Jump to content
Dogomania

swan

Members
  • Posts

    1229
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by swan

  1. Łażę wszędzie z telefonem i staram się porobić czarnulom fajne zdjęcia, żeby Wam tutaj pokazać:p właśnie wróciłyśmy z szybkiego spacerku przed burzą, teraz grzmi i leje niesamowicie, a ja Wam moge pokazać, jakie mam fajne stado:lol: tutaj jeszcze przed południem, w skwarze i spiekocie na szczycie wzgórza, przyszliśmy sprawdzić , czy niedawno posadzone drzewka i krzewy jeszcze żyją, a przy okazji same prawie wyparowałyśmy:-o [IMG]http://img514.imageshack.us/img514/3776/zdjcie0020gr.jpg[/IMG] tutaj już zdjęcie sprzed chwili, tak jak myślałam Aga i Wera przypadły sobie do gustu, Aga wybrała sobie ją za przewodnika i biega za nią krok w krok i już nieśmiało zaczepia do zabawy, co Wera raczej przyjmuje z sympatią:lol: [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/1834/zdjcie0040if.jpg[/IMG] co chyba nawet widać tutaj::loveu: [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/9734/zdjcie0058vo.jpg[/IMG] zgodnie też piją z jednego koryta:cool3: [IMG]http://img514.imageshack.us/img514/8223/zdjcie0075dw.jpg[/IMG] na tych zdjęciach nie ma Darmy, bo się cały czas trzymała mojej przysłowiowej spódnicy:lol: , ale starałam się porobić zdjęcia wszystkim trzem razem. Chyba niestety mam obiektyw za mały:cool1: bo oto jakie mam efekty: [IMG]http://img72.imageshack.us/img72/9954/zdjcie0092ml.jpg[/IMG] w ogóle towarzystwo rozbiegane jest strasznie, niby każda biegnie w swoją stronę, ale ciągle są razem:evil_lol: nie wiem, jak one to robią;) Aha, może powinnam dołączyć legendę do tego zdjęcia, w prawym dolnym rogu jest dupsko Darmy, na dole po lewej ogon Wery, a na górze dolne pół Agi:evil_lol: o tutaj mam już lepsze ujęcie, jakimś cudem Darma wydarła najbardziej do przodu:crazyeye: a pozostały babiniec się niecierpliwie ogląda na tego dwunożnego ślimaka:evil_lol: [IMG]http://img72.imageshack.us/img72/6776/zdjcie0115op.jpg[/IMG] [IMG]http://img53.imageshack.us/img53/3808/zdjcie0128hf.jpg[/IMG] No i proszę, czyż to pycho nie wygląda na zadowolone?:loveu:
  2. Dopsić Paulinka, dopsić a nie dopisać. Na dopsianie nie trzeba się nigdzie dopisywać. Nie ma listy oczekujących. To się po prostu dzieje, i trwałoby pewnie mniej niż 2 godziny:evil_lol: Ja tutaj zaraz cyrk będę miała z tymi babami. Właśnie wczoraj na wieczornym spacerku zdałam sobie sprawę, jaki tutaj mam babiniec. 3,5 suki, kotka , ja, tylko kocur broni męskiego honoru i dzielnie z naszym stadem chodzi na spacerki:evil_lol: Trochę większy dystans utrzymuje niż zwykle, pewną nieśmiałośnią napełnia go widok tego wielkiego cielaka z ciekawością go obserwującego:p ale pewnie się przyzwyczają. Wczoraj był dzień testowy. Nie było mnie w domu 14 godzin!!!!:crazyeye: :cool1: Załadunek roślin trwał 5 razy dłużej niż planowałam, potem jeszcze wypadły sprawy do załatwienia w Poznaniu, potem rentgen i dentysta mnie wziął w obroty (więc widzisz, PaulinaT, nie było szans na kawę, nawet na wodę:shake: ) chwila dosłownie u rodziców i grzałam do domu . I tak byłam po 22:00:angryy: Psinki wszystkie były bardzo kochane . Ani Wera ani Darma nic w domu nie nabroiły ani nie nabrudziły. Potem zaraz wypuściłam Agę. Dziewczynka tak się cieszyła, że witała się z wszystkimi, tak więc Darma została zdeptana a Wera przetrącona, niechcący oczywiście:p Trochę powarkiwania z tego powodu było, bo czarnule zaczepne nie są, ale tratowane też nie lubią być:eviltong: ale na warczeniu się skończyło i się zaraz dogadały, że to wszysto to były incydenty sprowokowane nastrojem chwili i proszę niczego nie brać do siebie...:evil_lol: Aga się troszkę rozregulowała, tak więc jak ją zamknęłam po spacerze, nie chciała przestać czekać. Z miską z jedzeniem czekałam aż się uspokoi na chwile, i tak to zasnęłam na ławce na tarasie:oops: ale tylko na chwilkę:razz: Po pół godzinie się uspokoiła, dostała jedzonko, została jeszcze raz wygłaskana i zamknięta. Cisza zapadła ok 00:30. ufff , to był chyba test generalny, już na pewno nie będzie gorzej A dzisiaj pracuję cały dzień w domu, to nadrobię wczorajszą nieobecność:lol:
  3. hihihi, on jest mało spostrzegawczy jeśli chodzi o takie rzeczy:evil_lol: a palcem mu nie pokazywałam:oops: /:diabloti: Poza tym dziura jest tuż obok na wpół zjedzonej futryny, zjedzonej jeszcze przez nasze ukochane ONki (jeden zaginął, drugi za TM). Futrynę i tak trzeba wymienić, to załatanie kawałka regipsu przy okazji to pikuś:p Innych zniszczeń nie było. Aga mimo że się włamała do tej przyszłej spiżarni, w której zostały schowane co cenniejsze sprzęty i narzędzia (nowiutka kosiarka spalinowa, opryskiwacz ciśnieniowy, tysiąc doniczek do sadzenia krzaczków itp) łaskawie nic nie zjadła, więc buziak jej w nos i będzie dobrze:loveu:
  4. normalnie aż się boję to powiedzieć, ale...... ciągle jest cisza:p uffffff teraz nawet jeśli się obudzi świtem i zacznie koncert, to jakoś przeżyjemy, i ja, i sąsiedzi, widać, że jest poprawa a "malutka" rzeczywiście jest malutka:evil_lol: wczoraj sobie pobrykała , zachęcała mnie do zabawy i prawie mi nogę wygięła w kolanie w stronę przeciwną niż natura chciała a dzisiaj rano na powitanie zostałam wystrzelona w stronę ściany:evil_lol: dobrze, że mam dobry refleks:razz: w sumie to nie wiem na co psom imiona:cool3: Moja Darma i tak jest "boberkiem" (i jak tak na nią wołam, to natychmiast diabełek w nią wstępuje i stateczna dama w średnim wieku dostaje przyspieszenie pershinga:evil_lol: ), Wera jest "babusem" a Aga ...."cielaczkiem", a jakże:evil_lol:
  5. ano dobry dobry:lol: i przecież już wypróbowany:lol: pozdrowienia dla Gringo:loveu: przy okazji no i Arii oczywiście też, wprawdzie nie jest tak wypromowana, jak pewien samiec, ale przecież nie mniejsza z niej gwiazda na arenie wychowawczej:p
  6. hihihi , pewnie to było "atramentem sympatycznym" między wierszami w umowie:evil_lol: Właśnie Agę nakarmiłam, wydrapałam i zamknęłam. Acha, drapałam na 2 ręce, po jednej stronie miałam Agę do góry kołami, po drugiej stronie Darmę do góry kołami. Potrzebuję trzecią rękę dla Wery:evil_lol: Zamknęłam Agę i nawet nie skakała na drzwi. Szczekała najwyżej minutkę po zamknięciu. Już jest spokój. Czyżby szansa na spokojną noc? Sąsiedzi też się cieszą:lol:
  7. [quote name='coztego']:kciuki: :kciuki: :kciuki: Ciągle myślę o tym, że kto inny od razu by zrezygnował i oddał psa spowrotem do schroniska... Aga ma mnóstwo szczęścia, że trafiła do [B]swan[/B], która dobro Agi stawia ponad swoje plany "szkółkowe" ;)[/quote] No co Ty?? Musiałabym zasuwać do Gliwic, 450 km w jedną stronę:shake: po prostu nie ma takiej opcji;)
  8. Ha, chyba idzie ku lepszemu:multi: Ewkaa , skróciłam zalecany przez Ciebie okres adaptacyjny:oops: bazując na znajomości charakteru moich dotychczasowych suk i obserwacji z dzisiejszego przypadkowego spotkania, poszłam z nimi dzisiaj na wspólny spacer. Aga na smyczy, reszta bab bez, mogły się obwąchać. Parę znaków ostrzegawczych, lekko zjeżony grzbiet, kurtuazyjne obwąchiwanie i symboliczne takie zdawkowe warknięcia i w minutę się dogadały i określiły swoje granice. Poszłam z nimi do szkółki, gdzie mogłam też Agę uwolnić ze smyczy. Nie było wariackiej zabawy, każda niby się zajmowała swoimi sprawami, obserwując pozostałe:evil_lol: Miały okazję ze spokojem obwąchać siebie i swoje "ślady":evil_lol: Nawet Darma była bardzo spokojna, normalnie jest bardziej zdenerowana przy dużych psach, co okazuje szerokim "uśmiechem". Ale ponieważ wiedziałam,że żadna z moich czarnul nie jest zaczepna, spacer fajnie się udał. Po zwiedzaniu szkółki poszłyśmy na łąkę do stawku, gdzie wielka Aga pokazała moim niedouczonym, do czego służy woda:lol: Chyba podziałało, bo Wera zanurzyła się też prawie po pas, a Darma chyba po raz pierwszy od kiedy jest u mnie zrozumiała, ze pić można nie tylko z miski:evil_lol: Biję się w piersi, że nie ma z tego spaceru zdjęć, ale szłam sama jedna i niesłusznie okazało się podejrzewałam, że może mi zabraknąć ręki:eviltong: a tutaj normalnie było sielsko anielsko:lol: Humor mi się poprawił. Aga coraz mniej się broni przed zamknięciem. Oczywiście uruchomiła natychmiast po zamknięciu drzwi swoje struny głosowe, a ja grzecznie czekałam przed domem ile to będzie trwało. Po 5 minutach zapadła cisza itrwa do teraz, czyli kolejny kwadrans:multi: :multi: :multi: Normalnie zaczynam mieć nadzieję na sen tej nocy. Ja jestem bardzo wrażliwa na brak snu, więc nie dziwcie się mojej rozpaczy porannej i depresji, ale czułam się jak po wymyślnych torturach:cool1: Zdaje się, że przekuwanie się przez mur rzeczywiście kosztowało Agę trochę zdrowia, bo lekko kuleje na przednią łapkę, wylizuje sobie stópkę (stópkę, hehe, toż to rozmiar 44:evil_lol: ) a na styropianie, który wygrzebała z tej dziury, znalazłam trochę krwi. Oglądałam tą łapę i nic nie znalazłam, pewnie ma obtartą poduszkę i sobie już ją wylizała. Ludzie , nie wierzę, kolejne minuty mijają i ciągle cisza:crazyeye: zaraz jej pójdę zanieść jedzonko w nagrodę:p
  9. :shake: Buda za skarby świata nie przejdzie przez drzwi. Mam jeszcze drugą budę w innym budynku gospodarczym w takim prowizorycznym kojcu, gdzie trzymaliśmy psy w tym roku zimą w te mrozy, ale stamtąd to ona raz dwa ucieknie:shake: W tym pomieszczeniu gdzie ona jest , jest takie małe wydzielone pomieszczenie , które w przyszłości będzie spiżarnią. Tam się włamała i tam dużo siedzi, więc jakoś sobie poradziła:p z tą agorafobią:p hihihi pies z agorafobią:p ja to ma talent do ciekawych przypadków:evil_lol:
  10. Wróciłam właśnie z miasta po dwóch godzinach, a tutaj.... błoga cisza:lol: pewnie dlatego, że TZ jeszcze dziury w ścianie nie widział:evil_lol: Aga po paróweczce i zamknięciu ponownym znowu się awanturowała. potem znowu zamilkła. Znowu dostała paróweczkę i pobawiłam się z nią chwilę i znowu zamknęłam. Awanturowała się dosłownie chwilkę. Może łapie o co chodzi szybciej niż myślałam, a na pewno nawet ona ma granice wytrzymałości. A z Darmą się spotkała i się spokojnie obwąchały, Darma dała znać, że nie chce być zbyt nachalnie obwąchiwana, a Aga to uszanowała. Z Werą się przez płot obwąchały, Wera najpierw groźnie poszczekała, a potem jak odeszłyśmy to skomlała że by chciała wyjść się pobawić, a ogon chodził jej jak oszalały:lol: Tak że myślę że sprawy idą ku lepszemu. Niestety martwi mnie mordka Agi, a do czwartku nie będę miała jak się dostać do weterynarza,ale w czwartek jestem tam z samego rana.
