Jump to content
Dogomania

Visenna

Members
  • Posts

    773
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Visenna

  1. [quote] Jesteś beszczelna [/quote] Chyba nieszczelna? :evil_lol: Bo jesli Ci chodzi o zachowanie, to nazywa się ono be[b]Z[/b]czelnościa :lol: A Ty masz urojenia że tworzysz jakąś nową rasę :roflt: Taak, wiem, nie karmić trola. Już nie będę, wybaczcie, ale stajnie mi podpalili i muszę odreagować :cool1:
  2. [quote]A To Komentarz Mojej Lili Na Wasze Opinie Chach[/quote] Czyy to ta z wiecznie wywalonym ozorkiem? Mowi "macie racje, gdyby mnie wyhodowano z głową i zadbano o rodowód zapewniający dobre geny, to miałabym teraz pyszczek zamknięty" ? Czy moze prosi, zeby ktoś powstrzymał bezpapierową rozmnażalnię? :angryy:
  3. [quote]moze wymieszac karme im w jednej misce ale kazdej po trochu?:P[/quote] Powybierają :/ [quote]Mozesz ewentualnie polac troche jogurtem, lyzka oleju, czy rosolkiem.[/quote] Jogurtu nie lubi duzy, rosołem polewałam dzisiaj i się krzywili..olej? Mieliby urazę przez miesiac do mnie :) Duzy jest już tak wycfaniony, że gdy miksujemy mu blenderem gotowanego kurczaka z marchewką na papkę i to mieszamy z chrupkami, to oblizuje chrupki i wypluwa... :/ Ale to nie tak że mu tak karma nie smakuje - on zawsze je coś dwa dni, gdy jest nowe. Po dwoch dniach nie chce spojrzeć już nawet na to, to nie jest tak ze karmię go na siłę karmą której nie znosi, pierwsze dni pałaszował az mu się uszy trzęsły, a potem się paniczowi znudziło. A mały się przy nim uczy. spróbuję zabierać miski, ale z doswiadczenia wiem, ze to ma marne szanse, robiliśmy tak kiedy w domu był tylko Loki - potrafił nie jesc przez 3 dni! Jadl tylko gdy go karmilismy w formie zabawy, tj rzucałam mu chrupki a on je gonił i łapał, ale to tez ledwo garsteczke. A moja mama ma miękkie serce, zaraz jakaś wątróbka do chrupek, żołądki...Mojej winy też w tym troche jest, bo jakoś tak nie leży mi żeby pies jadł tylko chrupki i nic poza tym sama nie mam ochoty jesc w koło tego samego. Niech już mają te domieszki smakowe, byle na litość Boską, żarli swoje, nie cudze :)
  4. To ja się podłączę, zeby nie zakładać nowego wątku. Mam dwa Yorki, jeden 16 miesięcy, drugi 3. Mały był i jest zywiony Royalem dla szczeniat, duzy Biomillem dla psów dorosłych małych ras. I tu następuje problem, bowiem panowie swoich karm kijem nie chcą tknąć, natomiast chętnie zjadają karmę kumpla! I tak mały je Biomilla, duzy Royala... i pytanie - co robic? Pozwolić małemu jesc Biomilla? Jak nie pozwole to nic nie bedzie jadł... A zeby ich rozdzilac przy jedzeniu - mam za małe mieszkanie,a poza tym moje psy mają zawsze pełne miseczki, jedzą kiedy chcą, bo o określonych porach to ich się nie zmusi... pomóżcie.
  5. Visenna

    koszt yorka

    A ja powiem tak: też myslałam, ze ciezko jest znaleźć w miarę tańszego Yorka z rodowodem. Swojego bezrodowodowca kupiłam za 700 zł. Przedwczoraj w nocy kupiłam rodowodowego, za 1650, pan spuścił cenę z 1800. Uważam ze to rozsądna cena, bo pan hodowca twierdzi że mały bedzie doskonałym reproduktorem. Coż, pojezdziemy na wystawę i sprawdzimy tę teorię :) Dodam, ze z hodowli to ja znam Bakarata i koniec, a małego kupiliśmy praktycznie z "pierszej lepszej" hodowli - ogłaszali sie na allegro ze pozostał im jeden szczeniak, pojechaliśmy, obejrzeliśmy pieska i..jest :) Konkluzja? Wcale nie trzeba siedzieć w tych hodowlach, wcale nie trzeba mieć znajomosci...wystarczy zagadać z hodowcą, uczciwie powiedzieć że taka cena to dla nas za duzo. Hodowca też człowiek, on doskonale wie że my wiemy, że cokolwiek się nie sprzedaje to zawsze daje się cenę wyższą niż ta za którą naprawdę chce sie sprzedać. To normalne przecież.
  6. Oo, rozwijajcie ten watek proszę! Mam 3 miesięcznego łobuza, jego metryczkę i chcę go wystawiać, ale jestem TOTALNIE, DOKUMENTNIE, od początku do konca ZIELONA! Nie wiem nic, poza tym że trzeba go zaszczepić i odrobaczyc, a z metryczką udać się zdaje się do ZK. Hodowca mi nie doradzi raczej, bo jest z Legionowa, a ja ze Szczecina...ktoś ze Szczecina wystawia swoje Yorki i zechciałby mi może słuzyć radą? :)
  7. Goofie Park Ridge ur 19.11.2007, czasami w tle Loki :) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/147/653b65f47c8e43be.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images28.fotosik.pl/160/305a551b55385af3.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/145/3f2d025fb7277b96.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images29.fotosik.pl/159/9246042c52602373.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images31.fotosik.pl/147/42650c450cb414b6.jpg[/IMG][/URL]
  8. Aaa..w zaawansowanych trzeba było :)
  9. Mógłby mi ktoś zmienić tytuł wątku na "Galeria Lokiego i Goofiego"? Bo ja nie mogę
  10. Tak, chodzi o klatkę, taką plastikową, transporterek. Problem w tym, że nie mam mu co włożyc - one w kojcu miały tylko jakąś szmatkę, nic nam właściciel nie dał z zapachem matki - pewnie go nie potrzebowały, były (szczeniaki) we dwójkę. I wyszło teraz tak, że małego uspokaja mój zapach, przy mnie się kładzie i śpi..cały dzien noszę chusteczkę pod bluzką, włożę mu wieczorem w transporterek, ale chyba to niewiele pomoze, bo juz próbowałam i nie działało to na niego specjalnie.. Ten transporterek to tylko do spania się nadaje, tam się nie zmiesci miska czy posłanko, tam się mieści kocyk jakiś i pies :) No nic, jakoś to przetrwamy, dziś w nocy tez długo płakał, ale wkońcu dał za wygraną :)
  11. Loki się Goofcia boi :) Tzn, toleruje go, nawet się bawi z nim chwilami, ale generalnie jak Goofie chce zabawkę to Loki, natychmiast mu oddaje, Loki nie da się powąchać Gofiemu z tyłu na chiny i jak Loki gdzieś leży a przyjdzie Goofie, to Loki się ewakuuje :) Mam problema: dzis na resztę nocy zapakowałam Goofa do haltera (jego pierwsza noc) - strasznie rozpaczał! Wył szczekał, piszczał chyba ze 2 godziny..potem odpuscił i moze ze 3 godz dał pospac...dziś też muszę go do haltera, bo ma 3 miesiace i nie wychodzi, w zwiazku z tym leje gdzie popadnie, wiec w nocy musi być zamknięty...obawiam się ze znów będzie koncert, a nie wiem czy dobrze robię - u hodowcy był w kojcu z siostrą, ale reszta psów była w klatkach,więc nie wiem czy wcześniej on też nie był w klatce...czy ja mu lęku separacyjnego nie pogłebię? Mam go od wczoraj, i musze powiedziec że mały żąda wręcz kontaktu z człowiekiem, cały czas chce być na rękach, cały czas się w oczy wpatruje...najgorzej ze upodobał sobie mnie i na krok mnie nie puszcza, jak leze na tapczanie to kładzie się na moich kapciach koniecnzie (z aznaczam mam go od wczoraj, od 23!). To pewnie przez to, ze w aucie 7 godzin jazdy mały wymiotował i ja cały czas z nim siedziałam z tyłu..nie wiem, zamykać w halterze, przeczekać te protesty? ( głos to on ma donośny, aż uszy bolą...)
  12. Przedstawiam Wam: Goofie Park Ridge, po Piccolo Bakarat i Emmy Liberi Gaias, trzymiesięczny Yorkshirre terrier, którego przywiezliśmy wczoraj z Legionowa :) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/145/3f2d025fb7277b96.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images29.fotosik.pl/159/9246042c52602373.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images23.fotosik.pl/159/6c1b4cd602d4c74b.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images28.fotosik.pl/160/305a551b55385af3.jpg[/IMG][/URL] I z przyszywanym braciszkiem Lokim [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images23.fotosik.pl/159/daa4e1a1ab5fc28c.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images23.fotosik.pl/159/c293ec03b5fdfc3b.jpg[/IMG][/URL]
  13. [quote]Czy któraś z Was ma królika i może się wypowiedzieć jak wygląda duet jork-kióik?[/quote] A no tak :) : [url]http://picasaweb.google.pl/lh/viewPhoto?uname=Vis.i.Loki&aid=5161621469971979393&iid=5161621697605246178[/url] [url]http://picasaweb.google.pl/lh/viewPhoto?uname=Vis.i.Loki&aid=5161621469971979393&iid=5161621753439821042[/url] [url]http://picasaweb.google.pl/lh/viewPhoto?uname=Vis.i.Loki&aid=5161621469971979393&iid=5161621796389494018[/url] I wspolnie wcinają banany :)
  14. Biały szczurek! :loveu: Sliczny :loveu:
  15. Dzis w nocy obudziłam się, ni stąd ni z owąd, o 3 godzinie. Obudziłam się tak sama z siebie, nie obudził mnie ani hałas, ani nic z tych rzeczy. Otworzyłam oczy, polezałam jakieś 10 sekund i pomyślałam ze coś jest nie tak z moim psem. Leżąc w ciemności nasłuchiwałam chwilę - i rzeczywiście, słyszę jak Loki się oblizuje, mlaska. Znam ten objaw - albo jest mu niedobrze i będzie żygał, albo coś go boli. Zapalam światło, patrzę na dół, a tam leży mój pies, zamiast na swoim posłanku, to przy moim łóżku, leży, oblizuje się i trzęsie. Oho - myślę sobie - trzeba wstać. Wstałam, a on przytulił mi się do nóg i do drzwi ciągnie. Ubrałam się w pośpiechu, nie nadążyłam za nim na klatce, czekał na dole i jak nigdy szczeknął, zeby mu otworzyc drzwi. Otworzyłam, wypadł jak z procy pod najbliższą brzózkę i zwalił klocka z odgłosami jak regiment wojska. I potem jeszcze dwa razy - wniosek? Cos mu potężnie zaszkodziło, ma biegunkę. A do czego zmierzam - do tego, ze mój pies, kiedy go cos boli, budzi mnie telepatycznie chyba! To nie pierwszy raz, kiedy budzę się w nocy bo wiem, ze coś sie dzieje z moim psem. Zawsze kiedy coś mu dolega i musi wyjść w nocy to mnie budzi, ale co dziwne - on nie wydaje najmniejszego dzwięku, nie wspina się łapkami na łożko - on leży pod łożkiem i czeka, a ja ZAWSZE sie budzę! Jak on to robi? Tylko raz się zdażyło, ze nie zdołał mnie dobudzić - tzn obudziłam się, ale byłam po imprezie i zignorowałam go ze zmęczenia, i musiał biedny narobić w domu...ale fakt zaistniał, obudził mnie, tyle że go olalam. Normalnie przesypiam całe noce bez budzenia się, budzę sie tylko wtedy, gdy mojemu psu coś dolega! Skąd wiem przez sen, że go boli? Jak on mi przekazuje "obudz się proszę bo jest mi źle, muszę wyjść"? Powtarzam - on nie wydaje najmniejszego dźwięku (poza oblizywaniem się, ale to jest bardzo cichutkie takie mlaskanie, trzeba się wsłuchać żeby usłyszeć), on się wtedy tylko kładzie blisko mnie pod łożkiem... Czy mieliscie coś takiego z Waszymi Yorkami? Lub z innymi psami? Taką telepatię, że budzicie się bo czujecie, ze coś nie tak z Waszym psem?
  16. [quote name='"Berek"']Yorek... Stosunkowo łatwo zamyka się w sobie. [/quote] A po cyzm pozna ze sie zamknal? Jak to sprawdzic?
  17. [quote] Mimo wszystko obserwowanie miotu juz podczas ciazy suki (no nie moge, znowu sie usmialam [/quote] No, podczas ciaży to było raczej obserwowanie suczki ;), ale chodziło mi o to że już wtedy pilnowałam mojego psiaka. Masz do tego prawo - ale nie myśl sobie, że ja dzwoniłam i zapowiadałm się "z wizytacją" ;) bo wtedy nic prostszego jak mnie oszukać, podstawić psa itd itp. Ja obserwowałam suczkę zanim jeszcze właściciele wiedzieli że chcę od niej szczeniaczka :) Znałam ojca piesków. Znałam wszystkie Yorki które mieli. Poprzez kolegę mojego który tam bywał, wiedziałam jak psy są hodowane, jak traktowane, kiedy bywają u weta i po co. Wbrew pozorom, ale obserwacja tegho np. jak właściciel traktuje psy kiedy jest z nimi na dworzu, również daje nam kolejnego puzla do układanki o tym, jakim jest człowiekiem. I w swietle tego obrazu, stworzonego z dzisiątków obrazków podpatrzonych za pozwoleniem, ale najczęsciej w niewiedzy hodowcy, mozna zadecydować czy nas przy kupnie szczenięcia oszuka, czy też nie. [quote]BTW w sumie może warto - bardzo interesujące forum.[/quote] Juz się rejestruje :)
  18. [quote][url]http://psysportowe.pl/forum/index.ph...&threadID=1211[/url] [/quote] "You are not allowed to enter this page. You do not have the required access rights to enter this page." :( Szkoda, chciałam sobie poczytac
  19. [quote]Oj, nie gniewaj sie, Visenna, ale usmialam sie po pachy [/quote] Nie bardzo rozumiem czemu mam się gniewać :) No chyba że nawiązujesz do tego, o czym mnie tu juz nie raz próbowano przekonac, ale o tym rozmawiać mogłabym z kims kto to robiłby ze mną, a nikt z Was nie był przy tym. A człowiek sam decyduje komu moze ufać, i jesli ufa to widać ma ważne podstawy. A jak wytłumaczyć innym, ze daną osobę znam dobrze i dlatego ufam? No nie da się - musilibyście sami tę osobę poznać i zdecydować czy mozna czy nie :) Dlatego ten temat pomijam - wiem ze nie zostałam nijak oszukana, wiedziałm ze biorę psa bez papierów i wiedziałam o jego cenie. To była moja decyzja, ile chcę zapłacić, choc w sumie jak popatrzeć chocby na allegro, to kupiłam swojego psa dość tanio. Wkurza mnie tylko jedno - że ta rasa jest taka popularna i stąd te ceny, czy to rodowodowych szczeniat czy nie...mówcie co chcecie, ale założe się że jak rynek nasyci się tymi pieskami tak jak kiedyś pekinczykami czy ratlerkami, to cena spadnie conajmniej o 1/3. To sie dało zauważyc w niejednej modnej rasie. Ale cóz - to ze ludzie chcą zarobić to chyba normalne. [quote] Ale dziwi mnie właśnie fakt że 3 suczki z jednego miotu i dwie identyczne a ta jedna całkiem jakby inna,czy to jest możliwe? [/quote] Moze wyczuli kasę i podłożyli szczeniaczka dodatkowego od innej suczki? moze być sporo wytłumaczeń. Czekamy na zdjecia porównawcze :)
  20. Ja tam jestem konserwatywna, i wolę "zwykłe Yorki" ;) , ale nie powiem, im więcej tu oglądam psów Migotki, tym bardziej sie zaczynam przyzwyczajać? Moze przekonywać - do Biewerów :) Ale ten kot w Twoim awatarze Mraulino też mnie zauroczył...tak offtopowo - to jakaś rasa jest? Pytam bo na kotach z racji alergii się nie znam, a szkoda, bo koty kocham...
  21. [quote]No i poziom umysłowy tej pani...........[/quote] Poziom? Ja bym to inaczej nazwała.. Cały świat jej mówi że cos jest białe, a ona uparcie twierdzi ze czarne i jeszcze sobie wymysla rózne zdarzenia na popracie swej tezy...takimi zachowaniami sie ce****ą nieleczeni jeszcze przyszli lokatorzy zamkniętych odddziałów szpitalnych :diabloti: Swoją drogą chetnie bym zobaczyła te listy gratulacyjne od niemieckich hodowców czy skąd tam - przeciez to była najprostsza droga do przekonania nas do swojej racji, pokazac dowód tego że gdzieś na świecie ktos uznał że ona ma racje. Dziwne że na to nie wpadła, zeby to tu zamieścić. Ale dość o niej. Migotko, Ingbert jest cudniasty :) Mnie się Biewery nie podobają specjalnie, ale on jest śliczny. Ale powiedz, na zdjeciach widać śnieg, czy szadź - ile było stopni? Nie ubierasz go w takiej temperaturze jeszcze?
  22. [quote]Visenna jak kupujesz maleństwo 2-miesięczne sama byś nie rozróżniła. [/quote] Kupiłam 6 tygodniowego i rozróżniłam ;) Cały wic w tym, że nie kupiłabym bezrodowodowego psa od osoby totalnie sobie nie znanej po prostu - ja, wiedząc o podwyższonym ryzyku kupna psiaka bez papiera, obserwowałam cały miot jak suczka jeszcze była w ciąży, a wyszukiwałam potencjalnego "dostawcę pieska" tylko wśród swoich przyjaciół, ewentualnie przyjaciół przyjaciół. Znajomi już odpadali, bo mozna liczyc że przyjaciel Cie nie oszuka, ale znajomy już owszem. Do czego zmierzam - jak się chce kupowac niezgodnie z przyjętą regułą, to trzeba wtedy przynajmniej mieć oczy dookoła głowy, żeby nie dać sie właśnie oszwabic :) Najgorzej jest jak pada decyzja "chcemy Yorka!", zaglada sie do internetu i bierze pierwsze z brzegu, bo "super mini śliczne laleczki". A potem na spacerze słyszę "a pani to w ogóle York? Ale to z tych dużych, a nie miniatura?" Pomijając to czy mój pies to York, czy tylko w typie, jak bardzo spełnia wymagania wzorca ( a spełnia, poza paroma wadami typu klapnięte uszko) to wkurza mnie, że nawet jesli ludzie planują kupno psa bez papierów, to mogliby choć ksiażkę otworzyć i dowiedzieć się jak on powinien wyglądać, a nie potem "znawcy rasy" wmawiają mi że mój to za wielki, bo waży 3 kilo, a ich 1,50 pokurczonego biedaka z kocim grzbietem to czysta rasa. Naprawdę, mam dość uswiadamiania ich, że oboje mamy yorkopodobne, z tym że mój niestety bardziej jest zbliżony do wzorca, a i pewnie zdrowszy... Po prostu kupują psa, totalnie nie wiedząc jaki on powinien być i uparcie twierdzą że jest rasowy, choć pies przypomina skrzyzowanie z jaminikiem, pekińczykiem, czy Bóg wie czym. To już oczywiscie tak ogólnie, a nie w odniesieniu do teściowej, która występuje w tym wątku ;) Ja mam dla niej naprawdę Szacun, że kocha swoją psinkę nawet jesli sie okaże że koło Yorka to ona nawet nie stała.
  23. Nieźle, 7 stów za psiaki, które ledwo Yorka przypominają..fiu fiu, ależ naród mamy naiwny. BTw. Dobrze, że teściowa kocha psinę mimo tego co moze z niej wyrosnać i mimo tego, ze ją naciągnięto (teściową, nie psinę ;) ). Całe szczęście!
  24. Ksiązeczkę zdrowia psa MUSISZ dostać, a nie możesz...jeśli hodowca był u weta, to psu na 100% założono książeczkę, wiec jakim prawem masz jej nie dostać, skoro to książeczka TWOJEGO psa z JEGO WPISAMI co mu podawano? Nie dostaniesz jej tylko wtedy, kiedy hodowca u weta nie był, bo nie był u weta czyli książeczki nikt nie wyrobił, czyli jej zwyczajnie nie ma... Szczepienia, odrobaczania - masz prawo tego wymagać, ale zależy w jakim wieku szczenię odbierasz, bo rózne rzeczy robi się w róznym wieku...nie wiem dokładnie jak to jest, ale chyba przy np 7-tygodniowym szczeniaczku to za duzo tych szczepień nie bedzie, bo psiak za maly jeszcze na cokolwiek. Ale np przy odbiorze 4-5 miesięcznego szczeniaka, powinnaś wręcz żądać wpisu kompletu szczepień. jeśli ich nie ma, zaczy że hodowca "średnio" dba o swoje psy. Oczywiście nikt hodowcy do robienia szczeniakowi tych szczepień nie przymusza i prawem to chyba nakazane nie jest, ale kazdy szanujacy sie hodowca ( również ten "pseudo", hodujący bez papierów) odwiedzi ze swoimi szczeniakami weta chocby raz, zanim je puści do ludzi. Ja jak kuowałam swojego bezpapierowego psiaka, to dostałam jego książeczkę zdrowia, kocyk, zabawkę, karmę i rożne np kaszki, którymi był karmiony
  25. Wracając do tematu...chwilę przed Sylwestrem byłam u nas w Szcz-nie w hipermarkecie Real, a dokładniej mój TŻ był w Media Markt, a ja czekałam na niego między wyjsciem z hipermarketu, a wejsciem do Media. W drzwiach, a właściwie pomiędzy nimi, do takiej rury przy ziemi był uwiązany spory kundelek. Pies był w kagańcu, na dodatek z czerwonymi wstawkami, pewnie miało to oznaczać że gryzie. Jak wchodziłam - wystraszyłam się go,ale przystanęłam, dając się obwąchać. Potem stałam i obserwowałam go. Biedne stworzenie - inteligentny inaczej właściciel wpadł choć na tyle, żeby go uwiązać między drzwiami, a nie na mrozie na zewnątrz, ale co z tego? Boże, serce mi się krajało jak na niego patrzyłam. Pies był uwiązany tak, że jak wyciagnął długość smyczy to akurat drzwi mogły mu przyciąć nos. Bał się każdego wchodzącego i wychodzącego, ale jednocześnie koniecznie chciał sprawdzać czy to nie "jego człowiek". Kulił się więc i odbiegał, by potem w odruchu desperacji spróbować podbiec i niuchnąc tył człowieka. Za kazdym otworzeniem drzwi ciagnął i próbował się dostac do środka. Wspinał się po szybie na tylne łapy. Rura, do której był przywiązany, była na wysokości mniej więcej połowy łydki, wiec przełaził nad nią, pod nia, cudował, plątał smycz, chwilami bałam się że się udusi! I to rozpaczliwe wąchanie każdego w poszukiwaniu pana...założę się że właściciel był przekonany że dla pieska to zwykłe "zostań"...a ja serio, płakać mi sie chciało jak widziałam tę bezradnosc zwierzęcia, tę panikę. Siedział grzecznie moze pierwsze 10 min - obserwowałam go 40 min i juz chciałam go odwiązać ( wbrew czerwonemu kagancowi okazał się miłym choc mocno wystrachanym psem) i iśc do obsługi przez megafon przypomnieć debilnemu właścicielowi że to juz 40 min i że ten pies zaraz zejdzie na zawał, ale wyszedł mój TZ a on nie jest z tych roztkliwiających sie, zapakował mnie do auta i pojechaliśmy do domu... odjeżdzałam, a pies nadal tam siedział. W cieple, krzywda mu sie olbrzymia nie działa - ale jak widziałam jak rozpaczliwie szukał właściciela, z jaką rozpaczą obwąchiwał każdego przechodnia, nawet tego który przechodził jak najdalej od niego! Do tej pory jestem wsciekła, gdyby jego właściciel nadszedł za czasu mojego "czatowania", usłyszał by ode mnie parę miłych słów, tego jestem pewna. Zrobiłabym mu awanturę jakiej swiat nie widział. Co to za pomysł zabierać psa na zakupy sylwestrowe czy świateczne, które potrafią trwać ponad godzinę! Niestety - nie przyszedł. Ja swojego psa zabieram ze sobą jak idę do sklepu, ale zawsze wchodzę z nim na rękach - czy to spozywczy, czy apteka. Jeśli mnie wypraszają - rezygnuję z zakupów, zmieniam sklep. Mokro, brudne łapki? Trudno, mam czarną kurtkę, przepiorę ja po powrocie. Też uważam że pies, nawet mimo spacerów regularnych, woli iść z panem do sklepu niż zostać w domu, ale nawet jeśli zabieram go na spacer do sklepu z tzw. "lenistwa", zeby połączyć spacer z porannymi zakupami dajmy na to, to nie wyobrażam sobie zeby przez mój brak czasu pies został narażony na takie katusze. Tamten biedak myslał, że go porzucili... :( Mamy duzego psa, nie można z nim na ręce i do sklepu? - nie bierzemy go! Albo bierzemy znajomego, który z psem przed sklepem zostanie...
×
×
  • Create New...