Jump to content
Dogomania

M@d

Members
  • Posts

    1911
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by M@d

  1. 1) Stawki ustala klinika, a nie lekarz. 2) Ja nie jeżdżę na SGGW tylko do Animy. Ostatni raz byłem w Lipcu 2010 na rutynowej kontroli wyników krwi. Wielokrotnie nie zapłaciłem nic, bo dr. Lenarcik obejrzał psa, zlecił dodatkowe badania i kazał przyjść z wynikami. 3) Moja pierwsza styczność z dr. Lenarcikiem za czasów poprzedniego psa wynikła z tego, że pies rzygał i s..ł krwią, a przez kilka tygodni kolejne 2 kliniki badały, "przejmowały się", podawały leki - sterydy które wygaszały zapalenie na kilka dni, a za max. tydzień zapalenie wątroby wracało i pies robił się coraz słabszy ... Ta wizyta zaledwie kilka minut, ale decydujących dla życia psa ... dr. L. zerknął w wyniki i powiedział, żeby błyskawicznie zbadać amoniak we krwi i wrócić od razu z badaniami. I BINGO! Amoniak 250 przy max. normy = 50 !!! Dzięki temu można było zacząć leczyć psa, a nie tylko dławić objawy ... 4) o tym jak Lenarcik uchronił mojego obecnego psa od brania Luminalu (diagnoza innego weta - padaczka) pisałem już wcześniej. BTW - Wszyscy jesteśmy ludźmi wet też... Może mieć gorszy dzień ... A bywa, że wyniki są tak oczywiste, że same one wystarczają do postawienia diagnozy... Zbyt mało wiem o sprawie aby się wypowiadać w sprawie Twojego Madziar 86 przypadku. Ja w każdym razie od wielu lat korzystam regularnie z jego usług i nigdy nie spotkałem się z tego typu sytuacją.
  2. Psy gryzieniem przedmiotów często rozładowują stress. Jeżeli zabrano suce małe, to jest to dla niej stress! Trzeba by oddać małe suce na kilka tygodni. Będzie to z korzyścią i dla suki i pozwoli na odbycie się fazy socjalizacyjnej szczeniaków!
  3. Sorry, dawno mnie nie było, ale przekazałem zainteresowanym
  4. I jak tam postępy? BTW - popieram przedmówczynie - pies "ostrzegł" że nie podoba mu się to - bo są tylko siniaki... Inna sprawa, że pewnie tak jak pisano był karcony za warczenie i ... przestał warczeć... Ponadto przy szybkim ruchu pies nie ma czasu na długotrwałe i ostentacyjne ostrzeżenia i nawet jak jakies były to ułamek sekundy i pewnie nie zostały dostrzeżone. NIE jest to zachowanie akceptowalne i trzeba je eliminować. Ale nie przez próbę grzebania od razu psu w misce a poprzez stopniowe przyzwyczajanie do "grzebania w misce" przez dokładanie mu jedzenia do miski, kiedy miska jest juz pusta i kiedy pies NA PEWNO wie, ze człowiek ma żarcie w reku i je dołoży , a nie zabierze...
  5. Tak, Dogo zaczęła jakoś chodzić, poprawiła się formuła reklam, a co [B]najważniejsze[/B] zaczęła chodzić funkcja [B]"zobacz posty"[/B],co umożliwia mi nawigowanie po tematach w których sie wypowiadałem!
  6. To mniej więcej tyle co my... Tyle, że my na kolanach z latarką, zaglądając pod meble itd ... :evil_lol:
  7. c.d. - Dobra, wreszcie urwałem się tej nadopiekuńczej, samozwańczej "mamuśce", teraz pozwiedzam! [img]http://i27.tinypic.com/34eawp4.jpg[/img] - A tu mnie nikt nie znajdzie, ciepło i można się zdrzemnąć. Wreszcie przestanie mnie lizać, bo tu nie wskoczy! [img]http://i32.tinypic.com/30x8znp.jpg[/img] - Wiesz, obiecałam cię bronić, ale teraz przechlapałeś sobie tak, że nawet ja cię nie obronię! - A czemu?? - Bo tak na mój nos, to zesrałeś się w legowisko tych dużych ... - A to niedobrze?? - Eeee... no wiesz... jakby ci to powiedzieć ...raczej nie najlepiej... [img]http://i25.tinypic.com/rvikpu.jpg[/img] [Nota odautorska] Nie tylko u ludzi, jak widać, bywa tak, że gdy w domu pojawia się dziecko, mężczyzna musi się pogodzić z tym, że ... schodzi na dalszy plan ... :P [img]http://i30.tinypic.com/35be2s1.jpg[/img] :D
  8. Witamy po "wakacyjnej przerwie" :) Historyjka pt. [B]"Tranzyt, czyli miłość macierzyńska..."[/B] Otóż pewnego dnia (tranzytem) pojawił się u nas mały kotek. Tranzytem - bo docelowo znaleźliśmy mu dom u moich rodziców. Kotek był malusi i nie bardzo kumał o co c`mon... Pierwszy zoczył go Kamyk i zaczął się skradać na ugiętych łapach, żeby rozpoznać sytuację - jak to jest w zwyczaju dobrze wyszkolonych agentów kocich spec służb. Chwilę potem zareagowała Mafia. Podeszła i zachwyciła się maleństwem. Kamyk podkradł się już prawie do miedniczki w której rezydował kotek i ... nastąpił brutalny atak! Z rozdzierającym warkotem i wyszczerzonymi zębami rzuciła się na niego Mafia! Kamyk wyskoczył w powietrze na pół metra i rzucił się do panicznej ucieczki... :lol: Mafia zadowoliła się odstraszeniem intruza i ... zajęła lizaniem kotka :D Potem chciała go chwycić za kark i zanieść w bezpieczne miejsce (oczywiście małego, a nie Kamyka :D ) , ale kotek stawił opór... Po wielokrotnych nieudanych próbach, Mafia postanowiła użyć sposobu! Weszła przednimi łapami do miedniczki