-
Posts
773 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Visenna
-
Jak ja jezdziłam z moim Yorkiem, to płaciłam za niego normalny bilet. Jeden konduktor mi powiedział, ze gdyby pies był w halterze to nie musiałabym płacic, bo za małe zwierzatka w halterach sie nie płaci. A skoro juz zapłaciłam, to moj pies zajmował siedzenie obok mnie - bo niby dlaczego nie, skoro zapłacone? Nigdy mi nie zwrocono uwagi, nawet jak oszczekał konduktora (wlasciwie owarczał, bo drzwi przedziału były zamknięte i poczuł że zamkniętego terenu musi pilnowac :cool3: ), raz tylko jak pies lezał na siedzeniu to konduktor poprosił żeby mu jakis reczniczek podłozyc, zeby nie pobrudził - za co go zresztą zbeształam mówiąc ze mój pies jest czystszy niż niejeden podrózny :lol: Z reguły wspolpasażerowie reagowali przyjaznie, kiedys nawet jechalam w nocy z jednym mlodym facetem - ja uznałam ze mogę się wyciągnąc i polożyc na siedzeniach, on wiec zapytał czy mi nie bedzie przeszkadzało ze się zdrzemnie na siedzeniu na przeciwko. Nie miałam nic przeciw wiec sie facet połozyl na boku - a moj pies uznał ze jak lezy obcy facet w pomieszczeniu ze mną, to MUSI BYC MOJ facet, i poszedł sobie polazić gosciowi po boku, wlazł mu po ramieniu i polizał go w ucho a potem się polozyl w zagięciu jego nóg :loveu: Gosć był nieco oszołomiony, ale uznał ze pies go bedzie grzał, bo było chłodno :lol: Raz tylko jechałam ze starym dziadem, który cos mamrotał całą drogę i patrzył spod byka - dopiero potem zrozumiałam ze on tam mruczy " co to jest zeby pies w pociagu", "skandal" itp - nie wytrzymałam i mu powiedziałam ze jak mu się nie podoba to niech leci samolotem, albo najlepiej idzie piechotą bo i w samolotach zdażają sie zwierzaki. Pies ma zapłacone i ma prawo jechac tak samo jak on...i żeby jeszcze Loki sobie pozwalał - ale nie, juz wtedy bał sie pociągu (jakos mu sie tak stało z autami i pociagiem jak zaczał dorastac, nie wiem czemu :shake: ) i siedział cały czas u mnie na kolanach i sie trząsł biedaczyna.
-
Dzieki, juz mi to eve66 napisala, dotarlo, raz wystarczy :cool1:
-
Zaofftopuję, ale w zwiazku z wątkiem troche: jeśli nie apap, to co mozna podać psu przeciwbólowego na własną ręke? Czasem sie tak zdaża że nie mozna w nocy pojechać do weta, a zwierze się meczy bo go coś boli, to co mozna wtedy w miarę bezpiecznie podac, oprócz Nospy (bo np na mnie ona zupełnie nie działa, niewykluczone że z psem moze byc podobnie)?
-
[quote name='martyna82'] [SIZE=3][SIZE=2]A może znacie tą hodowlę Calamites, to jest ich strona internetowa: [URL="http://www.calamites.pl/"]www.calamites.pl[/URL] Co możecie o niej powiecie czy ona jest dobra? Czy należy do ZK? Może ktoś z was ma psiaka z tej hodowli. Jakie mają pieski? Czy dają wyprawki? Jakie? Jak sprzedają pieska, czy trzeba sie wszystkiego samego dopytać i być ostrożnym aby jakoś nie wpaść, czy raczej jest wszystko ok? Ta hodowla jest w mieście Błonie koło Warszawy. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.[/SIZE]:p[/SIZE][/QUOTE] Ja nie znam niestety. Ale mozesz zadzwonić do warszawskiego oddziału ZK i ich o tę hodowlę wypytać, czy ją polecają czy nie
-
[quote name='Jagódka&Uzi']Właśnie miałam Ci na privie napisac, że podziwiam Twoją cierpliwosc :lol:[/QUOTE] To dlatego ze pracuję z dziecmi :cool1: Martynko - my już Ci napisalismy na co masz zwracać uwagę, my juuż naprawdę wiecej nie wiemy...zobacz czy szczeniaczek nie jest za bardzo apatyczny, czy reaguje jak go wołać, czy ma dwa jąderka. Jeśli będziesz kupowała starsze szczenie, obejrzyj jego ząbki. Zobacz czy chętnie je, zapytaj o szczepienia, czy mial i jakie, zapytaj czym go karmiono, jak pielęgnowano...pamiętaj ze muszą Ci dać oprócz metryczki także książeczkę zdrowia psiaka, powinnaś dostać też wyprawkę ( zwykle to jakiś kocyk, tochę karmy psiaka, jakaś zabawka - zalezy od hodowcy). O resztę pytan zapytaj najlepiej weterynarza, on jako fachowiec na pewno lepiej niż my podpowie Ci o co powinnaś pytać hodowcę.
-
Te bez rodowodu to zazwyczaj własnie dzieci petów. Dzieci z coraz gorszymi wadami, z pokolenia na pokolenie coraz wiekszymi, coraz mniej przypominające Yorka. Nie wolno rozmnażać petów, a psów bez rodowodu tym bardziej. (...mam świętą cierpliwosć, prawda? No powiedzcie że mam.... :cool1: :lol:
-
[quote name='martyna82']Aha czyli co z tego, że jest rodowodowy, jak jest jakimś mutantem!!! :evil_lol: A tak mnie namawialiście na yorka z rodowodem, wystawowego albo tego Pet'a i co jak znalazłam, to mi mówicie, że są to mutanty jakieś. Czyli mogą one być też nierasowe. To "mogę iść do schroniska i takiego samego wziąć" ?[/QUOTE] Nie no, z tym mutantem to koleżanka troche przesadziła. Chodzi o to, ze nie zawsze w miocie rodzą sie same idealne szczenięta. Moze się urodzić np jedno z klapniętym uszkiem - wzorzec Yorka wystawowego przewiduje że psu uszy mają stać na baczność - więc taki Yorek z uszkiem klapniętym już nie zdobędzie oceny wymaganej na reproduktora, i taki piesek zostaje petem. Czym się rózni od kundla bez rodowodu? Ano tym, że on posiada rodowód, choc nie moze być rozmnażany, ale też tym, ze masz pewnosć ze z takiego szczeniaczka-peta wyrośnie Ci na pewno York, moze z wadą, ale prawdziwy, rasowy York! A z pieska bez rodowodu moze Ci wyrosnąć jamnik :roll: Po prostu jeśli chodzi o dalszą hodowlę psów rodowodowych, to zeby nie niszczyc rasy do rozpłodu dopuszcza sie tylko osobniki idealne! Taki piesek z klapniętym uszkiem - co to za wada, przecież na klapnięte uszko sie nie umiera prawda? Więc zasadniczo powinien niby mieć mozliwosć odbyć wystawy i rozmnażać sie. Ale z drugiej strony pomysl- gdyby kazdy kto ma Yorka z klapniętym uszkiem, złym zgryzem, za krótkim pyszczkiem itd, nagle mogł go rozmnażać, to rasa York przestałaby być w ogole do siebie podobna! No bo przecież skoro mamusia ma klapnięte uszka, to jej dzieci też mogą takie mieć i po prau pokoleniach rozmnazania klapniętych uszek będziesz miala Yroki z wiszącymi ucholkami jak u jamniorów. Tak wiec pet to nadal czysty, rasowy York, ale żeby nie pogłebiać jego wad nie należy go rozmnażać.
