Jump to content
Dogomania

M@d

Members
  • Posts

    1911
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by M@d

  1. I dlatego tym bardziej, że świat nie jest idealny i sporo ludzi jest nieodpowiedzialnych (tak kierowców, elektryków, rodziców jak i właścicieli psów) należy wychowywać młodzież tak aby pies nie był dla niej "terra incognita" ... Kilka razy w życiu miałem nieprzyjemne sytuacje z obcymi psami, jednakże zawsze zastygnięcie w bezruchu, stanięcie bokiem etc jakoś pozwalało rozładować sytuację ... Czasem wystarczy trochę niewiedzy, paniczne wymachiwanie ... i nieszczęście gotowe ...
  2. Czekamy niecierpliwie na zwolnienie "dowodu w sprawie" ... Co za idiotyczny system prawny, żeby zwierzę trzymać jako dowód w sprawie... Jaki sens? Jak go dzisiaj wezmą do sądu, to czego dowodem będzie? Dobrego traktowania i roześmianego pyska, czy skołtunionej obs**nej sierści? :mad: Może jeszcze go trzeba było trzymać brudnego i skołtunionego, bo teraz to "zatarłyście dowody" i uszkodziłyście "dowód" ... :roll: BTW - macie jakieś nowe foty szczęśliwego psiego pyska? To dajcie ... :modla:
  3. Filodendron, dzisiaj miły starszy pan z laską wieje na widok młodzieży, bo jak się odezwie to mu tą laskę na łbie połamią... W Polsce jest ok. 12 milionów samochodów osobowych i ok. 8 milionów psów! Co oznacza, ze na każdą statystyczną rodzinę typu 2+2 przypada prawie 1 pies ... (niewiele mniej niż samochodów...) Jeżeli przy takiej masowości występowania psów jakiś rodzic (szczególnie w dobie internetu) nie chce zapoznać się z problemem (bo to go "nie obchodzi") to cóż można rzec poza propozycją wprowadzenia uprawnień hodowlanych dla ludzi i odbierania ich co poniektórym? Rozsądny rodzic tłumaczy dziecku, żeby rozglądało się nawet na pasach, bo kierowca może się zagapić, skąd więc przypuszczenie, że dziecka nie trzeba uczyć obcowania z psami i że świat jest idealny i jakiś zakaz wszystko załatwi? Czy pies nie może się podkopać, zostać wypuszczony przez nieuważnego człowieka, urwać się ze smyczy, lub zostać puszczony luzem przez jakiegoś menela? A co z psami bezdomnymi nie mającymi właściciela?! Założenie "ja nie muszę uczyć, niech inni uważają" jest czymś takim jak mówienie "biegaj śmiało na pasach, niech kierowca uważa")... To jest poważny błąd w rozumowaniu! Nawet trzymany na smyczy i pilnowany pies może podbiegającemu dziecku zrobić krzywdę. Nikt nie ma oczu dookoła głowy, ani nie monitoruje non stop przestrzeni wokół siebie aby być gotowym zawsze zareagować gdyby jakieś beztroskie dziecko nie podeszło za blisko! Rozmawiamy z innymi ludźmi, korzystamy z komórek, kupujemy coś w kiosku itd. w każdej takiej sytuacji tracimy psa z oczu. Skoro więc mamy go na smyczy, czy choćby uwiązanego do słupka, tak aby SAM nie mógł podejść, to mamy prawo oczekiwać, że dziecko będzie albo kontrolowane, albo nauczone, ze nie należy do obcego psa podchodzić (czego w przypadku obcego człowieka rodzice uczą i jakoś ich obchodzi, to że obcy człowiek może zrobić krzywdę dziecku... Czemu więc brakuje im wyobraźni aby tego samego uczyć w przypadku psa? Czy pies jest mądrzejszy, albo lepszy, albo bardziej opanowany od człowieka?? Zwalanie swoich zaniedbań na innych nie jest rozwiązaniem, a tylko brakiem wyobraźni, bo to nie kierowca ma cały czas uważać, czy w dowolnym miejscu nie wypadnie dziecko i nie szkoła ma zalepiać kontakty itd, tylko rodzic nauczyć dziecko wszystkiego o świecie i jego zagrożeniach... Przy takim podejściu to można tylko dać nakaz wożenia psa po chodniku w kontenerze transportowym na kółkach za gęstą metalową siatką ... Wtedy będzie COOL! Update: U większości groomerów psa się zostawia samego, żeby był spokojniejszy nie mając oparcia we właścicielu, a nie żeby truć go chemią. Miałaś pecha. JA nigdy nie spotkałem się z sytuacją aby bez mojej wiedzy i zgody podawano coś psu, a mam psa, który zdemolował kilka salonów groomerskich i zawsze mnie pytano czy się wynoszę czy usypiamy. Zanim trafiłem do Lutomskich, gdzie po pół godzinie odbieram "trzeźwego" i radosnego psa, kilka razy był usypiany do strzyżenia i za każdym razem musiałem podpisać zgodę i zwolnienie kliniki z odpowiedzialności za skutki narkozy ... Tylko idiota lub "samobójca" podaje chemię bez takiego papierka ...
  4. Wy mi nie tłumaczcie co potrafią dzieci, ja to jeszcze pamiętam ... :diabloti: Nie o tym mowa... Za [B]wychowanie[/B] dzieci poruszających się po ulicy bez nadzoru odpowiadają rodzice. Jeżeli nie wpoją im, że nie wbiega się na jezdnię w miejscach niedozwolonych, to ich wina, a rozwiązaniem jest NAUCZENIE dzieci odpowiedniego zachowania, a nie wstrzymanie ruchu pojazdów w terenie zabudowanym! Jeżeli rodzic nie nauczy takiego dziecka, aby nie pchało gwoździa do kontaktu w szkole, to jego wina, a nie szkoły, że nie zabetonowała kontaktów itd itp. To samo z psem! Trzeba uczyć podstaw bezpiecznej interakcji, a nie izolować! Dzieci/nastolatki mają szalone pomysły ([B]WIEM[/B]! sam taki bylem!), ale za to [U][B]nie można winić wszystkich dookoła![/B][/U] W młodości miałem różne niebezpieczne pomysły i nieraz mogłem odnieść obrażenia lub zginąć, ale to była by TYLKO MOJA WINA, a nie innych! Mogłem spaść z drzewa na które właziłem (to co ADM ma wyciąć drzewa?), jako nastolatek opracowałem w 10 piętrowym bloku, metodę obejścia zabezpieczeń windy i jeździłem kilka razy na jej dachu (zlikwidować windy?), konstruowałem materiały pirotechniczne z różnych dostępnych składników (zdelegalizować sodę, cukier, nadmanganian potasu, glicerynę itd? - bo może urwać rączki, albo wypalić oczka...??). BTW - 2 z tych składników połączone w odpowiedniej proporcji zapalają się same ... :diabloti: Z ładunków od "korkowca", rurki stalowej, kulek od łożyska konstruowaliśmy "samopały" o zasięgu ok 300 m. mogące zabić... i kto nas mógł powstrzymać?? Po kilku mniej udanych "projektach" w starym mieszkaniu zostały w suficie dziury zalepione plasteliną i zamalowane na biało "korektorem", których rodzice nigdy nie odkryli .. O większych i bardziej dewastatorskich projektach nie wspomnę, bo nie będę dawał w net instrukcji i podsuwał pomysłów... To tylko próbki tego o czym rodzice zwykle nie mają pojęcia co robią w czasie wolnym ich dzieci i co drzemie w ich szufladach w postaci pozornie nieszkodliwych przedmiotów ... Tylko CO Z TEGO? Nie jest to wina osób trzecich, że dzieci/nastolatki robią "głupoty". Zadaniem rodziców jest wpoić przynajmniej zasady i ostrzec o konsekwencjach (zasady ruchu drogowego, skutki porażeń elektrycznych, zasady postępowania ze zwierzętami, obchodzenie się z kuchnią, wrzątkiem etc....). Jeżeli dziecko nie usłucha, to jego wina, ale jeżeli rodzic nie nauczy, to wina rodzica, a nie producenta kuchni, kierowcy, elektrowni, czy właściciela PRZYWIĄZANEGO psa... UPDATE: [quote name='dOgLoV']Jak się nie będzie zostawiało nigdzie psa samego to nie będzie żadnego ryzyka :shake:[/quote] Dlaczego ograniczać się do psa? Zabronić rowerów, ruchu samochodowego, wyłączyć prąd, nie gotować wrzątku, wyłączyć gaz, ściąć drzewa, budować budynki tylko parterowe, zdelegalizować noże kuchenne itd ... Wtedy niczego dziecka rodzic nie będzie musiał uczyć a i tak będzie bezpieczne :diabloti: (wreszcie z czystym sumieniem można będzie oglądać TV nie zawracając sobie głowy jakimś tam wychowywaniem) Mnie rodzice poświęcili swój czas przeznaczony na TV i nauczyli jak się zachowywać wobec psa (a także samochodów, elektryczności itd) i jakoś przez ponad 40 lat żaden "krwiożerczy bydlak" mnie nie zjadł :diabloti: A większość życia przeżyłem w czasach gdy nie było szkółek dla psów, behawiorystów, psy biegały bez smyczy i kagańca... Dziwne nie? dzięki tym naukom, nawet jak robiłem "głupoty" to starałem się zachować ostrożność, świadom ryzyka ... Może dzięki temu wszystkie te "głupoty" przeżyłem ... [B]Rozwiązaniem jest nauczanie zachowania wobec psa, a nie izolacja. Bo nawet przy najlepszej izolacji, kiedyś, gdzieś, coś "pójdzie nie tak" (Prawo Murphy'ego) i wtedy brak świadomości co trzeba robić i tak może skończyć się tragedią ... To jakby zamiast uczyć pływać dziecko, rodzic unikał wody - dla mnie to idiotyczne rozwiązanie ... (i kończy się podawanymi w prasie utonięciami ...) [/B]
  5. [quote name='filodendron']M@d, a Ty jak już wrócisz z tej wyspy (zapomniałeś o prywatnym samolocie), to przywiązujesz i zostawiasz psa pod sklepem? :razz: Znając ton Twoich wypowiedzi, trochę zdziwiłabym się odpowiedzią twierdzącą, choć nie przewertowałam wątku od początku - może już się gdzieś do tego przyznałeś :)[/quote] Nie zapomniałem o samolocie! Po prostu jako żeglarz uznałem za oczywiste i nie warte dopisywania, że mając wyspę posiada się pełnomorski yaht (oczywiście żaglowy, nie motorowy :eviltong:) BTW - podróż samolotem to dla psa stress, więc odpowiedzialny właściciel nawet na drugi kontynent powinien płynąć statkiem (prywatnym oczywiście, aby nie zagrażać i nie być zagrożonym przez współpasażerów...) Co do zostawiania psa pod sklepem, to nie zostawiam bo jeżdżę samochodem i jak nie ma upału to pies na kilka minut zostaje z otwartymi szybami i miską wody (wcześniej chłodzę samochód klimą na max), albo ja z nim zostaję, otwieram tylne drzwi i z nim siedzę lub spaceruję, a żona robi zakupy. Co nie zmienia mojej opinii, że zachowując rozsądek można psa pod sklepem na krótko zostawić. Rozpatrując ten problem całościowo, a nie wyrywkowo tylko w kontekście psa, to jeżeli pies uwiązany do drzewa przy ulicy w mniemaniu rodziców stanowi zagrożenie dla puszczonego luzem [sic!] dziecka, to należało by odebrać im uprawnienia hodowlane :diabloti: bo metr dalej jest ruchliwa ulica i jeżeli puszczają samopas bez nadzoru dziecko w takiej sytuacji, to pies jest ich najmniejszym problemem, bo w większości przypadków nic się nie stanie, albo co najwyżej pies obszczeka lub przewróci dziecko, ale jak tego psa nawet tam nie będzie, to metr dalej dziecko bez opieki może zostać zmielone kołami pojazdów... Ponadto dzieci też bywają np. uprowadzane, więc nie bardzo rozumiem dlaczego zostawienie psa bez nadzoru jest be, a puszczenie dziecka przy ruchliwej ulicy bez nadzoru (bo tylko wtedy samo może podejść do psa) jest OK (mimo, że może zostać pogryzione, porwane, potrącone przez rower, kopnięte przez wariata lub przejechane) :roll: Może ja głupi jakiś jestem i tępy, ale tej figury logicznej jakoś nie ogarniam... Gdzie są i co robią rodzice, że dziecko chodzi samopas bez nadzoru w tłumie ludzi pod sklepem, tuż koło pędzących pojazdów i ma możliwość podejść do np. przywiązanego na trawniku przy jezdni psa ??? Ktoś mi wytłumaczy ten fenomen? No i o co wtedy pretensje do właściciela psa, który przywiązał psa do drzewa na trawniku? :roll: Za takie zostawianie dziecka bez opieki grozi odpowiedzialność karna z powodu braku wypełnienia obowiązku opieki nad dzieckiem!! Prawo nigdzie nie zabrania zostawienia uwiązanego psa w kagańcu, natomiast zabrania zaniechania nadzoru przez rodziców ... Dobry prawnik nie tylko obroni w takiej sytuacji właściciela psa, ale jakby się dobrze przyłożył, to jeszcze można by próbować wydębić odszkodowanie za "drażnienie zwierząt", a może i za traumę przeżytą przez psa :eviltong: (to ostatnie to już żart, ale kto wie, może np. w USA by się udało :diabloti:) BTW - wielokrotnie siedząc z psem na murku pod sklepem spotykałem beztroskie mamusie nie tylko nie reagujące na prośby o zabranie dziecka, ale wręcz zachęcające malucha "ooooo popatrz jaki piękny piesek" na co maluch biegł radośnie do mojego Sznupka mini, który był ładny, ale histeryczny i jak dzieciak podbiegał, to rozdzierał japę... No i wtedy (mimo wcześniejszego zignorowania prośby) dopiero był "wrzask", że pies jest agresywny i niebezpieczny (8 kilo :eviltong:)... To co mam go trzymać na rękach nad głową, żeby paniusia mogła gadać przez komórkę i nie musiała pilnować potomstwa ??? 8 kilo może i utrzymam, ale teraz mam 2 psy, z czego jeden 35 kilo i nie dam rady trzymać nad głową ..., a dzieci dalej podbiegają ... Pies nawet w kagańcu i na smyczy może choćby niechcący zrobić krzywdę (np. przewracając z radości i chęci polizania). Więc (wiem, nie zaczyna się od "więc"... :D) może jednak odrobina myślenia i współpracy by była jednak wskazana, a nie "puszczę dziecko bez nadzoru, a inni niech się martwią" ... Hmmm???
  6. Super się pies poprawił w stosunku do tego co było na początku ... Trzymamy kciuki za jak najszybsze pozytywne zakończenie sprawy... BTW [quote name='zerduszko']A są jakieś mini dzieciolubne ;) ....[/quote] Nasza Mafia :evil_lol: Tyle, że ona jest też mixem, a nie pełnokrwistym Sznupem :eviltong:
  7. :multi::multi: Świetne wieści! Dobrze że już wykryte co było i teraz to już z górki będzie! Trzymamy kciuki! :multi:
  8. My też sprzątamy. Torebki śniadaniowe to 100 szt. za 1 zł czyli 1 torebka = 1 grosz ...
  9. Ja uważam, że jak ktoś ma już psa, to powinien mieć też dom z ogrodem, albo farmę i nie tylko nie chodzić z nim pod sklep, ale też nie chodzić z nim na spacer w miejsca publiczne! W miejscu publicznym, jak idziemy na spacer z psem, może nas spotkać wariat co kopnie prowadzonego przez nas psa, a na wąskim chodniku idące z przeciwka dziecko może wyciągnąć rękę do psa i odnieść obrażenia (być ugryzione, lub przewrócone). Zresztą nawet dorosły może zostać zaatakowany (lub zaatakować) gdy w tłumie ludzi na chodniku znajdzie się (co czasem nieuniknione) w bezpośredniej bliskości psa. Odpowiedzialny właściciel, skoro zdecydował się na psa, powinien także mieć własny samochód (a najlepiej dwa - gdyby jeden się zepsuł, a pies wymagał pilnego transportu) aby w żadnym przypadku nie korzystać z transportu publicznego, gdzie zdezorientowane ruchem i tłumem zwierze może zachować się nieobliczalnie (a nawet ktoś może je nadepnąć, kopnąć lub sprowokować). Właściwym też byłoby posiadanie prywatnego weterynarza, który będzie dojeżdżał na wizyty, co pozwoli uniknąć niebezpieczeństw związanych z przebywaniem w poczekalni pełnej zdenerwowanych ludzi i rozdrażnionych chorobami zwierząt! Jeżeli zaś właściciel psa wymyśli sobie, że może mieć wakacje, to powinien zakupić albo małą wyspę, albo przynajmniej jakąś letnią rezydencję - najlepiej z basenem. Nie od parady byłoby zatrudnić jakąś służbę (w razie gdyby chciał gdzieś wyjść) i wynająć na ten czas kilka piesków/suczek (w zależności od płci i/lub preferencji pupila/pupilki) aby zwierzę na wakacjach mogło się dobrze zrelaksować ... :evil_lol: I wtedy byłoby już idealnie i bezpiecznie ... :eviltong: Jeżeli ktoś z Was nie spełnia kryteriów odpowiedzialnego właściciela, powinien się zastanowić, czy nie ma kogoś takiego w pobliżu i oddać mu psa. Jeżeli nie ma nikogo takiego, to aby psa nie męczyć i nie narażać, należy oddać go do najbliższego schroniska, gdzie zapewnią mu komfort, izolację od dzieci i ludzi oraz pełne bezpieczeństwo ... :diabloti:
  10. Kourou Dembele. Lecznica Białobrzeska Więcej tutaj: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f1114/dobry-dermatolog-warszawa-146179/?highlight=[/url]
  11. Nie będzie więcej śmietników na psie kupy. Zmieniły się przepisy i teraz kupy lądują zgodnie z prawem w normalnych śmietnikach (za co jakiś czas temu groziły kary ...). Co do kupy i torebki, to kupa się sama rozłoży w krótkim czasie (w temperaturach powyżej zera). Zaś foliowa torebka w tym rowie będzie leżała jeszcze bardzo długo ... Jeżeli zaś chodzi o specjalne papierowe torebki, to nie dajmy się zwariować! Jak mam wyrzucić do kosza foliową torebkę (pustą) po śniadaniu, po zakupach, po chlebie itp, a OPRÓCZ tego wyrzucić psią kupę w papierowej torebce, to jest to chore (i wcale nie ekologiczne! - wyprodukowanie tej torebki też truje środowisko, a jej DODATKOWE wyrzucenie zwiększa masę odpadów!) BTW: Aby nie dać się zwariować ... :eviltong: [url=http://www.chemia.org/id21.html]Szkodliwe mity ekologiczne[/url] [url=http://ecoportal.com.pl/content/view/951/246/]Wiadomości ekologia - środowisko, gospodarka - biznes. - Zburzmy wielkie ekologiczne mity![/url]
  12. [quote name='Magdalena85843'] (...) Prosze tylko nie pisac... (...) [/quote] Spoko, nie będziemy. Co mieliśmy napisać, to napisaliśmy w poprzednim Twoim temacie. Niektóre rzeczy (jak np. o gazecie) nawet kilka razy... Skoro nie podobają Ci się metody, które stosowała z powodzeniem większość tu będących (stosujących je cierpliwie tygodniami), to poczekajmy może ktoś objawi jakąś ekspresową metodę uczenia czystości kilkutygodniowego szczeniaczka w kilka dni. Chętnie sami ją poznamy ...
  13. [quote name='shin']Tak, to byla ironia. M@d zadaje pytania, ktore zadawalem juz wczesniej i mniej wiecej takie odpowiedzi uzyskalem.[/quote] Aaaa... to zmienia postać ... na poleżeć ;) Zastosowałeś "skrót myślowy" bez dodania kontekstu i do tego używając "nadużycia semantycznego" :eviltong: Dlatego nie chwyciłem dowcipu ;) Nawet się zdziwiłem troszkę, bo styl i tekst nie bardzo pasował mi do innych czytanych Twoich postów... @ Balbina12 Miałem podobne przejścia... Jeden dzieciak, to mało psu po łapach rowerkiem nie przejechał... a piesek był mały, ładny, ale "miał słabe nerwy" i nieraz prosilem żeby zabrać dziecko, ale bez rezultatu. Dopiero jak piesek spanikował i się rozdarł, to była reakcja + wiązka ... ... uwag ... :D [quote name='Kaidar']ja jak do tej pory żadnego agresywnego yorka nie spotkałam ani żaden taki mi się w domu nie trafił..[/quote] A ja tak... Znamy tego Yorka od chyba roku, na początku nie był spuszczany ze smyczy "bo rzuca się na duże psy", ale bawił się z mała Mafia, a Lump go ignorował, więc przez wiele miesięcy trwał pakt o nieagresji. (był spuszczany ze smyczy i było OK) Kilka dni temu jak York bawił się z Mafią, Lump podszedł do nich i nastąpił "atak"... York rzucił się Lumpowi z zębami do gardła (dosłownie). Lump odwrócił pysk i odtruchtał spokojnie, a York podążał za nim skacząc na 2 łapach (bo żeby sięgnąć gardła lumpa musiał stać na tylnych oparty przednimi o bark Lumpa :D Dodam, że Lump to Sznaucer Olbrzym wielokrotnie większy od Yorka, który jest niewiele większy od jego łba ... :eviltong: Ale to pokazuje też to, że nawet agresja malucha nie powinna być podstawą, do zmiażdżenia go w szczekach większego ... ;)
  14. Szukajcie nie tresera, a behawiorysty (z dużym doświadczeniem), albo tresera/behawiorysty... Inteligentny pies "okiełznany" przez tresera będzie aniołkiem na szkoleniach, a diabłem poza czasem szkoleń... Jako, że miałem takiego psa i przeszedłem z nim różne koleje losu, to znam to z praktyki! (na szczęście ważył 9 kilo, więc można było "przeżyć" jego wybryki...) Dopiero behawiorystka zaczęła go wyprowadzać na prostą, ale proces ten przerwała jego przedwczesna śmierć... Warto też sprawdzić, czy zaburzenia behawioralne nie mają podłoża somatycznego (fizycznego). Np. poważnie chora wątroba daje wysoki poziom amoniaku we krwi, co degraduje układ nerwowy - encefalopatia. To właśnie zabiło mojego psa... (mimo 1,5 rocznej walki o jego życie) Nie chcecie chyba powtórzenia się niedawno tutaj opisywanej sytuacji, że pozornie dobrze ułożony pies zostaje wyadoptowany, a potem atakuje domowników i tak jak w opisywanym na tym forum przypadku, okalecza nieodwracalnie dziecko nowych właścicieli? Takie sytuacje ne tylko nie slużą dobru tego konkretnego psa, ale też zabijają nadzieję dla tysiecy innych, bo utrwalają mniemanie, że pies ze schroniska to tylko klopot i zagrozenie (czego jako posiadacz 2 psów schroniskowców nie potwierdzam) Psa szkoda, serce boli, ale wszystko trzeba robić nie tylko sercem, ale i rozsądkiem... Jeżeli ktoś kompetentny (behawioralnie) nie orzeknie, że tego psa da się wyprowadzić na prostą i dopóki nie rozpozna podłoża zachowań, to "leczenie objawowe" polegające na tresurze i tłumieniu objawów, a nie wygaszaniu przyczyn, może skończyć się wydaniem kasy, ktora mogłaby służyć innym mniej "problematycznym" psom, uzyskanie pozornej poprawy, okaleczeniem nieświadomego zagrożeń nowego właściciela i uśpieniem... (oraz kolejnym rozgłosem w temacie "schroniskowe psy to dewianci") To chyba nie jest to o co nam chodzi w pomaganiu zwierzętom...
  15. Rozdzieliłem poprzedni post na 2 części, bo to zupełnie inna tematyka i historyjka... Dość filozofowania i polityki, nowy temat :eviltong: Znowu mnie nie będzie tydzień, więc na "rozchodniaczka", po horrorze, będzie historyjka komediowa :evil_lol: Szliśmy sobie jak co dzień na spacer i jak czasem się zdarza Sharpei z domu przy leśnej furtce był w ogrodzie, na posterunku! Dzisiaj tak się zdarzyło, że był akurat przy furtce swej posesji. [uwaga, istotne! Zgodnie z zasadami klasycznej dramaturgii, furtka wisząca na ścianie w I akcie, w III akcie wystrzeli! ... Eee, a może to o strzelbie było ...:hmmmm: Nieważne idźmy dalej ...] Dalej więc, Sharpei dobiegł z warkotem do furtki i kwieciście obiecywał Lumpowi, co to on by mu zrobił, gdyby nie to ogrodzenie ... :lol: Lump nie pozostał dłużny, doskoczył do furtki, pokazał zęby, zawarczał, walnął w nią (znaczy się w tę furtkę) i nagle ........ furtka zaczęła się uchylać!!! :eek2: Sharpei zoczywszy szansę na bezpośrednie spotkanie, gwałtownym i godnym refleksu wojowników Ninja wystrzeleniem przed siebie lewej przedniej łapy (w znanym z nazistowskich parad pozdrowieniu - "pięć piw poproszę") ... zaparł się o furtkę ! :razz: Furtka zaskoczyła na zamek, ale na wszelki wypadek trzymał ją tak aż do czasu, aż Lump sobie poszedł :diabloti: Widać nie dowierzał zdradzieckiej klamce, co go tak wyrolować chciała i o mało co nie wpuściła nieprzyjacielskich hord na jego teren :eviltong: Było to postępowanie pełne poświęcenia, bo chyba mu niewygodnie było szczekać stojąc na 3 łapach, z jedną przednią wyprostowaną poziomo i zapartą o furtkę :evil_lol: Wprawdzie nadal werbalnie przekonywał Lumpa o strasznych konsekwencjach spotkania pysk w pysk, tym nie mniej te buńczuczne zapewnienia straciły wiele ze swej wiarygodności w świetle wcześniejszych wydarzeń ;) Jeszcze dłuższą chwilę po tym jak odeszliśmy, słychać było jakiś burczenia i fukania. Brzmiały one jednak inaczej niż do Lumpa. Coś jakby jakoś tak : [FONT=Arial Narrow][SIZE=2][I] który k**** z tych dwunogich debili zapomniał zamknąć[/I] furtkę?. [I]Jak znajdę, to nasikam mu do butów![/I] :pissed:[I]. Cholera, dzwonię do TOZ-u - to można podciągnąć pod usiłowanie zabójstwa![/I][/SIZE][/FONT]
  16. Czasem muszę podnieść Wam ciśnienie jakimś "horrorem", bo by nudno było i byście nas opuścili ... :evil_lol: Tym nie mniej nie jest to zupełnie wyssane z palca, a inspirowane tematami z tego Forum. W świetle tego co czytam w innych tematach, to teoretycznie tak się to rzucanie i prowokowanie "powinno" skończyć... bo przecież "każdy pies ma prawo zareagować na prowokację" no i "to przecież normalne, że atakowany, nawet przez mniejszego ma prawo się bronić" ;) Inną sprawą jest to, że przeważnie dziennikarze nie zadają sobie trudu, aby analizować sytuację, tylko "odwalają wierszówki" i wszystko wrzucają do "jednego wora" ... :roll: Teoretycznie duży tez może się przestraszyć i zareagować "nadmiarowo", ale jeżeli robi to ... 7 raz z rzędu, to ktoś powinien zareagować... Ale w Polsce, to najpierw nikt nie reaguje nawet 10 razy z rzędu, a potem jak jest "akcja", to do oporu w drugą stronę i najlepiej usypialiby za krzywe spojrzenie ... U nas nie ma przemyślanej i konsekwentnej polityki w niczym, są tylko akcje pokazowe i potem ... znowu nic... Faktem jest, że często małe są goopie, ale dobrze że większość dużych jest mądrych ... ;) Ale powyższe przypadki świadczą tylko o tym, że sporo (chyba) trzeba, aby [B]normalny[/B] pies zamordował mniejszego od siebie i nie stanowiącego zagrożenia! A przynajmniej aby zrobił to rozmyślnie atakując wielokrotnie ... Oczywiście może machnąć łapą i przetrącić kręgosłup, albo niefartownie uderzyć pyskiem czy zębami i uszkodzić śmiertelnie, ale to jest kwalifikacja typu "nieumyślne zabójstwo"... [FONT=Arial Narrow][SIZE=2][/SIZE][/FONT]
  17. M@d

    Po przejściach

    Niestety nie mogę się zgodzić z poglądem o "poczekaniu aż się piesek przyzwyczai". Pies wkraczając na nowe terytorium i do nowego stada ustala jakie są zasady i na jaką pozucję może liczyć w hierarchii stada. Najpierw jest aniołek (bada teren), a jak mu "odpuścimy", to potem zwiększenie rygorów będzie odbierane jako pozbawianie "zdobytych" przywilejów... Im bardziej "stłumiony" pies w "poprzednim życiu", tym większe [B]może[/B] być "odbicie w drugą skrajność" po zobaczeniu, ze w nowym miejscu jet "luzik"... Na żadnego psa (a tym bardziej po przejściach) nie podnosimy ręki, ale od pierwszej godziny spokojnie i stanowczo egzekwujemy zasady stada. Jak ma np. nie wchodzić na łóżko, to od pierwszej godziny, a nie "niech sobie miesiąc po wchodzi, a jak się przyzwyczai do nowego domu, to zabronimy..." - to jest proszenie się o kłopoty ... To na co pozwolimy w pierwszych dniach, ciężko będzie później "zabrać". Tak więc, spokojnie, bez krzyków, machania rękami itp, ale stanowczo i za każdym razem konsekwentnie : Nie, Fe, zostaw itd... a jak trzeba to na smycz i odciągnąć. NIE zalecam odciągania za skórę, szyję, łapy etc. Lepiej niech nawet w domu pochodzi w obroży i w przypadkach "spornych" doczepiamy smycz i odciągamy/wyprowadzamy... Ciagnąc za sztyję, fałdę na karku itp, narażamy się na karcące ściśnięcie zębami (danie sygnału że się nie podobało) co przy sile szczęki dużego psa i dość delikatnej ludzkiej skórze moze dać efekt "ugryzienia". Pisze w cudzysłowiu, bo w zamyśle psa miało to być bezkrwawe ściśnięcie, bo jakby NAPRAWDĘ chciał UGRYŹĆ, to paluszki po podłodze by człowiek zbierał :diabloti: Czesto niestety najpierw ciągamy psa za skórę/szyję/itp, a potem jak pokaże że tego nie lubi, to "aj waj mój pies mnie POGRYZŁ!" - że niby te kilka zadrapań naskórka, to wszystko na co stać psa :diabloti:
  18. [FONT=Arial Black]SZNAUCERY ZABÓJCY z CHOSZCZÓWKI[/FONT] [FONT=Arial]"Dwie kolejne tragedie dzień po dniu z udziałem Sznaucerów Olbrzymów. Jak pisaliśmy w dniu wczorajszym Sznaucer Olbrzym zagryzł małą suczkę, która wedle zeznań znających ją sąsiadów, nigdy nie przejawiała nawet cienia agresji.[/FONT] [FONT=Arial]Dzisiaj kilkaset metrów od miejsca wczorajszej tragedii inny Sznaucer Olbrzym na oczach właścicieli przegryzł na pół maleńkiego Yorka. Właściciele nadal są w szoku. Należy podkreślić, że w obu przypadkach psy-mordercy były bez smyczy! (...)"[/FONT] Tak mogła by brzmieć notka prasowa, gdyby Mafia doigrala się za rzucanie sie z zębami na młodego Rudolfa, a dzień później podobny "atak" z zębami na Lumpa wykonał York znajomej ze spacerów... i też się teoretycznie mógł doigrać "odpowiedzi" ;) Yorka znamy od miesięcy i z opowiadań właścicielki, która na początku nie chciała go spuszczać ze smyczy, ma prawdopodbnie agresję lękową do dużych psów i uznaje, że najlepszą "obroną jest atak" (mieliśmy takiego Sznupka, ale on tylko udawał, ale się nie zbliżał...:eviltong:). Od miesięcy jednak trwał rozejm i oba chodziły koło siebie bez smyczy... Ostatnim razem jednak, York bawił się z Mafią, a Lump podszedł do nich i coś niuchał i wtedy ten York wyskoczył z zębami do Lumpa, skoczył na niego łapami (jak Mafia na Rudolfa :evil_lol:), a Lump tylko łeb odwrócił w drugą stronę i odtruchtał w bok, potem popatrzył jak na wariata i zaczął sobie skubać trawę... :evil_lol: (York jest niewiele wiekszy niz łeb Lumpa ... :eviltong: ) No ale jakby Olbrzymy zareagowały nerwowo na "agresję" kurdupli, to by były dwa pogrzeby i jakaś taka notka w prasie jak na początku :diabloti:
  19. Co do porównywania psa z człowiekiem, to nie przeprowadzano eksperymentu w którym mężczyznę zakuwa się w metalowy pas cnoty na całe życie jednocześnie prowadzajac go po ulicach wśród kobiet... To dopiero mogły by być dewiacje i zmiany psychiczne :cool3:
  20. Jak zacząłem oglądać te foty (ze Sznupami i te z Yorkiem), to chciałem napisać które mi się podobają, ale jak zacząłem robić listę, to zrobiła się tak długa, że zrezygnowałem :lol: Jednym słowem cała fura superanckich fot! BTW - jedna fota - ta ze Sznupem śpiącym "do góry kolami" przypomniała mi zwyczaje naszego Beksy (niestety już za TM :-(). On też tak lubił spać :evil_lol:
  21. Bo psa trzeba kastrować, nie jak dorośnie i zaczną się jakieś problemy, tylko tuz przed tym zanim osiągnie pełną dojrzałość płciową... Mam psa kastrata, ze schroniska (wykastrował go poprzedni właściciel. Trudno ze świecą szukać normalniejszego i spokojniejszego psa!! Jedyną jego "skazą" jest (a w zasadzie byla) silna fobia na strzyżenie i wtedy dostawał "palmy"... kopał, wierzgal i nie dal się dotknąć ... Co zaś do dr. Lutomskiej, to jak już krytykujący ją będą mieli tyle doświadczenia i "podejścia" do psów co ona, to będą mogli ją krytykować do woli ... Ja przez prawie dwa lata zjeździłem liczne kliniki gdzie zajmowano się groomerką i wszędzie po kolei "usypiano" mi psa, do strzyżenia, bo dawał radę skopać nawet 3 usiłujące go opanować osoby (bo on jest "karateka", a nie "gryzoń" - i kopie, ale nigdy nikogo nie próbowal gryźć, nawet jak zerwał kaganiec w trakcie szarpaniny na stole...), giął pałąki na stołach, wyrywał nogi ze stołów groomerskich [!], proszono mnie abym "z tym psem" już nie przyjeżdzal na strzyżenie, chyba że od razu zgodzę się na narkozę itd... Od niedawna jeżdżę do Lutomskich (30 km w jedną stronę), bo to jedyne miejsce, gdzie po ok. pół godzinie odbieram ostrzyżonego psa [B]bez narkozy[/B]. Czekam na parkingu 5 metrów od okna gdzie go strzygą, więc wiem że psa nie strzyże się tam przemocą, a pies wychodzi rześki i pełen energii, więc nie trują też go tam chemią! Prywatnie nie znam Lutomskiej, ale z czysto "zawodowego" punktu widzenia, to co uczyniła dla mojego psa, to po prostu CUD, za który byłem, jestem i będę jej wdzięczny, bo w pewnym momencie straciliśmy już nadzieję na strzyżenie bez narkozy...!!
  22. [quote name='tonacja']Moim zdaniem ta dyskusja nie ma sensu. Prawda jest taka, że dziesięć lat temu rodowód psa/szczura/królika nie był tak ważny jak dzisiaj w Polsce. Teraz nowobogaccy chwalą się "papierkiem" swojego psa i gardzą tymi bez rodowodu. Widać to niestety szczególnie dobrze tutaj, na dogo... czasami wydaje mi się, że ludzie uważają, że jeżeli ich pies ma rodowód, to jest lepszy od tego bez rodowodu, a już na pewno lepszy od kundelka - a to też pies, żywe stworzenie... Hodowla rodowodowa niestety skupia się głównie na wyglądzie.... tak jak to jest u Collie Rough. Ich cudowne cechy charakteru przez lata zostały zatarte. [/quote] Być może zbyt powierzchownie odbierasz to co ktoś pisze, albo po prostu ludzie piszą "skrótami", nie motywując swych wypowiedzi za każdym razem "od pieca", bo siedzą tu przez lata i już nie mają chęci powtarzać tej samej historii po raz 1001... Wedle Twojej oceny np. ja jestem doskonałym przykładem rodowodowego rasisty, bo ja tutaj też promuję R=R... Specjalnie dla Ciebie przedstawię "od pieca" moją motywację co do R=R, sięgając lata wstecz... Co prawda nie jestem nowobogacki (choć stać nas na psy z rodowodem) i nie mam psów rodowodowych (moje dwa pochodzą ze schroniska), ale promuję i będę promował R=R, a zwalczał pseudohodowle! Dla mnie, od czasu historii mojego pierwszego psa istnieją tylko 2 opcje uzyskania psa: 1) SPRAWDZONA, polecona przez innych "klientów" hodowla psów rasowych 2) Pies ze schroniska Mój pierwszy pies pochodził z pseudohodowli (wtedy nie miałem pojęcia o co w tym wszystkim chodzi). W wieku 3,5 roku wykryto u niego chorobę wątroby (stwierdzono obciążenie dziedziczne). Po 1,5 roku ciężkiej walki odszedł za TM (przez 1,5 roku musiałem patrzyć w proszące ślepia psa, któremu nie mogłem dać ani mięsa, ani nabiału!). Gdyby był rodowodowy, przynajmniej mógłbym się starać o odebranie uprawnień hodowlanych temu z rodziców, które przenosiło tę chorobę... Pseudohodowla zaś jest anonimowa i może przez lata produkować bezkarnie obciążone dziedzicznie szczeniaki. Nie zamierzam więc wspierać finansowo tego procederu kupując psy u handlarzy z jakichś fabryk szczeniaków... Oba moje schroniskowce są też z jakichś pseudohodowli, ale biorąc ze schroniska nie napędzam popytu i rynku sprzedaży! Starszy (6-7 lat) ma chorobę Meniera, miał też zawsze słabe wyniki krwi a dodatkowo ostatnio wykryto niepokojąco wysoki poziom tłuszczów we krwi. Badania w toku, niedługo okaże się co to jest. Młodsza ma ok. roku i na razie ... jest zdrowa. Rodowód nie daje gwarancji, a zarejestrowanie hodowli w ZK nie daje automatycznie certyfikatu uczciwości, ale kupując wódkę w sklepie masz MNIEJSZE PRAWDOPODOBIEŃSTWO oślepnięcia od metylu niż kupując wódkę rozlewaną na lewo na melinie. I to tyle jeżeli chodzi o mnie w temacie "nowobogackie snobowanie się na rodowód"...
  23. Dzisiaj na spacerze odbywało się "ustawianie szczeniaczka". [fot brak, bo niestety teraz jak idziemy na spacer jest już ciemno... ] Stado spotkało znajomego Goldena Maxa w towarzystwie kilkumiesięcznego szczeniaczka. Szczeniaczek łaził za Lumpem i zaliczył pouczające warknięcie, żeby nosa nie pchał gdzie nie trzeba (a dokładniej w tyłek Lumpa), a potem było [I]Team Buildingowe[/I] karmienie sfory chlebkiem. Podczas karmienia szczeniaczek wepchnął się przed Mafię i zarąbał jej przydział... Wkurzona Mafia zaszarżowała, skoczyła na niego łapami, rzuciła mu się do gardła i przegnała aż schował się za nogi swoich państwa! Może nie było by w tym niczego godnego wzmianki, gdyby nie to, że szczeniaczek był czarnym Sznaucerem olbrzymem wielkości Lumpa (tylko szczuplejszym ...) :diabloti: Mamy już nie tylko kota Kamikadze (pełne imię Kamyka), ale do tego jeszcze suczkę Kamikadze :eviltong: Chyba za dużo przebywa z kotem :lol:
  24. Mafia specjalizuje się w kradzieży zuchwałej. Masz budzik na stole, a za chwilę go nie masz ... Jak nie ma na stole, to szukaj w skarbczyku Mafii pod kanapą :evil_lol: Jeżeli zaś zginie zmywaczek ze zlewozmywaka, to należy wyśledzić miejsce pobytu kota, bo pewnie chce pomóc w sprzątaniu i myje nim którąś podłogę ... :mad: Strasznie złodziejskie stado nam się trafiło :diabloti:
  25. Po raz kolejny odpowiem: R=R nie gwarantuje idealnego psa (tak jak Prawo Jazdy nie gwarantuje umiejętności rajdowca) Pseudohodowla zaś nie musi produkować samych chorych czy popapranych. Świat nie jest czarno-biały! Sam mam świetnego psa ze schroniska - bez rodowodu... (choć niestety niezupełnie zdrowego ...- choroba Meniera) Chodzi o prawdopodobieństwo!!! Jak przebiegasz przez ulicę poza pasami, to masz większe prawdopodobieństwo zginą, choć nie giniesz za każdym razem ... Na pasach też możesz zginąć, ale PRAWDOPODOBIEŃSTWO jest mniejsze !!! Rozumiesz co chcę powiedzieć??
×
×
  • Create New...