-
Posts
2330 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BeataG
-
[quote name='Eddiii']BeataG - ja nie interpretuje Twoich psow ani Ciebie i tez nie oczekuje tego od Ciebie :p wiec generalnie sie rozumiemy ale nie do konca :roll: :evil_lol:[/quote] Oj, chyba nadepnęłam na odcisk, sorry. :oops: Mam jednak nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że przynajmniej to schowane jądro kiedyś mu usunąć musisz. :roll:
-
[quote name='Eddiii']BeataG - generalnie to sie pewnie rozumiemy ;) ja tez stosuje zasade ograniczonego zaufania zarowno do swojego psa jak i obcego :roll: [/quote] Oczywiście ja też mam na myśli zarówno własne psy, jak i obce. [quote name='Eddiii'] Z duza doza stanowczosci jednak stwierdzilas ze Wernut krzywdy nie da sobie zrobic [/quote] Też byś była tego zdania, jakbyś zobaczyła go "w akcji". Ten pies nie da sobie w kaszę dmuchać, ale też ma dobrze rozwinięty instynkt samozachowawczy (w przeciwieństwie np. do Diny) i wie, kiedy należy się wycofać, a że jest szybki, to zawsze mu się to udaje. Poza tym mówię to również w opozycji do Emila, który zawsze był i pewnie już zawsze będzie "chłopcem do bicia". [quote name='Eddiii']oraz ze Twoje psy maja byc karne i bezkonfliktowe.[/quote] Bo takie mają być i do tego cały czas dążę i to jest dla mnie najważniejszy cel szkolenia, szkolenie sportowe zawsze było i będzie dla mnie kwestią uboczną. [quote name='Eddiii'] A to ze Timon taki nabuzowany ostatnio poprostu zle zinterpretowalas :eviltong:[/quote] Hm, tak samo interpretuje to ayshe, o ile dobrze zrozumiałam, skoro twierdzi, że u Timona hormony buzują. I tak samo zinterpretowałby to każdy weterynarz, a że dokłada się do tego rękaw, to już inna sprawa. Ja mam po prostu ewidentny przykład zachowania Emila (wnętra) przed i po kastracji.
-
Eddii, widzę, że się nie rozumiemy. Ja w stosunku do psów stosuję zasadę bardzo ograniczonego zaufania. Czyli niedopuszczania do sytuacji niebezpiecznych. A więc np. nie ma podchodzenia do obcych psów, choćby właściciel mnie zapewniał, że jego pies jest super łagodny. Nie ma zabaw z obcymi samcami w parku (bo mam 99 szans na 100, że ten obcy samiec wcale skłonny do zabawy nie będzie). Jeśli mój pies lata za piłką i podbiega inny pies, to natychmiast zabieram piłkę. Jeśli nie znam psa, to dodatkowo proszę o odwołanie/zabranie psa. Podobnie zawsze żądam odwołania podbiegającego psa (także znajomego), jeśli mój jest na smyczy. Ja nie twierdzę, że moje psy są grzeczne, przeciwnie - to są diabły wcielone i kombinatorzy. Bez żelaznej konsekwencji z mojej strony po prostu nie dałabym sobie rady z dwoma dorosłymi samcami, w tym jednym belgiem. Jeśli wydam komendę, to zawsze egzekwuję jej wykonanie - nawet jeśli nie jest mi to do szczęścia potrzebne. Przykładowo - na spacerze daję siad, żeby odpiąć psa ze smyczy, pies staje, no w sumie wszystko jedno, prawda? Otóż mnie nie jest wszystko jedno i nie odepnę go, dopóki nie usiądzie. Jeśli zostawiam psa na siad i stoję sobie kilka metrów dalej i palę papierosa, to nie zapominam w jakiej komendzie go zostawiłam i jak pies się po chwili położy, to egzekwuję powrót do pozycji, w której go zostawiłam. Nie tylko na szkoleniu, na spacerze również. Bo kiedyś precyzyjne wykonanie komendy może uratować mojemu psu życie. Więc jeśli już chcesz mi "wiary" gratulować, to nie wiary w psy, tylko wiary w siebie i we własną konsekwencję, czujność, refleks itp. Jak jestem w gorszej formie - chora, zła, zmęczona etc., to wychodzę z każdym psem oddzielnie. W skrajnych przypadkach nie spuszczam psa ze smyczy. Właśnie dlatego, że nie mam wiary w jego bezwzględną karność. Kontakty z innymi psami moje psy mają tylko na treningach plus są dokładnie 2 samce i może z 5 suk, z którymi bawią się na spacerach. I to też nie zawsze, bo jak mam ochotę akurat z psem poćwiczyć, to na zabawy nie pozwalam.
-
[quote name='Eddiii']Obserwacja obserwacją. Pogratuluje tez wiary w karnosc swoich psow. :p[/quote] Ja nie mówię, że one SĄ bezwzględnie karne, tylko że MAJĄ BYĆ. :evil_lol: Gdyby Emil był bezwzględnie karny, to oberwałby tylko 2 razy (gdy był na smyczy i obcy pies po prostu się na niego rzucił). Gdyby Wermut był bezwzględnie karny, to znacznie mniej byłoby takich sytuacji, w których mógł oberwać, a nie oberwał tylko dlatego, że jest szybki i ma dobry refleks. :cool3:
-
Policja nie ma prawa w takiej sytuacji interweniować - to jest sprawa cywilna, a nie karna. Jeśli nabywcy nie chcą oddać psa dobrowolnie, to niestety trzeba uzyskać nakaz sądowy i odebrać psa przez komornika.
-
[quote name='Eddiii']Timon nikogo nie gwalci. Czuje tylko potrzebe zeby komus wpierniczyc aby rozladowac adrenaline, ktora na placu mu znacznie podnosi sie :roll: :evil_lol: [/quote] Na jedno wychodzi. Emil jest dupa wołowa, to tylko gwałcił, Timon jest bardziej zadziorny, to chce wpierniczać. Ale to w obu przypadkach hormony i niestety wnętry tak mają. Po kastracji przynajmniej trochę powinno mu to przejść. Emilowi przeszło całkiem. [quote name='Eddiii'] Beata - gratuluje wiary we wlasnego psa :p [/quote] To nie wiara, tylko wynik obserwacji. Wermut był wiele razy w sytuacjach, w których mógł oberwać i oberwał tylko raz jako 3-miesięczny szczyl, Emil był w takich sytuacjach znacznie rzadziej, ale obrywał zawsze. :p Ale ja przy obu mam oczy dookoła głowy - Emila pilnuję, żeby mu inny pies nie wpieprzył, bo to cielę nawet w obronie własnej się nie odgryzie, a Wermuta pilnuję, bo wiem, że samcowi belgowi też dużo nie trzeba, żeby zauczyć się zadym i rozwiązywania konfliktów zębami, a tego sobie nie życzę - choćby z tego powodu, żeby nie musieć go brać na smycz na spacerze, gdy na horyzoncie pojawi się obcy pies. Ja po prostu jestem wygodna - moje psy mają być na tyle karne i bezkonfliktowe, żeby nie sprawiać mi kłopotów. :evil_lol:
-
[quote name='ayshe']beata problem polega na skutkach zlapania przez ona.dlatego np.odmowilam agacie kontry dina-chita bo dina startnie do chity i po prostu bedzie klap i od razu klima albo jeszcze nei do szycia albo juz do.shado to zebow juz nei ma to ja raczej o niego sie boje.ony po prostu robia am i szarpia.:roll: .ostatnio zarwala bogu ducha winna sunia romas.od surykata oczywiscie.to jest moment.ona trzeba caly czas pilnowac.bo sieknie.[/quote] W tym przypadku akurat obawiałabym się również o całość Timona. :cool3: Bo Wermut wprawdzie pierwszy nie zacznie, ale na pewno nie pozostałby dłużny, miałam kiedyś próbkę z Maxem.
-
[quote name='ayshe']wolalabym zeby ON nie dorwal sie do belga jednak:cool1: .timon ma ostatnio hormony na oczach:evil_lol: .[/quote] A on nie jest przypadkiem wnętrem? Dobrze kojarzę? Jeśli tak, to nie dziwota - mój Emil przed kastracją chciał gwałcić wszystko, co się ruszało. :cool3: No, Wermut sobie krzywdy zrobić nie da. :evil_lol: Ale ja też wolałabym, żeby się nie uczył ustawiania. Ale jak dotąd, jak pokazuje ząbki (dokładnie jak mamusia), to psy odpuszczają.
-
Hehe, jakbym Wermutowi pozwoliła, to by Timonowi - delikatnie mówiąc - wpieprzył, ale wiedział, że nie wolno mu się ruszyć, to tylko garniturek mu pokazał w odpowiedzi. :evil_lol:
-
Gratulacje! :) Zazdroszczę Wam, że macie to już za sobą.
-
Obawiam się, że dopiero jak wrócą z pokazów, a pokazy się chyba jeszcze nie zaczęły. Chyba że Aga od Pyrosa coś skrobnie, bo ona zapewne wróciła pilnować Tiśki.
-
Hehe, spójrz na datę postów - chodzi o Katowice sprzed 2 lat. Ktoś odkopał stary wątek. :cool3:
-
Gratulacje dla Ayshe i Chity! :loveu:
-
Hm, właśnie spojrzałam na stronę Fortu i jest tam napisane, że na razie nie planują otwierać grup przedszkolnych. W klubie agility, w którym aktualnie jestem (HoPsa), też przedszkola nie ma. :( Dowiem się, czy są aktualnie grupy przedszkolne w szkole, w której trenujemy posłuszeństwo - Cave Canem. Jeśli tak, to dam Ci znać. A Ty zobacz, jak jest w Baritusie.
-
[quote name='moon_light']Tu na forum ludzie sobie chwalą BARITUSA. Obawiam sie ze pol roczny dog niemiecki, bedzie mial lekki problem z wcisnieciem sie do tunelu:evil_lol:. A kladka stanowczo zbyt niebezpieczna, dla dozich nozek...gdyby spadl...i zlamal...to wyrok na reszte zycia.[/quote] Skoro ja nie miałam (172 cm wzrostu i 60 kg wagi), to i on nie będzie miał. :cool3: A kładka jest na niskiej wysokości (nie takiej jak na zawodach czy treningach) i psa się po niej przeprowadza, czy też wręcz przenosi, więc nie ma szans spaść. :evil_lol:
-
[quote name='moon_light']ah fort... tam z tego co slyszalam sa bardziej ukierunkowani na psie sporty.. a z molosem...to za bardzo sie nie da agility czy frisbee cwiczyc.:roll: Jezeli takie rzeczy dzieja sie w psich przedszkolach, to ja naprawde sie boje. moze lepiej nie isc, i nie narazac psa na takie rewelacje?[/quote] Ja bym Ci radziła najpierw pójść na jakieś zajęcia do tej szkoły bez psa i poobserwować. A poza tym pogadać z ludźmi, którzy tam się szkolili lub szkolą. A jeśli chodzi o Fort, to chodząc do przedszkola nie podpisujesz cyrografu, że będziesz trenować agility. ;) W przedszkolu są tylko elementy agility, a umiejętność pokonania tunelu czy kładki molosowi też się przyda. :)
-
[quote name='Katica']nie kazdy mieszka w centrum miasta, ale czasem musi z nim bywac, i dobrze jest to robic pod okiem kogos doswiadczonego... samemu mozna to tez niezle spaprac... nie kazdy jest taki zdolny i wszechwiedzący :evil_lol:[/quote] Tylko czym innym jest "bywanie" z grupą psów, niż normalne funkcjonowanie w takich sytuacjach z 1 szczeniakiem. W grupie psy mniej zwracają uwagę na to, co się dzieje dookoła. :cool3: No, chyba że miałaś takie indywidualne sesje socjalizacyjne ze szkoleniowcem, ale jeśli tak, to to się nijak ma do przedszkola. :evil_lol:
-
[quote name='moon_light']Przepraszam ze troche zaOFFuje, ale do jakiego przedszkola chodziłaś? Jutro wybieram się na 1 zajęcia do BARITUS, i mimo że mój pies jest przyjazny i odważny, to po przeczytaniu tego tematu troche(BARDZO) się obawiam jak to będzie..:shake:[/quote] Chodziłam do przedszkola w klubie agility FORT. I jeszcze drobne wyjaśnienie - to nie tak, że FORT stworzył odgórnie grupę składającą się z belgów i borderów. To my - właściciele szczeniaków, trenujący ze swoimi starszymi psami w tym klubie - gdy dowiedzieliśmy się, że rusza przedszkole, to skrzyknęliśmy jeszcze kilku innych i sami stworzyliśmy taką jednorodną grupę przedszkolną.
-
I jeszcze jedno - do tego, żeby zsocjalizować szczeniaka z tramwajami, sklepami, rowerzystami itp. nie potrzebowałam przedszkola - ja to robiłam po prostu na co dzień - a mieszkam w centrum Warszawy. :evil_lol:
-
No cóż, drobna różnica - nasze bawiły się PO zajęciach, a nie NA zajęciach. Dzięki temu zajęcia w przedszkolu mogły trwać tylko godzinę, a cały kurs przedszkolny tylko 10 godzin. I te 10 godzin było wykorzystane efektywnie i nie płaciliśmy za bieganie naszych psów po lesie, tylko za pracę z przewodnikiem pod okiem trenera. :eviltong:
-
U nas zajęcia w przedszkolu trwały godzinę. I uważam, że to jest maksymalna długość zajęć dla szczeniaka. Oczywiście nie była to bita godzina ćwiczenia bez przerwy - trochę posłuszeństwa, trochę elementów agility (tunel, palisada, kładka), przeplatane zabawą w przeciąganie się piłką czy gryzakiem.
-
Dokładnie tak! :) Przedszkole, do którego chodził mój Wermut, zalicza się do tego 1% dobrych przedszkoli z 3 powodów: 1) było to przedszkole z elementami agility, czyli nastawione na indywidualną pracę przewodnika z psem, 2) grupa składała się z 8 belgów i 2 borderów, czyli psów o podobnym sposobie i tempie uczenia się, 3) różnica wieku pomiędzy najstarszymi a najmłodszymi wynosiła 1,5 miesiąca. Po zajęciach większa część braci belgowej (7 szczeniaków) szła na wspólny spacer po lesie, przy czym szczeniaki były trzymane w ryzach nie tylko przez swoich właścicieli, lecz także - a raczej przede wszystkim - przez 3 dorosłe psy: sukę belgijkę (matkę 3 z tych szczeniaków), samca belga i samca mixa belga (czyli mojego Emila). Szczeniaki na takim spacerze same z siebie, bez żadnej zachęty, dzieliły się na podgrupy wiekowe rodzeństwami (2 x 2 i 1 x 3), a zabawa polegała na wspólnych gonitwach i wspólnym "zwiedzaniu" lasu.
-
Nie. Dyskusja dotyczy METOD stosowanych w psich przedszkolach. A skoro mowa o metodach, to i o tym, czemu te metody mają służyć - czyli jaki jest cel psiego przedszkola. Zgadzasz się, że przedszkole ma służyć nauce współpracy psa z właścicielem - świetnie, brawo! Tylko 99% przedszkoli temu celowi nie służy. Właśnie przez to, że jedną z "metod" tam stosowanych jest wspólne puszczanie grupy psów do "zabawy". I przez to cała nauka bierze w łeb. Bo to nie jest żadna zabawa, tylko przepychanka, ustawianie się itp. Bo psy szybciej uczą się od siebie nawzajem niż od przewodników. A tak się składa, że najszybciej uczą się rzeczy złych, a nie dobrych (z punktu widzenia relacji właściciel - pies). Więc lepiej, żeby szczeniak nie chodził do żadnego przedszkola niż do takiego. Takie przedszkole niczego go nie nauczy, a wiele rzeczy może wręcz zepsuć. EDIT: To oczywiście jest odpowiedź na ostatnie zdanie z posta napisanego przez Katicę.
-
A niby po co mają się tego uczyć? Szczeniak w przedszkolu powinien nauczyć się podstaw współpracy z przewodnikiem, koncentracji na nim, pracy i zabawy z nim OBOK innych psów. Przedszkole (a także szkolenie dorosłych psów) to nie miejsce na ustalanie hierarchii, bo to jest potrzebne tylko w obrębie własnego stada (czyli w domu, gdy jest w nim więcej psów). Nie jest to również miejsce na zabawę z innymi psami - szczeniak idzie do przedszkola nie po to, żeby się bawić z innymi psami, tylko po to, żeby nauczyć się współpracy z przewodnikiem. Inne psy z grupy są tylko tłem. Tak samo tłem powinny być obce psy na spacerze. Jeśli na spacerze spotkają się 2 psy, które się lubią i będą chciały się ze sobą bawić, to żadne "nauki" im w tym celu niepotrzebne, jeśli nie będą chciały, to żadne przedszkole czy "dorosłe" szkolenie tego nie zmieni. Jeśli psy nie są chętne do zabawy, tylko do wzajemnego ustawiania się, to powinien być sygnał dla właścicieli, że powinni się rozejść i każdy powinien zająć czymś swojego psa. Spacer ma służyć wzmacnianiu więzi psa z właścicielem, a nie plotom właścicieli i bezładnej kotłowaninie ich psów.
-
A to sorry, o krajowej nic nie wiem, wiem tylko kiedy idzie pierwsza grupa na międzynarodowej. :oops: