-
Posts
2605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenas
-
WYPŁYWY Wetka (ultrasonograf, odpchlenie, odrobaczenie) 55 zł.
- 198 replies
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
WPŁYWY Kanada 100 zł.
- 198 replies
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Dzięki za rady, proszę o jeszcze. Np. jak się rezerwuje puste posty? Dalsze obserwacje behawioralne Psotki: bawi się pluszowymi zabawkami, ale boi się, kiedy je rzucam, czyli boi się podniesionej ręki, pewno była bita. Spodobał się jej staruszek Kajtuś, a i ona jemu chyba też. Przez chwilę cała czwórka biegała po działce. Tylko Dziunia - diabeł tasmański i zasadnicza starsza pani, nabzdyczona siedziała pod stołem, powarkując od czasu do czasu na rozbrykaną młodzież (i starca!). Psotka była głodna, ale nie wygłodniała. Pewno dlatego, że sąsiad ją karmił przez ostatnie trzy dni. Podobno jest jeszcze jeden wyrzucony pies we wsi, no ale ja już odpadam od ściany! Sunia mnie się jeszcze troszkę boi, chociaż widać, że ma chęć podejść. Na drodze też w końcu przezwyciężyła strach i dała się wsadzić do samochodu. Skrajna samodzielność musiała jej mocno nadojeść. Fakt, Psotka ma szczęście, że trafiła do mnie, ale ja już widzę miny sąsiadów i słyszę komentarze - przecież jesteś za stara na to, żeby mieć tyle psów. I będą straszyć policją. Mam nadzieję, że jej nie wezwą. Nic to. Robimy swoje. Jak wyżej wspomniałam będę wdzięczna za wszelką pomoc organizacyjną i doradczą. Do weta pojadę może nawet jutro i tak muszę kupić jedzenie dla kotów (u Rossmanna, jakby kto nie wiedział. Tak rozpaskudziłam gadzinę, że tylko tamto żarcie jest dobre). A sterylizacje już będą dwie, bo przecież Juka też czeka w kolejce.
- 198 replies
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
- 198 replies
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Jezusicku, jak się zakłada wątek? Wydawało mi się, że już mi się udało, to teraz mi się ładuje coś takiego cały czas. A chyba nie o to chodziło. I jak to usunąć?
-
Znowu jakiś zboczeniec wyrzucił suczkę. Leżała na jezdni, gdy wracałam do domu. Przejeżdżający obok sąsiad oznajmił, że dokarmia ją od 3 dni. (Nie mógł jej wziąć do domu? Wiem, że nie ma żadnych zwierząt, dokarmia tylko okoliczne dzikie - i nie tylko - koty). Młode, miłe,łagodne, zastraszone, acz wesołe stworzenie. Po kilkunastu minutach dała się zaprosić do zabawy Juce, też znalezionej przy drodze, tylko z większym pechem, bo połamanej, suni, która już u mnie zostanie. Pięciu psów jednak mieć nie mogę, liczę na pomoc dogomaniaczek i dogomaniaków w znalezieniu Psotce (jak macie lepszy pomysł na imię, to podajcie) dobrego domu. Nic o niej nie wiem, oprócz tego jak wygląda i że jest łagodna. Dała się wziąć na ręce, nawet nie warknęła. Nie wiem, czy jest w ciąży czy nie, jeszcze nie trafiłam z nią do weterynarza. Znalazłam ją 2 godziny temu.
- 198 replies
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
W Dyszobabie pod nr 94 nieduża sunia do wzięcia...Zakładam wątek, liczę na Waszą pomoc w tej kwestii, bo pierwszy raz będę DT, który szuka DS dla suni.
-
"Chyba, że los będzie łaskawy", albo masz bardzo dużo pieniędzy i możesz wyjechać do Szwajcarii. Co nie rozwiązuje mojego aktualnego problemu - muszę podjąć tę decyzję sama i sama potem z tym żyć. Zapytam jeszcze "moją" wetkę, co ona o tym sądzi. Niech go dokładnie obejrzy, osłucha i opuka. Tak na dobrą sprawę to nie wiem, jaki jest stan jego zdrowia. A tak a propos...Malagosku, jak idzie kuracja? Widać jakąś poprawę? Daj głos, proszę.
-
No widzisz, a ja mam ten problem z Kajtusiem - też chodzi na spacer, czasem zrobi siusiu, czasem coś więcej, ale i tak po powrocie znowu wszystko jest na tapczanie. I tu nie ma już nadziei - staruszka ponownie czystości nie nauczę, tym bardziej, że on jest całkowicie nieświadomy tego, co się dzieje, bo robi to we śnie. Chwilami zastanawiam się, czy to już nie jest moment na ostateczne pożegnanie, ale potem on dziarsko stawia się na spacer, dziarsko wędruje, świetnie je (choć czasem wymiotuje), głośno szczeka, domagając się uwagi, i robi mi się wstyd, że chcę psa zabić tylko dlatego, że we śnie zwieracze mu puszczają.
-
Dziękuję za pocieszenie! Żaden z moich dotychczasowych psów, a było ich przez te 34 lata kilka, nie był niszczycielem, ani kopidołem. Baca tylko razy postanowił mi pomóc w wysadzaniu świeżo posadzonych roślinek, ale wtedy był jeszcze szczeniakiem, nigdy więcej się to nie zdarzyło. Rozumiecie więc, że nie bardzo potrafię sobie poradzić z takim problemem. Jak dotąd nawet nie musiałam uczyć sikania poza domem, bo Tajga raz na zawsze przestała załatwiać się w domu, kiedy skończyła 4 miesiące! A pozostałe pieski (oprócz Bacy, z którym też w tej kwestii nie było żadnego problemu) trafiały do mnie dorosłe i przyuczone do czystości. Żyłam więc sobie w błogim spokoju i przekonaniu, że wszystkie psy są grzeczne i posłuszne. A tu taki żywioł! Chociaż powolutku i na jucynej niwie coś się zaczyna zmieniać. Wie już, że poduszki są be, próbuje jednak je podkradać, ale już nie szarpie i wystarczy, że na nią spojrzę, a rzuca natychmiast. Inna rzecz, że za każdym razem, kiedy jadę do Makowa po żarcie dla kotów (te też są niezłe - żarcie tylko z Rossmanna!), to w sklepie z używaną odzieżą kupuję miękkie pluszowe zabawki. Ostatnio przywiozłam ich chyba z 10. Ale była radocha! Tylko oczywiście ktoś musi razem z nią te zabawki nosić, ciągnąć, siłować się za ich pomocą. Najczęściej pada na Szerloka, ale czasami muszę to być ja. Dziś usiłowałam zainteresować Dziunię zabawą z Juką, dałam im długaśnego pluszowego tygryska. Przez moment wyglądało na to, że się udało, ale potem Diabeł Tasmański wyrwał tygryska Juce i strasznie warczał za każdym razem, kiedy próbowała złapać za drugi koniec i się mocować. Nie ma sposobu na Diabła Tasmańskiego i już.
-
Mam nadzieję, że przestaną kopać jesienią, bo to wyraźnie jest chłodnia. Robią to wyłącznie pod północną ścianą i pod dębem od północy. Czyli, że znalazły sposób na upał. A ja będę taka wredna, że zakopię te chłodziarki i przywalę płytami chodnikowymi. A co? Kto bogatemu zabroni?
-
Fakt. A czy jakiś mędrzec może mi wyjaśnić, dlaczego ulewny, to prawda, ale tylko deszcz, bez burzy wyłącza mi telewizję na amen? Najpierw okazało się, że młode gałązki świerku uniemożliwiają odbiór, a teraz deszcz. Prawdziwa technologia XXI wieku! Chyba zacznę notować ile razy i jak długo nie mogłam odbierać programów i będę odliczać od opłaty miesięcznej.
-
Słyszałyście bajkę o psie, który uratował dwa szczeniaki wrzucone przez jakiegoś zboczeńca do rzeki w worku jutowym? Wyciągnął worek z wody i rozerwał, uwalniając psiaki. Widziała to jakaś dziewczyna, wezwała policję. Jeden z policjantów adoptował oba pieski. Nie bajka? Oby takich zboczeńców było coraz mniej, a takich policjantów coraz więcej.
-
Dziś w nocy koparka włączyła wsteczny bieg i częściowo zakopała tę najgłębszą dziurę, wykopując obok konkurencyjną. Ja tylko mam nadzieję, że chałupa się nie zawali.
-
Oj, Malagosie, Malagosie! Duża cena za tydzień wakacji, nie uważasz? W każdym razie kuruj się starannie, bo z tego co słychać, choróbsko wyjątkowo paskudne. A jak siebie zabezpieczyć? Też nosić obróżkę przeciw kleszczową? Może jakiś mądrala wymyśliłby takowe: dla kobiet ozdobne, dla mężczyzn męskie (nie zwisy). Ciekawe, czy coś takiego by działało i na ile było dla człowieka trujące. Jeśli chodzi o Jukę to wszystkich zdumiewa jej sprawność. Mnie też. W tej chwili widać, że coś jest nie tak z jej nogami tylko kiedy idzie powoli, bo tą krótszą nóżką lekko zawija. Co w ogóle jej nie przeszkadza, tym bardziej, że do kopania dziur potrzebuje raczej przednich łap, a do rozdzierania poduszek - zębów. Tylne nogi są do tego zbędne. A oto rezultaty działalności mojej kochanej suczki:
-
To ja mam oryginalny zwis - damski! Szerlok jest wystarczająco silnym wabikiem, ale i tak nie starcza, żeby wskoczyła. Wcale się go nie boi, wręcz przeciwnie zachęcona przymierza się do wskoczenia i w ostatniej chwili się cofa. DZIUBA??? Tak jej jeszcze nie nazywałam. Hm, zabawne, może zacznę? Czytać zaczęłam, ale wpadłam w książkowstręt ogólny i na razie nawet kryminały "nie wchodzą". Ale tych kilka pierwszych zdań, które mi wpadły w oczy wydało mi się troszkę pretensjonalnych i "ciągnionych za włosy". Nie?
-
Zwis damski ozdobny. PS Sukces wychowawczy był krótkotrwały. Wczoraj W OGÓLE nie dała się wsadzić do samochodu. Została sama na podwórku. Może to ją czegoś nauczy.
-
Niewiniątka, bo to było PRZED wykopaniem dołu. Juka tak się "odkuła", aż ludziska się dziwują, że taka była bida, a teraz takie panisko! Fakt, chwilami w ogóle nie widać, że jest kaleką. Nie wiem, jak ona to robi, ma przecież jedną nogę krótszą tak z 5 cm, a potrafi chodzić w ogóle nie kulejąc. O bieganiu już nie wspomnę - po prostu rakieta!. Dzisiaj osiągnęłam sukces wychowawczy. Zabrałam gadzinę na wycieczkę autem. I o ile w tamtą stronę musiałam Jukę wpychać do samochodu kolanem, o tyle z powrotem już sama wskoczyła! Wyraźnie dotarło do niej, że to ustrojstwo nie służy wyłącznie do wożenia biednej psiny do weterynarza.
-
Dzień dobry! Ładne jesteśmy? Lubimy się bardzo, ale kolejnego zdjęcia w tym miejsca nie będzie, bo niedobra pańcia zakopała przepiękną dziurę, którą po tej sesji zdjęciowej wykopała Juka. Mało tego! Położyła wokół drzewka siatkę, którą przywaliła kamieniami! Jędza! A tak świetnie się bawiliśmy odkopując korzonki tego zielonego wiechcia widocznego na zdjęciu! Emeryci to się nie znają na dobrej zabawie.
-
Och, Malagosku! Cieszę się, że się odezwałaś, stęskniłam się za Tobą. Taka "gościowa" posucha na tym wątku, aż strach! Tylko Grażynka dzielnie trwa na posterunku. A co u Mazowszanki? U Konfirma mniej więcej wiem, bo kilka dni temu dzwoniłam. To prawda, że mogłabym sama do Was podzwonić, ale skoro się nie odzywacie, widać jesteście zajęte(ci) i nie chcę przeszkadzać. Z plonów u mnie w ogródku bardzo obficie owocuje borówka amerykańska, posadzona przez poprzednich właścicieli domu, a ja wczytuję się w porady dotyczące jej uprawy, bo polubiłam jej owoce i chciałabym, żeby zdrowo rosła. Także jabłonka ma sporo owoców, na razie są. jeszcze zielone, niestety sporo spada, bo robaki... A tak przy okazji: chyba napiszę rozprawę pt.: "Zastosowanie kotów do walki z chorobami grzybiczymi drzew owocowych", bo kiedy zdrapały z jabłonki porosty, drzewko po prostu odżyło!
-
Grażynko, po pierwsze wszystkiego najlepszego z okazji imienin! Zdrowia przede wszystkim. Po drugie ja mam do klonów palmowych nieufny stosunek, bo kilka mi już szlag trafił. Natomiast jak chcesz coś bardzo, bardzo podobnego, ale mniej problematycznego, to zobacz sobie czarny bez, odmianę Black lace. To samo istnieje w wydaniu żółtym, ale nie pamiętam nazwy. Jest całkowicie mrozoodporne, daje się przesadzać bez problemu - ja przywiozłam oba krzaczki z Chotomowa, niestety żółty najpierw ucierpiał w podróży, a potem został zdeptany, więc go nie ma. Natomiast Black lace zakwitł prześlicznie w tym roku. Ma urocze różowe kwiaty, identycznego kształtu jak klasyczny czarny bez. Pomysł sadzenia roślin, które kwitną zimą, wydaje mi się nietrafiony - na ogół nie bywam w ogródku o tej porze roku, tak więc kalina pachniałaby nadaremno. A żeby jednak było i o psach (chociaż o roślinach też) to doniszę, że Szerlok zrobił sobie jamę między korzeniami jednego z moich starych dębów i chowa się twm w upał. A Juka usiłuję się "dopchnąć". Mam tylko nadzieję, że drzewo wytrzyma.
-
Dlaczego wyginęły? A wyobrażasz sobie żyć z czymś takim na głowie, jak one mają? Wyginęły z rozpaczy, że głupia natura zrobiła z nich błaznów. Nie mówiąc już o tym, że nie wiadomo, jak się przedzierać przez dżunglę z takimi konstrukcjami hamującymi każdy krok. A ta kaczka z zaawansowanym wodogłowiem? No naprawdę trzeba mieć nie po kolei w głowie, żeby coś takiego wyprodukować.
-
Natura też eksperymentuje, że ha! W ontaryjskim muzeum widziałam takie szkielety dinozaurów, że oko mi zbielało i nabrałam przekonania, że ktoś nas robi w konia! Moim zdaniem tylko ludzie mogli wymyślić coś równie absurdalnego i niepraktycznego!
-
~ Smutna, śliczna sunia Hesia ze wsi MA DOM W GDAŃSKU :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
A jak się udał wypad na wodę?