Jump to content
Dogomania

irenas

Members
  • Posts

    2605
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irenas

  1. Dziękuję. Już do niej dzwonię. PS. Czy Wam też się wpisuje to co napisaliście przed chwilą, kiedy otwieracie nowe "okienko"? Co to się znowu porobiło z tą dogomanią!
  2. To ja też mam dobrą wiadomość: Czorta wróciła w domowe pielesze! Wczoraj wieczorem stawiła się na kolację, jakby nigdy nic. A przecież nie było jej 3 dni! Co do adopcji - może ludzie, słysząc o zapowiadanych znacznych podwyżkach cen prądu, gazu i wody, boją się brać na siebie kolejne koszty? Znaczyłoby to, że "dobra zmiana" dotyka nawet psy i koty. Gratulacje!
  3. W desperacji, żeby nie usypiać stareńkiego Kajtusia za to, że STRASZNIE paskudzi, załatwiając się gdzie popadnie przez sen, nabyłam psie pampersy. Największy rozmiar czyli xl. Ja tam nie wiem, czy producent tych pampersów w ogóle widział psa rozmiaru xl, ale to, co dostałam pasuje prawdopodobnie na większego yorka! Niby jest napisane do 18 kg (tyle właśnie waży Kajtuś), ale mogę taki pampers zamocować mu na czubku ogona, bo na pupie już nie. Może komuś z Was się przyda? Najlepiej by było gdzieś niedaleko ode mnie, ale mogę wysłać pocztą. Może macie adres tej dogomaniaczki, która opiekuje się wyłącznie starymi psami? Jej by się na pewno przydały.
  4. W desperacji, żeby nie usypiać stareńkiego Kajtusia za to, że STRASZNIE paskudzi, załatwiając się gdzie popadnie przez sen, nabyłam psie pampersy. Największy rozmiar czyli xl. Ja tam nie wiem, czy producent tych pampersów w ogóle widział psa rozmiaru xl, ale to, co dostałam pasuje prawdopodobnie na większego yorka! Niby jest napisane do 18 kg (tyle właśnie waży Kajtuś), ale mogę taki pampers zamocować mu na czubku ogona, bo na pupie już nie. Może komuś z Was się przyda? Najlepiej by było gdzieś niedaleko ode mnie, ale mogę wysłać pocztą. Może macie adres tej dogomaniaczki, która opiekuje się wyłącznie starymi psami? Jej by się na pewno przydały.
  5. Jak najbardziej. Czekam!
  6. Kiedy ja o ich przyjeździe dowiaduję się na ogół z psiej awantury przez płot. Na ogół obie czarnulki urzędują na ich działce i w popłochu uciekają przed Szaloną Stokrotą.
  7. Konfirmie o kotach do przeczytania na wątku Psotki. Przyjechać możecie, kiedy chcecie, tylko zadzwońcie, żebym była w domu. W poniedziałek mnie nie będzie, bo jadę strajkować do Warszawy (tak naprawdę to jadę się spotkać z moją kanadyjską przyjaciółką, ciekawa jednak jestem jak "babski" strajk odbije się na przykład na komunikacji).
  8. Dogomania mnie wykończy! Zakodowały się powyższe zdjęcia i otwierają się za każdym razem, kiedy chcę pisać! Wrrr! Nienawidzę, jak materia stawia opór. Malagosku, co z kotem? U mnie teraz z kolei zniknęła Czorta. Została tylko Koloratka, mocno przestraszona, bo znowu przyjechała szalona Stokrota. Pani tej wariatki przysięga, że zniknięcie Karmelka nie ma z jej suką nic wspólnego, ale dziwnym zbiegiem okoliczności Czorta też zniknęła wczoraj, po przyjeździe tej piekielnej psicy. O ile pani Stokroty mogę chyba wierzyć, o tyle jej mężowi - myśliwemu z pewnością nie. Dlatego podejrzewam go o najgorsze. I nie sądzę, żeby powiedział żonie, gdyby jego ukochany myśliwski pies (podobno była jednak szkolona pod tym kątem) zamordował kota lub dwa. W końcu, jak ktoś uważa zabijanie za rozrywkę...
  9. Trzymajcie kciuki! Idę ocieplić klapę zamykającą wejście na strych, bo strasznie "szparata", co oznacza, że koty będą musiały przeprowadzić się na dół aż do ciepłej wiosny. Aż się boję bać, co to będzie! A na razie wygibusy Juki. I jak tu się na coś takiego gniewać???
  10. Dla ogólnego rozweselenia kilka zdjęć: Nie dajcie się zwieźć pozorom.... Ja też potrafię atakować i jak trzeba złapię za gardło! (To wszystko oczywiście w zabawie, chyba nie muszę uściślać?)
  11. Niestety w kwestii ewentualnej adopcji cisza.
  12. Dzisiaj znowu usiadła i podstawiła łebek do głaskania, zamiast na mnie skakać. Robimy postępy.
  13. Wyraźnie źle mnie zrozumiałaś: Juka i Psotka NIE żyją na towarzyskiej stopie z kotami. Gonią je bez litości.Czarnulki zostały uwięzione na strychu, wymykają się z niego tylko w nocy, a i to muszą ostrożnie, bo te dwa żeńskie psie potwory sen mają niezwykle czujny. Musiałam zamontować bramkę ochronną, taką jak dla dzieci przy wejściu na schody na strych, bo Juka i Psotka coraz sprawniej poruszały się po tychże, motywowane talerzykami z kocim żarciem, które na nich stoją. Do zniknięcia Karmelka też się poniekąd przyczyniły, bo go pogoniły razem z szaloną Stokrotą. Tyle, że po tej stronie płotu.
  14. A jesteś pewna, że on bezdomny? Bo w Różanie wiele piesków biega samopas, ale wcale nie są bezdomne, tylko się promenują, albo podążają w ważnych sprawach. Jutro rozejrzę się, bo dziś już nie dam rady. Pewno będzie tak jak z tym czarnym pseudo onkiem z Dyszobaby - był kilka dni i zniknął.
  15. Ale mi przypochlebiłaś!!! Dziękuję. Jeśli jest tak, jak mówisz, to musiał to być tylko chwilowy spływ, bo już więcej tej sztuczki nie powtórzyła. Może moja inteligencja ma zasięg ograniczony w czasie.
  16. Słuchajcie ludkowie! Albo Psotka jest szkolona, albo super inteligentna. Ma paskudny zwyczaj skakania na mnie, co szczególnie mnie drażni, kiedy ma mokre łapy. Chyba się nie dziwicie. Odpycham ją ciągle i mówię "nie wolno", aż tu dziś rano po takim odepchnięciu ... suczka siada grzecznie koło mojej nogi i podstawia gardziołko do głaskania. Zbaraniałam. Myślałam, że to przypadek, ale historia się powtórzyła kilka razy. Hm, ile jeszcze tajemnic może się kryć w niezbyt dużym piesku?
  17. Malagosku kochany, ja mam trzy "młodości" - Szerlok ma dopiero 3 lata z całym dobrodziejstwem inwentarza! Kiedyś Was zaproszę na posłuchanie tętentu, gdy ta trójka gania się wokół domu. Można by rzec - stado dzikich bawołów! Największy problem jest w tej chwili z czarnulkami - latem zamieszkały na strychu, który teraz muszę zamknąć, bo stamtąd leci zimno. Próbowałam przenieść lokum kotów na schody (jest taki nieduży podest, gdzie postawiłam legowisko, jedzenie na schodach, tak jak do tej pory), Koloratka podniosła tak rozpaczliwy wrzask że nie może się dostać do domu, że poszłam otworzyć klapę z powrotem (tłumacząc sobie, że jeszcze nie ma mrozu). A ponieważ ta głupka mnie też się boi, zeskoczyła ze schodów prosto pod nosy Juki i Psotki. Akcji, którą rozwinęły, nie powstydziłby się żaden Grom czy inny Mosad! Kocica pofrunęła przerażona na okno, suki zostały wygnane przeze mnie na dwór, po czym Koloratka także popędziła do wyjścia dla kotów, za którym siedziała... Psotka. Akcja terrorystyczna przeniosła się do ogródka, a ja teraz zastanawiam się, czy te koty też sobie pójdą na zawsze. Mam nadzieję, że jednak w końcu wszyscy wypracują jakiś modus vivendi. Inaczej będzie ciężko.
  18. Nie z działki - ze spaceru. Spotkały tego czarnego wczoraj, bardzo się wszystkim spodobał i dziś, kiedy znowu go przypadkiem spotkaliśmy, postanowiły zacieśnić znajomość. A jako, że byłam z Kajtusiem, który ledwo łazi, jak wiecie, nie mogłam za nimi pójść. Miałam nadzieję, że się przestraszą, że są same i wrócą. Po pół godzinie ja się złamałam pierwsza. Spotkałyśmy się w pół drogi - Juka i Psotka rozbawione do łez, rozpsocone do granic przyzwoitości, ja wściekła. Szerlok grzecznie wrócił do domu razem z nami, chociaż i on startował na nieswoje podwórko. To te dwie goowniary...
  19. No tak, ale jeśli potrąci ją samochód, adresatka nie na wiele się zda. Tego się najbardziej boję, kiedy psy uciekają. A moje teraz zaczęły robić to często - interesuje je ten nowy bezpański, duży, czarny pies z białym gorsem, poza tym zaprzyjaźniły się z Żabcią (tą staruszką od 4 szczeniaków) i Nemo (jej synem), które latają cały dzień kompletnie samopas.
  20. No tu mnie zaskoczyłaś! Podhalanka łażąca po siatce...No, no! W młodości robił to wspomniany wyżej Kajtuś, ale on waży 18 kg i był napędzany testosteronem. Przestał, kiedy źródło tej substancji zostało usunięte z jego organizmu. Ale żeby taka duża i ciężka suczka... Pierwsze słyszę.
  21. Mamo, to nasze upodobanie do skrótów! Co to jest MM? Maków Mazowiecki? Dobrze się domyślam? U pani Magdy cena zależy od wagi suczki. Juka kosztowała niemało, ale szew ma kosmetyczny, nie trzeba było zakładać żadnych sukienek, nic się nie paprało, sunia na drugi dzień już nie pamiętała o operacji. Dowiem się, ile weźmie za Psotkę. Poczytałam o refundacji, brzmi okropnie skomplikowanie. Jeśli nie będzie to zbyt drogie, sama zapłacę, niech to będzie mój wkład do AS (a co! Ja też potrafię używać skrótów.) Wprost organicznie nienawidzę biurokracji, chociaż rozumiem, że czasem jest potrzebna (więc mnie nie pouczajcie w tej kwestii, pliiiz!)
  22. Co było do udowodnienia, Konfirmie! Malagos, to nie jest wymysł Kruszewa. Pamiętam, że w Chotomowie kilkanaście lat temu przybłąkała się do mnie czarna sunieczka rozmiarów Psotki. I tak samo łagodna, poddańcza i potulna. Zadzwoniłam do gminy, ta do schroniska (już nie pamiętam, którego), zostałam poinformowana, że mam ją złapać i trzymać w domu, dopóki oni do Chotomowa nie dotrą, bo oni nie są od łapania bezpańskich psów. Przyjechało dwóch osiłków z łańcuchem jak dla krowy. Ja rozumiem, że bywają psy agresywne, dla których i taki łańcuch to za mało, ale powiedziałam im, co to za pies. Obywatelowi się jednak nie wierzy. Wyglądało to co najmniej śmiesznie, a sunia niemal umarła z przerażenia na ten widok. Wracając do teraźniejszości. Ale dziś miałam przeżycie! Otóż wracam ci ja z Różana z zakupów, coś mnie szczęśliwie tknęło, żeby pojechać "wewnętrzną" drogą (tą, przy której robią kanalizację). W odległości jakichś 100 m od bramy widzę wędrującego kudłatego pieska na krzywych nóżkach. Pierwsza myśl: o rany kolejny bezdomniak! Ale potem przyglądam się - Przecież to mój stareńki ślepy i głuchy Kajtuś!!! Jakim cudem znalazł się na drodze, nie mam pojęcia. Prawdopodobnie musiał wyjść w chwili gdy wyjeżdżałam przez bramę, a ja go nie zauważyłam. On się porusza bezszelestnie jak duch, nigdy mu się taka przygoda nie zdarzyła, na ogół kręci się gdzieś w pobliżu domu, jeśli w ogóle wstanie z tapczana. A jak rezolutnie wędrował w stronę domu! Suczki - sąsiadki szczekały na niego, to jeszcze słyszy, i chyba tym się kierował. Aż mi się zrobiło mdło na myśl, jak to się mogło skończyć. Wystarczyło, żeby poszedł inną drogą i dotarł do szosy na Ostrołękę i po herbacie. Okazuje się, że ze starym psem jak z dzieckiem - trzeba mieć oczy dookoła głowy!
  23. Widziałam początek tego programu i tę strasznie dziką koteczkę na kolanach! Idiotów nie sieją, sami się rodzą. Nie wiem, z którym schroniskiem gmina Różan (bo ja nie jestem gmina Młynarze) ma podpisaną umowę, przy okazji Psotki, któryś z mieszkańców naszej wsi powiedział mi, że gmina reaguje tylko, jeśli pies jest agresywny. No a ani Psotka, ani ten czarny z gorsem agresywne nie są, więc nawet nie próbowałam. Poza tym dziś jest niedziela, nie wiem, czy zauważyłyście, czyli urząd gminy nie pracuje. Zadzwonię jutro i spytam o to schronisko.
  24. Zgłosiłam Psotkę do adopcji. Teraz tylko trzeba ją wysterylizować, żeby nikt nie miał pokusy "mieć takie małe słodkie szczeniaczki".
  25. W Dyszobabie pojawił się nowy przyczynek do naszej dyskusji o bezpańskich czy psach: czarny onkowaty z białym gorsem. Lekko przestraszony, wyraźnie szuka. Szerlok obszczekuje go od 6.30, tylko czekam jak ktoś przyjdzie urwać mi głowę! Na dodatek Żabcia pani nauczycielki (ta, co to mimo starszego wieku miała 4 szczeniaki latem, bo jest za stara na sterylizację) zapałała nagłą sympatią do mojej sfory, a jako, że bez trudu przechodzi między sztachetami płotu (taki to ogromny pies!), siedzi u mnie w ogródku, wzbudzając powszechne zainteresowanie, nie brak mi emocji od rana. Dobrze, że już jesień, może podrzuconych psiaków będzie mniej.
×
×
  • Create New...