Jump to content
Dogomania

irenas

Members
  • Posts

    2605
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irenas

  1. No widzisz, Grażynko! Człowiek się uczy całe życie. To z nasturcjami nie takie głupie, a pewno sama bym nie wymyśliła. Nasturcje śliczne, ale jak pomyśle o tych oblepiających je robalach, to robi mi się niedobrze. Dziękuję za pozdrowienia dla zwierzaczków i mnie, jako jednej z cioteczek. Wracam do ogrzewania gazem, bo okazało się, że panowie sprzedający w swojej szaleńczej chęci sprzedania towaru nie mówią przyszłym klientom wszystkiego. Otóż za styczeń zapłaciłam - siedzisz? - 877 zł!! Zrobiłam larum, bo to tyle samo co za listopad i grudzień łącznie, przyjechał fachman od pieca i stwierdził, że wszystko jest w porządku. Z piecem przynajmniej. Natomiast doradził a) termostaty na kaloryferach (kiedy w dużym pokoju jest +20, to w kuchini+26. Nie do wytrzymania); b) ocieplenie dachu. To już znacznie kosztowniejsze. W razie gdybym się nie zdecydowała ocieplić dach, radził nakryć strop na strychu czym się da. Żeby ciepło nie uciekało. Piszę Ci o tym w kontekście młodych co chcą budować - niech pamiętają o tym cholernym ocieplanym dachu, bo jak nie, to koszty ogrzewania straszne.
  2. Rozumiem, że przypadli sobie do gustu. Ale on nie na łańcuch?
  3. Stareńki Kajtuś przeżywa nawrót uczuć macierzyńskich. Tym razem za cel obrał sobie czarnulki, bo Karmel już za duży. Liże je z wielkim zapałem, dopóki nie wyrwą się z jego objęć i nie dadzą nogi. Na początku poddają się łaskawie, ale zapał Kajtusia jest tak wielki, że po chwili kotki mają dokładnie dość tych pieszczot.
  4. Zdecydowanie inny. Japoński jest zimozielony. A macie jeszcze pomysł na zimozielone pnącze, którego mszyce nie lubią? Chciałabym trochę zieleni zimą, a iglaki już mam.
  5. Dzięki. Trochę mnie te mszyce przerażają, to wyjątkowo obrzydliwa rzecz. No ale z drugiej strony jest zimozielony, a mnie o to głównie chodzi. I lubi słońce, a miejsce, w którym go chcę posadzić jest na patelni czyli w pełnym słońcu. Dlatego bluszcz odpada. Zimozielony jest jeszcze jaśmin nagi (takie żółte kwiatki już teraz). Tyle, że mnie kiedyś przemarzł. Hej, a gdyby tak u stóp posadzić dużo aksamitek? Mszyce nie znoszą tego zapachu.
  6. PS A czy są jakieś wieści o Benku?
  7. Czy ktoś ma w ogródku wiciokrzew japoński? Zamierzam nabyć takowy drogą kupna, poczytałam o nim w niecie, ale chciałabym usłyszeć opinię "n a żywo".
  8. No wiesz, wstrząśnienie mózgu to nie byle co! Potężny szok dla organizmu, musisz teraz odpoczywać, żeby wrócić do formy. Mam nadzieję, że nie zabrałaś się za generalne porządki, korzystając z wolnego czasu?
  9. Kiedy otwierałam wątek, rzuciło mi się w oczy sformułowanie "stuletnia babuleńka". Dziś 101 lat skończyła pani Danuta Szaflarska. Przez głowę by mi nie przeszło nazwać ją "babuleńką", nawet nie "staruszką". Od czego zależy odbiór wieku innych osób, zastanawialiście się? Na przykład moja siostra będzie miała w kwietniu 70 lat, ale wzdragam się nawet przed nazwaniem jej "starszą panią" - takiej energii i młodego wyglądu mogłyby jej pozazdrościć znacznie młodsze panie.
  10. Czy onże szlafroczek będzie używany wyłącznie w sytuacjach medycznych bądź paramedycznych? Już Ci mówiłam, że sprawdza się też bardzo dobrze w domowym zaciszu. Na upartego i gości niespodziewanych w nim nie przerazisz.
  11. No łatwego życia to on nie miał, biedactwo! Ale cierpliwością i łagodnością można wiele zdziałać. Trzymam kciuki za jego emancypację. A jeśli ta pani się nie odezwała, to chyba trzeba na niej krzyżyk postawić. Nawet chyba bym się bała komuś takiemu psa dać, choćby się teraz zgłosiła. Ale spust to Synek/Sonik ma niemały! W końcu to nie jest wielki pies a wtrząchnął sporo. Czy mi się wydaje?
  12. A może one nienormalne są? Albo urodziły się bez zespołu mruczącego? Albo ich mama żyjąca w skrajnie trudnych warunkach też nie miała powodu, żeby mruczeć i nie nauczyła swoich dzieci tej cennej sztuki? Bo to miłe, kiedy kot mruczy. I działa kojąco nie tylko na kociaki.
  13. Kolejne obserwacje: maleńtasy w ogóle nie mruczą! Nawet wtedy, gdy przytulają się do Karmelka. On potrafi zacząć mruczeć już kiedy się do mnie zbliża, a one nic, w żadnej sytuacji. Czy dzikie koty nie mruczą? Nawet jak jest im dobrze? A tak na marginesie - gdzie się podziali wszyscy? Czy już czas zamknąć wątek czarnej zgrai?
  14. Malagosku kochany! Witaj w świecie kobiet upadłych (ja też się w tym specjalizuję, ale ja tak jak inne panie padam na kolana. W związku z czym mam je potłuczone na maksa i bolą.) Ale ja nie o tym. Wracam do pani spod Różana, która była skłonna wziąć Sonka (może nazwiemy go Sonik i poprosimy sportowca o wzięcie go pod swoje skrzydła?). Przecież Ci mówiłam, że mogę zawieźć zwierzęta gdzie trzeba, no a już koło Różana to przecież dla mnie rzut beretem! Ty dla mnie nie mieszkasz za daleko. Jeśli masz kontakt z tą panią, daj mi znać, pojadę zobaczyć, jak u niej jest i jeśli dobrze, zawiozę jej psiaka.
  15. Hej, jest tam kto? A może wszyscy przenieśli się na Facebook? Jeśli tak, to ja się wypisuję. Za głupia na to jestem.
  16. Melduję, że Czortunia przemogła strach i zaczęła wychodzić na dwór. We wszystkim naśladuje Koloratkę, więc wraca bez problemu. A Karmelek zachowuje się w zaskakujący sposób jak dla mnie: kiedy wykładam jedzenie na talerzyk, rzuca się nie, ale w chwili gdy oba maleńtasy podchodzą, wycofuje się i pozwala im jeść. Skutkiem czego czasami zostaje mu pusty talerz. Ja oczywiście dokładam, wtedy przychodzą maleńtasy i wszystko powtarza się da capo al fine. Tyle, że za drugim razem więcej zostaje dla Karmelka. Zawsze myślałam, że kolejność dziobania u kotów jest taka: samiec, samica, małe. Ale może się myliłam?
  17. "Gdy luty z wiatrami, rychła wiosna przed nami" Jedna z "mądrości narodu". Inne są z nią sprzeczne, ale ja się będę jej trzymać. Dziś wiało jak cholera, czyli wiosna tuż tuż.
  18. Była i znowu zniknęła, ale potem wróciła i obie stoczyły walkę z moimi palcami u stóp pod kołdrą i z dłonią na kołdrze (z tym było gorzej, bo używały pazurków). Już są na tyle odważne, że latają po mnie, kiedy siedzę na kanapie i oglądam telewizję lub czytam. Tylko nie wolno mi się wtedy ruszać. Chociaż Czortunię czasami mi się uda głasknąć po ogonku!
  19. Sceny wieczorne: Karmelek i połowa jego haremu. Pora na wieczorną toaletę Czortuni.... a po wykonanym zadaniu także samego Karmelka.
  20. No właśnie? Co się stało? Konfirm tylko zapodał, że upadłaś. Strup na skroni? Brzmi groźnie.
  21. Korzystając z pięknej pogody, poszliśmy na duży spacer. Po drodze spotkaliśmy Rufusa, jednego z tych wsiowych psów, które mają dobrze (zresztą wziętego ze schroniska, co chyba na wsi jest prawdziwą rzadkością). To sam psi wdzięk i urok. Poznaliśmy się jeszcze w zeszłym roku. Co prawda biedny Rufi musiał już zaznać ludzkiej "dobroci", bo bał się najpierw do mnie podejść, ale potem, kiedy (chyba) sobie mnie przypomniał, było super. Dziunia usiłowała go sterroryzować swoim diabłem tasmańskim, ale okazało się, że on też diabeł i się uspokoiła. Ganiali się potem z Szerlokiem po nadnarwiańskich łąkach, tylko sucha trawa spod kopyt pryskała. Rufi to klasyczny ogarojamnik, ale dzielnie sobie radził mimo krótkich nóżek. Przepraszam za jakość zdjęć. Smartfony nie nadążają za szybko poruszającymi się obiektami.
  22. A ja chyba miałam szczęście, albo Dyszobaba jest jakaś wyjątkowa. W ogóle nie ma psów bezpańskich, na łańcuchu i owszem, ale w sumie niedużo, większość jednak biega po obejściu (a czasem i po wsi) luzem. I jakoś nikt (oprócz jednej baby, co trzyma swoje na uwięzi) nie ma o to pretensji, wygląda na to, że większość mieszkańców lubi psy, a w każdym razie im nie przeszkadają.
×
×
  • Create New...