Jump to content
Dogomania

irenas

Members
  • Posts

    2605
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irenas

  1. Myślisz, że dożyję?
  2. Węgielkowo, a ten jamnior to nie został tymczasowo przywiązany? Bo smycz - łańcuszek to ma całkiem porządne, normalny chłop w coś takiego psa by nie ubierał. Wiesz, jaka jest jego historia?
  3. No właśnie, a jak wrzepicie chłopu karę za psa w wysokości 2000 zł (czy nawet 50!) to albo psa zarąbie, albo wywali z obejścia. Ja wiem, że edukacja nie jest sposobem doraźnym, ale upieram się, że jedynym skutecznym. W mojej wsi coraz więcej ludzi chodzi z psami na spacery - nawet pijaczek od Benia poszedł z nim raz na smyczy. Fakt, że tylko raz, no ale jednak coś do tej zapijaczonej głowy na moment dotarło. Najlepszy jest przykład. Jak taki wsiok zobaczy, że opieka nad psem jest "trendy" to prędzej czy później też będzie chciał wyglądać jak miastowy. To też nie zdarzy się z dnia na dzień, nie wiem ile pokoleń musi minąć, żeby to się zmieniło, niemniej w mojej wsi widzę zmiany na lepsze po 16 latach. Długo? A cóż to jest wobec wieczności? A poza tym sk...syny były, są i będą zawsze, tak że na nich nie należy liczyć. Ja rozumiem węgielkowo Twoją wściekłość, sama nie zawsze jestem w stanie oglądać tych bid, które znajdujecie, ani czytać ich historii, bo mnie krew najjaśniejsza zalewa, ale kary nie są rozwiązaniem. Strach przed czymkolwiek nie rozwiązuje problemu, tylko go zamiata pod dywan. Konfirm31 witaj w naszym gronie! Ja też miałam mieszańca kaukaza z onkiem. Nazywał się Baca i wyglądał jak 100% kaukaz, tylko charakter miał prawdziwie anielski, co podobno nie cechuje tej rasy.
  4. Super! Szczęśliwego nowego domku!
  5. Nie, nie! Kara to rodzaj agresji, a agresja budzi agresję. Podobnie jak strach. Ja jestem za edukacją i wiedzą. To na pewno wolniejsza metoda, trzeba tłumaczyć i tłumaczyć do wyrzygania, ale jeśli już w końcu coś do głowy trafi, to na ogól wiele zmienia. Ludzie często z niewiedzy zachowują się tak, a nie inaczej. Mam przykład w rodzinie: mój angielski szwagier strasznie się na mnie złościł, że ja ciągle o psach, że każdego zaczepię, spróbuję pogłaskać, czy choćby zagadam. To trwało kilka dobrych lat. Aż moja angielska siostra, a jego żona, dostała kotka. Teraz Brendan jest równie stukniętym właścicielem zwierza, jak większość z nas. I już się nie dziwi moim reakcjom. Sam urządza sceny zazdrości, że kotka się z nim nie przywitała, bo siedzi na kolanach u pańci. Sto pociech! Dlatego tych, którzy krzywdzą zwierzęta skazywałabym na opiekę nad nimi (oczywiście pod nadzorem, póki się nie przekonają, jak to jest obcować ze zwierzakiem) w ramach prac społecznych. Więzienia są i tak przepełnione, a poza tym to są wylęgarnie przestępców. Mówię Wam agresja (zamknięcie w kiciu to też agresja) budzi agresję. Amen.
  6. Grażynko, źle mnie zrozumiałaś: Szerlok i Dziunia NIE wchodzą razem do budy. To by było naprawdę wspaniałe, ale nie. W budzie sypia Szerlok, a Dziunia w tej mojej konstrukcji, która jednak przed zimnem nie za bardzo chroni. Jeśli się zdarzy zupełnym przypadkiem, że Dziunia zajmie miejsce w budzie, Szerlok nie ma wstępu, bo ona zmienia się w znanego już niektórym diabła tasmańskiego. A Szerlok takich stworów się boi. Co do ciasteczek wątróbkowych: no właśnie. Trzeba mieć maszynkę, a ja nie mam. Pocieszyłyście mnie opowieściami o odźwiernych, bo myślałam, że tylko ja jestem taka szurnięta, że trenuję wstawanie i siadanie na kanapie po kilkanaście razy na wieczór. No ale istotnie - manie psa to samo zdrowie, bo jak wiadomo ruch to życie. Czyli tak trzymać!
  7. Najgorsze w tym "czteromiesięcznym problemie", że spadł w całości na głowę pana Mariana (o którym chyba Wam już opowiadałam. To naprawdę wyjątkowy człowiek - pracuje jako "złota rączka" gdzie się da, bo ma 800 zł emerytury (a może renty). Jest krystalicznie uczciwy, uczynny, oczytany, taki bardziej filozof. Mogłabym długo wymieniać jego zalety). Pan I. zdecydowanie budzi we mnie jak najgorsze instynkty - wykorzystuje tego człowieka do granic przyzwoitości.
  8. To chyba przez tę pogodę. Strasznie trudno się do czegokolwiek zmobilizować, kiedy wokół szara wata. Mimo to wczoraj udało mi się na tyle zebrać w sobie, żeby zrobić ciasteczka maślane. Z wątróbkowych musiałam na razie zrezygnować, bo mój robot kuchenny albo się zepsuł, albo zapomniałam, jak się go uruchamia (ech, życie!), a ciasto można ugnieść rączkami. Co też uczyniłam. 10 minut na upieczenie to stanowczo za krótko, tkwiły w piekarniku 25 min. Dziunia od razu zapałała do nich miłością, Szerlok - jak to on - najpierw musiał sprawę przemyśleć, obwąchać, zastanowić się, by potem ewentualnie, z pewną taką nieśmiałością zanurzyć w ciasteczku jeden ząb. Natomiast dziś rano pożarł trzy bez sekundy wahania. Dziunia i Szerlok spędzają teraz noce na dworze: sąsiedzi pożyczyli mi budę, z której nie korzysta żaden z ich psów, ja własnoręcznie wyprodukowałam coś na kształt budy z nadstawki od pergoli, szmacianych dywaników i starej kołdry (niestety to nie jest deszczoodporne). Oba zwierze bardzo chętnie tam śpią, kiedy zbieram się na pociąg w okolicach 17-ej już przestępują z nogi na nogę przy drzwiach. Ale trzeba przyznać, że równie radośnie witają mnie rano. Ogólnie z tym spaniem u Mamy jest znacznie mniejszy problem niż myślałam (jeśli o psy chodzi), tylko się martwię co to będzie jak temperatura spadnie poniżej zera. Już była jedna taka noc, to następnego wieczora, żadne z nich nie chciało wyjść. Może zamartwiam się niepotrzebnie, bo moja "angielska" siostra obiecała przywieźć drzwiczki dla dużych psów, które wstawię w drzwi na taras. Może wreszcie przestanę robić za odźwiernego we własnym domu (tak się teraz dzieje - wystarczy, że za oknem przeleci sikorka, a już Szerlok z Dziunią odczuwają bardzo pilną potrzebę wyjścia do ogródka.
  9. Myśli sobie: Ale mi dobrze! I co jakiś czas pędzi do swojej pańci, przytula się do niej i dziękuje za teraźniejszość. I stara się nie myśleć o przeszłości. Tak przynajmniej robi Szerlok. PS Petycję podpisałam, jak również tę o doświadczeniach na zwierzętach. Też warto.
  10. Moja Kochana, zaglądam i na jedno i na drugie. Ale muszę się przyznać, że wszystkie te okropne psie historie na różnych wątkach strasznie mnie dużo nerwów kosztują. Nienawidzę poczucia bezsilności (na dt zupełnie się nie nadaje, zwłaszcza w tej chwili) a to mnie właśnie ogarnia, gdy widzę ile tego jest. Żeby przynajmniej istniała jakaś edukacja (jestem jej zwolenniczką, zamiast karania), to chociaż przyszłość może by się malowała w jaśniejszych barwach. Bo nie wszyscy ludzie są s...ynami, czasami brak im po prostu wiedzy. No i 2000 lat wmawiania, że są panami przyrody (a nie jej częścią) też swoje zrobiło. Przepraszam, ostatnio mam mało powodów do radości, a jeszcze ta pogoda... Szerlok nienawidzi małego bernardyna, Bakusa. Może dlatego, że czteromiesięczny szczeniak jest o półtora raza większy od niego. No i słusznie! Kto to słyszał, żeby dzieci były większe niż dorośli?! Bakus to klasyczny przykład ludzkiej głupoty: wszyscy pana I. ostrzegali, że to może być problem, ale on się uparł. A teraz jego żona się skarży, że sobie z psem nie radzi. Czteromiesięcznym. A co to będzie jak dorośnie? Bo trzeba przyznać, że ten egzemplarz ma charakterek.., Strach się bać.
  11. Witam, witam! Rozgość się.
  12. Marysiu, a jak się robi te maślane? Żeby można stosować płodozmian.
  13. A żebyś wiedziała, że jest najmądrzejszy. Zaobserwowałam, że on się uczy, naśladując. Wystarczy mu coś pokazać i - oczywiście jeśli go to bawi - zaraz powtórzy. Z tą smyczą to też było "małpowanie": skoro pańcia może prowadzić Kajtusia na tym sznurku, to i ja potrafię!
  14. To ja jeszcze proszę o informację, co to za ciasteczka wątróbkowe. Zważywszy na to, że Szerlok dołączył do normalnych psów i codziennie rano zjada ciasteczko przyniesione przez sąsiadkę Basię, która wypuszcza Kajtusia z rana na siusiu, a Dziunia nigdy czymś takim nie pogardzała, bardzo proszę mi powiedzieć, co to jest i gdzie można dostać. Ja też chcę, żeby moje zwierzęta tak ładnie ustawiały się do zdjęcia.
  15. No Marysiu! Jestem pod wrażeniem. Wszystkiego i potforów i kota i prawie foksa. Baaaardzo mi się wszystkie podobają. Jak rozumiem, nie tylko Ty jesteś wyjątkową osobą, ale cała Twoja Rodzina też. Inaczej takiej liczby zwierząt by u Ciebie nie było. Podziwiam i bardzo się cieszę.
  16. Hip, hip hura! Marysia się ujawniła. To Ci dopiero! Witam, witam i o zdrowie pytam! A jakbyś jeszcze pokazała swoje zwierzątko/a to by było naprawdę fajnie.
  17. Ale ja chcę! Jak najbardziej.
  18. Moje Kochane! Ubiegłyście mnie we wzajemnych zachwytach: ja jestem zachwycona Wami. I Marysią. Fajna ekipa. A co do wizyt w Chotomowie - będę szczęśliwa gościć każdą, która zechce. Mam dwie wolne podwójne kanapy, jedno podwójne łoże, zmieści się więc kilka osób. Zapłatą będzie dotrzymanie towarzystwa w nocy Szerlokowi, Dziuni i Kajtkowi, jako że ja opuszczam swoje domostwo o 17.10 i wracam o 9.00 następnego dnia.Tak się porobiło. Za to w dzień pozostaję do dyspozycji. Tak zresztą właśnie było wczoraj - przyjechała znajoma obejrzeć legendarne już jezioro Góra. Pogoda była niezwykle romantyczna - mgły i zamglenia, krajobraz jak z angielskiego malarstwa. Super! To dlatego wczoraj się nie odezwałam, po prostu nie było kiedy. Spotkanie było bardzo miłe. W bożonarodzeniowej atmosferze (tak, tak w sklepach i kawiarniach już Święta). Ale świąteczna czekolada była pyszna. Pamiętaj Nutusiu, że obiecałaś mi link do mazowieckich dogomaniaczek. Co nie znaczy, że zrywam z kieleckimi brońpanieboże! Je też zapraszam, nawet bez czerwonych czapeczek i worka prezentów. A co? Kto bogatemu zabroni? Przyjeżdżajcie!!! A teraz muszę się pochwalić, jakiego mam inteligentnego psa. Otóż Szerlok nauczył się ... prowadzić ślepego Kajtka na smyczy! Któregoś dnia podszedł po prostu do mnie i wyjął mi smycz z ręki i poszli. Co prawda to jego prowadzenie jest bardzo energiczne, mało łba Kajtusiowi nie urwie, ale on specjalnie nie protestuje. Oczywiście po kilkunastu metrach zajęcie się nudzi i biedny ślepowron zostaje z ogłupiałą miną na środku drogi, nie wiedząc, w którą stronę się obrócić. Na szczęście jestem ja i znowu wszystko wraca do nudnej normy. Zrobiłam im zdjęcie, niestety tak się śmiałam, że ręce mi się trzęsły i wyszło niezbyt ostro. Wytężcie więc wzrok: A tu porzucony Kajtuś:
  19. :laugh2_2: :jumpie: :laola: :calus: :grins: :thumbs: ABY DO WIOSNY!
  20. Grażynko, gdybym nie miała Mamy pod opieką, przyjechałabym po Ciebie i poszłybyśmy na spotkanie razem. Ale jak na razie mogłabym tylko Cię przywieźć do Warszawy, z powrotem byłby problem. Na spotkanie mogę też wpaść tylko na godzinkę. Ale proponuję za pół roku zrobić takie spotkanie... u Ciebie (ale jestem bezczelna, co?)! Będzie akurat wiosna, kwiatki, ptaszki - sama rozkosz. A jakbyś Ty nie mogła przyjąć tłumu bab gadających o psach, kotach itp., to zapraszam do mnie. Ogródek ma 696 m2, chyba się pomieścimy?
  21. Wczoraj na krótki czas zawitała do nas Susie. jej pani zostawiła ją w drodze do apteki, żeby szybciej załatwić sprawę. Szerloczek na początku był ZACHWYCONY (Dziunia znacznie mniej!), mimo, że sunia wyczyściła wszystkie talerze i talerzyki, psie i kocie. Latali po ogródku, zabawa szła na całego. Jednak po jakimś czasie (kto twierdzi, że psy nie mają poczucia upływu czasu?) moje psiątko wpadło do domu, wskoczyło na kanapę i bardzo energicznie zaczęło się do mnie przytulać, żądając pieszczot. Odebrałam to jako prośbę: "nie zamieniaj mnie na nią" i wzruszyłam się do łez. Ciągle tak samo mnie cieszy i zaskakuje, że Szerlok jest taki emocjonalny i ciepły! Takiego psa jeszcze nie miałam.
  22. A jak my się poznamy? Ktoś będzie miał różę, albo jakąś konkretną gazetę?
  23. A ja mam tu taką znajomą (nianię do dzieci właścicieli leonbergera Meli), która mi opowiadała z wielkim przejęciem, jaka jej rodzina była niedobra dla psów, kiedy ona była mała. Trzymali na łańcuchu, nigdy go nie spuszczali, nikt się nim nie przejmował. Teraz, mówiła, jest jej bardzo wstyd. Teraz ma 6 dzieci i dwa czy trzy psy, które biegają luzem, chodzą z rodziną na spacery i ogólnie mają dobrze. :klacz: A ona zajmuje się małym Stasiem i Melą, z którymi chodzi często na spacery. Bardzo fajna osoba.Wyznała mi, że ma 55 lat, a wygląda na 40!
×
×
  • Create New...