-
Posts
2330 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BeataG
-
[quote name='dorplant']kawy nie piłam a cisnienie mi podskoczyło :evil_lol: jak to sztuka dla sztuki ?:crazyeye: przeciez to czyste posłuszenstwo jest i do tego na odległosc , zgranie z psem ,sterowanie nim. pies doskonale wie gdzie jest pozorant ,chce jak najszybciej go "dopasc" a mimo to "posłusznie" obiega wszystkie namioty . w tym własnie cały szkopuł nauczyc psa ze droga do pozoranta wiedzie przez nas ,ze wykonujac to co mu pokazujemy dostanie nagrode (pozoranta) zaspokojenie popedu.Kto nigdy nie sterował "nakreconym "psem ten nie zrozumie .:shake: i uwierz "nakrecenie "na pozoranta jest stokroc silniejsze niz na piłeczke wiec tym trudniej sterowac .Liczy sie tez zgranie z psem bo to w duzej nierze od przewodnika zalezy jak pies zrewiruje .to przewodnik musi wiedziec w jakim tempie isc i w którym momencie pokazac nastepny parawan . moze i sztuka dla sztuki ale jaka satysfakcja jak pies pieknie rewiruje 6 parawanów pod twoje dyktando.[/quote] Hehe, no ale czyste posłuszeństwo to jest właśnie sztuka dla sztuki. Podobnie jak posłuszeństwo na torze agility. Mnie chodziło o cel praktyczny tego obiegania, bo w większości ćwiczeń go widzę, a tu nie. To taki przyczynek do rozważań, czy egzamin IPO sprawdza charakter, czy wyszkolenie - w tym zadaniu wychodzi, że wyszkolenie. :eviltong: Ayshe porównała to do agility, pewnie słusznie, a agility to właśnie sztuka dla sztuki. A wyobraź sobie, że wiem, co znaczy nakręcony pies na torze. :evil_lol: Aha, jeszcze jedno, bo przyznaję się bez bicia, że regulaminu IPO nie znam - czy pies na egzaminie obiega te namioty sam (jest tak nauczony, że ma je obiegać po kolei), czy "prowadzony" przez przewodnika?
-
[quote name='ayshe']cel taki sam jak wskazywanie psu przeszkod na torze agility:eviltong: :diabloti: .nagroda jest oszczekanie i osaczenie pozoranta.[/quote] Hehe, no nie do końca - na agility kolejność przeszkód jest zmienna i pies jej nigdy wcześniej nie zna. :eviltong: Ale skoro porównujesz do agility, to znaczy, że jest to sztuka dla sztuki? A ja myślałam, że jakiś cel w tym obieganiu wszystkich namiotów jest. :cool3:
-
No, ja bym raczej powiedziała, że dziwny ten regulamin. ;) Pies niczemu nie winien, że tak go nauczyli i tak mu kazali. :evil_lol: Swoją drogą - czy ktoś może mi wytłumaczyć cel tego ćwiczenia?
-
Hehe, w siniakach mnie nie pobijesz - nie tylko nogi, ale i ręce, a oprócz siniaków jeszcze podrapane, jakbym walczyła z dzikimi kotami. Morza nie lubię (bo w morzu to taplanie się, a nie pływanie), ale już niechby chociaż było to morze, bo do zasyfionej Wisły niestety ani ja nie wejdę, ani psów nie puszczę (mieszkam 200 m od Wisły) i coś czuję, że pływanie nam w tym roku nie będzie dane. :(
-
Muminka, dawaj ten deszcz. Ja właśnie przez 1,5 godziny ćwiczyłam z psem (na szczęście tylko jednym) w koszmarnej duchocie, a do tego przy akompaniamencie kosiarek koszących trawę. No rozproszenie ok, przydało się gówniarzowi, ale przy okazji się przekonałam, że na trawę też zaczęłam być uczulona, bo nie tylko pot mi leciał po twarzy, ale i łzy też. :angryy:
-
Fotka zapewne też jest jego autorstwa - przypominam sobie teraz, że to właśnie on wstawił najwięcej chyba filmów z seminarium na psach sportowych. Więc nic mu nie zrobisz, prawa autorskie należą do niego.
-
Obawiam się, że filmy są jego - był na seminarium z Manhartem. A na stronie ma napisane, że to jest seminarium z Manhartem - z błędem w nazwisku, ale ma.
-
:crazyeye: :crazyeye: :crazyeye:
-
OK, to daj mi znać, jak będą i będą chcieli, bo też nie ma sensu, żebyś Ty go nosiła (trochę waży).
-
To może go podrzucić jutro? Bo u mnie i tak leży bezproduktywnie (pomijając fakt, że ostatnio mi wyleciał z torby, jak szukałam szmaty i rąbnął mnie w nogę, dzięki czemu sobie o nim przypomniałam :cool3:).
-
A propos sprzętu - mam na zbyciu łańcuszek chromowany z gappaya 59 cm, długie ogniwa (znaczy się tzw. "krowi"). Kupiłam swego czasu gówniarzowi, ale dla niego jest trochę za duży i zdecydowanie za ciężki i już sobie zamówiłam u Lary stalowy, więc tego bym się chętnie pozbyła - może ktoś reflektuje? Łańcuszek jest nieużywany (założyłam go Wermiemu raz na próbę i na tym się skończyło) i oczywiście sprzedam go tanio.
-
Mch, no ja właśnie przed kastracją nie robiłam. :oops: Bo Emil miał już wcześniej narkozę w sytuacji, kiedy nie było czasu na jakiekolwiek badania (szycie pogryzionego ucha) i zniósł ją dobrze. Więc przed kastracją zrobiłam tylko badanie krwi. Ale fakt, że tę drugą narkozę zniósł gorzej, a potem (też przed ekg) była jeszcze trzecia - najsłabsza, bo tylko głupi jaś przy szyciu łapy (rozwalonej tuż przy ścięgnie i lekarz się bał, że jak mu się pies ruszy, to ścięgno uszkodzi) - i po tej narkozie było bardzo źle, miałam obawy, że pies mi zejdzie. Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie.
-
[quote name='ayshe']chita od 4 miesiaca do 15mies.zyla w permamentnym stresie.gryziona przez psy,bita,trzymana w piwniczce,jedzaca psie odchody cichaczem z glodu.bradykardie ma nabyta.[/quote] Beata, wiem. :( I dlatego mnie dziwi ta bradykardia - i u Chity i u Emila. Bo na logikę powinno być odwrotnie. Emil też był bity, był wyrzucony z samochodu i cholera wie, co jeszcze. [quote name='ayshe'] robilam jej badania jakis rok temu:oops: i trzeba teraz zrobic powtorke:cool1: .[/quote] Wiesz, ja Emilowi robiłam różne badania po wzięciu ze schroniska, ale na ekg w ogóle nie wpadłam, dopiero po 3 latach przy tym kaszlu. :oops: Inna sprawa, że nie miałam pojęcia, że to żaden problem zrobić psu ekg, nawet nie wiedziałam, że to urządzenie jest wielkości laptopa i ma je każda porządna klinika. Ja po swoim ekg 10 lat temu byłam na etapie urządzenia wielkości szafy. :evil_lol:
-
[quote name='saJo']Ten zawal to byl tylko przykladem, ze ludzie narazeni na stres maja problemy z serduchem. Tak mi sie wydawalo, ze bedzie to bardzioej obrazowy przyklad...[/quote] OK, rozumiem, że stres może powodować problemy z sercem, to jasne, ale skąd akurat bradykardia? Chyba w przypadku stresu "powinno" być dokładnie przeciwnie - jak się nazywa to przeciwieństwo bradykardii? Tachykardia? Dobrze kojarzę? Chyba że ta bradykardia to coś w rodzaju "pancerza obronnego" organizmu?
-
[quote name='saJo']Arytmia jest u psow sprawa fizjologiczna.[/quote] No właśnie Emil ma podobno niefizjologiczną, fizjologiczną ma Wermut. Ja się nie znam, ale oba psy miały robione ekg w dość krótkim odstępie czasu (najpierw Wermut, potem Emil) i ekg Emila mi wetka omawiała niejako w opozycji do ekg Wermuta (który ma tzw. serce sportowca, co z kolei jest normalne u belgów). [quote name='saJo'] Noooooo, a nie slyszalas, ze ludzie narazeni na stres czesciej maja zawal serca? Moje psy maja ekg co pol roku (taj jak reszte badan przegladowo-kontrolnych), pomimo ze obydwa maja EKG picus glancus. Tzn. Bols ma drobne zmiany, ale w granicach normy, no a ze to 8,5 letni pies, to podejrzany bylby brak jakichkolwiek zmian.[/quote] No słyszałam, ale zawał jakoś nigdy mi się nie kojarzył z bradykardią, raczej przeciwnie. Ale na kardiologii (także ludzkiej) zupełnie się nie znam. Dzięki, to ja też będę moim robić co pół roku, jeśli (odpukać) nic się nie będzie działo.
-
[quote name='ayshe']chita ma to nabyte.tez nie bardzo widac po kretynce.no inna sprawa ze powaznej nie ma.nie leczymy .na razie nie am takiej potrzeby.ale musze powtorzyc badania-okresowo zeby miec pewnosc ze nic sie tam nie dizeje.[/quote] Kurczę, jakaś choroba psów po przejściach czy co? Bo mój Emil też ma bradykardię, do tego arytmię i nierównomierną pracę komór (bardziej mu pracuje lewa). Też na razie nic z tym nie robimy, bo nie ma potrzeby, a poza tym Emil wiedzie żywot kanapowca. Jak często robisz Chicie badania? Bo ja chyba też powinnam okresowo robić (Emil jest ok. 2 lata starszy od Chity), na razie robiłam raz, z powodu kaszlu i wtedy to wyszło.
-
[quote name='Dorota_Fiszer']Dzieki.Ale nie ma tam niestety mowy o puszczaniu psa luzem w kagancu rasy nie bedacej na liscie.Policjantka stwierdzila,ze obydwa moje psy winne byc i na smyczy i w kagancach (mam goldeny) i upierala sie,ze takie sa przepisy.Swoja droga puszczony byl jeden w kagancu (w halti,ale dla wiekszosci ludzi to kaganiec) w nocy,gdy oprocz mnie byla tylko jedna osoba z malym psem,dzieki ktorej cala awantura miala w ogole miejsce.[/quote] Nie ma, bo można puszczać bez kagańca. :evil_lol: Dorota, najlepiej wydrukuj sobie tę uchwałę i noś w kieszeni, bo niestety funkcjonariusze Policji i SM prawa nie znają. :cool3:
-
[quote name='vikusia3003']Mój weterynarz określił nużyce jako chorobe zakaźną i z możliwością zarażenia się ludzi! [/quote] To ja bym radziła zmienić weterynarza. :evil_lol:
-
[quote name='AM']Klub dobka w PL załatwił za to na cacy wszystkich tych, którzy chcieli zdawać ZTP za granicą. Wymyślili sobie, że ZTP nie będzie się liczyło do hodowlanki jeśli na takich testach nie będzie sędziego z PL :mad::angryy: I jeśli zdam ZTP w Czechach czy w Niemczech to musze jeszcze zaliczyć polskie testy psychiczne, żeby sukę dopuscili do hodowli... K..a!! :mad: :angryy:[/quote] Pewnie dlatego, że klub dobermana wywalczył sobie własne testy, inne niż dla pozostałych ras, a łatwo im to nie poszło. Inna sprawa, że jest to niezgodne z nowym regulaminem hodowli. Jeszcze do niedawna tak samo było w innych rasach - od uznania kierownika sekcji w oddziale zależało, czy uwzględni psu zagraniczne testy i wpisze na ich podstawie hodowlankę, czy nie. Przepisy zmieniły się w ubiegłym roku, do zapisu, że do hodowlanki uwzględnia się wyniki wystaw zagranicznych (które były honorowane zawsze), dopisano "i innych imprez kynologicznych". Przy czym ja np. i tak miałam z kierownikiem sekcji przeprawę, jak przyszłam po wpis hodowlanki (u belga) z testami czeskimi, bo twierdził, że testy to nie są inne imprezy kynologiczne. :crazyeye: :cool3: Mój pies zdawał testy czeskie i holenderskie, bo to mu było potrzebne do selekcji w tych krajach. Będzie jeszcze zapewne zdawał węgierskie i francuskie, bo tam też jest selekcja i mamy zamiar do niej podejść. I to jest logiczne, że jeśli chcesz mieć rekomendację danego kraju, to zdajesz jego testy i spełniasz inne wymagania postawione przez klub (np. w Czechach pies musi mieć HD A i wystarczy wpis od lekarza z własnego kraju, ale już badanie oczu musi być zrobione u czeskiego lekarza, w Holandii może być również HD B, we Francji trzeba być członkiem klubu itd.), ale to są wymagania do rekomendacji, a nie do zwykłej hodowlanki. Z drugiej strony, jeśli polskie testy dla dobermanów są sensowne (a podobno są), to mnie akurat nie dziwi, że skoro klub je wywalczył, to teraz upiera się przy zaliczaniu tych a nie innych testów. Tylko to powinno być również uregulowane przepisem ZKwP, a nie tylko klubu, że dodatkowym wymogiem hodowlanym dla dobermanów jest "zdanie polskich testów psychicznych", a nie tylko "zdanie testów psychicznych", bo taki przepis klubu można jak najbardziej zaskarżyć. Bo jeśli ten przepis jest tylko przepisem klubu, to natychmiast powstaje pytanie - co z psami, których właściciele są członkami ZKwP, a nie są członkami klubu?
-
Uchwała z 22.06.2006 r., obowiązuje od 1.09.2006 r. W skrócie: psy mają być wyprowadzane na smyczy, psy agresywne (bez rozróżnienia, czy z listy czy nie z listy) - na smyczy i w kagańcu. Psy agresywne lub wzbudzające zagrożenie mogą być wyprowadzane tylko przez osoby dorosłe i pojedynczo. W miejscach mało uczęszczanych można psa spuścić ze smyczy, jeśli właściciel ma nad nim pełną kontrolę (czyli praktycznie chodzi o to, że pies zawołany w każdej chwili do Ciebie przyjdzie i da się zapiąć na smycz), przy czym tylko psy z listy i w typie muszą być w kagańcu, pozostałe można puszczać ze smyczy bez kagańca - w uchwale jest wyraźnie mowa o zwolnieniu psa ze smyczy i kagańca. Definicji miejsca mało uczęszczanego nie ma - to samo miejsce może być o jakiejś porze mało uczęszczane, a o innej bardzo uczęszczane, decydują okoliczności (np. pusty park w godzinach pracy jest miejscem mało uczęszczanym, ten sam park w upalny weekend, gdy opalają się w nim tłumy ludzi, bawią się dzieci itp. miejscem mało uczęszczanym nie jest).
-
Msand, [B]nużyca nie jest chorobą zakaźną[/B], więc przytoczone przez Ciebie przepisy nie mają tu żadnego zastosowania.
-
Nużyca nie jest zaraźliwa ani dla ludzi, ani nawet dla zwierząt. 95% zdrowych psów ma nużeńca, który namnaża się i wywołuje chorobę gdy spada odporność organizmu (czyli np. u psów osłabionych jakąś inną chorobą, niedożywionych, u suk z cieczką etc.). Więc nawroty choroby u Waszych psów nie wynikają z zarażenia, tylko albo z niedoleczenia (nużyca jest dość uciążliwa w leczeniu i leczenie trwa długo), albo z osłabienia organizmu i spadku odporności.
-
Nie wiedziałam, że Aśka z Tobą mieszka i wie, jak Whisky zachowuje się na co dzień. :evil_lol:
-
[quote name='saJo']Nie mowie o pozostalych belgach tylko o maliniakach. Czy nie potrafisz zauwazyc (skoro tak bardzo siedzisz w tych belgach) ze maliniaki w wiekszosci przypadkow maja troche inny charakter niz pozostale odmiany? Gnojek WOGOLE sie nie stresowal ponad dwutygodniowym pobytem u obcej osoby (bo Aski on nie pamietal, dopiero teraz ja rozpoznaje jako znajoma osobe). Cynia po przyjezdzie do mnie zachowywala sie od poczatku jak u siebie w domu. Wlasciciele ja zostawili, a 10 minut pozniej bylismy juz w moim mieszkaniu, suka polozyla sie w przedpokoju i poszla spac. Nie widzialam po niej ani kawalka stresu, ze wlasciciele ja zostawili z obca osoba, a ta osoba gdzies ja zabrala, do obcego mieszkania. Widzialam tez w takich sytuacjach inne maliniaki, kazdy z nich byl zrownowazonym , pewnym siebie psem i zaden nie robil tragedii, ze musial zmienic dom i wlasciciela. Nie widze powodu, zeby robic tragedie, bo 8 miesieczna suka musi zmienic dom. Inna sprawa sposob i powody dla ktorych jest sprzedawana. I jeszcze jedno, za nim zaczniesz na kogos wyjezdzac to sie zastanow. Bo to NIE JEST suka z hodowli nico i to NIE JEST suka magdy (nie pametam nika na belgach), czyli hes, ktora ma dobermany. A ze jest na fotkach z suka...no coz, jest szkoleniowce, dlatego jest na tych fotkach.[/quote] SaJo, nie demonizuj maliniaków. :cool3: Po tych gronkach i terwikach, o których mówię, też "nie widać" stresu i nie robią tragedii. A pewne różnice w zachowaniu widoczne są tylko dla wprawnego oka, co nie znaczy, że ich nie ma. Jeśli się mylę co do właścicielki tej suki, to w niczym nie zmienia pozostałej części mojego posta.
-
[quote name='saJo']BeataG Prosze przestan o specyfice belga i inne bajery. Normalny mali bez problemu znosi zmiane wlasciciela w tak mlodym wieku. Nie twierdze, ze jest to etyczne, ze zgadzam sie z takim postepowaniem (bo sie nie zgadzam) ale to troche robienie z igly widly. Znam nie jednego mali ktoremu generalnie wszedzie dobrze, byle pileczke rzucali.[/quote] Znosi, oczywiście, nie tylko maliniak, inne belgi też, mamy wśród znajomych belgów takie przykłady nawet w późniejszym wieku. Ale wybacz, trochę bardziej siedzę w belgach niż Ty, znam belgi, które już odchowane zmieniały właściciela i ta zmiana właściciela ewidentnie ma wpływ na psychikę tych psów. To jest właśnie "znoszenie", a nie ot nic takiego.