  11. Aga się chyba zmęczyła:lol: jest cisza chyba od 10 minut:lol: zaraz pójdę ją obudzić:evil_lol: z paróweczką oczywiście, żeby wiedziała, że być cicho to znaczy dobrze:evil_lol:
  12. No to chyba rozumiem o co w tym chodzi. Z gadaniem przez ścianę to był tylko incydent, dzisiaj rano, po nieprzespanej nocy, przepraszam, nie powtórzy się:oops: ;) Czyli przeczekujemy. Pogadałam dzisiaj z sąsiadami (dobrze że mamy tylko jednych w zasięgu głosu Agi:p ). Sąsiadka z okna obserwowała, jak wyprowadzam psa i się mnie pytała o co chodzi, czemu ja w kółko tak z tym psem na spacer wychodzę. Myślała, że to był jeden i ten sam pies. A to były trzy różne. Tylko ja teraz mam 3 czarne psy (w różnych rozmiarach wprawdzie) i wszystkie mają czerwoną obrożę:evil_lol: Ja się tylko zastanawiam, ile ona może tak szczekać, ile siły ma itd..... Czyli na razie nic nie zmieniam i spróbuję się skupić na pracy:p Aha, z ingorowaniem hałasu jutro nie będzie kłopotu, bo rano wyjeżdżam na cały dzień do Poznania, wracam późnym popołudniem:diabloti:
  13. [quote name='Jacol123']Sczekanie jest zupełnie normalnym objawem stresu związanego ze zmianą miejsca. Za dzień - dwa przejdzie :) Daj jej dużo luzu i spokoju. O ile nie będziesz reagować na szczekanie zwracaniem na sunię uwagi - o tyle nie powinno stać się ono szczekaniem wymuszającym.;)[/quote] dużo luzu to ona nie ma, wprawdzie to jest 100 m2 do własnej dyspozycji, ale to nie te 5000m2 szkółki, z których zrezygnowała:eviltong: spokój też, nie narzucam jej się non stop, siedzi sama i szczeka jak z nią jestem to jest spokojnie, spacerki, polegiwanie w ogródku. Ja się spodziewałam szczekania, ale póki co to po szczekaniu w ciągu wczorajszego dnia z przerwami, kiedy wychodziła, to taraz od 9 wieczór szczeka non stop 17 godzin!!!!:crazyeye: Jeśli to jest normalne, to ok, jakoś przeżyję Sąsiedzi też nie spali w nocy, już z nimi pogadałam i dadzą na wstrzymanie przez jeszcze 2-3 dni. Mam nadzieję, że potem problem się skończy, bo jak nie ,zacznę myśleć nad jakimś tłumikiem:razz: Aha, teraz w ciągu dnia też szczeka, więc przynajmniej wiem, że nie odsypia. Jest szansa, że w nocy nie wytrzyma i zaśnie:p
  14. Aga ciągle bezustannie szczeka:question: :evilbat: :sg168: :wallbash: :scared: :help1: :mdleje: :tard:
  15. Ja się zaczynam troszkę martwić, bo nie wiem czy Adze coś nie jest. Mam kilka nowinek. Przede wszystkim pomysł zasłonięcia zastrzałów nie będzie skuteczny. Aga nie potrzebuje podpórki, żeby przeskoczyć przez płot. Wykorzystuje pionowe drewniane słupki ogrodzenia, żeby wyjść ze szkółki. Jak chcecie wiedzieć jak to robi, to wyobraźcie sobie gigantycznego czarnego misia koala wdrapującego się po pniu......:diabloti: Poza tym potrzebuję murarza. Przez noc Aga wydłubała dziurę w murze . Znalazła przestrzeń między cegłami,futryną a szkieletami od regipsów i przebiła się przez regipsy na wylot, na światło dzienne. Całe szczęśćie, że taka luka nie jest na tyle duża, żeby wielka Aga się tamtędy przecisnęła, ale jednak.... niech no tylko TZ to zobaczy.....:crazyeye: A poza tym martwię się jej mordką. Sami zobaczcie: [img]http://img84.imageshack.us/img84/1174/zdjcie0054js.jpg[/img] wczoraj wieczorem po tym śladu nie było. Pocieszam się, że to sierść wytarta przy przegryzaniu się przez mur. Ale może to jest objaw nużycy??? Tyle się tutaj o tym naczytałam na dogo. Czy możliwe, żeby przez noc tak sierść wyszła??:crazyeye: Do licha, okazuje się, że jednak nieźle jej stresu zaserwowałam. Wieczorem kopnę się z nią do weta, przy okazji zważymy, a przede wszystkim zobaczę, co mi na tą skórę powie:shake:
  16. Nie wiedziałam, że to jest możliwe. Pewnie w ogóle jeszcze bardzo mało wiem o psach. Agę zamknęłam ok 9 wieczorem już na noc. Ma legowisko, ma wiadro ze świeżą wodą, po jedzeniu i po spacerze i po siedzeniu z nami w ogrodzie ok 2 godzin. Od tej pory, czyli od 9 wczoraj wieczór szczeka non stop do teraz. No nie, przesadzam, nie non stop. Robi małe kilku-kilkunastosekundowe przerwy na złapanie oddechu:cool1: Naprawdę całą noc. Słyszałam. TZ też. Trochę chodzimy po ścianach:shake: Szczeka w tej chwili. Nie przestaje, nawet jak do niej gadam przez ścianę. Zaraz do niej pójdę nakarmić i na spacer. Czy ktoś wie, jak wyłączyć u niej tryb 24h!!!!??? Aha, czy jak do mnie przyjedzie TOZ , to czy to forum będzie dowodem uniewinniającym dla mnie, że ja się naprawdę nad nią nie znęcam???:confused:
  17. Zgodnie z radą Ewkii odczekuję kilka dni, żeby Aga się pewniej poczuła i poznała najpierw ludzi, potem poznam ją na spacerze z dotychczasowymi futrzakami. Dzisiaj co chwila roszada. Raz Darma z Werą w domu, wtedy Aga z nami w ogrodzie, a po godzinie-dwóch zamiana i Aga idzie pod klucz, a dziewczyny siedzą w ogrodzie. Spacery też mamy w dwóch turach, więc się trochę nachodzę:cool3: Aga jak jest przy ludziach, jest oazą spokoju. Poleguje na trawce, długim statecznym krokiem przechadza się po ogrodzie. Udaje jej się ukraść coś ze stołu przy grillu od czasu do czasu - potrafi być bezszelestna:evil_lol: dopiero chrupanie kości ją zdradza:angryy: Na pewno szybko czeka ją czyszczenie uszu, bo nie wyglądają ładnie i chyba trochę jej to przeszkadza, chociaż nie za bardzo trzepie uszami. Popróbowałam ją dzisiaj czesać. Jak czuje grzebień we włosach, natychmiast się kładzie i podstawia raz jeden boczek raz drugi:loveu: naprawdę wygląda jakby jej to sprawiało przyjemność Kłopot sprawia tylko jej zamykanie. Tak bardzo nie chce zostać sama, że wchodzi z niechęcią do pomieszczenia i zaraz próbuje wyjść. Jak już jest w środku i ja staram się delikatnie zamknąć drzwi, to ona na nie napiera i skacze żeby wyjść. Wygląda to pewnie komicznie z zewnątrz, bo ja próbuję zamknąć drzwi, niezbyt energicznie, żeby nie przyczasnąć łapy albo nosa akurat wepchniętego w szparę, a szamocę się jednocześnie z drzwiami, bo faktycznie Aga waży niewiele więcej ode mnie i wygląda to tak, jakbym zamykała próbującego się uwolnić człowieka:evil_lol: Ogólnie sunia jest kochana, bardzo łagodna, mam nadzieję, że dogada się z pozostałymi suczkami i że jednak uda mi się znaleźć sposób, żeby mogła cieszyć się słońcem i trawką, a nie siedziała w zamknięciu:cool1:
  18. Myślę, że jako następna sunia w domu po prostu Aga chce zostać cieniem człowieka. Jak została za płotem po raz pierwszy, to po chwili się poddała i przestała szczekać tylko pozwiedzała szkółkę i poszła spać. Uciekła po spacerze i kiedy zobaczyła, że ludzie są blisko. Więc to nie działa tak , jak byśmy chcieli. Bliskość ludzi raczej motywuje do dostania się do nich:evil_lol: Martwi mnie to szczekanie. Szczeka niemal non stop od rana. Małe przerwy na parę minut i dalsze pół godziny albo dłużej:crazyeye: Nie mogę tam z nią cały czas siedzieć. Przecież od jutra pracuję, w domu mam jeszcze inne psy, na górze dziką Lusię, muszę ten czas jakoś dzielić. Trochę próbuję Agę przeczekać z tym szczekaniem. Jacol123, słusznie robię? Co Ty radzisz? To trochę inaczej niż natarczywe szczekanie Gringo, bo Aga chyba przywołuje ludzi. Ech, powinnam jej po schronisku zapewnić komfort i frajdę, a zdaje się, że stałam się nowym stresem. Czy Aga w schronisku jak zostawała sama też szczekała? Czy dużo szczekała?
  19. No to ja tu jeszcze swoje kilka zdjęć dołożę: [COLOR=green]Aga jak tylko była blisko ludzi, pooglądała pobieżnie ogród i cichutko spokojniutko wylegiwała się na trawniku, totalnie nieproblemowy pokojowy piesek nie wchodzący pod nogi, nie hałasujący[/COLOR] [IMG]http://img101.imageshack.us/img101/9568/zdjcie0103ll.jpg[/IMG] [COLOR=green]Aga jest taka duża, że wystaje z kadru wszystkimi stronami:evil_lol: [/COLOR] [IMG]http://img101.imageshack.us/img101/484/zdjcie0110rf.jpg[/IMG] [COLOR=green]starała się być blisko ludzi, jak tylko się ją zacznie głaskać, zaraz obraca się do góry kołami , kochana jest po prostu[/COLOR] [IMG]http://img210.imageshack.us/img210/7858/zdjcie0132hr.jpg[/IMG] [COLOR=green][/COLOR] [COLOR=green]Ponieważ nie bardzo miałam gdzie Agę zamknąć bezpiecznie na noc tak, żeby nie miała możliwości ucieczki, spędziła noc w drugiej połowie budynku na parterze, którą z czasem przyłączymy do mieszkania, a na razie ma nowe okna i metalowe drzwi prowadzące z dworu. Dostała tymczasowe legowisko i michę wody i poszła pod klucz, żeby Darma i Wera mogły trochę zakosztować wolności dla odmiany. [/COLOR] [COLOR=#008000] Powiem tyle, Aga ma głos donośny i jest bardzo wytrwała w szczekaniu:cool1: Sny w nocy miałam takie, że :diabloti: Psy taranujące jak kaskaderzy szyby w oknach, przegryzające blachę i wyważające drzwi z futryny:diabloti: Obudziłam się o 6 rano i z przerażeniem wsłuchiwałam się w ciszę. Resztkami siły woli trzymałam się , żeby nie pójść sprawdzić, czy nie uciekła przypadkiem. Wytrzymałam i o 7 zaczęła szczekać. Non stop godzinę. Poszłam po nią, żeby wyprowadzić. Obeszłyśmy trochę okolicę, poznała się z mrówkami i z zającem. Wymieniłam jej wodę i zamknęłam z powrotem, żeby samej pójść na śniadanko. Jestem w domu. Aga szczeka. Ciekawe, kiedy jej się znudzi:razz: A ja myślę dalej, co zrobić, żeby mogła mieszkać w szkółce, bo przecież żadna frajda siedzieć w zamkniętym pomieszczeniu, nawet wielkim i z oknami z widokiem na podwórko sąsiada. Fajniej przecież wylegiwać się na trawce pod drzewem i słuchać szmeru strumienia:cool3: Aha, nikt mi nie potrafił powiedzieć, ile Aga waży:lol: Inne moje zwierzaki ważyłam w domu biorąc na ręcę i włażąc na wagę. Z Agą się tak nie da, bo nawet jakbym ją podniosła, to i tak jeszcze by stała łapami na ziemi:evil_lol: . Poczekamy zatem do wizyty u weterynarza. Na razie znajomi obstawiają i stawiamy obecnie na jakieś 35-40 kg. Z potencjałem do 45, jak się dobrze odżywi:razz: [/COLOR]
  20. Resztę wieczoru Darma i Wera spędziły zamknięte w domu, a Aga siedziała z nami i gośćmi w ogrodzie. Bardzo spokojna, bardzo przytulasta, bardzo kochana i łagodna, lubi kulać się po trawie, w ogóle bardzo ciągnie do ludzi. Acha, część pewnie wie albo pamięta, że TZ nie był zachwycony wilczarzowatą twierdząc, że nie przepada za sznaucerami. Ale dał mi wolną rękę w wyborze psa no i zdecydowałam, że suczka trafi do nas coś czując, że dla faceta lubiącego duże psy, jej rozmiar będzie fajnym atutem:p No i co TZ powiedział, jak zobaczył Agę???? "O!!!! Jaka piękna!!!!":evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Chciałam tylko dodać, że ja kombinuję, jak podwyższyć ogrodzenie, żeby zablokować Adze drogę ucieczki, a TZ twierdzi, że się nie da, że nie zadziałą, ze to rozwiązanie za drogie itp itd i tak coś czuję , że nasz plan : 2 psy w domu, 2 psy w szkółce jest na razie na etapie 3 psy w domu:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Tylko jak się te 3 dorosłe bądź co bądź suki dogadają na takiej małej powierzchni (swojej skromnej osoby nie liczę) to ja nie mam pojęcia:shake: :cool1: Nie mówiąc o 2 kotach, dzisiaj Aga Kacpra zagoniła na drzewo. Ten pościg w sumie był taki mało bojowy, raczej zabawowo rekreacyjny i mniej dynamiczny niż początkowe pościgi Wery, które jej się już zdecydowanie znudziły. No ale zobaczymy co dalej. Ach , jeszcze jedno.Aga ma przepiękne oczy:loveu: :loveu: :loveu: Ja bym naprawdę chciała mieć kobyłkę w szkółce. Ona w założeniu m iała być tam gdzie ja, czyli trochę w szkółce, na spacerze w drugiej szkółce za dolinką, jak chcę to ze mną w ogrodzie , ale na noc w szkółce, żeby pilnować i mieszkać sobie w budzie. I teraz nie wiem, jak to zrobić:razz:
  21. To ja powiem tyle, Aga (no bo chyba już tak zostanie, prawda Agnieszko?:cool3: ) chyba się przyzwyczaiła do wcześniejszych prędkości, bo jak za wolno jechałam, to szczekała tak, że mi w uszach dzwoniło:-o . Jak przyspieszałam i "maleństwo" czuło wiatr we włosach, to była cicho:p \ Po przyjeździe od razu zapakowałam ją do szkółki, żeby się przyzwyczajała do swojego terenu. Dałam jej wiadro wody. Ta kobyłka, jak ją dziewczyny nazywają, jak wkłada głowę do wiadra, to całe wiadro jest pełne... głowy:eviltong: Zostawiłam ją samą, zamknęłam bramę i puściliśmy prąd w pastuchu. To nie było miłe doświadczenie ani dla niej ani dla mnie, ale po paru nieprzyjemnych kontaktach mała zajarzyła o co chodzi i nie próbowała już sforsować płotu ani bramy. Odeszła od ogrodzenia na bezpieczną odległość 1 metra i tylko szczekała z rozżaleniem, że została sama. Poszłam do ogrodu, tak jak Ewkaa radziła, psy się jeszcze nie poznały. Mieliśmy gości na grillu w ogrodzie, psy z nami, a ja tylko co jakiś czas kukałam zza stodoły zobaczyć, czy wszystko u kobyłki ok. Chwilę poszczekała, znudziło jej się, położyła się pod wielki stół do sadzonkowania i padła w trawsko i chyba chrapała. Dałam jej trochę czasu sam na sam z nowym domkiem, potem poszłam dać jej jedzonko i wzięłam na spacerek. Zaliczyłyśmy wszystkie zbiorniki wodne. Zaczęłyśmy od strumyka, ale jako że strumyk z racji suszy trochę zmalał, okazał się dla nie niewystarczający. Poszłyśmy do stawku wyłożonego wykładziną gumową. I tutaj sunia stanęła na brzegu żeby się napić i chlup!!!! wpadła do wody, wślizgnęła się dokładnie. To chyba kąpiel mamy już z głowy:evil_lol: Wyraźnie jej się spodobało, ale mi się udało uniknąć prysznica. Potem poszłyśmy na inny taki prawie naturalny stawek na wpół zarośnięty i tutaj sunia na smyczy, ja obeszłam naokoło brzegiem, a sunia po pas w wodzie. Było fajnie:p Potem zaprowadziłam ją do szkółki , zamknęłam i włączyłam prąd. Wróciłam do gości, a sunia szczeka i szczeka i nie przestaje. Patrzę na nią od czasu do czasu ale nic nie kombinuje. Ja już jestem przewrażliwiona z tymi ucieczkami:diabloti: Po chwili cisza. I nagle przed furtką do ogrodu stoi wielki czarny pies:evil_lol: Szybka akcja, Darma i Wera szybko zgarnięte do domu, Aga za obrożę i natychmiast odprowadzona do szkółki. Na wysokości bramy nitka pastucha była bardzo lluźna, bardzo nisko nad ziemią, Aga mogła spokonie przejść i sforsować siatkę. Ale siatka nie była zniszczona, więc zgłupiałam. Napięłam mocniej nitkę pastucha, zamknęłam Agę, podłączyliśmy prąd, poszłam z powrotem do ogrodu i schowałam się za stodołę i patrzę co ta bestia zrobi. A ona chwilę posiedziała patrząc za mną, poszczekała, po chwili podeszła do słupka, przy którym są ukośne drewniane zastrzały i hoooooop, odbiła się tylnymi łapami od zastrzałów, i nawet nie dotknęła łapami góry siatki i już była na wolności:diabloti: :angryy: :evil_lol: :mad: :mdleje: Jacol123, czy Ty przypadkiem czegoś nie wykrakałeś:mad: No wiesz, z tym imieniem: Bungee:mad: :mad: :mad:
  22. Supergoga, a jak tam z Twoimi weekendami, nie są już wolne przypadkiem. Bo ja tydzień temu po raz ostatni byłam w Szczecinie i po raz pierwszy od jesieni mam wolne weekendy i jeszcze w to nie mogę uwierzyć:evil_lol: To wiesz, może się tutaj do mnie kopniesz na jakiś weekend, sobotę z noclegiem, co? Zeby nie było, innych też zapraszam, ale już raz organizowała weekend dogomaniacki wielbicieli czarnych kudłaczy i z 20 osób przyjechały 2:evil_lol: Więc już widzę, że indywidualnie ściągać ludzi łatwiej:p Bungee... hmmmm.... a coś przeczuwałam, że mnie zadepcze..... ale fajnie, wreszcie Wera będzie miała z kim biegać, bo Darma jakoś nie przepada za niekontrolowanym brykaniem, a Wera jak najbardziej:cool3:
  23. he, to ja mam tremę przed jutrzejszym spotkaniem z wielką wilczarzowatą, która może mnie na dzień dobry zadeptać:evil_lol: a teraz będę się martwić o dwie kierownice:eviltong: pół biedy, że chyba nie ma padać, to płynu do spryskiwaczy chyba nie będzie potrzeba:eviltong: Melduję, że obroża czerwona rozmiar XXXL kupiona, smycz parciana mocna regulowana kupiona, wielka micha na żarcie kupiona, wielki worek żarcia kupiony, płot sprawdzony (pracownik na ochotnika sam się podłączył do prądu żeby przetestować:evil_lol: ), buda stoi (nie będę testować osobiście:p ), no i z racji upałów zamiast miski na wodę czeka wielkie metalowe wiadro:lol: Tylko blaszki z imieniem i numerem telefonu nie ma, bo nie ma imienia....:oops: pewnie przyjdzie do głowy razem z pojawieniem się suńki. Póki co adresówka przechodnia z samym numerem telefonu, najpierw miałą ją Darma, teraz czeka na nowego właściciela:lol:
  24. będę się łapała każdego sposobu:evil_lol: pani Zofia podpowiada, że pies samiec mógłby być pośrednikiem, może z takim się Lusia łatwiej dogada niż z suką:cool3: Niedługo biorę rocznego psiaka od teściów, to zobaczymy, czy będzie jakaś nić porozumienia:p pa, idę prychać i psikać dalej od monitora, żeby Was nie pozarażać:cool1:
  25. melduję się na posterunku ale tylko najkonieczniejsze czynności są wykonywane poniedziałek spędziłam na poszukiwaniu Wery, która otworzyła sobie drzwi od domu a zastawioną furtkę od ogrodu pomógł jej sforsować pies sąsiadów babsztyl wrócił po 12 godzinach:mad: Poza tym mimo przepięknej wreszcie pogody jestem przeziębiona strasznie i nie widzę na oczy i nie pamiętam już jak to jest normalnie oddychać przez nos:shake: Tak więc Lusia żyje swoim trybem na górze, sprzątam jej i karmię i tak będzie jeszcze do weekendu pewnie:cool1: proszę zatem się nie spodziewać wiele przez najbliższe 48 godzin aha,zaczynam robić kalkulację, ile potrzebuję na kojec. Podłoga i wykładzina są już totalnie zasikane prawie w 100 % powierzchni, teraz jeszcze prawdopodobnie niedługo się cieczka zacznie, a wtedy to już mi przyjdzie odkażać całą salę na piętrze:evil_lol:
×
×
  • Create New...