-
Posts
4292 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Majkowska
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Te różnice wagowe między psami są czasem niewiarygodne - dla porównania jeszcze Frank ma jakieś 16kg chyba czyli niewiele mniej niż Wald, znam pointery które ważą i po 30 i wzwyż więc Waldka stawiam w średniej kategorii. A jak już słyszę że seter czy wyżeł ma 60kg to nie dowierzam :D -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Podałam wagę zaokrągloną,za dużą bo on był upasiony. Ale przez większość życia oscylował w granicach 18kg,był niewielki ale krępy. Gdzieś były foty jego obok bullki,sznaucerki i nawet pointerów. Czy ja wiem czy duży pies tak odstrasza? Wald niby jest spory a i tak niszczą mi go wyciągające sie do nas ludzkie łapki... Przy tej wizycie co ja byłam wetka nie odważyła się rozwierać mu. Siłą paszczy,a on tak zacisnął że nie było szans. Teraz jak był to nie wiem na jakiej podstawie to stwierdzenie. Miał mieć też usg ale jeszcze rezultatu nie znam. W każdym razie ponoć się czuje lepiej po antybiotykach jakie dostał. -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
35kg?! Myślałam że on jest tylko trochę masywniejszy od Waldka! Wald ma 22-25 kg. Podnoszę go spokojnie, mało tego nie wyrywa się wcale bo...lubi być noszony. To ulubiona rozrywka mojego szalonego TŻ. Myślicie że mam szanse? Hahah wiele lat temu było coś w mpk że pies albo opłacony biletem albo na rękach. Pamiętam że wtedy z koleżanką nie chciałysmy płacić i wiozłyśmy tak całą drogę na rękach Amorka, a on tez ok 20 kg był, makabra :D -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
No własnie nie ma nochala do tego, bo zawsze mu wszystko spada :D On ogólnie jest ciamajda, ale przyznam mu że wyrabia się powoli. Wiecie co, nuda chyba źle na mnie działa... Powiększam moją listę zakupów dla pieska o coraz to kolejniejsze rzeczy. Już mam na niej legowisko - choć stare dalej leży na sznurach w łazience to nic z jego reanimacji, tak mi go szkoda wywalić, to był prezent od Patryczka a mój tz go tak zbeszcześcił , z takim fetorem to nawet do schronu się nie nadaje... Widziałam fajne ostatnio za 70 zł i takie jak wymagam - żeby się dało je wpakować do klatki. wreszcie jakiś wygodny kaganiec - chce spróbować dla charta coursingowy, może uda mi się poprosić żeby mi jedna pani przyniosła na przymiarkę Obróżkę - chcę czegoś ekstra, ładną, grubą, niezniszczalną. Ta w kratke już jest przechodzona do obrzydzenia. Myślę o ...plastiku. Nawet by tego dwie było bo jedną bym chętnie kupiła w pole jakąś jaskrawą, bo pranie ciągle tych polowych obróżek mnie wykańcza, jeden przelot po gnoju i nie nadają się do niczego... kolczatkę - w razie wu potrzebuję, chociażby jakby mi ktoś z nim wychodził, a ta nasza już zaczyna pasować bardziej na jamnika niż karczycho warchliny nowe wygodne sleedy - jakieś grubo ale miękko potbite żeby piesio się nie obcierał, szerokie. aport z futerka - moja hodowczyni ma i Wald zawsze ma problem z wyjściem od niej bez tego aporciku, a zawsze pierwsze co robi to wykonuje dziki skok w jego stronę i zachęca do szarpania... chciałam też kupić materiałową klatkę na jakieś wyjazdy żeby mieć pod ręką ułatwienie, widziałam tanią w decathlonie, wszystko co oglądałam było w granicach 3 stów , a tak jakoś 150. nie wspominam o żarciu które muszę kupić na cały miesiąc i wyłuskaniu kasy na badania (echo, morfo, odrobaczanie i jak zostanie to implancik). Czuję się...biednie. Bardzo biednie... edit : aaa zapomniałam jeszcze że ciagle zbieram na nową meblościankę, płytki do kuchni , okap i remont łazienki... A! i jeszcze chciałam sobie kupić nowy aparat....! -
a jeszcze muszę odesłać wcześniejszego baskervila :) a skąd jesteś? Valiet - te kagańce po przeróbce są nie do porównania! o ile lepiej psu...
-
Hehe jak czytałaś chyba wyżej - u mnie inspiracją do pointera był karłowaty jamnik i shihtzu :D Wiecie, tak sobie czasem stwierdzam... najlepsze to są jednak kundle ;)
-
Mnie też ta Dolina spasowała, widzę że w necie ogólnie sobie ludzie chwalą. Wald jeszcze bardzo chetnie jest Sams Field z puszek. Żabcia jest urocza, jest taka kochana jak się na nią patrzy, dobroduszna <3 Wstyd się przyznać ale jak patrzę na nią to od razu mi się pojawia mój zapęd fryzjerski, może i dobrze że mój pies nie ma ani jednego dłuższego kłaka bo byłby moim szczurem doświadczalnym, jeszcze mi się nie przytrafiło żeby długowłosy pies spędził ze mną chwilę i nie został choć uczesany palcami :P Uwielbiam włosy, z którymi można coś zrobić a jak patrzę na Żabcię to od razu mi się pojawia zastanowienie jakby ona wyglądała jakby ją strymować na łyso - próbowałaś kiedyś? :D I proszę wyjaśnijcie mi o co chodzi z komunikatem żeby podać swoją nazwę uzytkownika i hasło? Wyświetla mi się to tylko na kilku wątkach... podejrzane.
-
A jeszcze wrócę - czemu zabawa w szukanie karmy to nienajlepszy pomysł? Z reguły psy lubią wyzwania , czy żeby się do karmy trzeba było dostać, pokombinować jak ją zjeść. Fakt, dodatki mogą ten efekt powodować, po co jeść to co się ma jak się dostanie lepsze. A smaczki mu dajesz gdzies pomiędzy, w formie nagrody? O taaak, konkurencja zawsze dobra, Wald nigdy nie był chętny do jedzenia surowego mięsa a zaczął wchłaniać surowe jak zauważył że jest na to chętny kot pod balkonem :D Natomiast jak mieszkał z Amorem to sytuacja była odwrotna - Am walczył o miskę, spojrzał a młody juz odchodził, młody głodował a Am się niezdrowo napychał za szybko wchłaniając podwójną porcję...
-
U "mnie" na wiosce też była taka akcja. Właściwie czuję się współwinna, bo jak wprowadziliśmy się z Amorem to miałam nasr... we łbie i chciałam szerzyć oświecenie, tłukłam więc o sterylkach, o dobrych karmach, szkoleniach, dbaniu o sierść, wszędzie się wetknęłam, dzwoniłam do domów z psami na łańcuchach, wyprowadzałam je itd. Wśród dzieciaków stałam się szybko guru - bo byłam z miasta i miałam miejskiego psa który miał drogą karmę i tysiąc obroży, potrafił siadać i dawać łapkę, a jak go puściłam ze smyczy to nie zwiewał. Zaraz na mój kształt dziewczynki pokupowały pieskom smaczki i obroże , szelki, smyczki , odpinały swoje psy łańcuchowe żeby z nimi nawiązać kontakt i spacerować. Nagle w mojej okolicy zrobiło się pełno dzieciarni z bydlakami, aż strach było przejść. Może taka ślepa moda ale własciwie dobra, jedna nie chce być gorsza od drugiej, więc wyczesze psa , nakarmi i zmieni mu żywot. Pamiętam nawet jak dziecko sąsiadów podpatrzyło mnie jak fryzuję mojego kota i zaraz poleciało po swojego zdredzonego pieska, postawiło go na stoliczku i grzebyczkami dla lalek zaczęło pielęgnować... Ale akcje też były niebezpieczne, sama byłam świadkiem jak dziewczynce lat ok 7 wypadł z rąk...dog argentyński i poszedł na innego pieska... A tak jak piszesz o tych glanach i psie to przypomina mi się jedno z moich schroniskowych zdjęć - jak między moimi glanami stoi wpatrzona we mnie maleńka sunia, a jej czubek pyszczka sięga idealnie do czubka mojego buta, nie wyżej :D Kochana była. Takie małe pieski rozmiękczają okrutnie, a ta jeszcze była stara i bezdomna...
