-
Posts
6911 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pysia
-
Dzwoniła do mnie dzisiaj pani Kiki :) Poopowiadała o małej :) Kikulina sprawuje sie bardzo dobrze jak przystało na dame :) Jest kochana, grzeczna i słodka. Ale sie nasłuchałam fajnych rzeczy- mówię Wam :loveu: To miód na duszę ludzką :) Myślę, ze mogę przestać się martwić czy wszystko przebiegnie dobrze, bo przebiegło ( tfu tfu! ) :)
-
[quote name='Mysza2']Pysiu :), nie dołuj się i cieszmy się że znalazło się rozwiązanie. Na pewno rozstanie będzie i dla Ciebie i dla niej przykre, ale co robić, od Ciebie wyjedzie jednak już znacznie mniejszy strachulec niż do Ciebie przyjechał i z tego się cieszmy, a Ty masz teraz obowiązków jak na 1 osobę to za dużo:)[/QUOTE] Wiem że wyjedzie mniejszy strachulec. Coś łapła. Przede wszystkim złapała ze mną kontakt :) Codziennie teraz widzę, ze jest większy. Dzisiaj po nocce spałyśmy razem. Bystra leżała tuż przy mojej twarzy z pysiem na poduszce :) Oczywiscie burki stwierdziły ( Bystra na czele), że NIE mam spać. Położyłam sie o 8:30. O 10:00 Bystra uznała, że chce na dwór i mnie obudziła. Wypuściłam obie z Luśką bo Zmorka nie chciała iść. Nastawiłam budzik na poł godziny i poszłam spać. O 10:30 wpuściłam dziewczynki. A one stwierdziły, ze nadal trzeba szaleć i już! Ok. Padnięta więc usnęłam. Nie na długo.... O 11-tej Zmorka stwierdziła, ze jednak chce na dwór :mad: Wstałam, wypściłam i nastawiłam budzik na 10 minut. Wpuściłam Zmorke to znowu Bystrej zachciało się bawić i przywlekł mi miśka kładąc na twarzy :angryy: Udawałam że nie istnieję, to zostałam wylizana. I tak cały czas. Spałam jednym ciągiem półtorej godziny :evil_lol: Dzieci się nudziły. Normalnie bawię sie z nimi i coś robię a nie leżę ;) Przyjechała Ela i pojechałyśmy zaszczepić smarkule na wścieklizne. Była dzielna :) Waży 9,60 kg. Od kilku dni Bystra nie czeka aż burki zjedzą tylko pogania mnie abym usiadła i nakarmiła ją szybko :) Ale mimo wszystko jak ją łapałam na rece aby do weta jechać to zostałam osiurana ze strachu. Zbyt szybko i gwałtownie to zrobiłam. Cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość i nastawienie się, ze potrzeba trochę wiecej czasu przed wyjściem. Czas ni by miałam, ale zadzwoniła właścicielka Kiki ( moja tymczsowiczka przed Bystrą) i opowiadała, opowiadała, opowiadała :) A że opowiesci były baaaaardzo przyjemne, to nie potrafiłam sobie odmówić słuchania :oops:
-
A ja mam pytanie innego rodzaju. Czy ktoś z Lublina lunb bliskich okolic wybiera się na wystawe?
-
A ja Wam powiem, że w życiu nie odważyłabym sie zapoznać suki nie lubiącej psów z innym psem na jego terenie ;) Takie zapoznania robi się na neutralnych gruntach nieznanych obu stronom ;) Bo jak raz psy popatrzą na siebie " złym wzrokiem" to potem już nawet neutralny grunt moze nie dać rady ;) Zapamiętają zdarzenie i już! Mówi to Wam włascicielka Szelmy [*] która ważyła 72 kg, była maszyną do zabijania innych suk a bawiła sie z niektórymi swobodnie. Właśnie dzieki takim zapoznaniom ;)
-
Ja mam normalnie wyrzuty sumienia! Rozstanie nie będzie łatwe, bo wiem że ta zmiana to będzie dla małej szok. Ale nieustannie się martwiłam że nie jestem w stanie zapewnić jej socjalizacji w takim zakresie, w jakim ona MUSI ja mieć. Już dawno napisałam tytuł: " Apel! Bystra szuka domu bez psów bo in aczej nie nauczy się bez nich żyć". I jest to najprawdziwsza prawda. Raz była 4,5 godz. bez nich i przywitała mnie jak zbawce. I od tej chwili nastapił przełom. Ale to wszystko mało. Moja kochana dzieweczka idzie w Nowy Świat w Nowe Życie. Niech obu dziewczynom wszystko pójdzie łatwo i bezstresowo!
-
Jlęska jest mega, bo nawet szambonur teraz nie wjedzie aby wypompować szambo i zobaczyć co i gdzie się stało.... Moja uliczka jest tak wąska, że przy takiej ilości śniegu nie da rady.... Muszę czekać na odwilż. Na razie latam z wiadrami wylewając wodę na dworze bezpośrednio do szmba. Współczuję kobietom z dawnych lat ;) Nowe wieści. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej chce mi się płakać i serce mnie boli. Bystra jedzie do nowego DT. Będzie mieszkać w mieście, w tłumie ludzi a do tego bez psów. Czyli szok na całego i socjalizacja jak się patrzy. Tego jej trzeba. Jest cudownym psem a dzięki temu nauczy się żyć na ludzkich zasadach. Serce mnie boli bo mimo "chodzenia po ścianach" to Bystrą łatwo pokochać. No i mam jakieś tam instynkty macieżyńskie a to takie frywolne, nieprzystosowane dziecie. Czyli takie, jakie kocha sie bardzo mocno. Pójdzie do dziewczyny, która jest tak samo nienormalna jak my tutaj ;) Nauczy sie jeździć komunikacją miejską, chodzić na smyczy itd, bo innego wyjścia mieć nie będzie. U mnie ma wolność i radość. Tam dostanie naukę życia. I zrozumienie, a myślę że i miłość ;) Mam nadzieję że opiekunka będzie nam tu zdawać relacje. Na pewno na początku łatwo nie będzie ani dla Bystrej, ani dla niej. Oby obie dały radę! Bo jest to ogromna szansa dla Bystrej! Taki dom do jakiego powinna trafić na naukę życia. Zmykam myć głowę bo w obecnej klęsce to dosć skomplikowana czynność. A potem do pracy. A! Bystra jedzie do Lublina. Mysza2 cos kombinuje z transportem. Ona wie co i jak. Ja na razie jestem na etapie przeżywania i pogodzenia sie z myślą ;)
-
[quote name='mala88'] Tak, piesek ma rodowod. Hodowla nie nalezala do idealnych, piesek mial pchly i brudne uszka ale hodowca nic nie wspomnial na temat wady pieska, podejrzewam, ze teraz tez sie nie przyzna o ile w ogole mial na ten temat jakiekolwiek pojecie.[/QUOTE] Z jakiej organizacji ma rodowód? Jezeli z ZKwP ( FCI) to dzwoń do hodowcy i informuj. Należy Ci się zwrot kosztów lub przynajmniej połowy pieniedzy jakie zapłaciłaś za psa. Jezeli hodowca sie " wypnie" to dzwoń do oddziału, z którego pies pochodzi i zgłoś to żądając ich pomocy w wyegzekwowaniu pieniędzy. Mogą sie przydać w leczeniu psa a hodowca zastanowi sie milion razy zanim sprzeda psa chorego. Jezeli pies ma rodowód a nie metrykę to podejrzewam, ze jest z jakiejś " organizacji" powstałej w ostatnim czasie i jest pseudorasowy. Niestety wtedy nic nie jesteś w stanie wyegzekwować....
-
HULA - starsza psinka - skazana na zapomnienie??? Znalazła DS :)
Pysia replied to __Lara's topic in Już w nowym domu
Terroryzowanie rezydentki gdy psiak taki niewielki nie jest problemem. Kilka zachowań ludzkich i po sprawie. Przede wszystkim przy takiej bidzie robi się wielkie zamieszanie. Jest nynana bardziej niz reszta psiaków- rezydentów. Jest też niepewna swojej sytuacji, a ze jest to tylko pies ( ludzie zreszta potrafią dokładnie tam samo sie zachowywać..) to próbuje pokazać że ona jest mocna i ważna. Nie robić wkoło niej zamieszania. Karmić najpierw rezydentke. Złe zachowanie karać i pokazać, ze to człowiek dyktuje warunki a nie pies. Stanowczość i koniec. A że biedna? Będzie biedniejsz bardziej jak jej sie pozwoli na wszystko. 2 miesiace to sporo czasu. Dla takiej malizny powinien sie znaleźc dom w tym czasie mimo że niemłoda. -
SCHRONISKO W SOSNOWCU : II Zbiórka Publiczna na ogrzewanie boksów !
Pysia replied to gosia2313's topic in Już w nowym domu
Koszt i formalności zwiazane z powstaniem wybiegu na pewno były wielkie. Praca ludzi- ogromna. Szczęście w ogonach psich- bezcenne! Wielkie brawa dla Wszystkich, dzieki którym te ogony chociaż przez chwilke mogą sie cieszyc! A jak to wygląda na codzień? Czy psiaki z racji wybiegu będą teraz codziennie po nim biegać? Czy tylko wolontariusze będą je tam wyprowadzać? -
Ja wytrzymuję. Do tego martwię sie już o nią że kolejna szkoła życia ja czeka. Nie będzie szczęśliwa. Ale to tylko dla jej dobra, bo w takim stanie jak teraz nie ma szans na adopcje :( Ona staje sie z dnia na dzień coraz mniej problemowa jezeli chodzi o życie w domu. Nie dość ze od prawie początku nie załatwia się w domu, to na dodatek Bystra dorasta. Wczesniej calutki czas coś musiała gryźć. Co wpadło w zęby to było w strzępach. Wariacje z Luską były między gryzieniem czegoś. Biegała po Zmorce jak po boisku. Teraz jest inaczej. Owszem- pogdyzie sobie coś, ale juz nie na okrągło. Jest spokojniejsza. I juz nie ona Luśkę zaczepia do zabaw, ale Luśka ją. I te zabawy są najczęściej na dworze bo w domku trwają teraz tylko chwilkę. Dosłownie minutkę. Wyraźnie dojrzewa dziewcze :) A przy tym dojrzewaniu i uspokojeniu robi postępy w stosunku do mnie :) Ona jest kochana. Fajniutka, słodziutka :) Tylko że to ja wiem, bo jestem z nią cały mój wolny czas. Nikt inny tego nie zauważy w jej zachowaniu. Bo piszę o zachowaniu a nie o wyglądzie. Mój charcik kochany jedzący tyle co koń kopytkiem zamięsza i będący nadal szczuplutkim :loveu: W ogóle dzisiaj doszłam do wniosku, że chyba się coś z charta zaplątało taka to drobinka podkasana na wysokich łapinkach jest :) Nie będzie szczęśliwa długi czas w domu pełnym ludzi i bez psów. To wiem na pewno. Gdyby miała u mnie zostać na zawsze, to miałabym wszystko gdzieś., Ale nie może. Takiej opcji nie ma.... Więc musi się nauczyc żyć z ludźmi, bez psów i w miescie. Musi nauczyć sie chodzić na smyczy. To bezsprzeczne. A tu uczy sie ufać tylko mnie, na smyczy nie mam warunków aby ją uczyć ( Mysza2 wie że nie mam w tych wąziutkich uliczkach gdzie z nią ćwiczyć a do miejsca dobrego klocka nie doniosę). Wiele by można było dobrego o Bystrej napisać. Nie ma za grosz agresji, jest poddańcza, delikatna, nie podgryza a jak już to z wyczuciem, nie brudzi, juz nie niszczy wszystkiego, nie ma ADHD tylko jest po prostu wesołym smarkaczem. Jest zdrowa, czyściutka, i zaczyna łapać kontakt z człowiekiem. Wady Bystrej? Ona teraz wad nie ma. Brak jej tylko porządnej socjalizacji w społeczeństwie. W tym leży cały problem. Ale wytłumaczcie to innym ludziom, którzy chca adoptować psa :( Miałam dzisiaj bardzo fajny telefon o Kike. Zanim powiedziałam ze Kika w nowym domu to kobieta opowiedziała wszystko o sobie i rodzinie. Dom : Pan pracujący, pani w domu, syn na studiach. Psy mieli zawsze ze schronisk i zawsze starsze. Teraz chcą adoptować mlodszego bo kolejne trzy nie przezywały 2 lat ( starość..). Bardzo bolało wiec teraz uważają ze wystarczy bólu. Po takich słowach stwierdziłam, że może Bystra.... No i zaczęłam szczerze opowiadać. Pani uznała, ze nie dałaby rady psychicznie :( Bo jak pisałam, ludzie pragną mieć psa po to, aby znaleźć przyjaciela. A jak pies ucieka po ścianach przed człowiekiem to ma się dziwne uczucie kata. Mnie to nie przeszkadza bo zdaję sobie sprawę że to minełoby za pół roku ( bo nawet u mnie pewnie za pół roku miałabym psa a nie dzikusa, ale psa tylko mojego bo reszta ludzi byłaby dla niej zła). Panią pokierowałam jednak do schroniska aby wzięła psa. Po rozmowie ze mną stwierdziła jednak, że może pies w średnim wieku bo jak tak zimno i takie biedne to uratuje jakaś bide stamtąd. Trzymam kciuki aby sie udało jakiemuś psiakowi!
-
SCHRONISKO W SOSNOWCU : II Zbiórka Publiczna na ogrzewanie boksów !
Pysia replied to gosia2313's topic in Już w nowym domu
Super :) Widać ile szczęścia mają z biegania :) Ogonki wyraźnie na to wskazują :) Niech ta zima sie skończy bo nawet moje kudłate pchaja doopinki do kaloryfera w domu :( -
Niestety ale nikt. Spec też nie przyjdzie, bo to kosztuje. Muszę sobie jakoś sama poradzić. Nie wiem czy dam radę. Mam kilka pomysłów ale czy pomogą to zobaczę. Jutro będę kombinować znowu cały dzień bo mam nocną zmiane dopiero. Monika. Ja kupiłam Rescue Remedy. To się stosuje doraźnie. A ostatnio takie kleski mnie dopadają że mierzi mnie aby samej wypróbować :diabloti: Ma ktoś jakiś pomysł jak ja mam sie umyć? Bo mi przychodzi do głowy tylko nalanie do wanny wody ( mam okropnie wielką) i potem wylewanie jej na dwór. Tylko że wannę mam na piętrze i nie wolno mi dźwigać bo zapraz zostane unieruchomiona przez kręgosłup i wtedy ciekawe kto psami się zajmie. Już nie marudzę. jestem aż za bardzo spokojna. Chyba wpadłam w stan letargu bo aż sie sama sobie dziwię ze nic a nic mną to nie ruszyło :crazyeye:
-
U mnie klęska goni klęskę. Zatkała mi się rura odpływowa przy samym szambie. Calutki dzień kombinuję. Bystra fajna :) Daje się głaskać i merda do mnie ogonkiem. Do mnie :) Oczywiscie nadal chodzi "po ścianach" gdy stoję lub chodzę, ale jak kucnę i idę do niej w takiej pozycji to nie ucieka, tylko czeka na głaski. Będą z niej ludzie tylko trzeba więcej czasu poświęcić tylko jej. I więcej ludzi. Buziaka dzisiaj dostałam nawet :) I daje sie po pysiu całować przy głaskaniu. Przedtem aż się cała w sobie chowała jak twarz zbliżałam. Idę dalej walczyc z klęską. Nie zauważylam jak mi wszystko z góry zlatywało w kotłowni na podłogę. Zostałam praktycznie bez możliwości mycia, załatwiania się itd. Nie chcę myśleć co jeszcze... A! Pralkę mam sprawną. Po prostu woda zlatując z góry poprzez węża odpływowego wpadała do pralki z rury odpływowej.... Stad woda w pralce. Ot i sprawa się rozwiazała.
-
Mój jest domatorem, ale coś ciągle musi robić. Wymyśla więc sobie prace. Taki mężczyzna z " tamtych lat" ;) Bystra.... Nagle Bystra od kilku dni cieszy sie jak wracam do domu. Nie cieszy się jak wcześniej, czyli dlatego ze burki sie cieszą. Cieszy sie ewidentnie na moj widok :) Mogę ją też całować po pysiu i nie ma paniki :) Nie jest to przytulanie bo ona chce i prosi. Ale jak podchodzę do niej w szczególny sposób to ona juz wie co się świeci i siada na posłanku i czeka. W pozycji usł€żnej, ale juz nie jest wysztywniona. I potrafi się rozluźnić. Nie ma szału, ale jest stanowczo lepiej :) Postęp jest też w jej zachowaniu jak nie śpi. Już nie inicjuje pierwsza zabaw. Robi to Luśka. Bystra jakby jest ciut poważniejsza. Nie gryzie też bez przewry czegoś. Nadal podgryza zabawki, kapcie i trzeba sie bardzo pilnować. Ale nie jest to nieprzerwane. I jak chcę spać a ona zaczyna gryźć coś to wystarczy korekta głosowa ( pewnym, ale spokojnym głosem tylko " e!") i nie wraca do tej czynności. Reaguje też radośnie ogonkiem na mówienie do niej. Doskonale zna swoje imie i nieco podbiega jak sie ją woła. Nieco, bo nadal sama nie podchodzi bezpośrednio, tylko na odległosć. Za to jak siedzę przy komputerze to podchodzi i mnie nosem tyrpie :) To efekt smaczków na biurku :evil_lol: Zaczynam ja też rozbestwiać. Aby nabrała pewności siebie uczę ją pobierania smaczków z moich ust. Tak tak :) Trzymam coś w buzi i jej podaje. Sama nie przyjdzie, ale jak ma z dwóch stron burki to chroniona przez stado jest tuz przy mnie. Zmorka zbiera z moich warg smaczki to i ona też :) Ośmieliła się dzisiaj w końcu. Bierze niezwykle delikatnie :) Ogólnie zaczynam mieć z nią kontakt. Nie jest to taki jaki zauważyłby ktokolwiek kto by na nas patrzył. Ale ja widzę wyraźną różnice. To widać też przy wychodzeniu na dwór. Najpierw musiała iść Luśka. To bylo kon ieczne. Bez niej ani rusz. Niedawno dołączyła do tego Zmorka. Niufka od jakiegoś czasu jest jakimś guru w sprawach ochrony. Bystra w koncu załapała, ze Luśka nie jest dobrym typem do chronienia jej i jak obawia sie czegos to zwiewa do Zmorki. Jak wyb iega z Luśką na dwór to mop biegnie od razu dalej, a Bystra wraca się, staje w drzwiach i czeka na Zmorke. No i nie ma " zmiłuj się". Zmorowatość musi podnieść te swoje stare, spore cztery litery i wyleźć za brzdacem na dwór. I wczoraj zauważyłam to samo do mojej osoby. Wybiegła Luśka, wyszła Zmorka a Bystra znowu się wróciła pod drzwi i czeka. Ubrałam więc siebie tez i wylazłam. Ogon się cieszył- wszyscy w kom plecie :) Z nauką smyczy dałam sobie spokój. Pierwsze- brak czasu. Drugie- totalne zmęczenie, a przecież ja jeszcze chodzę na spacery z Luśką długie. Trzecie- zmęczenie psychiczne. Mam po prostu tyle dołów ze zmaganie sie i patrzenie na jej przerażenie na uwięzi jest juz ponad moje siły. Moja empatia do tego psa trochę przeszła zdrowy rozsądek bo jestem teraz zbyt wrażliwa na takie sprawy. Rozumiecie- prawda? Lubię ją coraz bardziej. Martwię sie o nią coraz mocniej. Wiem, ze powinna iść do domu bez psów. Wiem też ze nie będzie w takim domu szczęśliwa. Ale znowu wiem, ze w jej wypadku byłoby to najlepsze. Zmagam sie z takimi myślami bez przerwy i totalnie nic nie wiem. Do tego co mała mnie zdołuje na maksa to za chwilę ręce mi opadają taka jest kochana :) W każdym razie jednego jestem pewna. Bystra jest u mnie bardzo szczęśliwa żyjąc w tej chwili praktycznie bezstresowo. Wybawiona, nakarmiona, w ciepełku. Dawkę ruchu też ma bardziej niż sporą. Umysłową dawkę też ma dozowaną a że jest Bystra to widać efekty. Jest szczęśliwa, ale nie nauczy się życia na spacerach ani poza domem i ogrodem. Nie posiadam w tej chwili takich możliwosci. Moge ją nauczyć kochać mnie ( i chyba to sie zaczyna dziać) , życia w moim domu i to wszystko. Dlatego nadal Bystra pilnie potrzebuje domu bez psów i z osobą, która jej jedynej może poświęcić swój czas i swoją osobę. Najlepiej jakby w ogóle w domu były tłumy ludzi i spokojny kąt. Byłby to dla niej szok po moim spokojnym aż nadto domu, ale tylko w takim miejscu może nauczyć się dalej funkcjonować w społeczeństwie. Ale gdy przyjdzie czas się rozstać to będzie mi baaaaaardzo cieżko. I czym jest dłużej to będzie tym ciężej. Najbardziej sie kocha te trudne dzieci- i coś w tym prawdy jest. Ale zawsze trzeba kochać mądrze i patrzeć na psa. No i nie dać się zwariować, co mnie w obecnej chwili może się szybko przytrafić.
-
Nio :) To do mnie :) Bo u Weszki zawsze dom wariatów był. Nawet jak u mnie ludzie jeszcze mieszkali w domu oprócz psów to była cisza i spokój. Zupełnie inaczej niż u Moniki :evil_lol: I jezeli ja jestem zestresowana a Ty wprost proporcjonalnie do mojego to współczuwam.....
-
Ja jestem z epoki dinozaurów kochana. Mój facet potrafi wszystko. Nawet zbudować samochód i upiec ciasto :loveu: Potrafi budować dom, naprawić auto, zrobić wszystko wkoło domu, wymyślić urządzenie usprawniajace pracę- wszystko umie. Tylko usiedzieć na tyłko nie potrafi :evil_lol: Tylko że on jest raz na wieeeeeeeeeeeele dni w domu :( I to padnięty do tego ;( Takie czasy niestety :( I ja rozpieszczona, nauczona że po licho mam wiedzieć gdzie są korki jak mam ludzi od tego nagle zostaję sama w stanowczo za duzym dla mnie domu i po prostu nie zawsze sobie radzę. Coś co dla mojego TZta jest smieszne dla mnie jest katastrofą. I wcale nie mam ochoty sobie z tym radzić. Nienawidzę feministek! Ja nie chcę prawa do głosowania!!!! Mogę nawet nosic gorset. A facet i tak by robił co bym chciała ;)
-
[quote name='andegawenka']....no zawsze można takiego kandydata przetestować ........jakoś:p. Uszczelka Ci poszła albo programator. Sitko przeczyszczasz od czasu do czasu? Guma przetarta....tam może Ci wszystko poszło albo zwykły bzdet. 18 stopni w domu to mróz:crazyeye:[/QUOTE] Napisałam co poszło. 18 st. C to norma w nocy. Od lat mam tak nastawiony sterownik od 21-wszej do 15-tej. No i jak nas w domu nie ma. Jak jest 21 to rozbieram się do krótkiego rękawka ;)