-
Posts
773 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Visenna
-
Jasne, jasne. Wszyscy uwierzylismy :> Tu naiwnych nie znajdziesz.
-
Aha - dom bez wody i pradu, ale z internetem? Modzie,przepraszam za post pod postem ale edycja mi nie dziala, nie mogę posta zapisac
-
[quote name='Asian7']przygarniam poto iż niechcę aby trafiły do schroniska. jestem na ręcie socjalnej i mam 377zł dochodu ,mogę to udokumentować osobą kt,óre zechcą pomóc. mam całkowitą niezdolność do pracy i niejest mi łatwo. [/QUOTE] No patrz, też jestem na rencie socjalnej, tez mam calkowitą niezdolnosć orzeczoną ,a jednak pracuję nawet na czarno, bo wstyd by mi bylo rece do ludzi wyciagać! Zreszta - istnieją zaklady pracy chronionej, tam spokojnie mogą pracować inwalidzi, nawet z calkowitą niezdolnoscią, wiem, bo pracowalam, wystarczy poszukać. Przestan przygarniać zwierzęta, jak Cie na nie nie stac, albo poszukaj im domow, bo zbieractwo stworzen jak nie ma ich za co wyżywić, to tylko i wylacznie egoizm!
-
Tak, z centrum, ale mieszkam w wawie teraz :)
-
Orijena chyba w ogole nie ma na wagę.. w kazdym badz razie nie widzialam nigdzie, ani w Szczecinie, ani w Wawie.
-
No jesli jej dajesz mieso, to nie licz ze bedzie jesc co innego :D jak moja mama podkramiala mi psy gotowanym, to na najdrozsze kary mi patrzec nie chcieli - musisz sie zdecydowac, albo to, albo to. Oczywiscie mozesz od czasu do czasu dac psu cos innego, ale to naprawde nie czesciej niz raz na dwa-trzy tygodnie , bo jesli chcesz by jadla karmę, to podstawą musisz zrobic karmę ( taka specyfika Yorkow, jak pokazesz ze jest szansa na cos innego to Cie do rozpaczy doprowadza glodowka, a zmusza do dania tego innego). Moje mają karmę w misce i juz - chcą to jedza, nie chca nie jedza...potrafią robic strajki dwudniowe, ale potem ida i grzecznie jedza. Doprowadzilam do tego, ze moge spokojnie raz w tygodniu podac puszke miesna, codziennie dostają jogurt naturalny i nie marudza na karme. No i owoce i warzywa, ale to juz z reki, nie z miseczki. Wracając do Orijena -sprobuj, ale postaraj sie dostac od kogos troche, albo jakies probki wydęb skads, bo to dosc droga karma i skzoda zebys miala pelen otwarty worek, jak pies Ci powie "spadaj, nie jem" ;) Ja swoje traktowalam niebieskim - bodaj rybnym - bo gdzies wyczytalam ze jest najlepszy..teraz wiem ze nie warto kierowac sie opiniami na forach, bo nie dla kazdego psa to samo bedzie najlepsze. Moim nie sluzyl.
-
A dlaczego by nie ? Choc moje dwa bardzo niechetnie jadly Orijena + mialy po nim paskunde wiatry. A robilas psu badania, zeby odkryc dlaczego jest tak chudy? Moze tu karma nie pomoze, bo problem lezy gdzies indziej? Moj mlodszy tez jest strasznie chudy - okazalo sie ze slabo przyswaja, bo ma problem z wątrobą - jest na karmie dla wątrobowcow, mial na niej przytyc, ale cos tego nie widzę. Jedyny plus to ze oba ją chetnie jedza (starszy - zdrowy - tyje na niej jak smok, a nie moge dawac mu czegos innego, bo oba zawsze wola jesc to co ma ten drugi...), a wczesniej tez marudzily na wszystko.
-
Kiedyś na wyjeździe nad morze zabraklo nam chrupek weterynaryjngo Hills'a i bylam zmuszona potraktować moje Yorkacze saszetkami dla szczeniat Pedigree..jeden mial srake, drugi wymiotowal po tym. Ale pałaszowali, jakbym im nie wiadomo jaki przysmak dala, strasznie im smakowało - juz wtedy powinnam była zauważyc, ze to nie jest normalne.
-
[quote name='Afryka']Visenna, takiemu maleństwu zabronić wstępu do łóżka to grzech![/QUOTE] Mhm, powtórz to sobie za kazdym razem, gdy takie maleństwo pakuje Ci sie do wyra po calym dniu latania po końskim oborniku, albo gdy kolejną noc drapiesz się, bo prześcieradło jest całe w piasku :) A ma gnojek dla siebie cafą pufę wypchaną kuleczkami styropianu i jeszcze puchaty koc na niej... a serio ponawiam pytanie - jak pozbyć się z łóżka psa, który przyłazi już po moim zaśnięciu? Zamkniecie go, inny pokoj etc odpada - daje koncert wycia i szczekania przez całą noc...doslownie.
-
A co w momencie, kiedy pies rozumie ze mu nie wolno, kiedy nie spimy? I czeka sobie tak do 3- 4 w nocy, kiedy jest pewien ze spimy ( bo spimy i to twardo!) i wtedy się pakuje do lozka? Co z takim delikwentem zrobic? Budze sie rano a tu kundel pod kolderka sobie spiocha w najlepsze......zgoniony w nocy jak sie obudze owszem, grzecznie idzie spac gdzie indziej, a rano...znow pod kolderka. To ten mniejszy/ciemniejszy z awatara...a jak to dranstwo sie rozpycha, no szlag by go! Chlopa 1,90 m i 100 kg zywej wagi potrafi zepchnac na skraj lozka...:loveu:
-
[quote name='taks'] Niestety sianie dezinformacji to czarna strona wszelakich forumowych anonimowych "fachowców" więc w istotnych sprawach radzę wyłącznie na ich rewelacjach nie opierać swojej wiedzy:shake:[/QUOTE] Dziek serdeczne i- tak też mi sie wydawało że nie szkodzi - jak mój pies połknął gume z balonu to zanim zadziałałam to też wertowałam net w poszukiwaniu bezpiecznego środka zaradczego...ale to dawno było i pewnosci nie miałam gdzie znalazłam ten sposób, wiec i pewność siebie mi zmalała ;)) Ehh, nie wiem jaki cel maja osoby które wprowadzają ludzi w błąd...fajnie to tak widzieć że inni się denerwują? :angryy:
-
To jak w koncu jest z tą woda utlenioną...bezpieczna czy nie? Bo mialam lekkie wyrzuty ze podalam swemu psu...
-
[quote name='isabelle30']nie dawaj bron Boze psu do wypicia wody utlenionej! jest silnie toksyczna, niszczy nieodwolalnie sluzowke zoladka, przelyku![/QUOTE] Hmmm...ja ten sposob znam z tego forum... No niewazne- nie daje sie psu do wypicia całej butelki przeciez, tylko odrobinę, no i w ostatecznosci! - jesli pies zjadł coś slilnie trującego to lepsza woda utleniona niż smierc psa? Ja byłam zmuszona raz podac mojemu yorkowi- dostał pół łyzeczki od herbaty...nic mu się absolutnie złego nie stało, nie zatruł się, ma cały przełyk i żadnych problemów zołądkowych. Amba- moze warto zasięgnąc porady innego weterynarza? Tamten robiłi psu jaklies badania, czy tak na oko powiedział?
-
Nie wiem dokładnie o co pytasz - jeśli pytasz jak sprowokować wymioty żeby pozbył się cebuli - podaj puy łyąkę wody utlenionej, spieni mu się w żołądku i pies będzie rzygał jak ta lala - tyle tylko ze to raczej krótko po zjedzeniu złej rzeczy, jak już zaczął trawić tę cebulę to szkoda go męczyć wymiotami. Jeśli pytasz co zrobić z tym fantem że wciąga co popadnie- a widział go weterynarz? Bo pierwsze słyszę żeby od zgagi wymiotować. Opowiedz o tym weterynarzowi dobremu, może ten psiak ma jakieś poważne problemy... UPS dubel..prosze o usuniecie
-
Nie wiem dokładnie o co pytasz - jeśli pytasz jak sprowokować wymioty żeby pozbył się cebuli - podaj puy łyąkę wody utlenionej, spieni mu się w żołądku i pies będzie rzygał jak ta lala - tyle tylko ze to raczej krótko po zjedzeniu złej rzeczy, jak już zaczął trawić tę cebulę to szkoda go męczyć wymiotami. Jeśli pytasz co zrobić z tym fantem że wciąga co popadnie- a widział go weterynarz? Bo pierwsze słyszę żeby od zgagi wymiotować. Opowiedz o tym weterynarzowi dobremu, może ten psiak ma jakieś poważne problemy...
-
Moj też był tak kastrowany, tj wycinaliśmy tylko niezeszłe jadro, zdrowe pozostawiliśmy, nas zabieg kosztował drożej chyba ze 250, jak nie 300...ale też i moj pies jest miniaturowy, a ponoc takie psy na operacjach są droższe, bo trzeba bardziej na nie uważać, czy cos/
-
[quote name='Gioco']Z czystej ciekawości spytam. Jesteś tak oblatana w tych określeniach. Jak to będzie gdy małpa wydobędzie na świat miot małpiątek? Urodzi? Oszczeni się? Omałpi? Konkretnie chodzi mi o [B]koczkodanicę[/B] i prawidłowe określenie czynności związane z wydaniem na świat potomstwa :p .[/QUOTE] Małpa wydała na świat młode? Urodziła młode małpięta? Widzisz - nie chodzi o to, że używanie słowa "rodzić" czy "umierać" w stosunku do zwierząt jest złe, bo nie jest, nawet w programach przyrodniczych używa się słowa "poród"...choć inna sprawa ze mówi się też "młode", "miot" i własnie "zdychać" a nie "dzieci" czy "umierac".....Chodzi o to, że to nie "my" (moj tzw obóz ;) ) poprawialiśmy "umarła" na "zdechła. To nas poprawiono ze "zdechła" na "umarła". Tymczasem "zdechnąć" to prawidłowe, normalne wyrazenie używane w stosunku do zwierząt, nie ma w nim niczego obraźliwego i nie świadczy o stosunku piszącego do zwierzęcia!
-
[quote name='tigrunia']Nudzicie się co? Balbina jak zwykle MUSI mieć rację i nie może być inaczej :p Ja akurat nie widzę nic złego w słowie "zdechł" ale wolałabym go unikać .. I Balbino niech sobie każdy mówi co chce i słownikami tutaj się nie zasłaniaj bo Tobie przydałby się ewidentnie słownik ortograficzny :cool1: No i gdzie jest moderator???????? :crazyeye: Niezły bałagan się zrobił na tych Yorkach i nie mówię tu o jednym czy dwóch tematach :cool1:[/QUOTE] Nie nudzimy się - ja też nie mam nic przeciwko temu że ktoś sobie mówi jak chce - mnie nie przeszkadza, ze ktoś mowi że jego pies umarł, skonał, czy wyzionął ducha - jego sprawa. Po prostu nie podobało mi się , ze Joasiah naskoczyła na kogoś tam ze suczka nie zdechła tylko umarła. Prawda jest taka że dla tej osoby co to pisała, podobnie jak dla mnie, zdechła i jakim prawem ktoś to poprawia, skoro to określenie prawidłowe jest? Gdyby Joasiah nie poprawiła, nie byłoby całej dyskusji - ja nikogo nigdzie nie poprawiam, a moje psiaki to "Synusie", ba psiaki - konia nawet tez nazywam per "Synek"! Co nie zmienia faktu ze jeden z moich synusiów niestety zdechł. Jeśli ktoś czuje potrzebę uczłowieczania zwierząt każąc im się "rodzić" czy "umierać" to w porządku, ale zdrowo by było jednak mieć na względzie ze to są jednak zwierzęta a nie ludzie - wtedy będzie git. Uczłowieczanie zwierząt niestety zawsze prowadzi do ich cierpienia...w najprostszym przykładzie- kiedy "synuś" laduje w schronisku albo na bruku, bo nie był w stanie zrozumieć jak mamusia tłumaczyła setny raz że nie wolno srać na dywan! "Synuś" był wredny i złośliwy widać, bo jak można nie zrozumieć, przecież mamusia tłumaczyła i krzyczała ze nie wolno...
-
[quote name='*kleo*']Ja natomiast nie życzę sobie, żebyś robiła ze mnie prostaczkę. [/QUOTE] Jeżeli ktoś coś z siebie zrobił, to Ty sama. Gdybym chciała robić z kogoś "prostaka", użyłabym bardziej czytelnych metod. Nota bene- moze przestańmy nazywać psy psami, bo " łżesz jak pies" lub "ty nędzny psie" to też są pejoratywne, nacechowane negatywnymi emocjami wyrażenia.... A już powiedzieć komuś "ty suko"! Oj! Jakoś jednak nie widze tendencji, zeby nazywać psy inaczej niż psy.
-
[quote name='Mraulina']Gdzie jest powiedziane, że określenie - umarł - można używać tylko w odniesieniu do ludzi? Pokażcie mi stosowny przepis. Pewni ludzie są niereformowalni. Dla nich zwierzę ma tylko wartość użytkową, nie emocjonalną.[/QUOTE] Chyba sie trochę zagalopowałaś, z tą wartością! Ludzie, jesteście jacyś dziwni....to są słowa jak każde inne, psy zdychają, mają młode, szczenięta- to człowiek nadał normalnym słowom oznaczającym koniec lub początek życia zwierzęcia, zły wydzwięk! Moj pies zdechł niestety, płaczę po nim do dziś. I to czy powiem ze umarł, wcale mojego bólu nie umniejsza. Ale zgodnie z językiem polskim zwierzęta zdychają. I o to mi tylko chodzi, w tym że zwierzę zdycha, lub ma szczenięta, nie ma nic złego. A że komuś się kojarzy to ze "zdychaj kanalio"- cóż, może czas zmienić otoczenie, zacząć ogladać inne filmy, czytać inne książki? I nie życzę sobie insynuacji typu, że skoro uważam że zwierzęta zdychają, to traktuję je przedmiotowo. Po prostu słowo "zdechnąć" nie jest dla mnie negatywne, wiec nie mam z nim problemu, jak co poniektórzy.
-
[quote name='joasiah']i nie zdechła tylko umarła :cool1:[/QUOTE] Dlaczego? Przecież zwierzęta zdychają lub padają, umierają ludzie. Tak samo jak zwierzęta mają młode, psy szczenieta a nie dzieci, koty się kocą a nie rodzą...coz złego w tych wyrażeniach jest, tak sie w jezyku polskim właśnie określa te czynnosci dotyczące zwierząt....
-
Nie wiem jak inne rasy, ale ja oba moje Yorki strzygę u pani Ani w York Studio, na Mieszka I w Szczecinie. Ba, przyjezdzam specjalnie z Wawy do niej, bo moim zdaniem jest świetna. Moje psy boją się fryzjera, a od niej odbieram je zawsze w dobrej kondycji psychicznej i co najważniejsze, nie boją sie do pani Ani podejsc przy nastepnej wizycie - znaczy nie kojarzą jej przykro. No i ona ma sama Silki, miala Yorki, ma chyba tez cgrzywki, wiec jestem pewna że ma cierpliwość do małych psiakow i że nie bedzie ich traktowała jak pluszaki którym nie wolno w trakcie strzyżenia nawet pisnać :) yorkstudio.com.pl
-
[quote name='eagle']Sorki, ale ja nie rękaw do płakania, a ten wątek to nie różaniec żali. [/quote] Jak to nie??? Cały Twój pierwszy post to gorzkie żale...czytać, czytać? To sobie wróć i go przeczytaj, bo najwyraźniej zapomniałeś co i w jakim tonie napisałeś :lol: Poza tym, nie wypłakuję się w YTwój rękaw, tylko wyrażam sprzeciw przeciwko podejsciu do małych psów, prezentowanym między innymi również przez Ciebie. Sorki :p [quote] Wiem wiem , uderz w stół odezwą się nożyce, ale odczepcie się od wszystkich psów, ich ras itp. Piszmy o nas i naszym podejściu do 4 łap i ogona, zachowaniu, wychowaniu itp [/quote] No a co innego ja robię? Również piszę o zachowaniu, wychowaniu. et cetera. Tyle że w stosunku do Onów...aa, tego już nie wolno robić? [quote]. To nie rasa, wielkość tylko nasze chamstwo lub umiejętność poszanowania drugiego decyduje o tym czy sprawiamy sobą kłopot. Wolność to nie bezprawie.[/QUOTE] Tak, tu akurat masz racje...tyle że skoro tak jest, to dlaczego o psie piszesz per "mały frustrat", a nie [b]o jego włascicielu, skoro to jego chamstwo i nieumiejętnosć poszanowania drugiego zawiniły[/b], a nie mały pies? :roll:
-
A mnie ciekawi jedno : dlaczego o szczekających Yorkach (innych też, ale głownie jednak Yorkach) piszecie per "frustrat"? Ja mam Yorki dwa. Obu zdaża sie szczekać na duże psy. Żaden nie jest frustratem! Oba psy są socjalizowane od małego szczeniecia z innymi psami, niemal z każdą rasą (tylko pitów, staffów i tym podobnych unikam raczej, bo kiedyś straciłam Yorka przez takiego psiaka i zwyczajnie się boję). Moje psiaki biegają w stajni z bokserem, Jack Russel Terrierem, szczeniakiem Łajki Zachodniosyberyjsckiej, Jamnikiem i duzym, czarnym kundlem. Dodatkowo trafiają się labki klientów, Spaniele Tybetanskie, etc. Psy biegają luzem, ladnie się bawią, żadnych spięć nie było, choc są bardzo różne wiekowo i temperamentowo. Wsrod nich biegają moje Yorki. Do czego zmierzam? Do szczekania - młodszy z moich psów często szczeka na inne, ale robi to ewidentnie by sprowokowac zabawe i tylko wtedy, gdy inny pies nie zwraca na niego uwagi. Gdy tylko zwróci, mój to probuje go lizać po pysku, zaprasza do gonitwy, przypada na przednie łapki, tyłek w górze, etc. Szczeka też gdy jest zazdrosny o mnie. Ale drugi York szczeka...sama nie wiem czemu. Po prostu im jest starszy, tym bardziej jakby robi się ostrozny, bardziej tchórzliwy, na duze psy reaguje czasem szczekaniem, zwłaszcza gdy te zrobią szybki ruch i są głosne., ale nigdy nic poza szczekaniem nie robił, nigdy nie był agresywny, nie próbował podgryzać, zawsze też mozna go w miarę uspokoić. Czy to frustracja? Nie sądzę - bardzo uważałam, żeby nie popełniać błędów socjalizacyjnych i wychowawczych z moimi psami, zeby nie porywać ich na ręce, nie prowokowac do zaczepek innych psów...moje Yorki to zwyczajne, stajenne psy, zadne tam kanapowe laleczki wiecznie na rękach. Nie wiem, dlaczego Loki im starszy, tym bardziej się robi taki szczekliwy, ale frustracja to zadna nie jest, ani też brak ogłady, czy rozpieszczenie, czy co tam jeszcze włascicelom Yorków i ich psom się tu imputuje :shake: Dlatego też protestuję przeciwko nazywaniu małych pieskow "szczekającymi frustratami"!!! One są po prostu małe, wiec braki w wyglądzie i wadze muszą nadrabiać czasem szczekaniem ( tak ja to sobie tłumaczę) ale żeby od razu "frustrat"? :mad: BTW. wytłumaczcie mi tez, dlaczego nie znam żadnego! onka, przy którym mozna puscic małego psa? Wszystkie są agresywne, mimo że moje psy nawet do nich nie podchodzą, bo ja wiedząc że ONy potrafią być groźne staram się, zeby moje psy nawet nie zauważyły że jakiś jest w poblizu! Tymczasem większość ON'ów warczy i rzuca się na smyczy w kierunku moich psów, nawet jak są prowadzone po drugiej stronie ulicy. Oczywiscie nie wszyskie - ale nawet te lagodne u mojej znajomej, po chwili zapoznania z moimi usiłowały potraktować mojego psa jakl pluszową zabawkę (mam nadzieje ze to była zabawa! W kazdym razie skonczyło się na próbie złapania Yorka, który machał ogonem i próbował wąchać pyszczek zblizającego sie ONka, za fraki, posikaniu ze strachu tegożesz Yorka i mojej interwencji - dodam że York dopilnowany przeze mnie był grzeczny, nie szczekał i nie prowokował tamtego)....Ja kocham wszystkie psy - daleka jestem od nazywania ONków "wielkimi frustratami szarpiacymi się na smyczy na sam widok małego pieska" - nigdy, to pies taki sam jak kazden inny..co nie zmienia faktu że zazwyczaj takie własnie Onki widuję. Znam jedną jedyną sukę Onka, która chodzi luzem i która podbiega do moich Yorków na smyczy! w celach wyraznie przyjacielskich...własciwie nie, nie znam- to nie jest ONek, to suka w typie.
-
Ja tam zawsze myslalam że nekrolog to jest informacja o czyjejś śmierci w gazecie....:razz: