-
Posts
2605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenas
-
Ojoj! Ale sypie liśćmi! Znowu będę miała zajęcie na kilka dni. Te moje ogromne dęby produkują tyle towaru do grabienia, że gdyby to były pieniądze, mogłabym nimi obdzielić pół świata. A tak, to nie wiem, co z tym fantem zrobić. W Chotomowie raz do roku (ale łaska!) zabierali torby z liśćmi, W Dyszobabie nie słyszałam o takiej usłudze. Maciek sąsiad wywozi je taczkami nad rzekę. Ale ta część brzegu to nadal jego ziemia, chociaż nieogrodzona. A co Wy robicie z liśćmi i skoszoną trawą? Piesy jakoś niczego ostatnio nie zdemolowały, ani nie zniszczyły. Może dorastają??? Z kotów codziennie odwiedza mnie tylko Koloratka, staram się, żeby zawsze stało jakieś jedzonko, żeby choć ona nie uciekła. Sypia w pudle na podeście schodów na strych, na dole umieściłam bramkę, taką jakiej się używa gdy w domu są schody i małe dzieci. Psy i tak zawsze wyczają, kiedy ona się ruszy i ją gonią. Ale tak na pół gwizdka. Ona już chyba zrozumiała, że to swego rodzaju rytuał, który jej bezpośrednio nie zagraża. Wracając do Misia - człowiek uczy się całe życie. Właśnie wtedy dowiedziałam się, że donki i onki mają "wpisaną" w rasę skłonność do poważnych chorób skóry. Nigdy bym nie przypuszczała, że to może zagrozić życiu, a jednak...
-
Mam taką nadzieję! Konfirmie kochany! Błagam! Nie przysyłaj mi już nigdy więcej ŻADNYCH wiadomości o chudym donku (czy w typie donka) z chorą skórą! Chociaż Szerlok wystąpił w roli pocieszyciela, nadal serce mi się kroi, kiedy myślę o Misiu - chudym donku z chorą skórą, którego przecież w końcu musiałam uśpić po ponad rocznym leczeniu. Bardzo go kochałam i każda wzmianka o takim psie przypomina mi o tym cośmy razem przeszli.
-
O, zapisało się!
-
Dzień dobry! Zamknięcie ich w domu na noc oznacza demolkę w domu. To może już lepiej niech kopią tunele w ogródku. Malagos, a znasz jakiegoś behawiorystę w okolicy? Bo ja znałam tylko dwoje młodych ludzie w Chotomowie, którzy zajmowali się rehabilitacją psów przeznaczonych do uśpienia, "bo agresywne". Najczęściej okazywało się oczywiście, że to ludzie popełniali niedopuszczalne błędy, stąd agresja. Ale się wyprowadzili. Nie mam też ich telefonu. Zaczynam podejrzewać, że Juka rozrabia tylko i wyłącznie po to, żebym się nią zajęła. Wszystko jedno jak, mogę się drzeć, byle na nią! Kiedy wczoraj wygłaskałam ją i wycałowałam, zasypując ją wszelkimi słodkimi słowy, jakie znam, był spokój przez całe popołudnie. Ze spaceru wróciła grzecznie, nic nie zniszczyła. Szantażystka! Przecież nie mogę spędzać czasu, dopieszczając jednego psa. Reszta się obrazi. Szerlok już wyemigrował na dwór, rzadko wraca do domu, nie przytula się do mnie sam z siebie, tylko objawia wdzięczność, kiedy ja na niego zwrócę uwagę. A Kartezjusz twierdził, że zwierzęta to maszyny! I co gorsza, znaczna część ludzkości w to uwierzyła. Czytałyście o jakichś s...synach z Detroit, którzy wyprowadzili się z domu, na chodniku zostawiając niepotrzebne już graty, a wśród nich... psa? Okazuje się, że draństwo i okrucieństwo nie znają granic ani kordonów. Wierne stworzenie przez miesiąc trzeba było błagać i przekonywać, żeby dało do siebie podejść i sobie pomóc. To się nazywa źle ulokowana wiara w człowieka! (Ciekawa jestem, czy ten post się zapisze! Wczoraj próbowałam, rozpisałam się jak nie wiem co, a dogo wszystko wcięła! Powtarzam pytanie: czy naprawdę na świecie nie ma informatyka, który jest w stanie nad tym zapanować???)
