]uwielbia to miejsce. Jest po drodze z domu do szkółki, tylko jakieś 100 metrów w bok:p Więc ja idę z Werą i Darmą do szkółki, Aga wyrusza z nami, nagle startuje w bok, i jak my dochodzimy do bramy szkółki, Aga dobiega do nas cała mokra i szczęśliwa:loveu: [/COLOR] [COLOR=#008000]W ogóle dla tej długonogiem panienki jesteśmy zdecydowanie za wolne (Wera niedługo będzie miała zdjęte szwy i będzie mogła biegać, to wtedy na pewno przegoni Agę, ale na razie jest na uwięzi więc się nieliczy) i ona sobie biega naokoło nas jak satelita naokoło , żeby mieć trochę ruchu:evil_lol: [/COLOR] [COLOR=#008000][/COLOR] [COLOR=#008000]no ale wracajmy do naszych mokradeł[/COLOR] [IMG]http://img123.imageshack.us/img123/4641/zdjcie0019xw.jpg[/IMG] [COLOR=green]wiecie co Aga robi w wodzie? wchodzi, pije z siorbaniem:evil_lol: , zanurza mordkę raz jednym raz drugim bokiem, żeby się zamoczyć, chodzi i chlapie[/COLOR] [COLOR=#008000][/COLOR] [COLOR=#008000]a jak idziemy do szkółki po podlewaniu i są kałuże , to znajduje największą, staje w niej, napije się, a potem stoi w miejscu i przebiera wszystkimi łapami:cool3: wyobraźcie sobie przedszkolaka w kaloszkach w kałuży, to Aga, tylko ma dwa razy więcej nóg i nie ma kaloszków:lol: [/COLOR] [IMG]http://img117.imageshack.us/img117/9160/zdjcie0035re.jpg[/IMG] [COLOR=green]o proszę, czyż nie prezentuje się dumnie???:loveu: [/COLOR] [IMG]http://img371.imageshack.us/img371/7451/zdjcie0047vq.jpg[/IMG] [COLOR=green]szukałam sposobu żeby złapać wszystkie trzy czarne babsztyle w obiektyw i proszę, najprostszy sposób, iść z michami z jedzeniem:evil_lol: [/COLOR] [COLOR=#008000][/COLOR] [COLOR=#008000]tutaj stoję z miską w ręce i szczuję wygłodniałe biedne psy:eviltong: [/COLOR] [COLOR=#008000][/COLOR] [COLOR=#008000]jako komentarz - tylko Darma (pierwsza z lewej) ma już siwy pysk, ta z prawej to Wera, i ona nie ma siwego pyska, to jest piana, bo to jest największy głodomór na świecie i właśnie się strasznie ślini bo pani nie daje i nie daje tej miski:diabloti: :mad: [/COLOR] [IMG]http://img119.imageshack.us/img119/9369/zdjcie0122ag.jpg[/IMG] [COLOR=green]a tutaj już po torturze, wszystkie żarełko mają i pochłaniają w ogromnym tempie:p dodam, że nie ma mowy o wyżeraniu sobie z misek, na początku próbowała Aga Werze, Wera Darmie, tylko Darma, seniorka stateczna, pilnowała swojej miski, ale jak tylko były jakieś próby kradzieży, zagrożony wyraźnie mówił, co na ten temat myśli i na tym się kończyło,[/COLOR] [COLOR=#008000][/COLOR] [COLOR=#008000]za to po zjedzeniu jest cyrk, każda suka zagląda przynajmniej po jeden raz do miski współtowarzyszek, suk jest trzy, miski są trzy, i czasem robią dwie rundy:evil_lol: w zabawie to się chyba nazywało domki do wynajęcia, taka zabawa dla dzieci:razz: [/COLOR] [IMG]http://img119.imageshack.us/img119/7135/zdjcie0141xb.jpg[/IMG]
  3. o :crazyeye: rany ale nie zjadła??co???:razz:
  4. ja to mam inną teorię przypominam,że z Koszalińskiego schroniska była już czarna Hossa chodząca na ugiętych łapach i bojąca się wszystkiego, kotów niemal nie zauważająca teraz Hańcza, naleśnik z przyklapniętymi uszami a ledwo to towarzystwo rozjeżdża się po Polsce a nawet Europie, byle dalej od Kingi, to nagle małpiego rozumu dostaje i robi się jakieś ożywione, pomysłowe (patrz: Hoska w kuchni:evil_lol: ) , z polotem i masą odwagi, wręcz brawury.... jak tylko Kinga ginie z horyzontu.... Kinga, co Ty im w tym schronisku robisz, że one się Ciebie tak boją ..??:mad:
  5. uff, ależ to było wariactwo.... już po urlopie, po szalonym tygodniu po urlopie, zaraz się kończy weekend a ja jeszcze nie zwolniłam tempa:placz: PaulinaT, byłam na Drawie, okolice Starej Osiecznej, bardzo blisko od nas. Psiaki rozparcelowałam po kątach;) Darma miała urlop u mojej mamy, Wera była u pani, od której ją wzięłam, a która znalazła ją w lesie i przygarnęła, Aga została w domu i miała dochodzącą opiekę, Lusia siedziała u siebie na strychu i pewnie pierwszego dnia zeżarła cały zapas karmy na kilka dni i przez trzy kolejne tylko trawiła:diabloti: Cały tydzień miniony Aga była zaniedbywana:oops: ale na zasadzie, że miała jedzonko i spacery, niestety trochę mało mojego towarzystwa... To wszystko przez to, że po powrocie praca się skumulowała tak, jakby mnie nie było co najmniej dwa tygodnie, a nie dwa dni robocze. A poza tym w środę byłam w Poznaniu na sterylizacji Wery. Wiem wiem, nie mówiłam że jestem w Poznaniu, ale i tak miałam tyle załatwiania w mieście, że gdyby nie to, że moja mama jeździła ze mną, to też bym sobie z Nią nie pogadała:eviltong: Aga dzisiaj została wykąpana. Nie miałam czasu na taką operację wcześniej a poza tym nie było pośpiechu, bo ani zapuszczona specjalnie nie była, poza tym nie mieszka w domu, poza tym sama się codziennie kąpie w stawku:diabloti: poza tym była zabezpieczana przeciw pchłom i kleszczom. Aga nauczyła się siad:p Długo to dość u niej trwało, bo uczy się obserwując inne psy oraz metodą swoim prób i błędów. A ponieważ uczyłam przy podawaniu jedzenia, a Wera choć doskonale wie, że przed podaniem michy trzeba usiąść,ale tak się cieszy na widok miski, że zanim usiądzie, zawsze musi podskoczyć (taki skok w pionie na czterech łapach jak na sprężynkach:evil_lol: ) to Aga zaczęła robić to samo. Temperament mają podobny, więc jej podpasowała taka reakcja. A poza tym jak się do Agi wyciąga rękę żeby ją złapać w okolice karku, to natychmiast pada do ziemi kołami do góry najczęściej podsiusiając:-o W związku z tym mamy tutaj małe zamieszanie, ale od wczoraj kiedy idę z michami to wszystkie trzy grzecznie mniej lub bardziej spokojnie siadają i wwiercają się we mnie oczami:evil_lol: Na razie uczę Agę, że żeby być pogłaskanym, należy się podnieść z tego "padnij" do siadu, wtedy ręka trafia dokładnie na głowę:evil_lol: pojętna jest więc najczęściej już siedzi jak się witamy Jest to dużo poręczniejsze, ani ja się nie muszę wtedy schylać:evil_lol: ani nie jestem skopana (bo jak mała ma koła do góry, to tymi "kołami" strasznie wywija w powietrzu i trudno uniknąć ciosu tą "maleńką" łapką) A poza tym i tak jestem wiecznie skopana i pobrudzona. Aga jest taka energiczna, ze musi gdzieś wyładować tą energię, zwłaszcza zaraz po wypuszczeniu z zamknięcia. No i ja jestem na pierwszej linii ognia:angryy: Ale powoli powoli cywilizujemy panienkę:evil_lol: Mam nadzieję, że w najbliższym tygodniu Aga się będzie już mogła wprowadzić do swojej szkółki. Póki co za dnia siedzi w ogrodzie. Co