-
Posts
7638 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by LALUNA
-
Iskierka już nie zgaśnie DAGA 27 wyszukała jej domek
LALUNA replied to LALUNA's topic in Już w nowym domu
Iskierko wchodzimy na sama góre. Czy allegro już się skończyło? Moze trzeba przedłużyc? -
[quote name='Han&Dom']Witam!!!:lol: W innym wątku doczytałem, że we Wrocławiu nie ma psich stomatologów:shake: , ale może ktoś miał pozytywne doświadczenia w tej dziedzinie z wrocławskimi lekarzami.... Potrzebuje konsultacji, bo wzięta przeze mnie Dośka z Ligoty ma zęby w fatalnym stanie... Niby jej to nie przeszkadza, bo kości łupie w drzazgi :diabloti: , ale wolałbym, żeby zobaczył ją ktoś dobry pozdrawiam Dominik[/quote] Ale owszem sa. Popytaj się na klinice na chirurgii. Kolezanki suka sobie złamała ząbek i miała tam plombowany.
-
Ty nam tu poopowiadaj trochę o Ledzie ;)
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bo takie są zasady w każdym dzikim stadzie. Przyroda nie zna litości. matka porzuci małe a nie poświeci swojego zycia. Kiedy wyczuje ze potomek jest genetycznie felerny, z wadami, wywali go i nie bedzie karmić.A kiedy szef się zestarzeje stado nie bedzie miało litości. To ma swoje plusy. Degeneraty genetyczne skazane są na śmierć, tylko najsilnijesze osobniki i najlepiej przystosowane do życia beda sie rozmnazac tylko najlepsza ochorona da stadu przetrwanie. A u nas człowiek sztucznie rozmnaza nie patrzac na psychikę, nie patrząc na zdrowie i jeszcze wychowuje po ludzku i oczekuje ze pies ma ludzkie uczucia i zrozumie inetnecje człowieka. Tym sposobem doczekaliśmy sie psów, które mają problemy, choroby cywilizacji i potrzebują psiego psychologa i terapii na kozetce jak człowiek;) Moim wyobrażeniem o Państwie w którym szanuje się każde zwierze, jest unikanie zbędnego cierpienia. To co się teraz dzieje u nas to tragedia. Przepełnione schroniska, ludzie którzy nie rozumieją psy i masowe rozmnażanie. Powinno być prawo. Które zatrzyma ten potop psiego nieszcęścia. Prawo które nałoży podatek na ludzi którzy mają psy i suki nie kastrowane i nie sterylizowane, prawo które bedzie stosować ulgi z podatku dla ludzi którzy mają psy hodowlane zrzeszone w organizacjach kynologicznych i te organizacje beda odpowiadać za swoich hodowócw, beda miały kontrole nad osobnikami rozmnazanymi. A pieniądze z podatków pójdą na dodtacje do kastracji, sterylek i do schroniaks. Ale schronisk z prawdziwego zdarzenia. Oprócz obsługi, musi być wetetynarz i behawiorysta. Który będzie prowadził szczegółową kartoteke psa i jego zachowań. Który bedzie mial możliowsć sprawdzić psa w róznych sytuacjach, przy kocie, przy ludziach i wiele innych rzeczy. podzielić psy na te które mogą iść od razu do adopcji, które mogą iść warunkowo, które mogą iśc do doswiadczonych domów, które muszą być resocjalizowane i dopiero po tym czasie jeszcze raz rozwazone czy mogą isć do adopcji i te które nie powinny być wydane. Tak samo trzeba przerowadzić wywiad i porozmaiwać z osobą która chce adoptowac a potem dopiero przedstawic im te psy które pasowałyby do warunków i charakterologicznie. Dopiero te wszystkie działania dałyby szanse na poprawe losu psów bezdomnych i tych co mają niby własciciela. Ale na to jeszcze pewnie długo poczekamy.:cool1: Poradnik nie wiele by dał, dopóki nie bedzie na miejscu ludzi którzy znają się na behawioryzimie i maja odpowienie podejscie. Bo każdy przypadek jest inny i problem w tym aby utrafic z danym psem w środowisko, czyli odpowedni domek dla odpowiedniego psa. Co do Morgany to mi wystarczyły zdjęcia, te zdjecia bardzo dużo mi powiedziały tak samo i to ze że nie było przypadku ugryzienia. Tylko pytanie było jedno czy znajdziemy dom który podejmie sIę wyzwania. To musiałbyć dom który liczyłby sie zarówno z wygraną jak i przegrana. Taki dom zaoferowała Dorothy. Ale takich domków jest bardzo malo, a psów dużo. Gdyby były sygnały ze Morgana kgoś pogryzła, nigdy bym nie namawiała Dorothy na próbe. Jezlei by chciała musiałaby podjać decyzje bez mojej namowy. Bo nie chcialabym mieć na sumieniu Dorothy czy jej bliskich, bo zignorowałam te sygnały. Decyzje o adopcji psa, ktory gryzie kazdy musi podjać sam, a nie pod namowa czy presją innych osób. Jako szkoleniowiec mogę pomóc ale nie dam gwarancji. Osoba adoptująca jest skazana na to zwierze 24 godziny na dobe, takze i na agresywne zachowania. Można próbowac je zmienić, ale z tymi zachowaniami kazdy właściciel zostaje sam w jakimś momencie i jezeli źle odczyta psa, zrobi zły ruch może skończyć się tragicznie. Solito, co do tego psa za Morgana. Wolontariusze z Ostródy muszą porobić zdjecia, zrobić wywiad, wziasć sunie na spacer i założyc wątek. Być moze już ma, trzeba by spytać na watku psiaków z Ostródy. Morgana doczekała sie dopiero watku, gdy Matusz wolontarusz zaczął nam tak wspaniale działac. :loveu: Póki co info było tylko na stronie Iskierki. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Teraz nie jest atrakcyjny. Ale bedzie. Nie masz wyboru. Nie nauczysz go aby to zabawa była dla niej atrakcyjna, bo jest w tej chwili bojazliwa i nikt ją nie nauczył tego. Wiec zostaje ci tylko jedzenie. POczekaj kilka tygodni. Odchudzisz ja i jedzeni ebedzie dla niej bardzo atrakcyjne. Jezeli nie chce zbytnio jesć teraz. To zmniejsz jej o połowe tego co teraz dajesz. A skoro zostawia ryż. Kup serce wołowe, albo żołądeczki kurczaka. Ugotuj pokrój. I na kolacje garstkę tych podrobów. Ale nie za darmo. Za to ze podejdzie w Twoją strone, za to ze popatrzy Ci w oczy. Wymyśl cwiczenia takie które na tym etapie nie beda za trudne. A i mozesz wypróbowac te smakołyki za dwa trzy dni. Jak z lekka nabiorą innego zapachu. Wtedy moze beda dla niej bardziej atrakcyjne:evil_lol: A co do córki to pokazuj Morganie ze córka ma wieksze prawa. CZyli zawsze ma być zachowana kolejność ze Morgana podchodzi do Was. CZyli córka wchodzi idziesz do niej siadacie sobie i dopiero moze podejsc Morgana. Gdybyś wmanewrowął w tej kolejnosci Berte nie byłoby problemu. CZyli Bert wchodzi, Ty wstajesz zostaiwasz Morgane podchodzisz do Berta jestes przy niej idziecie na kanape, albo przecodzicei obok Morgany, Wtdy nie powinna zaatakować. No chyba ze bedzie na swoim legowisku i Bert wejdzie na jej obszar. Dlatego wazne jest abyś kontrolowała takie bezpieczny dystans. Morganie przyjdzie dłuzej zaakceptowac stado psie niz ludzkie. Przez 6 lat była w stadzie psim. Widziała wiecej niż sie człwiekowi moze wydawać ze wie ile i co przeszła. Kiedy mamy swoej stadko w domu. To kiedy wyjdzie jakis konflikt miedzy naszymi psami, jedno i drugie dostaje w łeb, zanim walka sie na dobre rozpocznie i zostaja pogonione w odległe kąty, aby ochłoneły. Mogą sie boczyć na siebie przez jakiś czas, ale wiedza ze kiedy uzyją ponownie kłów Pan okarze swój gniew i tez uzyje siły i to wiekszej. Wiec co sie mają narazac i humorki mijaja. TAm gdzie była Morgana nie było człowieka który pogoniłby towarzystwo. Była w swiecie psów, okrutnym bo tam sprawy załatwia sie do końca. A współtowarzysze co najwyżej dołączą sie i dobiją słabszego, tego który przegrywa. Dlatego teraz Morgan musi nauczyć się zasad nowych dla niej. Zupełnie innych niż te w których była przez ostanie lata, długie lata.Dlatego szybciej zaufa człowiekowi niz psom. Ale od poczatku trzeba jej jasno pokazać ze odtąd takie zachowanie jest naganne. Ze nie bedzie miała oparcia i ze tu panują odmienne zasady. Nauczy sie tylko trzeba czasu. Bo narazie ma inne doświadczenia i to dla niej jest narazie nie zrozumiałe. Ze w tym stadzie psy nie złatwiają spraw tak jak w boksie. Ze jest szef którynie akceptuje walk. A przecież dotad walka o przetrwanie, hierachie to była podstawa jej bytu i zycia. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No cóż, Morgana ma w końcu swojego ukochanego człowieka, chyba zaczyna Ciebie bronić. Mówi moja Ci ona jest, moja :razz: Odczepic się bo nie chce jej stracić. To ona mnie wyzwoliła. Psy ze schroniska, nie maja stabilizacji. Mają stado, ale jest bardzo szybka rotacja, wiec stado ciągle sie zmienia, zmieniaja sie hierarchie, cały czas psy muszą walczyć i na nowo potwierdzać swoje miejsce. Do tego dochodzi jeszcze zageszczenie i nuda. To wzmaga agresje i doprowadza do coraz wiekszych konfliktów. Normalnie w takim naszym domowym stadzie, pies ma duzo wrazeń, na spacrez sie zmeczy fizycznie a dzieki temu odpocznie psychicznie i ma czas na wyciszenie się. W schronisku, pies jest na ciagłym spidzie, nakrecany, czujny zastrszony, lub umacniajacy sie w agresji. Zmiana otoczenia, nowe warunki, przestrzeń i to lepsze życie pies kojarzy sobie z osobą ktora go zabrała z tego miejsca. Dla Morgany taka osoba w tej chwili jest Dorothy. Nic dziwnego ze jest najważniejsza w jej życiu i po tylu ltach tego złego, w swoim psim rozumku wie i mysli tylko o jednym. Musi mocno pilnować tej osoby, bronić i sie jej trzymać aby tego nie stracic, bo przecież z jakiegoś powodu straciła to wszystko. Teraz musi być czujna, nie moze stracić tego co ma. Dlatego jest tak zdeterminowana aby bronic Dorothy. Jak masz reagowac? Narazie nie pozwól aby psy zbyt blisko podchodziły. Weź łańcuszek jezeli jednak dojdzie do warkotu gdy Twój pies przejdzie a Morgana go zatakuje. Rzuc łańcuszkeim o ziemie i powiedz nie. Jednoczesnie pokaz Morganie ze stado to nie tylko Ty ale i inne psy. Czyli teraz coraz czesciej wychodz razem na spacer. NA spacerze sie lepiej zintegrują. W domku nie pozwalaj aby narazie podchodziły zbyt blisko do Morgany. Ale tez nie badz cały czas przy Morganie. Kiedy Morgana podejdzie do Ciebie, za moment podejdz do innego psa, pogłaszcz, usiadz przy nim chwile. Potem wróć do Morgany, pochwal ja. PAmietaj ze Ty jako szef bedziesz bardzo atrakcyjna dla psów i naturalne jest to ze bedą bronic miejsca przy Tobie Ty musisz im dać do zrozumeinia ze bedac szefem nie podoba Ci się takie zachowanie. Uzyj dzwieku łańcuszka, ale tez zawczasu reaguj na zmnijeszenie dystansu miedzy psami. To wszystko musi trwac, trzeba czasu aby sie całe stado zintegrowało i ustaliło hierachię w spokojny bezkrwawy sposób. Zasad albo szybko i gwałtownie albo długo, kontrolowanie i łagodnie. I my dązymy do tego drugiego -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
JA tam wiem,;) zanim Dorothy podjeła ostateczną decyzję o zabraniu Morgany, roztoczyłam jej najczarniejszą wizję o tym ze Morgana moze być nawet nie do resocjalizacji. Dostała też do przeczytania lekturę o oswajaniu dzikiej Swan z która było bardzo trudno i nie do końca tak poszło pięknie i łatwo. Dorothy podjeła się najczarniejszego wariantu, nawet gdyby Morgane się nie udało wyprowadzic psychicznie. Stad były te przygotowania aby odizolowac ją od psów z zbudować kojec z buda który byłby jej domem do końca zycia gdyby sie nie udało. Przgadałyśmy kilkanascie ładnych dni gdzie Dorothy musiała podjac bardzo trudna decyzje. Bo podjeła sie najczarniejszej wizji i była