-
Posts
2605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenas
-
No właśnie! Dość sporów egzystencjalnych. Wczoraj zupełnie przypadkiem obejrzałam fascynujący film o... bąbelkach!!! Skakałam po kanałach i trafiłam na Planet +, gdzie jakaś pani właśnie przedstawiała jakiegoś mężczyznę jako "specjalistę od bąbelków". Już chciałam przełączyć - jakiś idiotyzm, pomyślałam. Bąbelki? Też coś! - gdy usłyszałam, że tychże używa się do poprawy jakości zdjęć w czasie usg! Wstrzykuje się odrobinę mikrobąbelków do krwiobiegu i obraz, jak za dotknięciem różdżki, robi się znacznie wyraźniejszy, widać nawet małe naczynia krwionośne. A to tylko jedna dziedzina, w której bąbelki są niezwykle pomocne. Okazało się, że mają jakieś zdolności akustyczne i kiedy włączy się ultradźwięki, wpływają na obraz na ekranie w wyżej opisany sposób, ale także w niezliczonych innych dziedzinach nauki (czyli życia, co tu dużo mówić) są przydatne. Najbardziej oczywisty jest szampan, co też na pozór wydaje się niepoważne, ale przy okazji dowiedziałam się, że bąbelki w szampanie powstają w wyniku istnienia nierówności w szkle kieliszka i że zmieniają smak wina. Do tego stopnia, że robiąc odpowiednie nacięcia w szkle, można stwarzać wrażenie, że w każdym kieliszku jest inny napój bąbelkujący! Dzięki bąbelkom wieloryby orientują się w otoczeniu, morskie drapieżniki znajdują pożywienie, bąbelki mają wpływ na klimat itd., itp. Już nie pomnę wszystkich przykładów. Wniosek z tej przygody: świat jest znacznie bardziej fascynujący niż nam się wydaje i nie należy uprzedzać się doniczego, zanim się czegoś człowiek o danej rzeczy nie dowie.
-
Trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona, pamiętasz? Nie mogę ich przypinać, bo po prostu ich nie utrzymam. Przechodzimy koło płotu Jacka i Lucyny, za którym urzędują Uta i Benia, gdzie ZAWSZE dochodzi do szaleńczych biegów i szczekania. Nie utrzymam. A Kajtuś chodzi z nami teraz już tylko na jeden, góra dwa spacery i to robimy jedno kółko, bo więcej nie daje rady. Te ograniczenia z czterech stron świata, o których mówię, dotyczą spacerów z młodzieżą, czyli dalszych. Inna dzisiejsza przygoda, która dowodzi, że prowadzenie psów na smyczy na wsi nie ma sensu: poszliśmy na północ (gryząca suka + skaczące przez płot agresywne onki). Gdybym miała któregokolwiek na smyczy, nie uciekłby tymże onkom i zostałby pogryziony, a być może także ja. A tak tylko się wystraszyły i miały więcej ruchu. Obie dzisiejsze przygody pokazują, że wszystkiego się nie da uniknąć ani przewidzieć, a problemy należy rozwiązywać w miarę jak się pojawiają. My też nieustająco jesteśmy narażeni na przeróżne niebezpieczeństwa, czasem zdarzają się dramaty i tragedie, ale to nie znaczy, że mamy się zamknąć w domu i siedzieć bez ruchu, bo to też niezdrowe. Przepraszam, że będę banalna do bólu, ale życie jest trudne and full of zasadzkas.
-
~ Przeleciał przez płot, szczeniak Maniuś wylądował u nas w bdt....
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Coś o tym wiem! Tyle, że u mnie wiekowe potrafiły wymusić respekt, natomiast przedmioty martwe tego niestety nie potrafią, więc ucierpiały. Ale to mija. Nie wiem, czy z powodu zimy, czy większej dojrzałości Juka i Psotka jakby mniej rozrabiają. -
A jak mam dojść do domu, który stoi przy ulicy, nie wiesz przypadkiem? To się zdarzyło jakieś 100 m od domu. Nawet z łąk nad Narwią muszę wracać kawałek po ulicy. Poza tym tutaj bardzo rzadko coś jedzie, to był pech, że akurat w tym momencie Psotka wybiegła z ogródka Marianny, gdyby była na drodze, zeszłaby po prostu na bok i już. Są do tego przyzwyczajone. A prowadzić pięciu psów na smyczy nie dam rady. Może powinnam je oddać? Jest ktoś chętny? Mimo, że to jest odludzie, na wpół wyludnione, coraz mniej tu miejsc na swobodne spacery z psami. Od południa - kury, od zachodu - droga na Ostrołękę, od wschodu - Narew, a od północy cztery wściekłe onki, przeskakujące przez płot i ganiające moje psiaki, a trochę bliżej gryząca suka należąca do pijaczka, który zapomina zamknąć furtkę. Ciągle się bronię przed zamknięciem ich w ogródku na stałe, tak jak to robi większość ludzi.
-
~ Przeleciał przez płot, szczeniak Maniuś wylądował u nas w bdt....
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
No, ale malutki to on nie będzie! I widzę, że klasyczny pies kanapowy nam rośnie. I dobrze, kogoś trzeba na tym świecie rozpieszczać, prawda? -
Nooo, dziś tak grzecznie już nie było! Najpierw Psotka obszczekała panią z dzieckiem, a potem wszystkie wlazły do Marianny do ogródka (brama jest zawsze otwarta wsiowym zwyczajem), mimo, że świetnie wiedzą, że nie wolno i że znowu powtarzałam to jak mantrę. A potem wyleciały z tego ogródka jak oszalałe, Psotka prosto pod przejeżdżający samochód! Mało zawału nie dostałam. Huknęło, gwizdnęło, Psotka się zatoczyła, samochód powolutku odjechał, po czym się zatrzymał. Facet poszedł oglądać zderzak - na szczęście nie było ani śladu, ja chciałam obejrzeć psicę, ale uciekała ode mnie, zupełnie jakbym to ja jej sprawiła ból. W ogólnym rozrachunku nic się nie stało, śniadanie zjadła z apetytem, przestała się na mnie boczyć, a teraz walczy z Juką i Szerlokiem na tapczanie, jak zwykle. Zdecydowanie człowiek z psami, tak jak w samochodzie, musi mieć oczy dookoła głowy. Trzeba zacząć uczyć Psotkę chodzić na smyczy. W obroży już chodzi, chociaż nie pozwala jej pociaśnić. Pewno znowu będę musiała użyć przemocy.
-
I wybuchają bomby. Dziękuję. A poza tym ja lubię nasze słońce, nie to palące. Kiedyś mogłam się smażyć na czymś takim, ale teraz na samą myśl robi mi się słabo. Cały dzień dziś śpiewałam sobie: w czasie deszczu piesy się nudzą, to ogólnie znana rzecz, choć mniej brudzą się i mniej trudzą się to okropnie nudzą się w deszcz piesusiiiińscy! W końcu zostałam gwałtem i przemocą zmuszona do wyjścia na spacer. Przemokliśmy do suchej nitki, ale ponieważ psy zwąchały jakąś zwierzynę (pewno tego zająca, który kiedyś wpadł na mnie), polatały sobie jak szalone między sosenkami, po czym grzecznie wróciły do domu, gdzie legły pokotem. Co czynią do teraz. Dobranoc.
-
Buuu! Ale szaro i mokro! JA CHCĘ SŁOŃCA!
-
~ Przeleciał przez płot, szczeniak Maniuś wylądował u nas w bdt....
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Mnie też się nie udało namówić mojej kanadyjskiej przyjaciółki na Maniusia. Brat chciał jej zafundować czarnego labradorka, niestety go sprzedano, wobec czego, zważywszy na to, że już kupiła bilet samolotowy dla psa, namawiałam ją na Twojego Malagosie maleńtasa, ale ona powiedziała, że los wyraźnie nie chce, żeby ona miała kolejnego zwierzaka, bo jest stara i w ogóle bueeee. Żałuję bardzo, bo uważam, że przydałby się jej ktoś, kim trzeba się zajmować poza marudnym mężem emerytem. -
Nie, nie. Wszystko ok. To niech będzie, że pożytecznym bakteriom też życzę szczęścia. Co mi tam!
-
I nawzajem, Nadziejko, i nawzajem! Poczekamy, zobaczymy, co stado powie w Wigilię. Raczej nie powinno mi nawrzucać, bo się staram, żeby były szczęśliwe i chyba są. Czego życzę wszystkim żywym istotom na tym świecie (no może poza bakteriami i wirusami!).
-
~ Przeleciał przez płot, szczeniak Maniuś wylądował u nas w bdt....
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Malagosku, trzymam kciuki, żeby Wrocławianka jednak zadzwoniła i zgłosiła się po Maniusia i grzeję silnik naa wszelki wypadek. -
Dzisiaj miałam kolejne potwierdzenie, że Juka widzi to, co pokazują w telewizji. Rano oglądałyśmy razem rozmowę dziennikarza z panem Kruszewiczem, dyrektorem warszawskiego zoo, na temat kangurów. Oczywiście jako ilustrację pokazano "nasze" kangury. Zdecydowanie mniejsze niż ten z niefortunnego filmiku z psem i Australijczykiem, bo samiczki z dziećmi w torbach. Juka zamarła i wpatrywała się w ekran z wyrazem osłupienia na pysku, podobnym do tego, które malowało się na facjacie znokautowanego zwierzaka. A tak nawiasem mówiąc, zgadzam się z panem Kruszewiczem, że ten cios była całkiem niepotrzebny - przecież kangur puścił psa wolno, a o to chodziło, nie trzeba go było jeszcze bić. Szkoda, że kangur się nie odwinął i nie strzelił faceta tylnymi nogami. Dowiedziałby się czegoś o zbędnej agresji. Aha, to podobno pracownik jakiegoś australijskiego ogrodu zoologicznego. Jeśli tak sobie poczyna ze swoimi podopiecznymi, to gratuluję wyboru!
-
Nie mam bladego pojęcia! Nawet nie wiedziałam, że kwasu hialuronowego używa się w ten sposób. Kiedyś zerwałam sobie torebkę stawową, zrobiono mi blokadę stawu, czyli zastrzyk prosto w tenże, to było nieprzyjemne, ale nie bolało, tak że nie trzeba było stosować żadnych znieczuleń, ale tutaj wygląda to poważniej. A w sieci nic na ten temat nie ma? Życzę piesowi wyzdrowienia i dużo, dużo zdrowego biegania!
-
~ Przeleciał przez płot, szczeniak Maniuś wylądował u nas w bdt....
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Jak tam obróżka? Mnie udało się dzisiaj założyć ją Psotce gwałtem i przemocą. Niestety tylko tak. Miał przyjechać szambiarz. A ponieważ Psotka boi się facetów i stara się ich dziabnąć (raz jej się udało uszczypnąć szambiarza w kolano), chciałam się zabezpieczyć, żeby móc ją złapać na smycz. Zamknęłam nas wszystkich na ganku, gdzie nie ma dokąd uciec i zapięłam zdecydowanym ruchem obróżkę. W pierwszej chwili szarpała się strasznie, ale kiedy wypuściłam ją wolno z domu, przestała protestować i poleciała obgryzać Jukę. Wszystko dobre, co się dobrze kończy. PS Dopiero teraz przeczytałam dobre wiadomości o Maniusiu i rodzinie z Wrocławia. Trzymam kciuki za sukces. W razie gdyby trzeba zawieźć do Warszawy, oferuję pomoc. -
A wiecie, że na Animal Planet jest nawet specjalny program dla psów? Raz oglądałam i mało z nudów nie umarłam! Jakiś pies wędrował po łące, widziało się ją z jego perspektywy. Nic więcej się nie działo. Groza! Juka nie chciała oglądać, w ogóle się tym nie zainteresowała. Muszę Wam powiedzieć, że ogólnie rzecz biorąc, to bardzo kulturalna suczka. Lubi też śpiew operowy! Ponieważ ja lubię ten gatunek muzyczny, często słucham internetowego radia Otto's Opera House, gdzie "lecą" całe spektakle, najczęściej dość stare (co zrozumiałe zważywszy na tantiemy, które trzeba płacić za nowe), ale można za to posłuchać "legend" sceny operowej. Pewnego dnia zauważyłam, że melodyjny śpiew sopranowy bardzo Jukę porusza. Siada prosto i przekrzywia łebek tak jak przy tych kotach. Poza tym lubi spać przy śpiewie operowym. Kto by się czegoś takiego spodziewał po takiej wariatce!
-
Oto jak Juka oglądała film o małych kotkach. Najzabawniejsze było to, że wchodziła pod stolik z telewizorem, żeby ich szukać.:
-
~ Przeleciał przez płot, szczeniak Maniuś wylądował u nas w bdt....
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
No ciekawe. Psotka do dziś chodzi bez obróżki. Tylko pod narkozą udało się ja założyć.Zresztą ciągle jeszcze reaguje strachem na różne dziwne rzeczy, kiedy coś biorę do ręki, albo zabieram się do zamiatania (to przynajmniej rozumiem, ale pokrywka od garnka?). Musiała mieć dużo złych przeżyć w swoim krótkim życiu. A co do znalezienia domu dla Maniusia - nie zniechęcaj się tak szybko, do mnie kilka dni temu zadzwonił drugi chętny na Psotkę - mam ją od sierpnia! -, ale już jest za późno. Wszyscy się do siebie przywiązaliśmy jako te chłopy do ziemi i nie wyobrażam sobie rozdzielenia bandy czworga i mnie! -
~ Przeleciał przez płot, szczeniak Maniuś wylądował u nas w bdt....
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
A Kościół to nie ludzie? Z taką samą mentalnością jak inni? -
Nie wiedziałam, że to się nazywa abisynka. Taka pompa była u mojej cioci Stefci w Radomnie (wieś 9 km od Iławy), gdzie spędziłam połowę dzieciństwa. Ze szkołą włącznie, bo Ciocia była nauczycielką i mieszkała w szkole. To ja też. Do dziś pamiętam zapach kredy i mokrej ścierki do tablicy. Pompa, stojąca pod wielkim kasztanowcem rzeczywiście była bardzo ładna.
-
A co to jest abisynka? Ja niekształcuna.
-
Przyroda jest okrutnie, obojętnie rozrzutna! Dziś rano świat wyglądał jak zaczarowany: drzewa oblepione śniegiem, jasno szaro - różowe niebo, Narew jak z lanego srebra. A teraz zaczyna wiać wiatr i wszystkie te cuda niszczy. Do południa może już nie być po nich śladu.
-
Przyznam, że przeczytałam trochę po łebkach, bo rozmiar narzekactwa tej osoby przerósł moje możliwości. Nie znam żadnego członka fundacji prozwierzęcej, ale widzę inne grupy zawodowe, które zachowują się wszystkie podobnie. Nauczyciele tyrają jak bawoły, lekarze nie wiedzą w co ręce włożyć, salowe mają brudną pracę, podobnie jak śmieciarze, posłowie zarywają noce itd., itp. Każdy chce być wyjątkowy i jedyny i nikt nie lubi jak mu się prawdę w oczy wali (zwłaszcza, że na ogół ta prawda jest wyłącznie negatywna). A u nas wyjątkowość nie polega na sukcesie, tylko na ogromnych trudnościach i heroicznym wysiłku. Nawet jeśli takiego nie ma i nie było, tylko osoba cierpiąca i zapracowana wzbudza szacunek i współczucie (co chyba nawet jeszcze ważniejsze w oczach "cierpiących"). Spróbuj powiedzieć, że w pracy się nie przepracowywałaś. Nieważne, że po prostu miałaś dobrze zorganizowaną robotę, dzięki czemu nie musiałaś zostawać po godzinach. Co usłyszysz? Że jesteś pasożyt i darmozjad. Byłam raz czy dwa razy na wystawie psów i więcej nie pójdę, bo nie odpowiada mi mentalność hodowców, podobnie jak każda inna "kastowość". A norek na pewno nie przestaniemy hodować póki Chinki i Rosjanki mają duże pieniądze.
-
~ Przeleciał przez płot, szczeniak Maniuś wylądował u nas w bdt....
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Ależ kochana! To jest jak najbardziej logiczne! Od ponad 2 tysięcy lat Kościół wmawia ludziom, że przyroda została im oddana w panowanie, z czego wyciągnęli jedynie słuszny wniosek, że mogą z nią robić, co chcą. A pies wiadomo, nie ma duszy (podobnie zresztą jak inne zwierzęta i... kobiety!), no a kot to już w ogóle CZARCIE POMIOTŁO! A na dodatek wielcy filozofowie, czyli Kartezjusz na przykład, stwierdzili, że zwierzę to rodzaj maszyny. A przecież maszynie wszystko jedno czy uwiązana na łańcuchu, czy nie. Mamy za sobą długą tradycję. Długą i ciągle żywą. A co do mandatów i kontroli - kto to niby miałby robić? Gmina? Policja? Straż miejska? A może stworzymy nową formację: policja odzwierzęca? Pan Macierewicz będzie zachwycony. Uzbroi się ich po zęby i będą robić manewry co kilka dni. Na kontrole już nie starczy czasu. Nie mam złudzeń - trzeba ludzi uczyć, tłumaczyć jak krowie na granicy, do skutku, a nie karać. Kara to rodzaj agresji, a ta jak wiadomo rodzi agresję - gwałt się gwałtem odciska. To jest praca od podstaw na setki lat, jeśli oczywiście Kościół nie powie, że to zdrożne i że pan Bozia kazał karać rózeczką niegrzeczne pieski i wiązać je krótko, coby nie rozrabiały. Czasami rzygać się chce, w jakim kraju przyszło nam żyć. I pomyśleć, że wróciłam tu po 5 latach przebywania na zgniłym zachodzie! Coraz bardziej jestem przekonana, że to był błąd. -
~ Przeleciał przez płot, szczeniak Maniuś wylądował u nas w bdt....
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Konfirmie, kiedyś się obawiałaś, że absolutny zakaz trzymania psów na łańcuchu zakończy się masowym wyrzucaniem czworonogów. Obserwując gospodarstwa w Dyszobabie stwierdzam, że rozwalona na oścież brama i furtka to standard. To chyba z lenistwa, nie chce im się otwierać i zamykać za każdym razem. Nawet jeśli, tak jak u moi sąsiadów, brama jest automatyczna. W tych warunkach nie ma szans na spuszczenie psa z łańcucha. Tam, gdzie nie jest uwiązany, pałęta się po całej wsi swobodnie i w każdej chwili może wpaść pod samochód, bądź zostać poturbowany przez jakiegoś wsiowego pijaka. Branie szczeniaków na łańcuch to też norma. Kacperek, kiedy skończył jakieś 5 miesięcy, został uwiązany, a potem wyeksmitowany wraz z budą pod lasek, gdzie wyje z rozpaczy i samotności. Brama i furtka oczywiście otwarte. Czasami żałuję, że tu nie ma dzików. Szybko by się nauczyli naprawiać dziurawe płoty i zamykać wejścia do obejść!