Jump to content
Dogomania

Visenna

Members
  • Posts

    773
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Visenna

  1. [quote]A ja dalej pytam - radzicie unikać relacji york-małe dziecko. A co jeżeli jest pies i pojawia się dziecko? Pozbyć się psa? To raczej mało humanitarne...[/quote] Oj nie czytasz co sie pisze, nie czytasz...:) Było pisane, ze jesli pies juz jest i pojawia się dziecko, to trudno, ani jednego ani drugiego się nie pozbedziemy. Zreszta zanim noworodek zacznie raczkować, to nawet najmniejszy szczeniak zdazy dorosnąć, a dorosły pies sobie jakoś tam z dzieciakiem poradzi, nauczy się go unikać. Chodzi o sytuację kiedy w domu mamy np dwulatka i chcemy dokupic szczenie! Po co? Przeciez mozna poczekać...najlepszy przykład z Toffikiem...dzieciaczek grzeczny, usłuchany, a piesek i tak ma lęki i stresy..i co zrobic? Zabronić dziecku sie bawić, zabrać mu zabawki? Nieludzkie! Przecież wszyscy wiemy że zwłaszca chłopcy lubią glosne zabawy i nie mozna im odbierać tej częsci dziecinstwa...a przecież mozna było poczekać, kupic szczeniaczka 7 latkowi... oczywiście kazdy ma wybór, ale czesto przed jego podjeciem się sugeruje tym co inni piszą, dlatego zawsze bedę za tym, zeby pisać - York do małcych dzieci? Nie!
  2. [quote]ożna tak gdybać w nieskończoność. Gdybyśmy szli Twoim tokiem myślenia, to równie dobrze można powiedzieć, że niechcący krzywdę psu możesz zrobić Ty, czy ktokolwiek z Twojej rodziny. Może w ogóle nie kupować sobie psa, bo nie daj Boże coś mu się stanie? A może kupować i trzymać w złotej klatce i chronić przez okrutnym światem?[/quote] Nie nie nie, Chemicalo, w ogole nawe tak nie pisz. Z prawopodobieństwem niezbornego ruchu u dziecka jest podobnie, jak pisala Vici, z pijanym kierowcą. Idąc Twoim tokiem myslenia, za kazdym razem wsiadając do auta możesz mieć wypadek, nawet trzeźwa, wieć powinno się w ogole zakazać jazdy autami? Tymczasem kazdy wie że u osoby trzeźwej wypadek to naprawdę minimalne ryzyko, nie warte tego by rezygnować z podróży. Natomiast u pijanego to ryzyko jest olbrzymie. Pdobnie jest z dziecmi i dorosłymi - niestety u dzieci, zwłaszcza małych- rocznych, dwuletnich, trzyletnich, niezbornosć ruchowa jest bardzo duza, takie dziecko nie kontroluje jeszcze samo swojego ciała, a co dopiero mówic o kontroli gdzie zrobi bach na pupę. Nie mozesz tego porównywać z dorosłym, który jest znacznie bardziej uważny i kontrolowalny. Nie widzisz róznicy? Mozna wychodzić z psem bez smyczy przy ruchliwej autostradzie "bo go pilnuję i się nigdy nic nie stało"...ale bezpieczniejszy byłby na łace z dala od aut, prawda? Tu nie zaprzeczysz że ryzyko jest? Tak samo jest z dziecmi. Ja nie mówię o trzymaniu psa w złotej klatce - ja mówię o unikaniu sytuacji gdzie występuje wzmożone ryzyko. Bo po co narażać na nie psa, ale tez dziecko i siebie? Psa - bo moze stracic zdrowie i zycie, dziecko - bo pewnie mogłoby mieć traumę wiedząc że zrobiło coś niechcący ukochanemu pieskowi, siebie - nie wiem jak Ty, ale ja bym sobie nie wybaczyła gdyby moje dziecko uszkodziło szczeniaka.
  3. No moja siostra tez się przymierza do kupna Yorka...juz ze da lata. Na szczęscie oni są z tych co to im szkoda kasy, a potem sie przestraszyli ze piesek siusia w domku itp itd, wiec pomysł upadł po wizycie w Poznaniu u hodowcy Shih tzu. Niestety odkad mam szczeniaka, znow kombinują..ze niby kupią małej na komunię, a właściwie ona sama sobie kupi z pieniedzy z prezentow..na szczęscie nie jest już takim dzieckiem, wiec pies bedzie w miare bezpieczny ale... może omysł znów upadnie :) Oni nie są źli - tylko sa z tych którym cieżko wytłumaczyc, ze dlaczego York nie moze mieć koltunów i jesć chappi. Cóz - będę musiala co jakiś czas zabrac ich psa do siebie i zadbać o niego..a moze jak sami zobaczą co to znaczy mieć Yorka, to się zmienią..
  4. Pati, moja tez wie...ale nie mogę sie przecież tak całkiem odciać, to w koncu moja siostra to raz, a dwa - nie chcę na stare lata zostać sama, rodzina jest potrzebna..
  5. Pewnie doleję oliwy do ognia, ale ja uwazam tak jak Vici: Jeśli masz w domu małe dziecko, nie kupuj Yorka. Poczekaj aż dziecko pójdzie do szkoly, wtedy kup! Po pierwsze - oczywiście że dzieci można wychowac. Moj pierwszy York jest z takiego domu, gdzie chowal sie z 5latką. Dziewczynka nauczona że psiaków nie wolno itd itp, uwazna, grzeczna...i co z tego? Jak byłam odbierać szczeniaka, wystarczyła chwila nieuwagi, mamusia i babcia zagadane ze mną, a mała buch szczeniaka na ręce i na tapczan. Oczywiście babcia zauwazyła i od razu mówi "Agatko, przecież wiesz że piesków na rączki nie wolno". Mała psa puściła, ale...założę sie że przy nastepnej okazji znów był na rękach! Nie dlatego źe mała była rozwydrzona. Ona nie mogła się powstrzymać z miłosci do tych psów, chciała je tylko tulić i głaskać. Oczywiście tym im krzywdy nie robiłą, ale chodzi mi o pokazanie, ze nawet najbardziej grzeczne dzieci, rozumiejące ż pieskowi mogą niechcący zrobić krzywdę, ze moze się im wyrwac i upasć itp moga mieć z tym problem.. Po drugie - pewnie, bedzie się pilnować, na pewno nic złego sie nie stanie! Ale..jesli sie stanie? Niechcący, przypadkiem, dzieciak bedzie biegł do nas, piesek będzie biegał przy nim, dzieciak się potknie i upadnie na psiaka? Po co sprawdzać takie warianty na własnej skórze? Inna sprawa jesli juz ma sie Yorka i pojawia sie dziecko - przeciez ani psa, ani dziecka nie wyrzucimy :)...ale w odwrotnej sytuacji...lepiej poczekać. I jeszcze jedno - nasze osobiste dzieci moga byc aniołami. Ale... ja uprzedziłam rodzinę, ze psa na ręce nie wolno, zwłaszcza że starszy ma problem z tchawicą i naprawdę trzeba go brać w ostatecznosci i bardzo umiejętnie..i co z tego? Moja dalsza rodzina uważa że pies po to jest zeby go brac na ręce i dawać dzieciom, zwłaszcza szczeniak :angryy: I co zrobię? Jak protestuję to patrzą na mnie jak na wariatkę co to, pies wazniejszy od dziecka, tatus buch pieska na ręce i do swojej córeczki a mojej siostrzenicy "masz, weź, zrobimy Ci zdjecie!"...a mnie az się niedobrze robi z nerwów. Ale przecież nie wpadne i nie zabiore psa, bo przeciez to moja rodzina.
  6. [quote]Na ślady zapraszam od razu, byleby pogoda była juz bardziej.... yorkoprzyjazna. (Czy Twoje potwory są przyzwyczajone do szelek? )[/quote] Starszy tak, młodszy dopiero wczoraj zaczął wychodzic, wiec siłą rzeczy jeszcze nie...na razie od wczoraj biega w obrózce ze wzgl na wystawy ( słyszałam ze ponoć szelki są be), ale to nie będzie wielki problem go przyzwyczaic. Gorzej bedzie pewnie ze smyczą, bo moje psy zawsze biegały na flexi i nie wyobrazam sobie chodzenia na zwykłej :) Fajnie, w takim razie jak bede juz w wawie, to się odezwę :) Jeszcze jedno - jak czesto takie spotkania? Raz w tyg starczy, np w weekend?
  7. Frisbee? Chyba by mi psa zabiło :cool1: :lol:
  8. Tak śpi mój starszy synek Loki ;) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/89/0ce8d648e2ad7f81.jpg[/IMG][/URL] No, tutaj to juz nie do konca śpi :) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images32.fotosik.pl/167/e207695918e2da4d.jpg[/IMG][/URL] A tak młodszy Goofie :) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images34.fotosik.pl/167/f203b964289b54bc.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images34.fotosik.pl/167/53959442a40249ec.jpg[/IMG][/URL]
  9. Ja mam psiaczka po Piccolo Bakarat, nazywa się Goofie Park Ridge :) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images25.fotosik.pl/161/ff6100d1db325fa9.jpg[/IMG][/URL]
  10. A ja mam problem nie tyle z tym ze moje potwory nie chcą jeść, tylko ze chcą, ale nie swoją karme! Mały aż sie trzęsie do Biomilla dla psów dorosłych małych ras, a duzy wcina royala dla szczeniat namiętnie :roll: Oczywiście wczesniej nawet nie chciał spojrzec na tego Royala. I co tu zrobic? Usiłuję ich oddzielac na czas jedzenia, to wtedy nei chca jeść. Usiłuje karmić na przemian, ale wiedzą ze pozniej ten drugi dostanie i czekają :p W koncu się poddaję i pozwalam im sie zamienić, bo przecież COŚ jeść MUSZĄ...zastanawiam sie tylko czym to się moze skonczyć..bo o ile Loki mając 16 i pol miesiaca, jeszcze pod szczeniaka moze podchodzić, a tyle Goofie (4 i poł) psem dorosłym na pewno nie jest...
  11. [quote]1500 byloby najlepiej ale moze być i ciut więcej. Nie tylko z Łodzi. Mogą być też pobliskie województwa.[/quote] Hodowla Park Ridge, w Legionowie koło Wawy. Za swojego psiaka dałam u nich 1650. Czy wystawowy czy nie...sie okaże :) Wiem ze została u nich siostra mojego, mieli jej nie sprzedawac, ale - kto wie? :)
  12. Dzieki Berek za odpowiedz, już myslałam ze wszyscy oleją. Ja bardzo bym chciała żeby moje psy tropily, tylko ze jak bawiłam sie z Lokim w chowanie po pokoju jedzenia i kazanie mu szukać, to miałam wrażenie że on jakby nie umie używać węchu...łaził wokół tego plasterka szynki 10 razy, niuchał - wiedział że to gdzieś tu leży, ale nie mógł na niego trafic :) Z Goofie'm jeszcze nie próbowałam bo on za mały. Problem w tym że jeśli chodzi o psie sporty, to ja jestem zupełnie zielona! Jeszcze u nas w Szcz-nie wiem gdzie są szkółki, (ale tam bym psa nie posłała za chiny) ale przenoszę się do Wawy. Bez kogoś kto nam pokaże co i jak, wyjaśni, to chyba będzie ciężko :)
  13. Visenna

    koszt yorka

    Hmmm...u mnie w umowie jest napisane że " hodowca wydaje zdrowego psa (..) informując, ze wady w uzębieniu lub inne niewidoczne w momentcie wydania psa nie stanowią podstawy do zwrotu psa lub innych roszczen z tego tytułu " oraz " Hodowca oswiadcza ze pies jest po kontroli miotu, odrobaczeniu i szczepieniach, jest zdrowy, w dobrej kondycji i wolny od wad prawnych". Ponieważ ja spodziewałam sie ze pies moze mieć jakąś nieuciazliwą wadę budowy (nie nastawialiśmy sie ze kupujemy championa, to tylko hodowca twierdzil ze pies ma szanse na wystawach, kiedy stwierdzilam ze wystawiac go nie chcę), wiec akurat wada zgyzu mi przeszkadzac nie bedzie ( o ile on ją ma), ale co fajne, w umowie stoi ze gdybym psa sie chciala pozbyc, to hodowca zastrzega prawo pierwokupu, wiec chyba tak zle nie jest? :)
  14. Visenna

    koszt yorka

    [quote name='vikiii'] Jak ktoś pisze, że ma szczeniaki, krórych rodzice mają papiery a on po prostu nie wystawiał bo po co, pailoty i te sprawy... to mnie szlag trafia![/quote] To nie badź taka wyrywna, bo jeszcze dostaniesz zawału...:roll: [quote] Przecież wystarczy pojechać na wystawy w wieku psa między 15-18 mies (tu włos nie wymaga papilotów - można zakładać, ale nie trzeba bo włos nie jest jeszcze aż tak długi) i wystarczy zaliczyć 3 wystawy, żeby dostać wpis "hodowlany". [/quote] Otórz moja droga, mam obecnie psa w wieku 16stu miesiecy, i zaręczam Ci, on ma długi włos, nawet bardzo długi. Gdyby nie był obciany, musiałabym dbać o ten jego włos dokładnie tak samo, jak o włos psa 3 czy 8 letniego! [quote] Przecież to nie jest aż tak trudne - a wtedy mamy pewność, że pies nadaje się do hodowli, szczeniaczki mają papiery, a wcale nie muszą być sprzedawane za nie wiadomo jaką kasę (rodzice mają zaliczoną tylko hodowlankę bez żadnych większych osiągnięć). W tym momencie widać po prostu komu zależy na psach, na rasie itp a komu tylko na kasie![/QUOTE] A dla mnie jest to trudne, badź łaskawa nie robić tu za wyrocznie dobrze? I brawo, ze doszłaś ze nie zależy mi na hodowli a na pieniadzach! :roll: Jakbym chciala prowadzić hodowlę "dla dobra rasy" tobym sobie kupiła suczki. A ja wcale nie chcę prowadzic żadnej hodowli, mam pieska, pieska papierowego, i nie wiedze powodu dlaczego nie miałaby mi sie zwrócić częśc jego kosztów w kryciu, nie widzę w tym nic zdroznego ze za krycie dostaje sie pieniadze. Rozumiem ze z chwilą wyrobienia mu rodowodu i zaliczenia wystaw automatycznie przestaję w Twoich oczach lecieć na kasę kryjac nim? Przepraszam, że sie uniosłam,ale juz nie wytrzymałam. Opisuję coś, zadaję pytanie "co by było gdyby", zwierzam się ze swoich obaw a zamiast rzeczowej odpowiedzi dostaję bulwers jakiejś panny :shake:
  15. Witacie :) Jak w tytule - mam dwa łobuzy, jeden 16 miesiecy, drugi zaraz 4. Już jak był tylko jeden, to myslałam o jakimś szkoleniu dla niego, szkółce, moze agility, cos w ten deseń żeby ludzie się dziwili ze "York a też moze" :evil_lol:, ale że pies jest grzeczny, karny, a i czasu nie było, odeszło to w niepamięć. Obecnie jak do "stada" dołaczył drugi, obawiam sie że dwa psiaki - nawet małe - mogą mi włazic na głowę, poza tym nie bawią się tak jak mysleliśmy ze będą (tj miały się bawic ze sobą, a one oba chcą ze mną :wallbash: :lol: ) no i chciałabym zapewnić im jakąs rozrywkę żeby w domu były wymęczone ( biegać z nimi nie mogę bo zdrowie nie pozwala, a na zabawy brak mi pomysłów :oops: )...no wiec wrócił pomysł jakiejs szkółki, ale: a) czy ja dam radę na szkółce jednoczesnie z dwoma psami? Cos mi sie widzi że raczej nie? b) "w co się bawic?" Jaką formę nauki+zabawy zorganizowanej proponujecie w takim przypadku?
  16. Visenna

    koszt yorka

    Berek, oczywiscie że tak jest, ja wiem o tym! Dlatego jednego mam z papierem, a drugiego bez.... Jak kupowaliśmy Goofiego, to pan hodowca aż się zaperzył, jak powiedziałam że nie chcę go wstawiac, i niemal wymusił na mnie że będę i ze zrobię mu uprawnienia reproduktora. Tak był przekonany ze to bedzie champion. Ja sie na tym nie znam, ale już widzę, ze mały jak lezy na pleckach, to widać mu wszystkie ząbki przednie - tak jakby miał za krótkie fafle, pewnie to będzie jakaś wada zgryzu, zapytam sie przy następnej wizycie u weta. Ale chodzi mi o to, że kupujac psa z hodowli, przynajmniej wiem kogo pozwać do sądu, jesli on mi padnie w skutek jakiegoś genetycznego paskudztwa! Mam jakąs umowę kupna-sprzedaży, jakąs podstawę żeby powiedziec "ale" jesli bedzie sie wypierał, mogę mu zniszczyć reputację, mogę go załatwić!..a kupujac psa u kogos kogo zupełnie nie znam, biorąc go na gębę - co ja moge? Taka osoba odda psy rodzinie, a mi powie że ona nigdy Yorków nie miała i czego ja chcę. I jaki mam dowód że pies jest od niej? A tak prawdę mówiac - pomijając to co wyżej, to ten papier Goofiego to moj kaprys :) Chciałam mieć z papierem i mam ;)
  17. Visenna

    koszt yorka

    [quote]I jesli jakas panna yorkowa bez rodowodu bedzie chciala miec dzici z moim Nerusiem to nie bede odmawiac [/quote] Rob jak chcesz..obiecaj tylko że przed kryciem zrobisz mu wszelkie mozliwe testy na choroby genetyczne, test charakteru, i to samo z ewentualną suczka. I że zapewnisz, że właściciel suczki nie bedzie szczeniat sprzedawał z kartona stojącego na ziemi na giełdzie samochodowej, w deszczu albo co gorsza w zimnie.
  18. Visenna

    koszt yorka

    Oj Zetka Zetka...Sama mam nierodowodowego Yorka i jakkolwiek nie jestem za tym, zęby potępiać ludzi któzy rozmnażają nierodowodowe psy w dobryvch warunkach i z troską) to drugiego psa kupiłam juz z rodowodem, i powiem Ci - zmienisz zdanie, kiedy (czego bron Boze Ci nie życzę!) kiedyś trafisz na chore szczenie, lub szczenie z wadą tak poważną, ze uniemożliwiającą mu normlane życie. Wtedy zrozumiesz, po co rodowód. A żeby jeszcze bardziej zamotać :evil_lol: : Moj rodowodziak jest malutki, nie ma na razie żadnej adnotacji niehodowalny...chciałabym zeby był reproduktorem...wyjasnijcie mi, jeżeli odbyłby powiedzmy, jedną wystawę i tam sędzia uznałby ze jest z nim wszyskto ok, że nie ma wad, a ja nie miałabym ochoty robić wiecej wystaw, a i tak bym go rozmnazała, to czy szczenęta po nim muszą być zaraz wadliwe? Bo tak sugerujecie, ze szczenię porodowodowe musi być wadliwe, skoro rodzice nie wystawiani to musi byc powód tego - wada...a przecież moze byc tak jak piszę - rodzice ok, tylko własciciel nie miał cierpliwości do wystaw? Bo powiem szczerze - jeszcze za szczeniaka ok, mogę odbębnic te wystawy, ale za dorosłego psa? Przeraża mnie to trzymanie psa w długiej siersci, papilotowanie, walka z kołtunami, badz wydawanie fortuny na fryzjera, uczenie psa zeby nie zwracał uwagi na inne psty na wystawie, zeby był spokojny wtedy kiedy ja tego chcę,żeby biegał grzecznie na ringówce...gdyby tak mozna było obciać psa i zrobić hodowlankę obciętemu to jescze ok, nie ma sparwy, mogę spróbować , ale tak nie mozna...a ja nie dam sobie rady z taką pielęgnacją, zeby mój mały wyglądał jak jego tatuś Bakarat, to jest pewne! Zdecydowanie bardziej odpowiada mi szkolenie "domowe" -starcza mi że moj nierodowodowy psiak jest rz na dwa miech obcinany, ze siada na komende, podaje łapke, daje głos. tyle potrafie psa nauczyc, i taką mu mogę zapewnić pielegnacje. Nie mowię ze nie spróbuję, ale nie sądzę, zeby udało mi sie utrzymać psa w kondycji wystawowej, a skoro metryke ma, i nie miałby zadnych wad, to dlaczego go nie rozmnażać? Bo geny choroby to i tak ja musze we własnym zakresie u niego wybadac, sędzia na wystawie tego nie stwierdzi....
  19. Heh, a ja mam już dwa psy :D Starszy jest przytulaśny, ale w tym sensie że chce lezeć obok człowieka, ale "nie dotykaj, bo sobie pojdę". Oczywiście łazi za mna krok w krok wszędzie i potrafi być namolny jak chce się bawic. Poza tym karny i grzeczny, samodzielny, nie ma problemu z zostawieniem go samemu. A drugi pan ma na razie 3 miesiace i za wcześnie chyba mówic o jego charakterze :loveu:, ale na tyle co mogę powiedzieć teraz - przylepa, problem z zostawieniem go samemu, najchetniej nie schodziłby z rąk, tylko wiecznie łepetynka w górze i wpatruje się człowiekowi w oczy. Wywala brzuszek do drapania, pcha się pod rękę, i w ogole najszczesliwszy głaskany na rękach. Bardzo grzeczny, nie gryzie niczego poza swoimi zabwkami,a te też bardzo delikatnie. Na rękach u człowieka generalnie natychmiast zasypia. Niestety, obaj panowie to niejadki psiego jedzenia, najchętniej zamieniaja się karmami, ku mojemu utrapieniu :angryy:
  20. No i zobacz Libres co tam napisano..rasa przez nikogo nie uznana, tylko przez zwiazek hybryd...równie dobrze mógłby ja uznać związek ufoludków :/ Bo to jest zwykła mieszanka, hybryda, a nie zadna nowa rasa :/
  21. a ja nie dostałam :( wyślijcie mi tez! :lol:
  22. Bozesz Ty mój, co za chora baba! Chorkie! Se wymyśliła! bez kitu, ludzie, jak zobaczycie ze ktoś licytuje, to trzeba pisać maile do ludzi, uświadamiać ze bezczelna handlara robi ich w balona! Ożesz, ale się wkurzyłam, normalnie mam ochotę zadzwonic na policję i zgłosic ją jako oszustkę, bo przecież oszukuje ludzi, zadnej takiej rasy nie ma! Też sobie skrzyżuję owczarka z jamnikiem i powiem ze to jowczarek :angryy:
  23. [quote]Vici w twojej galerii na zdjeciu nr 72 jest york taki najmniejszy to miniaturka ??[/quote] No przecież nie istnieje coś takiego jak York miniaturka...
  24. [quote]albo choć przyznac order -Prostitutimilitari [/quote] :biggrina: :roflt: :megagrin:
  25. Jesli o mnie chodzi - mnie nie obraziła, bo obrażać też trzeba umieć :) Ale fakt, nazwała Was nieukami.
×
×
  • Create New...