Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Ostatni spacer wyraźnie mi nie posłużył. Znów jestem chora ;( wczoraj w pracy dostałam gorączki i dreszczy,a w domu okazało się że mam 39.st. Kisia wcale nie lepiej,jest zalana zielonymi glutami i żeby było przyjemniej zagluciło jej też oczy. Lekarka za.wszelką cenę chce żeby jej organizm sam walczył ale ja się chyba poddam i pojadę do innej po antybiotyk... Sprawia wrażenie nie tak bardzo chorej,nadal wygłasza swoje geniuszowskie złote myśli,np wczoraj -dzidziuś szalony! -a potem dodaje .- a mamiś? Więc chcę znów usłyszeć prawdę i pytam - nooo,jaka jest mama? -ziółta - odpowiada mój geniusz . Albo kilka dni temu woła tżta - tataa,tatuś,tatas....-wreszcie jak tatas się nie pojawia to wrzeszczy głośniej - ojciec!! Musimy bardzo liczyć się ze słowami,bo ona wszystko w mig wyłapuje. Dziś tak strasznie źle się czułam a ona jak wariatka włazi na stół i 'co to co to cotot?' zirytowana szepnełam sobie pod nosem 'gów....' i posadziłam ją przy stole i oglądamy książeczkę. Pokazuję jej obrazki i pytam co to...i co słyszę w odpowiedzi? 'Gówno!'
  2. No mnie też się od razu nasunęło takie rozumowanie,szczególnie że umówmy się że psy z taką sierścią jak ast średnio nadają się tam w zimie,ale jak tak patrzę na wiele psów to nie jest źle bo to ich miejsce które lubią i zaznają tam spokoju. Choć samo zamknięcie psa mi się nie podoba, bo właściwie po co go zamykać.
  3. Ależ oczywiscie! To nawet naukowo potwierdzone że dzieci które wychowują sie z psami,rozwijaja sie szybciej. Sama obserwowałam Kinię i to jak Wald ją mobilizowal - żeby wydać podobny dźwięk jak on,dopełznąć do niego,pogłaskać go,rzucić mu piłkę a nawet wstać i chodzić. Wald od początku był dla małej ogromną atrakcją,zawsze zastanawiałam się co myśli taki bobas jak nad nim w chmurach pojawia sie taki ßmieszny łeb i gapi sie :D
  4. Ahh rudy kot na tle nieba.. coś pięknego!
  5. A ja wam najlepsiego walentynkowego ;) Ehhh praca,ciagle praca... W dodatku u nas wcale nie jest dobrze. Ja obolała od zęba z napuchniętą gębą,a Kincia znów z gorączką... A W-di znów niewybiegany... Wczoraj mialłam w planach pola,ale tradycyjnie mi wszystko rozwaliła teściowa,bo postanowila pominac fakt że młoda z gorączką a ja umieram na zęba i przyjechała ze swoim bratem i siedziała do późna. Więc nam zostało tylko lotnisko na szybką prprzebieżkę. Spotkaliśmy naszą znajomą grupę psiarzy i Wald wybiegał się. Ma u mnie więc plusa za kontakty z psami bo pomimo obecności kozacznych samców fajnie się słuchał i był zupełnie bezkonfliktowy. Co więcej - ma drugiegp plusa! Nie oszczekał dzieciaka który za nim gonił i robił trochę rzecz niebezpieczną bo go łapał i zapędzał do mnie. Mimo że mówiłam młodemu żeby tak nie robił to i tak usilnie chciał nim sterować,odrywać go od kopania dziur i zabierać mu patyk z pyska. Wald tą sytuację chyba powierzył chyba mnie,bo tylko zerkał i spiskowaliśmy wspolnie jak uciec przed chłopaczkiem. Za to w domu zachowywał się tragicznie i naskarżę na niego publicznie,bo tego nawet się nie spodziewałam. Jak tylko weszła teściowa to wpadł w amok. Podniecony jak cholera,zaczął po nich skakać ,szczekać,piszczeć.,moje uspokojenia olewał,a jak teściowa wysypała na talerz faworki to wsadził głowę na stół, nabrał cały pysk i zeżarł,a następnie sięgnął po reszte i nie byliśmy w stanie go odgonić bo szturchał teściową łapami,wskakiwał na wersalkę... takiego Walda jeszcze nie widziałam! Potem na spacerze też usiłował odreagować,ciężki w sterowaniu,dopiero jak go puściłam to zrobił sie we mnie wielce rozkochany.