ciekawem jak jest na lince przywiązana (w tej chwili na smyczy do stołu, wczoraj na lince do drzewa:diabloti: ) to jest spokojna. Kładzie się w cieniu i śpi. Jak tylko ją zamknę w magazynie, zaczyna się szczekanie, które czasem nawet przechodzi w wycie. Ostatnio po zamknięciu na noc szczekala od 10 wieczór do 1 w nocy:angryy: Liczę na to , że jak będzie w szkółce ibędzie miała Korala do towarzystwa, to nie będzie miała powodów tak protestować;) Aga dostała swój nowy wygrawerowany z imieniem identyfikator. A jak Wera dojdzie do siebie po sterylce, to na Agę przyjdzie kolej:diabloti: No i tyle. Aha, mam problem z czyszczeniem Adze uszu. Ma strasznie brudne, a nie za bardzo daje sobie czyścić. Nie robi nic złego, tylko ciągle jest w ruchu:shake: . Wera się podobnie zachowuje i miałam niezły cyrk, jak chciałam jej wyjąć kleszcza. W końcu na niej usiadłam:diabloti: i się udało. Obawiam się, że jak usiądę na Adze, to pojadę na niej w siną dal:evil_lol: A swoją drogą ciągle nie wiem ile ona waży. Chyba szykuje nam się wyprawa do weterynarza:cool1: na przegląd to sprawdzimy:p
  6. hm, niech no policzę, koty dwa już są, poza tym jest dwuletnia Wera, siedmioletnia Aga, dwuletnia Lusia (1/2 psa, bo nietowarzyska i dzika) i w kolejce czeka półtoraroczny Koral.... Jakby nie liczyć, cztery i pół psa i dwa koty, hm. Brązowa, nie dam rady więcej:smhair2:
  7. Hej, melduję posłusznie, że wyjeżdżam na urlop na całe cztery dni:crazyeye: co oznacza, że zamelduję się z powrotem w poniedziałek:lol: pozdrawiam
  8. No nie, naprawdę nic?:shake: a z Hoską nam tak szybko poszło:cool1: ja kajakiem naprawdę nie dam rady:oops:
  9. Dziękuję Wam kochani bardzo już teraz. :lol: Na razie jestem na etapie projektowania tego kojca. Muszę zakładać, że Lusia będzie się próbowała wydostać, a jest małym psem. Zatem musi być dość gęsta siatka, no i chyba z 6 stron, na pewno z 5, czyli częściowo pod ziemią, żeby mała się nie podkopała. Kombinuję, co zrobić, żeby kojec był trwały , łatwy do zrobienia i jak najtańszy jednocześnie. Chętnych z możliwością pomocy bardzo proszę o obserwowanie wątku, jak będzie najlepsza wersja kojca i cena, to zaraz dam znać.
  10. rany julek, a ja akurat w ten weekend jadę w głuszę na kajaki i nie mogę:placz: myślę, myślę, może ktoś mi do głowy wpadnie:PROXY5:
  11. właśnie chciałabm znowu zacząć z klikerem, dlatego ją przyzwyczajam do karmienia na spokojnie i dzisiaj wprowadzimy dźwięk klikera na nowo jako skojarzenie zobaczymy , czy cokolwiek pamięta już kiedyś próbowałam z klikerem, ale zauważyłam, że ona bardzo fajnie reagowała na głos, więc zrezygnowałam z dźwięku mechanicznego ale chyba jednak to będzie najlepsze rozwiązanie na teraz, zobaczymy co z tego wyjdzie
  12. ha, to jak ja zrezygnuję z pracy , to oddam psy do schroniska, bo nie będzie mnie na nie stać:eviltong: hehehe:evil_lol: no nie da się, to już prościej dobę wydłużyć:evil_lol:
  13. już jej dzisiaj nie będę niepokoić, ale jutro na pewno pstryknę parę fotek, mam nadzieję, że będzie spokojna tak jak dzisiaj:p
  14. na razie oswajam Lusię z powrotem ze spokojem w mojej obecności przy ćwiczeniu z linką nie było żadnej poprawy od dłuższego czasu straciłam serce do tej zwierzyny, odzyskuję je powoli na nowo karmię ją z ręki, gadam do niej, je z ręki, nie trzęsie się, ja też się nie trzęsę:razz: Jak znajdę trochę funduszy i możliwości w siłach roboczych, zbuduję jej kojec/klatką w ogrodzie. Póki co będzie mieszkała na piętrze, tam gdzie do tej pory. W ogrodzie będzie mogła mnie obserwować, obserwować inne psy, łatwiej będzie po niej sprzątać itp. Może uda się przyzwyczaić ją do dotyku, do złapania bez gonienia. Może potrzeba na to roku, nie wiem. Przypominam, że Lusia nie jest moją własnością, nie jest moim psem. Jest teoretycznie u mnie na tymczasie. Wiem, że trzeba się liczyć, że to może oznaczać dom docelowy. Tym bardziej, że nie sądzę, żeby się znalazł dom dla dzikiego psa, a póki co Lusia nie bardzo chce wyjść z tej roli. Ale dom tymczasowy to też oznacza, że jeśli jest ktoś, kto może ma więcej wiedzy i doświadczenia (przypominam, że tak naprawdę to ja się na Lusi uczę:oops: ) to jestem jak najbardziej otwarta na współpracę i na pomoc. Póki co działam tak, jakby Lusia miała u mnie zostać na zawsze i liczę się, że do końca jej życia czyli pewnie jeszcze z parenaście lat, będę ją karmić i szczepić, mam nadzieję, że leczyć nie będzie trzeba, bo sobie tego w jej przypadku nie wyobrażam:shake: Więc jeśli ktoś chciałby spróbować uratować Lusię zgodnie ze swoją wiedzą, mogę ją gdzieś podwieźć, zafundować wikt itp, jak z dzieckiem do sanatorium. A ja będę próbowała jej po prostu nie zrazić itp. I tak dobrze, że nie wycofała się zupełnie, tylko wciąż do mnie podchodzi po jedzenie, dotyka dłoni pyszczkiem itp. Może jest jeszcze dla niej nadzieja.
  15. Na razie znowu częściej biorę Agę na smycz. Wtedy mam z nią lepszy kontakt. Mogę sobie porównać zachowanie Agi i Wery. Wera jest młoda i rozpiera ją energią, stąd czasem trudo z nią złapać kontakt, otoczenie niesamowicie ją interesuje. Jednakże widać, że ktokolwiek był jej poprzednim właścicielem, zadał sobie trudu żeby ją czegoś nauczyć. Widać, że umie siadać, chodzić przy nodze i na smyczy. Z Werą trzeba pracować na zasadzie złapania kontaktu i skupienia , chyba tak to się nazywa, prawda Jacol123? Natomiast Aga bardziej mnie pilnuje, ale jest sobie takim cielaczkiem. Nikt nigdy nie zadał sobie trudu, żeby nauczyć ją siadać na przykład. A przecież takie rzeczy to lludzie robią ze swoimi psiakami dla zabawy, nawet jeśli nie szkolą ich na serio. Tak więc z siedmioletnią Agą trzeba zacząć od przedszkola, od nauki nowego imienia, przychodzenia, siadania itp. Myślę, że wtedy łatwiej będzie ją nauczyć, że na widok kotka się siada, a nie biegnie:cool3: Po porannym incydencie spotkała się z Kacprem i nic, nawet nie przyspieszyła kroku, chwilę potem Kacper przebiegł jej między łapami, a ta nawet nie kłapnęła zębami. A chwilę potem zagoniła go do stodoły. Myślę że to potwierdza, że Aga nie poluje, tylko "bawi się":evil_lol: , instynkt łowiecki, nawet nagle obudzony, przecież nie działałby wybiórczo, prawda?:p A tak w ogóle powoli się zaczynam kręcić w kółko. Darma na razie na wakacjach u moich rodziców, zostałam z Werą i Agą, naprawdopodobniej w przyszłym tygodniu Wera idzie na sterylizację, jak wydobrzeje przyjdzie kolej na Agę. W międzyczasie biorę od teściów pięknego Korala (przecudny pies, odwiedziłam go wczoraj, wygląda jak jasny malamut) i jak panny dojdą do formy, to przyjdzie jego kolej na ciachnięcie. Dodam jeszcze, że na piętrze mieszka "dzika Lusia" i ja sama nie wiem, jak ja znajduję czas na prowadzenie firm, pracę papierkową, prowadzenie domu i jedzenie:evil_lol:
  16. jak tak patrzę, jak psiaki uwielbiają się bawić plastikowymi butelkami, to myślę sobie, że dla nich jest to pewnie to samo,co dla ludzi ta folia z bąbelkami:evil_lol:
  17. Ja obserwuję relacje Agi z kotami od początku i widzę jak się zmieniają. Najpierw było zaciekawienie, obwąchiwanie, czasem pogoń, ale taka mało serio. Pierwszy raz widziałam teraz jej otwartą paszczę i chęć pochwycenia w nią kota. Racja, że gdyby teraz chciała go dopaść na śmierć, to by to zrobiła. Moim zdaniem ona odkryła nową zabawę, niekoniecznie z happy endem dla kota. Póki co próbuje. Jak nie będę reagować, to chyba zacznie polować na serio. Ale ponieważ jest dość wrażliwa na moje reakcje i na słowa i na ton, myślę że jest bardzo duża szansa to zatrzymać, więc będę nad tym pracować:razz: To jest swoją drogą ciekawe. Początkowe pogonie Wery za kotami wyglądały dużo groźniej, a teraz Wera się totalnie kotami nie interesuje, no chyba że na spacerze jest akurat rozbawiona na maksa i zobaczy Kacpra, to pogoni, ale Kacper wie o co chodzi i nawet nie ucieka:eviltong: Darma się na początku kotów bała i dawała sobie nawet wyjadać z miski, odstępując ją jak kot był w pobliżu:crazyeye: a teraz z Kacprem są w całkiem ciepłych stosunkach, z łaszeniem się kota o psa włącznie,a Pusi nie lubi i jak tylko ma okazję to ją pogoni. Takie straszenie z dzikim charczeniem. Już się przyzwyczaiłam, że to tylko straszenie, ale na początku miałam serce w gardle, bo wygląda to zawsze bardzo groźnie i groźnie brzmi:oops: Zobaczymy na czym się skończy z Agulą:p
  18. Oj dziś mnie kudłata niemile zaskoczyła:shake: Nie wiem czy to z powodu tego, że po raz pierwszy spotkała się z dwoma kotami naraz, czy też dlatego, że koty nie były skore do ucieczki, bo pilnowały zdobycznej myszki pozostawionej pod krzesłem na tarasie, ale dzisiejsze starcie zakończyło się z obydwoma kotami wysoko na drzewie i poślinionym grzbietem Kacpra:mad: Dobre to, że nie widziałam wściekłego ataku ani polowania Agi, za to zdecydowanie miała ochotę koty złapać. Wzięła je z zaskoczenia, bo do tej pory zwłaszcza Kacper już się trochę do niej przyzwyczaił i zaczął uciekać tak nie za bardzo na serio, wtedy właśnie poczuł pewnie mordę na karku i zaczął się bronić. Nie widać, żeby Agę dosięgnęły pazury, poza tym koty były dwa i Aga się próbowała rozdzielić, co ułatwiło kociambrom zadanie w ucieczce. Czyli obyło się bez ran. Za to ja niestety ograniczę swobodne przebywanie Agi w domu, w ogrodzie też tylko pod kontrolą. Pół biedy, że na dniach mamy mieć udoskonalone ogrodzenie i Aga będzie już na stałe mieszkała w szkółce, będąc z resztą stada tylko w mojej obecności. Mimo że się z tym liczyłam , to jednak miałam nadzieję, że z Agi taki kocio-diabełek nie wyjdzie. Zobaczymy, może mi się to uda zdusić jeszcze w zarodku :p
