Jump to content
Dogomania

irenas

Members
  • Posts

    2605
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irenas

  1. Przykro mi to słyszeć. Czy to jest kwestia schylania się? Bo kiedyś w telewizorze widziałam ogródek dla kogoś na wózku (co szczęśliwie nie jest jeszcze Twoim udziałem!). Grządki były usytuowane wyżej, tak żeby można było do nich sięgnąć bez schylania się. Może coś takiego byłoby rozwiązaniem? Jeśli oczywiście aż tak bardzo kochasz prace ogródkowe, żeby robić daleko idące przeróbki. Bo ja, tak jak mawiała jedna z moich znajomych: "Lubię marchewkę, ale nie na tyle, żeby ją jeść".
  2. Kurczaczka nie zjadła, kocie żarcie spożył biało czarny kocur z szopki, gdzie i Koloratka się schroniła. Wczoraj wieczorem zadzwoniła pani weterynarz i powiedziała, że żaden z jej kolegów po fachu nie podejmie się operacji, bo nie ma jak jej zrobić. Chyba muszę uwierzyć, w końcu nie robiliby tego za darmo i gdyby był choć cień szansy, raczej by z tej forsy nie zrezygnowali. Ogólnie nie jest dobrze. Strasznie się martwię, bo zdążyłam się do kocicy przywiązać, jak chłop do ziemi.
  3. Grażynko, gdybyś mi nie powiedziała, że to pomidory, to bym się nie domyśliła! Wzięłabym je za jakieś egzotyczne owoce. Ładnie wyglądają. Mnie pomidory zrażają do siebie swoimi wymaganiami. To pielenie, podwiązywanie itd..... Nie dla mnie, leniucha.
  4. Konfirm i Malagos już wiedzą, jak sytuacja, streszczę ją więc dla pozostałych czytelników: Koloratka ma strzaskaną kość udową i to w tak niefortunnym miejscu, że prawdopodobnie nie będzie można zrobić operacji, bo nie ma gdzie zamocować drutu. Korzyść z całej tej sytuacji tylko taka, że wczorajsze popołudnie i wieczór spędziła praktycznie na moich kolanach. Ale w nocy zwiała, mimo zasieków - jak się okazuje były skuteczne dla psów, ale nie dla kota. Teraz siedzi na działce obok tuż za płotem i rozpaczliwie miauczy. Dałam jej gotowanego kurczaczka, może jak się wzmocni to zdecyduje się na powrót do domu. Pani weterynarz ma zadzwonić dzisiaj, jaka jest decyzja w kwestii operacji. Wczoraj miała zamiar się z kimś konsultować. Według niej nic się nie da zrobić, na szczęście koty są niezwykle sprawne i nawet taka niepełnosprawność jak krótsza noga nie przeszkadza im w życiu. Już to widzę, bo przecież ta noga musi kociczkę boleć, a mimo to przemieszcza się swobodnie. Przed powrotem powstrzymuje ją raczej strach przede mną (ciągle jeszcze), niż ból.
  5. Kochani! Strasznie się niepokoję. Dziś rano zastałam Koloratkę leżącą na podłodze z bezwładnymi tylnymi nóżkami, nad nią stały pozostałe koty i Szerlok, który usiłował zaprosić ją do zabawy. Koteczka wydawała rozpaczliwe dźwięki. Wzięłam ją na ręce, trochę fukała, ale szybko się uspokoiła, zaniosłam ją do kontenerka, w którym na ogół sypia Czorta. Potem dałam jej jedzenie i zostawiłam w spokoju. Kiedy znowu weszłam do dużego pokoju, Koloratki w kontenerku nie było. Zjadła trochę i schroniła się pod stojącą obok stołu ławeczką, nakrytą do samej ziemi, tak że jej nie widać. Pocieszyło mnie trochę to, że zjadła i była w stanie zeskoczyć ze stołu. Ale martwię się, co się mogło stać. Ona włazi do tej szopki, może noga jej się omsknęła? Na razie zostawię ją w spokoju, jeśli się nie poprawi jutro zabiorę ją do weterynarza. Trzymajcie kciuki, żeby to nie było nic poważnego!
  6. A żebyś słyszała ten tupot białych mew! Zupełnie jakby po domu biegało stado mamutów, a nie dwie małe koteczki.
  7. Co to znaczy "żółte butelkowe"?
  8. Żurawie krzyczą po drugiej stronie rzeki, Szerlok dostaje wiosennego hopla z przerzutką i lata po zalanych łąkach, z radością rozchlapując wodę. Jest dobrze!
  9. Oj, przepraszam, nie zauważyłam A na razie Karmel: Tak kocham czystą pościel, że nawet zasieki pańci nie są mnie w stanie powstrzymać. Czyż nie jestem inteligentnym kotem? A Koloratka? Co za bałaganiara z tej pańci! Wszystko muszę po niej poprawiać!
  10. Ojoj, a gdzie takie brewerie wyczyniają? Może powinnam dołączyć? Chociaż wrodzone lenistwo mnie powstrzymuje, ale rozsądek mówi "tak".
  11. Tak, tak dziękuję. Na razie jeszcze nie doszłam do jutiuba, pewno kiedyś się zdecyduję. Konfirmie, jesteś WIELKIM ZNAWCĄ CZARNYCH KOTÓW, przy czym na przyszłość informuję Cię, że Koloratka wcale nie wygląda jak Czorta, nawet kiedy nie widać białego kołnierzyka, ponieważ ma BIAŁE WĄSIKi i po tym się ją poznaje en face.
  12. Uwaga, konkurs o tytuł Wielkiego Znawcy Czarnych Kotów! Która to czarnulka, Koloratka czy Czortunia?
  13. A jak reszta? Nutusia, Mazowszanka i wszyscy inni, którzy mają ochotę utopić Marzannę w Narwi? A propos Narew. Dzisiaj poszłam PIECHOTĄ na pocztę do Różana. Z Dziunią i Szerlokiem. Tam i z powrotem ok. 5,5 km. Może komuś to się wydać niewiele, ale dla starszej pani, której długość spacerów definiuje siedemnastoletni pies, to jak maraton! Dotarłam do domu ledwo żywa. Zresztą nie ja jedna, bo Dziunia też (przypominam - ponad 14 lat). Padłyśmy każda na swoją kanapę i zipałyśmy kilka godzin. Tylko młodzieniec Szerlok w ogóle nie odczuł trudów podróży i chciał biegać po łąkach.. Muszę zdecydowanie zacząć dalej chodzić. W końcu nie mam jeszcze 100 lat, a i w tym wieku są ludzie sprawni fizycznie.
  14. To co powiecie o 17 kwietnia? To niedziela, a zdaje się, że wszystkim bardziej odpowiada w niedzielę niż w sobotę. Czekam na opinie i propozycje.
  15. Tak zrobię. Zawsze tak robię, bo wiem, że ludziom robi się głupio, kiedy muszą wyjaśniać jakieś swoje idiotyczne zachowanie. Ja się nim nie przejmuję, dziwi mnie tylko, że nie szkoda mu ostatnich lat życia (jest dokładnie w moim wieku, ma rozrusznik serca, a więc moje stwierdzenie nie jest przesadą) na takie głupstwa jak obrażanie się na innych.
  16. Dawno nie donosiłam o postępach w oswajaniu dziczy. Otóż kiedy siadam na kanapie przed telewizorem, Karmelek wyciąga się na moich kolanach, obok kładą się Koloratka i Czortunia i czasem DAJĄ SIĘ POGŁASKAĆ PO PLECKACH!!! Tak, tak. Jak widzicie postępy są. Widzę, że uważnie mnie obserwują, kiedy głaszczę rudzielca i przytulam psy. Mam wrażenie, że zwłaszcza Czorta potrzebuje takich wyrazów czułości, Koloratka jest jakby bardziej niezależna. Ale i tak przychodzą codziennie na pieszczoty do Karmelka. Strasznie mnie to dziwi, bo to przecież zwierzęta raczej samotnicze, a nie stadne. Ale podoba mi się, lubię głaskać koty i psy. No i cieszy mnie symbioza oraz totalny brak agresji w moim stadku.
  17. Można zamówić przez internet. Ja tak kupiłam za 8.50 bez kosztów wysyłki. Na karcie jest miejsce tylko na jedno imię i numer telefonu, ale w końcu można do nie doczepić dodatkową informację na kartce. Dzięki za propozycję, ja też się piszę w zamian. Jeszcze tylko Konfirmie muszę Ci dostarczyć klucze do mojego domu, no bo jak się do zwierzów dostaniesz bez nich? Ja zresztą też się będę czuła bezpieczniej, wiedząc, że nie znajdą mnie po zapachu (tfu, tfu...). Bo na najbliższych sąsiadów jakoś liczyć nie mogę, przynajmniej zimą. Dziś właśnie ze zdumieniem odkryłam, że mój "nowy" (bo właśnie się wprowadził na cały rok, a nie tylko na wakacje) sąsiad się na mnie obraził. Bo moje psy szczekają na jego i vice versa. Tak przynajmniej przypuszczam, bo nie wyjaśnił, dlaczego nie odpowiada na powitanie i udaje, że mnie nie widzi z obrażoną miną. Ręce opadają z szelestem, nie mówiąc od reszcie. Z uporem maniaka wracam do powitania wiosny. Czekam na propozycje daty, może w kwietniu, po Świętach z nadzieją, że będzie już dość ciepło?
  18. No właśnie, o to chodzi. Ostatnio telewizja pokazała, jak ratowano zaczadzonego owczarka niemieckiego uratowanego z pożaru. Trzeba ludziom wbijać w głowę, że i zwierzęta mogą w takich sytuacjach potrzebować pomocy. Będę tę kartę nosić przy sobie. Jeszcze tylko muszę znaleźć kogoś, kto się zgodzi być tym "awaryjnym opiekunem".
  19. Moi Kochani! Kupiłam pismo "Przyjaciel pies", w którym jako prezent znajduje się karta awaryjnego opiekuna. Oto ona: Pomysł niegłupi, nie uważacie? Wygląda na to, że rękę do tego przyłożył Royal Canin, przynajmniej ta nazwa figuruje na odwrocie. Myślę, że warto się w nią zaopatrzyć i umieścić imię oraz telefon jakiejś litościwej duszy gotowej pomóc w potrzebie.
  20. Białe mieszka w szopce u sąsiadów i jest nawiedzane przez czarne codziennie. Chciałam zamieścić film z wieczornego brykania na kanapie, ale dogo krzyczy mi "błąd 200". Ktoś wie, co powinnam zrobić, żeby próba zakończyła się sukcesem?
  21. No właśnie! A ja miałam ochotę na zakończenie a la Kopciuszek. Komu by to szkodziło, żeby "jeż" z Japończykiem żyli długo i szczęśliwie? Czy wszystko musi być tak cholernie realistyczne? Chociaż nie - to zakończenie jest melodramatyczne. Realistycznie by się "rozeszło po kościach".
  22. Dzień dobry, kochane Dogomaniaczki! Dziękuję za kolejny uroczy wieczór. Świat bez Was w ogóle nie miał by smaku.
  23. No i co?
×
×
  • Create New...