  6. Pewnie tak, samce zawsze mają cos do ustalania, choć jak suki się pożreją to też miło nie jest ;) taaak, rób prawko. Ale kiedy? Nie mogę od paru dobrych lat na to znaleźć czasu...
  7. <3<3!!! A próbowałaś jej dawać do gryzienia owoce? Jabłko, marchewkę - ja zawsze Warchlinie zostawiałam dla rozrywki.
  8. Nie puszczajcie nigdy linki luzem - ostrzegam przed tym nie tylko ja. 20 metrów sznurka jest jeszcze gorszym zagrożeniem niż pies który puścił się luzem za sarną w szczerym polu...Linka puszczona po ziemi szybko robi się sliska, wije się tak że cięzko ją przydeptać rozpędzonemu psu i to jeszcze w terenie gdzie jest różna powierzchnia, trawa, błoto, łatwo stracić kontrolę. Znajoma opowiadała mi że jej poprzednia suka biegała tak z linką i nagle wypaliła przed siebie za czymś i przepadła, znalazła ją 2 dni później, stała ciągle w tym samym miejscu, w jakimś sadzie pozaczepiana o krzaki i cichutko pokornie czekała, ani nie szczeknęła bo nie miała w zwyczaju dawać głosu. Lepiej z tym psem jak jest niepewny i nieodwoływalny pomęczyć się trenując przez jakiś czas,niż narażać jego i siebie puszczając linę...
  9. Mnóstwo jest w schronach piesków tego typu, zawsze zastanawiam się z czym to może być mieszane, bo kolor nie jest taki znów typowy. A nie myslicie o adopcji kolejnego psiaka? Choć pewnie teraz młody zajmuje najwięcej uwagi potrzebuje dużo czasu. A któryś z nich jeszcze mieszka w kojcu, bo Sonia mieszkała prawda?
  10. Kinia dziś znów nabiła sobie kolejnego guziora - tuz przed moim powotem z pracy zwiała dziadkowi, wlazła na stół i ...skoczyła głową na szafkę. Skąd to sie takie demonicznie i uparte wzięło? Tzn ? Jeśli chodzi o to czy te rany jego zasługa to taaaak. Przecież to leci świśnięte w móżdżek, a im większe przeszkody tym chetniej się tam pcha. Nie wierzyłam jeszcze niedawno w to że dużo pointerów nie ginie śmiercią naturalną tylko w skutek wypadku w polu ale...już wierzę. Nie znam żadnego biegającego pointera który by choć raz nie nadział się na drut kolczasty, jakis pręt czy choćby nie rozciął łapy, a to że mają brzuchy łyse i pokaleczone bo masakrują się biegajac to już norma. Wald dopiero co rany zaleczył ale znów nastała zima i musiał sobie pociąć jajka, pysczek i interesik. Chyba że go ugryzł west ;) Dziś znów mieliśmy przyjemność - jak zwykle to samo : idę do pracy, wracam z psem i muszę szybko wyjść i nie mogę wejść do bloku bo mam westa na drodze... Tym razem paniusia gadała sobie z drugą panią przy aucie na parkingu, rozglądałam się za białym , usiłowałam nawet złapać z nią kontakt i uświadomić że chcę przejśc bez spotkania z jej pieskiem ale nic z tego, tak zagadana że świat przepadł. Myślę więc, a walę to, dyrektor mnie nie rozgrzeszy jak mu wytłumaczę że mam problem z porannym powrotem do domu bo uroczy biały piesek stoi na klatce... poszłam. Ku mojej uciesze białego na parkingu nie było, ale inną miałam niespodziankę - był w klatce tuż pod drzwiami. Sam. Ledwie podeszłam do bloku a jeszcze przez drzwi zostaliśmy obszczekani, parsknęłam niecierpliwiona i rzuciłam "proszę wziąć pieska", ale ponieważ paniusia ani mnie nie widziała nawet ,posrałam to i weszłam. Stwierdziłam że jak go Wald pogryzie to i tak nikt nie będzie widział ;) Jak patrzę na Walda przy spotkaniu z nim to myślę sobie poważnie że to nieobliczalny psychopata, ale ilekroć przychodzi co do czego to jest spojrzenie " mamuniu, co słodzina ma zrobić?" choć cały się aż gotuje, a co spotkanie jest gorzej.... West pod drzwiami to dla Walda już przekroczenie jego wytrzymałości, mieli więc kluchę w gardle, burczy jak wściekły i rzuca mu mordercze spojrzenie a sierść stoi mu 2 metry w górę.... West w pierwszej chwili się postawił, nawarczał na nas i juz myslałam że przefarbujemy klatkę na czerwono, ale jak poszłam na niego z Waldem to odpuścił, obszczekał nas dziarsko i wszedł na schody, a my "spokojnie" weszliśmy do domu. Do cholery, wezmę kiedyś i puszczę mojego psa... mam tego dość. Wczoraj natomiast młody (chłopczyk) wlazł znów do tego ogródka, stanął pod naszymi oknami i przekomarzał się ze swoim psem który był na balkonie. Młody wrzeszczał " lider, hau hau hau!" na co piesek odpowiadał jazgotem i ujadał co powodowało że Wald też się włączył podwójnie rozjuszony że tamten szczeka i widokiem tego chłopaczka. Niestety mój tż nie pojął jeszcze że nasz pies wysiada psychicznie przez to wszystko i zamiast lać go po ryju i dobijać do ziemi ( na znak tego że pan milan obiera przewodnictwo stada i to on decyduje kiedy się go broni a kiedy nie ma potrzeby) trzeba zainterweniować tam, więc Wald znów dostał za to czego nie zawinił... Strasznie mnie to wkurza, to nie tylko stres dla walda ale i dla mnie, bo wiem że on gdyby nie miał takiego dzikiego sąsiedztwa to byłby bardzo grzeczny.
  11. Wzięłaś ta z krabami? Kurde jak mi się ona podobała...
  12. Mój Mały Geniusz dziś popołudniu władował się Waldkowi na koc i od razu zaintrygowała ją ta szrama co piesek ma między nogami, więc złapała Waldka za interes i zaczęła ciągnąć , ledwie ją odczepiłam :O Ochrzaniłam, więc siedzi na tym kocu koło niego i patrzy z lekko zbulwersowaną minką jak piesek śpi. I tu pada z jej ust komentarz tak stosowny że nikt by nie umiał lepiej wybrnąć z tego co się chwilę wcześniej zrobiło : -"kocham!". - 'kogo?' - mówię, bo ja zawsze z niej wyciągam tzw ciąg dalszy zdania. - Alducha!' - wrzeszczy geniusz i wskazuje na chrapiącą warchlinę Mówię więc " - a mamę?" - i liczę teraz na słodkie pojednanie z moim bobaskiem. - Mame nje. - odpowiada geniusz - Alducha" Że też musiałam pytac.... No ale takie życie. Okrutne to życie prawdę mówiąc. Jutro wracam do pracy.... Wcale się dobrze nie czuję, ani z tym ani ogólnie. Wczoraj podsumował mi się cały ten czas - siedziałam sobie wieczorkiem jakaś taka zdołowana, więc pomyślałam że ukradnę mojemu dziecku lizaka, bo i tak się złamał, no to się poświęcę i zjem. Chrupnęłam go żeby zdjąć z patyczka i ... poszło mi z zębem. Cudownie. Wypadło mi pół zęba, czeka mnie niewątpliwa przyjemnośc jaką jest wizytacja u chirurga stomatologa :( Warchlina natomiast czuje się wspaniale. Chodzimy już na spacerki razem i jak go widzę jak sobie szczeniaczkowo kica pożerając przy tym w euforii śnieg to nie wiem czy być rozbawiona czy się załamać... I tak myślę kiedy wreszcie zostawimy to wszystko i pójdziemy zgonić się w pole...
