-
Posts
773 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Visenna
-
[quote]Koszt jednodniowego pilnowania uważam , że nie jest zbyt duży wacha się w granicach 75-150 PLN W zależności od tego ile psów jest i jaki rodzaj pożywienia dostają.[/quote] Noo :crazyeye: Skoro to dla Ciebie nie zbyt dużo to gratuluję albo zarobków, albo bogatych rodziców! Takie rozwiązanie to TYLKO w przypadku, kiedy bym wyjedzała na całą dobę. Ale w takich wypadkach zabieram psa ze sobą. Pomijając juz ze z taką "nianką" to tak jak z nianką do dzieci : w oczy kiziu miziu, a jak Cie nie ma to przez łeb z buta :/ (oczywiście to przejaskrawienie, ale wszyscy wiemy że ludzie co nie swoje to nie szanują zazwyczaj) W życiu bym psa nie zostawiła z obcą osobą chyba ze naprawdę szła bym do szpitala i nie miałby sie totalnie kto nim zająć. Nie widzę powodu dla którego mam wywalać 75 zl dziennie zeby ktos wyczyniał nie wiadomo co z moim psem, skoro on te 6 godzin może spokojnie przespac.
-
[quote]Visenna pragnę zauważyć że to nie było do ciebie wobec czego "nie wchodź między wódkę a zakąskę" kobietom w Twoim wieku raczej nie wypada.[/quote] A skąd Ty wiesz co wypada kobietom w moim wieku? :lol: Pragnę zauważyc, że moj post również nie był do Ciebie, tylko do osoby ktora pisala do mnie zaraz po moim poscie.... Co do dzieci - no moje mają prawo się czuć niepotrzebne, bo takowych nie posiadam...:roll: [quote]Generalnie macie Y.T. dość krótko i można zaobserwowac syndrom posiadania dwuletniego.[/quote] Hehe, dobra jestes!:evil_lol: Najpierw mi wróżysz w jakim wieku jestem, a teraz mi wróżysz ile lat posiadam Yorka :lol: Wiec dla Twej informacji, to wróżka z Ciebie jak z koziej d... trąbka :) bo mam psa w typie York już trochę niestety dłuzej (jakos co najmniej dwa razy....), a ogolnie psy ( bo różne juz miałam i kundle i Bulteriera i Jack Russel terriera i nawet Collie na DT się przewinął) to miałam od dziecinstwa. No, ale gratuluję bystrości umysłu, która na podstawie tego że piszę ile moj pies i jak czesto przebywa sam, pozwoliła wyciągnąc takie wnioski. Moje koleżanki "gdzies poszły"? Takie one moje koleżanki, jak i Ty, zreszta nie są mi do niczego potrzebne,sama potrafię dyskutować. :) Ale nie widzę jakos tego Twojego wsparcia, które próbujesz wywołac, jakos się nie odzywają wszyscy ci co to mają psy "troszkę dłużej i tak wiedzą o co chodzi". Skoro ja niby nie wiem, to prsozę, nie bądź snobem i podziel się wiedzą z nami, maluczkim ciemnym narodem...tfu! ...a że robię dym? Będę robiła "dym" w każdym temacie, w którym ktoś wykazywać się bedzie brakiem tolerancji. Zwłaszcza kiedy dotyka on bezpośrednio mnie. No i moze teraz dotrze, jak napiszę dużymi- z MOJEJ STRONY EOT, bo nie chcę zeby mi mod zwracał uwagę że offtopuję.
-
[quote]Ciekawa jestem kto bardziej jest agresywny [/quote] no wiesz... nie doczytałam nigdzie żeby któras z nas napisała że jak ktoś wyprowadza psy co 3 godz to jest taki a owaki i w ogóle idiota. Ale doczytałam że ponieważ pracuję i mój pies bywa sam, to jestem nieodpowiedzialna. I to jeszcze z jakim wyźdzwiękiem to było napisane! Pewnie byłabym bardziej odpowiedzialna karmiąc go koścmi z kurczaka i odpadkami z obiadu, bo nie byloby mnie stać na nic innego siedząc z nim w domu i olewając pracę. Ale kit z tym, przynajmniej piesek nie byłby sam i byłby szczęśliwszy :roll: hmmm..czas się obudzic! :lol: Psu się żadna krzywda nie dzieje, albo sobie śpi, albo sobie obryza jakąś swoją zabawkę, albo obserwuje królika. Ale podła baba bez serca ze mnie, no! :evil_lol: Ale coś mi się zdaje ze za bardzo już odbiegliśmy od tematu, jakim była próba pomocy autorce wątku w nauczeniu jej psiaka czystosci.
-
[quote]Dla mnie nie jest w tym nic dziwnego ze pies wytrzymyje 8 godzin.[/quote] Dla mnie też. Ale wg niektórych jestem bez serca i nieodpowiedzialna. Nawet mnie to już nie zdenerwowało...no nic, tylko się uśmiechnać. I życzyć, żeby osoby wypisujace takie rzeczy, też kiedyś musiały zarabiac i żyć jak przecietny człowiek w tym kraju. Bo mając kupę czasu i pieniążków mozna się faktycznie oburzać że ktoś jest nieodpowiedzialny bo zostawia pieska na 8 g i idzie do pracy. Tylko gdyby takie oburzenie było normą, to psy mieli by tylko ludzie najbogatsi. A posiadanie przyjaciela jakim jest pies na szczescie nie jest reglamentowane. Ja chętnie zabierałabym psa ze sobą do pracy, niestety pies + przychodnia lekarska = kłopoty z sanepidem. Aha - jeśli o mnie chodzi - jak piszę że zostawiam psa na 7 g, to to jest 7 godz, proszę sobie za mnie nie dopowiadac żadnych czasów dojazdów itp. Nie jestem dzieckiem i nie trzeba sobie za mnie dopowiadac. Zreszta mój pies nie zostaje codziennie tak. Tylko wtedy, kiedy tak się składa że obie z mamą mamy "szychte do 18". A tak jest co drugi tydzien. I nie zauważyłam żeby mój pies był osowiały, smutny i opuszczony. Przeciwnie - podobnie jak psy Berka, wita mnie przeciąganiem i ziewaniem, a czasem śpi tak mocno ze nawet nie zauważa że przyszłam i trzeba małego śpiocha obudzic.
-
[quote]wiecie co jak zobaczyłam, że york wytrzymuje 8-9 godzin bez załatwiania swoich potrzeb to byłam w szoku u mnie w domu nawet ONka nie jest w stanie wytrzymać tyle a co dopiero york psiaki są wypuszczane co 3 godziny i to już dla nich jest maksymalne wytrzymywanie jak jesteśmy w domu [/quote] Nane, 9 godzin to może nie, ale moj poprzedni dorosły York wytrzymywał 7 godzin spokojnie, czasem nawet 8, ale wtedy to juz bardzo mu sie chcialo i rzeba bylo biec na złamanie karku. Dlaczego niby miałby nie wytrzymać? Piszesz o wielkości psa - a co to ma do rzeczy, duży czy mały? Przecież mały ma faktycznie mniejszy pęcherz, ale i ilość moczu ma do tego pecherza odpowiednio mniejszą, więc może wytrzymywać dokładnie tyle samo czasu co duże rasy. A że Twoje psy nie wytrzymują? Coż, tak je przyzwyczaiłaś to tak masz. Jak sie psa przyzwyczai do sikania co 3 godziny, to jego pęcherz nie ma możliwosci się rozciągnąc i dostosować i taki pies po prstu nie wytrzymuje dlugo. Ktoś na tym forum juz to ładnie kiedyś opisał, ale niestety nie pamiętam kto... Berek chyba. W każdym razie 7-8 godz. dorosły pies powinien wytrzymac spokojnie. Skoro wytrzymuje przez noc nawet wiecej czasem niz 8 g, to i w dzien moze. A w odpowiedzi autorce wątku : moj szczeniak York ma w tej chwili 7 miesięcy. Do 6 miesiecy sikał i w domu i na dworzu, trzeba bylo z nim wychodzic 5, 6 razy dziennie. Już myslalam ze sie nigdy nie nauczy, a dodam że nie bawiliśmy sie w żadne szmatki, gazetki itp, bo i tak nie chcial na nie sikac, zawsze wybierał inne miejsce jesli się cos polożyło w miejscu gdzie nasikal ostatnio. Problem znikl odkąd mały zaczął podnosić nóżke :D teraz wychodzi rano o 7, potem kolo 11, 16 i o 22. Wytrzymuje w tej chwili 5 g spokojnie, a wychodzimy z nim 4 razy bo zwyczajnie się nudzi, no i czesto rano zdaża mu sie nie wykupkac, wiec o 11 wychodzimy z nim "poprawic". Zreszta na razie uwazam ze lepiej z nim wyjsc częsciej zeby sobie utrwalil ze ma robic na dworzu. Ale nie biegamy z nim na każde piśnięcie, staramy się żeby musial tak z 10 min potrzymać, zeby sobie ten pęcherz wypracowywał trochę. W sumie mozna powiedziec, ze mój pies po skonczeniu pewnego wieku "sam się nauczył" robić na dworze, bo naprawdę poza częstym wychodzneim nic nie robiliśmy wielkiego. Inna sprawa że z pieskami jest łatwiej bo dochodzi instynk znaczenia terenu wiec pies załapie sikanie na dworku i podlewanie kazdego krzaczka. Z suczkami to chyba gorzej jest.
-
[quote name='014']prosilam o pomoc w sprawie agresji [/quote] [quote] (...) a nie przez internet-sorry, nawet najlepszy nie może być niczego pewny po tym jak ja opisałam same wady mojego psa, pomijając całkowicie zalety i nasze wzajemne relacje [/quote] Proszisz o poradę..ale nie przez internet. Jak inaczej więc ktoś miałby Ci tu pomoc? Przyjechać do was? :diabloti: Prosisz o pomoc przez internet, prosisz by wydać diagnozę dlaczego pies jest agresywny na podstawie tego co opisujesz, a kiedy to zostaje zrobione to piszesz że pomagający sie "wymądrzają" bo jak to można ocenić psa przez internet i jeszcze na dodatek mówić co należy zmienić? No faktycznie, skąd oni mogli to wszystko wiedziec, ze się wymądrzają?...hhmmm...może z tego co sama im powiedzialaś?...
-
Rany boskie kobieto! Prosisz ludzi o pomoc w rozwiązaniu problemu, a jak Ci pomagają, to mowisz - nie macie racji, szukajcie dalej? Boze, ja się nie znam na wychowywaniu psów, szkoleniach itd, ale nawet ja widzę, że Puli ma rację w tym co pisze! Z jakiego innego powodu Twój pies miałby być agresywny, jeśli nie z obawy? Pies Ci się nie daje dotykać po łapach przez pazurek? Mojemu poprzedniemu Yorkowi pazur został niemal na żywca wydarty przez schody ruchome, trzeba było amputować resztkę, pies cierpiał, ale nadal pozwalał mi pozostałych 3 łap dotykać, bo mi ufał! Mimo że musiałam mu pryskać ranę po pazurku szczypiącym środkiem. Posłuchaj - prawda jest taka że popełniłaś masę błędów o których nawet nie wiesz. Przestań więc twierdzic że wiesz o psie wszystko i że dajesz sobie z nią radę, bo gdyby tak było to nie próbowała by Cię ona gryźć. Tu na prawdę nikt nie chce Ci udowodnić że g..wiesz i krzywdzisz psa. Chodzi o to, ze jeśli sama przed sobą nie przyznasz się że zrobilaś błedy chocby i nieświadomie, to nikt nie będzie w stanie "naprawic" Ci psa. Skoro 10 osob Ci mowi to samo, nawet ja, laik, widzę ze te wnioski dziewczyn wyciągnięte z tego co sama opisujesz są słuszne, to moze warto się jednak zastanowic. Przecież nikt Cię tu nie chce zrównać z podłogą, one chcą Ci pomóc, ale bez uswiadomienia Ci pewnych rzeczy pomóc się nie da. Dlaczego czlowiek zawsze chce widieć winę w zwierzęciu, a nie w sobie? Jest w sumie jedno wyjscie z tej sytuacji "po Twojemu" : Ty byłaś super i extra ją wychowałaś, to tylko po prostu Twój pies ma zaburzenia psychiczne ;) . No bo skoro wykluczasz brak wyszkolenia, wykluczasz brak zaufania psa do Ciebie, wykluczasz agresję czy strachliwość genetyczną, no to pozostaje tylko jedna droga - pies Ci zwariował :lol: ;)
-
Najwyraźniej Ty Lutomskak również. Laluno, myślę że nie powinnaś kontunuować tego wątku, bo państwo adwersarze nie potrafią już nic sensownego powiedzieć i zaczynają obrazać, czy to przekręcaniem nicka, czy to nabijaniem się. Jak ktoś tam chce usuwać komuś pyłki sprzed butów to proszę bardzo, mogę podać zmiotkę, ale na mnie nie licz. W ogóle uwielbiam taki protekcjonalny hrabiowsko-uczony ton ludzi, którzy sie "mienią". Mień się dalej kim tam chcesz, dla mnie i tak nikim szczególnym nie jesteś, więc ten ton nie robi na mnie wrażenia panie Stary herman. Takie tony mnie ruszają tylko gdy mowią nimi moje autorytety. Reasumując: nie wiem jak Laluna i inne dziewczyny ( przepraszam ze nie pamietam nicków) ale ja nie zamierzam kontunować rozmowy dalej w takim tonie. Nie lubię protekcjonizmu i dawania mi odczuć ze jestem głupsza niż ktos inny. Z takimi ludzmi po prostu nie dyskutuję bo to gównażeria. Tyko gównażeria nie potrafi uszanować przeciwnika i kiedy czuje się bezsilna to próbuje go wyszydzić. Moje gratulacje za poziom dyskusji.
-
[quote]ad1) a przegieciem nie jest zachowanie obecnych tutaj przeciwnikow kopiowania ? normalnie takie jednostronne rozumowanie przypomina mi nasza kolalicje rzadowa[/quote] Nie. Równie dobrze ja mogę napisać że Wasze zachowanie i jednostronne rozumowanie jest przegięciem, ale nie napiszę, bo nie obrażam kogoś tylko dlatego że ma inne zdanie i nie uważam że wolno mi go obrażać czy nabijać się z niego z tego powodu że myśli inaczej jak ja. Ja mogę mu tylko pokazywać, ze myśli niewłaściwie. Na tym polega kultura dyskusji! Ale dzięki za odpowiedz na moje pytanie nt. środków przeciwbólowych. [quote]Visenna nikt się nie nabija z Elitesse która jakoś nie widzi nic złego w nabijaniu sie z innych skoro cały czas to sama robi.[/quote] Nie zrozumiałaś Laluno, tam nie ma "z". Nie z "Elitesse" ale "Elitesse". Nie "z kogo" a "czyje"
-
Przepraszam, ale co ma wnosić do tej rozmowy to nabijanie się Elitesse? Gdzie mod? Ja rozumiem że dyskusja może być jak najbardziej gorąca, ale nabijanie się z adwersarzy to juz chyba przegięcie. Ja bym to nazwała spamem nawet. No i ja ponownie zapytam, może tym razem ktoś mi odpowie: SKORO KOPIOWANIE NIE BOLI, TO PO CO SZCZENIĘTOM PODAJE SIĘ ŚRODKI PRZECIWBÓLOWE I ZNIECZULAJĄCE?
-
[quote]OK. Ale wiemy, co myślała Vectra. I jak? Możesz się jej o wszystko spytać, a ona Ci bardzo chętnie odpowie na wszystkie pytania. Moze skomentujesz?[/quote] Ale dlaczego ja mam ja komentowac? Ja uważam że zasada "wyjątek potwierdza regułę" jest mądrą, złotą zasadą. I moze ona jest takim wyjątkiem. Zresztą ludzie np biją też swoje dzieci, robią rózne głupie rzeczy. i nie sądzę zeby należało teraz cały ród ludzi osądzać na ich przykładzie - tak jak na przykładzie Vectry nie należy "komentowac" wszystkich którzy sterylizują/kastrują swoje zwierzęta. A mój przykład o psie i fryzjerze nie dotyczył zdawania mu bolu, tylko powodów jakie ludzie podają wetom, fryzjerom, hodowcom tłumacząc różne rzeczy któym poddają swoje zwierzęta..przykro mi że nie łapiesz o co chodzi, ale moze teraz jasno wytłumaczyłam.
-
[quote] żeby nie trzeba było pilnować kota, który może wyskoczyć przez okno,[/quote] Abstra*.*ując już od mojej umiejętnosci czytania (trochę chamska była ta Twoja odzywka, ale co tam, ja Cię kultury uczyć nie bedę, skoro rodzice zapomnieli) to to ze właścicelie jako pierwszy powód wymienili to że kot im śmierdzi, to jeszcze ząden dowód.Może to im przeszkadzałao akurat najwięcej, bo byli przekonani że są zdolni w 80% zapobiec ucieczkom kota. tego nei wiemy, co mysleli jeszcze. O przepraszam - Ty i Mars wiecie, w myślach im czytaliscie. wiesz, ja swojego psa obcięłam - fryzjerce powiedzialam że to dlatego że bardziej mi się podoba w krótkej fryzurce. A tego że biega duzo po chaszczach, słomie i robią mu się od tego kołtuny, wplątują się rzepy i że po prostu ma marną siersć juz nie powiedzialam. Zapewne pani fryzjerka teraz chodzi i rozpowiada że obcinam psa dla swojego widzimisię... A tak poza tym- spróbuj przy 30 stopniowym upale nie owtierać okien w domu...albo spróbuj otworzyć i upilnować wtedy kocura. Chyba jak go przywiążesz sznurkiem do stołu.
-
[quote] jak to wykastrowałem dwa kocury, które to raczej w życiu czterech murów nie opuszczą.[/quote] Dobrze ze napisałeś "raczej". Może widzimisię tych właścicieli było właśnie to, zeby kocury nie próbowały uciekać? Bo niekastrowanego kota raczej trudno w domu utrzymać, chocby go nie wiem jak zamykać i tak znajdzie spoób żeby zwiać, no chyba że będziemy go trzymać w pomieszczeniu bez okien i drzwi otwierać tylko raz dziennie zeby dać mu jećć..albo w klatce...Wiem coś o tym, miałam dużo kotóww swoim życiu. A kot kastrowany potrzeby ucieczek nie czuje - no przynajmniej do kotek. Moze to wygodnictwo właścicieli, ale przy okazji wygodnie dbają żeby kot się nie połamał skacząc z 2 drugiego piętra przez okno, bo tylko taką drogę ucieczki widzi.
-
Przeraża mnie ten wątek..."uciąć bo tak, bo właciciel ma do tego prawo". Chętnie też bym niektórym cos ucięła.
-
Nooo, niezle sie tu kłócicie...ja czytam co trzecią stronę i nadal jest to samo :evil_lol: Ale jedna rzecz mnie zastanowiła: [quote name='"Szymi"'] bol i stres - u szczeniaka kilkudniowego kompletna bzdura sam nie wie skad i po co sie wzial na tym dobrym swiecie (....) a nie w stodole obcinac nozyczkami jak popadnie bez srodkow przeciwbolowych i bez narkozy[/quote] Skoro te szczenięta nie wiedzą o tym że żyją a już tym bardziej bólu nie czują, to na cholerę im podawać tę narkozę i srodku przeciwbólowe? Sam sobie przeczysz...Swoją drogą - to ciekawe, że wszystkie inne nowonarodzone zwierzaki ból odczuwaja( popytajcie choćby w Vivie czy źrebięta w transporcie czuja ból czy nie), jakoś też nikt nie wpadł na pomysł obcinania ogonów nowonarodzonym kotom...innym zwierzętom nie odmawia się prawa do czucia bólu od pierwszych dni po urodzeniu, ale psu się odmawia. Ciekawe. Ludzkim dzieciom też sie nie odmawia. Ciekawe czym różnią się receptory bólowe szczenięcia od receptorów niemowlaka. I piszę to absolutnie bez ironii, bo z biologią mam niewiele wspólnego i rzeczywiście tego nie wiem.
-
[quote]Visenna przecież warunki hodowlane są przyznawane raz na całe życie a tak ogólnie to ile masz takich ludzi ??? 10% z hottoffców ??? a reszta patrzy tylko jak by tu zarobić zresztą nie rozumiem dlaczego te słowe bierzesz tylko i wyłącznie do siebie[/quote] 1. komus moglo się nie chciec zrobic hodowlanki na przyklad. 2. Jakie "do siebie"? Gdzie ja to biorę do siebie? Ja nie hoduję psów! :cool1: Po prostu: opisałaś coś, a ja Ci z własnego doświadczenia odpisała,m ,że nie zawsze jest tak jak piszesz...jeśli to rozumiesz jako "branie do siebie" to nie wiem, mialam pisać z "głowy"? Albo powoływać się na przypadki znajomych? Ja już tak mam że jeśli coś piszę to z własnego doświadczenia, bo inaczej to się nazywa plotka ...:lol: [quote]Pies niewystawiany nie może utracić rodowodu.Rodowód jest jak dowód osobisty.[/quote] Wiem, ale chodzilo mi o przypadkek kiedy pies rodowod posiada, ale w skutek niewystawiania czy czego tam jeszcze on stracil waznosc, tzn w tym sensie, ze pies dalej jest rodowodowy, ale szczęnieta po nim już nie. Nie wiedzialam jak to ująć.
-
Ja nie rozumiem jednego - dlaczego jesli ktoś ma suke i psa z rodowowdem to twierdzicie że jest cacy i jeden miot w roku, etc. Ale jeśli bez rodowodu lub z utraconym w skutek niewystawiania, to od razu "Jestem pewna/y" ze jak zarobią na szczeniakach to suka będzie rodzić 3-4 albo i 5 razy w roku!"...Jakby rodowód u psa był gwarancją tego ze właścicel jest odpowiedzialny...otóz pani od ktorej kupilam swojego nierodowodowego psa kryła suczkę pierwszy raz...i jak na razie poprzestała na tym, prawdopodobnie nie bedzie już kryła wiecej. Dodam że pies urodzil sie w październiku zeszłego roku. Wiem na pewno że suka do tej pory kryta od tamtego czasu nie byla, wiem - bo to moi znajomi są, widuję ich psy. Nie byla kryta choc mają w domu psa rownież. Ba, mają jeszcze drugą suczkę, której UWAGA UWAGA: nie kryją bo jest za malutka i boją się o jej zdrowie. A tymczasem tu na dogo co rusz czytam o hodowcach którzy kryją nieregulaminowo! I jak to się ma jedno do drugiego? I nie podoba mi się pisanie, że ktoś jest pewien że skoro ta pani rozmnożyła nierodowodowe psy, to na pewno bedzie to robic w nieskonczoność bo poczuła kasę. Ja akurat jestem pewna że nie bedzie - za bardzo kocha swoje psy, mowiła że szczenięta wymęczyły jej sunię wiec juz jej nie chce temu poddawac. A co, każdy hodowca rodowodowych jak poczuje kasę to nie zgłupieje? Mnie sie wydaje że to [b]zależy od charakteru człowieka i jego moralnosci, a nie od tego czy jego pies posiada papier[/b].
-
[quote] czy napisałam Wy = Visanna i jej podobni ? Powiedziałam, że jesteś taka czy siaka? NIE! Więc zejdź ze mnie z łaski swojej. Na tym topiku jest wiele osób, a nie tylko ty jedna! Świat nie kręci się wokół ciebie! Pisząc „wy” miałam na myśli pewne grupy osób, obstające twardo przy tym, że pseudohodowle są ok., bo dzięki nim mają pieska „za 300zł”. [/quote] Pozwolisz że wypowiem sie tylko wobec tego zdania, bo reszty mi się nawet nie chce czytac, a zresztą już swoje zdanie powiedziałam co sądzę o wałkowaniu w kółko tego samego Otóż kłania się inetrpretacja słowka "wy". Napisałaś "wy". Na tym forum są dwie grupy - ci którzy twardo obstają przy wersji 'a' i ci którzy dopuszczają wersję 'b'. Ty jestes w wersji 'a' i jesli piszesz "wy" to chyba logiczne ze piszesz do 'b', w której jestem ja. Jak chcesz sobie pisać do jakiś wyimaginowanych grup ludzi, to do tego słuzy służo słowko "oni", bądz "ktoś". A nie piszesz "wy robicie/wy nie robicie" do innych osób i liczysz na to że będą się domyślać że piszesz o kimś z przykładu.... Ja wróżką nie jestem i jesli będąc w grupie osob ktoś zwraca sie do nas per "wy", to sądzę ze mowi rownież do mnie. EOT.
-
[quote]Nie dał. Czytanie ze zrozumieniem tekstu się kłania.[/quote] Przepraszam. Nie z niezrozumieniem tylko zdenerwowałam się się tym zdaniem -"! I każdej z was byłby w stanie zamydlić oczy!" ! A to dlatego, ponieważ zarzuca mi się coś co nie miało miejsca i próbuje "wrzucic do jednego worka". Bo akurat to że mam psa bez rodowodu nie znaczy że ktokolwiek byłby w stanie mi oczy zamydlić. I o tym wlasnie piszę, to ciągnięcie tematu, ciągle z identycznymi argumentami, kiedy nikt nie pisze absolutnie nic nowego, prowadzi TYLKO do zdenerwowania. Kto potrzebuje rady, to i tak dobrnie góra do połowy wątku, bo ileż można czytać w kółko to samo plus jeszcze kłotnie. [quote]Poza tym widać masz coś na sumieniu, skoro wzięłaś to do siebie. [/quote] Ano, czytanie ze zrozumieniem się kłania -ino niekoniecznie mnie... Wzięłam to do siebie, bo mam psa bez rodowodu ( zreszta nigdzie się z tym nie kryję...) i próbuje mi się sugerować że dałam się oszukać, kupiłam psa ktorego rzekomych rodziców niby podstawiono i podobno jeszcze się cieszę że to była okazja ,a jesli nie to, to że napweno by tak było. I że na pewno dałabym się oszukać. Otóz nie jest tak. A jeśli ktoś do swoich adwersarzy pisze per "wy" to nie widzę powodu dlaczego będąc w owej grupie nie miałabym odczytać ze było to również od mnie. Żeby nie było niedomówień: zasugerowano że skoro ktos ma psa bez rodowodu to jest laik i da się oszukać. Protestuję przeciwko takim uogólnieniom. NIc więcej. Proszę Modow o usunięcie jednego mojego posta - coś zawiesił się serwer czy jak i wysłalo mi posta dwa raazy pod rząd. To nieplanowane :) ooo..a nawet trzy razy. Bardzo przepraszam.
-
[quote]Nie dał. Czytanie ze zrozumieniem tekstu się kłania.[/quote] Przepraszam. Nie z niezrozumieniem tylko zdenerwowałam się się tym zdaniem -"! I każdej z was byłby w stanie zamydlić oczy!" ! A to dlatego, ponieważ zarzuca mi się coś co nie miało miejsca i próbuje "wrzucic do jednego worka". Bo akurat to że mam psa bez rodowodu nie znaczy że ktokolwiek byłby w stanie mi oczy zamydlić. I o tym wlasnie piszę, to ciągnięcie tematu, ciągle z identycznymi argumentami, kiedy nikt nie pisze absolutnie nic nowego, prowadzi TYLKO do zdenerwowania. Kto potrzebuje rady, to i tak dobrnie góra do połowy wątku, bo ileż można czytać w kółko to samo plus jeszcze kłotnie. [quote]Poza tym widać masz coś na sumieniu, skoro wzięłaś to do siebie. [/quote] Ano, czytanie ze zrozumieniem się kłania -ino niekoniecznie mnie... Wzięłam to do siebie, bo mam psa bez rodowodu ( zreszta nigdzie się z tym nie kryję...) i próbuje mi się sugerować że dałam się oszukać, kupiłam psa ktorego rzekomych rodziców niby podstawiono i podobno jeszcze się cieszę że to była okazja ,a jesli nie to, to że napweno by tak było. I że na pewno dałabym się oszukać. Otóz nie jest tak. A jeśli ktoś do swoich adwersarzy pisze per "wy" to nie widzę powodu dlaczego będąc w owej grupie nie miałabym odczytać ze było to również od mnie. Żeby nie było niedomówień: zasugerowano że skoro ktos ma psa bez rodowodu to jest laik i da się oszukać. Protestuję przeciwko takim uogólnieniom. NIc więcej.
-
[quote]Nie dał. Czytanie ze zrozumieniem tekstu się kłania.[/quote] Przepraszam. Nie z niezrozumieniem tylko zdenerwowałam się się tym zdaniem -"! I każdej z was byłby w stanie zamydlić oczy!" ! A to dlatego, ponieważ zarzuca mi się coś co nie miało miejsca i próbuje "wrzucic do jednego worka". Bo akurat to że mam psa bez rodowodu nie znaczy że ktokolwiek byłby w stanie mi oczy zamydlić. I o tym wlasnie piszę, to ciągnięcie tematu, ciągle z identycznymi argumentami, kiedy nikt nie pisze absolutnie nic nowego, prowadzi TYLKO do zdenerwowania. Kto potrzebuje rady, to i ta dobrnie góra do połowy wątku, bo ileż można czytać w kółko to samo plus jeszcze kłotnie. [quote]Poza tym widać masz coś na sumieniu, skoro wzięłaś to do siebie. [/quote] Ano, czytanie ze zrozumieniem się kłania -ino niekoniecznie mnie... Wzięłam to do siebie, bo mam psa bez rodowodu ( zreszta nigdzie się z tym nie kryję...) i próbuje mi się sugerować że dałam się oszukać, kupiłam psa ktorego rzekomych rodziców niby podstawiono i podobno jeszcze się cieszę że to była okazja ,a jesli nie to, to że napweno by tak było. I że na pewno dałabym się oszukać. Otóz nie jest tak. A jeśli ktoś do swoich adwersarzy pisze per "wy" to nie widzę powodu dlaczego będąc w owej grupie nie miałabym odczytać ze było to również od mnie. Żeby nie było niedomówień: zasugerowano że skoro ktos ma psa bez rodowodu to jest laik i da się oszukać. Protestuję przeciwko takim uogólnieniom. NIc więcej.
-
Ale to chyba wystarczy przeczytać to co już jest, prawda? Powiedziano już wszystko co było do powiedzenia. Jaki sens powtarzać w nieskonczonosc kłotnie? Teraz to już nikt nikogo nie przekonuje i nikt nie przytacza argumentow sensownych, teraz to jak slusznie zauważyła Hania, pyskówka się robi.... Bo jak ja czytam post agleswings to mam ochote jej odpisac żeby nie pisala tak kategorycznym tonem rzeczy w stylu :"[i] I każdej z was byłby w stanie zamydlić oczy! Wystarczy,ze wziąłby szczeniaczki do ciepłego domku, podstawił parkę zadbanych rodziców, pomachał wam przed twarzami rodowodami rodziców i co? I wam,"jedynym szczęsciarom" sprzedałby taniej o 1000zł! Jeszcze byscie sie cieszyły jak dzieci,ze "taka okazja wam się trafiła,a przecież i tak nie zamierzacie wystawiać"[/i] bo jej kochany się dał na to nabrac! Ja akurat swojego psiaka "monitorowałam" odkąd jego matka nosiła go w brzuchu i nie życzę sobie pisania o mnie że na pewno dałam się podejść. Bo akurat wiedzialam jakie to ryzyko podejmuję i co zrobić, aby je zminimalizować.
-
[quote]Też kiedyś miałam królisię i kiedy widziałam kogoś z yorkiem mówiłam, że są podobnych gabarytów. Na tym zdjęciu to wspaniale widać.[/quote] Normalnie York jest jednak odrobinę większy od królika (taki zdrowy, zgodny z wzorcem rasy, bo nie mowię o tych maleństwach kilo dwadziescia). A tutaj...cóż...Fufi kocha zjeść, a niestety miała przez całe życie dość mało ruchu, bo jest chora i miała paskudne biegunki, więc nie mozna yło jej wypuszczać. od pewnego czasu jest lepiej bo stosujemy specjalną karmę więc gania z Lokim po domu - może troche schudnie :D Zreszta Fufa to taka "miniaturka" jak z koziej d..trąbka ;) Tzn ona jest miniaturka, ale nie taka jak te kilku-tygodniowe króliczki wciskane ludziom w zoologach, ze niby dorosłe i większe nie urosną.. :/ A jak Loki wstanie to jest jednak od niej dość duzo wyższy :)
-
Wybranka Lokiego - moja 7-letnia królica Fufka. Niestety, raczej średnio odwzajemnia uczucia , mimo że Loki głaska ją łapkami, usiłuje lizać ( z przodu i z tyłu...), włazi na nią, a jak ona ucieknie do klatki to leży przed i piszczy :) [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img514.imageshack.us/img514/5428/p1020508iz5.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote]Suczki tego nie robią[/quote] Suczki też w jakiś sposób utrzymują higienę narządów, np w czasie cieczki....a jak mają szczenięta, to niby jak utrzymują czystość w gnieździe? Myslisz że zbierają odchody szczeniąt do woreczka i wyrzucają? :lol: I tak na koniec małe porno - Jak jeszcze zył mój Szogun to spotkaliśmy kiedyś na spacerze suczkę kundelkę, trochę większą od niego. I Szogun jak to pies próbował ją kryć, ale niesutecznie bo było za wysoko, a ona? lizała mu...eee...siurka. Nie wiem co to było, czy uznała w nim szczeniaka czy co - nie chcę wiedzieć :evil_lol: Jak ktoś nie wierzy to mam to nawet udokumentowane na zdjęciu - śmialismy sie z włąścicelami suczki ze robi mu...ekhm...:lol: Także nie bądz Pegaza taka pewna czego suczki nie robią :diabloti: