-
Posts
4292 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Majkowska
-
I mojego wciśniętego pod stół groomerski pieska... Niewybaczalne to jest że nie podeszłaś. A ja się nawet odezwałam do Ciebie, nieświadoma że Ty to Ty, bo ja tak pitolę do każdego, zrobiłam pierwszy krok a Ty mnie odrzuciłaś!!
-
No to Kraków, tylko i wyłącznie. A tak serio to pomysłałam o moim kurorcie - okolice Bielska Białej. Tez bym miała blisko :P:P
-
Nie kłamże o tym słodkim piesku ;) Kurde, wyście się wszystkie widziały, wszystkie się znacie a ja jakaś jak z tej wioski burej, nie wiem czy nikt mnie z Warchliną nie chce poznawać ? :D Czuję się odrzucona ;)
-
kurka, ile napisane, musiałam nadrabiać. To zaraz, z tym łapaniem za ręce i opisem psa to były jaja? Gdyby mnie pies chwycił ze złością jak go klepnę to bym się nad nim zastanowiła. Nie klepałabym go pewnie też, żeby go nie prowokować ale miałby u mnie "obserwację". Amor taki był że potrafił ryknąć i kłapnąć jak coś mu nie spasowało i powiem szczerze że się z nim źle żyło do czasu aż nie wytępilismy tego. Z jedzeniem u nas też był kłopot. I chyba najgorsze to próbować psa karmić na siłę, tzn podkładać miseczki, dodawać smaczki itd. Wald długo miał problem, wypróbowałam tysiąc karm, zmieniałam, podlewałam olejami, dodawałam różności... A jemu żebra sterczały a mimo to potrafił dłuuugo nie jeść. Tarłam mu kiełbaske,serek, już pochrzaniłam wszystkie zalecenia i micha stała całymi dniami a ja go błagałam.. Wychodziłam z siebie żeby na wystawę choć wyglądał dobrze. Na spacerkach przemycałam mu karmę w formie nagródki, konsultowałam z wetem itd. Teraz mam w nosie. Odkąd urodziła się młoda to nie mam czasu stać nad psem i go prosić żeby zeżarł, daję michę i ma zjeść, a czasem nawet zapomnę dać i musi się przypomnieć. Suche chrupki, bez zabaw w oleje i dodatki. Zjada aż miło. Daję mu teraz wieczorem porcję chrupek i rano jest pusta miska. Wie że potem cały dzień nie będzie, a też nie lubi jeśc na dzień bo potem biega więc z ciężkim żołądkiem źle. Czasem rano coś wchłonie, ale jak wiem że z nim nie jadę w pola. Olewanie tego przyniosło chyba najlepszy efekt, wreszcie pies zauważył że jak nie zje to jego strata ;)
-
Nie narzekaj na Joykę bo ona jest mega, taka malutka i wszystko ogarnia. Weź naucz czegoś Waldka, on dopiero łapami zabija :D A apropos uczenia to własnie wpadłam do was bo mam etap nagłego ćwiczenia z pieskiem i pomyślałam że jak wejdę to na pewno będzie temat sztuczek :D A co do trzymania w pysku - uczę aportu od 3 lat... nie nauczyłam jeszcze, bo zawsze któryś element mi padnie...
-
Ogólnie teraz na forum ciężko cokolwiek znaleźć - ostatnio usiłowałam zaczerpnąć info jak jest z wystawianiem na bazarek rzeczy z logo jakiejś firmy, tzw darmówki? Gdzieś coś było, ale gdzie znaleźć nie mogę, do modów jak widać też cięzko dotrzeć, pomożecie?
-
Najuptymalniej zróbcie sobie tour po całej PL, odwiedźcie wszystkie dogomaniaczki i ich pieski, wtedy wszyscy będą szczęśliwi i usatysfakcjonowani ;)
-
Kraków. Zdecydowanie ;)
-
Spod kołdry zawsze wiadomo że pies jest mocno nagrzany. Nawet ma gorszą sierść, bo przystosowuje się do innej temperatury, a co za tym idzie ma gorszą odpornośc. Przeważnie właśnie pieski spod kołderki padają grypowo jak tylko wejdzie jesień. Dlatego ja zawsze byłam anty jak chodzi o wpuszczanie psa do łóżka, Wald spał w zimnych pomieszczeniach itd. Teraz...się to trochę zmieniło, ale liczę że ma jeszcze odpornośc która była wyrobiona. Zdrówka dla Led.
-
Ooo, a co to się stało? Miałaś juz z nią taki problem kiedyś? Coś mi świta że było coś, miała jakieś bąble itd. A robiłaś badania? Może to jakaś alergia?
- 1417 replies
-
Cały czas to ponoć aktualne... Plus do tego kret, plus płyny , plus sugestia że ktoś częstuje psy z ręki (te stojące pod sklepem, będące w ogródku, lub nawet przy okazji spaceru...). Dla mnie powinno się zlikwidować też "dokarmiaczy" czyli te wszystkie mądre i troskliwe osóbki które ciepią resztkami obiadu przez okno, albo rzucają gołębiom zielony chlebuś... Jakby nie było to to też trucizna dla psów. Kobito, w jakiej epoce żyjesz... Teraz buty wiąże się na rzepy! Albo wsuwa się tylko nogę ;)
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Niestety, Mała Pańcia nam też zachorzała :( Liczyłam że nie zarazi się a jednak, jutro idzie z dziadkami do lekarza :( Mój stan też nie najlepiej. Po antybiotyku miałam skok formy, wyspałam się i czułam się jak nowo narodzona, a dziś czuję że to mój koniec.. Wald natomiast czuje się świetnie. Aż zaskakujące że przy takiej wegetacji może mu być fajnie, ale staram się. Robimy sobie sesyjki dla mózgu, widzę w nim coraz większe zaangażowanie i możliwości. Widzę że chyba dojrzał (wreszcie) bo jest stateczniejszy (choć jakby kto nas z boku zaobserwował to by się chyba uśmiał, ale mówię o tym co było kiedyś a jest teraz), łatwiej go opanować, mimo że wszystko nadal robi całym sobą i tak euforycznie że przy ostatnich próbach nowej sztuczki rozkwasił mi wargę w jakimś dziwnym pląsie. Jest kochany i cwany, choć może wygląda na totalnego bezmózga. W gruncie rzeczy cieszę się że mogę z nim spędzić tak czas, ostatnio miałam mozliwość do tego na macierzyńskim, a to już pół roku temu, co widać po nim, ale na szczęscie jeszcze coś pamięta z tamtych ćwiczeń. Wczoraj był na spacerze z tż do starego mieszkania, pieszo, droga tam i do domu plus siedzenie chwilę na miejscu zajęła im ze 4 h, także na brak ruchu Wald nie może narzekać. Podobno w starym mieszkaniu dostał szału radości, gonił jak wariat, cieszył się. Do domu wrócił podniecony jak cholera,jakby to było nie wiadomo jakie przeżycie dla niego, może było, mam nadzieję że nie będzie tęsknił za teściową :D Za to przedwczoraj miał wpadkę... chwycił się z westem na klatce schodowej. Tż akurat wracał ze spaceru, już miał klucz w zamku jak wyskoczył weścik, babka otwarła mu drzwi i popędził prosto na Waldka. Słyszałam piekielny ryk, ale na szczęscie tż zainterweniował tam nogą i udało im się psy rozłączyć. Ufff, gdyby coś mu zrobił to pewnie dostałby taką łatkę mordercy ( a już słyszałam żeby na pointera uważać bo jest cholernie agresywny do malych piesków...) że nie mielibyśmy życia na osiedlu, nie myślę nawet co by było gdyby warchlinę wyprowadzał wtedy kto inny, kto nie potrafiłby rozdzielić psów (np mój tata, ciocia czy znajomi)... Sama nie wiedziałam co powiedzieć tż , ale już mnie to wkurza. Uciekamy po osiedlu przed westem. Przed małym białym pieskiem który chodzi bez smyczy bez nadzoru (czasem jak idę do pracy to czekam aż ktoś się pod klatką pojawi żebym ja mogła z psem wejść...) i atakuje naszego psa pod drzwiami, a potem staje się ofiarą bo wiadomo jest kto w starciu dostanie łomot... -
Nie no ja nie wiem czy policja nie może nic zrobić, podejrzewam że musi w obliczu takiej sytuacji z tym że te sekcje to są dowody i własnie bardzo mnie zaskoczyło że żaden otruty pies nie miał sekcji, a przez to nie ma dowodów. Nie wydaje mi się to nawet możliwe, bo to co pierwsze słyszałam to że umarła suczka, której dopiero w sekcji wykryto sprężynkę - wyraźnie było mówione, że właściciele nie wiedzieli na co umarła, do czasu jak nie wyjęli. Więc nie wiem, czy to może być niepowiązane, czy taką sekcję wet powinien przekazać policji, a nie przekazuje itd. Ogólnie to trucie to dla mnie jest tragedia, psia , ludzka i zapewne innych zwierząt, bo nie wiemy tego ile kotów i gołębi umiera w męczarniach jak się trucicielowi noga podwinie i mu to zeżre inny stwór niż pies... Teraz jeszcze trąbią o najnowszym sposobie - płynu. Ktoś sugerował że gotują jakieś aromatyczne mięcho, kiełbasę itd, a następnie z wodą rozpuszczają i wylewają na chodniki, na drzewa itd. Psy to liżą i kaplica. Już nie wystarczy uważać żeby pies nie zjadł.. Teraz nawet jak powącha to może być po nim,...
-
A dzięka :) Powiem szczerze że jak się piecze to aż ślinka cieknie, potem fajne wychodzą suche krokieciki, spróbowałam nawet i moje pierwsze wrażenie ...brakuje soli ;)Ale Wald je wielbi, musiałam upiec bo teraz tak sztuczkujemy dla zabicia czasu że smaczki idą jak woda :D
-
Heheh , bez przesady, juz upiekłam i mi wyszły nawet, z tym że Wald nie ma jak zrobic próby smaku bo wyszedł z tż na wędrówkę... Nawet ciotce Amidze już osobiście podziękowałam przekazując jej też wieści ze świata takie i owakie - a te nie były dobre, bo omówiłyśmy kolejny (wczorajszy) przypadek zatrutego krakowskiego psiaka... :( Krakowianki, uważajcie, z tego się robi paranoja już, umiera pies za psem...
-
Dasz przepis na żelki? Może wykorzystam to moje l4 na pożytek :D Dziś upiekłam ciasteczka serowe dla warchlinki ;)
-
To ja się przywitam, bo ciągle nie mogę wyłapać głównego wątku i się odezwać w jakimś temacie :D Co do piłek, ostatnio we Fresh Markecie kupiłam dwie piłki za całe 1,99zł :D Fajne, Wald bardzo lubi, natomiast Frank od razu ją rozszarpał...
-
Wreszcie się dorobiłaś jakiejś lepszej liny :P Nie macie zimy? U nas w cholerę śniegu ;)
-
Ahahaha z obgadywaniem mnie przy mnie to już sie tyle razy spotkałam, o tym że ktoś mi opowiada " a wiesz jest taka laska co ma pointera...." ,na wystawie też mi się zdarzyło kilka hitów - np moja hodowczyni biega z psem, a ja stoję pod ringiem i słyszę zza pleców jak ktoś jeździ po niej i psach i opowiada brednie myląc np sukę z psem. I jeszcze lepiej, na ostatniej wystawie na której byłam wpuściłam Waldka na ring z handlerką i obserwuję, a jeden wpływowy pan do mnie coś tam stęka więc pytam czym się tak frustruje, na to słyszę odpowiedż że pies jest krzywy, jakiś koślawy, przydki i nie powinien wogóle być dopuszczony na wystawę, ale że baba dała go handlerce to przez to oszustwo wygra. Co lepiej wygrał faktycznie , bo... był jedyny w rasie. Multum osób znam, obserwuję je a one nawet nie wiedzą że to ja, bo zawsze miałam kundelka i nikt mnie po nim nie rozpoznawał, w dodatku oo ostatnich lat się mocno zmieniłam, więc nawet patrząc na fb cięzko mnie rozgryźć ;) Kochany ten piesek :( To chyba młodziak? Wejdę na jego wątek później, może jakoś bym mogła pomóc...
-
aaa dobrze, nie upiekłam jeszcze :P Już wczoraj starłam ser i dziś zwarta i gotowa miałam przystępować i ...okazało się że nie mam mąki :] Ogólnie z tym nieudawaniem pisałam o ciasteczkach psich, bo kilka razy próbowałam je piec, ale wtedy może to i wina piekarnika, bo piekłam w prodiżu (tak się pisze?), za każdym razem pachniały tak pięknie,ale jak już wyjmowałam to albo żelowate albo spalenizna. Dlatego zawsze mnie zachwycały ciasteczka Amigowe - suche, pachnące , nosiłam je w kieszeniach długo i zawsze były świeże, a Wald uwielbia. Ludzkie natomiast mi jakoś lepiej idą, coś tam mi się przytrafiło upiec, teraz jak się przeprowadziliśmy to obiecałam sobie że się rozkręcę w ciastach , ale nie mam kiedy :( Za to uwielbiam piec muffinki <3 Co sobie wymyślę to tam wrzucam, chwilka pieczenia a zawsze są przepyszne i jeszcze dobrze wyglądają jak się w fajną foremeczkę wsadzi :):)
-
O proszę. Z nr telefonu też były akcje , ale to chyba norma jak ktoś siedzi w adopcjach i udostępnia nr do ogłoszeń. " a proszę państwa, bo tu lezy pies przy ulicy, przyjedźcie zabierzecie" , " chcę oddać wam psa, bo sika w domu, proszę mu znaleźć właściciela" itd Był nawet okres że dzwonili do mnie ludzie przekonani że dzwonią do...schroniska. Nie wiem skąd to się wzięło ale gdzieś ktoś musiał coś pomylić, bo tego było sporo... Do tej pory pamiętam jak usiłowałam wtłuc do głowy jednej starszej pani że nie jestem schroniskiem i nie przyjadę do niej po kołdry dla psów które chciała oddać, a za wszelką cenę chciała mnie, bo jak powiedziałam że podjedzie pan ze schroniska to odmówiła że ona mężczyzny do domu nie wpuści, a mnie już "zna" to jej lepiej...Odkąd nie działam w adopcjach to już szanuję swój numer i prywatność. Teraz moja złota zasada brzmi że nie odbieram nr których nie znam, i dobrze na tym wychodzę bo ile razy się podkuszę to okazuje się że dzwoni do mnie jakiś ankieter i usiłuje wtrynić mi jakis produkt czy kolejną najkorzystniejszą dla mnie ofertę... A co do fb to bardzo mi się podoba kiedy kogoś poznam w realu, a potem wyślę zaproszenie i słyszę " a wiesz, zaprosiła mnei jakaś dziewczyna co też ma pointera..." :D Często np ludzie "nie znają" mnie , a ja znam ich i to jest dopiero zabawa - wmawiaj komuś że jesteś jego znajomym ;)
-
Ale zaraz zaraz, ten szlaban na ciasteczka ma dotyczyć nas czy psów? Bo jak nas to protestuję,ale psy myślę że marchewki chętnie zjedzą - nie wiem jak wasze ale mój uwielbia. A co do ciastek jeszcze to można za mnie trzymać kciuki bo wczoraj dostałam przepis na serowe od cioci Amigi i przymierzam się do pieczenia, z tym że mi zawsze wychodzi jakaś breja...No cóż, może tym razem...
-
Do diabła musze popracować nad moją krotkością i treściwością, bo mi ciągle nie wychodzi.... Wiesz, pewnie by nic nie wadziło gdyby nie fakt że ludzie wchodzą na smyczach a w lesie puszczają. To kiedy będziecie znowu?
-
Wrócę, bo jak zwykle z opóźnieniem... Dokładnie, nie mamy kontroli i przekonałam się wiele razy że prawo pozwala kraść. Sama miałam zakładane fikcyjne konta, zaczęło się niewinnie, ktoś sobie zabrał zdjęcia, założył profil, potem zrobiło się powazniej - ktoś zaczął zdobywać o mnie wszelkie informacje, nagle okazało się że moje osoby (tzn "JA") są 2 lub 3 w necie, dzwonili do mnie znajomi czemu pozbywam się psa i kotów, bo okazało się że ktoś wystawił je do adopcji wraz z moimi danymi (które musiał gdzieś zdobyć), walczyłam z tym, pisałam do modów stron, ktoś zakładał nowe konta i od nowa się pojawiała nowa Majkowska, z nową historią, wyzywała ludzi, dodawała moje zdjęcia i pisała o moim życiu brednie itd. Z takim czymś walczyłam przez kilka lat, minęło jak zaczęło wchodzić na drogę prawną, ale powiem szczerze, nie warto sobie psuć nerwów, można napisać raz że proszę usunąć zdjęcia, ale jak ktoś się dobrze nadal bawi to policja i sprawa sądowa. Zbyt wiele to kosztuje, jak zastanawiasz się czy to wybryk dzieciaka, który jest tobą zafascynowany czy też może ktoś obserwuje cię jak idziesz do spozywczaka itd. Spotkałam się z historiami że laska siedząc w domu nagle dostaje smsa typu " masz na sobie dzisiaj białą bluzkę, ładna" i okazuje się że jest przez wiele lat obserwowana nic o tym nie wiedząc. Teraz to wszystko jest tak rozwinięte że nie warto się narażać, bo może okazać się tak że ktoś przez wiele lat siedzi przytajony i nas obserwuje, wie o nas wszystko, a informacje sprzedaje dalej. Nie dziwię się że ludzie wpadają w paranoję i np zaklejają sobie kamerki taśmą itd, fb to ogromna baza informacji w którą ludzie chętnie wpisują wszystko, oznaczają miejsca, a nawet podają co jedli na obiad. Nam wydaje się to bzdurą, dla kogoś to jest informacja godna wykorzystania. Zawsze obiecywałam sobie że nie będę mieć fb, a jednak mam... I też już wiele razy musiałam się awanturować o moje zdjęcia, bo np na święta dodałam fotę Waldka i Kini żeby rodzinka się cieszyła i nagle okazuje się że mam udostępnienia w Turcji, Grecji i innych jakichś krajach i już zbliżam się do setki udostępnień, a w tym moje dziecko rozsyłają sobie stare chłopy pisząc że piękna dziewczynka :O A samego Waldka już mnóstwo tego było, włącznie z tym że potem z tego są robione gadżety, obrazki, wizytówki, kubki itd i nikt nigdy nie zapytał czy sobie może wizerunek mojego psa wykorzystać, bo skoro wklejam publicznie to znaczy że można brać. Malo tego na fb też się bardzo polityka zmieniła, mniej chroni, bardziej trzeba uważać. A co do FB możesz mi podać na pw jakiś linek do siebie, to odezwę się, chętnie pogadam, bo zawsze mi eseje u was wychodzą :P
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Jest bardzo dzielny <3 A dziś mi sprawił taaakąą radooość , że normalnie wyzdrowiałam chyba i pójdę z nim zaraz w pole w nagródkę ;) Ćwiczyliśmy sobie nasz stały zestaw tego co W-di ogarnia, czyli jakieś tam siady, warchlowania, ukłony, obroty i wszystko inne czym można choć trochę zmęczyć mózg. I na koniec coś mnie naszło, żeby raz jeszcze spróbować czegoś co nam nigdy nie wychodziło. Od razu pomyslałam o dotykaniu przedmiotów łapką (nosem trochę potrafi, ale z łapami zawsze był problem). Nigdy mi się jeszcze nie udało., bo Wald zawsze chce wszystko już teraz natychmiast i wychodzi nam masakra. Położyłam na ziemi miskę i stwierdziłam że w sumie mam czas i poczekam aż załapie. Nie czekałam długo. Własciwie raz pokazałam, trochę pomachał łapami masakrując przy tym miskę, a potem...eureka! I umie. Na moją komendę "pac!" , dotyka łapką przedmiotu. Jak zobaczyłam to nie wierzyłam, ale powtórzył ze sto razy i uwierzyłam. Jestem nim zachwycona. To chyba nagroda dla mnie że pozwoliłam mu ze mną chorować ;) Jeszcze bardzo bym chciała przerobić z nim "sprzątanie", ale za to się za diabła nie umiem wziąć. Przeczytałam kilka instrukcji jak do tego podejść i zawsze na czymś padamy. No cóż, mam wolne do końca tygodnia to będę wałkować. Jakby kto miał jeszcze w zanadrzu jakieś fajne zabawy wyciszające i mózgouruchamiające to piszcie. Naczytałam się wprawdzie w necie trochę, ale zawsze lepiej jak się ma instruktora pod ręką, bo pięknie wszystko wygląda w opisie, gorzej z wykonaniem ;) Mimo wszystko uważam dziś że Wald jest genialny ;)