Jump to content
Dogomania

M@d

Members
  • Posts

    1911
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by M@d

  1. Witam! Nazywam się Gizmo, to znaczy tak się nazywałem w schronisku, ale nazwali mnie Yoda (to ten z Gwiezdnych Wojen - mistrz Jedi), bo trzeba niezłego talentu w używaniu Mocy, aby wyadoptować do innych domów w krótkim czasie wszystkich konkurentów do tego miejsca... Będę też musiał używać Mocy do kontaktów z tymi dwunogami, bo jestem głuchy, albo prawie głuchy... Oto ja dzisiaj: [IMG]http://i48.tinypic.com/2vil7vm.jpg[/IMG] a to Ja wczoraj - przed strzyżeniem i kąpaniem [IMG]http://i50.tinypic.com/1zgchlc.jpg[/IMG] A to ja przy kanapie [IMG]http://i47.tinypic.com/16gjx1c.jpg[/IMG] I znowu ja - no bo to post o mnie, no to zrozumiałe, nie? [IMG]http://i45.tinypic.com/2e50bx1.jpg[/IMG] A tutaj zająłem fotel tej małej, ona chyba się nazywa Mafia i podobno na mnie warczy, ale ja nie reaguję, bo jej nie słyszę ... [IMG]http://i50.tinypic.com/c7oeb.jpg[/IMG] A dzisiaj poszliśmy na spacer z zaprzyjaźnionymi suczkami [IMG]http://i46.tinypic.com/2wehrar.jpg[/IMG] Te moje domowe trochę na mnie powarczały, ale w końcu zawarliśmy rozejm [IMG]http://i47.tinypic.com/i58x0h.jpg[/IMG] Ponieważ nie ganiam kota, to kot mnie nawet się nie boi i wczoraj poszedł z nami na spacer - to podobno ogromny sukces! Nie wiem tylko czyj - mój czy jego? Generalnie jestem niezwykle spokojny i ze stoickim spokojem znoszę mycia, strzyżenia i badania przez weta. Jutro coś więcej napiszę, a teraz gonią mnie od komputera, bo podobno chcą czytać o wychowaniu głuchych psów.
  2. Przez wiele lat miałem rewelacyjnego psa, skupionego na właścicielu, posłusznego itd itp, ale jeżeli chodzi o zabawki - w ogóle nie był nimi zainteresowany! Nawet patyki przynosił "z obowiązku" (chyba myślał, że to sprawia MI przyjemność :evil_lol: Regularnie powtarzał się schemat - przyniósł raz, przyniósł drugi... za trzecim razem połaził z patykiem w pysku, a potem "sztuczka magiczka, ... nie ma patyczka!" :eviltong: Zaobserwowałem, że nosi, nosi, a jak nikt nie patrzy, to odchodzi na bok i ... wywala w krzaki :diabloti:.Co n ie zmieniało faktu, ze był cudownym psem - widać stosunek do zabawek to kwestia indywidualna, a w Twoim przypadku sądzę, że po prostu wąchanie jest o kilka rzędów bardziej atrakcyjne niż zabawki i może nie warto z tym walczyć? Ten typ tak ma i już ...
  3. [quote name='Bibulec'] i niestety element awersyjny [/QUOTE] Prawda jest taka, że metodę należy dobierać do psa, a nie ustalać "jedyną słuszną metodę", a potem wymagać od psa, aby na nią reagował ... Są psy i sytuacje gdy pozytywne metody najzwyczajniej w świecie nie działają (w co trudno uwierzyć czasem ich fanatycznym zwolennikom). Jeżeli metoda awersyjna możesz psa oduczyć czegoś co może mu grozić niebezpieczeństwem, to należy ją zastosować i nie ma się czego "wstydzić"! Jak dziecko z uporem maniaka, mimo "pozytywnych metod wychowawczych" pcha palec do kontaktu, to nie należy czekać aż go porazi, tylko dać klapa w tyłek :diabloti:. Zresztą awersyjna metoda nie musi wiązać się z jakąkolwiek przemocą! Czasem wystarczy spryskiwacz do kwiatów, aby uparty psiur wyrobił sobie odpowiednie odruchy :evil_lol: Trzymam kciuki za dalsze sukcesy!