  19. Ale fajnie mi się tutaj robi:loveu: dywanów nie potrzebuję siedzę sobie w małym pokoju przy komputerze, pod biurkiem Darma, obok krzesła Wera, za krzesłem Aga:p mam żywy dywan:evil_lol: i to w jednolitej tonacji:cool3: już się chyba nikt nie dziwi, dlaczego biorę same czarne psy:evil_lol: Właśnie wróciłam z nimi ze spacerku, niesamowita frajda obserwować, jak one się zachowują i jak każda jest inna i jak oddziaływują na siebie i jak reagują:p Darma najbardziej się mnie trzyma, Aga prawie tak samo. Wera najbardziej ciekawska, najbardziej ją rozsadza energia (gdyby nie miałaby imienia, na pewno nazwałabym ją Fryga:lol: ) . I tak naprawdę to chodząc na spacery muszę tylko wołać Werę, wtedy Aga przylatuje za Werą, a Darma przylatuje na cokolwiek bym nie wołała:evil_lol: Fajna była sytuacja. Idę sobie przez łąkę wykoszonym przejściem. 10 metrów przede mną kroczy dumnie Aga, krok przede mną szoruje Darma, Wera idzie równolegle ale trochę z przodu i 10 metrów w bok wysoką trawą. Wera się oddala za bardzo, więc ją przywołuję cały czas idąc. Wera coś akurat wącha, więc nie reaguje. Wołam jeszcz raz i jeszcze raz. Ja wołam Werę i na nią patrzę. Aga słyszy wołanie i patrzy na Werę czy idzie. Darma to samo. Tylko Darma musi nieźle zadzierać głowę , żeby zobaczyć cokolwiek przez tą wysoką trawę. Po moim trzecim nieskutecznym przywołaniu Darma straciła cierpliwość. Skoczyła za Werą, dobiegła do niej z trudem przedzierając się przez wysoooooką trawę, stanęła przed nią, nos w nos, spojrzała jej w oczy,zawróciła do mnie i Wera poszła za nią i dołączyła do nas:crazyeye: Chciałabym wiedzieć, co jej tam powiedziała;) W ogóle od kiedy jest Aga, Darma się rozruszała. Mimo obecności rozbieganej Wery raczej nie odchodziła od moich nóg. Żeby ją wybiegać, ja musiałam też się wybiegać:evil_lol: A teraz Darma raz pobiegnie za Agą, innym razem za Werą i jest jakaś taka weselsza:lol: Aga stała się chyba łącznikiem między dzikuską Werą a stateczną Darmą, z racji wieku jest spokojniejsza, ale też lubi trochę się pobawić i pokulać w trawce i poskakać dla rozrywki:p
  20. Jeśli nawet coś zrobiłam żeby im pomóc się zaprzyjaźnić, to nie wiem co. Chwalenie za spokój, na widok psa itp to norma. Ale gdyby od razu baby wystartowały z atakiem, to ta metoda nic by na początku nie dała. Więc to od nich zależy co się dzieje i tyle. Mam fuksa:loveu: po prostu. Zobaczymy, czy rodzynek jak przyjedzie, nie zaogni atmosfery. Bo może się wkraść rywalizacja:evil_lol: o względy jedynego samca:evil_lol: Po Adze nie widać żadnej choroby. Energiczna i żywa jak zawsze, właśnie znowu podeptała Darmę, za co prawie zarobiła w ucho od kudłatej, a moje czyste spodnie już nie są czyste:angryy: Adze się na pewno nudzi swoją drogą , przydałoby się jej towarzystwo. Ciągle trzymam ją osobno, z nami jest tylko od czasu do czasu. Chcę od początku ją do takiego trybu przyzwyczaić, bo widać,że pcha się do domu strasznie, a ma być większość czasu poza domem i w oddaleniu. Nie chciałabym kosztem paru dni spokoju teraz potem zafundować sobie szczekania w szkółce do końca życia. Ale mam nadzieję, że jak już będzie w szkółce z Koralem, to będzie im fajnie, nie będzie już tak nudno. O , właśnie się uspokoiła . A swoją drogą, wyobrażacie sobie maleńką Agę na parapecie okiennym? Przed chwilą ją przyuważyłam z dworu, wskakuje na parapet wewnętrzny i gapi się przez okno. To ja psa wzięłam z tego schroniska czy jednak kotka...?:hmmmm:
  21. Jacol123, na etat Cię powinni wziąć. Agnieszkę też, bo też ponoć ma dobre oko:cool3: Aga ciągle szczeka:huh: zastanawiam się, czy nie jest niespokojna z powodu biegunki:hmmmm: ma od dzisiaj, do tej pory było ok, dostaje jedzenie non stop takie samo , a dzisiaj ją dopadła:cool1: już gotuję gar ryżu,ale myślę że do wieczora jej nic nie dam, dopiero przed snem trochę papki mam nadzieję, że w nocy nie będzie tak szczekać:mdleje:
  22. a już było tak pięknie........:shake: Aga się zbiesiła i szczeka non stop od 6 rano:angryy: chyba jej jakieś rolety zamontuję, żeby zaciemnienie poranne wprowadzić:mad:
  23. Ewkaa, Ty mi tutaj nie tutaj....:mad: menszczyzna już czeka w kolejce, siedzi w kojcu u teściów i czeka na swoją kolej na aklimatyzację się zdziwi jak przyjedzie, a tutaj zastanie już cały harem gotowy:evil_lol:
  24. No zobacz Supergoga, akurat mam odpowiednie zdjęcia dosłownie sprzed chwili , jeszcze gorące, odpowiadające na Twoje pytanie. Koty budza w Adze niekłamaną ciekawość. I też od czasu do czasu po prostu musi za kotem pogonić, ale goni zdecydowanie mniej energicznie niż Wera, a nawet Werze już przeszło, więc tutaj też się pewnie szybko znudzi. Kacper nawet widzi ten brak determinacji i nawet w jego dostojnym uciekaniu (bynajmniej nie panicznym:cool3: ) widać, że wie o co tu chodzi i ucieka tak dla fasonu, bo tak trzeba;) a tutaj proszę, pani ryje w ziemi, a babusy leniu****ą na całego [img]http://img214.imageshack.us/img214/9808/zdjcie0004gk.jpg[/img] w tym czasie parę metrów dalej Kacper zajął strategiczną pozycję:evil_lol: [img]http://img189.imageshack.us/img189/5311/zdjcie0019yd.jpg[/img] ale po chwili znudził się trochę swoim towarzystwem i jego pojawienie się trochę przetasowało szeregi. Ale proszę bardzo, nikt nikogo nie morduje ani nie zjada:cool3: [img]http://img214.imageshack.us/img214/951/zdjcie0020oy.jpg[/img]
  25. PaulinaT, jaka jest Darma,, to sama wiesz. Trzeba by ją ode mnie odcinać piłą łańcuchową:evil_lol: Wera lubi pobiegać, ale od pierwszych dni widać, że ma ogień w łapach, ale mnie pilnuje a ja oczywiście jej też i ciągle ćwiczymy przywoływanie. Działa w 100%. Nie zadziałało tylko jak mi się zerwała ze smyczy jak miała cieczkę i jak sama uciekła z domu (sforsowała drzwi i furtkę), więc hormony wygrywają z rozsądkiem, ale tak zwykle bywa. Niedługo baba idzie pod skalpel,, więc mam nadzieję, że to się nie powtórzy. A Aga, czasem jest spuszczana. Pilnuje mnie dość mocno, choć interesuje ją też otoczenie. I jeszcze słabo reaguje na imię. Ciągle ćwiczę przywoływanie no i obecność posłusznych dwóch pozostałych pomaga, bo ona jak nie za mną to idzie za nimi:lol: Jak idziemy w nowe miejsce allbo tam gdzie wiem, że możemy spotkać jakąś zwierzynę, to jest na smyczy. Uczę ją nie reagowania na to , ale nie widać w niej żyłki łowieckiej. Zainteresowanie oczywiście jest, ale ja wiem jak się zachowuje polujący pies, i Aga taka nie jest:p Jak jest ze mną na łące albo przy domu, to spuszczam ze smyczy ale cały czas z nią coś robię. Mam trochę obolałe pięty, bo jak szłyśmy po łące, to mi non stop "skrobała marchewki", a pazury ma spore:razz:
×
×
  • Create New...