uprzedzona, ze to brzemie bedzie jej i tak naprawde zostanie z nim sama i nikt jej nie zdejmie. Przez te kilkanascie dni Dorothy myślała pewnie dzień i noc nie tylko to co bedzie w chwili odbioru psa, ale takze to co bedzie za rok, dwa i trzy. Bo to była praca na lata. I dlatego teraz gdy Dorothy każdego dnia wstaje i patrzy na Morgane i to jak reaguje i jakie robi postępy po tych wszystkich czarnych myślach i stresu i niepewnosci jeszcze długo bedzie sama do siebie mówic i siebie przekonywać ze ta sunia nie jest taka jaka miała być, jak ją wszyscy straszyli. Ze mną włącznie. Bo wolałam jej nie dawać pustych obietnic ze napewno bedzie dobrze, bo nikt sie nie mógł spodziewać. A dla mnie też to bedzie dużą zagadką, jak ten pies moze się tak diametralnie zmienić w tak krótkim czasie. Przypominijmy sobie ze Morgana nie chciała nawet jeść przy człowieku. To co pisano o Morganie o sedalinie, o autyzmie o jej zachowaniu przez 6 lat i kolejne obesrwacje to co napisał Matusz i to jak dzielnie prowadził obserwacje zdjecia , filmiki i głaskanko z narażeniem własnego zdrowia ( :buzi: ) i potem obserwacje Lamii, Gamonia i wreszcie Dorothy i przemiana tej suki. To wszystko jest bardzo ważne. Bo byc moze kiedyś bedzie można pomóc kolejnemu takiemu psu. I bedzie wiadomo ze trzeba szybciej zareagować i pomóc mu znaleźć takie warunki aby nie skazywać go na tyle lat życia w strachu. Ale trzeba tez pamietać ze beda i takie psy jak Swan którym bedzie bardzo trudno pomóc. I tylko osoby zdeterminowane które podejmą się najczarniejszej wizji beda mogły podołać takiemu wyzwaniu, nawet o ile bedzie to wyłącznie stworzenie warunków bytowych dla psa którego się nie uda zresocjalizować. Ale sie rozpisałam :diabloti: A Dorothy pozwólmy niech sie cieszy ze tak wszystko łatwo poszło jeszcze kilka dni sama ochłonie a póki co ja sie cieszę z nią, bo jej codziennie pisałam i straszyłam jakiego autystycznego i dzikiego psa bierze :eviltong: A co, przynajmiej wiedziałam że po nocach bedzie myśleć, a jak wezmie to na dobre i złe. To teraz ma co odreagować. A i o teściku tez jej się przyznałam, ze została poddana próbie czy ma wiedze aby podołać wyzwaniu. Zdała w teorii a teraz w praktyce. Tylko w praktyce coś za łatwo jej poszło ;) -
[QUOTE]lub powiedzieć czy dotyczył tematu tak tu szeroooko i dogłębnie omawianego ... [/QUOTE] W pewnym sensie dotyczył tego tematu, chociaż nie w w kwestii merytorycznej zagadnienia. Dlatego napisałam ze wiele wyjaśnia. Dla mnie wyjasnia w sprawie pewnych postów w tym topicu. A czy dotyczył samego kopiowania, no cóż dużo tu rzeczy było pisanych które nie dotyczyły kopiowania. Co nie znaczy ze nie dotyczą tego topicu.
-
[quote name='Vectra']słuchaj ,ale piszesz o czymś o czym tu większość nie ma pojęcia .. daj link do tego listu , poczytam , zobaczę i wtedy mogę rozmawiać na ten temat ,a tak ? był sobie list ......... komuś się nie spodobał ,a Ty robisz z tego hece ....[/quote] Alez najprościej bedzie aby autorka tego listu Ci go przesle jak i odpowiedz . Chyba nie masz zbyt daleko aby ją poprosić tak sie za nią wstawiłaś ze nawet posunęłaś sie do "uprzejmych donosów", nawet nie sprawdzajac czy masz prawne podstawy do zarzutu że ktoś streszczenia opublikowane artykuły. Ale autorka moze Cinapewnoprzesłac na priv swój list w końcu to jej autorstwo. moze też je umieszczać w każdej kolejnej prasie jak i na dogo. To jej prawo. A ja nie mam prawa publikowac na dogo listu skoro było wysłane do innego czasopisma. Nie mam zgody tego czasopisma aby go kopiowac. Ale autorka moze to sama zrobić bo ma prawa autorskie. Napewno zostawiła sobie jakiś egzemplarz.
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przyda sie przyda, wysyłąj :multi: -
[quote][B]uprzejmie donoszę[/B] :diabloti: [/quote] Donosisz? List został opublikowany w ogólnopolskim czasopiśmie, jak i krytyka tego listu. Każdy kto pisze list do czasopisma, wyraza zgode na jego opublkowanie chyba ze wczesniej sobie zastrzega. Lutomskak takiego zastrzezenia nie zrobiła, list został opublikowany. Odpowiedz na list tak samo. Gdyby autorka listu się nie zgadzała z trescią krytyki, to by pociągnęła do odpowiedzialnosci te osobe o znieważenie ja publicznie. Poniewaz tego nie zrobiła, widać nie miała podstaw. Jedno i drugie zostało opublikowane w czasopismie ogólnopolskim. Nie ma takiego paragrafu aby nie można było streszczac publikowanych artykułów w czasopismach.
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Specjalnie to nie. Ale jakby oferta Lamii była aktualna to kozystaj. Zobacze w domu ten śordek jak się nazywa. Jakbys kupiła na fakture od weta, to moze te 30 zł z AFN by starczyło. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To pomysl co facetom czworonożnym robią:eviltong: -
Kochana Rudka - odeszła szczęśliwa za TM ['] :(
LALUNA replied to _bubu_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale wózeczek moze ktoś by miał tylko trzeba poprosić na dogo. A co z tymi łapkami ze i przód i tył? Bo chyba nie od postrzelenia. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Lepiej do wcierania miedzy łopatki. To działa i na kleszcze i na pchły. NA kleszcze 1 miesiac na pchły 3 miesiace. Jezeli wode pije, to sie narazie nie przejmuj. Tylko obserwuj. Moze za duzo tej trawy zjadla i sie zaczopowała troche. Ale i tak nic nie zrobisz, bo Ci tabletki nie łyknie. Zobacz czy nie boli ją brzuchol i obserwuj czy pije wode. A jak juz zacznie jesc, to za kazdym zblizaniem daj jej kawałeczek mieska. Niech sobie skojarzy ze zblizanie oznacza miecho. Tylko jak zacznie jeść. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Może nie zdązyła wykąpać i ją oszołomił trochę ten smrodek sarni:evil_lol: -
[quote]Wiesz, zależy kto to pisal. [/quote] Pisała Lutomskak. A potem podano argumenty na to ze Lutomskak nie wie o czym pisze. I faktycznie po sprawdzeniu co było dosć łatwe okazało się ze nie wie co pisze.
-
[quote name='orsini']łona tylko krytykowac potrafi wiec co ma napisac?;-))))[/quote] O sorki, to nie ja skrytykowałam w czasopiśmie list Lutomskak. Posżło na cała Polske. Teraz już dużo osób wie czym wsławiła się Lutomskak :p Niceravik czytałaś ten list i co o jej autorce napisano?
-
[QUOTE]Laluna napisz lepszy jak umiesz:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:[/QUOTE] Takiego lizania nie potrafię;)
-
Lutomskak ostatnio wpadł mi w pewnym czasopiśmie Twój list. A przy okazji napisano ze autorka sama nie wiem o czym pisze. A sam list żenada, poprostu dno. Ale wiele wyjasnia.
-
Kochana Rudka - odeszła szczęśliwa za TM ['] :(
LALUNA replied to _bubu_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A czemu Srudke nikt nie dał na wózeczek? Mogłaby wtedy sie poruszac. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No tak, tylko zaden środek nie zabezpiecza ze kleszcz się nie wszczepi. Tylko ze po wypiciu trutki umierają na psie. Kleszcze zaraza dopiero po 20 godzinach, w ostatniej fazie. A co do guzów, to moze sie zrobiły tłuszczaki i trzeba wyciać. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Moze nie bedzie źle. A kiedy ostatni raz wcierałas środek anty? -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Obudzić, poczekac :cool3: Mam nadzieje ze za kare boli Cię głowa:diabloti: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
LALUNA replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
JAk po nocce Dorothy? A pranie było przed nocka?