-
Posts
773 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Visenna
-
[quote]Nie rozumię dlaczeko bez rodowodu nazywa się kundlem.[/quote] Dlatego ze nie masz żadnego dowodu że ten pies pochodzi od tych rodziców których Ci pokazano. Nie mozesz w żaden sposób tego udowodnić. Choc prawda jest taka że i pod metrykę mozna pewnie podłożyć zupełnie inne szczenię... To tak samo jak Jan Kowalski bez dowodu osobistego nigdzie nie jest w stanie udowodnić że jest Janem Kowalskim. Kundel to nie tylko pies wielorasowy, to także pies którego rodziców nie ma nigdzie udokumentowanych, i który sam nigdzie nie jest udokumentowany. A rodowód jest udokumentowaniem. Ale zgodzę się z Tobą że określenie "kundel" nie do konca jest trafne, o wiele lepsze jest "pies w typie rasy" bo biorąc pierwszego lepszego Burka z wioski i mojego psa z awatara i stawiając je koło siebie nie mozna powiedziec ze nie ma między nimi róznicy przecież, czymś ten moj "kundel" sie różni od takiego wioskowego, który właściwie żadnej rasy już nie przypomina.
-
[quote name='bascha.p']Faktycznie to przejezyczenie z tymj yorkowatym bo yorkopodoby jest psem jak i sam york mialam na mysli poprostu nie lubie okreslenia kundelek mialo byc yorkopodobny! Do jakiego procentu i jaki ma byc york bez rodowodu po yorkach po 100% yorkach to jest york z papierami czy bez. Dla twojej informacji powiem ci ze kupilam yorka z rodowodem genetycznie uszkodzonego zyl mi 3miesiace umarl mi na rekach! Zglaszalam gdzie sie dalo i co i nic! Ile udalo sie wam pozamykac pseudohodowli? ani jednej prawda i poki psy maja sie dobrze sa dobrze traktowane nie zrobicie nic I nie mow powiedzcie Jej bo nie mam 25lattylko raz tyle byscie mi cos mowili i tlumaczyli ja wam moge Wam wytlumaczyc i to bardzo wiele.Na wystawach choc nie wystawiam przebywam 5lat znam tajniki wystaw widze i slysze co sie dzieje .Robcie kazdy co chcecie kupujecie co chcecie bierzcie nawet psy ze schroniska to wasza sprawa tylko przestancie obrazac ludzi nazywajac ich psy kundlami! a przedewszystkim sie wymadrzac i udawac jakobyscie zycie i hodowle psow znali od poszewki macie czesto po jedym psie yorky byc moze i uwazacie zescie pozjadali wszystkie rozumy! Nie zycze sobie byscie mnie obrazali i mi cokolwiek tlumaczyli! a juz mnie trafia jak slysze schrosniska one sa i beda poki sie nie zmieni u nas prawo.i zasady w nich panujace.[/QUOTE] Ty przede wszystkim moze zmień ton, dobrze? Bo ja do Ciebie spokojnie i grzecznie, i nie życzę sobie krzyków w odpowiedzi...Nie masz 25 lat? To dobrze, bo ja też nie mam. Nie mam nawet 27, a więcej, a takie licytowanie się wiekiem to często domena ludzi bardzo młodych, którym sie wydaje że są nie wiadomo jak dorośli. Poza tym dorosła osoba szanuje swojego adwersarza, co przejawia sie choćby w pisaniu zaimków osobowych wielką literą ("Twojej", "Ci", et cetera) Używateż znaków przestankowych... To raz. A dwa - co to za atak? To jeszcze do mnie, czy już ogolnie? Bo jak do mnie, to przeczytaj sobie mój post jeszcze raz, tylko tym razem ze zrozumieniem. Pies rodowodowy umarł Ci na rękach? Cóż, to że sie kupuje psa z rodowodem, nie zwalnia od myslenia i nie oznacza że mozna sobie kupować beztrosko w ciemno. Wśród hodowców psów rodowodowych także zdażają sie pseudohodowcy i oszuści ale to zapewne wiesz, skoro "Na wystawach choc nie wystawiasz przebywasz 5lat znasz tajniki wystaw widzisz i slyszysz co sie dzieje" [quote] I nie mow powiedzcie Jej bo nie mam 25lat[/quote] Aha, czyli tylko do kobiet 25 letnich mozna mowic "ona", "jej"? Dobrze wiec - pokażcie "jemu" :cool1: ;) Przepraszam, nie wiedziałam że jesteś innej płci niż damska :eviltong: Dobra, koniec tych żartów. [quote]Nie zycze sobie byscie mnie obrazali i mi cokolwiek tlumaczyli! [/quote] Cóz..z obrazaniem to odczucie subiektywne, nie uważam zebym Cię obraziła swoim poprzednim postem, był bardzo stonowany i grzeczny. Natomiast z tym tłumaczeniem - "droga wolna, nikt nie trzyma, tam są drzwi"
-
[quote name='bascha.p'] Pies to pies czy yorkowaty czy yorlk bez rodowodu ale to york![/QUOTE] No sama sobie zaprzeczasz, bo jak nazwa wskazuje Yorkowaty jest Yorkowaty, więc nie może być Yorkiem... Sama mam psa bez rodowodu i tez uważam że jesli jest identyczny jak rodowodowe to mozna go nazwac Yorkiem bez rodowodu a nie kundlem, ale jeśli identyczny eksterierowo, psychicznie, wagowo etc. A Yorkowaty to pies który ma tylko parę rzeczy podobnych jak rasowy York. Pokażcie jej moze linka do tego Yorkowatego pieska w schronisku, ciekawe czy go nazwie Yorkiem. Swoją drogą ciekawe jak wyznaczyc od jakiego procenta krwi kundla mozna przestac uważać ze pies to York :roll: [QUOTE]i na koniec powiem wam mam 2 psy rodowodowe ale nastepnego kupie bez a dlaczego dlatego ze szkoda kasy jak sie psow nie wystawia moge miec to samo za pol ceny! Amen!i czy kiedykolwiek ja i inni beda te psy rzomanazac to jest mnoja i tylko moja sprawa![/QUOTE] Kupuj kupuj, to Twoje święte prawo...tylko módł się, żebyś nie trafiła tak jak ja, na pieska z początkiem zapadania tchawicy..to mój drugi York bez papierów i do tej diagnozy byłam gorącym zwolennikiem psów bez rodowodu, zwłaszcza takich jak mój, z dobrej, kochajacej domowej hodowli. Teraz nadal uważam ze zle nie wybrałam, ale zaczynam dostrzegać tę malenką szansę, ze pies z rodowodem dawał by mi 15 % mniej szansy że zapadnie mu się tchawica, choć to że temu sie zapada wcale nei musi byc wynikiem złego dobory genetycznego. Ale nie dziwię Ci sie, człowiek to takie zwierzę ze jak się na własnej skórze nie przekona to nie uwierzy. Ale czy jesteś gotowa na te rozpacz, kiedy moze się okazać ze Twoj psiak ma przed sobą niewiele życia? Bo mi się robi niedobrze na samą mysl że choroba mojego maluszka mogła by postępować dalej!
-
York w sklepie - przepisy prawne, bardzo proszę o pomoc.
Visenna replied to owczarnia's topic in Yorkshire terrier
[quote name='madziasto4'] Owszem, zakaz wprowadzania jest, natomiast nie ma zakazu wnoszenia, a ja to wykorzystuję, jeśli zachodzi taka potrzeba.[/QUOTE] Ja też! :happy1: :cool2: :thumbs: :kciuki: -
York w sklepie - przepisy prawne, bardzo proszę o pomoc.
Visenna replied to owczarnia's topic in Yorkshire terrier
Nie no, ja na spozywkę z psem też nie włazę, jednak mam taką blokadę wewnętrzną. Zreszta na spozywce są ręce potrzebne ;) -
York w sklepie - przepisy prawne, bardzo proszę o pomoc.
Visenna replied to owczarnia's topic in Yorkshire terrier
[quote]rozumiem ze są psy i yorki ale dlaczego mają robić wyjątki...[/quote] No właśnie dlatego że Yorki są innych gabarytów niż inne psy i nie są w stanie narobic takich szkód jak dajmy na to bokser, kiedy są trzymane na rękach. Zresztą dotyczy to wszystkich miniaturowych ras, a także kundelków ważących nie więcej niz te 3 kilo. Nie mozna tej znaczącej róznicy nie zauważać, bo ona istnieje! Sory, to nie wina włascicieli Yorków że ich rasa została tak poprowadzona, ze w większosci się ją nosi na rękach i argument nierównego traktowania wobec włascicela doga jest wg mnie smieszny - nikt nie kazał kupowac doga, jak sie chciało łazić z pieskiem po sklepach trzeba było wziać Chichuachua. Jakoś właściciele mastifow nie podnoszą protestow że sweterki robi się głownie dla Yorkow a nie dla ich psów, a to tez dyskryminacja, prawda? Po prostu - z posiadania małej kieszonkowej rasy wynikają pewne przywileje i tyle. Duze rasy też mają swoje przywileje tyle ze inne. Dlatego moim zdaniem rozgraniczenie York na rekach w sklepie - tak, dog na nogach własnych w sklepie - nie, ma dosć duzy sens. Dlaczego ma być "po równo"? Moj pies nie narobi zadnej szkody w sklepie i nigdy nie zrobił, dlaczego mam "płacic" za to że ktos nie jest w stanie wziać bernardyna z brudnymi łapami na rece? Yorka schowam w torbie dla niego i nawet nikt nie będzie wiedział ze go mam - właśnie dlatego mają robić wyjątki, bo nie mozna porównywać mozliwosci kontroli zachowania małej rasy i duzej ( znaczy mozna, ale 90% psów w okolicach hipermarketów niestety nie jest idealnym przykładem książkowego posłuszeństwa) -
York w sklepie - przepisy prawne, bardzo proszę o pomoc.
Visenna replied to owczarnia's topic in Yorkshire terrier
Olciaaa, ale Twoje wyliczanki to mają sens w przypadku dużych ras, a nie w przypadku Yorków jak w temacie. Żadna staruszka nie padnie na zawał jak na nią York skoczy, pomijając już tak oczywistą sprawę jak to, że u mnie York jest ZAWSZE! na rękach, więc nawet jakby się mocno przeraził, to nie ucieknie mi. Nigdy nie puszczam psa w sklepie, bo nigdy nie wiadomo kiedy mu przyjdzie do głowy podnieść nogę, wiec zawsze na rekach! ( no wyjątek stanowiła ostatnio NOMI, gdzie 45 min czekalismy az zjawi sie pan Andrzej z dzialu farb, a i tak sie nie zjawił i pomógł nam obcy klient :/ wiec postawiłam psa z czystą satysfakcją bo juz mi ręce omdlewały, ale i tak go pilnowałam, on zresztą nic nie chciał zwiedzać tylko leżał przy mojej nodze). O ile jeszcze rozumiem że do spożywczych nie chcą wpuszczać, bo raz że ludzie mają komunistyczną mentalność że pies w sklepie to brud, syf, zarazki etc, a dwa że faktycznie nie każdy dba o swojego psa tak jak ja i ktoś moze np wejść z zapchlonym Yorkiem, bądz Yorkiem z chorobą skóry (wątpliwe bardzo, ale zdażyc się moze jednak), tak sklepy meblowe, odzieżowe, budowalne i kazde inne gdzie nie sprzedaje sie żarcia mają mnie wpuszczać z psem bez żadnej łachy! W koncu on nie spaceruje sobie między pólkami. Duze rasy to co innego - Onka na ręce sie nie wezmie, a spacerujacy dog czy bokser po sklepie z kapiącą sliną z pyska mnie też by raził, bo jak słusznie zauwazyłas, brudne łapki, mozliwosć wystraszenia czy nawet pogryzienia kogos - nie zapominając o obsikaniu. -
York w sklepie - przepisy prawne, bardzo proszę o pomoc.
Visenna replied to owczarnia's topic in Yorkshire terrier
[quote]ja się zastanawiałam właśnie czy wpuszczą mnie do Leroy Merlin, ale go jednak nie wzięłam (; [/quote] Wpuszczą :cool3: Merlina, Castorame(x2), Nomi i Węglobud mam przećwiczone, bo teraz mam remont w domu i nie ruszam sie prawie nigdzie bez psa i nawet nie probowali mi burknąc, z tym ze zawsze pies na rekach. Natomiast nie wpuszczą Cię do Urzędu Miejskiego - ostatnio taki stary dziadyga kazał mi wyjść. Wkurzyłam sie i mu powiedziałam ze mój pies jest czystszy od niego i że nie szanują petenta :D Tez by mu przeszkadzał pies u mnie na ręku... [quote] Słyszałam, że wg. belgijskiego prawa właściciel mieszkania nie może ingerować tak dalece, w życie osób wynajmujących, a mimo to wielu właścicieli w umowie najmu pozwala sobie umieścić wiadomość, iż nie wyraża zgody na zwierzęta. [/quote] W Polsce też tak robią...i też nie wiem na ile zgodnie z prawem, ale osobiscie gdybym miała wynajmować komuś swoje mieszkanie, to też zaznaczyłabym że raczej bez zwierząt, bo to ja potem będę musiała naprawiać ewentulane szkody. Jesli pies bedzie szczekał całe dnie, to też sąsiedzi przyjdą do mnie a nie do wynajmujacego na skargę - wiem cos o tym bo moj TZ wynajmuje mieszkanie w wawie i prawie ciagle go nie ma w nim - jak zalało lazienkę to sąsiezi momentalnie powiadomili dziadka od którego wynajmuje. Dzieci to co innego, no nie mozna przecież porównywać dziecka do psa, dzieci sie ma bo to wyższa potrzeba, a psiaki się ma dla przyjemnosci.. -
A ja jeszcze o nauce czystosci. Otóż moj 10-miesięczny psiak, który od dobrych 3-4 miesiecy załatwiał się elegancko na dworzu o nie było z nim żadnych problemów, mógł spokojnie zostać do 7-8 godzin w domu i wytrzymywał, zrobił mi wczoraj niemiłą niespodzianke. Otóż mam w domu remont - wykładzina w kuchni zamieniona została na kafelki, zmieniamy tapety,malujemy sufit, kafelkujemy łazienkę. No i wczoraj rano patrzę, a tu w kuchni na kafelkach kałuża.... Uznałam ze moze przegapiłam w tym rweteście budowalnym potrzebę psa wiec machnęłam reką. Potem pies miał spacery jak zawsze i wieczorem znów kałuza! Trochę sie zaniepokoiłam, a dzis rano...dzis rano pies już o 5.50 próbował staranować moje harmonijkowe drzwi żeby dostac się do kuchni, ale nie udało mu sie wyjsc. Wrócił spać i wyszedł z mamą ok 7-8. A o 10.00 w kuchni kałuża! Potem juz doplinowałam go, wychodziłam troche częsciej niz zwykle i na razie (odpukać) nie nalał. Jak sądzicie, skąd taka zmiana? Czy przez te kafle w kuchni ( brak dywaników) pies sie moze poczuł jak na dworzu? A moze mi sie podziębił? No ale przecież nie jest zimno specjalnie, a on nie siedział gdzies długo na zimnie czy mokry... Moze remont go skołował, ale on trwa juz dwa tygodnie i wczesniej pies nie sikał. Nie wiem co sie dzieje, mam nadzieję ze to się nie powtórzy, ten pies był juz w pełni i od dawna nauczony załatwiania na dworzu...:(
-
Życzę zdrówka pieskowi, a co do tych kosztów kroplówek..zgoza! I jeszcze się okazuje ze były niepotrzebne. A czlowiek myśli ze wet chce pomóc jego zwierzęciu...:angryy: [quote] Jedyne, na co zawsze reflektuje, to kurze żołądki i to surowe, nie daj Boże gotowane, co jak wiadomo, nie jest zdrowe dla niego...[/quote] A ja chciałabym zapytać dlaczego nie gotowane? Nie zdrowe są tylko dla Twojego pieska, czy ogólnie dla wszystkich psów? Pytam, bo z racji ze sama uwielbiam żołądki to mój psiak dostaje gotowane bardzo czesto. Nie wolno mu dawać?
-
[quote] gdy ma aport w zębach, nie daje mi go do ręki, tylko kładzie parę metrów dalej.[/quote] Haha xD . Moj identycznie! Parę kroków ode mnie - połozy, oddda, ale trzeba podejść. Już nie weim co robić, chyba będę uczyc na wymianę - aport za smakołyk...
-
Eehh, ja dzisiaj na trawce przy domu ćwiczę sobie z Lokim posłuszeństwo, i nagle słysze zza krzaków "Patrz, to ten York, to ten York!" wypiszczane dziecięcym dyszkantem - i już wiem ze będą kłopoty. Zabieram wiec psa i przenosimy się nieco "głębiej" w podwórko i dalej sobie ćwiczymy - akurat wtedy oddawanie kija, bo mały nauczył sie z nim uciekać. No i podchodzi na oko taka 10-latka z pytaniem czy mozna pogłaskać. Powiedziałam "nie", bo chciałam żeby pies w tamtym momencie zwracał uwagę na mnie i znów odeszłam kawałek. A ten dzieciak wytrzaskał skąd piłkę i dawaj ją rzucać mojemu posu ( piłka u Lokiego oznacza "chwytaj i w nogi!"...). No myslalam że sie wscieknę. Rzuca mu te piłe mimo ze na wszekie sposoby go od niej odciągam i jeszcze do mnie ze słodziutkim usmiechem "oj, piesek nie chce sie dać złapać?" i dawaj za nim ganiać. Pies w 7 niebie spier*ala z piłką w zebach. No i nici z mojego cwiczenia aportu. Wziełam psa pod pache i poszłam do domu...:angryy: Dlaczego kazdy zawsze wie lepiej czego chce mój pies i co dla niego dobre...
-
[quote name='danani']A my od zawsze grzywka ( teraz jest nawet trochę krótsza ) i długi płaszczyk - coraz dłuższy :lol: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images23.fotosik.pl/18/e151d27d4a912c3d.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] CUUUDNY!!!!:loveu: :loveu:
-
[quote]Visenna, a ty masz pieseczka? I nie ma z tymi zatokami nic a nic?[/quote] Mam, ma teraz 10 miesiecy. Jak miał ok 6ciu, to też byliśmy z nim u weta bo saneczkował - czyli tarł tyłkiem po dywanach. Wet stwierdził ze ma właśnie pozatykane te zatoki i też je oczyscił, czyli wycisnał. Smród był paskundy, ale wiecej się to nie powtórzyło. Nie wiem gdzie jest Mikołów, ale na pewno jest obok jakieś duże miasto. Ja bym zapytała kogo w tym miescie polecają dogomaniacy i zrobiła sobie i psiakowi wycieczke, bo szczerze mowiąc przeraża mnie że Twój wet chce Rubisiowi te zatoki usuwać.. Jeśli juz miałabym się na coś takiego zgodzić, to tylko jesli co najmniej pięciu wetów by mi potwierdzilo że to konieczne. No ale inna sprawa, ja sama wiem co to operacja i jestem przewrazliwiona na tym punkcie, żeby psu tego oszczędzić do niezbędnego miminum :)
-
Hmm, nie wiem co to moze byc, ale sugeruję Ci jednak zebys odwiedziła innego weterynarza, skoro masz wątpliwośći co do diagnozy obecnego - co Ci szkodzi. Tylko wybierz jakiegos który uznawany jest w Twoim mieście za jednego z najlepszych, moze popytaj tutaj na dogo kogo by Ci polecono.
-
Jak dla mnie spokojnie mozesz poczekac, pod warunkiem ze bedziesz zaglądać w zęby i sprawdzać czy się nic złego nie dzieje. Mojemu usnęłam mleczaki jak stałe były już całkowicie wykształcone i nic złego się nie działo, żąbki usunięto elegancko a pies na drugi dziń juz jadł normalnie chrupki.
-
[quote name='Elitesse']ja przynajmniej nie slecze od rana do nocy przy kompie czekajac na kolejny post w topicu o kopiowaniu :diabloti: tylko zapewniam swoim przedmiotom solidna porcje niewymuszonego ruchu[/QUOTE] A powinnas..bo moze to by uchroniło Twoje psy przed kopiowaniem....
-
Spokojnie, to jeszcze szczenię - moze zaczął się u niej okres lękowy? Kazdy pies taki przechodzi, tylko nie pamiętam na jaki okres zycia to przypada, ale chyba okolice 10 tygodnia życia. Pewnie jednostkowo u róznych psów z tym terminem bywa różnie. Jeśli to okres lęku to przejdzie jej to, tylko jej na siłę nie zmuszaj do kontaktów z psami i różnych "strasznych" rzeczy. A że szczeniak niechętnie oddala sie od domu - to normalne, mój też miał okres że od klatki nie chciał się ruszyc, ale minęło :)
-
Hmmm..mam to szczęscie że moj psiak jest niesamowicie inteligentny ( naprawdę mogę napisac z czystym sumieniem że rozumie jak dwuletni dzieciak!), ale on ma to nieszczęscie że ja jego nie zawsze rozumiem. Z "siad" i "podaj łapę" nie było żadnego problemu, nauczył się nawet nie wiem jak i kiedy :-o po prostu za ktoryms tam "podaj" podał :) Z "zostan" bywa ciezko, zostaje tylko na chwile i tylko jak jest spokojny. "Lezec" go nie umiem za chiny nauczyc, nie wiem nawet jak sie zabrac do tego. Glos daje, ale tak jakby się bał szczeknąc, tak szczeka "półgębkiem", co mnie bardzo dziwi, bo zawsze wymagałam zeby szczekal na żądanie glosno i wyraznie, w zabawie tez go ze szczekaniem absolutnie nie ograniczam, jak lubi to niech szczeka i sczeka jak wariat :)
-
Ja też myślę ze mojemu by w końcu wypadly same...ale ma 10 miesięcy i juz się wokól nich robił jakiś nalot - po co mialam ryzykować, ze owszem wypadna, ale razem z resztą zębów bo pies sie jakiegoś zapalenia dziąseł nabawi? Zresztą mogły wypaść, a mogły i nie wypaść, zwłaszcza że wet powiedzial ze siedziały jak pręt w betonie.
-
Dzieki, Danani! Oby tylko nie kaszlał, weci powiedzieli ze jesli nie bedzie kaszleć to bedzie dobrze, i żeby pilnowac zeby się nie przeziębiał. Musi byc dobrze.
-
Aha..no to moj jest troche spasiony. Ale niefajnie ze zmienili w dół, to tylko sprzyja tym skarlalym "miniaturom" pogarbionym...wg mnie powinni rozszerzac w górę, do tego 3,6, 37 własnie, a wyeliminowac te kilowe psiaki. No ale to oni są spece
-
Wiesz co...własciwie to mi nie zalezy zeby on przestał szczekac - zawsze to jakies ostrzezenie w ciemnej ulicy w nocy, a i jak ktos ma złe zamiary to szczekajacy pies go ostudzi bo zwraca uwagę...ja bym tylko chciała żeby on przestawał jak go o to poproszę, zeby się nie nakręcał..ale zdaję sobie sprawę ze pewnie bez gruntownego szkolenia to nie ma co o tym marzyc.
-
Moj ma 10 miesiecy i waży 3,5 kilo. Uwazam ze to odpowiednio, skoro we wzrocu bodajże górna granica to jakieś 3,60 dla dorosłego psa