-
Posts
2605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenas
-
Czarna zgraja - 9 kotów u stuletniej babuleńki...
irenas replied to malagos's topic in Kotki już w nowych domach
To już druga kotka, która ode mnie uciekła. Pierwsza, czarna puchata Koko, na widok przygarniętej kolejnej suczki - której właściciel odnalazł się zresztą po dwóch dniach - zrobiła to samo, co Mimi na widok Karmelka: w tył zwrot i tyle ją widziałam. Minęły już dwa lata od tamtej pory. Zresztą Mimi, wzięta z podwórka w Legionowie, także mi zwiała na samym początku, jeszcze jako kocię, ale kiedy podmarzła i porządnie zgłodniała, wróciła skruszona. I była z nami aż do lipca zeszłego roku. Myślałam, że historia się powtórzy, jak przyjdzie zima, ale nie wzięłam pod uwagę szopki pełnej siana i sąsiadów dokarmiających koty. To są moje dwa z trzech największych wyrzutów sumienia, jak o zwierzaki chodzi. Trzeci, to pies biegnący drogą gdzieś nad Wisłą w okolicach Włocławka, którego nie wzięłam do auta. Do dziś nie mogę sobie darować. -
Jak coś w necie zginie, to jakby wpadło w czarną dziurę!
-
Ojoj, szkoda! A ja liczyłam na to, że po drodze ugadamy się po łokcie!
-
No i pytanie jest, czy pojedziesz ze mną autem.
-
Konfirmie, a Ty?
-
Mam 3 miejsca w samochodzie. Kto chętny? Z okolic Makowa/Różana. Nowego Sielca itp., oczywiście.
-
Czarna zgraja - 9 kotów u stuletniej babuleńki...
irenas replied to malagos's topic in Kotki już w nowych domach
Ciekawa jestem, co w szopce u sąsiada jest takiego interesującego, że Koloratka skrabie się tam w ulewnym deszczy po śliskiej gałęzi i mimo, że wyraźnie trochę się boi wejść do środka. -
-
Witaj w klubie! Jednak zróbmy powitanie wiosny. Może być odludków, w końcu od czasu do czasu miło spotkać się z fajnymi ludźmi.
-
Czarna zgraja - 9 kotów u stuletniej babuleńki...
irenas replied to malagos's topic in Kotki już w nowych domach
Słuchajcie ludkowie! Koloratka włączyła swój zespół mruczący! Słowo honoru! Siedzieliśmy wczoraj na kanapie w takiej oto konfiguracji: ja, Karmelek śpiący na moich kolanach, obok mnie Koloratka, potem śpiąca do góry brzuszkiem Czortunia i Kajtuś. I nagle wyraźnie rozległo się głośne mruczenie. Najpierw myślałam, że to Kramel, ale to był trochę inny dźwięk i wyraźnie dobiegał z czarnego ciałka. Ale się ucieszyłam! Ta sielska scena nie trwała długo, bo wystarczyło żebym poruszyła nogą, a kocurek już nie było, ale zawsze jest jakiś postęp. -
~ Psiaki z naszej wsi ~ szczesciarz Sonek na swój domek :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Gminny kojec nadal pusty? -
Słuchajcie, albo ja mam omamy słuchowe, albo słyszałam dziś na porannym spacerze... żabę! Wokoło szron na trawie, a tu takie ciche żabie gruchanie jak w pełni sezonu godowego. A może któryś z płazów miał sny erotyczne i stąd te dźwięki?
-
No to trzeba to powtórzyć! Myślcie dziewczynki i chłopcy, słusznie rzecze Malagos, że co dwie głowy to nie jedna, a im tych głów więcej, tym fajnych pomysłów więcej.
-
W Narwi to do mnie! Zapraszam. Od jakiegoś czasu już myślę, żeby zrobić jakieś ogólne powitanie wiosny. Wy też zacznijcie myśleć na ten temat to razem coś fajnego wymyślimy. Marzannę możemy przytopić, czemu nie? A potem ognisko rozpalić, tylko z dala od baniaka z gazem! Mam bardzo dużo gałęzi dębowych do spalenia, to będzie akuracik.
-
~ Psiaki z naszej wsi ~ szczesciarz Sonek na swój domek :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Widzę, że Sonek uważa pozostanie w pobliżu człowieka za swój wolny wybór, a nie przymus (obroża). I dobrze, znaczy będzie chętnie wracał do domu (bo on zdaje się łązęga?). -
Ale wczoraj wieczorem nie byłam dzięki Malagosowi. Dzięki Malagosku, Konfirmie i panowie Tomkowie za uroczy i wesoły wieczór!
-
Czarna zgraja - 9 kotów u stuletniej babuleńki...
irenas replied to malagos's topic in Kotki już w nowych domach
To stara historia. Kiedy się przeprowadzałam popełniłam błąd i wypuściłam całkowicie spanikowaną podróżą Mimi do ogródka, w domu było pełno obcych ludzi, potem Szerlok ją pogonił, bo chciał się bawić, a na koniec pogoniła ją szalona Stokrota, czyli jag terier mojego sąsiada myśliwego. Skutkiem tego wszystkiego Mimi się wyprowadziła. Po prostu zniknęła i więcej nie wróciła. Obawiałam się, że coś się z nią stało, stąd moja nadzieja, że może tylko zdziczała, ale żyje. O zapomniałam o jeszcze jednym elemencie stresogennym - Karmelku! To właśnie na widok nowego kotka Mimi zrobiła w tył zwrot i tyle ją widziałam. Wyraźnie stał się ostatnią kroplą goryczy. -
A dla mnie pan Bater egzemplifikuje typową cechę Polaków, którą tak trafnie zdiagnozował Miłoszewski (ten od kryminałów): Polak = wiecznie wkurwiona dusza. Nieważne na co, ale bez przerwy się wkurza i krytykuje wszystkich dookoła. Ale żeby zastanowić się nad sobą samym? Co to to nie! I jeszcze jedno pan Bater mi przypomina: pamiętacie "Dzień świra"? Po obejrzeniu tego filmu moja londyńska siostra (która nie mieszka w Polsce od ponad 40 lat i stała się prawie w 100% Brytyjką) powiedziała: "Można by pomyśleć, że głównym problemem w Polsce są psy". Zresztą ten film to też pokazanie polskiej, wiecznie wkurwionej duszy. Strasznie jestem tym zmęczona (również próbami zwalczania tej tendencji w sobie samej), dlatego wolę byś sama z moimi zwierzakami, chociaż wiem, że budzę powszechne zdumienie. Jedna z sąsiadek nawet mnie zapytała, czy jestem odludkiem. Chyba jestem.
-
Czarna zgraja - 9 kotów u stuletniej babuleńki...
irenas replied to malagos's topic in Kotki już w nowych domach
Oj tam, oj tam! Rany bitewne to pryszcz. Do wesela (czyjegokolwiek) się zagoją. Nie mówiłam Wam jeszcze, że tuż pod bokiem, w zniszczonej szopce sąsiadów, którzy przyjeżdżają bardzo rzadko, mieszka kilka kotów. W tym moje maleństwa (już nie takie małe!) "pomieszkują". Wczoraj zobaczyłam takie cudo, że mi dech w piersiach zaparło: duży kocur biało srebrny. Dosłownie! Szarość była taka delikatna, że wyglądał jak posrebrzany. A kilka dni temu mignął mi szaroburasek. Mimi? Chciałabym wierzyć, że tak, że żyje tylko zdziczała. To byłabym w stanie znieść, jeśli jej lepiej "w naturze", to niech będzie, byle żyła. -
http://wiktorbater.natemat.pl/171351,folwark-zwierzecy-2016 Przeczytajcie. Ręce opadają.
-
~ Psiaki z naszej wsi ~ szczesciarz Sonek na swój domek :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Żeby ich szlag z taką "szansą"! -
A ja dziś słyszałam lecące gęsi! Nie było ich widać, bo przemieszczały się nad chmurami, ale słychać było ich gęganie. Mam tylko nadzieję, że nie będzie tak jak w Kanadzie: w zeszłym tygodniu +16, a w tym - 16, odczuwalne - 26 ze względu na wiatr. Skóra cierpnie na samą myśl.
-
Czarna zgraja - 9 kotów u stuletniej babuleńki...
irenas replied to malagos's topic in Kotki już w nowych domach
Wczoraj, chcąc uchronić Czortunię przed poparzeniem łapek - zamierzała przejść po płycie ceramicznej, na której właśnie coś się gotowało - niewiele myśląc, złapałam ją za brzuszek i przeniosłam na piec kaflowy, gdzie mieści się kocia stołówka. Reakcja była taka jak zawsze: mam podrapane ręce i dekolt. Ale... kiedy usiadłam na kanapie, żeby poczytać, kociczka, która już tam siedziała, nie uciekła przede mną i przyglądała mi się z życzliwym zainteresowaniem. Może do tego czarnego łebka dotarło wreszcie, że nie chcę jej zrobić krzywdy? -
Podejrzewam, że nie jestem uzdolniona w kwestii rozpalania ognia. Podpalaczka ze mnie byłaby bardzo zła. Przez te wszystkie lata, kiedy miałam kominek, męczyłam się jak potępieniec. Z ulgą się go pozbyłam i między innymi strach przed rozpalaniem w piecu skłonił mnie do ogrzewania gazem. Suma jest ogromna, ale jak powiedział fachman od pieca," lada moment przestanie pani grzać", a wtedy rachunki będą bardzo małe (tylko za ciepłą wodę), czyli średnia może istotnie wynieść 250 zł na miesiąc. Jedyny problem to wyasygnować taką dużą kwotę za jednym zamachem.
-
Moja Kochana Krysiu! To tylko tak ładnie wygląda na obrazku. Miałam kominek przez kilkanaście lat i wiem, co to znaczy. Najpierw trzeba kupić drewno - jakieś 1200 - 1500 zł. Dobrze jak jest suche, a na ogół nie za bardzo mimo zapewnień sprzedawcy, i jak Ci je ułożą, inaczej musisz sama targać. Potem za każdym razem, kiedy chcesz rozpalić, musisz przytargać polana. Potem rozpalić, co nie jest takie hop siup. Dymu na ogół co niemiara i wcale ładnie nie pachnie. Jak już się rozpali to owszem, jest przyjemnie, ale trzeba dokładać. Przez noc tego nie robisz, budzisz się więc rano a tu - 10 stopni w domu. Czysta rozkosz. No to zabierasz się ponownie do rozpalania. Ale najpierw musisz usunąć popiół. W trakcie tej roboty wszystko wokół Ciebie, włącznie z Tobą samą pokrywa się szarym pyłem. Urocze. I znowu musisz przytargać drwa, rozpalić i tak dalej, i tak dalej. Kiedy masz mniej lat i nic Cię tak specjalnie nie boli, w zasadzie nie ma sprawy. Ale kiedy masz już na karku 60 + i tu Cię strzyka, tam ciągnie to przyjemność jest naprawdę wielce wyrafinowana!