-
Posts
2605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenas
-
Podejrzewam, że takich jest niemało! Mam tylko nadzieję, że te zdjęcia poruszą kogoś tak jak mnie poruszyły. Tylko ogromnym wysiłkiem woli powstrzymałam się przed zgłoszeniem na ochotnika do zajęcia się tym malutkim psim nieszczęściem. Już wiem, że 5 psów to za dużo na moje możliwości, a poza tym Juka razem z Psotką zamęczyłyby to maleństwo zanim by się zdążyło "odkuć" choć odrobinę. Trzymam jednak kciuki, żeby jak najszybciej znalazł się ktoś kto pomoże tej suni! Jak trzeba będzie gdzieś dowieźć, wiesz, że zawsze można na mnie liczyć.
-
O matko! Jakim trzeba być potworem (bo na pewno nie człowiekiem!), żeby stworzenie doprowadzić do takiego stanu. To przecież młodziutkie... Zresztą jakie to ma znaczenie - młodziutkie czy nie, tak samo cierpi. Zawsze mnie dziwi, jak można wierzyć w Boga i tak traktować zwierzęta. Przecież według wierzących, Bóg stworzył wszystko, co nas otacza, a więc psy też. To jak można w ten sposób niszczyć boży twór? Przecież to uwłacza Bogu!
-
Że to. Chciałam, żeby ktoś wreszcie się odezwał. Jak tam Stolica? W telewizorze mówią, że bardzo tam ślisko. U mnie w Dyszobabie zresztą też. Szerlok wyłożył się dzisiaj na podjeździe jak długi w związku z czym darował sobie urywanie tylnej nogi Juce. Nawet nad rzeką, gdzie też łąkowe lodowisko, nie został zbyt długo zrażony niestabilną sytuacją. Ja w środę wybieram się z wizytą towarzyską do Legionowa, mam nadzieję, że te marznące mżawki się już przewalą i dojadę bezpiecznie. Trzymajcie kciuki tym razem za mnie. Pozostaję pod wrażeniem błyskawicznych adopcji malagosowych tymczasów. Przyzwyczaiłam się zaglądać na wątki Figi i Fafika (może poszło tak dobrze, bo oba imiona zaczynają się na F? Może to jest jakaś szczęśliwa litera???) Mam nadzieję, że Pyza też znajdzie szybko dom, chociaż z jej urodą,,, mam pewne wątpliwości.
-
~ Figunia, maleńka sunieczka w typie pinczerka ma FORUMOWY DOMEK!! :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Kochana, a wyobraź sobie dwa duże i jednego średniego rozbrykane do granic przyzwoitości! Dziunia i ja chodzimy pod płotem, żeby nas nie ścięły z nóg. Najlepsza zabawa polega na urywaniu Juce ogona lub tylnej nogi. Co zdumiewające obiekt tych zabiegów jest zachwycony i sam prowokuje te brewerie! -
Malagosku, jak zadbana, to pewnie się komuś zgubiła? A skoro grubiutka, to pewnie jakiejś starszej pani (znam to z autopsji!), która sobie teraz oczy wypłakuje. Mam nadzieję, że pańcia się znajdzie i problem się sam rozwiąże. Dla dobra suni i Twojego! Wiecie co? Zastanawiam się, czy rozpropagowanie słowa "hejt" nie ma wpływu na postrzeganie tego zjawiska. Nasza polska "nienawiść" brzmi znacznie bardziej dosadnie, zwłaszcza jeśli nie zna się angielskiego. Dużo łatwiej jest "hejtować" - to nawet zabawnie brzmi! - niż nienawidzić. Jak Wam się wydaje?
-
Ja też się cieszę, że go zgłosiła! I trzymam za Niego kciuki. Co prawda, gdyby dostał tę nagrodę, żółć by chyba tych wyżej wspomnianych zawistników i frustratów zalała, ale to już trudno. Nic w tym życiu nie ma za darmo!
-
OK. Do zobaczenia! Przeczytałam dzisiaj tekst na temat Owsiaka, po którym poczułam się jakby mnie kto g...em ochlapał! Co się porobiło z naszym światem? Życzenie Kaczorowi śmierci po wiadomości, że był w szpitalu, obrzucanie kalumniami Owsiaka, że niby nakradł się w ciągu tych 25 lat... Ludzie! Przecież to niedopuszczalne. Jeśli ktoś wie o jakimś przestępstwie, powinien zgłosić to do prokuratury, ale takie rzucanie oskarżeń bez żadnych dowodów to czyste pomówienie. I robią to wszyscy bez względu na poglądy i przynależność partyjną. A chociaż Kaczora nie cierpię, daleka jestem od radości, że choruje. Przecież to obrzydliwie podłe! Uwielbiam internet, ale złudzenie anonimowości uwolniło najpaskudniejsze ludzkie skłonności i cechy. Komentarze do większości zdarzeń właściwie powinny prowadzić prosto do oskarżeń o zniesławienie, namawianie do nienawiści lub podżeganie do przestępstwa. Nie wiem, jak to się przedstawia w innych krajach, ale czasami wstyd się przyznać, że jest się z Polski!
-
Drogie MAŁGORZATY! Wiem, że jest Was na Dogomanii sporo, dlatego hurtowo życzę Wam wszystkiego najlepszego z okazji imienin! Obyście mogły zawsze być tak pomocne, miłe i ciepłe jak teraz, oby Wasi podopieczni szybko znajdowali dobre DS-y, a Wy same byście czerpały satysfakcję z tego, co robicie. Hip, hip hurra! Niech nam żyją!
-
Lekarze - zwłaszcza mężczyźni - zawsze wszystko wiedzą lepiej. Kiedyś w Anglii zakładano mi spiralkę antykoncepcyjną (mam nadzieję, że nikogo nie szokuję!). Ponieważ był to szpital uniwersytecki, robił to student. Niewprawny. W pewnym momencie dziugnął mnie gdzieś tam w środku, w jakąś szyjkę macicy czy coś w tym rodzaju. Ból był taki, że mało nie zemdlałam. Zrobiłam się zielona, pani doktór nadzorująca całą operację, spojrzała na mnie bystrze i mówi: A uczeni twierdzą, że te części ciała są nieunerwione! Dlatego nie lubię chodzić do ginekologów - mężczyzn, bo moim zdaniem poruszają się po obcym terenie. Zdecydowanie wolę, kiedy ktoś zna problem z autopsji! Gratuluję Leosiowi przyjścia na świat i życzę, żeby ten świat był dla niego dobrym i bezpiecznym miejscem. Jak młody człowiek troszkę podrośnie, przyjedzie do Dyszobaby i pozna swojego psiego imiennika, czyli wroga nr 1 Szerloka, bardzo skądinąd miłego przybłędę.
-
Dzięki! Ja też mam taką nadzieję, może histeryzuję, ale na samą myśl o tym, że Szerlok leży na zimnie i nasącza się wodą, dostaję dreszczy. A może to wcale nieprawda, może on lubi zimno i mokro?
-
Proszę bardzo! Słomy jeszcze nie mam, na razie musi wystarczyć stara kołudra (jak mawiał mój siostrzeniec w bardzp młodym wieku). Sądząc po śladach, ktoś w tej budzie juz urzędował, podejrzewam, że Szerlok, bo on jeden wykazał jakieś zainteresowanie tym ustrojstwem. .picasa.ini
-
Jak Ci już mówiłam, z mojego doświadczenia wynika, że utalentowani ludzie rzadko bywają łatwi w "obsłudze". Zawsze mnie to zastanawiało, czy to woda sodowa uderza do głowy, czy może naprawdę są inaczej skonstruowani niż średnia krajowa. Przeżyłam dziś dwa skrajne zdarzenia: jedno, które napawa mnie dumą i drugie - złością na samą siebie. Najpierw - po niemal całodniowej walce z materią - uruchomiłam nowy router, który się strasznie opierał, a potem przez jeden bezmyślny gest stłukłam szybkę w nowiutkim smartfonie! Szlag by to trafił! Ale niezdara ze mnie! Tak to jest jak człowiek robi coś odruchowo, bez użycia mózgu. Poza tym przywieźli budę dla Szerloka. Wszedł nawet do niej na chwilę, ale szybko wrócił do domu. Nic to - buda ma być na czas, kiedy ja wyjeżdżam na przykład na zakupy, a cała ferajna układa się przy bramie w oczekiwaniu na mój powrót. W końcu, kiedy doopska zmarzną, dziewczyny chronią się w domu, tylko dzielny mężczyzna nadal czeka - deszcz nie deszcz. Mam nadzieję, że teraz będzie czekał w budzie, czyli chociaż nie będzie mu na łeb padało.
-
Nowe źródło zarobków dla sprytnych? http://ciekawe.onet.pl/aktualnosci/ekologia/metan-zagrozenie-dla-klimatu-ktorego-wczesniej-nie,1,5675300,artykul.html Na Ale kino +. Warto tam zaglądać, mają różne ciekawe filmy i seriale. Zawsze o 20.10. Teraz "leci" akcja "Kino mówi: kłamstwo". Obejrzałam już bardzo dziwny film "Locke". Dziwny, bo gra jeden aktor, który cały czas jedzie samochodem i rozmawia przez telefon (ma BARDZO nowoczesny samochód!). Intrygujące i - co nieoczekiwane - trzyma w napięciu. Ma być jeszcze film "Chanel i Strawiński", jak sama nazwa wskazuje o ich romansie. Było (chyba w ramach jakiejś innej akcji) "Za jakie grzechy, dobry Boże", przezabawna komedia o uprzedzeniach rasistowskich (bogate, konserwatywne małżeństwo ma 4 córki, z których każda wychodzi za potomka emigrantów innego wyznania i koloru skóry. Boki zrywać i optymistyczne zakończenie, jak to w komedii).
-
Oglądałam "maraton z serialem" i tak mnie wciągło, jak mawiała moja matematyczka w liceum, że nie mogłam zasnąć. Serial nazywał się "Wróg publiczny" i dotyczył problemu, który i my mamy, zwłaszcza teraz, gdy kary 25 lat więzienia dla morderców dobiegają końca. Rzecz się dzieje na belgijskiej wsi, w której stoi między innymi stary klasztor. To właśnie tam zostaje wysłany psychopatyczny morderca dzieci po odbyciu kary. I rozpętuje się piekło. Giną dzieci, niemal dochodzi do samosądu itd., itp. Obecność tego człowieka wydobywa na wierzch wszystko, co najgorsze w mieszkańcach. Bardzo interesujący film.
-
Malagosku, nie bluźnij! Kiedy patrzę na moją przyjaciółkę, bezlitośnie eksploatowaną przez syna i synową do opieki nad dzieckiem, to mnie szlag trafia! Wyobraź sobie, że któregoś dnia zapomnieli ją powiadomić, że im się plany zmieniły i już nie musi się tłuc z Legionowa do Warszawy! Mało tego, wyszli z domu i gdyby przyjechała, pocałowałaby klamkę. Ona cały czas wszystko usprawiedliwia: on albo pracuje, albo wyjeżdża na narty (i oczywiście nie może zająć się dzieckiem, bo jak?), synowa nie jest przyzwyczajona do dzieci (a która kobieta mając pierwsze dziecko jest przyzwyczajona?), uczy się itp., itd. Ewa kocha młodego jak wariatka, co nie dziwne, a oni to bez najmniejszych oporów to wykorzystują. I w ogóle nie przyjmuje do wiadomości argumentów, że ona sama nie dość, że wychowywała syna bez żadnej pomocy (mąż raczej w tym przeszkadzał), to jeszcze musiała zarobić na całą rodzinę + córkę męża z pierwszego małżeństwa i jej dziecko. Miłość jednak strasznie ogłupia.
-
A ja zaraz będę miała 69! A moja siostra 71! I co z tego? Nie mam na to wpływu, czy moja kolejka jest długa, czy krótka, już dawno temu postanowiłam nie przejmować się tym, czego nie mogę zmienić. Co będzie to będzie, niech żyje teraźniejszość! Grażynko, ja też Ci gratuluję z całego serca! Czy już wiadomo jak nowy obywatel będzie miał na imię? Jedno mnie martwi w Twojej wiadomości: ten trudny, dwu dobowy poród. Myślałam, że w XXI wieku takie już się nie zdarzają. A może to tylko nasza specjalność, żeby było "po bożemu" i naturalnie? Nie piszesz też, jak się miewa mamusia dzidziusia. Mam nadzieję, że dano jej szansę na odrobinę wypoczynku, czy już ją odesłano do domu? Moja Mama opowiadała, że kiedy myśmy się rodziły z siostrą, kobiety zostawały w szpitalu przez 2 tygodnie, w czasie których uczono je, jak dziecko przewijać, karmić, usypiać itp. Teraz to są chyba nieosiągalne luksusy z tego co słyszę.
-
Patrzcie Państwo, podziałało! http://warszawa.onet.pl/warszawa-miasto-doplaci-do-wymiany-piecow-weglowych/483m5e Jeśli macie kogoś znajomego w Warszawie, kto może z tego skorzystać, nie wahajcie się go o tej możliwości powiadomić! Nareszcie pieniądze zostaną wydane z sensem!!!
-
Hej, hej! Kto niby jest ten staruch stojący nad grobem? Mam nadzieję, że się za takowego nie uważasz. Pamiętaj, że ludzie potrafią żyć znacznie dłużej niż my w tej chwili i nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy i my tak żyły. Trzymajmy się tylko ciepło i niech nas dobry humor nigdy nie opuszcza! A żadnych akcji na rzecz odnawialnych źródeł nie ma, bo na dłuższą metę z tego nie będzie pieniędzy. Zapłacisz za urządzenie, które będzie Ci tę energię produkowało, co z tego że nawet dużo, ale potem masz wszystko za friko! Żaden interes taki interes! Gaz to rozumiem - za listopad zapłaciłam 560 zł, a przecież jeszcze nie było wielkich mrozów. Ciekawa jestem jaki zysk mają ci, którzy handlują gazem. Pewnie niebotyczny. Moi sąsiedzi zainstalowali sobie te panele elektryczne, o których pisałam, kiedy podejmowałam decyzję "grzewczą". Są bardzo zadowoleni z jakości grzania, tyle, że jeszcze nie wiedzą, ile to ich będzie kosztowało. Byłam u nich w domu, rzeczywiście jest nawet za ciepło jak dla mnie. Białe panele zostały zamontowane na suficie, w każdym pokoju jest termostat, tak że w każdym może być inna temperatura. Wygląda świetnie, ciekawe tylko ile to wychodzi na miesiąc. Jak się dowiem, to Ci napiszę. Wiem, że Twoja wnusia (jest już mamą?) ma zamiar się budować, może to będzie rozwiązanie.
-
Właśnie przeczytałam, że amerykańscy (jakżeby inaczej!) uczeni odkryli, że za epidemię otyłości na całym świecie odpowiada prawdopodobnie...smog! A mnie zastanawia, dlaczego właśnie teraz nagle i nieoczekiwanie smog stał się tematem nr 1 we wszystkich przekaziorach! Kto ma zamiar na tym zarobić i jak? Przecież ten problem nie powstał ani dzisiaj ani nawet wczoraj. Nagle okazało się, że tylko Polska jest zaczadzona, w co jest mi trudno uwierzyć, bo inne kraje "byłego obozu" na pewno wcale nie były i nie są lepsze, a i w krajach szczęśliwego zachodu na pewno są ludzie, którzy palą w piecach czym popadnie, bo na nic sensownego nie mają pieniędzy. Więc jak to jest? Co to za interes z tym smogiem? Jaka kasa się za tym kryje? Musi być ogromna, skoro atak jest tak zmasowany. PS Widzicie jaka już jestem paranoiczna? Wszędzie węszę spiski, no ale jak ktoś wyraźnie ma ludzi za idiotów....
-
Jak to wygląda w gminie Różan, nie wiem. Ale sądząc po 700 zł zapłaconych geodecie za wydrukowanie mapki z lokalizacją zbiornika na gaz, za które to 700 zł nawet nie dostałam żadnego kwitka (kto zgadnie dokąd trafiły te pieniądze?), to raczej mieszkańcy dofinansowują gminę, a nie na odwrót.
-
Wylane się poszerzyło i zamarzło. I to tak dobrze, że nawet pod taką grubaśnicą, jak ja lód się nie załamał! Tylko mi nie mówcie, że to niebezpieczne chodzić po świeżym lodzie - kałuża ma głębokość 5 cm, czyli nawet gdybym wpadła do wody, to zamoczę sobie ledwo podeszwy.
-
Masz rację, Malagosku! Ja na tym za...piu, gdzie zimą praktycznie nie widuję ludzi, ani przez chwilę nie czuję się samotna, bo wiem, że mam WAS, kochane dogomaniaczki! Zawsze jest z kim podyskutować, czy coś zabawnego poczytać, wzruszyć się i uronić łzę. Chociaż niektórzy narzekają, internet to cudowna rzecz. A oto najnowsza informacja hydrologiczna: Narew wylała! I to akurat na trasie naszych spacerów. Dziś jeszcze się przedarliśmy, ale nie wiem, jak będzie jutro. Tyle się nasłuchałam w telewizorze o smogu, że zwróciłam szczególną uwagę na to, jak sprawy się mają w mojej okolicy i ze zgrozą zobaczyłam, że nad Różanem unoszą się kłęby dymu z kominów! Tak sobie myślę, że "władza" wydaje takie ogromne pieniądze na różne mniej i bardziej dobre zmiany. A nie lepiej byłoby dofinansować zmianę pieca lub sposobu ogrzewania, wszystkim tym, którzy tego potrzebują?
-
Myślę, że wie! Wybrała tę rasę całkiem świadomie, ona sama bardzo dużo chodzi na spacery, niedaleko ma świetne tereny spacerowe nad rzeką i głównie do tego potrzebuje psa. Swiadomie też - tak jej się przynajmniej zdawało - wybrała rasę kudłatą. Mówiła, że zawsze chciała mieć kudłatego psa. O nieszczęsna! Nie wiesz, co mówisz! Co prawda mieszka w mieście, ale te tereny spacerowe nie są pokryte kostką czy asfaltem, tylko piachem, ziemią, w najlepszym wypadku trawą! Nawet sobie nie zdaje sprawy jakie TONY piachu pies wnosi do domu. Ogródeczek ma nieduży i cały zarośnięty, ścieżki ułożone z płyt betonowych, nic takiego się nie wniesie, ale szeroki świat... to już zupełnie inna historia.
-
Wczoraj odbyłyśmy bardzo miłe spotkanie z dogomaniaczkami w Warszawie. Najpierw byłyśmy umówione w Multipubie Gruba Kaśka, ale okazało się, że tam można napić się tylko alkoholu, kawy nie mieli i ciastek do niej też nie. No to przeniosłyśmy się do Starbucksu (jak zwykle), było trochę problemów, bo było nas 10, a nawet w południe kawiarnie są pełne, ale w końcu od czego są niskie parapety?! Takie damskie spotkania, kiedy wszystkie panie mają choć jedno wspólne zainteresowanie, są bardzo miłe. Należy je powtarzać, może częściej? A teraz zobaczcie jakie cudo sprawiła sobie moja kanadyjska przyjaciółka. Strasznie długo się wahała, aż w końcu podjęła decyzję - dzieci mają swoje rodziny, mąż swoje zainteresowania nieuwzględniające żony, tak więc ktoś, kto człowieka darzy bezwarunkową miłością, bardzo się przyda. Tylko nie krytykujcie jej za to, że nie wzięła jakiegoś biedaka z przytułku. Całe życie takie miała, a w Kanadzie okazało się to całkiem trudne. Tak więc oto 2- miesięczny bearded collie. Na jej obronę trzeba jeszcze dodać patriotyczny aspekt tej sprawy. Otóż w odtworzeniu rasy, która podobno w XX wieku prawie zniknęła, miał swój udział owczarek polski!