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Zdrówka mi życzcie jak najbardziej, bo jest kiepsko - od dwóch dni mam totalnie zatkane ucho, kaszlę nadal i już mam dość. A przecież trzeba zająć się własnym dzieckiem , które mnie potrzebuje. Mam kilka fotek, nic wielkiego, ale widzę że na necie szaleje plaga takich fot z cyklu "samokontrola" to i ja się dołączę. No dobra, jestem z niego dumna że da sobie połozyć i nie zrzuca, ale przyznam że nie wygląda to na fotach jakoś zachwycajaco ;) -
10 kg tożto malutko jest... Choć nie powiem , kiedyś myślałam czy nie sprawić sobie jakiegoś drugiego maleńtasa w tych granicach - takiego pod paszkę i dla Kini żeby miała co prowadzić na smyczy ;)
-
Jakim małym swetrem? Bo ja jak siedziałam to miałam pod opieką 3 maluchy, tak się przytrafiło że własnie ze swetrami przyjechałam. Odnoszę nawet wrażenie że fociłaś jednego jak mi siedział na kolanach. I tak, mówiłam. Tylko już nie wiem co, chyba to było odnośnie tych spodni co mi spadały z tyłka :D
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Amor tak robił -agutka, rozmawiałyśmy o tym nawet podczas spaceru chyba. Widział innego psa i nim ja zdązyłam zareagować już go miałam wpiętego w udo. Czasem nawet był pozór że jest spokojny,ominął psa grzecznie i nagle...chaaaps! Potrafił złapać też za byle co - na działce jak ujadał przez płot na inne psy to zawsze kończyło się to rwaniem ziemi, patyków z płotu i masakrowaniem jednego wybranego krzaka (wyrwał go prawie z ziemi), na spacerach łapał to co było najbliżej, siatkę, drzewo, ławkę czy nawet betonowy słup. Heheh ktoś mi gdzieś opowiadał niedawno na jakimś wybiegu że on bierze swojego psa na ręce jak ktoś zaczyna histeryzować i porywa jorusia żeby go bydle nie pogryzło, zachowuje się jak lustrzane odbicie, z tym że piesek był duży , ale chłop to miał siłę... Ostatnio gość od bordera też mówił że przeniósł go na wycieczce przez szlak turystyczny w...plecaku :D -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Tylko jak duży pies zmiecie taki plankton to jest od razu brany w szpony i dostaje łatkę brata mordu. To jest największy problem. Ja tez zawsze się stresowałam tym co mój pies robi, gdzie biega, jaką mam nad nim kontrolę itd. Teraz mam w nosie, cóż to za polityka jak ja z moim wałkuję chodzenie przy nodze, kontakt, posłuszeństwo a dobiega mi jakaś mietła i wyprowadza psa z równowagi, a co gorsze nawet nie ma jego właściciela żeby zainterweniował... Każdy pies ma swoją granicę, nie można też swojego psa karcić za grzechy świata. Wald owszem, na moje nieszczęscie dorósł i ma swoje głupie odchyły, ale nadal jest dobrym psem, które ma jakieś podstawy i ma też prawa. edit : a, i mam jeszcze jeden wazny aspekt - poruszam się często z dzieckiem. W moim harmonogramie nie ma miejsca na rozdzielanie piesków... Aaa i tak sobie myslę katasza, że muszę nawiedzić waszą galerię, bo mi tu o swoich psach piszesz, a ja nic o nich nie wiem :P -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Wald też nie będzie chodził, a raczej nie będzie chodził z tego powodu że ktoś puszcza swojego pieseczka i nie chce żeby zginął w paszczy bydlaka. W innych wypadkach jak najbardziej chodzi - jestem chyba jednym z nielicznych psiarzy którzy tak często kagańcują puszczanego psa pomimo że wszystkie psy chodzą bez, ale dla mnie przepis to przepis,zdaję sobie sprawę że jest wiele nieprzewidywalnych sytuacji i wypada żeby wtedy pies miał kagan... Z Amorem był okres jak nosił kaganiec, dla bezpieczeństwa, bo stwierdzilismy że chcemy być fair wobec świata. Natomiast świat był wtedy nie fair wobec nas - 3 pogryzienia pod rząd przez ten okres, pół roku na antybiotykach, jadzące się rany, pękajace szwy, cierpiący pies. Najpierw rzucił się na niego owczarek - babeczka karmiła sobie na mostku kaczki, położyła smycz na barierce,pies nas wypatrzył i rzucił się, nie był w żaden sposób przywiązany, to ja łapałam jego smycz bo babka bała się podejść. Zdarł Amowi kaganiec, a następnie poszarpał go tak że oderwał mu dolną wargę od górnej (w kąciku). Drugi raz babce wypadła flexi z rąk - na zakręcie wypadł spomiędzy zakonnic bokser i Am wtedy już nie miał szans. Pogryzł go całego, ugryzł go tak w tyłek że przez miesiąc Am nie mógł się normalnie załatwić bo rana się rozchodziła. Pogryzła go też amstaffka jak szedł z moim tatą juz schorowany i stary, chłopak (2 metry kulturysty!) wypuścił smycz z rąk, ot mu wypadła, suka wtedy mu wyszarpała w boku dziurę tak że weci nie wiedzieli jak to mięcho zaszyć... A dodam że w tamtym okresie nie pchałam się zbytnio między psy bo Am nie był tolerancyjny, to zwykłe uliczne przypadki, gdzie nagle z nikąd leci rott i rozszarpuje ci psa.. Z jorasami to prawda, jest tu na osiedlu pan z jorem którego puszcza sobie i ten piesek atakuje pieski jak leci, ale tylko te większe, bo się ich boi. Kilka razy pisałam nawet o jego atakach, ale Wald przepuścił pierwsze razy, a potem huknął ino roz, pan teraz się boi, jest oburzony że mu może takie bydle pieska rozszarpać, przecież to niebezpieczne. Natomiast dla równowagi napiszę że mam znajomego, w tej chwili chodzi z 5 psami, 4 to yorasy i ... miło aż z nim się spotkać. Jego 2 psy są bez smyczy, mało tego ma kundla znajdę, samca który lubi wdać się w bójkę. Nigdy nie było problemu z tamtym psem i Waldkiem mimo że się mierzą, ale jedno słowo i psy są przy włascicielach. W dodatku pan jest dla mnie bardzo fair bo zawsze jego pies ma opaskę na pysku, nawet jak przyjdzie do nas podczas pogaduszki to jakoś mi jest pewniej że mamy obydwoje psy zabezpieczone. Wkurza mnie jak cholera cała akcja z małymi pieskami. Juz nie mówię o wchodzeniu do sklepów czy autobusy bez kagańca, bo malutki... Powiem szczerze że zaczęłam włazić do sklepów z Waldkiem. Ostatnio się wpieniłam bo co to za podział na psa i pieska... Pies to pies, tak samo sika , tak samo szczeka, nie ma że ten mały i może. Teraz celowo włażę jak widzę psa i ...wypraszają mnie! Ostatnio 3 razy wlazłam - raz do warzywniaka. Zapytałam wcześniej i pani na mnie pokręciła nosem. Przytoczyłam jej więc że przecież codziennie do jej sklepu wchodzi babka z weścikiem i zawsze ich widzę że tam stoją jak jadę do pracy... No ale to jest inna sytuacja bo tamten mały... Kiedyś idę koło sklepu z jajami a tam pani z jamnikiem jak beka... Weszłam, a co mi zaszkodzi kupić jajka jak mogę to zrobić z psem przy boku. Baba mnie wyprosiła, że no jak to , przecież to żywność, nie wolno bo sanepid, bo to bo tamto.Pytam więc o jamnika i co słyszę....że ona nie widziała go! A to dziwne, bo dopiero co ciamkała do niego i z nim rozmawiała... Jeszcze ostatnio znajomi wyciągnęli mnie na spacer a po drodze musiałam wpaść do banku. Ja weszłam , oni zostali moment z Warchliną. Wchodzi starszy pan i usadawia się z jakimś zdredzonym sznaucerkiem w kolejce... Pies staruszek, na dredach koło tyłka wiszą mu kawałki kupy, pokasłuje, nawet chyba rzygnął, widziałam minę kasjerki ale nikt nic pomimo że zakaz wisi na drzwiach. Wylazłam, odebrałam od kumpla smycz i wchodzę. I coooo? Jestem wyproszona. Bo przecież jest zakaz. Gram wtedy zawsze głupka i mówię " ojej to ja myslałam że jak pan z pieskiem mógł to ja też mogę z moim, on jest miły!". Nie wyprosili mnie i tak. Kolejny przykład - czasem biorąc Franka zalatuję ciotce do monopolowego po papierosy. Wchodzę, pytam czy można z bulwą, a proszę, można. Idę z Warchliną - jest absolutny zakaz wprowadzania psów, choćby były jak ziarenko piasku... Wiecie co... zauważam że robię się ostatnio strasznie chamska i prymitywna, ale chyba inaczej się nie da, inaczej nie przeżyjesz w tym podłym świecie... Tylko... broń mam nijaką, bo co to za piesek co nie rozszarpuje wszystkiego wkoło... -
Powiedz to firmie, która daje darmówkę z napisem "nie do sprzedaży" a potem znajduje ją na sprzedaż chociażby za sprawą jakiejś dobrej duszy która bawi się w tajnego agenta ;) A że jest to wiem. Swoją drogą zastanawiam się tym tropem - jeśli ktoś mi coś daje, to to chyba moje, a jeśli to moje to co komu właściwie do tego co ja z tym robię....
-
A nie używacie do filmików konwertera? Już dokładnie wam nie powiem, ale za mojej kariery kiedy jeszcze umiałam dodawać filmiki to każdy przepuszczałam przez video converter - wtedy się tak skracał że tylko bzyyt paseczek przeszedł i już był wgrany ;)
-
A jakby mu zmienić porę jedzenia np na wieczór? Nie wiem jak jest wtedy z psa trawieniem, czy przed snem powinien dostawać miskę - niech się jakiś spec wypowie najlepiej - ale u nas to zadziałało. Wpychanie w psa żarcia kiedy ma iśc biegać to nie jest dobry pomysł. Wald własnie zawsze lubiał po bieganiu, nie wspominając o tym że nigdy 2h przed i po nie dawałam, ale tak właśnie pobiegać, odpocząc, a potem wstać wygłodniałym i wszystko spałaszować. U nas cięższa (wysokokaloryczna) karma wcale nie dała rezultatów prócz sraczek. Pies ją jadł, wypełniał się ale tylko z pozoru, bo jedno bieganie i znów żebra na wierzch. Pointery tak mają ale to straszne jak wszyscy na ulicy pytają skąd piesek odebrany że w takim stanie :D Teraz Wald je zupełne dziadostwo, bo Royal, ale zjada tego tyle że nabrał fajnej masy. W dodatku nie mam już tak że coś zostaje - sypię na wieczór, rano jest czysta miska. A ile on dostaje karmy gramowo, ile porcji i o jakich godzinach? Może tu coś pokombinuj. Jakiś olej do tego. Może nawet być z wodą jak lubi, choć są typy co z wodą nie zjedzą za żadne skarby ;)
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Oj mają, tylko niestety potem cierpi na tym nie ten co potrzeba. Na dobrą sprawę to wg niektórych to ja powinnam psu założyć kaganiec żeby nie skrzywdził takiego podlatującego pieska. Wczoraj przy zabawie z warchliną odkryłam że po tym starciu ma wygryzioną szramę pod gardłem... Kurcze, 13 lat mieszkałam w bloku z ostrym Amorem i nie było takich scen żeby coś do mnie leciało a żebym ja nawiewała przed tym. Wszyscy wiedzieli że jak doleci to już nie wróci, więc nie puszczali, z sąsiadami żeśmy się szanowali i każdy uważał na każdego tak żeby wszyscy mogli zyć bezkolizyjnie, każdy rozumiał że to tylko psy i musimy nad nimi panować. Owszem, zdarzyło się nam kilka razy że psy się spotkały, raz w klatce uciekł sąsiadce spod drzwi pies jak mu myła łapy i się rzucił, raz to Am wyskoczył nam mieszkania i zleciał piętro niżej do wyżła, ale to pojedyncze wypadki gdzie każdy każdego przeprosił, książeczki się pokazało, skrucha i do domu. Jeden sąsiad był kretynem i swoją agresywną jamnikowatą sukę puszczał i wsadzał łeb do auta odkurzając a ona kilka razy się z Amem chwyciła,ale to było już poza konkurencją, rozmówiłam się z nimi bardzo ostro po tym jak mi suka złapała go za gardło podczas ataku padaczki. Z resztą, w każdym starciu to Am był prowokatorem i punktem zapalnym i brałam to pod uwagę że jak mój się rzuca jak wariat to na psy źle patrzeć nie mogę. A Wald... przyszedł tu ze szczenięcym umysłem, a max jego możliwości to postawienie sierści i odejście z zadartym ogonem. Tyle razy dostał od westa pod swoimi drzwiami zębami że aż ciężko żeby to jak oferma ciągle przyjmował. Mało tego, Wald jest albo na smyczy albo w kagańcu. Warchlina oszalał dla tych ciasteczek <3 Już mamy resztkę, teraz chyba będę próbowała z wątrobiaczkami. Wald bardzo chętnie na nich ćwiczy, przez moje L4 nauczyłam go już "pac" i "proś". Nie wierzę...<3 Nigdy nam się to nie udawało, a teraz podłapał i mam już podstawę do szlifowania. Ciocia też już zamówiła porcyjkę dla Frankowskiego. A z nim dalej nie najlepiej... Jest znów chory. Od kilku dobrych dni nie je nic. To znaczy zjada i zwraca za chwilkę. Marchwianka z kleikiem ryżowym utrzymała się tylko chwilę jako jedyna, reszta od razu wraca. Ostatnio jak szłam z Warchliną to cała alejka była zarzygana pianą, wręcz biała, Wald od razu rozpoznał że to Frank i wnet by pędził do niego w odwiedziny. Frank wychudł jak diabli, sterczą mu żebra, nie śpi w nocy, przydusza się :( Dziś ma mieć usg bo jest przypuszczenie że połknął coś. W dodatku podczas wczorajszej wizyty wetka wykryła u niego gigantyczny przerost prostaty. Połączyłam to w całość z sikaniem i zgadza się. Mam nadzieję że ciocia zdecyduje się wreszcie na kastrację, przyczyni się dla rasy tym... Choć już się nic nie odzywam, bo najpierw mnie prosi o pomoc,żebyśmy go wykastrowały u mojego weta, a potem stwierdza że to wbrew naturze i pies musi mieć suki i kryć. Ja sama muszę iść do weta z własnym kundlem, a póki co wszystko się wali... -
A ze stron firmy jest? Nie orientuję się szczerze mówiąc, ale by było nieprzyjemnie jakby mnie jakaś firma ciepła tylko za to że sprzedałam niepotrzebny mi długopis z logo obojętnym dla mnie na potrzebujące psy. Wiem że z próbkami kosmetyków tak jest, że nie wolno sprzedawać, bo to forma promocji firmy, no ale czym to się właściwie różni od innych gadżetów...
-
Pies od tego czasu był u dwóch wetów. Obydwoje stwierdzili przerost podniebienia i właśnie to o czym piszesz. Pies nie dał sobie wcale zajrzeć do pyska, zacisnął szczęki i amen, więc to też dla mnie takie "na oko"... Byliśmy u wetki którą polecili mi buldożkaże, w Krk, ale jeśli jest ktoś godny polecenia to poproszę dane na pw :) Nie ma żadnych wskazań operacyjnych, jedyne co ma się oszczędzać , nie szaleć (przy jednym - słownie JEDNYM - poskoku on już wymiotuje pianą i dławi się) i jeść małe porcje, bo inaczej natychmiast zwraca. Po dwóch spacerach z nim skończyło się moje zabieranie go - pies na chłodniejszym powietrzu zaraz jest przeziębiony, kończy się masakrą bo nie może ani oddychać, nie je nic, bez przerwy wymiotuje śluzem. Oszczędzałam go, chodziliśmy powoli, raczej uspakajałam, puszczony ze smyczy też nie szalał jakoś, a jednak zachorował. Mnie to przeraża, bo to przecież stan nie do funkcjonowania - ucieszy się, rzyga, podnieci się czymś zbyt i ożywi , rzyga, zje coś , zwraca natychmiast, zimne powietrze wciąga tak że mu gardło wysiada... Na spacerach spotykam inne bulwy i to normalne psy - bez względu na to czy samce czy suki. Mój pies z nimi biega, aportują piłeczkę, potrafią 2 h szaleć na psim wybiegu. Natomiast z tym wychodzi się czasem pod blok i chodnik jest biały od jego piany a on już jedzie jak kosiarka. Szkoda mi tego psiaka, bo go lubię i chętnie bym z nim spacerowała, ale się boję o jego zdrowie a nawet i życie... A tu jest jakby bez diagnozy, weci mówią to co wiem, a ciocia nie chce tego ruszać z tego co widzę.
-
Gadałam!!! Coś pitoliłam po zejściu z ringu, pamiętam. Uśmiechnęłaś się do mnie kącikiem i poszłaś... No i głaszcze mi psa bez zezwolenia. Dziwię sie że i on Cię nie pogryzł ;D
-
Żebym to ja była samotną starszą pania z pudlem jak Wy to bym pojechała, ale ja mam dziecko, rodzinę, to nie tak oderwać się łatwo i lecieć z pieskiem ;) A o tym że wstyd mi się z nim publicznie pokazywać to już nie wspominam :D