i zaczęła odpychać się tylnymi. Tą metodą tyłem, tyłem, przetargała kotka z miedniczką przez pół domu, wyraźnie kierując się do kanapy pod którą ma swoją tajną kwaterę, gdzie ukrywa swoje zdobycze i czasem się chowa, jak źle się czuje (po sterylce spędziła tam większość czasu przez kilka dni). Niestety "ci duzi" mieli inną koncepcję i popsuli ten misterny plan... :P Tym nie mniej przez cały czas pobytu kotka u nas Mafia myła go wylizując całego i nieodmiennie ponawiała próby wyciągnięcia go za kark i zawleczenia do bezpiecznej kryjówki w celu opieki i wychowania na porządnego psa :cool: Niestety nie dana jej była adopcja i kotek wkrótce pojechał do domu docelowego ... gdzie psoci, drapie i wyczynia niestworzone rzeczy .... ale to już inna historia... Poniżej trochę zdjęć z tego krótkiego pobytu: - Jakie śliczne maleństwo! [IMG]http://i25.tinypic.com/2i7abd1.jpg[/IMG] - Ratunku! Potwór!! Phrhhhh!! - No co ty? Mów mi "mamo"! [IMG]http://i25.tinypic.com/azfnn.jpg[/IMG] - Cześć jestem Lump. Ty na stałe, czy przejazdem? - O ****! Ten jest jeszcze większy ... - Taaa, 3 lata temu Kamyk, 2 lata temu Mafia ... Hmmm to możliwe, że znowu przygarnęli ... [IMG]http://i30.tinypic.com/21bn43m.jpg[/IMG] - Nie bój się malutki, to wujek Lump. On już wychowywał kotka. - Wychowywał, wychowywał, ale teraz to już ty się tym możesz zająć, ja pasuję, to już nie na moje lata... - Pewnie! Będę go wychowywała i broniła! Zaopiekuje się nim! [[I]Od Autora - Niestety zaczyna zdychać mi aparat i czasem tak przebarwia... Czas chyba rozbić skarbonkę i kupić nowy[/I] :| ] [IMG]http://i25.tinypic.com/2mwi8af.jpg[/IMG]
  9. 1/ Jak złapał pieska w przednie łapy, to pewnie po to aby pokazać kto jest ważniejszy, czyli pewnie skończyło by się ruchami podobnymi do seksu :lol: 2/ Kot, który się "broni" wkrótce się oswoi. Kot który ucieka, jak nie zmieni nastawienia, to będzie już uciekał do końca życia ;) Tak zwierzęca natura - jak ucieka, to go goń! :eviltong: Choć jest szansa, że psu się znudzi :D Z moich psio-kocich obserwacji (relacje mój dawny Beksa vs koty rodziców, Mafia/Lump vs koty rodziców, nasz kot Kamyk, gościnnie kotka Sisi, koty sąsiadów itd) wynika, że o ile któreś zwierze nie jest totalnym porąbańcem, to zwykle kończy się na "demonstracjach". Koty nie używają pazurów drapiąc do krwi do psów-domowników, a psy nie gryzą do krwi... Czasem ktoś mocniej dostanie jak przesadzi, ale bez brutalizmów... Jeżeli u psa nie widać objawów "bojowego szału" na widok kota, to mordował nie będzie ... 3/ Zaatakowany pies będzie się bronił! Trudno wymagać aby dał się pogryźć... Zresztą słowo "pogryzł" jest nie precyzyjne i nadużywane do szerokiego spektrum zachowań! Poproszę o sprecyzowanie co temu drugiemu psu zrobił. Powszechne używanie jednego słowa "pogryzł" do skali od: uszczypał, poprzez posiniaczył, zadrasnął naskórek, skaleczył, po wbił kły do kości i wyrwał kawał mięcha... zaciemnia obraz. Zdefiniuję: Dla mnie słowo "pogryzł" zaczyna się od głębokich ran po kłach ... ;) Wtedy widać siłę i premedytację - tak wbiłem głęboko bo chciałem ugryźć! Powiem więcej! 18 szwów z powodu płytkiej ale długiej na kilka centymetrów rany także niekoniecznie oznacz "pogryzł", bo pies ścisnął zębami, a dalsze obrażenia mogły powstać już bez jego udziału - człowiek pokaleczył się o zęby psa wyszarpując rękę z pyska! (dowodem na to są zwykle rany po JEDNEJ stronie reki, co oznacza, że pies nie trzymał mocno ręki, ale człowiek szarpnął do góry, "nadziewając" dłoń na kły psa) Zdradzę Wam pewną "technikę". Odkąd rozciąłem sobie trochę rękę o zęby małego 8 kilogramowego psa, postanowiłem "nastawić się mentalnie" na nie wyciąganie ręki z pyska mimo bólu... (uwierzcie mi - da się!) Kiedy po latach doszło do "nieporozumienia" z oszołomionym narkozą blisko 40 kilogramowym psem, którego wyciągałem po zabiegu z samochodu, udało mi się to zrealizować. Efektem były 2 małe siniaki (od spodu słoni) i 2 punktowe skaleczenia ledwo przecinające naskórek (na wierzchu - delikatniejsza skóra) Gdybym pod wpływem bólu szarpnął dłonią, miałbym śliczne, długie rany szarpane... masę krwi "na pokładzie" i być może szereg szwów... I mógłbym powiększyć bazę opowieści pt. "pies mnie POGRYZŁ!" :cool3: Dlatego pytam o szczegóły - co znaczy "pogryzł" tamtego drugiego psa... (?) BTW - gryzienie "na poważnie" oznacza przeważnie wyrwanie kawałka skóry. A jaką siła i możliwościami dysponują zwierzęta, to powiem Wam, że jak mój kot pobił się "na poważnie" z innym (prawdopodobnie bezpańskim) kotem, to miał wyrwany kłąb futra razem ze skórą do żywego. Ubytek skóry miał pół centymetra na centymetr ... (tyle zmieściło się do pyska kota) Ot takie małe milusie puchate 4 kilogramowe kotki ... To przełóżcie to na np. 40 kilo psa ...
  10. Bonsai, nagraj:multi:!Nagraj:multi:! Czekamy!!! Muszę to zobaczyć :evil_lol:
  11. No z tym myciem okien, to jeszcze nie jest dopracowane, ale Lump zachęcony propozycją zaczął już trenować ekologiczne czyszczenie okien na sucho. Aktualnie opracowuje model wykonywania usługi z uwzględnieniem swojego wzrostu i braku możliwości korzystania z drabin. Teraz próbuje czy da się to zrealizować metodą rzutów kotem o szybę... :evil_lol:
  12. Kot? Kot przeżywa to prawie codziennie, a jak Mafii się nie chce, albo znudzi, to kot przychodzi i na nią skacze, wali łapą ... aż ona znowu zaczyna froterowanie. Czasem zdarzy się, ze Mafia zbyt się rozochoci i za mocno szarpnie, wtedy rozlega się w domu przeciągły pisk (Mafii) i widać zmykająca Mafię ... :evil_lol: ... a za nią biegnącego kota ... :lol: Kot jak wiadomo ma pazury i jak mu się coś nie podoba, to nie zawaha się ich użyć :eviltong: Oczywiście to tylko skarcenie, więc nie ma śladów podrapań, nie leje się krew itd ;) Na początku próbowaliśmy interweniować, ale jak już stwierdzili starożytni Rzymianie - "chcącemu nie dzieje się krzywda...", a nie sposób ich pilnować przez cały dzień... Trzeba by w klatkach zamykać na czas pracy :diabloti:
  13. A coś więcej? Wielkość? (bo zakładam że to Sznaucer) Jak nie Sznaucer to Ratlerek czy Bernardyn? :cool3:
  14. Niestety nie. Mycie okien wymaga detergentów, a Lump preferuje sposoby ekologiczne. Aktualnie przyucza Mafię do nowej usługi - ekologiczne odkurzanie i froterowanie. Usługa bez użycia chemii. Opiera się na właściwościach elektrostatycznych elementu froterująco/odkurzającego (ładunek ujemny) oraz kurzu (ładunek dodatni). W chwili obecnej występują jeszcze problemy z dokładnym przyleganiem do podłoża elementu froterująco/odkurzającego (a jest to istotne, gdyż właśnie tarcie o podłoże wyzwala efekt elektrostatyczny), oraz z równomiernym prowadzeniem w/w elementu po podłodze tak aby odkurzyć dokładnie całą powierzchnię. Prowadzone są treningi w celu osiągnięcia wysokiej jakości oferowanych usług: [video=youtube;E6DoO4V7vSY]http://www.youtube.com/watch?v=E6DoO4V7vSY[/video] Jak wiadomo jednym z najlepiej elektryzujących się ujemnie materiałów jest kocia sierść. :eviltong: Jak widać na zapisie video Lump stara się wytłumaczyć jak to ma wyglądać, ale jest już nieco zirytowany odwalaną fuszerką ... :evil_lol:
  15. NO PROBLEM! :D [IMG]http://i41.tinypic.com/27xdw75.jpg[/IMG] Samego Lumpa, czy z pomocnicą? :D
  16. Informacja dla zainteresowanych diagnostyką. Możliwe są usługi wyjazdowe. Należy jednak do ceny usługi doliczyć koszt dojazdu. Przy zamówieniach hurtowych (powyżej 2 kompów) Lump oferuje gratisy: - Zmywanie manualne. [IMG]http://i40.tinypic.com/o6jrj9.jpg[/IMG] - A dla posiadaczy zmywarek, oferuje zmywanie wstępne z usuwaniem zaschniętych resztek i czyszczeniem zmywarki. Ostatnio w celu zwiększenia podaży usług przyjął na szkolenie stażystkę... [IMG]http://i39.tinypic.com/2i8ay1.jpg[/IMG] - Patrz Mafia - równo, systematycznie, raz przy razie. Najpierw garnki, potem talerze, a na koniec płyta czołowa. Zrozumiałaś? :D
  17. Wbrew pozorom wątek nie wygasł. Po prostu przez pewien czas musiał być odłożony na później. Inna sprawa, że ja tu ostatnio też rzadko zaglądam... Info o szczeniakach Sznaucera olbrzyma uprzejmie proszę przesyłać do mnie [B]na PW (Prywatną Wiadomość[/B] - menu pokazuje się po kliknięciu lewym przyciskiem myszy w Nick "M@d"). Ze względu na kulejące funkcjonalności Forum sam wpis w temacie mogę przegapić... Widzę, że szczeniaczki już znalazły domy ... Został tylko jeden "wystawowy". Niestety [B]zapotrzebowanie jest na "peta" do kochania, a nie na wystawy.[/B] Piesek powędruje do domu z ogródkiem (ale na kanapę do domu , a nie na łańcuch do ogrodu... :evil_lol:) W domu jest dziecko chodzące do podstawówki. W domu cały czas przebywa jedna osoba dorosła. Prosimy o nie zgłaszanie szczeniaków bez rodowodów (nie ze względów snobistycznych, ale ideologicznych- wspieranie akcji "stop pseudohodowlom".) Lojalnie uprzedzamy, że przed dokonaniem zakupu będziemy zbierać informacje o hodowli np. przez założenie watku "Co wiecie o hodowli X"). Poprosimy również o kontakt z innymi właścicielami psów kupionych z tej hodowli... Sprzedający musi się też liczyć z wizytą w celu obejrzenia warunków w jakich hodowane są szczeniaki (o ile zebrane innymi sposobami referencje okażą się niewystarczające)... Nowi właściciele nie śpieszą się z zakupem bo to nie "prezent na Komunię", więc wątek pewnie jeszcze potrwa. Zależy im bardziej na walorach psychicznych psa i dobrych początkowych warunkach socjalizacji niż na eksteriorze...
  18. [IMG]http://i43.tinypic.com/14lk4cp.jpg[/IMG] :D
  19. Pójść pogadać z sąsiadem, jak on tak "olewa" psy to nie powinien mieć nic przeciwko, ale negocjujcie z głową i nie pokazujcie, że wam zależy, bo wtedy będzie chciał pewnie kasę! Weźcie rachunek od weta za to co już zrobił, powiedzcie właścicielowi, że wet powiedział, że psa trzeba operować a jak nie to zgłosi to do TOZu. Powiedzcie, ze możecie zając się sunią, jak on nie chce, a jak chce zatrzymać sunię, to musi ZAPŁACIĆ za to co zapłaciliście wetowi. Pewnie będzie wolał oddać sunię niż zapłacić :D Tylko weźcie to na piśmie, żeby wam jutro suni nie zabrał i nie powiedział, że zmienił zdanie...
  20. Lump prosił o sprostowanie, że on się wcale nie ukrywa, tylko dba o nasz sprzęt komputerowy... (poprzez osłuchiwanie komponentów)! Sprawdzanie płyty głównej, karty graficznej i pamięci RAM. [IMG]http://i40.tinypic.com/nzjfc3.jpg[/IMG] Sprawdzanie zasilacza, karty dźwiękowej i chłodzenia. [IMG]http://i39.tinypic.com/214cw7q.jpg[/IMG] Sprawdzanie twardych dysków i parametrów pracy przedniego wentylatora. [IMG]http://i44.tinypic.com/2e4ely1.jpg[/IMG] [I]- Dobra, sprawdzone, wszystko na razie OK, ale dysk 80 GB trochę już rzęzi, warto zrobić na wszelki wypadek backup! Niepokoi mnie też dźwięk pamięci. Ta z banku 2 chyba zaczyna się sypać... Należy się 60 chrupek karmy dla psów starszych ras olbrzymich, tylko bez kurczak, bo mam alergię! Faktura, czy bez? Bo jak faktura to jeszcze + 22% VAT![/I]
  21. OK, mało precyzyjne sformułowania napisane na szybko wymagają wytłumaczenia: - Nie klęczę przed nim jak w kościele :D, tylko po klęknięciu siadam sobie na piętach. - "wołam" użyte powyżej nie oznacza wydania komendy "do mnie", ani użycia imienia. Najczęściej jest to coś w stylu "Ej, co tam robisz? Nie wolno!" Wtedy on podchodzi, robi siad, podaje łapę etc... No i rugać, to go specjalnie nie rugam... wystarczy jak tak sobie przez dłuższą chwilę posiedzę i popatrzę ............ [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/diablotin.gif[/IMG]:diabloti: Ja sobie patrzę, a pies coraz bardziej nerwowo ziewa... [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/diablotin.gif[/IMG] Potem jest celebracja wybaczenia grzechów, pies się cieszy, liże i na dłuższy czas mamy spokój... :eviltong: Po co ja mam go rugać, jak sytuacja jest jasna obaj wiemy co zrobi, a samo patrzenie [B]w jego przypadku[/B] wystarczy ... Odrobinka przemocy psychicznej przez patrzenie jest często bardziej skuteczna i lepiej zapamiętywana niż wrzask.... Jak zaczyna biec w kierunku rozsypanego chleba, to wystarczy głośno chrząknąć (sygnał dla psa, że robi coś nie tak), żeby spojrzał i bez słowa patrząc mu w oczy przekrzywiając pytająco głowę.(lubi zżerać chleb, więc sytuacja nie jest dla niego nowa, ani niejasna...) Stanie,obliże się niespokojnie i przybiegnie. Wtedy jest nagroda i idziemy dalej. Po co ja mam go "rugać", jak on doskonale kontaktuje? To inteligentny pies i generalnie posłuszny, ale czasem jak każdego cośtam "poniesie" i wymaga korekty i przypomnienia... [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/eviltongue.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.images/smilies/eviltongue.gif[/IMG]
  22. Zawsze traktuję dyskusje na forum jako wymianę opinii (choć rzeczywiście bywa, że niektórzy na tym Forum czasem ewidentnie się "czepiają" :evil_lol:) Bardzo trafnie to ująłeś (ma nadzieję że nie mylę płci), że dzisiaj taka teoria, jutro inna... Kilka milionów lat w przyrodzie kara (np. uszczypanie zębami) czegoś uczyła, a dzisiaj przestała ... Pożyjemy zobaczymy,może jutro znowu zacznie uczyć... ;) - Co do zagryzania właścicieli i zachowań Hybryd jest ty na Dogo obszerny artykuł, ale nie pamiętam gdzie, a wyszukiwanie na "nowej Dogo" szwankuje... - pchanie ręki oczywiście trąca TD, ale jak wyżej napisałem TD ma wiele wspólnego także z pierwotnym Prawem Silniejszego (także psychicznie). To się też czasem nazywa autorytet... Granica jest płynna. Dominacją można nazwać wszystko, nawet to, że pies musi wykonać siad, ustalaniem hierarchii można nazwać nawet to, że pies musi zejść z łóżka jak Państwo siadają, a nie odwrotnie. Kwestia semantyki. TD i dominacja można nazwać ustalenie hierarchii w klasie. Jak nie zostanie dobrze ustalona, to uczniowie zakładają nauczycielowi kubeł od śmieci na głowę :diabloti: Teorie maja to do siebie że się przenikają, używanie elementów jakiejś teorii nie świadczy o jej używaniu lub popieraniu. Teoria Socjalizmu zakładał m.in. zasiłki dla bezrobotnych i bezpłatną opiekę medyczną, czy fakt istnienia tego w Niemczech czy Anglii świadczy o tym, że są to państwa socjalistyczne? Elementem wychowania psa jest to, żeby wiedział kto wydaje polecenia i kto kogo ma prawo "tresować", niezależnie od wyznawania, czy nie TD... Stosując się wiernie przez 4 lata do książek promujących TD nie zauważyłem aby mój pierwszy pies w jakikolwoiek sposób łączył fakt pierwszeństwa w drzwiach z innymi aspektami wychowania. Ze względu na absolutny brak efektów w wychowaniu za pomocą TD psa z agresją lękową, odstawiłem TD do lamusa. Aczkolwiek niektóre jej elementy zastosowane przez treserkę przyniosły piorunujące efekty! Słuchał jej jak proroka (niestety TYLKO jej..) Na pierwszym spotkaniu w pierwszych sekundach zaczął na nią szczekać, walnęła o ziemię koło niego kilkoma ogniwami łańcuszka, tak się wystraszył, że potem reagował na jej "zmrużenie powiek"... Z nami panicznie reagował na każdego psa, w jej obecności inne psy dla niego nie istniały ... Ona była niekwestionowaną Alfa, ale nas znał od szczeniaka i wiedział, ze "nie jesteśmy groźni", więc robił co chciał ... Wychodziły nasze braki doświadczenia (pierwszy pies i do tego "trudny"), zbyt wiele pobłażliwości i niekonsekwencji na początku. Z następnymi psami poszło nam o niebo lepiej. Stosowaliśmy już [I]dura lex sed lex[/I]... Niewiele zakazów, ale za to bezwzględnie i konsekwentnie egzekwowanych... Jak wziętemu ze schroniska psu zabroniliśmy w nocy wstępu do sypialni, to choć nocy nie przespaliśmy, a drzwi trzeba było potem malować, to mimo rzucania się na drzwi, drapania, szczekania i wycia, nie wszedł... Następnej nocy wszyscy spali jak zabici, ale on spał u siebie na posłaniu,a my w sypialni :eviltong: Codo urazów twarzy, to o kilku słyszałem i z informacji o okolicznościach wiem, że zdarzyły się albo podczas nachylania nad psem (co może być potraktowane przez psa jako zagrożenie i wynika ze STANIA NAD PSEM), albo ze zbliżania twarzy w sytuacji gdy pies się boi. Jeden znajomy stracił fragment czoła, gdy przestraszonego psa , który schował się pod łóżkiem usiłował wyciągnąć za łapę wczołgując się pod łóżko!!!:crazyeye: Ja usiadłem i przywołałem psa, a dopiero później wyciągnąłem rękę i powoli przesuwałem się za nim będąc na wyciągniecie ręki, a nie zbliżając twarz do pyska! Pomijając psy z poważnymi zaburzeniami socjalnymi lub psychicznymi, zejście do jego poziomu jest CS em (calm signal) i nie powinno wywołać ataku agresji. Normalny pies zaatakuje człowieka tylko w sytuacji zagrożenia (subiektywnie rozumianej wg. jego kryteriów) lub czasem w obronie swojej "własności". Jeżeli człowiek "wyjaśni" psu, ze nie jest zagrożeniem, w większości przypadków uniknie pogryzienia nawet przez zdenerwowanego obcego psa (znam to z autopsji - ale to inna historia). ZAWSZE istnieje ryzyko "nieporozumienia", ale większe ryzyko jest gdy górując nad psem schylisz się i wyciągniesz rękę, niż gdy usiądziesz bokiem do psa i go do siebie zawołasz. Na zagrożenie (realne czy wyimaginowane) pies może odpowiedzieć atakiem uprzedzającym. Jeżeli "wyjaśnisz" brak zagrożenia, to (normalny) pies straci motywację do zaatakowania! Wszelkie instrukcje zachowania w przypadku ataku psa (publikowane w niektórych "zachodnich" krajach) mówią o zejściu "do parteru" i przyjęciu pozycji "żółwia". Ma to 2 funkcje - 1/ w przypadku przeciętnego psa zdemotywuje go do ataku poprzez wykazanie, że obiekt nie stanowi zagrożenia 2/ w przypadku psa o ponadprzeciętnej agresji pozwala chronić witalne organy i delikatne partie ciała. Pies musi mieć NAPRAWDĘ zdrowo pokręcone pod deklem, żeby gryźć skulonego na ziemi i bezbronnie wyglądającego człowieka, nawet jeżeli przypadkiem wlazł na jego teren... BTW - co do "znęcania się" i "jednorazowych sygnałów", to; 1/ kiedyś na początku wyrwałem mu z pyska kapeć, jak puścił, to ręka z kapciem poleciał mi do góry, na ten widok pies ze skowytem przypadł do ziemi. 2/ kiedyś na początku chwycił w pysk rolke papieru toaletowego, krzyknąłem"zostaw to" i szybkim krokiem szedłem w jego kierunku. Pies skoczył do kąta, wtulił łeb w kąt i stojąc tyłem do mnie zaczął warczeć. 3/ po prawie 3 latach pobytu u nas,podczas których nigdy nie został uderzony (i po 1,5 roku w schronisku wcześniej) pies nadal pamięta bicie. Gdy gwałtownym ruchem zdejmuję przewieszona przez ramię smycz po spacerze, zeby go zapiąć, to czesto na widok tego ruchu i smyczy w ręku, pies gwałtownie odskakuje, aby po chwili spokojnie podejść i dać sobie ją założyć. Odruch warunkowy mu został... Stąd wiem, ze był bity. I dlatego gdy mamy "do porozmawiania" na temat jego zachowania, siadam na ziemi i go wołam. Uważam, że mam mniejsze szanse na "utratę twarzy"- w dosłownym tego znaczeniu, niż inni obserwowani na spacerach, którzy stoją pochyleni nad psem ze smyczą w reku i drący się na niego. Dla mnie to oni są potencjalnymi przyszłymi klientami klinik chirurgii plastycznej.... A czasem jak to w życiu bywa, musimy przedyskutować pewne kwestie. Np. nieautoryzowaną pomoc w zmywaniu ... :diabloti: [IMG]http://i40.tinypic.com/o6jrj9.jpg[/IMG] On twierdzi, ze się czepiam, bo przecież już mi nie kradnie z talerza, to mogę chyba przymknąć oko jak już zjem a on sobie czasem jakieś resztki wyliże, nie ??? :D Tutaj niestety mamy odmienne zdania i wymaga to jednak omówienia ... :diabloti: Na szczęście zdarza się to sporadycznie i powoli dochodzimy i z tym do porozumienia :eviltong:
  23. Stado wilków i stado psów ma się do siebie tak jak feudalne państwo do bandy dzieciaków bawiących się w państwo. Mają trochę wspólnego, ale więcej różnic, bo jedno opiera się na hierarchii (podobnej do pisywanej w TD), a drugie na prawie silniejszego... Dlatego często TD działa, bo w części pokrywa się z Prawem Silniejszego. (niekoniecznie fizyczne, częściej psychicznie!) Dlatego czasem w domu gdzie jest kilka psów rządzi suczka jamnik, a wielki ciapowaty Dog schodzi jej z drogi :eviltong: Doskonałą ilustracją tego są Hybrydy (mieszańce psa z wilkiem). Niezwykle groźne, ich hodowla obwarowana jest w wielu krajach specjalnymi przepisami. O ile pies będzie pilnował Pana/Pani, której się coś stało i bronił przed obcymi, o tyle znane są przypadki, gdy na spacerze pan zwichnął nogę, a Hybryda rozerwała mu gardło wykorzystując chwile jego słabości ... Dlatego tez to nie TD działa, ale jej elementy związane z Prawem Silniejszego. Jeżeli zdobędziesz autorytet u psa, zobaczy, że nie można Cię ignorować, bo to się "nie opłaci" to to kto przejdzie pierwszy w drzwiach traci na znaczeniu! Jeżeli zaś pies zobaczy, ze opłaci się przeganiać człowieka warknięciem, nie będzie miał "szacunku" to można sobie przechodzić przez drzwi jako pierwszy do końca życia, a i tak pies nie ruszy się z kanapy i będzie warczał :eviltong: Dziecko wrzeszczące pod sklepem nie chce zdominować rodziców i uzyskać dostępu do ich konta, samochodu itd, dziecko chce tu i teraz zdobyć to na co ma teraz ochotę czyli np. zabawkę! Pies warczący na łóżku, za chwilę będzie się łasił i poddańczo wykonywał komendy, gdy będziesz mieć w ręku kiełbaskę. Pies i dziecko są hedonistami - dążą do minimalizacji rzeczy nieprzyjemnych i maksymalizacji przyjemnych. Są istotami "ekonomicznymi" kierującymi się "opłaca się/nie opłaca się". Jeżeli opłaca się warczeć aby zatrzymać zdobyte "dobro", to będzie warczał, jak mu udowodnisz, ze się nie opłaca, to nie będzie... Popatrzmy na to w ten sposób: Pies odpędził właściciela warczeniem od łóżka. A więc "zdobył pozycję dominującą Alfa,zgodnie z TD. Co powinno się LOGICZNIE stać dalej? W momencie wydania mu następnego dnia komendy siad, pies nie powinien jej wykonać! Powinien warczeć i zmusić właściciela do oddania przysmaku (Alfa nie prosi podległych mu członków stada o nic...), ale NIE! Pies robi siad! A za godzinę znowu będzie warczał na kanapie! Dlaczego? Bo jak dziecko wypróbował, że gdy rodzic każe siąść do lekcji, to opłaca się usiąść, a gdy nie chce kupić zabawki, to opłaca się płakać i wydzierać... (odwrotne działania - wydzieranie się przy lekcjach i posłuszne odejście spod sklepu nie maksymalizują korzyści)To nie jest dominacja, ale wypróbowane metody skutkujące w DANEJ SYTUACJI! Dlatego też w tak wielu przypadkach TD nie działa, bo przepuszczanie w drzwiach nie wpływa na warczenie na kanapie...:diabloti: @pandico w pewnym sensie masz rację! KAŻDY musi wypracować własną metodę, bo byłoby bez sensu agresywnie i twardo poczynać sobie z psem lękliwym (np. zapiąć na kolczatkę i szarpać), który już na poniesiony głos kuli się i wywraca na grzbiet i tak samo bez sensu łagodnymi słówkami, delikatną zachętą próbować wychować psa, który kąsa dłoń właściciela ... Co nie zmienia faktu, że dyskutując nad różnymi metodami, spierając się i przedstawiając swoje racje wzbogacamy swoją wiedzę o zachowaniach psów i skutkujących metodach. Każdy z nas może "wydłubać rodzynki" z tego co opiszą inni i wsadzić do swojego własnego autorskiego projektu "ciasta" :D @ Sachma nie przejmuj się nie jesteś "odszczepieńcem" . Oprócz "oficjalnej" Dogomanii pod powierzchnią na PW toczy się tu "drugie życie". Są (a przynajmniej kiedyś byli) tutaj także treserzy do metod awersyjnych, ale przestali pisać "oficjalnie", bo tu panuje "polityczna poprawność" pozytywnego szkolenia i za takie posty obdzierają tu ze skóry :D Po moim pierwszym poście wiele lat temu gdy nic nie działało na psa z agresja lękową i zapytałem się o coś w temacie "obroże elektryczne", to mnie mało nie zlinczowano :D Gdy ten pies zaczął gryźć mnie, ojca i rodzinę, to radzono mi "umacnianie relacji" dużo treningu i dawanie przysmaków, problem w tym, że on gryzł gdy podawało mu się ... przysmak... :crazyeye: Porady na PW od takiego tresera przyniosły doskonałe efekty... Nie jestem zwolennikiem używania metod awersyjnych, ale czasem nie ma wyboru! Ubolewam, że ci którzy mają akurat psy nie wymagające niczego więcej poza szkoleniem pozytywnym nie potrafią tego zrozumieć i z fanatycznym uporem lansują "jedynie słuszną metodę" - ze szkodą dla psów nie poddających się tresurze pozytywnej ... i ich właścicieli. Podzielam oczywiście ich niektóre obawy - tzn. to, ze tworzy to pokusę do "pójścia na skróty" w sytuacjach tego nie wymagających, tym nie mniej całkowita negacja i wmawianie że "każdego psa da się wyszkolić pozytywnie" jest wg. ,mnie szkodliwe... Nawet jeżeli przyjmiemy że być może jest to prawda w przypadku wysokiej klasy tresera od metod pozytywnych, to należy brać pod uwagę, że "przeciętny Kowalski" nim nie jest! Porad należy udzielać na poziomie dostępnym dla odbiorcy. To tak jakby w przypadku nie działającej aplikacji wybitny programista kazał "Kowalskiemu" modyfikować kod źródłowy zamiast kazać mu zainstalować ją ponownie ... :roll:
  24. @ Pandicao Mylisz TD ze zwykłym wymaganiem (a jeśli to absolutnie konieczne wymuszaniem :diabloti:) posłuszeństwa. TD mówi, żeby psa nie wpuszczać na łóżko (co zresztą proponujesz :lol:) a wymaganie posłuszeństwa to sytuacja w której pies schodzi złóżka gdy dostanie komendę... Zreszta nie wiem, jak (i po co?) mam w salonie bez drzwi nie wpuszczać psa na kanapę :roll: Jak wracam z pracy, to on tam juz leży cały dzień, i niech leży, chodzi o to, że jak JA chce się położyć, to ma zejść, a nie warczeć i kłapać zębami! :crazyeye: A u mni enawet ni ekaże mu schodzić. Kupiłem specjalnie wielką kanapę i komenda "na miejsce" odsyła psa ze środka kanapy w kącik gdzie ma nawet koc. Mieścimy się na kanapie w salonie wszyscy (pod warunkiem, że jakiś 35 kilowy kloc nie leży na ukos na środku :diabloti:) BTW - generalnie fakt, szacunku nie zdobywa się siłą, ale też na pewno nie zdobywa się go rejterując po warknięciu lub kłapnięciu ześbami... I na pewno [B]nie istnieje jedna, wspólna dla wszystkich psów, metoda! [/B]Jako wlaściciel masz być skuteczny/skuteczna w egzekwowaniu posłuszeństwa, a nie w trzymaniu się "politycznej poprawności", bez względu na stopień jej skuteczności! BTW - co było pierwsze? Jajko czy kura? - Pies jest nieposłuszny, bo powtarza się komendy, czy powtarza się komendy bo pies jest nieposłuszny? Po co właściciel powtarzał komendy, skoro pies był posłuszny, a stał się nieposłuszny dopiero po powtarzaniu ... :diabloti: Jakieś sugestie co zrobić , jak wydajesz komende ZEJDŹ, a 40 kilogramowy pies nie reaguje :diabloti: (powtórzyć czy zrezygnować - co bardziej zbuduje autorytet ... ?) @ Pies Pustyni [I]- To sie troche nad nim "poznecales"...Skoro dalej piszesz o czytaniu psa,to moze trzeba bylo mu dac spokoj po tym,jak spuscil leb i sie cofnal?[/I] [I]Dawal ci tym do zrozumienia,ze odpuszcza.[/I] Oczywiście "znęcałem się z cała premedytacją! Za dobre u mnie jest nagroda, za złe kara. To "znecanie" było karą, dla lepszego utrwalenia. Miałem po chwyceniu zebami odejść i zająć się swoimi sprawami jakby nigdy nic? Jak dziecko coś grubo nabroi to uważasz, że zwykłe "przepraszam" załatwia sprawę? To nie była sytuacja na zwykłe "przepraszam". Zwykłę psie "przepraszam" to mogę przyjąć, jak mi patyk na dywanie pogryzie, choć ma zabronione... Ja stosuję gradację nagród i kar. [I]- Klekajac przed nim znalazles sie w gorszej pozycji niz jakbys stal.Majac twarz na poziomie psiego pyska znacznie bardziej ryzykujesz sprowokowanie ataku.[/I] To trąci TD... Rozumiem, że mam się bać jak siedzi koło mnie na kanapie i ma łeb na wysokości mojej twarzy? ;) To nie wilk, ani Hybryda... Canis lupus familiaris wg aktualnego stanu wedzy tym różni sie od wilka, że psychicznie nie przechodzi do fazy "dorosłej", a dzieki temu nie zagryza włąścicieli w walce o prymat w stadzie. Co nie oznacza. że jak mu pozwolić, to nie będzie się rządził (ale na poziomie - najważniejszy szczeniak w grupie)... Pies nie czeka, aż kucniesz aby Cie zagryźć. Bez problemu może to zdobić jak stoisz... Natomiast większość ataków jest spowodowanych odczuwaniem zagrożenia... Ten pies był bity. Po ugryzieniu spodziewał się kary (pewnie bicia). Odradzałbym wtedy nachylanie sie nad nim i wyciąganie ręki ... Mógłby zacząć się bronić (był dopiero kilka dni i nas nie znał...). Z pełną świadomością zszedłem do jego poziomu, aby obnizyć mu poziom stresu (czyli właśnie mniej się znęcać się ... :eviltong:). Wszystko co robiłem miałao mu sygnalizować, że agresji nie będzie, nie musi bać się bicia, ale tak bez echa to nie przejdzie! Natomiast pchając mu powoli rękę do pyska pokazałem, że się nie boję. I że to ja jestem tym "ważniejszym szczeniakiem" :cool3:, a on musi ustąpić... Potrwało to chwilę dla lepszego utrwalenia w pamięci psa obowiązujących u nas relacji. I to on - bez komendy - zaczął robić siad, podawać łapę, a na koniec pokornie lizać rekę. Każdy ma swoją metodę. Nikomu nie mówię, że moja jest lepsza. Chcecie "z góry" traktować zdenerwowanego, albo przestraszonego psa - tak róbcie. Ja nie będę ... - [I]W zasadzie to na fotce widac trzy sepiace zwierzaki. Dla mnie pies czy kot (nawet grzecznie lezacy),ktory zalega tuz obok stolu i wpatruje sie w jedzenie,to zwierzak sepiacy.[/I] Każdy ma swoje preferencje. Dla mnie liczy się pragmatyczne osiągnięcie celu. Nie mam zapędów sierżanta. Wystarczy mi, że pies leży, nie musi warować w garażu :lol:. Po 1,5 roku w schronisku i nieznanym czasie wcześniejszej bezdomności Olbrzym ze schroniska kradł nam wszystko! Z blatu w kuchni, z talerza na stole, z uchylonej na chwilę lodówki, z piekarnika, szafek itd itp. Wstawałem od stołu po ketchup, a jak się odwracałem 3 sekundy potem z powrotem, to już nie miałem na co tego ketchupu nalać :angryy: Dzisiaj mogę wstać, wyjść z kuchni, iść do spiżarni przy garażu, wrócić z ketchupem i nadal mam co jeść... :diabloti: Dla mnie jest to zadanicza różnica i sytuacja wystarczająco satysfakcjonująca. Pies to mój towarzysz. Nie trenuję do obedience. Nie musi robić czegoś tylko "dla zasady"... ;) @ debova... - [I]Jeśli jem pies też dostaje w tym samym czasie, nie czekam aż sama zjem tylko po to, żeby mu pokazać kto jest górą, bo wtedy właśnie pies najszybciej zaczyna sępić. Wyobraź sobie, ze nic nie jadłaś od śniadania, jesteś głodna, widzisz, że ktoś inny zajada się pysznościami. Tortura dla pustego żołądka i głodnych oczu.[/I] Niestety praktyka wykazała, że ta kolejność się nie sprawdza. Zjadał błyskawicznie i zaczynał się pchać i sępić. Taka kolejniość to pragmatyzm, a nie bzdury wzięte z Teorii Dominacji... Jak miałem małego psa, który nie sięgał do blatu stołu, to dostawał równo z nami ... Z psami i z ludźmi jest podobnie :D Jak trzymasz kasę/miske w ręku, to wszyscy Cie rozumieją, nie widzą problemów z wykonaniem i zapewniają o dokładnej realizacji poleceń... A jak "zapłacisz", to nagle okazuje się, że masz wygórowane wymagania, musisz niestety poczekać, nie doczytałaś wyjatków zapisanych małym druczkiem na dole strony osiemnastej itd :D [I]-Jeśli pies zje co dostał a i tak sępi wyprowadzam go z pomieszczenia.[/I] Niestety technicznie niewykonalne ([I]open space[/I] bez drzwi...). Chyba, ze w łazience mam go zamykać :D
  25. SŁUSZNIE - do porad internetowych należy zachować dystans - każdy pies jest inny i to co zadziałało w jednym przypadku, nie musi zadziałać w Twoim. Z takim właśnie nastawieniem przeczytaj poniższy tekst (nie będący porada), a tylko opisem tego co zadziałało u mnie, a co przefiltrujesz przez wiedzę o swoim psie... Może coś tam będzie inspiracją do wypracowania własnych metod dostosowanych do Twojego psa... - Mój poprzedni (fakt, że był mały) ale w zabawie lubił chwytać zębami. Małe ząbki, to też nic przyjemnego ... No więc jak on mnie chwytał zębami, to ja go chwytałem za dolną szczękę (po prostu zamykałem dłoń,którą on trzymał w pysku :evil_lol:), oj, nie podobało się, nie ... :eviltong: No i się odzwyczaił... - Większość psów chwyta zębami jak się "rozochoci"... Mój obecny Sznaucer Olbrzym też to robił, tyle, że on to robił delikatnie, ale jak się nakręcił na powitanie, to niechcący też potrafił uszczypać, więc trzymałem pod ręką przy wejściu zabawki i wpychałem mu do pyska, żeby miał co przeżuwać. Teraz już sam szuka czegoś innego, jak nie ma zabawki, to chwyta cokolwiek, bp. but i lata z nim w pysku kręcąc kółka i skowycząc z radości :lol: Pies często nie zdaje sobie sprawy ze swojej siły i że nas to boli. jeżeli tak jest, to trzeba mu to uświadomić metodami docierającymi do psa. Jak Cię złapie za mocno zębami, to piszczysz AUUU! i przerywasz zabawę. - W pewnych sytuacjach z psem, jak z terrorystami się nie negocjuje... Jak pies ma zejść z kanapy, to ma zejść. Jak nie skutkują inne metody (po dobroci), to trzeba opracować taką, która zaskutkuje. Mój też miewał takie chwile, że się zaparł i nic nie skutkowało. (głownie właśnie jak drzemał na kanapie i miał zejść!) Jednakże od pierwszego dnia nie dałem mu szansy na tresowanie MNIE! Też na początku miał pomysł na warczenie... Poszedłem więc do kuchni po spryskiwacz do kwiatów, ustawiłem na zwarty strumień i wróciłem do pokoju. Wydałem komendę "zejdź", a on mi się "roześmiał w twarz"... No to psiknąłem mu strumieniem w pysk! Żebyś widziała w jakim szoku zerwał się z kanapy i jak wiał! :diabloti: Jak później miewał jeszcze takie pomysły, to wystarczyło zabulgotać wodą w spryskiwaczu, żeby zmykał jak niepyszny :eviltong: Wymyśliłem to ad hoc jako bezpieczną dla nas obu metodę nie wymagającą bezpośredniego fizycznego kontaktu i nie dającą szansy na warczenie na mnie ... No i krzywdy psu nie mogąca zrobić... BTW - jedną z wypracowanych moich metod na błyskawiczne "siłowe" rozwiązanie problemu (np. problem typu wejście psa do wiatrołapu i twarde postanowienie wyjścia do pracy razem ze mną) było założenie smyczy i wyprowadzeni psa na smyczy... Nie ciągniesz go ręką, więc nie może cię dziabnąć ze złości, że mu coś narzucasz... Pies na smyczy i pies w kagańcu "traci rezon"... - Jak pisałem - Nie znając Twojego psa nic ci nie mogę RADZIĆ, ale ja kilkukrotnie zacisnąłem zęby (własne) i zaryzykowałem (też znając psa dopiero od kilku dni... ) Przykład: mniej więcej 3 dnia znajomości (5 letni pies wzięty świeżo ze schroniska, 35 kilo, 67 cm w kłębie..) musieliśmy wyjść na godzinę i nie mogliśmy go zabrać. W domu remont, chemia w puszkach na podłodze itd. Zamknęliśmy psa na ogródku, a po powrocie zastałem psa w amoku :crazyeye: Stał na 2 łapach, przewracał oczami, warczał, szczerzył zęby i walił przednimi łapami i całym sobą w szybę drzwi ogrodowych... :crazyeye: No i co tu zrobić? W końcu z duszą na ramieniu wyszedłem przez garaż do ogrodu podszedłem do psa, usiadłem mu za plecami i ... zawołałem... Odwrócił się, runął pędem ze szczekaniem w moim kierunku i ... zaczął lizać po rękach skowycząc :lol: Na początku "znajomości" też mieliśmy parę "spraw do wyjaśnienia" Kiedyś na początku przy jakiejś przepychance gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, a on leciał "bronić domu" ścisnął mnie zębami za dłoń którą go odciągalem (nie miał obroży), puściłem go, pokazałem dłoń i zapytałem "co zrobiłeś"? Uszy mu opadły, cofnął się (on był bity i pewnie oczekiwał batów), ukląkłem przed nim (żeby nie górować i nie być traktowany jak zagrożenie i nie sprowokować "obrony"), wyciągnąłem powoli dłoń przed pysk i mówię znowu (spokojnie i pytająco - "co zrobiłes?"), on spuścił łeb, no to dawaj mu podtykać ręke pod pysk i mówię "gryziesz Pana?" itd.. żebyś widziała jak odwracał pysk i cofał się, żeby tylko nie dotknąc nawet przypadkiem mojej dłoni ...:lol: Potem mi lizał dłoń i podawał łapę :eviltong: Zaryzykowałem, on mi pokazał, że może mnie ścisnąć zębami jak mu się coś nie podoba, a ja mu pokazałem, że się nie boję, i jak jest taki chojrak, to niech się odważy to zrobić "na zimno" jeszcze raz ... Po tym jak opadły mu uszy i spuscił łeb widziałem, że jest w stresie i "wie" że przekroczył pewna granicę ... Dlatego się odważyłem. Trzeba zawsze starać się "czytać" psa i póbować wnioskować na co jest w tym momencie gotów. Wycofanie się po karcącym ściśnięciu zębami daje psu sygnał, że "to działa" i jest zachętą do stosowania tego jako pewnej metody komunikacji ....... (patrz Sachmy przykład z wyżłem jej ojca) Ponownie:[B] To nie jest porada[/B], nie mogę zagwarantować Ci że podobna metoda zadziała u Ciebie, ale powiem Ci [B]moją filozofię[/B]: > Jeżeli mam się całe życie bać, że mnie mój własny pies pogryzie, to albo muszę go oddać JUŻ, albo jeżeli już doszło do tego że pies mnie straszy/karci - zaryzykować... i albo pogryzie mnie tu i teraz, albo sobie wyjaśnimy, że w tym domu się nie gryzie państwa i będziemy "żyli długo i szczęśliwie". Zostawienie tego na później TYM BARDZIEJ grozi, że w końcu może dojść do pogryzienia! Jeżeli przez całe miesiące ktoś będzie mu ustępował na warknięcie, to potem TRUUUDNO będzie to odkręcić! Nie należy okazywać strachu CO NIE OZNACZA, że należy prowokować sytuacje w których dochodzi do konfrontacji! (a napewno nie próbować nic psu "udowodnić" gdy jest bardzo "nakręcony",lub wygląda na gotowego do konfrontacji! Przytoczę znowu Sun Tzu - Nie zaczynaj bitwy, której nie możesz wygrać...) [B]PRZEDE WSZYSTKIM mając wiedzę kiedy do tego może dojść należy tak aranżować sytuację, aby "wygrać" bez konieczności ryzykowania bezpośredniej konfrontacji![/B] Opisał to już Sun Tzu w sztuce wojny dziesiątki wieków temu :D Jak nie chcesz konfrontacji na łóżku,a on tam leży i WIESZ, że nie zejdzie, to nie trać autorytetu na mówienie "zejdź"! (Makarenko: utrzymanie autorytetu polega na nie dawaniu zakazów, o których [B]z góry[/B] wiadomo, że zostaną złamane ... :D) NP. weź sobie talerzyk z herbatnikami, usiądź w kącie i zacznij jeść. Jak przylezie to postaw talerzyk na ziemi, a jak on będzie jadł, to zajmij kanapę :diabloti: KOMBINUJ! W końcu to my latamy w kosmos, a nie psy, więc powinno się dać je przechytrzyć :lol: Albo "zastraszyć" spryskiwaczem wody :evil_lol: - co do kradzieży żarcia, to zostaw nie pilnowane 50 zł na ławce w parku i wróć za pół godziny ... Zobaczysz jak "zasad współżycia" trzymają się ludzie :diabloti: Niewiele psów potrafi się powstrzymać gdy ma coś w zasięgu pyska, a na pewno nie po kilku dniach w nowym miejscu... Nasz w 10 sekundzie po pierwszym wejściu do naszego domu zameldował swój pysk w brytfance z szarlotką w kuchni :diabloti: (brawo dla doskonałego węchu :lol:). Jak Dyzma - najeść się zanim wyrzucą :eviltong: Aby się powstrzymać musi mu bardziej zależeć na Twojej akceptacji niż na żarciu, a to wymaga zbudowania silnej więzi! (a więc i czasu) - Potrzeba akceptacji rodzi się z czasem, ale wymaga też aby akceptacja była towarem deficytowym, na który trzeba zasłużyć. Zaprzestań głaskania i karmienia "za nic". Jak masz ochotę pogłaskać, to wydaj najprostszą komendę, którą na pewno wykona,a potem głaszcz do woli. Potem przechodź do mniej chętnie wykonywanych komend. Nie daj się "wytresować" psu, nie głaszcz gdy ON tego chce, głaszcz gdy TY zawołasz! Wyobraź sobie co by się działo w firmie, w której szef płaci niezależnie czy coś robisz czy nie i daje kasę gdy tylko przyjdziesz i poprosisz!!! :diabloti: - Mam w domu taka sytuację! Żona jak robi obiad to podkarmia psy, a potem się złości, że nie może się od nich opędzić :eviltong:. Ja nagradzam [B]TYLKO[/B] gdy leżą w określonym miejscu z dala od strefy gotowania i mam spokój! TE SAME PSY, TA SAMA sytuacja, dwa odrębne zachowania! To samo gdy jemy. Dowód (Słaba jakość, ale jako dowód wystarczy) ;) [IMG]http://i43.tinypic.com/35mfscp.jpg[/IMG] PAN JE! - Morda w kubeł, [I]ruki po szwam[/I], w dwuszeregu zbiórka! Leżeć spokojnie, to na koniec coś da! A kto przyjdzie sępić, ten nie dostanie nic ... :D Jasne zasady i żelazna konsekwencja. Nie trzeba ani wrzasku, ani siły - codziennie same bez komendy biegną i układają się na dywaniku :D O dziwo nawet kot :crazyeye:,który nie był brany pod uwagę w cyklu nauczania, a nauczył się tylko przez przyglądanie psom... :eviltong: [U][B]I pamiętaj o jednym: sekunda słabości, JEDEN wyjątek od reguły i przeważnie cofasz się w szkoleniu o tygodnie, a czasem lata! [/B][/U] Nasz pierwszy pies znalazł RAZ herbatnik zostawiony na ławce i do końca życia jak widział ławkę, to wskakiwał na nią łapami i ....szukał herbatnika!!! :lol:
×
×
  • Create New...