  13. Zupełnie normalna mina w porównaniu z tym co ja widzę na codzień (1:0 bo mój ma jeszcze naleśnikowate uszy i dłuższe fafle :D) i jakimi fotami dysponuję :D Ale wyszedł uroczo, kochany :):)
  14. Też miałam schizę, bo Amor też mi zwiewal. Tzn Am robił dziwną rzecz - oddalał się spokojnym kroczkiem i szedł do domu. Żadne pójscie za zapachem ,zwierzyną, sukami, psami, ucieczka z niegrzeczności...Nie, odpinałam smycz a on tuptał sobie tam skąd przyszlismy, wystarczyło że spuściłam go z oczu a juz zawracał i odchodził, gdybym go goniła to zaczynał biec ale nie było tak żebym mi zwiał na amen,trzymał się mnie w pewien sposób, potrafił stanąc 20 metrów ode mnie i czekać po chamsku jak przyjdę po niego. Ostatnimi latami jak jeździłam w pola to bywało tak że wracał do auta, a my widziałyśmy tylko biały punkcik pełznący do samochodu, stawał tam sobie i stał czekając jak obróciłyśmy, ale tam był bezpieczny,sam w środku pola, a ja widziałam go z wału. Dopiero Wald mnie przyzwyczaił do tego że psa nie trzeba pilnować, bo pilnuje się sam. On bardzo daleko chodzi, bardzo nie lubię go nie widzieć, więc zawsze jak znika to odwołuję, ale czasem bywa tak że wpatrzona w horyzont szukam go w tym miejscu w które poleciał a on już wybiega mi zza pleców :D Ale za cholerę się o niego nie boję ani nie martwię że mi zwieje, a pilnuję go głównie dlatego że lubię mieć wszystko pod kontrolą ;) Trzeba wyzbyć się więc schizów, wypracować powrót i niegonienie( bo to co teraz zrobisz będzie waszą podstawą dalej) i ma się spokój od linki. Choć niektórym nie przeszkadza, mnie np drażni jak diabli :D
  15. A, rozumiem, nawet niedawno chyba pisalaś o tym, uciekło mi. To faktycznie ćwicczie do skutku, bo goniący zwierzynę pies to masakra, wiem coś o tym ;) Choć ja właśnie odwrotnie - przy innych psach jestem mniej pewna,ale może dlatego że wszystko co znam to goni za zwierzyną (i to jeszcze za przyzwoleniem włascicieli!) i dla Waldka to nieodparta pokusa, wciągnąć kumpli w krzaki a potem galopada... Łojezu a co to za Er ma drugie oblicze :D? Brzmi tajemniczo, chyba muszę wiedzieć o co chodzi ;)
  16. kurde tak na niego patrzę i zaczynam żałować że nie zostawiłam sobie mojej tymczasowej dobermanicy :P A w sumie czemu go nie puszczasz bez linki w polach? W lesie rozumiem, ale gdzieniegdzie macie fajne tereny, ja bym nie wytrzymała i puściła :P
  17. Fajnie to wyżej napisałaś :):) Podoba mi się, grunt to dobra idea ;) A coś was ostatnio strasznie nie ma, tęskno tak bez Claya na dogo, co zaglądam to tu cisza :(
  18. PP też się przeprowadziła i podobnie jak ja zasuwa w pracy non stop. No i chyba ją dogo przestało już pociągać, nie dziwię się... Ale jesteśmy w kontakcie, nawet umawiałyśmy się na spacer (okazało się też że mieszkamy z Neską na jednym osiedlu!) tylko ja się pochorowałam i nic z tego nie wypaliło. Ale będzie spacer w przyszłości. Hmmm ledwie napisałam wczoraj że Wald się uspokoił, a tż wyszedł z nim na spacer i na klatce usłyszałam pyskówkę. Znów wpadli na siebie z westem - facet wszedł do klatki jakby nigdy nic i poszedł prosto na tż, na szczęście tamten był na smyczy (ze starszym panem)więc wystarczyło że tż się odsunął na całą długość flexi i zwiał <3 No i odkryłam też wszelkie rany Waldka po wczorajszym bieganiu... Koszmar! Pysk pocięty od kagańca, a pod brzuchem jakaś wielka szrama , znów ucierpiały jajka i interes. Ma paskudną sączącą się ranę i ciągle tam memla językiem....Czy on zawsze musi się ciachnąć w takim przykrym miejscu, jakaś samokastracja czy co? A ja dziś jestem w stanie tragicznym. Jestem słaba jak mucha, najchętniej bym poszła spać. A tu nie ma takiej opcji bo tż w pracy a Kinia daje czadu i co gorsze nie da się nawet jej położyć bo kaszle i ciągle się budzi z rykiem , jutro lekarka, a pojutrze wracam do pracy.... W dodatku analizowałam mój grafik i jest straszny, próbowałam wyciągnąć jakiś dzień żeby choć raz w tyg skoczyć w pola i cięzko będzie. Ehhh, znów mam jakiś głupi ciężki czas :(
  19. A Waldunię chciała zjeść :( Ej czemu wy się wszytskie znacie?!
  20. Heheh jest urocza :D Własnie kiedyś miałam pytać o to ogłaszanie i ile czasu masz na jej wydanie... Ale widzę że faktycznie bez pośpiechu , zupełnie bez ;)
  21. i twórczośc mojego dziecka - czyli "dzidziuś,kotki, siedz tu,w domku !" A karton miał właśnie posłużyć w wynoszeniu szpejów do piwnicy , w tym planuję znieść też klateczkę wartkuni. miłości odwzajemnione "ciąg!" a bajzlem proszę się nie przejmować , to i tak względny porządek w obliczu tego co Kinia potrafi zrobić.
  22. Ufff myślałam że coś z nim nie tak. Wald jak już się ogarnie to wpycha się niemalże na głowę z czułością, a już najbardziej mi się podoba jak wyskoczy do mojego taty i mój ojczulek go zgasi - jego teksty są genialne, leci na niego rozjuszone bydle kiedy wchodzi na swoją własną posesję a on z bulwersem " uciekaaaaj, głupku!" :D Ostatnio niemalże nie padłam jak Wald właśnie się kokonił w firance, tata aż osłupiał jak zobaczył jak on sobie roluje całą firankę i burknął "Zostaw to ! chamie śmierdzący" i już się nie mógł odpędzić od rozmiłowanej wartkuni :D A z newsów : Jesteśmy po pierwszym spacerze terenowym. Lotnisko, bez szału. Wald całkiem spoko, choć znacznie lepiej bym się czuła w polach i on też. Ale ładnie, jak na pierwszy raz po takiej przerwie nie jest źle, pomijając fakt że jak go puściłam to wybiegł mi przez boczną furtkę i już popylał nie wiadomo w jakim celu po chodniczku tuż obok jednej z najruchliwszych ulic Krk. Potem już spoko, nawet nie zareagował jakoś specjalnie jak nam wyjechał slalomem terkoczący rowerek a na nim jakiś pijaczyna z brzdękającym złomem, podszedł tylko sprawdzić co to za cudo tam popyla i wrócił. Przeleciał się rundkę po pasie i na końcu przy powrocie spotkaliśmy goldenkę z którą pobiegał, przy okazji wpadając na jakieś dwa psy którego go opyskowały, ale bez ofiar śmiertelnych, szybko zawrócił. Ogólnie w temacie starć mamy póki co spokój, wyluzował. Mózg wrócił. Było strasznie zimno, mroźny wiatr więc szybko oblecieliśmy i wróciliśmy za jakąs godzinkę. Na pierwszy rzut może być uznane nawet za spacer. Jedna wielka wada wszystkiego - strasznie zmasakrował sobie pysk. Wytarzany w śniegu zamarzniętyy kaganiec i tarcie ryjem o zlodowaciałe badyle wcale nie dało dobrego efektu :(
  23. Nawet nie pytam po tym co napisałaś czy Hunter ma zapędy myśliwskie, bo imię mówi samo za siebie :P A serio - trzeba uważać. Ja też się często nadziewam na myśliwych i bywa nieprzyjemnie, wiem coś o tym. Tak śledzę na tym filmiku waszą linkę i tak patrzę skąd ona biegnie - jest przywiązany do drzewa? :D Ile ma metrów to cudo? Podziwiam ludzi którzy ogarniają to, ja po kilku razach z tasiemką dziękuję :P
  24. Oto sie pojawiam i zapisuję sobie. A czy mnie się zdaje czy Gutek ma pręgi? Czekam na więcej fot, bo to aż nie przystoi żeby były z maja ubiegłego roku ;)
  25. Przyjemne tereny :) Fajnie że masz gdzie wypuścić psiska i to z kotami :D
×
×
  • Create New...