Jump to content
Dogomania

Visenna

Members
  • Posts

    773
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Visenna

  1. A no tak, bo jeszcze definicja tego, co to mały pies. Dla mnie mały pies waży do 3-4 kilo. 7 kilo to juz sznaucer miniatura chyba wazy, dla mnie to już jest średniej wielkosci pies. Sznaucer miniatura to faktycznie moze juz niezle pogryźć, widzialam rany zadane w walce innemu psu. Ja małym psem nazywam Pinczerki min, Yorki, Cziłki, Grzywki, co tam jeszcze...Silky moze...
  2. [quote] nie ważne, czy yorki, czy shihtzu, pinczery itd. - podbiegające bez kontroli do Tangi i do innych moich psów. Podbiegają, szczekają, czasem próbują kąsnąć... [/quote] Tak, rozumiem...Szogun nie robił zadnej z tych rzeczy. To Tanga biegała i wspinała się na mnie, ciekawa tego co tam mam na rekach. A pisze to tylko dlatego że wiem, że swoje psy prowadzasz na smyczach i trzymasz zazwyczaj z daleka od innych psów, bo już znasz jej możliwosci. Ale nie wszyscy tak robią, ale dostaje się tylko małym, bo jak małe to musi byc jazgotliwe, agresywne i mieć durnego własciciela. A tymczasem - nie ma uogolnień, nie ma też tak, że procentowo to własciciele małych psów maja tak, ze "panie, puszczam, bo on nic nie zrobi". Ja sie osmielę stwierdzic ze 90 % włascicieli psów, kazdej rasy, puszcza je luzem jesli tylko wracają na trzecie zagwizdanie i nie gryzą innych psów. I kazdy, czy to własciciel onka, czy yorka, czy doga, czy basseta, uzywa tego sformuowania "a bo moj nic nie zrobi, jest lagodny chce się bawić". I tak się dzieje dopoki : a. pies nie zaatakuje b. pies nie zostanie zaatakowany c. pies nie ucieknie i cos mu się nie stanie, bo człowiek to niestety taka rasa ze musi się przekonać na własnej skórze że coś jest niefajne, zeby przestać to robic (oczywiśćie jest ten pozostały odsetek, te 10 % mądrych od zawsze - czesć pewnie dlatego, ze się naczytało dogomanii ;) ). Tyle że jak mowię- mały pies bez kontroli najwyżej ucapnie dzieciaka i skonczy sie płaczem, albo skonczy się płaczem właściciela, bo skonczy zywot w paszczy. Ogół społeczeństwa jakby nie cierpi na tym. Tymczasem duzy pies jesli z jakiegos powodu sie zestresuje lub bedzie agresywny...nooo, moze wyrządzić sporo wiecej szkód jak mały, zanim sie go da opanować, bo dużego agresywnego psa nie wyśle się jednym kopniakiem na orbitę, jak małego. Za "fraki" tez go do góry podnieść nie idzie, ani mu szczęki rozewrzeć gdy gryzie... I własnie dlatego małe psy są traktowane ulgowo odnosnie kagańca i smyczy! Co oczywiscie nie znaczy, że mają prawo podbiegać, oszczekiwać, denerowować inne psy, itp. Ale relatywnie wyrzadzą jednak mniejsze szkody niż duze psy bez kontroli.
  3. [quote name='Ania!']A gdyby odwrócić sytuację. Idziesz ze swoim yorkiem, a obszczekuje was pies ważący ze 40 kg. Robi to ze strachu, żeby przegonić Twojego psa. Duży pies też może się bać. I co wtedy? Często właściciele małych psów uważają za naturalne, że ich piesek ma prawo obszczekać dużego. Ale duży obszczekać małego już nie, bo zaraz jest krzyk, że powinien mieć kaganiec, że agresywny, itd. Zacznijmy traktować psy jednakowo i zacznijmy je wychowywać.[/QUOTE] No własnie napisałam, spotyka nas to dosyć często, z owym labkiem. Znalazło by się jeszcze parę innych ras, ale są to przypadki dość sporadyczne, wiec pomijam je. No jak to co robię? Staram sie opanować moje psy, ewentualnie biorę je ana ręce i czekam...czekam az własciciel zauwazy dlaczego jego pies szczeka i sie pofatyguje. Tak robię, gdy pies jest nastrojony zabawowo lub gdy szczeka ze strachu, bo w koncu co mi przeszkadza szczekanie? Inna sprawa gdy pies jest wrogi i atakuje, zaczyna na mnie skakać z zamiarem uchwycenia któregoś z maluchow za ogon, czy tez próbuje je przygniatać do ziemi z wrogimi zamiarami, to najpierw próbuję go odciagnąć, odegnać. Gdy nie skutkuje, dostaje ode mnie zwyczajnie. Tym co mam pod ręką, czasem nawet ręką, bo psów się nie boję (pewnie to błąd :lol: ). Odstraszam go także podniesionym głosem, zwykle komenda "zostaw" wkrzyczana dosć głosno i z głosnym np tupnieciem skutkuje na moment, który wystarczy do opanowania sytuacji. A coż by mi przy takim obszczekaniu (nie ataku!)pomogło, gdyby ów duży pies miał kaganiec?
  4. [quote name='mTa']a można dawać rodzynki?:> :oops: ok już znalazłam artykuł w którym pisze:" Bardzo popularne w naszych domach rodzynki mogą być w większych ilościach silnie toksyczne dla psów. U kotów być może też, ale nie zostało to potwierdzone. Nie została jeszcze zidentyfikowana substancja odpowiedzialna za wywołanie objawów zatrucia. Wiadomo jednak, że działa drażniąco na przewód pokarmowy i jest toksyczna dla nerek. Dawka toksyczna wynosi 11,5 grama rodzynek na kilogram masy ciała. "[/QUOTE] I trzymaj się tego artykułu. Nie mozna! Z wyżej przytoczonego przez Ciebie powodu. roxi-malina Co znaczy ze York jest wybredny i nie chce pić wody? Nie chce, bo po prostu nie jest spragniony. Zostawia sie takiego psa w spokoju, albo lepiej, zabiera na dwór żeby się porządnie wybiegał i wtedy na pewno sie napije, jak nie dziś, to jutro. Przecież woda to najważniejszy składnik diety psa, jesli pies nie chce pic przez dwa dni sam z siebie, to znaczy ze albo pije gdzieś indziej (nie wiem, na dworzu z kałuzy, w łazieńce oblizuje cieknącą rurę, dostaje np owoce które zawierają wodę) albo jest zwyczajnie chory i trzeba lecieć do weta! Nie ma czegoś takiego jak wybredny York który nie pije wody - to tak jakby napisać ze wybredny York nie oddycha tym powietrzem, bo woli takie z zapachem cytrynowym:). Jak pies będzie spragniony to się napije tej wody, na 100%!
  5. Ale ja Wam wierzę! :) Wierze w to, że każdy z Was zna conajmniej jednego Yorka/ cziłkę / ratlerka / westa/ grzywacza/ małego kundelka, który rzuca sie gryźć Wasze psy. Zastanawiam sie tylko, jak to się dzieje, ze z racji wyboru tej, a nie innej rasy, znam naprawdę duzo tych psów, bo dążę do tego żeby poznać każdego napotkanego ;) i nie spotykam tych agresywnych, tylko te obszczekujące ewentualnie. Albo mam jakieś super szczęście, albo sama nie wiem, moze wpływam łagodzaco na psy :evil_lol: Co do smyczy - dla mnie to jest oczywiste, że każdy właściciel małego psa [b]który mysli[/b], bedzie swojego malucha trzymał na smyczy, zwłaszcza gdy spodziewa sie spotkać na dworzu nieznajome psy! A teraz juz też wiem, ze i przy znajomych warto uwazać. I takich właścicieli małych psów mam w około siebie właśnie...innych nie jakos - ale moze to juz natura zrobiła swoje, i już poprostu nie są właścicielami zadnego psa :lol:
  6. Hmm...mnie dziwi jedno - ci którzy Yorków nie mają, znają masę, ale to masę! wrednych, agresywnych Yorków, które rzucają się z zębami do większych psów...dziwi mnie to naprawdę, bo sama jako posiadaczka dwóch Yorków, znam wiele psów tej rasy i żaden nie rzuciłby się z zębami do dużego psa! Żaden. A z jakiego powodu? Ano z takiego, ze one sie...boją. Obszczekać - owszem - moje szczekają gdy pies nie chce się bawić z nimi, reszta szczeka głównie własnie ze strachu. To mały pies, w walce skazany na niepowodzenie, wiec ma taktykę własnie taką, narobić jazgotu, udać że jestem większy i odważniejszy niż jestem i przepłoszyć potencjalnie zagrażającego wielkoluda, chocby i był spokojny. Ale gryźć? Naprawdę, z miliona małych piesków, nie tylko Yorków które znam, moze jeden faktycznie jest agresywny, to suczka Corgie ( nie wiem jak to się pisze), prowadzana zawsze na smyczy, a i tak jej właściciel jak widzi kogos z psem to przechodzi na drugą stronę ulicy, bo suka jest do psów potwornie agresywna. Ale moim zdaniem z tym psem nie jest po prostu wszystko w porządku, albo ma jakis paskudny uraz, albo zwyczajnie jest chora. Psy nie są głupie, nie atakują większych i silniejszych od sibie, i nie myślą w ten sposób: "oo mają go na smyczy i w kagancu to mogę go bezkarnie pogryźć", albo " oo ugryzę go i ucieknę do panci na rączki"! Mało tego - moj starszy york, odkąd zaczął dojrzewać, staje się zadziorny wobec innych samców - polega to na tym, ze jak widzi psa to się pręży, staje się taki podenerwowany, nawet sobie coś mruknie pod nosem...ale gdy tylko duży pies podejdzie go powąchać, to od razu pełna uległosć albo zabawa - bo przecież nie jest głupi, zeby atakować psa, który nie wykazuje wobec niego wrogich zamiarów... A co do ginięcia w paszach...coz...jeden moj York tak zginął - w paszczy psa Greven. Bawiły się, bawiły...z tym że moj pies w pewnym momencie zaczął okazywać dość wyraŹnie że się boi. Kiedy zagoniony w "kozi róg" kłapnął zębami i szczeknął, zeby odgonić zainteresowaną nim (pewnie jak zabawką) suczkę. I stało sie, suczka kłapnęła zebami też. Greven, czyja to była wina? Moja, bo nie wzięłam psa na ręce, zaufałam że nic się nie stanie, na pewno moja i przede wszystkim moja...ale tak poza tym - którego psa? To tak odnośnie Twoich słow "Wcale nie mam ochoty dywagować, czy słodki yoreczek chce 1. pobawić się 2. zaatakować mnie 3. zginąć w zębach mojego psa." Aha, jeszcze w temacie - moje Yorki nie będą nosiły kagańców, chocby nie wiem co. NIe widzę potrzeby żeby miały nosic. Szoguna kaganiec by nie uratował przed smiercią. A obecne psy chodzą na smyczach, do psów są puszczane tylko wtedy kiedy najpierw zapoznanie przebiega przyjaźnie przy mnie i przede wszystkim kiedy widzę że właściciel wyraża aprobatę. I muszę powiedzieć, że do moich psów na smyczy podbiega często puszczany samopas labrador. Przekochany pies, strasznie przyjacielski i do mnie i do małych, ale one się go boją. Nie warczą, nie gryzą - płaszczą się. A labek skacze jak głupi, plącząc mnie całą dokładnie w linkach... Ale czy coś by to zmieniło, gdyby on miał kaganiec? Nie, jemu jest smycz potrzebna i pańcia, która nie bedzie uważała, że to wystarczy że pies natychmiast odbiega na jej gwizd...bo fakt, odbiega, ale ona coś rzadko gwiżdze, mając w nosie gdzie jest pies, bo on wróci na kazdy gwizd
  7. I jak z sunią? Przeczytałam cały wątek (no, prawie ;) )- rozumiem że jej nadal nie ma? Tak sobie myślę - może ktoś, kogo dzieciaki nie kojarzą, mógłby je poobserwować i wyśledzić, gdzie ukryły psa. Przecież one muszą do niej chodzić, karmić, wyprowadzać? I wtedy można by było pozniej sunke zabrać?
  8. [quote]Do póki ksiądz na nią nie zacmokał wtedy z jazgotem dezelterowała do naszego pokoju Chyba wyczuła zoofila[/quote] Kazdy kto zacmoka na Twojego psa to od razu zoofil? Czy tylko ksiądz? :roll:
  9. Heh..ale o czym ta rozmowa? Jeżeli jakikolwiek York nie posiada metryczki, to nie jest Yorkiem, jest pieskiem w typie Yorka, podobnym do Yorka, etc! Ale Yorkiem nie jest! O czym tu dyskutować? York Wind mógł tak wyglądać nieyorkowato z miliona przyczyn - mogł byc osłabiony, mógł mieć genetycznie słaby włos, ale miał papier - to był Yorkshirre terrier. No chyba żeby ktoś zadał sobie trud podłożenia szczeniaka pod papier, ale nie sądzę żeby Wind dała sie tak zrobić. Ale dla mnie po prostu to szczeniak o słabym włosnie i tyle, bo poza tym wygląda jak najbardziej yorkowato. A w moim avatarze - dwa Yorki czy nie Yorki? Który rodowodowy, a który w typie? :roll: Podpowiem - ten większy, jaśniejszy to pies w typie, bez papierów. Łudząco podobny do Yorka prawda? Właściwie jest bardziej yorkowaty niż ten drugi, z hodowli, metryczkowy! Ale papieru nie ma- nie ma dyskusji...
  10. [quote name='zmierzchnica']tekstu lub dopisanie sprostowania :diabloti: Nie wierzę, że to coś da, ale cóż - niech wie, że jej brak odpowiedzialności i niedouczenie zostało zauważone.[/QUOTE] Ano...dało...wylączyli możliwośc komentowania tego artykulu! :mad: Baba rodem z ciemnogrodu, nie da sie zaprzeczyc - ale nie negujcie samego faktu robienia ze zwierzęcia prezentu. Moje oba ukochane psy są prezentami od mojego mężczyzny na Gwiazdkę. Zwierzę moze byc najwspanialszym, wymarzonym, długo oczekiwanym i najcudowniejszym prezentem - [b] pod warunkiem, ze jest prezentem chcianym i uzgodnionym[/b]. Samo oferowanie zwierzaka jako prezent złe nie jest - złe jest gdy robi się to w ciemno, nie pytając o zgodę rodziców, zainteresowanego, nie sprawdzając warunków itd. A baba pseudoredaktor - no cóz...prezentuje postawę 70% społeczeństwa niestety :( szkoda ze nikt nie podal w komentarzach linka do tego wątku żeby sobie poczytala..teraz juz za poźno
  11. Człowieku, suńka sliczna :loveu: Ale czy na tym śniegu nie powinna być przypadkiem w kubraczku? Szczeniaki latwo się zaziębiają, nawet te większe. Moje psy odkąd temperatura spadla poniżej 5 stopni, biegają w kubraczkach, a teraz w mróz w kombinezonach. Tylko słoneczna i bezwietrzna pogoda stanowi wyjątek. Yorki to wrazliwe stworzonka. A co do tego czy Royal pieskowi nie zaszkodzi Dysiu-u, nie byłabym taka pewna. Już mniej mu zaszkodzi kawalek wędlinki od czasu do czasu niż ta napakowana chemią karma. Jaka mozemy mieć pewność, ze producent naprawdę zawarł w niej to, co twierdzi? producent Chappi też twierdzi, ze jego karma jest dla psów najzdrowsza. A moj młodszy pies po Royalu dostal ostrego lupieżu i swiądu. Patrząc po nim (jest maksymalnie wrażliwy na jedzenie) to z czystym sercem mogę polecić tylko Biomilla, Fitmina i Orijena....choc tutaj też pewności nie mam co w nich siedzi żadnej, ale psy moje zdecydowanie najlepiej na te marki reagują, nie walą za wielkich kup, nie miewają biegunek, wymiotów, łupieżu, zaparć, etc.
  12. [quote name='martyska']No Niki ma 6,5 miesiąca. Pani weterynarz powiedziała tydzień temu, że jeśli w ciągu miesiąca nie wypadnie sam to będzie trzeba wyrwać, bo będzie przeszkadzał innym i tamte będą złe.:placz:[/QUOTE] taa, mi tez tak powiedzieli, ze trzeba usunać koniecznie! Resztę masz w moim poprzednim poscie :cool3: Ale też prawda jest taka, ze Ty najlepiej znasz swojego psa - jesli widzisz że cos sie zle dzieje w pyszczku to usun zęba, to nie takie znow straszne :)
  13. [quote name='martyska']Moja Niki ma jeszcze kły mleczne i Pani wterynarz powiedziała, że jeśli w ciągu miesiąca nie wypadną same to będą musiały być wyrwane. Boję się tego i mam pytanie... czy macie jakiś sposób który pomoże w tym żeby wypadły jej te kiełki?[/QUOTE] A w jakim jest wieku? Mojemu Goofiemu ostatni przetrwaly kiel wypadł jak skonczyl rowno rok. Kiel wypadł sam, podczas zabawy. Wczesniej też panikowalam, nosilam sie z myśla żeby go zawieźć na usunięcie (pozostalym psom usuwalam u weta) ale ciagle cos, ciągle nie bylo czasu. I dobrze zrobilam, ze nie kladlam go na stól :) Uprzedzajac pytanie - poza wadą zgryzu z jaką sie już urodzil, to nic mu w zabki z racji owego kła nie dolega
  14. Rodzice jednej z moich amazonek mieli młodą suczke rodezjankę i nie mogli nawet spuscić jej w stajni ze smyczy - wariowała na sam widok konia, juz z daleka szczekała. I nie potrafiła sie nauczyć, mimo przebywania z psami stajennymi na których konie nie robiły żadnego wrzenia.
  15. Rany koguta, pauli lodz, dark lord, nauczcie sie wreszcie czytać!!! Dark- gdzie ja pisałam o tym że bluznisz? Nie myslisz mnie z kimś przypadkiem? Mozesz nie zamilknąc w związku z moją prosbą, ale mam nadzieje że jakis mod w koncu zauwazy ze obrażasz innych. osoby z tak małym wyczuciem doprawdy zdażają sie rzadko... Pauli - no jesli napisanie Ci, jak jakas sprawa wygląda w swietle wiary, jak wierzący cos widzą, jest dla Ciebie nawracaniem, to mi opadły ręce, nogi, cycki - wszystko. Dla mnie nawracanie to zwroty w stylu " uwierz, bo zgniniesz marnie" "Uwierz, bo cos tam", a fanatyzm to pisanie "moja wiara jest jedyna i najwazniejsza" (między innymi, ale ten kierunek) polecam słownik i wnikliwą definicję tych zwrotów! Brak Wam dziewczyny agrumentów i złosc się w Was budzi - czy to dlatego wmawiacie mi cos czego nie robię? Ja piszę jak ja to widzę - wierzę że Bóg kocha nas wszytskich - Was tez. To dla Was jest nawracanie i fanatyzm? To jak mam Wam to inaczej powiedzieć? Dpprawdy, używacie terminów których znaczenia nie rozumiecie. Jak mam do was pisac inaczej niz z punktu widzenia mojej wiary? Jako ateistka? Zebyscie zrozumiały? Jak dentysta zacznie mówic o pascie, to nie znaczy ze chce Wam zęby borowac! Nie chcę juz kontynuować oftopa, skoro udało sie wrócić do tematu zasadniczego, ale jeszcze raz bardzo proszę o nie przypisywanie mi zachowań, które nie miały miejsca! Proszę trzy razy zapoznać się z terminem którego zamierzacie użyć, 10 razy przeczytac jego definicję i pomysleć, czy w tym co pisze są tego symptomy, bo bardzo nie lubię nadinterpretacji.
  16. [quote name='Dark Lord']:shake:ech, z fanatyzmem się nie wygra:razz:, miłej, bezowocnej dyskusji.Życzę więcej racjonalizmu, mniej fanatyzmu.Sami powiedzcie jak można z wami dyskutować, skoro każdy odmienny nawet kontrowersyjny pogląd uważacie za atak na was, znęcanie się, obrażanie uczuć, utopilibyście w łyżce wody.Dobranoc;).[/QUOTE] Wciaz czekam na to moje "topienie"..jakos nikt nie chce mi wskazac tego fragmentu. Nazywanie mnie, osoby która nawet pacierza nie odmawia, zyje na kocia łapę i w grzechu, fanatykiem, jest smieszne do kwadratu :lol: A ja moge Ci wskazac dodkładnie które zdania uważam za atak, które za wysmiewanie, które za obrazanie. Np pisanie ze młodzi chłoną jak gąbka bez zastanowienia, to perfidne obrazanie. Skąd wiesz o czym ta dziewczyna mysli, czy wątpi? Nie podzieliła sie tym z Tobą wiec jakim prawem tak piszesz? Mozna mówic nawet bardziej kontrowersyjne rzeczy, ale w inny sposób. Ty tego nie potrafisz. A nazwanie Kogos kto dla setek ludzi jest bardzo wazny i jest wzorem publicznie schizofrenikiem...no to juz nawet nie warto komentować, jesli Ty w tym nie widzisz obrazy uczuc, to gratuluję gruboskórnosci, naprawdę - i jestem przerażona brakiem myslenia.
  17. [quote name='bonusowa'] Fajnie jest interpretować po swojemu, w zależności od tego co komu pasuje. KK też tak robił i nadal robi.[/QUOTE] I co z tego? O tym też pisałam- w pierwszym poscie w tym wątku...i o swojej interpretacji wiary tez - oto własnie Twoje czytanie ze zrozumieniem :) Nie ma jak odkryć Amerykę do której ktoś się wczesniej sam przyznał :evil_lol:
  18. Dark zamilknij juz, bo zaczynasz obrażac uczucia wielu ludzi! Nie dociera to do Ciebie? Napisałas swoje i łaskawie przestań się już znecać!
  19. [quote name='bonusowa'] A tak wogóle [B]Visenna [/B]to zastanawiam się od kiedy można porównywać wiarę w [B]jednego boga [/B](bez względu na jego imię) z politeizmem i uznać, że ci wszyscy ludzie tak na prawdę czczą Jahwe. Coś mi się to kupy nie trzyma :razz:[/QUOTE] No coz, to masz słabą zdolność pojmowania...a mówi Ci coś : "Boze w TRÓJCY jedyny"? Mozeezmy wierzyc ze Bóg, Jego SYn i Duch Święty tworzą jednosć, a politeizm nie moze sie w głowach zmieścic? Mi moze :) Poza tym- wybacz, ale to są moje poglądy i nie czuję się zobowiazana nikomu tłumaczyć, dlaczego uważam tak, a nie inaczej :) Poza tym- mnie zarzucacie próby nawracania Was na siłę - choc nie uczyniłam zdania w tym kierunku! A tymczasem to ja jestem tu atakowana ( złosc ze nie mozna wiedziec tego co wie Bóg, wylewa sie na mnie, zarzuca mi się to czego nie pisałam i czego nie uważam, ktos twierdzi że grożę bo brak mi argumentów [Mnie? Ja się przecież ograniczam, zeby juz całkiem offtopa nie zrobic!] i jeszcze wysmiewa sie moją wiarę. Wiecie co, nie mam ochoty dyskutować dalej w takich warunkach :) Władczyni -> mam nadzieję ze znasz duzo takich ludzi, całą masę! Choc żeby zostac zbawionym, to trzeba przede wszystkim myśllec o innych, a nie o sobie, wiec na jedno wychodzi. Na koniec dodam - jak byłam młoda miałam podobne podejscie jak co poniektórzy tutaj...z wiekiem nabralam więcej pokory wobec zycia i dopusciłam do siebie mysl, ze istnieje coś,czego moje bystre oczy nie widza i mój lotny umysł nie jest w stanie objąc. Pomagają w tym rózne tragedie życiowe...czego żadnemu z Was nie zyczę. Nie życzę nikomu, zeby do takich przemyśleń jak moje doszedł kiedykolwiek w sposób w jaki ja doszłam. Mam tylko prosbe na koniec - nie bądzcie ignorantami, bo wierzycie tylko w to co zobaczycie. Nie mowię ze ktos tu jest, to tylko prosba aby nie byc, na przyszłosć. Wierzyc nikt Wam nie każe, ale czasem warto dopuścić do siebie mysl, że istnieje Cos, Ktoś - potęzniejszy od nas, komu na nas mimo wszystko zalezy. I nie odbierajcie tego ludziom...są osoby, które tylko wiara w to trzyma przy zyciu. Pomyślcie o smiertelnie chorych, którym wiara daje nadzieję...moze to złudne, moze nie, cuda się zdazały i zdażają i to jest fakt. Ale jak wiemy - umysł pod wpływem wiary potrafi wiele, wiec czasem warto ugryżć się w język. Dziękuję za uwagę :) Dopisek : ehh,dark Lord, a zdązyłam napisać prosbe o niebycie ignorantem...:shake: słusznie, schoizofrenik- mogł Cię przeciez stworzyc bezwolnym robotem, wykonującym jego polecenia... czemuż tego nie zrobił, czmu dał Ci rozum, z którego nie korzystasz...czemu dał Ci wolną wolę, zebys sie mogła zbuntować? ehh... naprawdę, dałaś popis tego, ja totalnie nie rozumiesz zasad tej wiary. Z kim ja mam dyskutowac, to jakbym z moim psem gadała o teorii względnosci. Wybacz, ale zeby dyskutowac w tym temacie musisz miec jakis poziom wiedzy, bo inaczej mozesz napisac tylko ze w Boga nie wierzysz i dlaczego.