  4. Lump zostawił mi w spadku duży "ponton" w którym sypiał, więc się zwijam w kłębek i tam śpię :evil_lol:
  5. Hej Malawaszka. :razz: A tutaj masz ich na wspólnym spacerze. [IMG]http://i48.tinypic.com/wlxjko.jpg[/IMG]
  6. Niestety ta moja skromna wiedza znaczona jest nagrobkami moich psów ... Encefalopatię wątroby miał mój pierwszy pies (Sznaucer miniatura) objawiła się w wieku ... 3 lat i przygotowywano nas, że psu zostało być może nie więcej jak 3 miesiące... Na diecie bezmięsnej, niskobiałkowej przeżył w całkiem dobrej formie ponad 1,5 roku. Ziemniaczki, buraczki, przygotowywane w mikrofali jabłko + leki na wątrobę. Jeszcze tydzień przez odejściem byliśmy poza miastem i smigał jak fryga! Niestety w którymś momencie wszystko się załamało , zapalenie trzustki, niewydolność nerek i w ciągu 2 dni zły los odebrał nam naszego przyjaciela. Niestety psy jak ludzie chorują i umierają... Ale trzeba WALCZYĆ. Trzymamy kciuki i życzymy sukcesów w walce!!! No ale niech ten watek nie będzie taki smutny. Lump jest cały czas z nami i denerwują go ciągłe smutki na Jego wątku! Napiszę trochę o tym co działo się gdy Lump jeszcze był z nami, ale mi nie było zbytnio do pisania. Otóż nasza ostatnia członkini stada Carmen vel Kajman nie przypadła zbytnio do gustu naszemu kotu Kamykowi. Penie dlatego, że jeden z jej pseudonimów artystycznych brzmi Egzaltacja :evil_lol: Jak się Kamyk pojawiał, to Carmen szalała, skowyczała i goniła za Kamykiem (z radości i chęci poznania), ale Kamyk jakoś tak tego nie odbierał - a może ma swoje zasady i buzi nieznajomym nie daje tak na pierwszych randkach. Trzymał się długo - cały "ciepły" sezon nocował albo na strychu, albo gdzieś na zewnątrz. W końcu kota pokonał ten sam okrutny wróg, który pokonał Napoleona! Generał Mróz! Jak się zaczęły chłody w nocy, to Kamyk zaczął wracać do domu i w końcu powoli przekonał się do Kajmana :lol:. Należy tutaj dodać, że sprawę utrudniał wredny charakter Mafii, która szybko zakumplowała się z Carmen i razem ze szczekaniem polowała na Kamyka, jak tylko się pojawił, a nawet sama zaczynała za nim pogoń prowokując Carmen! Carmen generalnie jest tchórzem. W schronisku dostawała od innych psów łomot, miała poszyte uszy i liczne ślady po psich zębach. Chuda była jak szkielet i bała się wszystkiego. Ludzi, psów (nawet Ratlerka :diabloti:). Wiele miesięcy trwało, aż się trochę "uspokoiła". Nie raz i nie dwa musieliśmy ze spaceru wracać truchtem do bramy osiedla, bo jak kogoś spotkaliśmy na spacerze, to Carmen rzucała się do ucieczki w krzaki i wracała do bramy osiedla i tam czekała. Raz nawet rzuciła się do ucieczki na widok 2 saren :eviltong: i nie wiemy kto był bardziej wystraszony... Przez ok. pół roku chodziliśmy codziennie na spacery z naszą sąsiadką z osiedla i jej suczką, a Carmen brała od niej jedzenie z ręki, ale przez ten czas nie pozwalała się pogłaskać ... Teraz Carmen już znacznie się zsocjalizowała, nawet pod pewnymi względami "za bardzo", bo będąc w stadzie zaczyna doskakiwać z warknięciem do obcych psów zbliżających się do stada. Oczywiście najlepiej jeżeli uda się podkraść od strony jego ogona :razz: BTW - jak ją braliśmy ze schroniska, to nie chciała wsiąść do samochodu tylko próbował nawiać z powrotem do boxu... Widać było, ze nie zaznała wiele dobrego od ludzi i woli znane zło od nieznanych ludzi ... Ale aktualnie w stadzie panuje już zaufanie i harmonia ... [IMG]http://i46.tinypic.com/2iqj2hz.jpg[/IMG] No... może ograniczone zaufanie i prawie harmonia, bo zieloną piłeczkę Kajman ukradła MAfii, a trzyma ją w pysku nawet śpiąc, aby jej nie oddać :)
  7. Żeby ktoś nie pomyślał, że decyzję podjęliśmy zbyt szybko lub nie przemyślenie, to chcę dodać, że podnoszenie go z siadu trwało ze zmiennym natężeniem przez ok pół roku. Zaczęło się w końcu 2011 r. To zdjęcie z lutego. Z takiej pozycji już przeważnie trzeba go było podnieść, choć trzeba mu przyznać, że przeważnie walczył i próbował samodzielnie wstać i na początku często mu się to udawało... [IMG]http://i47.tinypic.com/a319qf.jpg[/IMG]
  8. c.d. No chyba, że był grill, to jeszcze wykrzesał z siebie trochę siły i pilnował, abyśmy dobrze go przyrządzili. [IMG]http://i48.tinypic.com/28s8q4y.jpg[/IMG] Niestety siły opuszczały jego tylne łapy szybko. Najpierw trzeba było mu pomagać wstawać, potem już podtrzymywać go gdy szedł. Przez kilka miesięcy wstawaliśmy co 2-3 godziny, bo denerwował się, pił dużo, a honor nie pozwalał mu zrobić w domu i szczekał, zebu go podnieść. Podawaliśmy mu leki na zwiększenie neuroprzewodnictwa i w dzień jakoś funkcjonował, gorzej było nocą ... [IMG]http://i46.tinypic.com/ta339l.jpg[/IMG] W końcu siły opuściły go zupełnie. Zaczął przewracać się co kilka kroków. Miłą szelki do podtrzymywania tyłu, ale nawet w nich nie miał już sił. Przyszły upalne dni i wyssały z niego siły. [IMG]http://i49.tinypic.com/207rthy.jpg[/IMG] To jest ostatnie zdjęcie na kilka godzin przed jego śmiercią. Był już osłabiony i zrezygnowany ... Nie mieliśmy sumienia go dłużej męczyć... [IMG]http://i47.tinypic.com/2cwpdl1.jpg[/IMG] Tak wygląda od dzisiaj jego grób. [IMG]http://i47.tinypic.com/nqv5k.jpg[/IMG] A tak cmentarz na którym spoczywa jego ciało - bo jego duch jest z nami i pozostanie na zawsze ... [IMG]http://i47.tinypic.com/33lia8k.jpg[/IMG]
  9. Dzięki za wsparcie. Nasz żal nie zna granic ... Chcę się więc podzielić się wspominkami ostatnich jego miesięcy, gdy opuszczały go siły. Przeglądałem zdjęcia i trochę ich wybrałem. Dzisiaj pojechaliśmy do niego ponownie i ułożyliśmy mu z kamieni nagrobek i umieściliśmy jego zdjęcie. Lumpowi zimą wchodził śnieg w łapy, szczególnie w przednie. Doraźnie dostał skarpetki Pani. Ciekawi byliśmy, czy zaakceptuje coś na łapach. Okazało się, że bez problemu ... [IMG]http://i45.tinypic.com/wl20b4.jpg[/IMG] Niestety skarpetki mu spadały. Dostał więc "profesjonalne" buty - Trixie. Był tak zadowolony, że jak mu kiedyś nie założyłem, to nie chciał iść i wracał pod drzwi patrząc się z oburzeniem. Po założeniu poszedł bez oporów! [IMG]http://i48.tinypic.com/abt550.jpg[/IMG] Łapy niestety miał coraz słabsze i kupiliśmy mu "wspomaganie" pomagające podciągać tylne łapy. [IMG]http://i47.tinypic.com/105uqa1.jpg[/IMG] Ale i tak po spacerze był wykończony ... [IMG]http://i49.tinypic.com/2mettmf.jpg[/IMG] c.d.n.
  10. Dziękujemy za obecność i słowa pocieszenia. Wykupiliśmy Lumpkowi kwaterę na cmentarzu w Koniku, jutro jedziemy go odwiedzić...
  11. To już po prostu nie miało sensu. Dopóki mógł chodzić i miał radość z życia robiliśmy co się dało. Kiedy przestał chodzić stracił radość życia i zaczął cierpieć. Niezależnie od tego ile nas to kosztowało, byliśmy mu to winni. Pies nie rozumie co mu jest i patrzy na nas oczekując, że mu pomożemy. Jeżeli nie możemy przywrócić mu zdrowia, to musimy przynajmniej skrócić jego cierpienia. Walczyliśmy o niego do końca, dopóki była szansa, dopóki zachowywał względny komfort życia, dopóki mieliśmy nadzieję ...
  12. Po ponad rocznej chorobie odszedł Lump. Pies, którego pierwsza połowa życia nie była usłana różami. Pies, który zaznał bezdomności, a potem spędził 1,5 roku w schronisku. Był z nami prawie 5 lat. Za nasza miłość dał nam swoją miłość, wierność, mądrość i posłuszeństwo. Ze wszystkich psów, które mamy lub mieliśmy ten był najmądrzejszy. Nie ma świecie ideałów, ale ten pies był niemal idealny. Zrobiliśmy co się dało, ale 2 nowotwory, zanik mięśni, neuropatia obwodowa i parę innych drobniejszych niedomagań w końcu go pokonało. Choć duch był mężny, to ciało go zawiodło i przestał móc chodzić. Z niewypowiedzianym bólem musieliśmy dzisiaj skrócić jego cierpienia. Pozostanie w naszej pamięci, a jego blog (Lumpowe historyjki) niech będzie jego wirtualnym pomnikiem. http://www.dogomania.pl/forum/threads/108265-Lumpowe-historyjki-(i-Mafijne) Gdy nam Ciebie zabrakło, gdy zabrakło nam Ciebie... Ty już biegasz Lumpeczku w jakimś psim, pięknym Niebie Niosą Psa zdrowe łapy, nie poddusza już chłoniak, pędzi Lump zdrowy, młody, po tęczowych psich błoniach. Czekaj na nas pieseczku, czekaj, my przybędziemy, Razem wtedy na zawsze z Tobą tam zostaniemy.
  13. Niestety nie poradził sobie z łapami :-( Nierówna walka z 2 nowotworami, zanikiem mięśni, neuropatią obwodową itd dobiegła końca. Duch był mocny, ale słabe ciało go zawiodło. Od 3 dni praktycznie przestał móc wstawać, a jak go postawiliśmy to po kilku krokach upadał. Do końca z psim honorem nie nabrudził w domu. Łokcie miał już łyse i obtarte, pewnie musiał czołgać się do ogródka i z powrotem aby się załatwić jak byliśmy w pracy... W nocy wołał, aby go odtransportować do ogródka aby się załatwił .. Ostatnie 2 noce już prawie nie spał, tylko lizał bezwładne łapy. Wczoraj zaczęła już mocno gromadzić mu się flegma w płucach i zaczął rzęzić i ciężko oddychać. Dzisiaj około południa odprowadziliśmy go z miłością za Tęczowy Most. Żadne słowa nie wyrażą naszego bólu. Musieliśmy niestety mu pomóc, aby odszedł spokojnie i nie cierpiał. Byliśmy mu to winni i obiecaliśmy mu to. Będzie miał kwaterę w Koniku na psim cmentarzu. Lumpowe historyjki nie zmienią nazwy i będą kontynuowane, gdy się już pozbieramy... Będą jego wirtualnym pomnikiem i każdy kto tu trafi będzie mógł poczytać o psie ze schroniska, który za naszą miłość dał nam swą miłość, wierność, mądrość i posłuszeństwo. Nie miał łatwego życia przez pierwszą połowę swego istnienia, najpierw wyrzucony, bezdomny, potem 1,5 roku w schronisku, ale w tej drugiej staraliśmy się mu dać wszystko czego zabrakło mu wcześniej. Odwdzięczył się nam za to z nawiązką. Jego duch będzie z nami, a jego pamięć będzie trwała w nas i na tym blogu. [IMG]http://i46.tinypic.com/scstuf.jpg[/IMG] Gdy nam Ciebie zabrakło, gdy zabrakło nam Ciebie... Ty już biegasz Lumpeczku w jakimś psim, pięknym Niebie Niosą Psa zdrowe łapy, nie poddusza już chłoniak, pędzi Lump zdrowy, młody, po tęczowych psich błoniach. Czekaj na nas pieseczku, czekaj, my przybędziemy, Razem wtedy na zawsze z Tobą tam zostaniemy. :-(
  14. [quote name='Culineo']komende wykona mi zawsze, ale to nie odciągnie jego mysli i nic nie da :) wykona i wróci do tego co robił. pogryzł się wtedy pierwszy raz , bo było to w dużej grupie psów i wtedy jeszcze nie wiedziałam, że tak reaguje na psy :) bo zawsze było OK. a zachowanie zastępcze to np ?[/QUOTE] Problem w tym, że są psy skupione na właścicielu, dla których nagrodą samą w sobie jest wykonanie komendy i pochwała, a inne takie nie są... ;) Popatrzmy ich oczami przekładając to dla lepszego zrozumienia na ludzkie dziecko. Jesteś dzieckiem na spacerze z rodzicem i widzisz bawiących się rówieśników, wyrywasz się do nich, a rodzic odwołuje Cię i "w zamian" każe wykaligrafować w zeszycie 100 razy "lubię spacer z rodzicami". :evil_lol: No i dziwi się, że w trakcie kaligrafowania nie jesteś skupiona na tym tylko popatrujesz na bawiące się dzieci ... :eviltong: Musisz znaleźć coś co psa "kręci" bardziej niż zabawa z innymi psami! Jeżeli to są piłeczki, to OK. Alternatywa musi być bardziej atrakcyjna od tego od czego go odciągasz! Inaczej, jeżeli pies nie jest super zdyscyplinowany i skupiony na zadowalaniu Ciebie poprzez posłuszeństwo, to nie zadziała... :razz: A Sznaucery generalnie mają "swoje zdanie" i trzeba znaleźć na nie sposób, aby zdanie właściciela miało dla nich wyższy priorytet :diabloti: Zresztą w ekonomii znane jest pojęcie "leisure time price", jest to "cena" powyżej której człowiek godzi się wykonywać pracę kosztem swego czasu (w tym przypadku rozrywki). Cena ta musi być wyższa niż subiektywna wartość poświęcanego czasu/rozrywki. Jak sąsiad zaproponuje Ci skoszenie swojego 500 metrowego trawnika w Twoim wolnym czasie za 5 zł to go wyśmiejesz, jak zaproponuje ... 500 zł, to pewnie porzucisz słodkie nicnierobienie i chwycisz się za kosiarkę :lol: Pies jest zwierzęciem pragmatycznym i "ekonomicznym" rozważającym kategorie zysków i strat i tak należy do niego podchodzić :evil_lol:
  15. Jola_li - Pretensje do Lumpa :eviltong: To on załapał dwa nowotwory, przestał chodzić, a ja to od kilku tygodni sypiam w odcinkach po godzinie, dwie, trzy podnosząc go za tyłek, eskortując na siki, natężam stary kręgosłup wynosząc z samochodu, wnosząc na schody itd ... :evil_lol: On miał już wcześniej słabe łapy, a chemia (może powodować neuropatię obwodową i to go "położyło"... Gdyby miał mocniejsze łapy, był silniejszy, młodszy, to nie było by tego problemu.
  16. Mamy PEŁNĄ REMISJĘ chłoniaka! Nie musimy kontynuować chemii! Jeszcze tylko postawić Lumpka na łapki i jeszcze z nami pożyje :multi: Dzisiaj nawet był na krótkim spacerku i coraz lepiej sobie radzi!
  17. ;) Dziękujemy za pozytywną energię :razz:
  18. Dziękujemy, kciuki pomagają ;) Nie jest lepiej, ale nie jest gorzej! Spacerek dzisiaj odpuściliśmy, ale jako tako o własnych siłach Lumpek po domu kuśtyka. Może po kolejnych 5 dniach kuracji zrobi się jeszcze lepiej! :razz:
  19. Po cichutku, cichuteńku , dziękujemy :p
  20. No piękne wyniki. Gratulacje :multi:
  21. Gratulacje! I niech się zdrowo chowa! :multi:
  22. Niezwykle cichutko i nieśmiało (aby nie zapeszyć) melduję promyczek nadziei! Po pierwszym opakowaniu Nivalinu i po wielu dniach podnoszeni Lumpowi tyłka za każdym razem gdy się położy lub "rozjedzie", sypianiu w odcinkach godzinnych (od szczekania "pomóż mi wstać" do kolejnego szczekania ..., Lumpek zaczął WSTAWAĆ SAMODZIELNIE :multi:, ale ćśśś... Z drżeniem serca czekamy, czy poprawa się utrzyma... Nadal jest bardzo słaby, był na króciutkim spacerku i się zmęczył szybko, ale w domu zaczyna móc samodzielnie funkcjonować!!! Pozdrawiam wszystkich w imieniu naszym i Lumpka.
  23. Drapiemy go od Was za uszkiem. Od dzisiaj zaczął brać Nivalin, zobaczymy co będzie po 10 dniach kuracji... Dziękujemy za wsparcie.
  24. Dzięki Bonsai, pogłaszczę go i je wszystkie od Ciebie i Was wszystkich.
  25. Wybaczcie, nie chce mi się pisać. Od momentu gdy u Lumpa objawił się drugi nowotwór - chłoniak. Walczymy i przegrywamy. Po tym jak chłoniak tak powiększył węzły, tak że zaczął go przyduszać przeszliśmy niedawno na "normalną" chemię, ale wykańcza mu to układ nerwowy (neuropatia obwodowa) i zaczyna przestawać chodzić. Wcześniej juz miał problemy z kręgosłupem i postępujący zanik mięśni. Przerywamy więc niniejszym chemię. Zostanie steryd, aby zwalczać powiększanie węzłów. Zaczynamy podawać Nivalin, żeby wspomóc łapy... Nie skażemy psa na bezwładną wegetację... Będziemy walczyć dopóki będziemy w stanie zachować mu jaki taki komfort. Opiekuje się nim doskonały specjalista - dr Jagielski. Niestety to już pewnie nie potrwa długo... Kochamy go, więc gdy zacznie się męczyć odprowadzimy go z miłością za Tęczowy Most. Wybaczcie jeszcze raz, że nie piszę, ale nie mam weny aby pisać coś wesołego, a na opisywanie jak słabnie i gaśnie nasz przyjaciel też ochoty nie mam. Zamiast klepać w klawiaturę wolę go pogłaskać i przytulić, dopóki jest jeszcze z nami... Pozdrawiamy wszystkich przyjaciół naszych i Lumpa.
×
×
  • Create New...