-
Posts
1911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by M@d
-
[quote name='Syllepsis']Jest okazja podjąć polemikę, pokazać swoje badania, zakasać naukowców z Uniwersytetu Victorii. Możesz zyskać światową sławę. Skusisz się?[/QUOTE] Chętnie! Masz jakieś znajomości w PAN, abym dostał granty na badania? Bo ja niestety nie... :shake: Ale możesz spróbować namówić grupę badaczek, które miały znajomości i skończyły już projekt badawczy - pobieranie smarków wieloryba za pomocą zdalnie sterowanego helikoptera (2010 r.) Gdyby były zajęte już czymś ciekawszym, to może skuszą się naukowcy z Japońskiej Agencji Meteorologicznej którzy także szukają dobrego tematu, bo niestety skończyli już dawno (1994 r.) siedmioletnie badania, na temat - czy trzęsienie ziemi może zostać spowodowane przez suma poruszającego ogonem. Skończyli też już opijać Antynobla i pewnie chętnie jakiegoś granta na badania przytulą do portfela :eviltong: Ja aktualnie jestem zajęty projektem badawczym pt" wpływ wody z Choszczówki na łagodzenie agresji u kotów". Obiektem badawczym jest kot rodziców, który gryzie ich i drapie. Zabrany do mnie przesiedział tydzień mrucząc i łasząc się na moich kolanach. A jak tylko go odwiozłem to ugryzł mnie w palec i podrapał ... Jak zbiorę materiał, naukowy to zacznę szukać kooperanta w celu butelkowania mojej kranówki i dystrybucji w sklepach zoologicznych i w klinikach weterynaryjnych Może ktoś z Was ma agresywnego kota i byłby zainteresowany zakupem tej magicznej wody?? Dam zniżkę pierwszym 50. nabywcom! Jak dla Was 10 zł/litr- OKAZJA! Liczy się kolejność zgłoszeń! :diabloti:
-
Moje psy to 35 kilogramowy Sznaucer olbrzym i 8 kilogramowa Sznaucerka miniaturowa (oba w typie rasy). Dobrze się dogadują z przedstawicielami [B]obu płci.[/B] Aktualnie wyprowadziliśmy się z centrum i mieszkamy na obrzeżach miasta na osiedlu pod lasem. Większość psów lata tu luzem. W weekendy mamy najazd "obcych"... Moje psy dogadują się nawet z kilkoma takimi, które zwyczajowo chodzą na smyczy, bo są agresywne do innych! Olbrzym nie użył zębów nawet gdy duuużaa suka CTR rzuciła się na niego, powaliła go na ziemię i przygniotła własnym ciałem! Wyrwał się spod niej, przybrał groźną postawę i odgonił warczeniem. Ale nie dążył do starcia! Brał udział w "socjalizacji" nieco agresywnej Dobermanki, która szczerzyła do niego zęby i nawet raz go celowo "staranowała" zachodząc od tyłu i usiłując przewrócić z rozpędu... Z moimi psami spuszczany jest ze smyczy wariatuńcio-York atakujący obce samce (bez względu na rozmiar) i chodzący przeważnie na uwięzi! W okolicy na smyczy (ze względu na akty agresji) chodzi kilka ogoniastych -np. ON, York, [B]niekopiowany[/B] Sznaucer olbrzym, a luzem biegają bezogoniaste nieagresywne Sznaucery i Wyżły Weimarskie ... Dla mnie to raczej kwestia charakteru lub cech konkretnej rasy (część bezogoniastych to potomkowie ras u których człowiek uznawał agresję za cechę pożądaną i rozwijaną) ... trudno jednak uwierzyć, że nieobcięcie ogona zniweluje wieki genetycznego doboru cech ... Albo, że obcięcie spowoduje agresję u dobrze prowadzonego potomka nieagresywnych. Abstrahuję tu od oceny czy kopiowanie jest dobre czy nie, po prostu uważam że celem tych badań było "dorobienie teorii" do z góry założonej tezy! Jak "odpowiednio" dobiorę kryteria, to udowodnię Wam, że woda powoduje mordercze skłonności u psów! Nie wierzycie? Proszę: 90% procent psów, które zaatakowały innego psa, w ciągu 2 godzin przed atakiem piło wodę! :diabloti: Jest korelacja! Jest! :evil_lol: Furda to, że wszystkie inne też piły..., ale to pomijamy i mamy swoje granty na badania i "naukową" sensację :eviltong: Jedyne czego dowiodło badanie tych "uczonych", to oczywista oczywistość, że machanie ogonem widać z DALSZEJ odległości niż machanie cała dupką i inne oznaki przyjaźni (których mechaniczny model [B]W OGÓLE NIE UWZGLĘDNIAŁ[/B]! Stąd niepewność podchodzących psów) Spaprano (prawdopodobnie celowo) warunki badania aby uzyskać wyniki zgodne ze [B]z góry założoną tezą[/B] i tyle!
-
Co widzisz gdy patrzysz na psa? Czy widzisz jego emocje...?
M@d replied to M@d's topic in Wszystko o psach
Zwierzęta myślą, czują i ... kombinują. Kilkumiesięczny kotek terroryzuje mi rodziców. Nie da się głaskać, poluje na nich, skacze, drapie i gryzie. Zabrałem kotka do siebie na "resocjalizacyjny obóz harcerski". Kotek najpierw bał się moich zwierzaków, ale szybko się zaprzyjaźnił. Drugiego dnia niedotykalski kotek wlazł mi na kolana mruczał, ocierał się, domagał głaskania. Nie wysypywał z kuwety jak u rodziców, jadł nie roznosząc po mieszkaniu - no Grzeczny Kotek W Każdym Calu! Po tygodniu odwiozłem go do rodziców. (akurat jechałem im coś pomóc - bo w planach miał być dłużej... no ale tak dobrze się sprawował, ze wyszedł wcześniej za dobre sprawowanie ... :eviltong:) Dojechałem, wyjąłem z kontenerka, wziąłem na ręce, pogłaskałem i powiedziałem: Wasz kotek jest całkiem grzeczny, daje się ....AAAUUUU! (w tym momencie kotek wbił mi pazury i ugryzł w palec...) Po czym zeskoczył z rąk i dał drapaka na swoje stare śmieci ... No i to byłoby tyle, jeżeli chodzi o "resocjalizację" :diabloti: -
Nasz Beksuś śpi spokojnie w ogródku jak Królewna Śnieżka - w hermetycznym, przezroczystym plastikowym kontenerku ... Śpij spokojnie piesku.
