Jump to content
Dogomania

BeataG

Members
  • Posts

    2330
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BeataG

  1. BeataG

    doping na zawodach

    [quote name='Kiara']Jesli Twoj pies rzeczywiscie ma wiekszy instynkt posiadania to tylko na korzysc Twoja, jesli nieuczciwie bedziesz posiadala startujac przy sobie przedmiot, ktorym tuz przed startem sie bawilas z psem, bo pies bedzie chcial go od Ciebie zdobyc i bedzie wpatrzony w Ciebie- przedmiot...[/quote] No więc niestety nie, mylisz się. Emil jest napalony na żarcie, a ma w dupie tor agility - raz z nim weszłam na tor ze smakołykiem w ręce (na nieoficjalnych zawodach w zerówce wolno). I tym samym strzeliłam sobie samobójczego gola, bo pies zamiast lecieć na przeszkody, leciał na mnie. Wermut jest napalony na piłkę, jeśli przed treningiem posłuszeństwa rzucam mu piłkę (albo rzucałabym mu ją przed egzaminem PT), to nie ma mowy, żeby mi potem zaaportował koziołek. Polecieć poleci, ale jak się przekona, że to nie piłka, to jest "a wal się". Dlatego każdy trening zaczynamy od aportu, a dopiero potem jest cokolwiek innego i nagradzanie piłką.
  2. BeataG

    doping na zawodach

    [quote name='jfn']Oczywiście że wolno, a to TEŻ jest doping. Ty naprawdę nie rozumiesz, o co chodzi. :roll: Kelta też mogę rozmyślnie motywować na smycz, nakręcać na ubranie przed startem, i to nie jest taki problem, ale czy będę uczciwa, robiąc coś takiego? Nie. Start jest sprawdzianem umiejętności przewodnika, efektywności szkolenia i jakości zmotywowania. A jeśli ma przy sobie i na widoku zabawkę (którą też może być czapka, smycz, cokolwiek) to jest to doping. Więcej już nie będę tego tłumaczyć. ... Odbieram to jako osobistą wycieczkę. Moim problemem nie jest brak motywacji psa, i myślę, że osoby znające Kelta i jego pracę to potwierdzą.[/quote] Te 2 akapity sobie przeczą. Jeśli masz psa zmotywowanego, to nie musisz go nakręcać, tylko wręcz przeciwnie - wyciszać. :evil_lol: Ale ja akurat nie miałam na myśli Kelta, za mało go znam, nie widziałam żadnego jego startu ani żadnego treningu. Mówiłam o ogólnej skłonności do dopatrywania się we wszystkim dopingu, czego jakoś nie robią osoby, które mają silnie zmotywowane psy, właśnie takie, których nie ma potrzeby nakręcać, tylko wręcz przeciwnie, trzeba je wyciszać przed startem.
  3. BeataG

    doping na zawodach

    Ayshe zgoda, ale nie można z góry zakładać, że jest to nakręcanie i doping. Do ferowania takich wyroków trzeba bardzo dobrze znać przewodnika i psa, a i tak można by się pomylić. Ja bym raczej była skłonna twierdzić, że ten pies wcale na tę czapkę jakoś szczególnie nakręcony nie jest, że to właśnie była rozgrzewka przez aportowanie czegokolwiek, co jest pod ręką. (jfn, jeszcze odpowiedź do poprzedniego posta - tak, podziwiam i zazdroszczę, że pies aportuje - czyli przynosi i oddaje - wszystko, co mu się rzuci, a zwłaszcza to, co jest dla niego obiektem najbardziej pożądanym, czyli np. właśnie buty, czapka, rękawiczki, a więc rzeczy, których nie wolno mu gryźć, u mojego psa instynkt polowania i posiadania jest niestety silniejszy. I nie chodzi mi o bezpłciowy wyuczony aport tylko o pasję aportu, to jest coś takiego, co z psów znanych Ci ze szkolenia mają Chita i Shado, a ze znanych Ci belgów Andzia i Wiki.)
  4. BeataG

    doping na zawodach

    [quote name='jfn']To tak jakbyś sobie zakładała na rękę manżetę, albo piłkę na głowę. I to jest złe, bo psu jest obojętne na czym pracuje (co za różnica między gryzakiem a czapką, jeśli się jej jako gryzaka używa?)- a to jest doping, wstrętny i bezczelny doping.[/quote] A to właśnie jest bzdura. Bo jeżeli pies jest z gatunku aportujących wszystko, cokolwiek mu rzucisz, to jaki tu jest doping? Pies może aportować przed wejściem na płytę smycz i co? Smyczy Ci nie wolno mieć? :evil_lol: Tu chyba jest podstawowy problem w tym, że jak ktoś ma psa mało zmotywowanego, psa którego trzeba nakręcać (bo ja rozgrzewki przed wejściem na ring nie traktuję jako nakręcania, tylko po prostu jako rozgrzewkę), to będzie upatrywał nakręcania i dopingu we wszystkim. Pies może aportować paczkę papierosów, komórkę czy klucze, jeśli mam te przedmioty w kieszeni (a mam zawsze), to jest to doping? Nie popadajmy w paranoję! :cool3:
  5. BeataG

    doping na zawodach

    [quote name='jfn']Beata, chyba nie przeczytałaś, o co mi dokładnie chodzi. Co innego pies nakręcony na wszystko, a co innego nakręcany przed startem. Spójrz na to z innej strony. Jakoś tego psa przed startem trzeba rozgrzać. Jeśli będziesz psu rzucać piłkę, a nie masz jej potem gdzie zostawić, to jest ryzyko, że nawet przez przeoczenie w nerwach przed startem ją włożysz do kieszeni, co jest wbrew regulaminowi. Ja nie widzę nic złego w rozgrzewaniu psa np. aportowaniem rękawiczek, czapki i innych fragmentów garderoby, które potem przewodnik wkłada na siebie. Wręcz przeciwnie - jestem pełna podziwu dla takich przewodników i takich psów, bo mój to by sobie z taką rękawiczką spylił i kicałby dookoła mnie nie dając się złapać, aż by mu się znudziło i start mielibyśmy z głowy. :evil_lol:
  6. BeataG

    doping na zawodach

    Heheh, a propos tego nakręcania na czapkę, to zgadzam się z saJo - są psy nakręcone na rożne rzeczy - bluzę, spodnie, buty, więc ja proponuję starty bez przewodnika. ;) Bo znam takie psy, które są nakręcone po prostu na przewodnika. :evil_lol:
  7. [quote name='jfn']Odchudzanko Kelta to infekcja gardła. :p[/quote] Czyli jednak w ostatnim podejściu trafiłam. Ale w sumie lepiej, że to gardło niż cieczka w okolicy, bo gardło się wyleczy, a jakby tak miał na każdą cieczkę reagować, to przechlapane. :evil_lol:
  8. Skoro stół jest w L, to w M pewnie też będzie.
  9. [quote name='natka1238']Wapń 10.82 ,fosfor- 4,3,kupki ładne:) brązowe,konsystencja stała,bez robaczków -sprawdzam,fakt,że zdarza mu sie zjeść niekoniecznie to co jest dla niego przeznaczone,ale pilnuję i nie jest tez tak ,że na spacerach pochłania wszystko co zobaczy po drodze. co do operacji to miał badanie pennhip w kierunku dysplazji i wszystkie czynniki tego badania wskazywały ,że w przyszłości rozwinie się u niego dysplazja,nie było wielkiej tragedii,ale lekarz zalecił ,żeby zrobic ten zabieg ,wieksza szansa ,że unikniemy w przyszłości nieprzyjemności..nie miał robionego badania kału,muszę uzupełnić..wracam także do pytania: czy nie przesadzam z tym arthroflexem,i jaka karma ? widzę,że są tu ludzie którzy mają owczarki od wieków:) więc proszę o radę ,macie doświadczenie,a tego z pewnością mi brakuje...:)[/quote] Trochę za dużo wapnia jak na ten wiek, czyli w kościach jest go za mało, z kolei fosfor w dolnej granicy normy - mój pies miał praktycznie to samo, tylko jeszcze mniej fosforu (poniżej normy) i trochę więcej wapnia. Ja bym przy takim stosunku wapnia i fosforu zbadała jeszcze ten parathormon. A karmę wybrała taką, która ma najwięcej wapnia i najmniej fosforu. Zgodnie z tym, co pisałam wyżej, że jeśli we krwi dużo, to w kościach mało i odwrotnie. Ja niestety na początku zrobiłam ten błąd, że postąpiłam odwrotnie, na zasadzie, że skoro gówniarz ma za mało fosforu i za dużo wapnia, to trzeba znaleźć taką karmę, która ma stosunek wapnia do fosforu najbardziej zbliżony do 1. No i fosfor zaczął jeszcze bardziej lecieć w dół. Dopiero na karmie o stosunku wapnia do fosforu 1,5:1, wreszcie ten fosfor poszedł w górę. Ale nie powiem Ci, jaką karmę konkretnie powinnaś dawać, bo mój już był wtedy na dorosłej karmie. Nie wiem, jaki stosunek wapnia do fosforu mają poszczególne karmy dla szczeniąt. Musisz sobie po prostu popatrzeć na skład. A jak zbadasz parathormon i okaże się on odbiegający od normy, to powinnaś się przejść do dobrego weta, który przepisze psu lek poprawiający poziom parathormonu a w konsekwencji stosunek wapnia do fosforu (bo parathormon odpowiada właśnie za ten stosunek). Z premedytacją nie piszę, jaki lek dostawał mój pies, bo nie jestem wetką, a nawet gdybym była, to nie leczy się przez internet i co było wskazane dla mojego psa, niekoniecznie musi być wskazane dla Twojego. Ale badania powinnaś zrobić jak najszybciej, bo pewne rzeczy można wyleczyć u szczeniaka, a u dorosłego psa już nie. Jeśli kupy są ładne, nie ma okresowych biegunek, luźnej końcówki kupy itp., to badanie na trzustkę możesz sobie darować, podobnie na lamblie, wystarczą same pasożyty (niekoniecznie musi je być widać w kupie, a być mogą).
  10. [quote name='natka1238']Ratunku!!! Ja dopiero co zaczęłam 15 kg worek!!! Błagam powiedzcie co mu dawać,jeśli uważacie ,że to złe nie ma problemu odstawię.. wcześniej dostawał bewi doga dla szczeniąt,i tak mi właśnie wyrósł-czyli wagowo żle i ten stosunek wapnia nie był w normie..dodam jeszcze ,ze tydzień temu miał zabieg podcięcia mięśni i dlatego tak bardzo zalezy mi na tym by trafic w karmę odpowiednio zbilansowaną by (no wiecie-dysplazja itp) wszystko było teraz w porządku..dodaje mu jeszcze odrobinę (1-1,5 ml) arthroflexu..Czy nie przesadzam teraz z kolei???????[/quote] Jaki dokładnie jest ten stosunek wapnia do fosforu? Ile jest wapnia, ile fosforu? Bo stosunek może być zaburzony w jedną z dwóch stron, czyli albo jest za dużo wapnia a za mało fosforu albo odwrotnie. Z wapniem i fosforem to jest taka trochę dziwna zależność - jeśli za mało jest we krwi, to za dużo w kościach, jeśli za dużo we krwi, to za mało w kościach. I zależnie od tego, w którą stronę jest nieprawidłowość, to inaczej powinno się postępować, żywić i ewentualnie leczyć. A przy złym stosunku wapnia do fosforu to ja bym jeszcze zbadała parathormon. I jeszcze mam pytanie a propos tej zbyt niskiej masy - jakie pies robi kupki i czy miał robione badania pod kątem trzustki (poziom trypsyny w kale)? Edit: Aha i jeszcze zrobiłabym badania kupki pod kątem pasożytów i lamblii - szczeniaki mają to do siebie, że biorą do pyska, co się da, więc może jest zarobaczony albo ma lamblie?
  11. BeataG

    wypadek przez psa

    [quote name='muminka']zdają sobie sprawę że sprawa jest poważna. nie negują swojej winy i nie chcą uciec od odpowiedzialności. chcą zapłacić zadośćuczynienie. ale boją się że nawet jak zapłacą, to i tak syn poszkodowanego weźmie ich do sądu po większą sumę.[/quote] Po pierwsze: syn nie może ich pozwać, może to zrobić wyłącznie sam poszkodowany. Po drugie: jeśli poszkodowany zgodzi się przyjąć odszkodowanie/zadośćuczynienie bez sprawy sądowej, to należy wziąć od niego oświadczenie, że zgadza się na taką i taką kwotę, że kwotę tę otrzymał i że rezygnuje ze wszelkich dalszych roszczeń.
  12. [quote name='natka1238']karmię go hillsem dla szczeniąt ras dużych[/quote] Przykro mi, z moich doświadczeń wynika, że jest to jedna z najgorzej przyswajanych karm. Na pewno u belgów, ayshe twierdzi, że również dla onków nie jest ona dobra i ja jej wierzę.
  13. [quote name='natka1238']Witam! byl tu temat o wadze owczarkow,tabela itd... moj wazy tylko 11,5 kg a ma 3 m i 3 tyg. spojrzalam na tabele to ZDECYDOWANIE za malo. Co moze byc tego przyczyna???? jedzenie dostaje tyle ile powinien , badania krwi w normie,jedynie stosunek wapnia do fosforu nie jest w normie,ale watpie czy to by bylo przyczyna tak niskiej wagi. Apetyt ma duzy-zaznaczam! Genetyka? czy moze cos innego? macie pomysly?prosze o rade?[/quote] Owszem, zły stosunek wapnia do fosforu może być w pewnym sensie powodem niskiej masy ciała. Bo ten zły stosunek wapnia do fosforu oznacza problemy z wchłanianiem.
  14. Do umowy pisemnej nie potrzeba żadnych świadków. Świadkowie mogą być potrzebni jedynie w przypadku wątpliwości co do treści umowy zawartej w formie ustnej.
  15. [quote name='Cavisia']....sędzia może zdyskwalifikować psa i sporządzić pisemną informację opisującą zajście MOŻE, ale nie musi. I to właśnie miałam na myśli, że ten zakaz nie jest wyraźnie sformułowany. Czyli tak naprawdę do decyzji sędziego pozostawia się, czy i w jakim zakresie double handling jest dozwolony.
  16. Wiesz Agnes, ja generalnie nie mam zaufania do bytówek. Nawet kastrata, który ruchu ma zdecydowanie mniej niż drugi pies (belg) prowadzę od pewnego czasu na karmie wysokoenergetycznej, tylko daję mu odpowiednio mniej. Półtora roku temu, jak oba były na bytówkach, to ten pierwszy mi tył i musiałam go cały czas pilnować z wagą, a drugi chudł, chociaż dostawał 2 razy tyle jedzenia (a był wtedy o 10 kg lżejszy od tego pierwszego - teraz już jest tylko o 6 kg lżejszy). No i z tym pierwszym miałam poważne problemy, jeśli chodzi o tolerancję zimna (w schronisku miał odmrożoną łapę i to mu się każdej zimy odnawia), w tym roku było już zdecydowanie lepiej.
  17. Hmmm, ja właśnie zimą daję bardziej energetyczne albo więcej (jeśli już bardziej energetycznie się nie da), bo wychodzę z założenia, że burki ruchu mają tyle samo (a czasem więcej, bo wolą kotłować się w śniegu niż biegać w upalne lato), a dodatkowo organizm potrzebuje więcej energii na ogrzanie. Ale niech się mądrzejsi wypowiedzą.
  18. Asher, ja też poproszę info na priva, jeśli można. :(
  19. Nie mam owczarka niemieckiego, więc na temat wystawiania tej rasy nie będę się wypowiadać. Mam natomiast owczarka belgijskiego i trochę go za granicą wystawiam. I powiem Wam jedno - tylko w Polsce jest - dość nieprecyzyjnie zresztą sformułowany - zakaz podwójnego wystawiania. Za granicą jest to NORMA. Sędziowie (zwłaszcza specjaliści od danej rasy) wręcz KAŻĄ wołać psa, machać mu gryzakiem czy piłką itp. A dlaczego? Ano dlatego, że PIES MA SIĘ JAK NAJLEPIEJ ZAPREZENTOWAĆ. Jeśli da się to osiągnąć tylko w ten sposób (bo trudno byłoby stworzyć owczarkowi - a dotyczy to wszystkich owczarków, nie tylko niemieckich - naturalne warunki, czyli odpowiednią przestrzeń, stado owiec do zaganiania itp., żeby pokazał wszystkie swoje walory), to ma być podwójny handling i kropka. I może dlatego ten "zakaz" nie jest u nas przestrzegany. Bo sędziują często sędziowie zagraniczni albo polscy, którzy sędziują również w innych krajach. Im nie zależy na nie wiadomo czemu służących przepisach, oni chcą widzieć, co reprezentuje sobą pies, którego oceniają. Pozostaje jeszcze tylko kwestia, JAK ten podwójny handling wygląda u nas i w innych krajach, a to z kolei wiąże się z kwestią organizacji wystaw - chyba tylko w Polsce widzowie są ważniejsi od wystawców i wystawianych psów, mikroringi stłoczone jeden przy drugim itp.
  20. [quote name='Envy']właśnie- nie rozumiesz. nie przeszkadza mi nic ! jest nagradzany zawsze i bardzo obficie, ale wiem że może się tak zdarzyć, że akurat nie będę miała smakołyków.:cool1:[/quote] I to jest właśnie błąd - nagrody powinnaś zawsze mieć, ale nagradzać nieregularnie i wcale nie "bardzo obficie". Pies musi mieć niedosyt nagród, żeby się nie przejadł i nie miał ich w pewnym momencie gdzieś. Nie tylko brak nagradzania jest błędem, błędem jest również nagradzanie zbyt częste i za nic. Poza tym czegoś tu nie rozumiem - co to znaczy "ucieka z podwórka", to on jest na tym podwórku sam? :crazyeye: No bo mówisz, że jak z nim wychodzisz, to smakołyki masz zawsze.
  21. Monisieczka, na tłumaczenie książki 200-stronicowej dostawałam 3 miesiące. Za taką książkę dostawałam wynagrodzenie w wysokości ok. 4000 zł brutto. Robiłam to tłumaczenie w miesiąc, ale to ja, bo umiem tłumaczyć szybko i umiem szybko pisać na komputerze. Tłumaczenie i "klepanie w komputer" to po prostu mój zawód, robię to prawie od 20 lat. I tak jak napisałam wyżej, nie podejmowałam się w tym czasie innej pracy. I nie miałam w tym czasie psów. Tłumaczenie książki 700-stronicowej, przy założeniu jak wyżej, zajęłoby mi ok. 3,5 miesiąca. Teraz pewnie ok. 6 miesięcy, bo mam 2 psy, którym muszę poświęcić minimum 4 godziny dziennie. Zastanów się, ile takie tłumaczenie zajęłoby Beacie, samo wklepanie takiego tłumaczenia, zakładając, że nie musiałby zastanawiać się nad sformułowaniami, sprawdzać w słowniku etc.
  22. [quote name='monisieczka']a kto ci powiedział że to praca za darmo???? a zysk ze sprzedazy ksiązki?[/quote] A z czego żyć, zanim ta sprzedaż i ten zysk z niej nastąpi? :cool3: A poza tym zastanów się, ile osób kupi taką specjalistyczną książkę i ile ona będzie musiała kosztować, żeby ten zysk faktycznie był?
  23. [quote name='monisieczka']po pierwsze jakoś ludzie tłumacza ksiazki i nie zajmuje im to 10 lat po drugie nikt nie każe tego Beacie robić, ja wiem ze ona sama tego bardzo by chciala po trzecie nomenklatura niemiecka i polska jest jej dobrze znana co już skraca czas po czwarte dokładnie wie o czym to jest co przy tłumaczeniu ułatwia maksymalnie zycie. Jakbym ja miała tłumaczyć cokolwiek o psach ze znanego mi języka tez bym poległa ale jesli z psychologii to bardzo prosze. Taka jest różnica pomiedzy byciem tłumaczem a dodatkowo dogłębna znajomościa tematu[/quote] Zgoda, ale to jest ich praca, nie robią tego za darmo. Ja też przetłumaczyłam kilkadziesiąt książek, ale przy tłumaczeniu każdej dostawałam zaliczkę, która wystarczała mi na życie przez czas jej tłumaczenia (bo żadnych innych tłumaczeń już w tym czasie nie robiłam), a potem resztę wynagrodzenia, które rekompensowało mi to, co straciłam, nie robiąc w tym czasie nic innego.
  24. Sorry, że się wcinam. Ale mam dla Was propozycję. Spróbujcie przetłumaczyć z jakiegokolwiek znanego Wam języka 1/100 tego, co każecie tłumaczyć Beacie - 7 stron dowolnej książki, fachowej lub nawet beletrystyki. A wtedy zrozumiecie, w co usiłujecie Beatę wpakować. Ja jestem zawodowym tłumaczem niemieckiego, ale gdybym miała przetłumaczyć 700 stron książki o belgach (bo przecież nie o onkach :cool3:), to musiałabym na kilka miesięcy: - przestać pracować, - oddać komuś psy, - żyć nie wiem z czego i nie wiem z czego płacić rachunki. :evil_lol: A gdybym chciała to zrobić, nie rezygnując z pracy, posiadania psów itd., to zajęłoby mi to ok. 5 lat. :roll:
  25. Moon_light, najprościej napisać do ayshe na priva. :evil_lol:
×
×
  • Create New...