-
[quote]Ale jak od małego by się nauczyły to by się bawiły razem. [/quote] A tu Cie muszę rozczarować - a gucio prawda. Moj pies miał kupli z podwórka z którymi jako szczeniak bawił sie całymi dniami - w momencie kiedy zaczął dojrzewać, wyraźnie widzę że się już ich troche obawia i wcale juz taki skory do zabawy nie jest. Różnie bywa. Poza tym nie bierzesz pod uwagę że szczeniak od małego moze się bać sznaucerki i że może mu to wcale nie przejsć..i pies całe życie albo u Ciebie na rekach albo w stresie. [quote]A ja mam sznaucerke która waży ok. 6kg i chciałam mniejszego pieska a nie tylko 2 albo 1 kg mniejszego. Ja chciałam 2-3kg.[/quote] Martyna, ale to nie jest jak z ziemniakami w sklepie, odwazasz sobie dwa i pół kilo i masz! To jest żywy pies...jak go będziesz karmiła tak Ci będzie ważył. Niby obejrzenie rodziców daje jakąs tam pewnosć( na zasadzie że jesli rodzice ważyli po dwa kilo to szczenię tez tyle powinno) ale zdażają się anomalie, tak jak z dwojga wysokich ludzi moze wyjsc nagle niskie dziecko, tak z dwóch lekkich piesków moze wyjsc cieższe szczenię - nie ma na to reguły, więc nikt Ci nigdy gwaracji nie da. Pet to zwierzątko rodowodowe, ale z jakąś wadą, niewystawowe, które nie może być rozmnażane z tego powodu.
-
Martyna, ale ja nie rozumiem tej Twojej obrony przed tym, ze pies moze ważyć 4 czy tam 5 kilo...przynamjniej taki większy pies bedzie zdrowy! Te maluchy, ważące po 1,50 kg czy 2 kg, często bywają chorowite, tchórzliwe - bo są zwyczajnie za malutkie, łatwo nie zauważyć, przydepnąć, inne psy takim maleństwem pomiatają. A o takiego 4 kilo Yorka to nie będziesz się musiała martwic, inne psy mu tak łatwo krzywdy nie zrobią...mówisz że masz sznaucerkę - zaręczam Ci, że malutki piesek nie bedzie się chciał z tą sznaucerką bawić, będzie się jej bał. Większy to co innego...
-
Jejku! Jak grochem o sciane...primo - mowie Ci ze ja znałam ludzi od których brałam psa, więc nie bałam się ze bedzie chory! Secundo - już błąd naprawiłam, mój młodszy pies już posiada rodowód i jesli będzie kiedys trzeci to też rodowód bedzie miał! Jeśli masz znajomych, którym ufasz i których parkę psów znasz i urodziły się im własnie bezrodowodowe szczenięta, to bierz psa, a czemu nie, skoro masz pewność ze bedzie zdrowe i ze wyrośnie na dokładnie to, co chcesz. A jak bierzesz od obcych ludzi, z ogłoszenia, z netu, bez rodowodu, to potem nie zakładaj wątków typu "czy to jest york", lub "pomocy, moj piesek choruje co robic", lub " oszukali mnie mial być York a wyrósł mi sznaucer". I nie pytaj nas którego wybrać bo zwyczajnie nikt z nas Ci nie doradzi, skoro wiemy ze to kundle,a Ty szukasz Yorka a nie kundla. Ja tam ide spać, bo już mi się nie chce dzis pisać w koło tego samego. dobranoc :cool1:
-
[quote]Nie rozumiesz że nie wszyscy mają kase na rodowodowego yorka? I w przyszłości też nie będę tyle mogła zapłacić, chyba że w jakiejś dalszej przyszłości,[/quote] Ehhh...a odłożyć nie mozesz? Przecież jak kupisz psa to ze 100 zł miesięcznie bedziesz musiała na niego wydać (karma+ powiedzmy co 3 miechy fryzjer + szampon + odżywka...co ja mowię sam szampon dla Yorka i odżywka to wydatek razem rzędu 80 zł - a bez tego albo bedziesz miała sfilcowanego psa, a kołtuny im się robia momentalnie i pies wtedy cierpi...albo bedziesz miała psa ostrzyzonego na zero ale wtedy fryzjer co miesiąc - następny wydatek ok 80-100zł)- a nie liczę tu obowiazkowych szczepień ("pakiet" startowy tych szczepień też cos koło stówy?) i leczenia w razie czego...więc te pieniadze mogłabyś odkładać, zanim psa kupisz...po drugie nie bierzesz pod uwagę, ze ta cena tanszego psa szybko Ci się wyrówna, jak się okaże że szczenię jest, nie daj Boże, chore.. [quote] a zresztą nie wszyscy kupują rodowodowe yorki, bo skąd się biorą te nie rodowodowe, ktoś też je kupuje[/quote] Tak, dokładnie biorą się z tego ze ktoś rozmnaza swoje rodowodowe psy których mnożyc nie powinien. Obecnie nie ma psów z przodkami bez rodowodów - wszystkie one pochodzą od psów które kiedyś tam miały rodowód tylko z jakiegoś powodu go utraciły - nawet totalne kundle kiedyś tam, w zamierzchłej przeszłości, powstały ze skrzyżowania dwóch lub więcej ras! Rozumiesz? A stracić rodowód najczęsciej mozna niestety dlatego, że pies jest wadliwy! Ileż Ci to muszę tłumaczyc? A kupują je takie osoby jak Ty własnie (i swego czasu ja, muszę przyznać), które nie rozumieją że to błędne koło, ale na prawdę ten temat był tyle razy wałkowany że nie mam ochoty pisać o tym po raz setny. Poczytaj o r=r, będziesz miała odpowiedzi na swoje pytania. [quote]Szczenięta nie mają rodowodu, pewnie odpowiedzą, że rodzice nie mają, i o co mam dalej pytać?[/quote] z jakiego powodu nie mieli rodzice, a jak powiedzą ze rodzice nie mieli bo nie mieli dziadkowie, to pytać dlaczego nie mieli dziadkowie - i nie dać się zbyć tekstem o tym ze sie komuś nie chciało chodzic po wystawach, bo to wierutna bzdura. Od razu zapytac wprost, jaką wadę mają rodzice, że szczenięta po nich będą bezrodowodowe, i modlić sie zeby tą wadą okazało sie coś tak mało ważnego jak klapnięte ucho, zła struktura włosa czy zbyt długa kłoda, a nie dysplazja albo ojciec pekińczyk. Poza tym więcej Ci nie podpowiem - swojego bezrodowodowego psa mam od znajomych których znam bardzo długo, więc ja nie musiałam o nic pytać przy kupnie szczeniaka, byłam bezpieczna w miare, zatem nie wiem o co nalezy pytać pseudohodowcę podczas kupna u niego psa... [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10587897#post10587897[/url] - przeczytaj sobie...obyś nie trafiła podobnie
-
[quote name='martyna82'] [/url] Powiedzcie, mi przynajmniej na co mam zwracać uwagę przy kupnie. Czego mam pytać?[/QUOTE] Z jakiego powodu szczenięta nie mają rodowodu i skąd wzięli Yorka miniaturkę na ojca, skoro nie ma czegos takiego jak York miniaturka :roll: widzę że my sobie mozemy pisać do znudzenia, a Ty dalej szukasz byle najtaniej, w ogole nie biorąc pod uwagę, że tanie szczenię w tym przypadku oznacza zwykłego kundla?
-
Faktycznie duże...albo chłopak mały :lol:
-
Gdzie ten link? BTW. jasne, my Ci napiszemy "bierz" a potem obarczysz nas winą jak sie okaze ze cos nie tak z psem, "bo na dogomanii powiedzieli zebym kupowała"? :p Sama musisz zdecydować czy go kupujesz czy nie! My już Ci napisaliśmy - jesli ten kolejny psiak jest rownież bez rodowodu to tyczy się go to samo co i tamtych wczesniej. A jeśli z rodowodem, to tak jak pisaliśmy - sprawdz przeglad miotu, sprawdz papiery, obejrzyj rodziców, spróbuj pogadać z hodowcą i wyczuć jaki to człowiek i wtedy decyduj czy bierzesz. Zaufaj swojej intuicji :cool1: ;)
-
[quote name='madziasto4']Przecież gdyby tej wady nie miał, też nie musiałabyś z nim jeźdźić na wystawy. Nikt takiego obowiązku nie ma :niewiem:[/QUOTE] Ale miał być reproduktorem! A jak miał nim być bez wystaw? Już kiedyś pisałam to - chciałam psa na kolana, ale hodowca tak gorąco mnie przekonywał że to swiętokradztwo niemalże marnować takiego psa, że nastawiłam się bardzo mocno że jednak powalczymy, dlatego potem przeżyłam taki szok w z.k. jak mnie panie poinformowały o wadach małego. A teraz na powrót się cieszę, bo po krótkim żalu że szkoda doskonałej psychiki psa, dobrej budowy, ładnego włosa itp to jednak ominęła mnie masa pracy, wyjazdów, ładowania pieniędzy itp. [quote name='Jagodka&Uzi']Nikt posiadajacy rodowodowego psa nie musi jeździc na zawody, wystawy, nikt Cie tez nie zmusi nawet do zapuszczania mu włosów.[/quote] Jagodka, ale ona wyraźnie napisała że jeśli ma mieć papierowca to chciałaby żeby był reproduktorem. Więc jeśli tego chce to niestety "ktos" ja zmusi do wystaw, zapuszczania włosów i zdobywania doskonałych czy tam bdb ocen, etc. Bez tego chcąc nim kryć, będzie kolejnym producentem psiaków "po rodowodowych rodzicach, bez metryczek".
-
Nie wiem co powoduje że są róznice aż takie w cenach piesków - ale ten za 800 zł to raczej jakaś sciema jest... w sumie dawno nie kupowałam Yorka, ostatniego jakieś pół roku temu wiec mozliwe że nie zauważyłam, że rynek sie tak nasycił że hodowcy rodowodowych psów poszli po rozum do głowy i opuścili ceny, ale naprawdę, ciężko mi uwierzyc że Yorki potaniały aż tak! Inna sprawa że można tylko napisać ze szczeniak jest z rodowodem, a to wcale nie musi być prawda... Róznica w cenie pieska i suczki jest spowodowana tylko tym, że suczki rodzą, na suczce potencjalnie możesz zarobić - dlatego jest droższa. Aha, jak chcesz reproduktora, to sie nastaw na co najmniej 3 wystawy z nim, co miesiac fryzjera, codzienne czesanie, kąpanie pewnie z raz w tygodniu - papilotowanie włosków przed wyjśiem na dwór, a na mordce to nawet do jedzenia - pies wystawowy musi mieć nieskazitelną sierśc, a wbrew pozorom ona sie strasznie niszczy - byłam z moimi na plaży, wystawowy już nie ma takiej siersci jak miał pięknej - jak ja się cieszę że jednak ma tę wadę która sprawia że nie muszę z nim jezdzić na wystawy, bo przynajmniej psiak szczęśliwy tarzał sie w piasku i pływał w Wiśle :)
-
[quote name='martyna82']Coraz bardziej chcę tą sunię z rodowodem. Nawet napisałam pani wiadomość z pytaniami czy jest wystawowa itp., ale najgorszy problem to ten dojazd, co prawda mamy samochód, ale te 200km robi swoje.[/quote] A tam, dla chcącego nic trudnego - ja po swojego jechałam 500 km, bo też do Warszawy, a mieszkałam wtedy w Szczecinie! [quote]A co powiecie na temat tych dwóch piesków, ja je umieściłam, ale nikt o nich nic nie pisze: pierwsza propozycja: [URL]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=408931848[/URL] i druga propozycja: [url]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/1561479_piesek_york.html[/url] Proszę o odpowiedzi[/QUOTE] No jak to nikt, przecież Ci napisałam że wszystkie te 3 ogłoszenia są mocno podejrzane i na pewno nie są w nich sprzedawane rasowe pieski. Dokładnie jak mówi Aga, to nie są Yorki tylko kundelki do Yorków podobne. A jeśli sprzedawca mowi co innego to niech udowodni, a moze to zrobić tylko w jeden sposób - podtykając Ci pod nos metryki szczeniąt...szczenięta nie mają metryk? Ooo, jak mi przykro, kundelki. Jeśli chcesz mieć kundelka wyglądającego całkiem jak York, to ok, kupuj, ja chciałam i mam jednego - jest przekochanym Yorkiem i godzę sie z tym że jest nim tylko dla mnie. Pozostaje tylko w takim przypadku Ci życzyc, zebyś trafiła na (odpukać) zdrowego pieska tak jak ja, a nie na pieska wazącego ledwo dwa kilo, który wymiotuje krwią cokolwiek zje, wiecznie lezy u weta pod kroplówka, a z wyglądu przypomina bardziej pekińczyka. Żeby nie dać sie robić w bambuko przy kupnie bezrodowodowego Yorka to trzeba być nie lada znawcą i spryciarzem albo mieć ogromne szczęscie. Znawcą nie jesteś, bo jak sama piszesz nawet nie wiesz jak skorzystac z przegladu miotu, choc tam wszystko zrozumiale i po polsku napisane, wiec pozostaje druga mozliwosć - masz duze szczęscie...ale wtedy to moze lepiej zagrac dzis w totka bo jest ogromna kumulacja ;) wygrasz i kupisz sobie całe stado Yorków ;) [quote] Czy jeśli mam już sznaucerka miniaturowego, to czy nie będą miały problemu z dogadaniem się, Sisi jest otwarta dla innych zwierząt.[/quote] A to wie tylko jedna Sisi i Pan Bóg...
-
[url]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/1561161_yorki.html[/url] - to ogłoszenie juz na wstępie zdyskwalifikowane - co to znaczy że rodzice rodowodowi ale bez metryk? Najpierw jest metryczka, z której wyrabia się rodowód dopiero! Jeśli go brak, znaczy pies ma wadę dyskwalifikujacą go do hodowli, tak jak moj rodowodowy szczeniak, który ma metrykę, ale rodowodu pozwalającego na rozród mieć nigdy nie bedzie bo posiada tylko jedno jądro. Jedyne co mogę to wyrobić mu ten rodowód zeby sobie go ...powiesić na ścianie i podziwiać, albo chwalic się znajomym ;) Jak widać sprzedający nie wie za bardzo o czym pisze, zatem szczenięta rasowe nie są i najprawdopodobniej po wadliwych rodzicach...zreszta we wszystkich trzech ogłoszeniach szczenięta są bez rodowodów - zastanów sie dlaczego? Moze tylko dlatego ze tatuś lub mamusia mieli krzywy zgryz przez co nie dopuszczono ich do rozmnażania...ale moze też dlatego ze mieli poważną chorobę, którą mogli przekazać szczeniętom lub wady genetyczne które potęgują się w następnych pokoleniach! Jedyna warta uwagi z tych ofert jest ta suczka z Eridanusa, choć prawdę mówiac nie słyszałam o takiej hodowli, a i cena suczki papierowej jest podejrzanie niska! Ale mozliwe że suczka jest własnie pieskiem rodowodowym, ale nie wystawowym, nie do rozrodu, dlatego jako taka jest sprzedawana taniej, nie należy od razu zakładac nieuczciwosci sprzedającego. Pojedź, obejrzyj szczeniaka, obejrzyj jej papier z przegladu hodowlanego koniecznie, pogadaj z hodowcą i wtedy zadecydujesz.
-
agódka, ależ ten Twój Uzi podobny do mojego Lokiego :lol: Magda, widzę że drugi pies zawsze bliżej pańci i zawsze wyżej :eviltong: skąd ja to znam ;)
-
Moim zdaniem ani jeden ani drugi psiak z tych zdjęć nie pochodzi od dwóch rasowych, udokumentowanych Yorków. IMO to są mieszanki. BTW. Nie kazdy pies pod którym w necie napiszą "Yorkshire terrier" to własnie Yorkshire terrier. Tak dla wyjaśnienia, mój pies w avatarze to też York, ale hodowca i sędzia na wystawie nazwaliby go kundel ;)
-
[quote]Hmm a co ma fakt zakładania galerii do tego, że nie lubi się jak ktos maltretuje i rozpuszcza szczeniaka?[/quote] A no tak jak napisałam - że piszczymy nad cudzymi szczeniętami w galerii i robilibyśmy dokładnie tak samo spotykając tę osobę z psiakiem na ulicy, a do innych mamy pretensje o to :) Ludzie najczęsciej nie zdają sobie sprawy ze ich zachwyt nad pieskiem jest niemile widziany, oni myślą że sprawiają nam przyjemnosć zachwycając się. Wydaje im się, ze są po prostu mili...to tak jak wypada nam się zachwycić niemowlęciem znajomych. O maltretowaniu czy tez wołaniu psa poprzez ruchliwą ulicę nie wspominam, bo to są skrajne przypadki głupoty i to trzeba tępić, ale większość ciumkających jednak trochę myśli, i biorąc psa na ręce wcale nie planuje go skrzywdzić :) oni chcą go po prostu przytulić :)
-
Hmm ciekawa sprawa, niemal wszyscy jak jeden mąż tu piszą że nie znoszą ciumkania, niuniania i zachwytów nad swoimi psami...a ciekawe po co zakładacie im galerie :lol: Przeciez w tych galeriach sami nic innego nie robicie jak niuniacie, cmokacie, zachwycacie się itd...i to robią ci sami którzy piszą że tego nie znoszą...ja wiem, ze to inna inszosć, ze przez internet nie mozna głaskać, brać na ręce itp, ale prawda jest taka, że tylko to Was ogranicza, gdybyście takiego bohatera galerii spotkali na żywo, robilibyście to samo...vide szczeniak Fado, nad którym ciumkali wszyscy :D Ja tam lubie jak się zachwycają moimi Yorkami, czuję nawet swego rodzaju dumę. Nie znoszę tylko jak biorą je bez pozwolenia na ręce, ale to tylko ze strachu o psa - chodzi o to że człowiek się zachwyca jak to pieskowi u niego na rękach dobrze, bo taki grzeczniutki i sie nie wyrywa, a pies siedzi bez ruchu zmartwiały z przerażenia i cięzko osobie wytłumaczyć, że psu się to wcale a wcale nie podoba. A poza tym niech sobie głaskają, niech im się moje psy wspinają na kolana, a niech na nich skaczą, skoro ludzie tego chcą - raz czy drugi upaćkany błotem płaszcz, jasne spodnie czy sukienka szybko ich nauczą że małe kochane pieski lepiej podziwiać z daleka :evil_lol:
-
Hmm, u mnie to szczeniak próbuje ustawiać starszego...Loki jest z listopada 06 a Goofie z października 07 i to Goofie rozstawia Lokiego po kątach...generalnie ładnie się bawią, ale Loki ustępuje małemu z drogi, oddaje mu swoje zabawki i cierpliwie znosi powarkiwania małego. Sytuacja zmienia sie tylko kiedy się bawią na dworzu, wtedy to zwykle Loki goni i przewraca Goofka. Goofie jako drugi pies w domu większosc z tych rzeczy robi z zazdrosci o nas, bo poza tym to pełna miłość między nimi, liżą sobie pysie tudzież inne częsci ciała itepe:loveu:... A trzeba było widzieć Lokiego jak Goofie miał zapalenie ucha i zabraliśmy go do weta, po raz pierwszy od dłuższego czasu separujac psy od siebie...Loki nie przybiegł sie witać z nami, tylko od razu pobiegł do małego, sprawdził czy jest cały i generalnie obaj sobie pokazywali że rozłąka była niepożądana :)
-
Ja własnie wróciłam z kliniki Bemowo, wyleczyliśmy Goofiemu zapalenie uszka. To co prawda nie jest jakieś cieżkie schorzenie, ale lekarze zrobili na mnie przyzwoite wrażenie, zwłaszcza że sporo siedziałam na ławce w szpitalu i obserwowałam ich i studentów-praktykantów. Zwłaszcza jeden starszy doktor wydawał mi się godny zaufania. Niestety nie polecę pani strzygacej tam...mimo dokładnego zdjecia jak ma mi psa ostrzyc, kilkakrotnego powtarzania, pani stwierdziła że to brzydko i ostrzygła mi psa po swojemu....pies wygląda teraz jak owca :angryy: York z łbem ostrzyżonym jak sznaucer...a gdzie, sznaucerom sie zostawia chociaż grzywkę nad oczyma, mojemu nawet tego nie zostawiono. Jestem wściekła. Dobrze chociaż ze pani miała dobre podejscie do psów i mój młodszy psiak który był strzyżony pierwszy raz być moze nie bedzie miał urazu, a starszy to już przyzwyczajony. Jak dobrze że sierść odrasta!!! Trudno, bedę wracała na strzeżenie do Szczecina :p
-
Hmmm...zależy od psa. Moj też pierwszym razem został obciety tragicznie i zaczął wyglądać lepiej po około dwóch miesiącach. Oczywiście nadal było widać slady cięcia i ogólnie fryzurkę, ale nie był już taki "golas" :) Obecnie jestesmy umówieni na jutro do nowego fryzjera, więc profilaktycznie zabieram fotkę psa pstykniętą tuż po poprzednim strzyzeniu, zeby pani strzygąca wiedziała jak pies ma wyglądać gdy od niej wyjdzie :)