-
Teraz już są te zdjęcia widoczne - pewnie serwis miał zwiechę.... Piękny jest!! BTW - na takie "cwaniakujące" serwisy są metody :eviltong: Prawy przycisk "kopiuj obrazek" (nie "zapisz"!), potem odpalasz Painta lub inny program graficzny, "Wklej" i dopiero "Zapisz jako"... i po cwaniakowaniu :evil_lol:
-
Nie jestem zwolennikiem kopiowania, ale sam ma obecnie 2 kopiowane psy ze schronisk (Sznaucery), które bawią się w najlepsze z innymi psami i nie wykazują cienia agresji! Powoływanie się na Panią Zofię jest nieco nietrafione, bo ona z kolei opiera swój tekst NA TYM SAMYM źródle, a na dodatek nigdzie wyraźnie nie wskazuje, aby [B]z jej doświadczenia [/B]coś popierało tę tezę.Przyznaje tylko, że to MOŻE mieć wpływ.Co do:Furda Academia, Furda Professores, polecam (skoro już przy tym jesteśmy) fragment przywołanego artykułu Pani Zofii: "[I]W jednym poradniku, opisującym zachowanie psa, czytam, że wreszcie udowodniono zdolność psów do naśladownictwa zachowań innych psów. Druga książka temu zaprzecza[/I]." Opisywani badacze niestety szczątkowo podeszli do tematu i publikacji wyniku swoich badań. - [I]"Podczas badania blisko pięćset psów pokazało..." [/I]no fajnie, ale 500 na ile? Na 500, na 5 tys, na 50 tys ??? Jaki był to odsetek badacze na wszelki wypadek przemilczeli. - "badacze skonstruowali model psa, który za pomocą wbudowanego silniczka mógł machać ogonem..." - a na zginane przednie łapy zabrakło silniczków? A na uszy? Pies komunikuje swój nastrój WIELOMA sygnałami, nie tylko ogonem! Dzisiaj widziałem w jednym z wątków na tym forum film jak TTB usiłuje zamordować Labradora. Krew się leje a TTB nieustannie macha ogonem wgryzając się w gardło Labradora! (jak ktoś nie wierzy to jest to w dziale Agresja na Dogo, choć drastyczne i nie polecam)... No i co z tym machaniem? Czyżby badacze zapomnieli/nie wiedzieli że machanie ogona oznacza także podekscytowanie (także przed atakiem, albo przy płocie z wyszczerzonymi zębami...) i dopiero w kontekście reszty "body language" może być odpowiednio interpretowane? A zapach? itd itp. Jeden profesor biologii jakiś czas temu twierdził publicznie, że Smok Wawelski jest dowodem na to, że ludzie i dinozaury żyli w tym samym czasie, więc tymi profesorami i akademiami nikt mi ust nie zamknie - sorry, za stary jestem, za dużo w życiu "profesorów" widziałem... Jeszcze nie tak dawno "profesorowie" twierdzili, ze pies nie myśli i nie czuje! A i dzisiaj takich się spotka! Daj dostatecznie duże granty, a jeden zespół profesorów dowiedzie że czeka nas globalne ocieplenie, a drugi, że epoka lodowcowa... Zresztą po tym jak kilka lat wg. poleconej książki usiłowałem zgodnie z teorią dominacji wychowywać psa, a potem się dowiedziałem, że to bujda, jakoś straciłem zapał do bezkrytycznego i bezmyślnego stosowania "niezawodnych UNIWERSALNYCH metod". Zasada Pareto 80/20 wiecznie żywa! Uniwersalne metody skutkują do 80% psów generujących 20% powaznych problemów, ale sa bezskuteczne w stosunku do 20% psów generujących 80% poważnych problemów swym właścicielom... :eviltong: dzisiaj skupiam się na obserwacji zachowań i "czytania" tego konkretnego - mojego psa. Skutkuje to m.in. nieco odmiennymi metodami stosowanymi indywidualnie do każdego z moich psów, zgodnie z ich psychicznymi i charakterologicznymi cechami -zdecydowanie zresztą odmiennymi...
-
Nasz Beksa też zgasł błyskawiczni, w 1,5 dnia... Ostatni dzień leżał bez sił w klinice pod kroplówką. Gdy mieliśmy go odwieźć na noc do nocnego szpitala, aby był pod kontrolą, zebrał się, wstał i polizał żonę po twarzy. Nie dali nam z nim być w nocy, nad ranem już go nie było. Ten gest polizania/pożegnania był ostatnią rzeczą którą widzieliśmy... Miał wtedy niecałe 5 lat i był nieuleczalnie chory na wątrobę. Nie ma go już ponad 3 lata ... a ja (stary chłop) mam właśnie "mokre oczy"... cholera! Ból po stracie psiego przyjaciela z czasem łagodnieje, ale nigdy całkiem nie przechodzi... Ale dzięki temu one zawsze są z nami. Czas leczy rany, ale pamięć pozostaje. Pociesz się, że już nie cierpi i biega młoda i zdrowa za Tęczowym Mostem z naszym Beksą i innymi opłakanymi i pożegnanymi psiakami... Podobno psy nie idą do Raju, więc ja po śmierci postaram się zapisać na tę drugą listę - tam gdzie one...
-
Lepiej uważać. Z amerykańskich statystyk wynika, że kilkumiesięczne dzieci stanowią grupę najwyższego ryzyka śmierci spowodowanej przez psy. Nawet 5 kilowy Jack Russel Terier ma w USA na koncie zabójstwo 6 miesięcznego dziecka ... Przyczyna nie jest znana. Być może psy sądzą, że dziecko w tym wieku powinno już być w pełni sprawne, a niezborne ruchy uznają za jakiś rodzaj kalectwa lub niedorozwoju "szczeniaka'" i zgodnie z prawami natury usiłują wyeliminować "chorego szczeniaka" ... (???) Może nawet uznają to za swój obowiązek, albo "przysługę" dla stada? W przyrodzie matki często zabijają kalekie potomstwo (czasem aktywnie, a czasem przez zaprzestanie karmienia) eliminując wadliwe geny i zapewniając więcej pożywienia dla zdrowych. Jest w tym pewna doza okrutnej, ale pragmatycznej logiki ... W dawnych czasach ludzie czasem robili podobnie. Słynęła z tego ponoć Sparta. BTW - fakt, że w USA w dzieciobójstwie niemowlaków niechlubną pozycję lidera zajmują sympatyczne skąd inąd Husky :sad:, pochodzące z regionów o ograniczonych zasobach pożywienia mógłby wskazywać, że wcześniej przytaczane domysły mogą mieć rację bytu. Tak więc uczyć - tak, ale nigdy nie zostawiać sam na sam bez kontroli! (Żadnego psa niezależnie od rasy). Po dłuższym wspólnym pobycie pies prawdopodobnie uzna dziecko za członka [B]swojego[/B] stada i wtedy sytuacja się zmieni, ale 3 tygodnie to może być za krótko...
-
To jak z wodą - ja nie mówię "nie wchodź", ja mówię "uważaj, tu MOŻE być głęboko", a każdy już sam ocenia i decyduje, czy zostaje na brzegu, czy wchodzi i radzi sobie gdy rzeczywiście okaże się że jest głęboko... Będąc już 5 lat na Dogo czytałem już tyle przypadków, ze tak w jedną jak i w druga stronę znalazłoby się dziesiątki przykładów... Dlatego to co napisałem to NIE JEST PORADA! Ani na tak, ani na nie. To jest coś do przemyślenia, bo rozwoju wypadków nijak nie podejmuję się przewidywać. Takie rzeczy to tylko w Erze, albo u wróżki ;)
-
Pewne rzeczy są nie do przewidzenia, zależą od cech osobniczych - charakteru. Uważaj tylko aby "nie przedobrzyć". Pominę możliwość potencjalnej jatki i to bez happy endu ... bo to ekstremum i najgorszy scenariusz, ale są też inne mniej dramatyczne, ale mało komfortowe opcje (albo dla Ciebie albo dla psów) > Każda zmiana to dla psa stress, 2 zmiany to podwójny stress. Wyobraź sobie, z e masz 4 lata (tak mniej więcej około rozwoju emocjonalnego psa)i mamusia musi zacząć chodzić do pracy. Żeby cię się "nie nudziło" adoptuje jakieś jedno rodzeństwo. W tym wieku rodzic to "dobro" bardzo pożądane, wiec nie dość, że rodzic staje się trudniej dostępny, to jeszcze jak wróci trzeba walczyć (dzielić się) jego uwagą i towarzystwem ... > Inna kwestia, to wywrócenie ustalonego porządku rzeczy. Hipotetyczny przykład 1: Jak leżysz na kanapie to np. nauczyłaś psa spokojnie ułożyć się w nogach. Nowy pies nie zna zasad, więc pcha się obok ciebie, stary pies natychmiast dołącza, bo nie chce być izolowany w nogach jak inny się tuli i jest głaskany. Zamiast 1 grzecznego psa w nogach, masz 2 przepychające się i depczące po Tobie ... Hipotetyczny przykład 2 Nauczyłaś "starego" psa nie pchać się gdy siedzisz przy biurku - zaakceptował. "Nowy" zaczyna się pchać do głaskania, stary nie będzie gorszy, masz od nowa do nauki 2 psy nawzajem się nakręcające i łamiące zasady. Liczenie, że stary nauczy nowego zasad zwykle okazuje się niespełnionym ideałem... > Kolejna kwestia to siła charakteru i zdecydowania. Nowy pies może "zepchnąć" starego na margines narzucając mu swą wyższość (celowo pomijam słowo dominację). Opisywane tu były sytuacje, gdy "stary pies" popadał w depresję i "gasł" po przybyciu nowego przebojowego lokatora. Nowy się bawił i żył pełnią życia, a stary leżał w kącie tępo gapiąc się w ścianę ... itd itp Może się "dogadają" i będzie SUPER! Ale jak nie ...to co...? Nie twierdze, że wszystko to musi zaistnieć (ale trzeba być świadomym możliwych scenariuszy ZANIM podejmie się decyzję), Aby z rozmysłem i odpowiedzialnie podjąć decyzję należy WSZYSTKO rozważyć i mieć przemyślany "ciąg dalszy". Bo CO jak się jednak nie dogadają ... Unieszczęśliwisz obecnego psa, czy wywalisz nowego z domu aby przywrócić staremu psu "stare dobre czasy"? Wydawałoby się, że może rozwiązaniem byłoby wzięcie mniejszego psa, ale to też żadna gwarancja. Wyobraź sobie, że Sznaucerowi Olbrzymowi (35 kg) w kwiecie wieku wzięliśmy "do towarzystwa" półroczną Sznaucerkę miniaturę (obecnie 8 kg). Pies jest po bezdomności, schronisku, ale spokojny, zrównoważony, pewny siebie. Potrafi jednym warknięciem bez użycia siły "ustawić" psy o kilkanaście kilogramów większe... Na zewnątrz "Pan Osiedla" któremu żaden pies nie podskoczy! Jak do jakiegoś podchodzi, to tamten zastyga i grzecznie daje się wąchać... choć nigdy żadnego nawet nie dotknął! Budzi respekt pewną postawą i spokojem. A w domu ... pantoflarz! Suczka potrafi wyszczerzyć zęby i nie wpuścić go na kanapę! Wlezie mu do miski i wyżera, a on stoi i się cierpliwie patrzy... No bo nie honor mu coś zrobić takiemu kurduplowi i jeszcze "kobiecie" ... Trzeba go zachęcać "nie daj swojej miski", no to się ruszy i łbem wypchnie ją ze swojej miski :eviltong: De facto to on ją ignoruje (ot przynieśli, znaczy musi być - taki dopust Boży), a suczka jeśli się z kimś bawi, to z naszym ... kotem ... niewątpliwie też wraz z jej przyjściem ucierpiała dyscyplina i kosztowało nas dużo pracy aby ją przywrócić... Suczka jest miła i bardzo ją lubimy, ale co namieszała nam to tylko my wiemy... Tak więc nie jest to sprawa prosta i oczywista. Trzeba też pamiętać, że 2 psy to już "sfora" i jako taka rządzi się "psychologia tłumu". Dlatego też to nie jest jak z dodawaniem. Mamy jednego znanego psa i dodajemy drugiego. Po dodaniu efektem może być 2 psy które zachowują się zupełnie inaczej niż ten który jest sam i którego znamy ... 2 psy - fajna rzecz, ale trzeba być gotowym na niespodzianki i w pełni świadomym tego co się może wydarzyć, aby zamiast poprawy nie uzyskać pogorszenia i nie skrzywdzić jednego albo drugiego ... Jeżeli po zadaniu sobie pytania "czy jestem gotów/gotowa na ewentualne nieprzewidziane sytuacje i potrafię znaleźć rozwiązania" odpowiedź jest twierdząca, to brać i cieszyć się podwójną dawką psiego towarzystwa! Niestety tą decyzję musisz podjąć na podstawie własnej oceny i nie zważając na to co jest u innych. To jakbyś pytała, czy małżeństwo to fajna sprawa... Jedni powiedzą SUPER - bierz ślub, drudzy - do bani - nie bierz! Czy możesz się oprzeć na ich opinii? Nie! bo ich sytuacja nigdy nie będzie Twoją! Ty możesz tylko popatrzeć na ich sytuacje i przeanalizować swoją, a potem musisz sama podjąć decyzję licząc, że analiza była prawidłowa a ryzyko skalkulowane... Jakąkolwiek podejmiesz decyzję, życzę Wam powodzenia i dużo psiej radości! Przedstawiłem tu trochę smutnych scenariuszy, ale [B][U]nie po to[/U][/B] aby zniechęcić, ale abyś podjęła w pełni świadomie swoją decyzję. Tak dla równowagi dla hurraa-optymistycznych scenariuszy - które oby daj Bóg się sprawdziły!
-
Mój Boże, tak mi przykro! :-( One nie odchodzą, one zawsze są z nami ... Nasz Beksa śpi smacznie od kilku lat w ogródku, ale zawsze o nim pamiętamy! Trzymaj się!
-
[quote name='Ela38']M@d myślałam że ser biały można dawac, w diecie ludzkiej na wątrobę jest wskazany, oczywiście nie w dużych ilościach. A my niestety na gotowanym jedzonku coraz gorzej z wątrobą :( Muszę przejśc na dietę weterynaryjną, choc sunia ma alergię na nią. Oj nie wiem co to będzie dalej :([/QUOTE] I co tam u was? Jak leczenie? BTW - chora wątroba to pojęcie bardzo pojemne! Różnie chora może być ... Nic samemu,wszystko pod kontrolą weta! Np. niski mocznik, MOŻE wskazywać na upośledzenie syntezy białka. Trzeba sprawdzić poziom amoniaku WE KRWI. Jeżeli amoniak jest wysoki (górna norma 50) to każde podane białko podwyższa jego stężenie we krwi, a amoniak niszczy układ nerwowy psa! Może prowadzić do zapalenia wątroby i szeregu innych objawów... Tylko wet na podstawie USG i badań krwi może zdiagnozować rodzaj schorzenia i określić konieczne postępowanie.
-
1/ Nigdy nikogo nie namawiałem do działań nie skonsultowanych z wetem, a przeciwnie, namawiałem do konsultacji z kilkoma wetami ! Dowód: [I]- "[/I][I](po pierwszym ataku przygotować się i zawsze mieć pod ręką kamerę/aparat z nagrywaniem video/lub coś innego nagrywającego w przyzwoitej jakości) i [COLOR=Red]skonsultować to z kilkoma wetami[/COLOR], upewniwszy się przedtem czy w ogóle słyszeli o chorobie "Meniera" u psów i czy mają jakieś doświadczenie w tym względzie, bo[COLOR=Red] [B]być może[/B][/COLOR] Wasz pies wcale nie ma padaczki..." [/I] 2/ Jeżeli ktoś jest takim specjalistą, że potrafi odróżniać "drżenie" od "drgawek" i jest pewien, że jego słowny przekaz jest precyzyjny i zrozumiały dla weta, to kamery może nie tykać.(i czuć się "lepszy" ode mnie bo ja nie potrafiłem) Jeżeli jednak okaże się, że nie był dostatecznie precyzyjny, to jego dobre samopoczucie, samozadowolenie i okazywanie wyższości w "kochaniu zwierząt" okazywane tekstami typu "[COLOR=DarkSlateGray][I](uważam wprost za nieludzkie [B]bawienie[/B] się wtedy kamerą)"[/I] może kosztować jego psa zdrowie i wiele lat karmienia chemią zupełnie bez sensu - ale to już wybór właściciela. Wet nie ma szansy zobaczyć ataku, więc kamera jest takim samym narzędziem diagnostycznym jak USG czy RTG... Umożliwia wetowi zobaczenie ataku bezpośrednio, a nie poprzez słowny opis właściciela-laika. Nagranie które robiłem było wykonane na wyraźne polecenie weta , a psa zabezpieczała w tym czasie moja żona. A nawet gdyby nie, to mniej szkody zrobi psu ew. upadek niż całe życie na Luminalu czy innym leku podawanym bez potrzeby! BTW - kto podtrzymuje psa jak nikogo niema w domu? Nie wychodzicie nigdy? Zawsze ktoś towarzyszy psu? Każdego co innego irytuje. Mnie np. irytuje fakt, że ktoś bez wyraźnego powodu może zaniechać jakiejkolwiek metody służącej prawidłowemu zdiagnozowaniu, co jego psu dolega, "bo tak"... 3/ Po zamieszczeniu materiału filmowego z ataku mojego psa, na kilku forach i YT otrzymałem kilka podziękowań od lekarzy weterynarii z wieloletnim stażem, którzy nie mieli okazji nigdy w życiu widzieć na własne oczy ataku Meniera... Nie umieszczałem tego i nie opisywałem, aby wyręczać wetów, ale aby pokazać, że upadek psa i "drgawki" nie koniecznie MUSZĄ być objawem padaczki i zachęcić do szerszych konsultacji co psu jest. Wet/lekarz jak i przedstawiciele innych zawodów są tylko ludźmi i mogą się mylić napotykając sytuacje nieznaną im osobiście, ale podobną do już znanej... To naturalne. W pierwszej klinice do której zwróciłem się o pomoc i opisałem własnymi słowami objawy uznano, ze mój pies ma padaczkę.... Nie winię ich, sam im opisywałem, że pies miał "drgawki". Język niestety jest narzędziem nieprecyzyjnym, a opis ma charakter subiektywny. Nagranie video pozbawione jest tych wad. Inny wet kazał nagrać i na podstawie obejrzanego ataku wykluczył padaczkę. Czy było to "nieludzkie" to subiektywna ocena, faktem jest (i to dla mnie najważniejsze), że pies nie bierze leków przeciwpadaczkowych bez potrzeby! Czego i innym psom nie doświadczonym padaczką życzę. Jambi ciesze się :multi:, że z Twoją czarnulka wszystko OK, ale gdyby co to nagraj choćby komórką i z nagraniem do Animy do dr Lenarcika, on zna dobrze Meniera i będzie wiedział co dalej jak zobaczy dokładnie przebieg ataku. Bez nagrania to niestety tylko słowa i "gdybanie" bo w słownym opisie ataki wyglądają podobnie... [/COLOR]
-
I jak się czuje??? Stwierdzono co jej jest?
-
BARRY 8 m-czny mix sznaucera olbrzyma JUŻ W DOMU!
M@d replied to mamanabank's topic in Już w nowym domu
Nasza banda sznauceropodobnych wziętych ze schroniska też trzyma kciuki! -
Nie wyciagajcie psów ze schronów-robicie im krzywdę!
M@d replied to lisica666's topic in Już w nowym domu
[quote name='shin']Trochę może pozwolę sobie z tematu zboczyć... Czy myślicie, że ratowanie na siłę ma sens? Czy warto, z logicznego i ekonomicznego punktu widzenia, ratować życie poważnie choremu, kalekiemu psu? Parę lat temu pamiętam, że robiłem sobie luźne wyliczenia i konkretnych sum nie podam, ale wyszło, że za jednego takiego na siłę uratowanego psa można było kupić chyba pół tony karmy. Czy więc mamy prawo ratować pojedyńcze psy, które nas chorobą lub ułomnością chwycą za serce, skoro robimy to mniej lub bardziej bezpośrednio kosztem innych, zdrowych i mających zdecydowanie większe szanse na adopcję zwierząt?[/QUOTE] [quote name='zuzlikowa']Ja chyba także z tematu nieco odbijam...ale chyba odpowiedź dla mnie z kilku powodów jest jedna- TAK! _wyciągając zdrowe psy i tak nie mamy pewności,że są ZDROWE...często okazuje się,że nie... (...) A jeszcze troszkę prywaty...mój Bercik miał być zdrowym i w pełni adopcyjnym psem...okazało się,że był głuchy i z ogromnym bagażem strachów i fobi.W myśl takiej zasady,miałam zaprzestać pomagać kalekiemu psu i zacząć pomagać adopcyjnemu i zdrowemu...tylko skąd pewność,że ten byłby zdrowy i adopcyjny? I mały apel...[B]postępujmy zgodnie ze swoimi zasadami i przekonaniami,ale pozwólmy i innym na to by swoje własne zasady mieli i postepowali zgodnie z nimi,a w przypadku podejmowania oceny,czy psa da się wyciągnąć z ciężkiej choroby lub kalectwa nie zastępujmy NATURY i BOGA.[/B] Zbyt mało wiemy by podejmować jedyne i nieomylne decyzje...wydawać jedyne i nieomylne oceny.Trochę pokory wobec NIEZNANEGO przydałoby się bardzo.[/QUOTE] W obu tych stanowiskach jest wiele racji. Prywatnie jednak skłaniam się ku tezie Shina (o czym zresztą kiedyś pisałem). Sprowokowało mnie do tego zdziwienie, czemu nikt nie starał się np. pomóc w adopcji psu, którego znalazłem w schronisku... Trafił tam jako ok. 3 letni zdrowy pies, siedział 1,5 roku, nabawił się anemii, ran w uszach, przewlekłego zapalenia ucha środkowego, które w wyniku nieleczenia spowodowało uszkodzenia układu równowagi i w efekcie chorobę Meniera. Czy był "zbyt dobry" i jak tu czasem czytam, stwierdzono, ze "sam sobie poradzi i znajdzie dom". No więc bardzo długo nie znalazł i tylko PRZYPADKIEM na niego trafiliśmy (bo niedaleko był boks psa który nam się spodobał, ale był na kwarantannie... Cechy tego zapomnianego psa (wręcz idealnego): zrównoważony, wyszkolony (prawdopodobnie nawet IPO, albo jego elementy), wzorowo posłuszny, przyjazny do zwierząt, ludzi i dzieci (przyniesionego do domu obcego kota powącha i dalej zignoruje). Zabrany ze schroniska skrajnie brudny, śmierdzący odchodami i skołtuniony. W boksie pies praktycznie nie reagował na przechodzących ludzi ... A tak wygladał po 2-3 tygodniach ... [IMG]http://images29.fotosik.pl/182/37f1fc9363019bec.jpg[/IMG] Reasumując: 1/ We wszystkim należy zachować umiar. 2/ Nie mieszajmy w to Boga i Natury, bo tak patrząc, to pies w schronie jest właśnie EFEKTEM zastępowania Boga i Natury przez człowieka... 3/ Nic nie jest pewne, ale "optycznie" zdrowy młody pies jest z pewnością zdrowszy od starego ze zdiagnozowanym rakiem czy chorą wątrobą..., rachunek prawdopodobieństwa wskazuje też, że łatwiej wyadoptować wyglądającego na zdrowego dość młodego psa niż np. 10 letniego z rakiem, po operacjach i w trakcie leczenia. Wszystko się da, pytanie o nakład czasu, sił i środków Ekonomia to nie tylko pieniądze, ale także czas i wysiłek. Każdy z nas może poświęcić określona ilość czasu. Jeżeli kilka miesięcy poświeci się na "nieadopcyjnego", (bo to trudne zadanie), to nie poświęca się tego czasu innym, a w tym czasie i tym samym nakładem środków (zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa) potencjalnie można by znaleźć domy dla więcej niż jednego psa zajmując się ich "reklamowaniem". Nic nie jest czarno-białe. Można pytać, czy staremu, choremu psu nie należy się na koniec życia spędzonego w schronisku godne życie. Odpowiem pytaniem na pytanie! Czy zostawienie młodego psa w boksie obok i skazanie na życie w schronisku jest lepsze? Czy musi odsiedzieć swoje 10 lat w tym boksie, aby stać się "godny" zainteresowania? Czy nie lepiej dzisiaj go wyadoptować, aby nie spędził tych lat w schronisku? Nie łatwy to wybór, wiem! Bo tu nie ma DOBREGO rozwiązania... Jest tylko MNIEJSZE zło... Każdy je musi jednak wybrać zgodnie z własnym sumieniem, ja tylko daję pewien pogląd pod rozwagę nie oceniając Waszych wyborów. Nie ma zresztą do tego prawa, bo sam ich nie musze podejmować, nie zajmuję się znajdywaniem domów (choć czasem znajomym podsyłam różne info o psach do adopcji). Mój skromny wkład to 3 bezdomniaki (2 psy i kot) mające u mnie dom. -
Co widzisz gdy patrzysz na psa? Czy widzisz jego emocje...?
M@d replied to M@d's topic in Wszystko o psach
[quote name='marta9494']Ile razy Ci mówiłam,że to czy tamto.No pytam się Ciebie...Ile razy?"Lilka wtedy przystaje i cierpliwie słucha mojego mędzenia:)[/QUOTE] Ona wtedy liczy ile razy ... żeby odpowiedzieć ... [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/eviltongue.gif[/IMG]:eviltong: Ale że to już pewnie ponad tysiąc, to trochę to trwa :D -
Co widzisz gdy patrzysz na psa? Czy widzisz jego emocje...?
M@d replied to M@d's topic in Wszystko o psach
[quote name='ACTINA'] Ludzie są oczywiście znacznie bardziej inteligentni i dlatego uważam że właśnie my powinniśmy przestudiować "język psów" wielu ludzi jest poliglotami - jaką więc trudność sprawi im nauczenie się pierwotnego języka ciała, na którym opiera się komunikacja psów. Pies na pewno poczuje się bardziej zrozumiany i będzie szczęśliwszy a przynajmniej przyczyni się to do pogłębienia więzi między właścicielem a jego pupilem.[/QUOTE] Czy ludzie są inteligentniejsi, na to pytanie mógłby odpowiedzieć tylko eksperyment: - wyhodować rasę ludzi bez chwytnych rak i "genu mowy" - wyhodować rasę psów z chwytnymi dłońmi i "genem mowy" Poczekać kilkadziesiąt tysięcy lat i sprawdzić :diabloti: Nie wiem, czy ta rasa psów po tym czasie latałaby w kosmos, ale jestem przekonany, że taka rasa ludzi nadal biegałaby nago po lesie ... Ciekawostka o "genie mowy" : [URL]http://www.roik.pl/gen-ktory-sprawia-ze-umiemy-mowic/[/URL] Biorąc pod uwagę fakt, że przeciętny właściciel nie rozróżnia ani jednego słowa z psiego języka, a przeciętny pies zna ich co najmniej kilkanaście (a przynajmniej o zrozumieniu tylu właściciel może się łatwo przekonać, to oczywistość naszej supremacji nie jest już aż tak oczywista :eviltong: Wilki tworzyły wielorodzinne społeczności i polowania z "nagonką" (wymagające abstrakcyjnego myślenia i planowania) prawdopodobnie już w czasach gdy ludzie jeszcze zajmowali się zrywaniem owocków z drzew i wtedy to my byliśmy ich zwierzyną, a nie myśliwymi ... nasza supremacja zaczęła się dopiero gdy wykorzystując chwytne kończyny zaczęliśmy wytwarzać narzędzia i broń, co dla nich było niedostępne ... BTW - marzenia o tłumaczeniu psiego języka to już rzeczywistość. Wiele lat temu w Japonii zespół naukowców podjął się tego wyzwania! Obecnie w sprzedaży są już komercyjne wersje elektronicznych tłumaczy ... [URL]http://www.iwantoneofthose.com/universal-bark-translator/index.html[/URL] [URL]http://www.bullwrinkle.com/ShoppingPages/takara_bow_lingual_dog_translator.htm[/URL] [CENTER][SIZE=3][B][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif]Emotion[/FONT][/B][/SIZE][/CENTER] [CENTER][SIZE=3][B][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif]Symbol[/FONT][/B][/SIZE][/CENTER] [CENTER][SIZE=3][B][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif]Translation[/FONT][/B][/SIZE][/CENTER] [CENTER][COLOR=#cc3333][B][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2]Happy[/SIZE][/FONT][/B][/COLOR][/CENTER] [CENTER][IMG]http://www.bowlingual-dog-translator.com/images/dog-translation-happy.jpg[/IMG][/CENTER] [LIST] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]I'm excited[/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]I'm ready to play[/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]I love you![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Great...Let's go![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]I'm on top of the world.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [/LIST] [CENTER][COLOR=#cc3333][B][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2]Sad[/SIZE][/FONT][/B][/COLOR][/CENTER] [CENTER][IMG]http://www.bowlingual-dog-translator.com/images/dog-translation-sad.jpg[/IMG][/CENTER] [LIST] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]I miss you.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]I feel sad.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Remember me?[/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Please dont forget me![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Please take me out of here![/COLOR][/SIZE][/FONT] [/LIST] [CENTER][COLOR=#cc3333][B][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2]On Guard[/SIZE][/FONT][/B][/COLOR][/CENTER] [CENTER][IMG]http://www.bowlingual-dog-translator.com/images/dog-translation-guard.jpg[/IMG][/CENTER] [LIST] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]You can't beat me![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]I don't like it.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Leave me alone[/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]That's bad![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Just try it![/COLOR][/SIZE][/FONT] [/LIST] [CENTER][COLOR=#cc3333][B][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2]Showing Off[/SIZE][/FONT][/B][/COLOR][/CENTER] [CENTER][IMG]http://www.bowlingual-dog-translator.com/images/dog-translation-assertive.jpg[/IMG][/CENTER] [LIST] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Look at me![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]I want to help you![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Show me more![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]I feel great![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]I'm OK- how are you?[/COLOR][/SIZE][/FONT] [/LIST] [CENTER][COLOR=#cc3333][B][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2]Frustrated[/SIZE][/FONT][/B][/COLOR][/CENTER] [CENTER][IMG]http://www.bowlingual-dog-translator.com/images/dog-translations-frustrated.jpg[/IMG][/CENTER] [LIST] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]This is too much![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]I want some fun![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Please play with me![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Please be quiet![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Please listen to me.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [/LIST] [CENTER][COLOR=#cc3333][B][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2]Needy[/SIZE][/FONT][/B][/COLOR][/CENTER] [CENTER][IMG]http://www.bowlingual-dog-translator.com/images/dog-translation-needy.jpg[/IMG][/CENTER] [LIST] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Please play with me some more![/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Spend more time with me.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]We need some quality time together.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]Let's play more together.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [*][FONT=Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#000066]I need a friend.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [/LIST] Aż strach się bać, co będzie jak psy kiedyś dobiorą się do komputerów sterowanych głosem ...:eviltong: -
[url]http://www.dogomania.pl/threads/188996-Pozna%C5%84.-Onka-Basta-i-jej-Pani-potrzebuja-pomocy.-Zbieramy-fanty-na-bazarki-dla-Basty[/url] To chyba ten... Dogo jest indeksowana przez wujka Google i po wpisaniu "Basta i jej pani potrzebują pomocy" wyskakuje na 1 miejscu ten temat z Dogo... :lol:
-
Kiedy ktoś nam opowiada o ludziach nie rozumiejących psów, ich potrzeb, emocji, itd, w umyśle przeważnie odruchowo pojawia nam się stereotypowy obraz prostaka, prymitywa ... A jednak to tylko stereotyp! Udowodnię Wam to na realnym przykładzie, że wszelki stereotyp może wieść na intelektualne manowce (nas też). Mam znajomą, osobę wykształconą, oczytaną, z wykształcenia humanistkę, bywalczynię teatrów i miłośniczkę kultury, wieloletnią posiadaczkę psa. Osobę, która w rozmowie swobodnie walnie Wam z kanta (znaczy z Immanuela Kanta :evil_lol: ) o tym jak to "niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie", ale jak opowiadasz jej o psie, to powie Ci "pies nie myśli", "pies nie ma uczuć", "pan/pani mówi o psie jak o człowieku"... itd... Jak widać bycie humanistą, nie chroni przed uleganiem stereotypom gdzieś tam kiedyś "nabytym" i nie weryfikowanym w ciągu dalszego życia... I nie o to chodzi, że taka osoba źle dba o psa, NIE! Da mu ciepły dom, pełną miskę, pogłaszcze, wyda ostatni grosz na leczenie, ale ... tak osoba nie rozumie psa... :shake: Przykład 2 Mam kolegę, niedoszłego weterynarza, posiadacza kotów. Osobę wykształconą, o dobrym sercu i lubiącą zwierzęta. Ale co do mnie wpadnie, to mi od lat tłumaczy "nie mów do psa pełnymi zdaniami", "posługuj się krótkimi komendami", "on tego nie rozumie" itd... A ja nie mam ochoty tylko na "siad", "łapa", "waruj"... Lubię widzieć ten przekrzywiony łeb i ten błysk skupienia w brązowych ślepiach gdy on próbuje zapamiętać, powiązać, wyłowić znane słowa, odgadnąć "o co mu teraz chodzi?" Jak chcę wyegzekwować "leżeć" to wydaje taką komendę, ale czyż nie przyjemniej jest, gdy przygotowując obiad i widząc psa szwendającego się po kuchni (wbrew zasadom) można z głupia frant zapytać żonę "czy ty czasem nie wiesz, jak powinien zachowywać się grzeczny pies podczas gotowania obiadu?" i zobaczyć kątem oka jak pies galopuje na swój dywanik i kładzie się na nim w oczekiwaniu, że taka postawa zostanie nagrodzona ? :evil_lol: Oczywiście on nie rozumie znaczenia całego zdania, nie rozkłada go na podmiot, orzeczenie etc, nie analizuje składni, czasów i odmiany przez przypadki - bo to pies, do szkoły nie chodził, ludzkiego nie zna! WIEM! Ale badania dowiodły, że pies potrafi nauczyć się rozpoznawania i reagowania na setki słów, dlaczego mam z nim się komunikować za pomocą dziesięciu? :roll: A niech trenuje szare komórki, niech się rozwija! :eviltong: Niech kręci piruety, gdy w naszej rozmowie usłyszy "jedziemy na działkę"... Pies jak i człowiek może się nauczyć tylko tego co "nauczyciel" POTRAFI mu pokazać i objaśnić znanymi wcześniej pojęciami! Dlatego Elementarz składa się z obrazków przedmiotów znanych i liter na które te słowa się zaczynają... J - jak jabłko itd ... Jak nauczyciel nie potrafi pokazać i wytłumaczyć, to uczeń się nie nauczy i czyja tu wina? Niekumatego psa, czy nieudolnego człowieka ? :diabloti: Żeby Wam Chińczyk i 1000 razy powtórzył "cian tin tao" to i tak nic nie zrozumiecie, dopóki nie pokaże obrazka, albo inaczej nie wytłumaczy znaczenia. Jak wychodząc na działkę kilka razy powiecie psu "jedziemy na działkę" to za kolejnym razem po tym zdaniu zacznie wariować i będzie wiedział, jak po prostu wyjdziecie z domu, to nigdy tego zdania się nie nauczy... Mówią czasami ironicznie "teorii względności to pies nie zrozumie". Ha, odezwali się ci co zrozumieli :evil_lol:. A jak zrozumieli, to niech wymyślą jak psu ja pokazać (!!!), skąd wiedzą - może ich zadziwi ? :eviltong: Mój poprzedni Sznaucer znał nazwy wszystkich swoich zabawek. Zabawa była wtedy gdy znalazł w domu i przyniósł właściwą. Rozróżniał "żółtego potworka" od "pomarańczowego potworka" czy wiedział co to "żółty", pewnie nie, bo tego mu nie próbowałem tłumaczyć - nawet nie ma pewności czy pies rozróżnia kolory... ale przynosił właściwego i o to chodziło. Motywacja (zabawa) + moja zdolność do pokazania powiązania słowo-przedmiot wystarczyła... Smutne musi być życie psa, który zna tylko siad/łapa/leżeć, bo nikt nic innego do niego nie mówi "bo i tak nie zrozumie" ... Słyszeliście pewnie takie teksty nie raz ... Ostatnio natknąłem się na kilka bardzo ciekawych artykułów i chciałbym się jednym z nich z Wami podzielić, choćby po to, abyście natykając się na tego typu argumentacje mieli czym się "podeprzeć" w rozmowie i mogli spróbować obalić takie stereotypy. Zachęcam do przeczytania całości, a poniżej kilka fragmentów: Człowiek jest naprawdę skomplikowanym stworzeniem. Wiemy sporo nowych rzeczy na temat świata zwierząt, ot choćby jak inteligentne potrafią być delfiny, orki czy domowe świnie. Pomimo tej całej dostępnej wiedzy wielu właścicieli psów nie patrzy na swoje zwierzę jak na istotę, która odczuwa emocje, zbliżone do ludzkich, która potrafi się cieszyć i smucić. W drugiej połowie XX wieku nastąpił gwałtowny rozwój neurobiologii, w rozwoju tej nauki dużą rolę odegrały badania na ssakach, również psach. W ten, czasami bardzo okrutny sposób odkryto min., iż [B]mózg psa jest bardzo podobny do ludzkiego[/B], [B]istnieją w nim podobne struktury i pełnią one podobne funkcje[/B]. Zaczęto szerzej mówić i pisać o emocjach, nie tylko ludzkich, ale również zwierzęcych, a więc i psich. Na początku ewolucji mózgu odczucia były proste: głód, pragnienie, gorąco, zimno, sytość. Potem pojawiły się inne [B]emocje, takie jak radość, smutek, strach, złość, zdumienie, osamotnienie, pożądanie[/B]. Mózg ewoluował, zwiększała się liczba odczuwanych emocji. Jaak Panksepp, opisał 4 podstawowe systemy emocjonalne: poszukiwanie, strach, wściekłość, panika, które można wyróżnić dla różnych gatunków zwierząt (w tym przypadku mówimy o psach). Wyróżnił również 3 następne systemy: pożądanie, opieka, zabawa. [B]On i inni badacze śmiało mówili o emocjach zwierząt.[/B] [B]Psy to stworzenia, które posiadają bardzo szeroki zestaw odczuwanych emocji.[/B] Przez te emocje mają również szeroki zestaw potrzeb. Jeśli jesteś właścicielem psa, musisz o tym pamiętać. Spójrzcie drodzy właściciele psów na swojego pupila/ pracownika/ towarzysza życia, zastanówcie się jakiej rasy jest przedstawicielem, jakie ma potrzeby ta rasa i jakie są potrzeby tego konkretnego osobnika. Jeśli jest psem nierasowym, jakie są jego potrzeby (co pies lubi robić najbardziej, w co się bawić)? Uważacie, że wystarczy mu kojec, w którym przebywa cały czas i jeden 15 minutowy spacer na smyczy i wielkiej kolczatce raz na kilka dni? Albo, że wystarczy mu stanie na łańcuchu, jedzenie resztek i wypuszczanie na podwórku w nocy (o ile w ogóle jest wypuszczany)? [B]Jeśli tak, spójrzcie teraz dokładnie na jego postawę, co robi, kiedy stoi na tym łańcuchu, leży w budzie? Wyje frustrująco, smutnie kiedy przechodzicie? [/B][SIZE=3](nie trzeba być specjalistą, aby rozpoznać smutek w wyciu, szczekaniu, wystarczy odwołać się do naszych ludzkich emocji; odczuwamy je, nie kończąc specjalnych kursów i studiów, [B] wystarczy że jesteśmy ludźmi[/B])[/SIZE] [B]Może już nie wyje, tylko leży apatycznie? Jeśli tak, spójrzcie w jego oczy, są pełne smutku, prawda? Nie błyska już w nich żadna wesoła iskra. [/B]Może zachowuje się bardzo agresywnie, kiedy przychodzą obcy (ludzie, inne psy)? To dobre, prawda, bo przecież stróżuje? Szkoda tylko, że nie odróżni on niepożądanego obcego-złodzieja/złoczyńcy od lubianej, dawno niewidzianej ciotki, a jeśli dziecko będzie chciało go pogłaskać, może poczuć się bardzo zagrożony w swojej jakże małej przestrzeni życiowej, a przez to stanie się bardzo agresywny. Co się stanie jak łańcuch się zerwie albo splącze? Może zachowuje się jeszcze inaczej? [B]Jest śmieszny: kręci się w kółko za ogonem, chodzi w kółko po kojcu, gryzie łapy, łapie wyimaginowane światełka/cienie, podczas gdy w pięknym ogrodzie obok kojca bawią się dzieci? To śmieszne prawda?[/B] Śmieją się przecież z tego w filmach przedstawiających zabawne sytuacje ze zwierzętami na Animal Planet. [B]Tyle tylko, że to są objawy poważnych zaburzeń psychicznych[/B], zwanych CCD u psów (OCD/zachowania kompulsywne u ludzi). [B]To choroba, w którą pies zapadł z powodu niespełniania jego potrzeb[/B]. [B]Mówiąc językiem bardziej popularnym zwariował.[/B] Z powodu niespełniania jego potrzeb ruchowy, socjalnych. [B]Z powodu więzienia, w którym przyszło mu żyć.[/B] Źródło: [URL]http://www.dobrypies.eu/Grzegorz_Firlit_behawiorysta_zoopsycholog_psi_psycholog_lancuch_i_miska_rzecz_o_potrzebach_psow_i_ich_spelnianiu.,doc,31.html[/URL] Tak więc wsłuchajmy się w naszego psa, zobaczmy jego emocje. Nie trzeba do tego wiele "wystarczy, że jesteśmy ludźmi"...
-
Co odpowiedzieć gdy ktoś nam wmiawia, że "psy to mordercy"? ...
M@d replied to M@d's topic in Wszystko o psach
Polska to taka dziwna kraj, co to w nim statystyka gryzie gorzej niż pies :evil_lol: Wszyscy więc od niej uciekają, a ci co nie mogą to wpychają jej do paszczy pierwsze lepsze śmieci... Pan policjant nie mogąc uciec od podania przyczyn wypadku wpisuje zwykle "nadmierna prędkość" i tak się od statystyki ogania. Kolega jechał 60 km/h tam gdzie było 50, spomiędzy zaparkowanych samochodów (nie na pasach) wszedł mu prosto pod koła pieszy. Kolega nawet nie zdążył nacisnąć hamulca. Pan policjant oczywiście wpisał "nadmierna prędkość" i miał z głowy... W Polsce nikt nikomu nie zajeżdża drogi, psy nie wpadają pod koła, dziury nie powodują utraty panowania itd itp, tylko ta "nadmierna prędkość" powoduje wypadki ... I tak jest wszędzie. Politycy pytani o skutki zwiększenia akcyzy na samochody, chwalą się wzrostem wpływów z akcyzy. Niestety zapytani jaki to miało wpływ na przychody z VAT z branży motoryzacyjnej, odpowiedzieć nie potrafią, bo (jak mówią) VAT wpada do jednego worka i nikt nie ma pojęcia jakie skutki mają konkretne gospodarcze decyzje :crazyeye: Tak więc nie wiem czy ktokolwiek wie ile śmiertelnych pogryzień rocznie jest w Polsce. Ja się szacunkowo oparłem na liczbie medialnych doniesień i założeniu, że głodne sensacji media nie przepuszczą takiemu tematowi... Z ostrożności we własnej statystyce przyjąłem 5, ale bardziej prawdopodobne jest, że mówimy tu o 2-3 przypadkach rocznie. W USA jest 310 mln. ludzi i 53 miliony psów!!! Satatystyka prowadzona w USA przez 36 lat - w latach 1965-2001 odnotowała 431 śmiertelnych pogryzień - co daje średnio niecałe 12 wypadków tego typu rocznie. W podawanej wcześniej statystyce z jednego z ostatnich lat ta liczba wynosiła 16. W Polsce jest blisko 8 razy mniej ludzi i blisko 7 razy mniej psów... Uzasadnionym więc jest domniemanie, że i śmiertelnych pogryzień w Polsce jest prawdopodobnie 7-8 razy mniej. Przy takiej liczbie psów i ludzi doprawdy niezwykle mały odsetek psiej populacji dopuszcza się takich czynów - ok. 0,0000003% !!! (16/53 000 000) Ponadto trudno często post factum stwierdzić na ile ofiara sam przyczyniła się do tego wypadku (np. poprzez wieloletnie bicie psa...). W USA [B]bydło domowe zabija rocznie więcej osób niż psy domowe[/B], pumy i niedźwiedzie łącznie! [SIZE=3][B]I Jeszcze jeden ciekawy artykuł pozwalający lepiej zrozumieć przyczyny ataków psów!![/B][/SIZE] [URL]http://www.dobrypies.eu/ten_zly_czyli_krotka_rozprawa_o_zlych_rasach,doc,17.html[/URL] W tekście powyżej część danych i informacji wzięte jest z tego właśnie artykułu. Aby Was zainteresować jego treścią przytoczę kilka ciekawych fragmentów! Szczególnie polecam młodym mamom, posiadaczkom psów Husky ... :crazyeye: Oto one: - Oprócz 7 (...) szeroko znanych form psiej agresji, istnieje jeszcze kilka mniej znanych i zbadanych czynników wywołujących agresję u psów.(...) Podobnie wielkie znaczenie w aktywacji agresji może mieć stres środowiskowy.(...) W statystykach widać to na przykładzie psów, które [B] śmiertelnie pogryzły swoje ofiary, krótko po przybyciu do nowego domu[/B] (psy nowo nabyte). - W USA spośród 431 śmiertelnych pogryzień, jakie miały miejsce w latach1965-2001, w 109 (25%) przypadkach sprawcą był pies trzymany na uwięzi. - [B]Zauważalny jest drastyczny spadek, jeśli chodzi o śmiertelne pogryzienia niemowląt w przypadku niemowląt powyżej 2-go miesiąca życia.[/B] Oczywistym staje się fakt, że istnieje pewien okres przystosowawczy, w którym pies uczy się rozpoznawać nową dla niego sytuację i dostosowuje swoje zachowania do niej, Po upływie tego krytycznego okresu, noworodek zostaje zazwyczaj zaakceptowany jako nowy członek stada.(...) Nigdy [B]nie zostawiamy psa samego z niemowlęciem[/B], szczególnie w krytycznym okresie pierwszych 2 miesięcy. [B]Nie izolujemy psa od niemowlęcia[/B], bo to potęguje tylko stres i wzmaga zaciekawienie. - 11 głównych ras, które uczestniczyły w śmiertelnych atakach to: pitbule, mieszańce, rottweilery, owczarki niemieckie, mieszańce wilków, huskie (i psy pociągowe w typie huskich) - tutaj uwzględniła główni huskie syberyjskie, malamuty, dogi niemieckie, bernardyny, chow chowy, dobermany. [B]Ciekawą wynikiem tych badań było stwierdzenie, iż huskie zabijały przede wszystkim noworodki[/B], zdarzenia te miały miejsce w krytycznym okresie 2 miesięcy od pojawienia się noworodka w domu. > Zachęcam do przeczytania całości i pamiętania, że to tylko statystyka! Nie chciałbym, aby z tego powodu jakiś Husky wylądował w schronisku, bo oblizał się na widok niemowlaka ... :eviltong: Pioruny zabijają to wiemy, ale nie siedzimy pod łóżkiem w domu podczas burzy, po prostu staramy sie zachowywać ostrożnie i z rozsądkiem. Ale jak ktoś podczas burzy stoi pod drzewem, to o co pretensje do pioruna, że przysmażył mu tyłek? ;) Dla zainteresowanych polecam również z tego samego serwisu (dział artykuły): [B]Kontrola agresji za pomocą zmian w diecie[/B] [URL]http://www.dobrypies.eu/kontrola_agresji_za_pomoca_zmian_w_diecie,doc,16.html[/URL] [B]Błędne koło psiej agresji (wewnątrzgatunkowej)[/B] [URL]http://www.dobrypies.eu/bledne_kolo_psiej_agresji_wewnatrzgatunkowej,doc,15.html[/URL] [B]Pies i dziecko[/B] [URL]http://www.dobrypies.eu/pies_i_dziecko,doc,27.html[/URL] [B]Zgiń, przepadnij, czyli wiecznie żywa teoria dominacji[/B] [url]http://www.dobrypies.eu/zgin_przepadnij_czyli_wiecznie_zywa_teoria_dominacji,doc,14.html[/url] i inne -
Najlepiej oprzeć się na statystyce - fakty i liczby ... (wyciąg z artykułu - http://www.dobrypies.eu/bites.html ) Janis Bradley mieszka w Oakland w Kalifornii wraz z Rubym – dobermanemi oraz z Henrym – greyhoundem. Od 2000 roku pracuje jako instruktor w Akademii SFSPCA szkolącej osoby pracujące zawodowo z psami. Książka „Psy gryzą, ale balony i kapcie są bardziej niebezpieczne” powstała z inspiracji i pod wpływem Jean Donaldson, której autorka złożyła podziękowania. Do jej powstania przyczynili się również Donald Robinson, San Francisco SPCA, Ed Sayres i Daniel Crane. [A teraz wybrane statystyki (na podstawie danych z USA):] Psy są niebezpieczne, są bardziej niebezpieczne w stosunku do dzieci, niż do dorosłych. To fakt. Jednakże: nie są tak niebezpieczne, jak: schody prowadzące na werandę, kuchenne narzędzia i przybory, 5-cio galonowe (5 galonów = około 22 litry) wiadra na wodę, wózki dziecięce, kuchenki, kable do lamp, rogi stoliczków do kawy, choinki czy balony lub kapcie. Nie mogą również w żaden sposób współzawodniczyć z niebezpieczeństwem, które dla dzieci stanowią ich właśni ojcowie, matki, siostry bracia, ciotki, wujowie, przyjaciele, czy wreszcie broń palna lub samochody. Pogryzienia śmiertelne zdarzają się bardzo, bardzo, bardzo rzadko. Szansa bycia zabitym przez psa jest jak 1 do 18 milionów. To znaczy, że ma się większe szanse wygrania głównej nagrody w lotto (na pojedynczym kuponie), niż bycia zagryzionym przez psa. > Bardzo rzadkie przyczyny śmierci: 82 - piorun 16 - pies > Bardzo rzadkie przyczyny śmierci wśród dzieci: 826 - opiekunowie (ludzie) 22 - wiadra na wodę 15 - ślizgawki 11 - balony (przez połknięcie i uduszenie) 10 - pies > Przypadkowe śmierci (ogółem): 1440 - upadki 774 - rower 16 - pies > Dotkliwość psich pogryzień w skali ISS ISS (Injury Severiy Score – skala pomiaru dotkliwości zranień) – 0 (zero – brak uszczerbku na zdrowiu), 1-3: „mały uszczerbek na zdrowiu”, 4-7 – „umiarkowany”, 8-15: „poważny”, 16 i powyżej – „bardzo poważny do krytycznego” 92,4% - brak uszczerbku (ISS 0) 7,5% - mały uszczerbek (ISS 1) 0,0076% [sic!] - pozostałe (średnie do poważnego) (ISS 2 i więcej) [Warto zauważyć, że ISS 1 w klasyfikacji dotkliwości skutków zdrowotnych danego wydarzenia oznacza, iż "osoba wraca do zdrowia szybko bez trwałych uszczerbków". - aut.] Liczba psich pogryzień (według rocznego badania w National Center for Injury Prevention and Control) wynosi 12-15 zagryzień i 368 tys. wizyt w ER (liczba zbliżona do podawanej wcześniej liczby 340 748 z innego źródła). [ER - izba przyjęć - aut.] Niektóre publikacje porównują ją z liczbą 17 przypadków śmierci i 205 tysięcy wizyt w ER, związanych z wypadkami spowodowanymi przez używanie wyposażenia placów zabaw. W takim porównaniu zapomina się, iż liczba rocznych psich pogryzień dotyczy całej populacji ludzi (od najmłodszych do najstarszych), tymczasem liczba wypadków na placach zabaw dotyczy tylko dzieci poniżej 14 roku życia, stanowiących 21 procent całej populacji. Dodatkowo prawie połowa wypadków związanych z placami zabaw (45 procent) to obrażenia poważne - obrażenia wewnętrzne, wstrząsy mózgu, przemieszczenia, złamania i amputacje kończyn. Więcej niż 3% wypadków związanych z placami zabaw wymaga hospitalizacji. Tymczasem liczba przypadków pogryzień, które kończą się hospitalizacją sięga od 1 do 1,6 % wszystkich przypadków pogryzień zgłoszonych z ER. Według danych z „US Consumer Product Safety Comission: NEISS data for 2003” większa liczba wizyt w ER w porównaniu do pogryzień psów, wynika z użycia: drzwi (około 400 tys.), lóżek (około 500 tys.), stołów i krzeseł (około 620 tys.). [Warto też przypomnieć, że niezależnie od tego, że w USA żyje 310 mln. ludzi, tak wielka liczba "obrażeń" notowana przez Izby przyjęć, jest wynikiem m.in. systemu prawnego, który daje możliwości różnego rodzaju odszkodowań, ale z drugiej strony bogatej gamy kar. Tak więc jeżeli np. dziecko nabije sobie guza spadając z huśtawki, albo pies mu łbem nabije guza, to rodzic goni do przychodni (rejestrowane jest obrażenie i jego powód), bo jakby coś się dziecku stało, to rodzic idzie siedzieć za zaniedbanie ... Odnotowanie 214 tys/rok. ZGŁOSZONYCH zranień/obrażeń spowodowanych przez ... tenisówki ... (hmmm... nadepnęli sobie na sznurówki??) też coś o tym mówi (BTW - w tej samej statystyce psy były sprawcą ponad 3,5 krotnie mniejszej liczby zranień/obrażeń niż ... tenisówki) - aut.] Bardziej wiarygodnym źródłem danych dotyczących pogryzień od wspomnianego raportu, od którego zaczęła się cała medialna nagonka, jest roczne zestawienie wypadków leczonych w izbach przyjęć (emergency room). Wypadki związane z psami klasyfikują się w dole skali. [Ponownie przypomnę, że są to prawdopodobnie wszystkie przypadki z udziałem psa - także potknięcie się o psa w przedpokoju i rozcięcie głowy o szafę No bo co jako przyczynę rozcięcia głowy zanotuje pani w rejestracji gdy na pytanie co się stało, pacjent odpowie : "potknąłem się o psa" - Szafa, czy pies? :roll: - aut.] http://i56.tinypic.com/70iatj.jpg [Podsumowując: Statystyka i magia liczb to potęga (także w mediach), szczególnie gdy się chce udowodnić jakąś tezę, jednakże powinna być prezentowana w szerszym ujęciu i na tle innych danych (a przeważnie nie jest, bo nie pasuje do NEWSA...). Możemy np. podać, że w danym roku psy spowodowały 62743 uszkodzeń ciała! GROZA! (pamiętajmy, że to nie jest liczba pogryzień! W to wchodzą wszystkie incydenty z udziałem psa - przewrócenie, zadrapanie pazurami, nabicie guza, siniaka itd itp. Amerykańskie "injury", tłumaczone jest często na polski jako "zranienie", a jest to de facto odniesienie obrażeń wszelkiego typu! Jak znam USA, pewnie także szkód psychologicznych :diabloti:) Ale ... popatrzmy na często przemilczane w takich sytuacjach dane porównawcze... Otóż ta sama statystyka uzyskana z tego samego źródła podaje, że ... kapcie ... spowodowały w analogicznym okresie 64974 zranień/obrażeń :crazyeye: (ponad 2 tys więcej!). (źródło danych: Royal Society for Prevention of Accidents, Home and Leisure Accident Surveillance System, Annual Report 2000-2002) Na próżno jednak szukać w mediach wstrząsających zdjęć wybitych zębów i pokiereszowanych nosów i twarzy ofiar, które potknęły się o kapeć! Politycy nie występują przed kamerami z zapowiedziami ustaw antykapciowych. Samorządy nie epatują uchwałami nakazującymi prowadzać kapcie na smyczy i w kagańcu, a "specjaliści" nie tworzą list "gatunków kapci szczególnie niebezpiecznych"... W Polsce w ciągu roku śmiertelne pogryzienia można policzyć na palcach jednej ręki (a i w tej liczbie pewnie część nie była zamierzona przez psa). W tym czasie ludzie w Polsce dokonują ok. 50 tys. zabójstw! Zróbmy własną przykładową bardzo szacunkową statystykę. Przyjmijmy (prawdopodobnie zawyżoną) liczbę 5 (na rok) liczbę "zabójstw" dokonywanych w Polsce przez psy. Liczbę zabójstw dokonywanych przez ludzi znamy = 50 tys./rok. Ludzi w Polsce jest ok 40 mln. Psów - ok. 8 mln. (5 razy mniej) Co daje relację 1:2000 zabójstw w relacji pies-zabójca:człowiek-zabójca. Wniosek: Jeżeli idziecie ulicą i po jednej stronie widzicie psa, a po drugiej człowieka, to przejdźcie na tę stronę po której idzie pies! Po stronie po której idzie pies zagrożenie morderczą napaścią jest 2000 razy mniejsze! :evil_lol: No ale mimo konkretnych liczb i oczywistych faktów, to pies jest uznawany za "wielkie zagrożenie" ... :roll: Einstein miał rację - wszechświat i głupota ludzka są nieskończone, tyle że co do wszechświata to on nie miał absolutnej pewności BTW - Dla pełnej jasności - to co napisałem nie oznacza, że uważam, że właściciel psa może sobie go puścić luzem i zapomnieć! Właściciel ma nadzorować psa i mieć go pod kontrolą, ale "tout proportion gardé" ... Samo posiadanie psa, nie może być przyczyną dyskryminacji właściciela w przestrzeni publicznej! Mimo newsów o nastoletnich mordercach nikt przecież nie drze się w autobusie na widok matki wsiadającej z nastolatkiem " Eeee! Gdzie z tym mordercą! Jak się chce mieć nastoletnie dzieci, to se trzeba kupic samochód, albo wziąć taksówkę! No zabieraj pani tego bandytę bo nas tu wszystkich pozabija!!" ... :diabloti: A właściciel psa, chcąc go np. zawieźć do weta autobusem, bywa że coś podobnego usłyszy ... - aut] [Uwaga: Dopiski w kwadratowych nawiasach są moimi autorskimi komentarzami, a nie częścią artykułu - aut]
-
Ja na swojego wołam zawsze po przyjściu z pracy ... Oddajmojekapcie :evil_lol:
-
Witamy serdecznie stałą czytelniczkę :multi: