Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Trzepnął go. I nie raz. I bez kagańca. Jak miałby go nie trzepnąć jak ten nagle się pojawia i kąsa? To nie mierzenie się tylko już wyzwanie do walki, takich szczunów co podbiegną i kłapną w powietrzu jest tu na pęczki, ale to jest odważniejszy przypadek... Nie mogę wystawiać w ten konflikt psa, bo on to potem przeżywa i to potem ja mam problem jak nie mogę go uspokoić w mieszkaniu jak tamten drze ryj na klatce a mnie śpi dziecko. My Walda raczej uciszamy. Szczeka się wtedy jak ktoś puka do drzwi lub jest faktycznie wymagająca tego sytuacja, nie ma darcia się o byle co , chociaż ja wiem że jego wiele denerwuje - m in jak inne psy cały czas szczekają, albo jak ktoś łazi w tym felernym ogródku (dziś natomiast widziałam jak z góry spadła ugotowana szyja indycza, wczoraj jakiś farfocl i 2 rybie kręgosłupy...). Nie wyobrażam sobie żeby mi miał tak szczekać o wszystko. tylko że dzieciak ma z 10 lat. Sprawia wrażenie bardzo grzecznego chłopca, zawsze otwiera drzwi, zawsze zagada (czasem jest aż za natrętny), ale przy tym jest bez żadnego nadzoru rodziców. Pies również. Szczerze to boję się trochę zgłoszeń, jesteśmy tu nowi, a z opowieści odnoszę wrażenie że właścicielką pieska jest pani prawnik, która podobno rządziła tu jak chciała i nieraz studentom mieszkającym tu przed nami zrobiła armagedon, były zgłoszenia że za późno się kąpią, że spuszczają w nocy wodę w toalecie itd.... Z drugiej strony boję się coraz bardziej że kiedyś nasz coś temu pieskowi zrobi jak ten mu się wpakuje do pyska, dla Waldka to też straszne obciążenie psychiczne, jest prowokowany a my każemu mu cały czas zachowywać spokój...
  2. Spoko spoko, z moimi zasobami finansowymi nie trzeba sie mnie bać ;) Wiecie co, opadaja mi ręce... To nowe mieszkanie jakieś dla nas totalnie nieprzychylne, wszystko mnie tu wkurza, a szczególnie nasz sąsiedzki west. Drze ryja na klatce, na balkonie, Wald się stresuje, ciągle patrzymy żeby się nie spotkać i myślimy za jego właścicieli... Tyle psów dzieliło z nami przestrzeń, nie zawsze się lubiały, ale nigdy nie czułam sie tak psychicznie źle że mieszkam z psem w jednym bloku. Idę do pracy, wychodzę z psem i czekam po 15 minut bo on jest sam w klatce i ujada pod naszymi drzwiami, albo gorzej dolatuje do bramy i ujada, podejrzewam że go wypuszczają na klatkę bo pyszczy im w domu jak się ubierają, oni mają spokój a my udrękę, bo nie da się wejść... Wychodzę z dzieckiem, Wald idzie ładnie obok w kagańcu i muszę porwać wszystko i uciekać, bo wpadam na westa... Jestem chora, chcę wyjść na minutę wysikać psa a nie zaziębić się i nie mogę, bo stoi z dzieciakiem pod blokiem, na całej długości flexi, albo nawet i bez i rzuca się... Dziś mnie zagotowało. Tż wyszedł z Waldkiem, bo ja nadal chora. Ledwo znalazł się na korytarzu a już słychać szczekanie z góry i potworny huk. Huk akurat nam nie dziwny, ten chłopczyk to istne adhd, ma w repertuarze zrzucanie hulajnogi ze schodów, a ile razy idzie to zawsze rąbie czymś w barierkę... Nie wiem prawdę mówiąc jak starsze osoby tu mieszkające wytrzymują z czymś takim, ale ja jestem młoda i nawet mnie to doprowadza do szału... Tym razem chłopaczek w rolkach. On na piętrze, a pies już na dole na flexi. Obserwowałam przez wizjer : tż uciekł szybko, młody szarpany przez ujadającego pieska prawie że lecąc na pysk wyszedł, zerknął w którą poszedł i...heja za nim! Obserwowałam kilka razy ukradkiem jego działania i odnosiłam zawsze wrażenie że on prowokuje psy - bo jak można nazwać to kiedy wychodzi na klatkę i zaczyna buczeć, a jak odezwie się onka to staje pod drzwiami i ją przedrzeźnia. Z Waldkiem mu się nie udaje, bo Wald zawsze zostaje odesłany na miejsce i nie pozwalam mu na pyskówki, natomiast jest na niego z jakiegoś powodu cięty. Z jakiego? Jestem prawie że pewna że ten młody drażni go. Wydaje specjalnie dźwięki żeby zasygnalizować swoją obecność żeby psy się wściekały. Ostatnio pod naszym balkonem stanąl na chodniku i machał patykiem, zataczał się w żywopłot - wszystko na oczach Waldka, który ujadał z okna,a chłopczyk to obserwował dumny. Dopiero jak się wyłoniłam zza firanki to zrobił szybki w tył zwrot i że niby go tam nigdy nie było. Pomyślałam że powiem o tym jego matce, poproszę żeby uważała żeby ten młody nie gonił za nami z psem itd, ale zaraz przypomniałam sobie nasze rozmowy i stwierdziłam że chyba raczej się nie dogadam z tą kobietą. Sprawia wrażenie nadętej, olewającej wszystko, oni mogą, a my nie bo jesteśmy nowi, oni są panami, a my mamy psa trzymać krótko za pysk bo to agresywne bydle... Dziś stwierdziłam że jesli czegoś nie zrobię to zwyczajnie wydarzy się tragedia.... Ten młody jest jak kaskader - ubrany w rolki popędził za moim tż szarpiącym i korygującym Waldka ze swoim westem. Co za zabawa! Pies ujadający za Waldem, tak kibicowałam że coś się wydarzy , że albo się mu ta flexi zerwie i Wald doklei sobie łatkę i go zabije, albo młody rozkwasi sobie gębę bo wyrżnie szarpany przez psa. Mój tż też się tego obawiał, więc nawet słabo pozwolił psy na fizjologię, ciągnał go za sobą żeby zwiać, wreszcie jak mu się to nie udało to skierował sie do domu, a ten młody za nim... Weszli prawie że razem do klatki po wspólnej rundzie dookoła bloku... Pytam się do cholery gdzie ta matka jest? Jak ona się interesuje tym dzieciakiem, skoro młody robi co chce i jeszcze naraża innych... Już mi opadają ręce, coraz poważniej zastanawiam się nad wezwaniem jakiś służb. Zdarzy się tragedia, naprawdę, i my za to odpowiemy, bo mamy większego i silniejszego psa. Nie chcę nikogo mieć na sumieniu.... Laski, co byście zrobiły w takiej sytuacji? Doradźcież coś mądrego, bo ja już nie mam siły na ciągłe podchody żeby się nie spotkać i żeby zdązyć uciec...
  3. Jego obecnośc widziałam przez tzw dogo mobilne, więc ...nie widziałam nic. Muszę się tam dop pojawić. A do kiedy to trwa, bo nawet nie wiem?
  4. Ja też próbiwałam. Ba, mój tż zjadł pół pudełeczka psu! A Wald już ma dość tych ciasteczek. Nie przyjmuje ich w nagrodzie, nawet za darmo. Bawi się nimi, tarza w nich, ale nie zjada... Ma wyraźnie dośc, tak więc rezygnujemy z nich póki co, przerwa.
  5. No to teraz jestem zaskoczona. Powodzenia. Trzymam kciuki.
  6. Mam jeszcze kilka albumów gdzie występuje Amiga, chyba je gdzieś juz pokazywałam, ale jakby co udostępniam linki żeby było na wasz wątek :):) A mnie się wydaje że to jest kwestia przepisu. Te wątróbkowe kiedyś to była masa, glajda, nie dało się tego zapiec bo robiła się czarna. Zobaczę ten przepis, ale te są bardziej jak suchary, więc ładnie się zapiekają same z siebie. A odnośnie serowych.... znalazłam ten sam przepis jako...krakersy serowe dla ludzi, wyśmienita zakąska.
  7. Ogólną ideą dogtrkinngu raczej jest właśnie gnanie na smyczy po leśnych szlakach. Nie wszystkim to odpowiada, ja też nie lubię jak ktoś mi zabrania puścić psa tam gdzie to zrobić mogę, więc mamy inną grupę gdzie smycz nie jest do psa trwale przytwierdzona :D Szczególnie jest to ważne jak zerwie się bażant sprzed pointerzego nosa... A jak juz jesteśmy w temacie - on ma na tym bannerkowym zdjęciu taksówkę? Ile to cm? Taks ma własnie bazarek, poluję na coś, nie wiem znów jaką szerokość.
  8. Bo jak gonią to się same grzeją, a klatka jest szpiczasta więc musi być osłaniania bo łatwo się kaleczy zamarzniętymi trawami i lodem?
  9. Hahaha mogłaby tworzyc team z Waldem - on też grywa w balony, uwielbia to. Niestety większość piesków jak balon pęknie to robi w tył zwrot i w nogi... Jak tak ptrzę na nie to one takie Waldkowe są ogólnie,dzieciuchowate wesołki, widać w nich domieszkę pointera ;) I tak się zastanawiam - one nie maja żadnych wrogów? Nigdy nie miałaś sytuacji żeby się gdzieś w jakaś bójkę wdały? Wyglądają zawsze tak sielankowo <3
  10. Hahaha mogłaby tworzyc team z Waldem - on też grywa w balony, uwielbia to. Niestety większość piesków jak balon pęknie to robi w tył zwrot i w nogi... Jak tak ptrzę na nie to one takie Waldkowe są ogólnie,dzieciuchowate wesołki, widać w nich domieszkę pointera ;) I tak się zastanawiam - one nie maja żadnych wrogów? Nigdy nie miałaś sytuacji żeby się gdzieś w jakaś bójkę wdały? Wyglądają zawsze tak sielankowo <3
  11. drugiej Majkowskiej nie będzie :P Na pocieszenie powiedz Warchluni, że moj dzisiaj co prawda miał spacerek 3-godzinny po lesie, tylko w ogóle wolności nie zażył bo byliśmy na dogtrekkingu i łaziłam jak debil z mapą i z nim przyczepionym do pasa.. także prawie jak po osiedlu :P Czyżbyś się ze mnie naśmiewała? No bo w lesie się wolności nie zażywa ;) Myślę jednak że Wald by wolał iśc na dt niż wkoło osiedla, ale dziś miał dwa lepsze spacery - długie, z tż a potem z dziadkiem. Gdzie byłaś na dt?
  12. Wald to samo, choć zachowuje się z pozoru ulegle, ale panowanie tżta a moje to dwie bajki, on siłą, wrzaskiem, a pies swoje , choć [podobno jak mnie nie nie ma to mu chodzi przy nodze idealnie, a jak jestem to już popsuty piesek :D
  13. drugi dubel........
  14. dubel, przepraszam....
  15. A ta pani czasem nie szczyci się tytułem jakiegoś psiego psychologa i nie oferuje wizyt i pomocy przy behawiorze piesków? Coś buzię z tego kojarzę... Zmienię temat trochę, bo mam news kolejny z cyklu "trucie" - pisząc tu tym samym liczę że ktoś coś wie więcej,żeby nie informować w ciemno. Tydzień temu jakoś moja znajoma była z kontuzją jej suczki na Centralnej, jak wysiadła to wkoło było mnóstwo swieżej krwi. W środku już pościerane pewnie, ale ludzie się dopytywali co się stało i jakiś technik odpowiedział że przywieźli psa po zatruciu ale nie przeżył. Prawdopodobnie kolejna ofiara trutki. Nigdzie potem nie widziałam już info, czyli wygląda jakby weci zostawiali tą informację u siebie. Ogólnie dziwi mnie trochę cała sprawa , bo w jednym z artykułów z gazety było napisane że nie było żadnej sekcji, czyli nie ma dowodów zapisanych, jakby były tylko przesłanki o truciu, ale nie potwierdzone fakty. A jak widać sprawa się nadal kręci, trochę za długo żeby nie były podjęte żadne poważniejsze działania...
  16. nichya - u nas koło bardzo błędne, bo ja już zdrowieję, ale tżta rozkłada. Tym sposobem czuję jakbym ciągle zaczynała na nowo ... Piękny bannerek :) Muszę się wam troche poszwędać po galerii, bo dawno się nie zachwycałam ;) Tyśka - dzięki. Vilenko - nie ma mowy, z czym do gościa, z komórką? ;) U nas piękne słońce. Gdyby nie nasz stan to pewnie bym już 40 razy była w polach i na placyku z Kinią. Zamiast tego Wald musi się zadowolić spacerkami normalnych miejskich piesków po chodniczkach i na smyczkach. Biedny, ale na tyle tylko się zgodził tż, w pole go nie ciągnie absolutnie, max to godzina spaceru szwędanego po osiedlach...
  17. Póki na L4 jestem to mogę śmigać jedną blachę za drugą, potem będzie ciężej, ale zapamiętam o wszystkich.
  18. Ułatwiasz sprawę, a niechże się dziewczyny pomęczą i poszukają, niech pokażą że im zależy :D Ciasteczka robię tak : ser +jajko+mąka. Wychodzą super, suche, kruche, chrupkie. Zachwyciłam się tym że tak długo wytrzymują, bo tez przedtem piekłam , ale wątróbkowe i góra 3 dni i to przechowywane w lodówce, potem już śmierdziały i właśnie za duża ilość miała efekt przeczyszczający. Do tego były wg mnie za miękkie i w kieszeni się paprały, te noszę nawet w mojej "odświętnej" kurtce, w której chodzę do pracy, zero brudnej kieszeni czy nieprzyjemnego zapachu. Mimo wszystko ciastka pachną, i to zabójczo bo psy szaleją dla nich. Z newsów : Wróciła do nas Kinia <3. Jeszcze zakatarzona i kaszląca ale już o niebo lepiej. Za to dziadkowie są zarażeni tragicznie :( Nie dali już rady się nią opiekować, babcia ledwo żyje, aż się o nią martwię, bo serce, cukrzyca i przeziębienie nie idzie dobrze w parze :( Mam nadzieję że do końca tygodnia wszyscy się już wykurują, ja jadę na kolejnym antybiotyku i kaszlę nadal tak samo... Kinia za to robi masakrę podczac czyszczenia noska, biedne dziecko, sąsiedzi chyba myślą że ją zabijamy. Najważniejsze że jest radosna i bystra jak zawsze, ledwo wróciła to juz cały dom przestawiła do góry nogami, jest bajzel że aż strach :D Najzdrowszy jest Warchlina. I właściwie na naszą niekorzyść. Mógłby tak osłabnąć nieco i gnić w domu z pokorą, a niestety, widzę że jemu się chce biegać mimo że angażuje się w pracę umysłową,do tego stopnia że wczoraj się aż zdyszał ćwicząc.
  19. Piękna jest więź z końmi :):) Nie boisz się że w kontakcie z psem ktoś zachowa się agresywnie, koń skoczy na psa, pies na konia? Er był jakoś przyzwyczajany do koni? Walda pierwszy kontakt z koniem był taki że wbiegł na pastwisko pod pastuchem , skoczył radośnie przed koniem, a kiedy ten sprowokowany stanął dęba Wald się przewrócił na plecki poddańczo... Koń chyba to zrozumiał i nic mu nie zrobił. Od tej pory na konie uważam. Jedna z moich ciotek ma też konie, stadninę i ma też jacka. Zrobiła z tym pieskiem jakiś kurs z końmi, podobno dogaduje się z nim niesamowicie dobrze :)
  20. Waldi ma upieczone dzisiaj dwie blachy serowych :):) Możemy się wymienić ;)
  21. No to może masz bardziej cywilizowane miasto, bo w Krk jest ciężko, tu mamy wspaniałe fale trucia, pies może umrzeć na każdym kroku, a spróbuj puścić psa bez kagańca... Nie mówiąc juz o terenie gdzie takiego psa można wybiegać. Zawsze mi się wydawało że z pointerem spoko, trochę rowerku, puścisz gdzieś na jakiejś łące i będzie. Z rowerkiem cięzko się wbić w taki tłum, nawet nieprzyjemnie, natomiast w mieście pojęcie łąka nie istnieje, a jak jedziesz z psem za miasto to spotykasz wywalone pralki i lodówki w szczerym polu...
  22. Znalazła się zguba :):) O dentyście nawet nie wypowiadam się, bo mam już ze 2 lata do zrobienia rozgrzebanego zęba i ciągle to odkładam bo się boję... A z innej beczki - mogę przygarnąć dwa bannerki potrzebujących psiaków, mam pustą sygnaturę, niechże się na coś przyda to moje gonienie po dogo. Ma ktoś coś?
  23. Cieszę się że wszyscy się cieszą ;) A ogólnie milo mi niezwykle że w niedoli chorobie się pojawiacie i o mnie pamiętacie :):) Ciasteczka się udały! (wiem, paskudne to foto jakościowo, to tylko komora) Fajne wyszły, powoli staję się mistrzem ciastek, poprzednie były nauką na błędach, teraz je skroiłam przed pieczeniem w drobną kosteczkę, a rozwałkowałam tak elegancko że musiałam wyciągnąć dodatkową blachę (oczywiście ta porcja z drugiej blachy w połowie się przypaliła...). I skroiłam je teraz na maleńkie kosteczki, będzie więcej. Trochę tez z myślą o Frankowskim, bo odkąd dostał na święta od Cioci Amigowej to nasza ciocia ciągle pytała kiedy upiekę. Choc nie wiem czy Frank teraz może, wyszła mu tragedia w badaniach :( Krew wstępnie wyszła nieźle, ale wyszedł stan zapalny. Potem badanie z kontrastem, kiepsko. Próby wątrobowe kilkakrotnie przekoroczone normy... Wątrobowa tragedia. Zastanawiam się od czego. To fakt, że on nie jest okazem zdrowia, ale no kurcze, żeby taka tragedia aż wyszła... W zasadzie je nie tak źle, ciotka o niego dba jak o dziecko, choć trochę podejrzewam że to może być od mieszania żarcia - niby Frank je Royal, ale ciocia dopieszcza go mięskiem, kotlecikami , domową kuchnią itd. Frank ma jeść teraz Hepatica. Oby mu się to wyrównało... A Wald dzisiaj pogorszył się jak o ćwiczenia chodzi. Chciał, bardzo chciał, ciasteczka go zaaferowały jak tylko zaczęły pachnieć, ale jakiś narwany zbytnio. Samokontrolę z początku spalił, bo albo uciekał przed ciasteczkiem albo wyrywał mi z rąk. Zastanawiam się czy to nie zasługa tż, bo ostatnio też chciał dać psu na nosek smaka, ale zbytni nacisk na wykonanie położył i pies mu się wycofał, a potem zwiał. Tż go ochrzanił i Warchlina się całkiem złamał, przerwałam proceder ale widzę teraz że coś jednak jest na rzeczy, bo jak wyciągam rękę to kuli uszy i cofa się do tyłu... wiem, nie widać ciasteczek na łapach... "to jest napad , oddawaj ciastka!" A do poprzednich postów, tam gdzie pisałam o ekscesach balkonowych, dodaję foty tego co Wald wyprawia z firankami. Kto chce niech patrzy, jakość dziadowa, ale wygląda to śmiesznie.
  24. No jakże o zwierzątko dbacie? połamali króliczka.... Uroczy, musimy go zapoznać z Waldkiem! A skąd wyście go wytrzasnęli?
  25. To zapowiadam dalszy ciąg lektury . Przedłużyła mi L4 do 6 lutego, ostre zapalenie krtani i tchawicy <3 Piekę więc nowe ciasteczka dla Warchlinki... ;)
×
×
  • Create New...