  20. [quote name='Dark Lord']Ja nie widzę w tym nic śmiesznego i nie rozumiem dlaczego robicie z tego żart:shake:Załóżmy, że jakiś bóg istnieje i stanę kiedyś przed nim, przed tym,który podobno jest taki wszechmocny, miłosierny, groźny itp.Dlaczego nie mam prawa dowiedzieć się od niego dlaczego stworzył taki popieprzony, abstrakcyjny świat pełen rzeczy zarówno pięknych jak i strasznych, jaki jest cel takiego świata, a może nie mam prawa o nic pytać, mam go tylko wielbić i pokłony mu bić pokornie?Dlaczego nie mam prawa się z nim zmierzyć, oskarżyć go itp.?No ale to za trudne dla was chyba rozważania, wy się boga boicie i wolicie o nic nie pytać tylko czcić pokornie jak to chrześcjanie....ech.[/QUOTE] Kochanie, śmiejemy się, bo tak to napisałaś śmiesznie :) Oczywiscie, że jeśli przed Nim staniesz, będziesz mogła wtedy zapytać o wszystko. Ale nie bedziesz musiała! :) On Ci sam wszystko wytłumaczy, zrozumiesz cały boski plan i nie bedzie potrzeby już pytać :) Mozesz go oskarżać, mozesz sie z Nim spierać, ale mądrze, a nie na zasadzie "kotka zatłukli, Ty zły Boże, jak mogłes pozwolic"? On, jeśli pozwolił, miał w tym cel...nie rozumiemy go, bo czas na zrozumienie tego jeszcze przyjdzie, ale nie teraz. Myslisz ze ja się nie buntowałam, jak mi zabrał Tatę, że nie bluzniłam, nie przeklinałam go? Ale na to jestem człowiekiem, żebym nie rozumiała jego planu, a on na to Bogiem, żeby mi to wybaczył i kiedyś wyjaśnił... gdybysmy rozumieli wszystko od razu, to po co by nam było życ? Moze ten kot zginął żeby ktos próbując go ratować odkrył swoją wrażliwosć i chęc pomocy zwierzętom? Gdybysmy wszystko wiedzieli - sami bylibyśmy Bogiem. Gdyby ktos nie skatował Dagusia, konia z Pro Equo, ja nie pojechałabym z nim do kliniki i nie zaangazżowałabym sie w pomoc zwierzakom...ot, wszystko ma swój cel, ale nie zawsze jest on dla nas widoczny. Reasumując ; bedziesz mogła go pytac, bedziesz mogła z Nim rozmawiać jak równy z rownym, ale bicie to nie jest równy z rownym, nie? ;) No i zapominasz, ze zło nie pochodzi od Boga, a od Szatana.. Szatan robi Bogu i nam na złosc, dlatego jest zło na swiecie. Ale żeby świat istniał musi być i dobro i zło, tylko dobro musi zwyciężać. A zło musi byc, bo jak inaczej moglibyśmy okazać nasze dobre serca? :) ....oj wiem, mentorsko zabrzmiało :P Ale taki temat, nic nie poradze :D
  21. [quote name='Charly'] Biedny ten Bóg:-( Cóż mu uczynili:-(. Teraz jeszcze insynuacje, ze i jego milość stawia warunki. Cóz to za miłość:mdleje: ale...czytalam, ze jest wyrozumiały i wybacza wszytko, więc to tez pewnie wybaczy..[/QUOTE] Jakby tak było, no na cholerę by mu był sąd ostateczny? On wybacza, pod warunkiem ze się naprawdę chce tego wybaczenia :) Ale jesli się do konca, w zaparte nie chce ani Jego, ani Jego wybaczenia, ani Jego miłosci - to wybacz, ale głupi to ON nie jest. Jak już napisałam - nic na siłę ;) Poza tym wybacz, ale z takimi pytaniami to nie do mnie - nie uważam sie za teogola żeby rozprawiać o niuansach wiary, ile wiem, tyle piszę. Ale jeśli bedziecie bardzo chcieli, nogę spróbowac przyciagnąc do wątku dziewczynę, której wiedza w tym temacie jest przeogromna i ktorej argumenty bardzo cięzko odeprzec- wiem, bo dyskutowałam z nią, i byłam wtedy adwokatem diabła, czyli mialam łatwiejsze zdanie, jak wy teraz :eviltong: ps jeszcze jedno - ja nie piszę niczego "z cąłą pewnoscią" czy "za pewnik". wiara polega na tym, ze sie wierzy, a nie że się wie empirycznie. To tak gwoli ścisłosci, gdybym kiedys popełniła w jkaimś opisie jakiś błą - ale to tak uwaga bardziej do wierzących, siedzących w temacie głębiej niż ja :)
  22. [quote name='pauli_lodz'][FONT=Arial][SIZE=2]primo - to prawda? jakiś dowód? niepodważalny? choć jeden, że Jezus naprawdę istniał? ni ma.[/SIZE][/FONT] [/quote] Oj oj oj.... "to prawda" dotyczyło dogmatu wiary, czyli tego że umarł za wszystkich ludzi. A nie tego czy istniał czy nie. Aczkolwiek są pewne dowody że istniał, ale nie czuję się na siłach Cię w tym dokształcać. Pooglądaj sobie discovery, albo co... duzo jest tego. [quote]umarł za nas wszystkich.. za każdego Muzułmanina też? za każdego Hindusa też? za wszystkich Żydów? za każdego wyznawcę każdej innej religii też? jakim prawem niby, a?[/quote] Tak, za nich też. Jakim prawem? Prawem miłosci. Powtórzę, jeśli nadal nie rozumiesz- ja mam prawo dać Ci 100 zł - Ty masz prawo go nie wziąć. Czy to, ze proponuję Ci cos, czego Ty ode mnie nie chcesz, uwłacza Ci jakoś, rani Cię, krzywdzi? :roll: Mówisz" dziekuję, ale nie chcę" i z głowy. Czym sie tak tu bulwersować? [quote] [FONT=Arial][SIZE=2]secundo. więc ta cała religia jest tylko po to, by ją wykorzystać dla zbawienia pośmiertnego? tak na wszelki wypadek? a bo może jednak coś tam jest, to lepiej wierzyć i odbnębniać obowiązki katolika, bo a nuż widelec.. ?[/SIZE][/FONT] [/quote] Tak, cała ta religia jest po to, żeby wykorzystać ją do zbawienia posmiertnego, bingo! Życie po smierci u boku Boga to najwyższy cel każdego chrzecijania, w koncu całe życie o to walczą, o zbawienie duszy...:lol: A to jak ja to traktuję, to moja sprawa - moze odbębniam, amoze nie - tam był wink na końcu zdania, co zazwyczaj oznacza, żart, jesli nie wiesz jeszcze takich rzeczy :) A nawet jesli odbębniam - lepiej zebym np. pomagała biednym dzieciom "z odbębniania" dobrych uczynków niż nie pomagała, tak zupełnie juz od czapy rozmyślając. Gdyby każdy tak odbębniał, nie mielibysmy biedy. [quote] [FONT=Arial][SIZE=2]cóż.. trochę wyżej ceniłam wiarę i ludzi wierzących, odnosiłam się do tego z szacunkiem, ale jak to tak ma wyglądać, to już sama nie wiem ;)[/SIZE][/FONT] [/quote] Hola hola, prrr! Z moich żartów sobie nie wysnuwaj zbyt daleko idących wniosków! A nawet jesli byłoby ze mna tak jak sądzisz, to nie daje Ci prawa do obrażania całej rzeszy ludzi prawdziwie wierzących! jakim prawem sie wypowiadasz o ogóle?! [quote] [FONT=Arial][SIZE=2]ale chyba Tobie umknęło coś więcej :) jakim prawem Swoją religię, chrześcijaństwo tak zwane czyli, stawiasz ponad każdą inną na świecie?[/SIZE][/FONT][/quote] Nie wiem czy to dalej do mnie, ale jesli tak: GDZIE ja napisałam coś takiego? [quote][FONT=Arial][SIZE=2]dla mnie religie powstawały dlatego, że człowiek czuł się samotny na tym świecie, przerażały go nieznane zjawiska, potrzebował jakiegoś głębszego sensu i czegoś ponad to wszystko codzienne - i sam stworzył swoich bogów i tę całą otoczkę wokół tego.[/SIZE][/FONT] [/quote] Twoje prawo tak mysleć, moje prawo wierzyc, ze kiedys będziesz tego myslenia żałować :) [quote] [FONT=Arial][SIZE=2]dlaczego niektórzy z was wypisują tu rzeczy, które przepraszam bardzo - ale dla mnie brzmią jak ostatnie bzdury - na temat zbawienia, śmierci jakiegoś człowieka 2 tysiące lat temu, który jakoby zginął za całą ludzkość i jej wszystkie grzechy. wierzcie, wolne prawo, wolna wola. pisać, że ktoś umierał za mnie też oczywiście wolno[/SIZE][/FONT] [/quote] Może dlatego, ze Ty też wypisujesz rzeczy, które dla nas brzmią jak ostatnie bzdury na dodatek mozno egocentryczne? ;) "jak kuba Bogu..."oj, chyba złe przysłowie, bo zaraz znów mi ktos napisze ze go na siłę do wiary przekonuję? :lol: NIkt Cię nie starszy z obłedem w oczach, nikt Cię nie przekonuje. Ja w razie czego rezerwuję sobie tylko prawo do powiedzenia "a nie mowilam? " :D <- w razie czego czyli w domyśle "pożyjemy, zobaczymy"... [quote name='Dorota_Phoenix']jeszcze napisz, że nie uważasz chrześcijaństwa za jedyną prawdziwą wiarę i że nikomu nie narzucasz wiary..[/quote] Oczywiscie że to napiszę. A jesli uważasz inaczej, to proszę, wskaż mi o które dokładnie zdania Ci chodzi? Bo albo mam omamy, albo będę Ci musiała sporo tłumaczyć, bo chyba nic nie zrozumiałaś :shake: Tłumaczenie komuś jak coś wygląda z nojego punktu widzenia, czyli z punktu widzenia wiary, nie oznacza jej narzucania przeciez. A co do jedynej prawdziwej wiary - przeczytaj moj post jeszcze raz, tym razem uważnie, z naciskiem na zdania gdzie piszę o tym że wszystkie religije tak naprawdę wielbią jednego Boga, nie wazne jak go zwąc, i ten o rodzimej wierze słowian :) I wtedy zadaj sobie pytanie o chrześcijaństwie jako jedynej wierze w moim kontekscie. Ufam, ze nie bedę musiała już wtedy tłumaczyć :)
  23. Umknęła Wam jedna rzecz - Jezus umarł za Was wszystkich, to prawda. I możecie to wykorzystać dla swego dobra, ale nie musicie! To tak, jakbym dawała Wam 100 zł - mozecie je wziąć, ale możecie też odmówić. Drodzy moi, jeśli nie chcecie być zbawieni przez śmierć Jezusa, to nie będziecie! To naprawdę proste, nic na siłę, nikt Was nie zmusi. To się nie dzieje automatycznie, na Sądzie Ostatecznym Bóg zapyta każdego z nas, czy odwdzięczyliśmy się swoim życiem Jezusowi za jego Ofiarę. Wy się nie odwdzięczacie, zatem..hmm....sajonara ;) W końcu to Wasz własny wybór, sami piszecie że wolicie nawet i pustkę, od nieba dla zbawionych. Więc nie krzyczcie że ktos Was zbawia na siłę, bo to nie jest prawda! Dostaliście jakby kredyt - a to Wasza sprawa, czy z niego skorzystacie czy nie. Cóz możemy my i Bóg? Mozemy potem tylko was żałować, jeśli okaże się że to my ( a raczej Bóg, bo w Jego słowa wierzymy) miał rację. Parafrazując - uważajcie czego sobie życzycie, bo możecie to dostać! Jesli Bóg istnieje to wierząc jestem "ubezpieczona", jesli nie istnieje - nic nie tracę ;) Co do wygrażania Bogu piąstką (Genesis, brawo za post!) -MOIM ZDANIEM (ukłon dla Kori...) to śmieszne - jesli Bóg istnieje, to zrobi z tego wygrażającego soczek...a może mniej kolokwialnie - za to blużnierstwo nie czeka tej osoby nic miłego, ale cóż ją to obchodzi, przecież ona nie wierzy. Natomias jest to śliczny przykład manii wielkości człowieka...puch we wszechświecie, głupi kosmiczny "kamyczek" może go w każdej chwili zabić, że nie wspomnę o malutkim wirusie czy własnej komórce własnego organizmu (!), a on wygraża, że Boga pobije. Wybaczcie, ale to śmieszne! :lol: A na zakończenie żeby dolac oliwy do ognia (? :) ) Wychowano mnie na katoliczkę. Do kościoła nie chodzę, bo nie lubię tej instytucji ( no moze pomijając pasterkę jako ładne wydarzenie które lubię i święcenie jajek bo jako najmłodsza w rodzinie- muszę ;) ). Księży doceniam (vide np k. Tischner, JPII itp), ale znam i szuje. Uważam ze zabicie zwierząt to żaden grzech, Bóg dał je nam jako towarzyszy, ale i jako pokarm. Uważam ze maltretowanie zwierzęcia niepotrzebne (niepotrzebne- znaczy cos wiecej niż np strzał w głowę by zadać mu śmierć niezbędną w celu jego konsumpcji), w celu zabawy, jak np korrida, to grzech. W Boga wierzę, ale kształtuję go na swój użytek, widzę go raczej jako energię, jako siłę sprawczą niz starca z długą brodą - ogólnie z Biblią się zgadzam, ale wierzę też np że Jezus miał żonę, wierzę że kosciół okroił Biblię jak mu się podobało, resztę odrzucając, co nie znaczy że okrojone wersy nie są prawdziwe, ale nie znaczy też ze te odrzucone prawdziwe nie były. Wierzę że nie ważne jak nazywasz Boga, jesli żyjesz dobrze, nawet jako ateista masz szansę trafić do nieba, walhalli, czy co tam na nas czeka. I Twoje zwierzę też tam trafi. O całkiem na koniec - wierzę też w naszych rodzimych słowiańskich Bogów, żal mi tej utraconej religii.. Paradoks? A może nie, skoro uważam ze nie ważne jak Boga nazywasz i jak go czcisz, to ciągle ten sam Bóg! No, chyba ze ktoś chce czcić daibła...ale to juz inne założenia ;) Nota bene w diabła też wierzę. Tyle o mnie ;)
  24. To ona w koncu miała prawdziwe Biewery, czy Yorki z maltanami i inne wynalazki? Bo promowanie Biewerów to jedno (mozna to robić nawet nie posiadając psa tej rasy) a produkowanie kundli i nazywanie ich "wyhodowowanymi przez siebie Biewerami", z dwóch Yorków, jak u "wynalazcy" tej rasy, to drugie. Wiec jak to jest u BIAŁEYORKI, Migotko?
  25. Wszyscy którzy piszecie " operacja, 3 dni w lecznicy, kojec, buda, micha, itp, itd" - nie czytacie uwaznie! Ten pies nie nadaje sie do budy! Zrozumcie w koncu że: Primo - suka w kojcu wpada w depresję, to nie jest taki pies że zajrzeć do niej na dwie godzinki, a resztę doby się zajmie sama sobą! Secundo - suka z kojca bedzie próbowała wyleźć jak tylko zrobi się ciemno bo ma lęk separacyjny, a wylizie choćby i z kratą - jak to zrobiła z szybą w aucie. Nawet podgojona rana ze zdjętymi już szwami moze się przy czymś takim rozejść- wiem co mowie, sama mam olbrzymie szycie przez srodek brzucha. Tertio - jaka micha, jaki gnat wołowy? Sandra pisała wyraznie nawet tutaj, że ten pies kiedy jest w stresie (czytaj: nie przy człowieku) niczego nie tknie! Quarto - kubraczek owszem, ale nie na cały czas do siedzenia psa w kojcu - naprawdę chyba nie byliście nigdy w zachodniopomorskim...u nas temperatura = +5 stopni, w wawie odczuwalna jako nawet znośna, bedzie jak najgorsza zima - właśnie przez tę wilgoć w powietrzu. Taka wilgoć osiada na wszystkim, wdziera sie pod kaze ubranie powodując że czuje sie przenikliwe zimno - pies bedzie miał nie tylko mokry kubrak, bedzie miał mokra budę, mokro w budzie, wszystko mokre. Oczywiscie ze kojec nie jest złym rozwiazaniem, ale niestety - nie przy tym psie. Są psy które w kojcu siedzą grzecznie i są takie, które wpadaja w panikę, jak tylko je zostawić same na moment w zamknięciu. Moje psy właśnie takie są i taka jest MamaP. Jeśli by nie było innego wyjscia, to będzie siedziała i w kojcu - lepsze to niż schron czy ulica, ale dopóki jest szansa to trzeba próbowac umieścic psa w lepszych warunkach.
×
×
  • Create New...