-
Posts
1911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by M@d
-
Wczoraj wieczorem byliśmy z Lumpem na kolejnych badaniach okresowych u onkologa. Nie ma niepokojących objawów nowotworowych. Trochę tylko leki rozregulowują mu żołądek, ale hamujemy to Ulgastranem. Ponadto stwierdzono lekką niedoczynność tarczycy, ale że hormony tarczycy sprzyjają wzrostowi nowotworów, to nic ni ebędzie z tym robione. (może to nawet lepiej(?)) Kalman też wychodzi na prostą, po przejściu z hormonów na Propalin przestała przeciekać :D
-
jest u mnie miesiąc a poprawa ledwie widoczna -pomocy
M@d replied to sonia1974's topic in Strachliwość
I jak tam ? Napisz coś :) -
Jest jeszcze metoda ze środkami uspokajającymi, można tego spróbować. Po ostatnim Sylwestrze mój pies 9 letni przestał ufać ogródkowi (przez rakiety i petardy) i odmówił totallnie wychodznia - zacząl załatwiać się w domu czego NIGDY nie robił Po miesiącu walki poddaliśmy się i poszliśmy do weta. Pies dostał leki (nie podam jakie, bo je trzeba dobrać do psa - rodzaj i dawkowanie). Brał je prze ok. 2 tygodni w trakcie których wychodził na ogródek i się załatwiał. Potem stopniowo zaczęliśmy je odstawiać. Po odstawieniu nieco nerwowo się rozglądając wychodził nadal (pamiętał, że przez poprzednie 2 tygodnie wychodził i nic się nie działo). Potem problem ustał. Jeżeli psa pod wpływem łagodnych uspokajaczy przeprowadzisz delikatnie i wielokrotnie przez stresujące sytuacje, to zapamięta, ze te sytuacje w sumie nie były stresujące i że przecież je przechodził. Może to pomoże? Warto się skonsultować w tej kwestii z wetem lub behawiorystą.
-
Dwie wspaniale suczki czarnego teriera - Sonia i Dunia, szukaja domu!!!
M@d replied to nykea's topic in Już w nowym domu
Śliczne dziewczyny! Jeżeli dobrze wypatrzyłem kolorki przed strzyżeniem, to Sonia ma brąz na łapach, tak? Warto by podpisać zdjęcia po strzyżeniu, bo nie jest to oczywiste :D BTW - warto by też dorzucić region gdzie są te dziewczyny ... ;-) -
Wet jak każdy człowiek wie tylko tyle ile się nauczył i z czym spotkał podczas praktyki. Żaden nie jest alfą i omegą w każdej dziedzinie. WyGooglać jakiegoś dobrego neurologa w okolicy, albo objechać po kolei kilku wetów z dobrą opinią ... może któryś się już z czymś takim spotkał. Albo podzwonić i każdego pytać, czy się z czymś takim spotkał, jak mętnie zeznaje , to dzwonić do następnego ... Jak nie ma pojęcia co psu jest, to szkoda psa na eksperymenty i naukę weta ...
-
Do weterynarza! Jak wyżej - badanie kręgosłupa. Oprócz tego przypomnieć sobie czy pies nie doznał urazu łba. Sprawdzić uszy - nie leczony długotrwały stan zapalny może wpłynąć na zmysł równowagi... Obserwować i postarać się nagrać (czymś co robi przyzwoite filmy) atak. Pokazać nagranie wetowi, to powie mu więcej niż słowa ... Trzymamy kciuki za to aby wszystko było OK i aby to był jednostkowy przypadek...
-
Bo Lump jest rycerski ...:evil_lol: A dzisiaj historyjka:[B] Powrót Kota[/B] Kamyk boczy się na naszą nową lokatorkę w zasadzie od początku. Większość czasu przebywa poza domem, a jak juz przylezie, to rezyduje na pięterku lub meblach. Od pół roku nie chodzi z nami na spacery (chyba, że równolegle, ale za płotem). Ostatnio jednak (chyba czuje nadchodzące chłody :evil_lol:) zaczął z nami chodzić na spacery. Kajman po kilku strofowaniach przestał za nim ganiać, więc Kamyk chyłkiem, bokiem, ale z nami idzie. Ostatnio jak Kajman się zagapił i coś wąchał, Kamyk podkradł się do niej i ... walnął ją przednią łapą z góry w grzbiet :diabloti: Kajman dzielnie ... nie, kto by w to uwierzył :lol: ... no więc Kajman tchórzliwie rozdarła się skowytem i rzuciła do ucieczki :diabloti:. Za chwilę zatrzymała się, popatrzyła na Kamyka, fuknęła i poszła dalej ... :lol: ... Chyba idzie ku lepszemu i Kamyk przestanie stroić fochy :multi:
-
Eeee tam. Ich psom nic się nie stało, a my nie podnosiliśmy tematu, bo wina nasza... Onie nie zgłosili żadnych strat ani pretensji. ;)
-
Kamyka weźmiemy pod nadzór, sprawdzimy ... :) Dzisiaj będzie thriller sensacyjny pt.[B]"Akcja ratunkowa, Lump ranny!"[/B] Kilka dni temu zdarzył się wypadek. Jak tysiąc razy wcześniej idąc na spacer wypuściliśmy psy przed dom do frontowego ogródka. Żona wyszła przed drzwi, a ja zakładałem buty, brałem smycze, nagrody itd. Usłyszałem szczekanie, a potem nagle rozległ się krzyk żony! Przed ogrodzeniem szły na smyczy 2 Husky sąsiadów. Lump i Kajman stali na schodach, ale Mafia sprytna łapka podbiegła do furtki, wsadziła łapkę nagle... furtka się uchyliła ! :crazyeye: Mafia wsadziła łeb, cisnęła się w szparę i tyłkiem otworzyła furtkę szeroko... Mafia podbiegła do Huskich, one się szarpnęły na smyczy wzięły Mafię pod siebie!! Rozległ się rozdzierający skowyt Mafii! Zanim zrobiliśmy 2 kroki Lump (i O DZIWO tchórzowaty Kajman zaraz za nim) runęły do furtki. Lump wpadł w środek kotłowaniny taranując Huskie, Kajman za nim, zakotłowało się jeszcze bardziej, z kuli łap i futra wypadła Mafia z tyłkiem (ogona nie ma) "pod siebie" i wpadła przez furtkę do ogródka, za nią Kajman, a sekundy po nich Lump wykonał manewr "oderwania się od przeciwnika" i odwrót strategiczny na własne pozycje... Jak dopadliśmy furtki, to wszystkie psy były z powrotem w ogródku, Lump i Kajman zajęli postawy obronne, a za nimi kryła się przestraszona Mafia. Zatrzasnęliśmy furtkę i przeprosiliśmy sąsiada. Sąsiad rozplątał Huskie i poszedł, my zebraliśmy nasze stado, objechaliśmy Mafię i poszliśmy na spacer. Dopiero po pewnym czasie okazało się, że Lump został ranny w boju! Na szczęście było to płytkie 3 centymetrowe rozcięcie poniżej ucha. Wystarczyło trochę wody utlenionej... Niestety to był nasz błąd, ale wracając z pracy z zakupami i torbami w rękach musieliśmy nie domknąć furtki - zamek nie zaskoczył... Nauczka na przyszłość - sprawdzać 2 razy ... Cholera... Lump to jak furtka była godzinę otwarta i ją malowałem, to nawet do ogródka ze schodów nie schodził... a ta prowokatorka Mafia musiała ją otworzyć :/ Dobrze, że tylko tak się skończyło!
-
No sprytne to one są, ale w jednym miejscu po mojej stronie jest kostka, płot dochodzi do samego dołu (łap nie wsadzą), po drugiej stronie jest podkop i wyciągnięty na tamtą stronę kabel zakopany płytko na granicy działek. (2 razy juz tam zasypywali!) TEGO to już się działalnością MOICH psów w żaden sposób wytłumaczyć nie da ... :D
-
Och, oczywiście - ten gest ma kilka przyczyn - dlatego napisałem ze to się "nazywa", a nie ... "jest" ... :) (nie jestem Ghandi, ani Matka Teresa z Kalkuty :grins:) Oprócz wymienionych już przeze mnie i przez Ciebie, dochodzi jeszcze aspekt taki, że sąsiadka poszła "w zaparte" (i wydaje się w to nawet wierzyć), że to niemożliwe żeby jej psy,..., ze oni cały czas "nie spuszczają z nich oka" jak wychodzą na ogródek itd... ja organicznie nie ubię się kłócić, a ponadto znam kilka przykładów jak drobne rzeczy potrafią urosnąć do wagi kluczowych problemów i ciagnąć się wojną podjazdowa na drobne złośliwości przez dziesięciolecia ... Taktyczne wykonanie pierwszego gestu daje później lepszą pozycje negocjacyjną :D Mógłbym oczywiście udowodnić, że jeżeli po mojej stronie nie ma śladów kopania, a po ich jest dziura i sterta ziemi, to moje psy nie kopały "od siebie", bo psy tak nie robią... Mógłbym udowadniać, że przegryzione deseczki sterczące na ich stronę i rozrzucone po ICH ogródku przy płocie kawałki pogryzionego drewna nie zostały tam podrzucone przez moje psy ... itd. Ale skoro ktoś to widzi i nadal upiera się przy swoim, to albo muszę pójść na konfrontację i udowodnić mu, że nie ma racji (co wygeneruje masę negatywnych emocji), albo załatwić to "na około"... Wybrałem wariant 2, szczególnie, że chce poszukać takiego samego wzoru ogrodzenia (ze względów estetycznych). Idąc w starcie musiałbym się liczyć, ze wstawia mi jakikolwiek (czytaj najtańszy) panel ogrodzeniowy i już ... Ogrodzenie naprawione? Naprawione! :D BTW - to dość znana technika negocjacyjna. Odmiana tego jest stosowany np. przy sprzedaży ulicznej trick. Podchodzą do przechodnia i wręczają mu "całkiem za darmo" przedmiot A, aby w chwilą potem zacząć go namawiać na zakup przedmiotu B po "promocyjnej cenie (a najlepiej 2 w cenie jednego :D) Efekt? W większości przypadków (statystycznie znaczącej) "obdarowany" ma obniżona asertywność i kupuje ten jeden promocyjny produkt ( w którego "promocyjną" cenę są wliczone podarki (także dla tych którzy nic nie kupili), kupowany produkt, kolejny produkt dodawany "gratis" + zysk organizatora akcji :mdrmed:
-
To się nazywa "gest dobrej woli". Segment płotu 200 zł, dobre stosunki z sąsiadami - bezcenne .. :) Ponadto wymieniając na własny koszt ten segment płotu zamierzam im zapowiedzieć, że następny raz oni płacą, więc zaproponuję im wzmocnienie płotu od ich strony siatką metalową wysokości 1 metra. Mam dzięki temu nadzieję, że po naszym geście to zrobią (zmusić ich nie mogę). A taka siatka w przyszłości uchroni mnie przed sytuacją gdy np. któryś z Huskich wciągnie przez następną dziurę na swój teren Mafię, która po "zabawie" z dwójką Huskich może ... zmienić się nie do poznania ... Długość dzielącego nas ogrodzenia to ok. 15 m 15 mb siatki o szerokości 1 m = ok. 100 zł 30 mb linki stalowej mocującej = ok. 20 zł drobnica do mocowania ok. 20 zł Razem ok. 140 zł + robocizna (jak kupią graty i mnie wpuszczą, to im sam założę ...)
-
Kot agent/terrorysta ma nieco przerąbane (szczególnie w tym tygodniu). Nie dość, że nadal (od miesięcy) nie przekonał się do Kajmana i mieszka głównie na górnym poziomie, to w tym tygodniu górny poziom okupuje kotka znajomych oddana na tydzień, na czas ich nieobecności, a na dodatek karmimy kota sąsiadów (też wyjechali). Kotka to Kamyka goni, ale kot sąsiadów (były rezydent naszego domu!) jest zaprzyjaźniony z Kamykiem (wprowadzał go w "życie") na tym osiedlu. jedzą z jednej miski (Kamyk ustępuje mu pierwszą turę, a potem on dopiero je... Taki koci Savoir vivre. Jak idą po płocie w przeciwnych kierunkach, to Kamyk zeskakuje i wskakuje jak tamten przejdzie ;D Zresztą Kamyk ostatnio nawet był z psami na spacerze (ale Kajmana mieliśmy na smyczy, żeby go nie ganiał). Kamyk trochę "ściemnia", bo np. wchodzi na stół ogrodowy i daje się głaskać a Kajman włazi na stół łapami i go trąca nosem, a on nic ... A teraz reportaż z "placu boju": - Lump zobacz "obcy"! - No i co z tego?? Zieeew! [IMG]http://i55.tinypic.com/24myoh4.jpg[/IMG] - Hej jedz szybciej, bo zgłodniałem! [IMG]http://i53.tinypic.com/286y4g4.jpg[/IMG] - OBCY! OBCY! Alarm! Wyżera żarcie kota! Brać go! [IMG]http://i52.tinypic.com/2daakjq.jpg[/IMG] - Cisza! Spokój! On tu był przed Wami ! Paszły WON! [IMG]http://i53.tinypic.com/20kqbsx.jpg[/IMG] - Oj, dajcie spokój! Chcecie siedzieć i się ekscytować, to siedźcie! Ja wracam na kanapę... [IMG]http://i54.tinypic.com/1zyn94.jpg[/IMG] :D BTW - Huskie sąsiadów wygryzły i wyrwały dziurę w naszym ogrodzeniu. tymczasowo zasłonięte jest płytą (widac na zdjęciach). Bedziemy musieli wymienić cały jeden segment płotu :/ [IMG]http://www.dogomania.pl/image/png;base64,iVBORw0KGgoAAAANSUhEUgAAABYAAAAUCAYAAACJfM0wAAAABHNCSVQICAgIfAhkiAAAAAlwSFlzAAAK8AAACvABQqw0mAAAAB90RVh0U29mdHdhcmUATWFjcm9tZWRpYSBGaXJld29ya3MgOLVo0ngAAAAWdEVYdENyZWF0aW9uIFRpbWUAMDQvMDQvMDhrK9wWAAACLklEQVQ4jbXUP0wTcRQH8O/9ekdjkT8CUqpee00bRyNNmSRSV0PcJJoQg2i6ODTExEUHg04OaNSppqtCjQ4ukDSKSuLUwcm4NNZcQYsIGtD+u/f7MZSWXltqo/Ul7/JL7u7z3r3fLye53e5xj8ejoYWRSCSSstfr1YLBYHcr4XA4rMmMMciy3EoXjDHIjDEoivL/4fefrP1P3nYEvqzLajOIo8fQz5/cfH3cnVttCM8udQaODBxQFx44Ye9h4HxvdGWtgMlbSXV2SQoMHf0RNcGSJJlmvPLdos7fdyIWL+D5myx+ZwwUDAIRh2EU1wYRFItA6FwvIjdcGJr4qFYakiSBlTavlABwsJth7mUWmSyBOAfnAkQE4gKccxBx/MoYmHmcxuH+NgAwGQ03j3NeRjjnoGqcC/zcIgghAMBkNISJuKlbEy4EaKdoKerC5nNMxQdlgVx+t0siKhYQovwV1rbdtyoNxlhxxoqilBMA0uuES6Pt6NqP2hHsoDarhJuXD2F5NV/uuJR1T4XLzvTJ25/VyHUnzgzba0YkKq6pdB4T00m47EyvPhU1M54asy3ee5o55bvwQQWAr/PHMBfbQGhGrykCANqARZ8asy3+ccYjg/K3kcF9UQAYvrJ29dmrDUxHlnOxu72P+rpYrq5eFU39K649TCF0tnPB0WdtCt2z48rQHIp+8XTHu9ET7alm0aY6fnFHjda98a/w3wZjDJLP5xv3+/1aK+F4PJ7cBm32CUNiyI2GAAAAAElFTkSuQmCC[/IMG]
-
Mafia ganiała się ze swoją inną koleżanką po krzakach i nie chciała pozować :D A teraz Mafia i kajman pilnują kotki, która czasowo znowu u nas przebywa gdy jej Państwo pojechali na wczasy :P [IMG]http://i54.tinypic.com/117rzax.jpg[/IMG]
-
Gdyby operacja w pełni się udała (dało się usunąć wszystko) to też nie dostałby chemii ! Przy tym rodzaju nowotworu jest ona nieskuteczna jako metoda zwalczania guza, można tylko stosować ją wspomagająco. Chemia nie doprowadzi do remisji takiego guza, ani nie powstrzyma dalszego rozwoju. Ona tylko znacząco spowalnia jego rozrost i przerzuty. Inaczej mówiąc - to tylko kwestia ile czasu mu to zajmie... Lek wpływa m.in. na hamowanie rozwoju naczyń krwionośnych rozrastających się w guzach, a więc "zagładza" guza. Zakładając optymistyczne 4 lata bez wznowy to sporo - szczególnie dla 9. letniego psa... BTW - to nie jest "klasyczna" chemia. On ją dostaje codziennie rano do śniadania (pastylki). Będzie ją brał już codziennie do końca życia. Dawka jest wyliczana indywidualnie. Potem trzeba znaleźć aptekę która rekapsułkuje leki. Jedna kapsułka ludzkiego leku została podzielona na 10 kapsułek Lumpa (czyli dawka na 10 dni). Przyzwoity aparat robiący zdjęcia poklatkowe (ok. 2 klatki na sekundę) + program graficzny i można klonować szalejącego Kajmana :D Uznałem, że 8 takich samych zdjęć byłoby nudne, a tak nałożone na siebie i sklejone w jedno pokazują całą ewolucję w kształcie ósemki :)
-
Masz rację - to jest Atak Klonów :)
-
Lump od niedzieli bierze te leki "onkologiczne" (raz dziennie). Do śniadania ma teraz 8 tabletek ... Osłonowe 3 razy dziennie + wywar z ziaren lnu do wody (do jedzenia nie chciał...). Trochę go biegunka po tym wszystkim złapała i jeździłem dzisiaj za lekami po nocnych aptekach. No ale w sumie czuje się nieźle. Ogłaszam koniec smutków na blogu. Co będzie to będzie ... Lump spaceruje [IMG]http://i56.tinypic.com/2qsbhbc.jpg[/IMG] Biega ... (za dziewczynami :D) [IMG]http://i52.tinypic.com/2vl0cuh.jpg[/IMG] Sępi przysmaki (zgaduj zgadula na co zezuje ...) :evil_lol: [IMG]http://i56.tinypic.com/96w00o.jpg[/IMG] Lansuje się po lesie ze swoim ... haremem :eviltong: [IMG]http://i52.tinypic.com/jr3bib.jpg[/IMG] A dzisiejszy bonus dla naszych gości ... Pląsy Kajmana :diabloti: [IMG]http://i55.tinypic.com/73e8v5.jpg[/IMG]
-
Popieram zdanie Martens. Tym nie mniej sprecyzuj "rzuciła się" (?) Doszło do fizycznej napaści? Jeżeli tak, to jak groźniej? BTW - 3 tyg. w schronisku to NIC, to w zasadzie nie jest (psychologicznie) "pies ze schroniska". Może nie miała kontaktu z dziećmi w poprzednim domu, albo miała ... zbyt intensywny ... :roll:
-
Opcja "nie leczyć" nie była brana pod uwagę :evil_lol:
-
Jak to trwa od stycznia bez poprawy, to sprawa jest dla zoopsychologa (behawiorysty). Nie jestem miłośnikiem telewizyjnych "magicznych" treserów, ale w jednym odcinku "Zaklinacza psów" był taki pies i jakbym tego nie widział na własne oczy to bym nie uwierzył... Jest jakieś sprzężenie zwrotne pomiędzy tym jak okazujemy nastrój a naszym nastrojem (czyli jeżeli się boimy, ale udajemy odważnych, to dodajemy sobie odwagi i przestajemy się bać) i psów jest widać podobnie. Treser lękliwemu psu przywiązał koniec smyczy za który zwykle się trzyma ręka do ogona i delikatnie unosił ogon w pozycję "niczego się nie boję" i o dziwo :crazyeye: po jakimś czasie pies przestał czołgać się na brzuchu po ulicy (pies wychowany na wsi zabrany do wielkiego miasta) i nawet biegał z nim jak ten jeździł na rolkach :-o Aha i jeszcze jeden element. Bieganie z psem powoduje szybsze krążenie, wydzielanie adrenaliny i endorfin oraz daje psu mniej czasu na wsłuchiwanie się w otoczenie. Nie wiem czy coś z tego pomoże, ale jeżeli przez tyle miesięcy pies się nie "oswoił" z otoczeniem, to poza takimi "egzotycznymi" metodami nic bardziej logicznie uzasadnionego nie przychodzi mi do głowy. Jakkolwiek dziwnie by to nie wyglądało, to sadzę że warto spróbować, raczej gorzej już nie będzie... BTW - gdyby to pomogło to powinnaś to wszystko opisać, bo jeżeli rzeczywiście pomaga, to wielu ludzi będzie Ci dozgonnie wdzięcznych ... :cool3:
-
jest u mnie miesiąc a poprawa ledwie widoczna -pomocy
M@d replied to sonia1974's topic in Strachliwość
Ze strachliwymi psami jest jak z ... angielską trawą :D - jak wy Anglicy to robicie, że macie takie ładne trawniki? - Och, well, to proste! Trzeba podlewać i kosić, podlewać i kosić... - ?? - ... i tak przez 200 lat ... :lol: Mam takie dwie agregatki. Pierwsza mała przez [B]sześć miesięcy[/B] bała się nas. Wywtarczyło sojrzenie na nią, a rzucała się do ucieczki, a jak nie miała gdzie to wywalała brzuszek do góry (nie zabijaj, ja taka malutka..). Druga przez 3 miesiące chodziła CODZIENNIE z nami i naszą sąsiadką i jej suczką na spacer. Brala jej z ręki łakocie, a prze cały ten czas nie dała się pogłaskać. Na każde sięgnięcie sąsiadki do niej reagowała paniczną ucieczką. Tak więc miesiąc to NIC! Obie suczki są teraz wielkie przyjaciółki, bawią się razem,ganiają całymi dniami. A jak przychodzi wieczór, mała układa się na kanapie koło pani i ... rzuca z warkotem i obnażonymi zębami na druga gdy ta chce wejść na kanapę :diabloti: Warczenie i szczerzenie nie musi się wiązać więc z "nielubieniem" ... :razz: A przy lękliwym psie łakocie nie działają! Pies w stresie NIE JE! Lękliwego psa może stresować każda "interakcja" z nim. Szybciej takiego psa "zwabisz" do siebie udając, ze w ogóle się nim nie interesujesz, za to robiąc coś "tajemniczego" co zainteresuje psa. Albo jedząc coś udając, że w ogóle zapomniałaś o psie... Mała jak byliśmy czymś zajęci skradała się do nas od tyłu i wachaa nasze nogi, ale wystarczyło na nią spojrzeć, aby rzucała się do panicznej ucieczki i na żadne tam smakołyki nie dawała się nabrać (HA! PUŁAPKA! JAK PODEJDĘ PO SMAKOŁYK TO ZŁAPIĄ I PEWNIE POBIJĄ! NIE MA GŁUPICH!) :evil_lol: -
1/ (do forumowiczów) jak chcecie pomóc psu, to nie "jeździjcie" po tym kto prosi o pomoc, bo jak go "wypłoszycie" to PSU zrobicie krzywdę... Dalej już do Dombor 2/ pojęcie "właściciel" jest psu obce, ale OK używajmy go jako "ten który jest szefem lub członkiem mojego stada wyższym w hierarchii". No więc z punktu widzenia psa (po tak krótkim okresie) to wy jeszcze nie macie ustalonego statusu. Na to aby zaczął on mieć pewność, że Wy to już teraz na stałe JEGO stado potrzeba czasu. Ujmijmy to tak - wasz obecny (ludzki) przyjaciel/przyjaciółka nie stali się nimi w tydzień, więź i zaufanie budowała się miesiącami! Przed Wami jeszcze wiele tygodni zanim to zaufanie i więź zbudujecie. Na razie jesteście niedawno poznanymi osobnikami, którzy aktualnie się nim opiekują (poznał już pewnie wielu takich w schronisku...). Nie pokładajcie więc zbyt wielkich nadziei w swoim (na razie niepewnym) statusie. Aby pies pokornie uznał wasze prawo do zabrania mu czego tylko Wam się zamarzy musi upłynąć jeszcze trochę czasu! 3/ Autorytet polega m.in. na nie zakazywaniu/nakazywaniu tego o czym z góry wiadomo, że nie będzie wykonane. Innymi słowy - jeżeli wiecie że gdy chcecie zgonić psa ze stołu będzie warczał i pokazywał zęby, to macie 3 opcje: - pójść na całość ryzykując pogryzienie i go zgonić (raczej nie ryzykowałbym na tym etapie "znajomości" ). Opcja raczej dla twardzieli, mogłaby błyskawicznie poskutkować "ustawiając" psa ale mocno ryzykowna :D - dać psu do zrozumienia, że źle zrobił (bez prób fizycznej konfrontacji) i ukarać go wielogodzinnym ignorem (pies przestaje dla Was istnieć). Uwaga: ignor dla wielu psów jest najcięższa karą jednak wymaga nie reagowania na ŻADNE osunięcia psa. Klasyczną kontrakcją psa jest robienie rzeczy niedozwolonych w celu zwrócenia na siebie uwagi (nawet w formie "bury"). Dlatego też przed ignorem należy usunąć z zasięgu pyska wszystkie przedmioty z którymi nie możecie się rozstać bez żalu :D Ignor przerwany pogonią za psem trzymającym w pysku pantofle za 500 zł lub pilota od TV jest ... nieskuteczny i uczy złych rzeczy! - odwołać psa innym przysmakiem uzyskując "zastępcze zwycięstwo". Wprawdzie daliście mu przysmak, ale wasza wola zwyciężyła - zszedł ze stołu! Uwaga: "Zwycięstwa zastępcze" mają uboczny skutek. Mogą nauczyć psa "handlu" tj. np. kradzieży przedmiotów które potem wymieni na przysmak. Jednak przeważnie jest to lepsze od ganiania psa po całym domu lub parku z zamiarem wyrwania mu naszych pantofli lub padliny - pies jest szybszy :D (no i ma zęby ...) >> Zabronienie np. żarcia ze stołu, a potem cofnięcie się przed warczeniem i szczerzeniem zębów JEST NIEDOPUSZCZALNE. Uczy psa skuteczności tej metody i właśnie dla tego, że to poskutkowało RAZ, będzie próbował jej używać ponownie! 4/ Pies (szczególnie) po schronisku może nigdy nie zaprzestać jedzenia znalezionych rzeczy (efekt znany u osób po obozach koncentracyjnych - np. obsesyjne gromadzenie w szufladach resztek po posiłkach...). Można to zminimalizować wychodząc z SYTYM psem na spacer. Czyli - wracamy z pracy, pies idzie na chwilę na smyczy na siusiu/kupa, wracamy do domu jemy obiad, karmimy psa, CZEKAMY min. kilkanaście minut i idziemy na dłuższy spacer. Przerwa miedzy posiłkiem a spacerem jest konieczna. a) zmniejsza możliwość skrętu żołądka przy wysiłku b) ssaki nie mają miernika pełny/pusty jak samochód w baku. Uczucie głodu/sytości warunkuje receptor poziomu cukru we krwi - a to wymaga czasu na strawienie i wniknięcie cukrów do krwioobiegu! 5) w przypadku konieczności bezpośredniej fizycznej ingerencji NIE ciągniemy psa ręką za obrożę! Przypinamy wtedy SMYCZ i ciągniemy za SMYCZ. W razie co smyczy ugryzienie nie zaboli, a rękę tak :D 6) Pies przez pierwsze tygodnie nie wie czego może się spodziewać po was. Dlatego też wskazane jest unikanie kar fizycznych, a nawet ich groźby! Unikamy też wszelkiej fizycznej konfrontacji, nawet w zabawie. Nie straszymy psa, ani celowo ani przypadkiem. Jeżeli pies śpi, a chcemy coś robić koło niego (np. wejść na łóżko) to psa wołamy i budzimy nasz schroniskowiec ponad rok od zamieszkania z nami budził się przestraszony z warknięciem i kłapaniem zębami na oślep!). Resume: Budowanie więzi i zrozumienia, że to jest JEGO stado może potrwać kilka miesięcy! Do tego czasu jesteście tylko "znajomymi"! Pies naturalnie dla jego rasy dla okazania dezaprobaty używa warczenia, szczerzenia zębów i tzw. "gryzienia". Napisałem w cudzysłowiu, bo jest to tak na prawdę bolesne karcące uszczypanie. Kiedy na prawdę jakiś pies Was ugryzie, to będziecie o tym wiedzieli :D Odwiedzicie wtedy pogotowie i zapoznacie się z szyciem ;D Podkreślę jeszcze raz - na razie macie status tylko nieco powyżej "obcy" i tak to traktujcie! Kiedy ktoś z rodziny da klapsa dziecku, to ono pokornie to przyjmie, ale jak zrobi to obcy to raczej nawet dzieciak spokojnie tego nie przyjmie ... Większość ludzi wpada w pewną mentalną pułapkę - biorą psa i uznają go za "swego" od pierwszych dni, a dorosły pies to nie szczeniak poddający się woli każdego większego... Jeżeli znając od lat psa znajomych nie kusi Was walnąć go w ucho za podkradanie żarcia, albo nie biegniecie mu wkładać reki do pyska i wyciągać kości, to nie róbcie tego z OBCYM psem, który mieszka z Wami od tygodnia czy kilku tygodni!! A co do "katowania", to nie w tym rzecz czy robicie to mocno czy słabo. Psy bite w przeszłości mogą na widok samej podniesionej gwałtownie ręki (np. do pogłaskania uznać to za chęć ataku (jak Was dobrze nie znają). Jedne skulą się i zapiszczą, inne ... mogą uznać, ze najlepsza obrona jest ...atak... BTW- mam 3 schroniskowce. Jedna suczka ponad 6 miesięcy obchodziła nas z daleka poza zasięgiem naszych rąk i nóg, a na widok rzucanej piłeczki lub nawet podnoszenia czegoś z ziemi rzucała się do panicznej ucieczki!! Duży prawie 40. kilogramowy pies po 4 latach (od sierpnia 2007r.) pobytu u nas (nie był nigdy uderzony przez nas) jak mu niedawno wyrwałem kapeć z pyska (noszony z radości na powitanie) i ręka poleciała mi do góry (jak do ciosu), to przypadł ze skowytem do ziemi ... (zupełnie jak na poczatku) Sugeruję o tym pamiętać. Życie psa ze schroniska nie zaczęło się z dniem jego adopcji... Wcześniej było kilka innych lat ... i nie koniecznie dobrze wspominanych... Mam 3 psy ze schroniska, ich historie są spisywane od lat na naszym blogu. Są tam psie histerie, psie kradzieże, psie demolki (trwające miesiącami) i wiele innych blasków i cieni ... Jak Wam się będzie chciało to możecie zajrzeć (wystarczy kliknąć w zdjęcie w podpisie) [B]A największymi przyjaciółmi dobrego wychowania psa są : stanowczość i konsekwencja :D[/B]
-
Zgodnie z wykresami badań klinicznych psy poddane takiej terapii w ok. 90% przeżywały ok. 1200 dni bez wznowy. Miejmy nadzieję, że Lump załapie się do tej grupy! W grupie kontrolnej nie leczonej wcale odsetek psów bez wznowy (u których nie udało się usunąć całego guza) wynosił po analogicznym okresie kilka % ... (blisko zera...)
-
a/ nie odpowiadam za to to jak odbiera mój post - w końcu jak ktoś ma zły dzień, to nawet "Dzień Dobry" może uznać za "napastliwe" :) b) jak pisałem nie (i jak widać z mojego postu) nie kierowałem tego do nikogo konkretnie (stąd nie wiem czemu wzięłaś to do siebie ?) c) Skoro jednak NAPASTLIWIE się do mnie zwracasz to proponuję (z wzajemnością) przeczytać ZE ZROZUMIENIEM! Cytuję: "Nieprzesuwalny guz na kości należy [B]PILNIE[/B] [COLOR=red][B]skonsultować[/B][/COLOR] z onkologiem! [COLOR=red][B]NIE WOLNO ZWLEKAĆ [U]z diagnozą![/U][/B][/COLOR] Chowanie głowy w piasek nie pomoże, z może zmniejszyć szanse na wyleczenie!" Co oznaczało, że należy jak najszybciej dokonać DIAGNOZY ([B]diagnoza[/B] ([URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_grecki"]gr.[/URL] [FONT=Code2000]διαγνοσις[/FONT] = rozpoznanie), rozpoznanie kliniczne – identyfikacja [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Choroba"]choroby[/URL] lub [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_chorobowy"]zespołu chorobowego[/URL], na które cierpi pacjent,) d) Raczej oczywiste wydawało mi się, że dalsza część dotycząca OPERACJI dotyczy sytuacji wykrycia nowotworu, a nie cięcia psa dla samego cięcia bez potrzeby... Ale skoro wymaga to doprecyzowania, to informuję, że moim zdaniem operacje psa dokonuje się gdy lekarz stwierdzi taką potrzebę. Zlecanie operacji gdy takiej potrzeby nie ma ("na zapas"), jest absolutnie bez sensu :D (tutaj mamy konsensus) e) ponownie powtórzę, że "sianie paniki" w celu namawiania do szybkiej [U][COLOR=red][B]DIAGNOSTYKI[/B][/COLOR][/U] dziwnych rzeczy zaczynających rosnąć na naszych psach może tylko uratować im życie. Lepiej aby wet obejrzał każdy guz, nawet jak to "kaszak" i zdecydował o dalszym postępowaniu... Niewielki to w końcu wysiłek.
-
Kto tak Felka na fioletowo pomalował ? Farbuje się chłopak? :D