-
Posts
2605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenas
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Hej, pani Węgielkowo, coś mały ten dysk, bo zdjęcia maciupkie. -
A o Baśce Murmańskiej słyszeliście? W 1919 roku żołnierze z Murmańska przywieźli ze sobą białą niedźwiedzicę. Miała status "córki pułku", dostawała odpowiednie racje żywności i brała udział w defiladach. Dowiedziałam się tego właśnie w Twierdzy Modlin, albowiem tam własnie mieszkała i dokonała żywota swego. Jak przeczytam książeczkę, którą pan w informacji turystycznej dał mi spod lady (myślałam, że to już przeszłość!), to więcej Wam opowiem. W każdym razie na terenie ustawiono kilka białych niedźwiedzi i wytyczono trasę dla dzieci, które mają za zadanie tychże szukać. Niestety żadne dzieci ich nie szukały, a nam udało się trafić na dwa.
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Jesteście bez serca! Widać, że żadna z Was nie cierpi na chorobę lokomocyjną. Węgielkowa, lekarstwem na to jest prowadzenie samochodu, następnym razem, kiedy zwierzak będzie tak cierpiał, posadź go za kółkiem! -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Ojej, kto wziął nietoperza? Okazało się, że dla nowej Dogomanii piszę zbyt szybko i odpowiedź nie mogła zostać opublikowana. Pozwólcie, że wyrażę swoje zdumienie: ?????? -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Ojej, kto wziął nietoperza? -
Ja właśnie również z lęku przed reoperacją miałam opory wobec kołnierza, no ale mój pan i władca sam zdecydował, że żadnych lamp nie będzie udawał. To jest obiecane zdjęcie zaraz po zabiegu. No, czy nie wzruszające? Bidulek maleńki. A tutaj dzisiejsza wycieczka do Twierdzy Modlin w ramach odwracania uwagi od brakujących jajec. Szerlok, zgodnie ze swoim imieniem, poszukiwał jakichś interesujących zwłok, żeby zacząć śledzctwo, w którym mógłby wykazać swoją wyższość intelektualną nad resztą świata. Pomagał mu w tym dzielnie dr Watson, czyli Dziunia. Teren jest zupełnie niesamowity - po prostu dzika dżungla, od czasu do czasu jakieś tajemnicze budowle, podcienia i lochy (Szerlok, ku mojemu przerażeniu musiał wejść w każdą dziurę). Nie udało się nam obejść najdłuższego budynku w Europie, bo to strasznie długa droga, a było gorąco, Farinelli jednak trochę osłabiony, wróciliśmy więc do domu z mocnym postanowieniem, że przyjedziemy tu jeszcze raz i obejrzymy wszystko dokładnie.
-
Stęskniłam się za Wami przez ten czas, gdy ktoś reformował Dogomanię. A kiedy na ekranie pojawiało mi się "file not found" i to przez 3 czy 4 dni, mało ataku serca nie dostałam! Już się bałam, że komuś Dogomania przeszkadzała na tyle, że postanowił ją skasować. Szczęśliwie jest z powrotem. A ja wracam do przerwanego wątku kastracji. Farinelli nie ma się niestety dobrze - za żadne pieniądze nie chciał nosić abażura na głowie (tylko wsiadł w nim do samochodu, ale już wysiąść nie chciał). Musiałam mu zdjąć, a wczoraj na dodatek byłam cały dzień u Mamy, tak więc kastrat rozlizał sobie szew, mosznę zabarwił ostrą czerwienią (to od tego lizania), Lata po domu jak oszalały, na spacerze co dwa kroki siada i usiłuje usunąć dyskomfort. W końcu dałam mu hydroksyzynę. Dziś jest jakby ociupinkę lepiej, chociaż właśnie w tej chwili miota się po tapczanie, starając się znaleźć sobie miejsce. Nie pozwala tam się dotknąć, wczoraj o mało mnie nie ugryzł, gdy próbowałam mu zasypać ranę dematolem. Moszna dziś jest bledsza, jest więc nadzieja, że będzie dobrze. Najbardziej się boję, żeby sobie tego nie zapaprał, bo najchętniej kładzie się na gołej ziemi, w dziurach, które sam wykopał. Czy psy chorują na tężec? Nie mogę wstawić zdjęcia bo teraz z kolei Tiny pic się reformuje. To jakaś epidemia, czy co?
-
[quote name='mari23']u mnie wszystkie chłopaki kastrowane, kiedys mąż do kolegi takim oburzonym tonem mówił " wszystkie wykastrowała !", a ja na to: "siedź cicho, bo przyjdzie kolej na ciebie!"[/QUOTE] U mnie od pewnego czasu też. A co do reakcji mężczyzn na ten zabieg: pan weterynarz, który miał wykastrować Bacę (prawie kaukaza) tak się wściekł na mnie, że brutalnie potraktował biedne psisko, kładąc na stole operacyjnym i nadwerężył mu staw biodrowy, który zresztą już miał dysplazję. Kawał brutala, chama i idioty! Dlaczego nikogo nie szokuje sterylizowanie suczek, chociaż to przecież znacznie poważniejsza operacja? Żyjemy w prawdziwie męskim świece. I to nie jest komplement.
-
[IMG]http://i58.tinypic.com/2v9ok6v.jpg[/IMG] Oto ostatnie zdjęcie Szerloka w nienaruszonym stanie. Biedak jeszcze nie wie, co go czeka. Znalazł sobie nowe miejsce do parkowania - na tarasie na ławce za stołem, przeznaczonej w zasadzie dla gości. Byliśmy dziś w mieście, czyli w Legionowie, w gościach u mojej przyjaciółki. Żebyście widzieli jego zdumioną minę - chyba pierwszy raz widział tyle domów i samochodów, pierwszy raz jechał nowoczesną, cichutką windą (moja przyjaciółka mieszka w bajeranckiej "Rezydencji Poezja"),chodził po podłodze z egzotycznego drzewa. Ale zachował się jak prawdziwy światowiec. Na koniec tylko wskoczył na jaśniutką kanapę. Ale Ewa tego na szczęście nie widziała, a ja go szybko z mebla zgoniłam. Malagos, naprawdę mi imponujesz. Nie dość, że tymczasujesz całą masę zwierzaków, to jeszcze masz czas i parę, żeby być radną! To po prostu fantastyczne, że tacy ludzie chodzą po świecie! Gratulacje i życzę Ci żebyś nadal tą radną była.
-
Dziewczynki i chłopcy! Jutro wielki, straszny dzień! Ostre cięcie. Cała się boję, co to będzie. Chociaż rozum wie, że to rozsądne, serce się buntuje. A Szerlok, jakby chciał mnie przekonać, że jednak to słuszna decyzja, bo testosteron zaczyna mu zalewać mózg, napadł wczoraj na swojego nieulubionego beagle'a, potem skakał na plecy właściciela Francka (to nie wpływ angielskiego. Piesek w mianowniku nazywa się Francek), bo ten wziął yorka na ręce (smycz Szerlokowi w najmniejszym stopniu nie przeszkodziła), a na koniec zamierzał pogonić rowerzystę (czego nigdy, przenigdy dotąd nie robił). Jego po prostu roznosi energia. Dziś rano w ogródku znalazłam "przeczytany" kryminał, który pożyczyła mi moja Mama. Na szczęście nie przeżuł go dokumentnie, będę więc mogła zapoznać się z jego treścią. PS Malagos, jak się udały dożynki? Ja miałam zaproszenie na tę uroczystość do Błonia, ale moja wracająca z Lądka siostra zażyczyła sobie rodzinnego obiadu, a moja Mama już nie ma sił gotować, w związku z czym spędziłam ten czas przy garach.
-
[quote name='wegielkowa']Irka, czy Ty widziałaś kiedyś psa, który nie umie pływać???[/QUOTE] Coś kiedyś słyszałam o psie, który się utopił. A ponieważ Szerlok podchodzi do wody z pewną taką nieśmiałością, mam obawy, czy aby na pewno jest taki jak inne psy. A kolor wody to po prostu niebo, które się w niej odbija. Było bezchmurnie. A co do słuchania się to myślę, że gdyby sam się nie bał wskoczyć do jeziorka, to mogłabym sobie długo mu zabraniać...
-
[IMG]http://i60.tinypic.com/6f1hsi.jpg[/IMG] Dzisiaj pańcia znowu mnie wywiozła nad jezioro Góra. Tym razem weszliśmy na jakieś ruszające się dechy. W pierwszej chwili się przestraszyłem, ale potem dzielnie powędrowałem do samego końca. Na zdjęciu zastanawiam się, czy wsiąść do łódki, czy może lepiej wskoczyć do wody. Już się przymierzałem do tego drugiego, ale pańcia podniosła wrzask, że niby nie wiadomo, czy ja aby na pewno potrafię pływać, więc zrezygnowałem, żeby jej nie stresować.
-
[quote name='Grażyna49']Nioooo na niektórych fotkach /np na fotelu/tak dostojnie wygląda. A co nie można go tak odbierać????:razz:[/QUOTE] Można, można. Ale ja go ciągle widzę w najróżniejszych sytuacjach i tego dostojeństwa w ogóle nie dostrzegam. Co do zwariowania to całkowicie się zgadzam. Pan wet, który stwierdził, że w nim jest 95% owczarka niemieckiego przepowiedział, że takie wariactwo potrwa do trzech lat, a potem zrobi się bardziej nobliwy. No zobaczymy.
-
A propos żółwi... Żółwik ukośny wygląda tak: [IMG]http://i60.tinypic.com/sl0cox.jpg[/IMG] Żółwik, bo kwiaty podobne do głowy żółwia. Ale dlaczego ukośny?...
-
[quote name='grażyna49']ja też się podłączam...... A szerlok jest cudowny,taki jednocześnie dostojny i szalony. Drapanka dla chłopaczka i pozdrowienia dla jego pańci.[/quote] dostojny????
-
[quote name='mari23']to może i ja się przyłączę - zbieraczka kolejna ;) "doła" mam dzisiaj i jakoś słowo "pocieszyciel" przypadkiem mi się nawinęło... i znajome cioteczki tu widzę :) z radością przeczytałam wątek "od deski do deski", czy mogę zostać, choć "gość nie proszony" ?[/QUOTE] Zapraszam z całego serca! Im więcej "psich wariatów" (już chciałam napisać "wariatek", ale jest przecież Mariusz z Holandii no i Malagosowy Tomek, chwalebne wyjątki) tym lepiej.
-
[quote name='wegielkowa']Matko, z kim ja się zadaję??? Same zbieraczki !!![/QUOTE] A Ty niby nie zbieraczka?
-
Jesteś wielka! Ciekawi mnie, jak sobie dajesz radę z sąsiadami, przygarniając tak wiele zwierząt. Moje w tej chwili 5 (3 psy + 2 koty. Jak może pamiętasz Koko się wyprowadziła) wzbudzają od zdumionego podziwu (gdzieś w tle czai się jednak zawsze niepokój o moje zdrowie psychiczne) po nienawiść. Przy czym tej ostatniej robi się jakby coraz więcej. A we mnie narasta bunt. Dlaczego jestem traktowana jak obywatelka kategorii B? Bo kocham zwierzęta i staram się w miarę możliwości im pomóc? Ludziom też, jeśli taka zachodzi potrzeba. PS. Czy jamnisia jest rasowa, czy tylko w typie? Pytam bo mam znajomych, którzy tylko jamniki. Do tego szorstkowłose. Ich Juka (właśnie taki szorstkowłosy sierściuch) odeszła z tego świata rok czy dwa lata temu. Proponowałam im już różne psy z Waszych zbiorów, ale oni się zassali na tej jednej rasie. Jeśli więc trafi Ci się taki stwór, przyślij zdjęcie, a spróbuję ich namówić.
-
Hau, hau, hau! Malagos, co z futrzakiem, który nie chciał się zaprzyjaźnić z Twoimi suczkami?
-
Mam nienormalnego psa! Otóż dziś rano poszliśmy wszyscy do sklepu Tokaj, bo zwierza nie miały co jeść. 50 m dalej mieści się lecznica, w której ostatnio Szerlok był wyciskany. I cóż robi mój nieposłuszny pies? Zwiewa mi, po czym wali łapami w drzwi weterynarii, bo koniecznie chce tam wejść (jeszcze nikogo wewnątrz nie było, bo to wczesny ranek był). No powiedzcie same - czy on jest normalny? Znacie innego psa, który ucieka od swojej pańci, żeby lecieć do weta? Bo ja nie.
-
[quote name='devoner']wet mi pokazał to wcale nie jest trudne[/QUOTE] Dzięki. Też poproszę, żeby mi pokazali, zobaczymy, czy będę potrafiła. Dzisiaj odwiedziliśmy strusie, o których już Wam pisałam. Stały bardzo zaciekawione wśród najróżniejszych czubatych, łaciatych, dropiatych, puchatych itp. kurek. To są chyba młode ptaszyska. Ciekawa jestem, gdzie przezimują, bo wygląda na to, że w tym obejściu już nie ma miejsca na cokolwiek. A tak przy okazji okazało się, że drób - bez względu na jego wielkość - zupełnie Szerloka nie interesuje. I dzięki Bogu!
-
[quote name='devoner']ja mojej sama czyszczę i grzecznie stoi w tym czasie:lol:[/QUOTE] Ojoj, a trudno się było nauczyć? Wet Ci pokazał, czy sama odkryłaś, jak to robić? Bo to zawsze mniejszy stres, kiedy się nie idzie do przychodni, gdzie same zapachy potrafią przerazić biednego psiaka.
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='wegielkowa']No więc, tak.... Murzyni zasadzili palmę..... jechałam sobie,ot, tak, dla parady, i wyobraźcie sobie rzecz niemozliwą:). Między Sukowem i Kranowem na odcinku lesnym,przy samej szosie leżało to. Jest to miniaturowy owczarek niemiecki:). Młodziutki. Siadłam na trawie, zaprosiłam, szkielet podszedł, zrobiłam lasso ze smyczy do kluczy i pies był na moich rękach:). A potem śmierdzący kupa krowią, w aucie. zapytała Magdę, czy ma wolne miejsce dla pachnącego inaczej. Ucieszyła się i tak oto Pekin tańczący z kurami, jest u magdy:)[/QUOTE] Jakiś wysyp miniaturowych onków! U nas w Chotomowie błąka się klon Szerloka. Wszystkim się bardzo podoba, ale jakoś nikt go nie wziął. On sam "przypisał" się do jakichś państwa przy ul. Krótkiej, ale oni mają podobno już psa, który się z nowym nie chce zgodzić. Na szczęście jakaś młoda dziewczyna zajęła się aktywniej poszukiwaniem domu dla niego, jest więc nadzieja, że już niedługo będzie się błąkał. -
Dzisiaj Szerlok miał wyciskany gruczoły kołoodbytowe! Wyraźnie po raz pierwszy w życiu. Strasznie się ostatnio drapał i gmerał w tamtych okolicach, postanowiłam więc sprawdzić, czy to nie jest właśnie przyczyna jego dyskomfortu. I była. Najpierw zwierz okropnie piszczał i się szarpał, aż się w końcu wyrwał z moich objęć. Jednak operacja musiała sprawić mu ulgę, bo po chwili potulnie poddał się opróżnianiu lewego gruczołu, a na koniec przytulił się do "oprawcy", czyli pana Bartka. Będziemy się odrobaczać, żeby móc pójść do Psiego parku i pobawić się na psich zabawkach. A w przyszłym tygodniu pójdę umówić kastrację. Zrobię to dopiero po powrocie mojej siostry z Lądka, bo nie mogę zostawić Mamy całkiem bez opieki, a przecież będę musiała uważać na operowanego!
-
[quote name='Nutusia']Fakt - paskudnie było bardzo... Tylko dlaczego wybrałeś Szerloku taką za ciasną miejscówkę? Większe... zajęte były? ;) A może jesteś jak moja Lili - uważasz, że nawet do kociego posłanka się zmieścisz? :)[/QUOTE] Tak właśnie jest! Szerlok uważa, że zmieści się wszędzie, wskoczyć też może wszędzie, co czasem kończy się lądowaniem na stole, że zawieszenie się na samym brzegu tapczanu na plecach nie grozi upadkiem, itp. itd. Ja go nazywam moim woltyżerem, bo najczęściej wskakuje na kanapę przesadzając oparcie jak koń na wyścigach i ląduje na poduszkach (jeśli ich jeszcze nie wyniósł do ogródka) niczym księżniczka na grochu. Jest słodki do schrupania! PS Ten słodki do schrupania zaczął gonić biegaczy! Zupełnie nie wiem, skąd mu się to wzięło, ale nie podoba mi się takie zachowanie. Muszę mieć teraz oczy dookoła głowy i łapać go szybko na smycz, co nie zawsze jest łatwe, bo zwierzak ma własną koncepcję spaceru. Oby tylko rowerzyści mu nie podpadli, bo to będzie koniec miłych spacerów, przynajmniej latem.