-
Posts
2330 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BeataG
-
[quote name='marmara_19']hmm no ale calkiem prosto z mala pilka pod broda nie da sie isc[/quote] Robi się coraz zimniej, więc możesz wkładać golf i wtedy nie musisz przytrzymywać piłki brodą. A jak jest ciepło, to spróbuj z piłką pod pachą, zamiast pod brodą.
-
[quote name='Envy']jeśli widzi, że i tak nie może wyjść, a mam dla niego żarcie, lub kiedy jest na lince:roll: ale na dłuższą metę, nie mogę cały czas mieć przy sobie smaczków. jeśli wie że je mam- super ułożony pies, jeśli wie że nie mam- diabeł wcielony:lol: a potrafi wyczuć że je mam po zapachu...:mad:[/quote] A niby dlaczego nie? :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: Ja mam 2 psy - jednego wziętego ze schroniska 3,5 roku temu (gdy miał ok. roku), drugiego kupionego jako 8-tygodniowego szczeniaka 2,5 roku temu. Żaden z nich NIGDY nie miał skłonności do ucieczek, a ja ZAWSZE mam ze sobą smakołyki, a gdy wychodzę z tym młodszym również piłki, gryzaki etc. (starszy zabawki ma gdzieś). Tym bardziej miałabym je ze sobą, gdybym miała psa skłonnego do ucieczek! Oczywiście psy nie za każdym razem dostają nagrodę za przyjście na komendę czy wykonanie innej komendy, ale dostają je NA KAŻDYM SPACERZE, więc nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek wyjścia z psem bez smakołyków i zabawek. NA POCZĄTKU dostawały nagrody ZA KAŻDE PRZYJŚCIE, NAWET BEZ KOMENDY - i zapewne dlatego nigdy nie były im w głowie ucieczki. :eviltong: Wybij sobie z głowy idealistyczne wyobrażenia, że pies będzie cokolwiek robił z miłości do Ciebie, wdzięczności etc. Pies robi i zawsze będzie robił to, co mu się opłaca. Jeśli ucieka, to znaczy że te ucieczki są dla niego lepszą nagrodą niż to, co Ty masz mu do zaoferowania. Poza tym nagrody (smakołyki i/lub zabawki, w zależności od tego, co pies lubi) są niezbędne w procesie wychowania i szkolenia, a psa wychowuje się i szkoli całe życie, dzień w dzień, w domu i na każdym spacerze.
-
Eddii, dziewczyny mają niestety rację. Nie ma sensu. Gdyby ta kobieta wniosła przeciwko Tobie powództwo cywilne (nic innego nie może zrobić, bo przestępstwa ani nawet wykroczenia nie było), to wtedy miałoby sens powództwo wzajemne. A w tej sytuacji nic nie zdziałasz. Bo jeśli wniesiesz sprawę z oskarżenia prywatnego (a raczej nie Ty, tylko Twój TZ, bo tylko on może to zrobić, również tylko on mógłby wnieść sprawę z powództwa cywilnego o naruszenie dóbr osobistych), to i tak marne są szanse, żeby policji chciało się przeprowadzać dochodzenie i sprawa zostałaby umorzona nawet bez wzywania tej kobiety jako podejrzanej do złożenia zeznań. Z braku dowodów po prostu. Albo z powodu braku szkodliwości społecznej czynu. Wezwanie policji czy SM nie jest przestępstwem, a jeśli już, to nie prywatnoskargowym (tylko policja mogłaby wytoczyć babie sprawę z urzędu za to, że niepotrzebnie i bezpodstawnie ich wzywała). Ja miałam podobną sytuację - najpierw baba zwyzywała mnie od k... za to, że JEJ SUKA RZUCIŁA SIĘ NA MOJEGO PSA, a kilka dni później nasłała na mnie SM, bo spuściłam psy ze smyczy w odległości co najmniej 100 m od niej (i Emil jak to Emil zajął się wąchaniem, obsikiwaniem i szukaniem ewentualnego żarcia, a Wermut latał za piłką, na lince zresztą). Oba olały obecność suki na drugim końcu parku, a poza nami nikogo nie było. No i rozmowa z SM była standardowa - najpierw, że psy powinny być na smyczy, potem, że na smyczy lub w kagańcu, jak im wyłuszczyłam treść uchwały (o której oczywiście nie mieli pojęcia), to zeszło na to, co to jest "miejsce mało uczęszczane". No ale w końcu ja po coś to prawo kończyłam, więc po pretensjach, dlaczego nie potrafimy się dogadać, tylko wzywamy SM, i mojej odpowiedzi, że ja nikogo nie wzywałam, stanęło na tekście "niech pani może stara się tej pani unikać, bo ona chyba bardzo pani nie lubi". :cool3:
-
Eddii, ja teraz muszę wybyć i będę po 16.00, jeśli zdecydujesz się napisać, o co chodzi, to odezwę się do Ciebie po powrocie.
-
[quote name='Eddiii']nagraly sie niecale, bo ciule zmienily godzine nadania a i gratuluje Ayshe oczywiscie zawodow taka jestem wnerwiona od wczoraj, ze zaraz mnie szlag trafi. mialam przejscie z wariatka a nastepne z policja opowiesci Twoje rozbawily mni ena chwile ale odreagowac jakos nie potrafie. poszukuje porady prawnej. ktos chetny?[/quote] Ja wprawdzie raczej cywilista, ale niewątpliwie prawnik, jeśli będę potrafiła, to pomogę.
-
Ogromne gratulacje! :loveu: Ja też pamiętam i Chitę i Shado zaraz po adopcji i to jest wręcz niesamowite.
-
Brawo! A ayshe zawsze będzie mówić, że sędzia był ślepy, już się do tego przyzwyczaiłam. :evil_lol:
-
Gratulacje dla ayshe i moich ulubionych onków. :) A przy okazji mam pytanie - dlaczego Shado startuje w 2 a Chita w 1? Znaczy Shado to chyba rozumiem - ze względu na wiek, żeby tę 2 zrobił. Ale czemu Chita jeszcze w 1?
-
No i bardzo dobrze! Dzięki, AM. :loveu:
-
Możesz do weta, możesz bezpośrednio do laboratorium - do Labwetu na Gagarina albo Laboklinu na Powstańców Śląskich, bo i tak wet do któregoś z tych laboratoriów odda (niektórzy oddają jeszcze do ludzkiego laboratorium w szpitalu, ale moim zdaniem lepiej zrobić w zwierzęcym). Jeśli wytrzymywała 3 godziny, a teraz wytrzymuje 2 to jeszcze nie tragedia, jest zimniej, to ma prawo trochę częściej sikać. U mnie było tak, że pies już wytrzymywał 5-6 godzin w dzień i 7-8 w nocy, a nagle mi zaczął sikać co pół godziny. Ale to, że nie sikała w domu, a teraz sika, jest bardziej alarmujące, ja bym jednak zrobiła badanie. Kupujesz w aptece ludzkiej pojemniczek na mocz, podstawiasz rano przy pierwszym sikaniu i gotowe.
-
Hehe, no właśnie hodowli się można z pierwszej fotki domyślić. :evil_lol: Sztandarowa poza mamusi. To dzieciak Andzi, przyrodnia siostra mojego Wermuta. A jeśli chodzi o zdjęcia Wermuta, to ja lubię jeszcze jedno, również autorstwa Marty Nurzyńskiej:
-
[quote name='Ghila']Ja rozumiem ze mowimy tu o dwuch ruznych psach, bo nie wyobrazam sobie korekty sznurkiem na psie ktury byl na semi z Knutem,jezeli Beata twierdzi ze nie jest to dla niego zadnym problemem to moze stosuej nie taka korekte o jakiej wszyscy myslimy .[/quote] Nie wiem, o jakiej korekcie "wszyscy myślicie". Ja mówię o szarpnięciu w celu dostawienia przy chodzeniu i siadaniu przy nodze. [quote name='Ghila'] Na semi widzialem psa zdenerwowanego ,a przez to lekliwego i nie jest to jakas wada poprostu wiekszosc terwikow takich jest ( urok rasy ) . Stosunek do obcych raczej negatywny choc do opanowania w jakims stopniu ,dosc duzo czasu potrzebuje na aklimatyzacje .[/quote] Hehe, no to bardzo ciekawe, bo ja ciągle muszę mówić "nie zaczepiaj, nie skacz" itp. Generalnie Wermut jest do ludzi nawet trochę za bardzo "hop do przodu", a na pewno bardziej niż większość belgów. Cóż, widocznie beze mnie jest zestresowany i zachowuje się inaczej. Nie powiem, że mnie to martwi, że mój pies jest ze mną tak silnie związany. :evil_lol: [quote name='Ghila']A co do sznurka mysle ze wlasnie psy nerwowe sa lepsze do tej metody reaguja agresja na bodziec negatywny i przyspieszaja w cwiczeniu i wkoncu o to w tym chodzi .[/quote] Hm, Wermut na sznurek nie przyspiesza, ergo nie jest nerwowy? :cool3: To pytanie retoryczne, ja wiem, że nie jest. Wermut jest chyba najbardziej olewającym i leniwym belgiem na świecie. Taki był jako szczeniak na testach (i takiego sobie wybrałam, żeby przy drugim samcu nie mieć wojny w domu) i taki został do dzisiaj. Jego motto życiowe to "eee nieee chceee miii się". :evil_lol:
-
Robull, wyżej jest napisane, że znajda. :evil_lol: Tym bardziej mało prawdopodobne, żeby to był OH, bo jakby już ktoś sobie takiego psa ściągnął - za ciężkie pieniądze, a potem zgubił, to o zgubieniu go byłoby raczej głośno. W wyrzucenie OH też nie wierzę.
-
[quote name='marzenad']Zdziwilas mnie bardzo. I nie chodzi o ogol szkolenia, bo kazdy powinien miec metode dostosowana do siebie i swojego psa, ale twoj pies jest nerwowy i pobudliwy, wiec nie widze sensu uzywania fizycznej presji w tym elemencie. Tymbadziej, ze dla psa stanowi to duzy problem...[/quote] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Absolutnie nie stanowi dla Wermuta problemu korekta linką na tyłku, żeby dostawiał tyłek chodząc i siadając przy nodze. Bo chyba o tę linkę Ci chodzi, a jest używana tylko w tym celu. A jeśli chodzi Ci o warowanie, to chętnie się dowiem, jak wytłumaczyć psu, żeby nie zostawiał tyłka w powietrzu bez dotykania go. Bo dotknięcie też jest fizyczną presją. :evil_lol: Co do tego "nerwowy i pobudliwy", to od razu widać, że przed seminarium z Knutem go praktycznie nie widywałaś. :cool3:
-
Jak szczeniak, który już nie sikał w domu, nagle znowu w domu sika, to ja bym przede wszystkim zaniosła mocz do zbadania (koszt ok. 10 zł). U nas tak było i okazało się to zapaleniem pęcherza.
-
Ja polecam szelki ManMat Guard (z 2 kółkami do zapinania smyczy - bliżej głowy i bliżej tyłka). I od razu dodam, bo tam te rozmiary trochę dziwne są, że na mojego dorosłego belga (66 cm wzrostu, 27 kg wagi) pasuje rozmiar XL. Pierwotnie kupiłam mu XXL, ale były ciut za duże (zwłaszcza jak wylniał ;)), więc dostał je w spadku Emil, który jest trochę większy (69 cm i 33 kg), a przede wszystkim ma głębszą klatę (dla Wermuta za długi był pasek pod tułów, który nie ma regulacji) i na Emila są OK.
-
Owczarki holenderskie w Polsce można policzyć na palcach jednej ręki, więc ja bym nie liczyła na znalezienie tatuażu (a właściwie nie tatuażu tylko chipa, bo chyba tylko w Polsce jeszcze tatuuje się szczeniaki, a w Polsce hodowli OH nie ma). A co do "dyskwalifikowania", to zgadzam się z przedmówczyniami.
-
"Odkurzacze" łatwo się szkoli na żarcie, ale coś za coś. Szczylek, którego miałam kilka dni na przechowaniu od początku wymiatał michę szybciej niż Wermut, pod koniec nawet szybciej niż Emil. :crazyeye: I startował do ich misek po dokładkę. :evil_lol: Ale na spacerze ciągle musiałam mu coś wyjmować z pyska - z kamieniami i kapslami włącznie. Emil i Wermut też są z tych, co to zjadłyby wszystko i jeszcze trochę. U Emila skończyło się to na dobraniu się do zapieczętowanego worka z karmą i zeżarciu 8-dniowej porcji (więcej nie zdążył, bo wróciłam do domu :cool3:) i od tego czasu zostaje w klatce, jak gdzieś wychodzę. Wermut na spacerze wessał związaną reklamówkę ze skrawkami szynki, co skończyło się wyciąganiem mu paskudztwa przez gastroskop. A mnie została schiza i od tamtej pory najpierw obchodzę cały park z psem na smyczy i usuwam potencjalne niebezpieczeństwa, a dopiero potem go z tej smyczy spuszczam. Albo puszczam go na krótkiej lince (długa się nie sprawdziła, bo wtedy był na długiej i zanim go zdążyłam przyciągnąć, to już reklamówkę wessał). :roll:
-
[quote name='Chefrenek']A niby jak się zarejestrowała? Z Osko (ale to raczej niemożliwe, bo Osko to Donek z tego co kojarzę)?[/quote] Do ZKwP można się zapisać, nie mając w ogóle psa, mając kundla albo psa rasowego. Natomiast jeśli chce się zarejestrować psa, to musi on mieć metrykę ZKwP i jednocześnie z rejestracją psa, wyrabia mu się rodowód. DON może mieć metrykę, jeśli pochodzi z legalnego miotu po rodzicach z normalnym włosem, mających uprawnienia hodowlane.
-
WŁAŚCICIELEM psa, domu, samochodu etc. może być nawet noworodek. Prawo własności nie jest ograniczone wiekowo. Natomiast wykonywanie tego prawa, dokonywanie czynności prawnych zobowiązujących i rozporządzających związanych z własnością dokonują przedstawiciele ustawowi dziecka, gdy nie ma ono ukończonych 13 lat, a gdy ma ukończone 13 lat, ma tzw. ograniczoną zdolność do czynności prawnych, czyli pewnych czynności może dokonywać samodzielnie, innych samodzielnie, ale za potwierdzeniem rodziców, a jeszcze innych mogą dokonywać w jego imieniu wyłącznie rodzice. Czym innym jest prawo własności psa, a czym innym członkostwo w ZKwP i rejestracja psa na określoną osobę. W pierwszym poście padło pytanie, czy dziecko może być właścicielem psa. Odpowiedź brzmi - tak, może. Ale żeby być członkiem ZKwP i zarejestrować na siebie psa, dziecko musi mieć ukończone 16 lat i zgodę rodziców.
-
[quote name='ara']Beata, czy campanille to to samo co campagne?:hmmmm:[/quote] To samo :cool3:, zapewne źle napisałam :oops:, bo francuski należy do języków znanych mi ze słyszenia i zawsze mnie denerwowało, że połowy liter w wyrazach się nie wymawia. :evil_lol:
-
Nie tylko maliny - na tejże klubówce startowały belgi wszystkich odmian, 2 lokatę w mondio III zajęła suka laekenois, podobno była rewelacyjna. Tam były same belgi, bo to klubowa belgów była, ale w tych sportach startują również inne rasy.
-
[quote name='ayshe']ja zdecydowanie wole ipowski ordnung.dazenie do doskonalosci i perfekcji dynamicznej precyzji. ale to kwestia indywidualnego gustu a i zaluje ze w polandzie nie ma sportow ringowych.coz ....co za problem jak kogos kreci taka praca zaczac ?jeden zapaleniec-szkoleniowiec i pooojdzie:p .[/quote] A znasz takiego w Polsce, który by coś kumał w te klocki i chciał się w to bawić? Bo ja nie. A poza tym... byłaby jeszcze do przejścia skostniała biurokratyczna machina GKSP ZKwP, a w cuda to ja nie wierzę. :cool3:
-
Pewnie gdzieś poczytać można, ale na pewno nie u nas, bo u nas tych sportów nie ma. :cool3: Najciekawsza jest na pewno campanille, bo odbywa się w bardzo urozmaiconych naturalnych warunkach terenowych, w drugiej kolejności mondio, które wprawdzie odbywa się na płycie, ale są wprowadzane za każdym razem inne elementy rozproszenia przy posłuszeństwie i przy pilnowaniu przedmiotu (bo jest tam takie ćwiczenie, że pies pilnuje np. kosza z zakupami, bańki z mlekiem, wózka itp., a pozoranci starają mu się ten przedmiot wykraść), przy rewirze pies nie wie, gdzie jest schowany pozorant (i niekoniecznie jest to namiot) itp., ring jest najbardziej statyczny, najbliżej mu do IPO, zawsze te same schematy itp., ale pies może gryźć cały kostium, a nie tylko rękaw. Jeśli filmiki z klubówki francuskiej pojawią się w sieci, to wstawię linki.
-
[quote name='ada89'][URL]http://youtube.com/watch?v=DzQe-LtBGS4&mode=related&search[/URL]= czy ktoś mi może powiedzieć co to jest i czemu taka praca na pozorancie? :-o[/quote] To jest ring. Właśnie się 2 dni temu naoglądałam ringu, mondio i campanille z francuskiej klubówki belgów, to już teraz rozróżniam. :evil_lol: