Jump to content
Dogomania

irenas

Members
  • Posts

    2605
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irenas

  1. Myślę, że jak człowiek się na czymś zafiksuje (np na niewidzeniu suni), to samemu trudno mu cokolwiek zmienić, pomoc musi przyjść z zewnątrz.
  2. Jakieś wieści od czarnej zgrai? Może dzikuska oswoiła się choć odrobinę? Moje dzikuski poczynają sobie coraz odważniej, wczoraj zaanektowały sypialnię, mimo, że ja w niej byłam. Czytałam książkę w łóżku. Prawdopodobnie ośmielił je fakt, że ze wszech stron byłam obłożona psami, czyli nie miałam możliwości szybko się ruszyć. Łaziły po klawiaturze i routerze, na szczęście to machiny odporne na kocie łapy. Mam problemy z siecią w komputerze z winy Microsoftu i Windowsów 10, a nie kotów.
  3. Istotnie! Teraz widzę. To jest odwieczny problem ze zdjęciami całkiem czarnych zwierzaków. Moja Koko (koteczka, która ode mnie uciekła po kolejnym znalezionym psie) wychodziła na zdjęciu jak czarna plama. A że była puchata, nie wiadomo było gdzie początek, a gdzie koniec. Podobnie jest z Dziunią i będzie z fragmentem czarnej zgrai. No może oprócz Koloratki ze zrozumiałych względów. A swoją drogą to zabawne jak funkcjonuje ludzki umysł! Teraz, kiedy mi pokazałaś, gdzie szukać suni, nie potrafię zrozumieć, jak mogłam jej od razu nie zauważyć!
  4. A gdzie zwierz?
  5. No to rozumiem teraz gdzie zniknęłaś. Siedziałaś pod pierzyną, bo w domu ząb na ząb nie trafia Fryderyk mi się bardzo podoba, a Meliska i tak nie przebije Waneski moich sąsiadów. Bardzo miłych ludzi skądinąd. http://noizz.pl/zwierzeta/psy-ktore-zastapia-najlepsze-nianie-zobaczcie-te-opiekuncze-zwierzaki/xp4ksnh A powyżej inne zdjęcia w tym stylu - naprawdę słodkie!
  6. Donoszę, że Karmelek odzyskał werwę i... apetyt. Rzucił się dziś rano na żarcie jak wygłodniały wilk, a koteczki razem z nim. Przez tę jego operację i one były na diecie - rano, bo nie chciałam, żeby Karmel jadł, a potem one same ze stresu spowodowanego tęsknotą nie chciały za bardzo się pożywiać. Za to dziś poszło wszystko: dwie saszetki dla juniorów, biały serek i rosołek z kluskami (psie danie, ale, co zabawne, tak jak psy wolą kocie jedzenie, tak koty przepadają za psim. Inna rzecz, że ten rosołek jest też ludzki, bo i ja go jadam). Teraz wszyscy odsypiają obżarstwo.
  7. MALAGOS! Ratuj, błagam. Ile te koteczki mogą mieć miesięcy? Czy powinnam się niepokoić? Konfirm i Nutusia mnie zamordują tymi dywagacjami o kocim rozmnażaniu się.
  8. Mamooo! Nie stresuj mnie, Nutusiu! Ja i tak wróciłam dziś od weta, jakbym to ja sama osobiście operowała Karmelka i to przez 10 godzin jednym ciurkiem. A Ty mi tu z rujką. Malagos, ile to koteczki mogą teraz mieć? Cztery miesiące czy więcej? Pan weterynarz zalecił przywieźć je obie (dogadamy się co do ceny, jak będzie hurt) przed marcem. Twierdzi, że 5 - 6 miesięczne kotki już mogą zajść w ciążę. No to ja się teraz zastanawiam, jak ja je złapię. Czorta co prawda już niemal mi je z ręki (zwłaszcza kiedy leżę w łóżku i udaję, że śpię), ale Koloratka nadal czmycha jakby zobaczyła diabła, kiedy mnie widzi. Wracając do Karmelka - biedniutki strasznie, jak go przywiozłam tylne nogi wlókł po podłodze, nawet się przestraszyłam, czy mu czegoś nie uszkodzili, ale to była tylko resztka narkozy. Po godzinie czy dwóch sam wskoczył na tapczan i odsypia. I dobrze, bo mam go trzymać na diecie do jutra. Dziewczynki bardzo odczuły jego nieobecność - w ogóle się nie bawią, pochowały się po kątach i czekają na lepsze czasy. PS Wczoraj przeczytałam, że najmłodsza matka na świecie miała... 5 lat, kiedy urodziła dziecko. Włos mi się na głowie zjeżył. I nie chodzi tylko o to, że ta dziewczynka była w tym wieku dojrzała płciowo, ale o to, kto był pedofilem w jej otoczeniu. Podobno podejrzewali ojca, ale nic mu nie udowodnili. Ta pani ma teraz 83 lata, to wtedy jeszcze DNA nic nikomu nie mówiło. To tak na marginesie rozważań nad dojrzałością płciową moich kotek.
  9. A co, ma beagle'a w rodzinie? Słyszałam, że one są właśnie takie. Wracam do ogrzewania. Grażynko! Dostałam dziś pierwszą fakturę. Abstrahuję od faktu, że miała być za 1 miesiąc, a jest za dwa, że umowę podpisywałam na litry, a rozliczają mnie w metrach sześciennych, co całkowicie zmienia liczby: 1 m3 = 3,99 l. Czyli jak 1 l kosztuje 1,96 to 1 m3 - 6,20. Mało zawału nie dostałam, bo nikt mnie oczywiście nie uprzedził o tej zmianie, widać jeszcze klient nie nasz pan. Ale już wiem, ile to kosztuje w zimie: ok. 450 zł za miesiąc. Przy moich ok. 70 m2. Czyli mniej więcej porównywalnie z elektrycznością. Miało być taniej, obiecywali 250 zł na miesiąc, ale to chyba jak się zapłatę za cały rok podzieli na 12. Może więc niech młodzi zorientują się co to takiego ta podczerwień, czy istotnie jest tańsza od prądu i gazu, a równie dobrze grzeje? Może to nie jest taki całkiem kit?
  10. Trzymajcie dziś kciuki. Za godzinę Karmelek zostanie pozbawiony męskości. Ponieważ powinien być na czczo, postanowiłam go zamknąć w znanym Wam już wiklinowym transporterku. Po pół godzinie musiałam go jednak wypuścić, bo się... porzygał. Wszystko z nerwów. Pochowałam więc wszelkie jedzenie, ku protestom koteczek. Karmelek chodzi i skarży się żałośnie. Za moment znowu będę go musiała zapakować do transporterka. Zdaje się, że ja to wszystko znacznie bardziej przeżywam niż on . Proszę o wsparcie duchowe.
  11. Na szczęście Szerlok to pies pasterski, a nie myśliwski. Dziś na porannym spacerze koło opuszczonego na Święta domu sąsiadów urzędował zając. Kiedy się pojawiliśmy, dał nogę. Ja go zobaczyłam, Szerlok nie. Jednak go poczuł. Latał jak szalony w kółko przez dwie - trzy minuty, ale dał się odwołać. Uff! Już kiedyś kot przyniósł mi upolowanego zająca (był większy od niego!) i wcale bym nie chciała powtórzyć tych doznań.
  12. Grażynko, za całą instalację zapłaciłam ok. 13 tysięcy. Przy czym miałam już całą instalację co w domu (kaloryfery itp.) Największą i najbardziej prężną firmą jest Gaspol, ale, jak już pisałam, chyba mają za dużo klientów i mnie skutecznie do siebie zniechęcili. Amerigas, firma w znacznie mniejszym stopniu obecna na naszym rynku, oferuje różne promocje i zniżki oraz kredytowanie. Rozejrzyjcie się w internecie. Wiem, że są też inne, mniejsze firmy, ale czy działają na terenie całej Polski, to trzeba sprawdzić. Nutusiu, ja wiem, że nowoczesne piece są bardzo wydajne i potrafią "śpiewać, tańczyć, recytować". Ale wszystkie mają jedną wspólną cechę - i te nowoczesne i te starodawne - musi je załadować człowiek. A, jak słusznie zauważyła Grażynka, człowiek ma to do siebie, że się starzeje i noszenie węgla, rąbanie drewna oraz wynoszenie popiołu (z którym nie wiadomo, co zrobić, fakt!) z wiekiem staje się coraz bardziej uciążliwe. Na dodatek nie każdy potrafi poprosić o pomoc (słyszeliście o tym sześćdziesięciokilkulatku, który zamarzł we własnym domu? Nie palił w piecu, a nie chciał przyjąć niczyjej pomocy. I tacy szaleńcy są wśród nas.)
  13. My tu gadu gadu o kotach, a czy ktoś wie, czy stuletnia babuleńka ma w domu ciepło?
  14. Nutusiu, jak każda neofitka będę Cię namawiać na ogrzewanie gazowe. Czy wiesz, że ja w domu chodzę w letnim podkoszulku? Z gołymi stopami? A śpię na golasa? Ja wiem, że to duży wydatek, ale jeśli tylko macie zamiar dokonać żywota swego w obecnym domu, wydaje mi się, że warto się nawet zadłużyć (w końcu za węgiel też trzeba płacić, no nie?). W każdym razie poza dachem (bo nie kapie na głowę), to była najlepsza inwestycja w moim nowym domu. Codziennie sama sobie dziękuję, że na to wpadłam. Po prostu nie wyobrażam sobie budzić się nadal w zimnie, bo ogień w kominku/pod kuchnią dawno wygasł. Brrr! A sunię z tego filmiku mam cały czas pod powiekami. Takiego horroru to jeszcze nie widziałam, wcale się Konfirmowi nie dziwię, że nie miała odwagi obejrzeć całości. Chociaż ciąg dalszy jest raczej optymistyczny, bo sunia w końcu zaufała ludziom i ma dobrze, ale jak sobie pomyślę, przez co musiała przechodzić, żeby tak reagować na wyciągniętą rękę, to dreszcze mi po plecach przechodzą.
  15. Żebyś wiedziała! W nagrodę dziś koteczki spały z nami wszystkimi na tapczanie, a nie w transporterku, jak to robiły dotąd. Przynajmniej kiedy się obudziłam (jeszcze było ciemno) latał po mnie jakiś kot i, sądząc po wadze, nie był to Karmelek. No a kiedy się podniosłam z piernatów, obie koteczki siedziały koło mnie. Co prawda potem uciekły i nadal przede mną uciekają, ale zdecydowanie z mniejszym przekonaniem. No, a kiedy daję jeść, to Czorta już nie ucieka, tylko grzecznie czeka, aż będzie miała dostęp do żarcia. Koloratka jeszcze się nie przemogła. Będę cierpliwie czekała. Mam nadzieję, że kiedy przyjdzie czas na sterylkę, nie będę już musiała na nie polować.
  16. Widzieliście ten filmik na Onecie z suczką maltretowaną przez całe życie, którą ktoś pierwszy raz pogłaskał? Serce się kroi. Pocieszające jest to, że psy potrafią jednak dać szansę dobremu człowiekowi mimo wszystko. Oto adres filmiku: http://kobieta.onet.pl/ciekawostki/kobieta-glaska-maltretowana-suczke-pierwszy-raz-w-jej-zyciu-nagranie-poruszylo/f0eghc
  17. A moje dzikuski dostały prezent - drapak z Biedronki. W pierwszej chwili ogarnęło je przerażenie na widok tej konstrukcji, ale kiedy postawiłam ją na podłodze koło "Kajtusiowego" fotela, ogarnęło je istne szaleństwo. Nawet zapomniały, że to pora kolacji. Cały czas się bawią doczepioną do tego myszą, wskrabują na słupek, włażą w tunel. Cieszę się, bo w pierwszej chwili zrobiło mi się głupio - ja tak się staram, a tu nic! No ale to byłą tylko kwestia czasu, jak się okazało. Załączam kolaż ze zdjęć z tej zabawy. Znowu są trochę nieostre, ale to przez ruchliwość zwierzaków.
  18. Mamuniuuuu! Znowu inaczej! Cel jest niczym, ruch jest wszystkim, czy tak? Żeby chociaż uprzedzali, że coś zmieniają, ale nie - od dwóch dni "error" i "error". Już zaczęłam podejrzewać, że to ta inwigilacja... Na dodatek obrazka nie mogę dodać. Masakra! Już wiem! Musi być mały. Czyli najpierw musiałam go wyeksportować do Picasa export i dopiero wtedy dał się wstawić. To jest Narew dzisiaj. Ale tak było tylko kawałkami, bo zaraz potem zaczynała się czysta woda, a potem znowu zaotr.
  19. Co słychać u czarnej zgrai w nowym roku? Jak tam kotki, które zostały u Babuleńki?
  20. Miłościwie nam panujący wyż Krystyna, co prawda mrozi, ale zapewnia również przepiękne widoki i sprawia, że mieszkające w Sieluniu łabędzie latają nad Dyszobabą, budząc mój absolutny zachwyt. Niestety aparat fotograficzny w smartfonie jest za wolny, żeby uchwycić taką scenę, zaserwuję więc Wam tylko zdjęcie samej rzeki, bo warto: Zdjęcie zrobiłam w Nowy Rok, dzisiaj kry jest znacznie więcej. I tak szeleści kiedy jeden kawałek lodu, ociera się o drugi. Bardzo intrygujący dźwięk.
  21. Malagosku, chyba mam rację z tym socjalizowaniem się powolutku. Dziś Koloratka przyszła obwąchać moje stopy, gdy siedziałam na kanapie z Karmelkiem na kolanach! Musisz przyznać, że to prawdziwy akt odwagi. Tak więc dyfuzora zdecydowanie nie potrzebujemy. Zakolegujemy się i bez tego.
  22. O 22.30 spadła na mnie taka senność, że ledwo się dowlokłam pod prysznic, po czym zwaliłam do łóżka i zasnęłam jak kamień! Strzałów nie było, może kilka, tak jakby ktoś delikatnie pukał do drzwi. Moje psy nie reagują histerycznie na strzały, są tylko lekko zaniepokojone, ale - jako że spałam jak zabita - nawet tego nie jestem pewna tym razem. Może gdyby szanowna tv - i ta prywatna i ta (w niedalekiej przyszłości) narodowa pokazała coś interesującego, to bym spróbowała dotrwać do północy, ale "Pretty Woman" po raz sto pięćdziesiąty dziewiąty, obserwowanie jak inni się bawią na świeżym lufcie (przy - 12 stopniach - podziwiam!) czy jakieś "zabili go i uciekł" okazało się za słabą konkurencją dla zdrowego snu. A jako, że ostatnio ze spaniem u mnie nie najlepiej, postanowiłam wykorzystać okazję.. I nawet się przez całą noc nie obudziłam, co bardzo dawno mi się już nie zdarzyło! A jak tam u Was wszystkich z szampańską zabawą?
  23. No skoro oba przychodzą, to pewno prędzej czy później Czarna, naśladując rezydenta, też się oswoi. A czy mi się przyda? Nie sądzę. Moje dzikuski socjalizują się powolutku, myślę, że to tylko kwestia czasu. Pewno nie będą takie przytulaśne jak Karmelek, ale on jest po prostu wyjątkowy. One obserwują rudasa i, widząc, że ja mu żadnej krzywdy nie robię, też nabierają ufności. To wymaga tylko cierpliwości. Zachowaj to ustrojstwo na bardziej dramatyczne sytuacje. A dlaczego pani Czarnej nawet nie rozpakowała dyfuzora? Czy w stodole to nie działa? Sernik był z chrzcin małego Aleksandra ( z uporem nazywanego przez księdza Olą, jako, że ma długie blond loki), wnuka mojej legionowskiej przyjaciółki. I się nie skwasił, może dlatego, że miał grubą warstwę polewy czekoladowej na wierzchu i orzechy włoskie. (Te ostatnie ja zjadłam, nie koty!) Pewno już tu dziś nie zajrzę, tak więc życzę Wam wszystkim i tym, którzy piszą i tym, którzy tylko czytają, szampańskiej zabawy i bardzo, bardzo dobrego roku 2016.
  24. Grażynko, bardzo dziękuję za życzenia, Tobie też życzę udanego przyszłego roku. Całkowicie się z Tobą zgadzam w kwestii laserowych pokazów. Wydaje mi się, że są fajniejsze od tej strzelaniny, nie tylko dlatego, że ciche, ale też wizualnie bardziej interesujące i dające więcej możliwości. Ale przyszło mi w tej chwili do głowy, że to czy wystrzały będą, czy nie, nie zależy od władz ani od jakichkolwiek ogłoszeń. Niestety!
  25. Złe koty! Zżarły cały sernik.
×
×
  • Create New...