-
Tak dobrze, że mi zwiały na spacerze! Zdyscyplinowany Szerlok wrócił na ultradźwiękowy gwizd, ale panienki nie. Bo po co?
-
Psie gówienko??? To nie będzie zachęta do jeszcze energiczniejszego kopania? Kupię chyba jakiś zapachowy odstraszacz, ale może istotnie najpierw spróbuję z tym gówienkiem. Wiesz Grażynko, problem polega na tym, że Juka najbardziej rozrabia, kiedy ja śpię. Jak się budzę, nawet w środku nocy, to widzę ją słodko uśpioną w nogach tapczanu. Musi zołza czekać aż ponownie zasnę i wtedy hulaj dusza, piekła nie ma! A oto kolejne zdjęcia siostrzyczek:
-
Dzień dobry! Leje jak opętane. Na spacerze było troszkę biegania, ale szybciutko wróciliśmy do domu. Teraz panienki obgryzają się na swoim tapczanie. Psotka strasznie ciężko przeżyła wizytę Zosi (inne psy nie, bo to Ona opiekowała się nimi, kiedy ja wojażowałam po Kanadzie). To chyba wynik nieudanej próby oddania jej do adopcji. Teraz boi się nie tylko mężczyzn, ale i kobiet! Dobrze, że chociaż po wyjeździe zagrożenia przestała się mnie bać, bo przez weekend nawet do mnie czy do jedzenia podchodziła bardzo ostrożnie. Nie tylko Psotka nie była zadowolona z gościa w domu - Koloratka także wyniosła się na trzy dni. Jeść przychodziła głęboką nocą, kiedy nikt jej nie widział. A teraz wkracza do domu, miaucząc głośno, co wprawia Jukę i Psotkę w zdumienie, bo dotąd goniły ją, bo uciekała, a teraz ma na tyle czelności, żeby się drzeć??? A ja walczę z piachem, niczym Don Kichot z wiatrakami! Skończyli kłaść główną nitkę kanalizacji, teraz przywracają drogę do stanu używalności, co sprowadza się do kursowania tam i z powrotem ogromnych ciężarówek i maszyn budowlanych. No ale za to potem będzie super. Trzeba będzie jeszcze przeżyć podłączanie każdego domu do głównej nitki i już. Francja elegancja!
-
Proszę bardzo: http://www.dogomania.com/forum/topic/138222-szerlok-pocieszyciel/?hl=szerlok+pocieszyciel
- 198 replies
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Kochani! Ponieważ Psotka już nie jest psem to adopcji, a stała się pełnoprawnym członkiem dyszobabskiej sfory, postanowiłam zaprzestać pisania dwóch wątków. Od dzisiaj wszystkie informacje o jej losach będzie można znaleźć na wątku Szerlok pocieszyciel. Zapraszam!
- 198 replies
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
A tańców nie było? Z dzieciństwa pamiętam zabawy w remizie, organizowane przez moją ciocię Stefcię, nauczycielkę ze wsi Radomno pod Iławą. Tańcowało się oberki, kujawiaki (ciocia Kujawianka) i takie tam, bo ciocia była tradycjonalistką (rok urodzenia 1912!), Bardzo bywało wesoło. Wyprawa do Warszawy udała się średnio: deszcz padał bez przerwy, ale petycję podpisałyśmy, tort bezowy zjadłyśmy (tzn. po kawałku, oczywiście!), czyli zrealizowałyśmy plan. Zaparkowałam na parkingu na Placu Defilad. Doszłam do wniosku, że przecież i tak będę musiała zapłacić za parking, a w ten sposób odpadło szukanie wolnego miejsca. Jedno mnie zdumiało: wielki parking, środek stolicy, a nie można płacić kartą! Moja koleżanka nieśmiało zasugerowała, że tak łatwiej zrobić przekręt. Hm... kolejna teoria spiskowa? Natomiast niewątpliwie żadną teorią spiskową, tylko twardą i okrutną rzeczywistością jest moja ukochana Juka. Wczoraj ta moja koleżanka, która mnie odwiedziła w Dyszobabie, w swojej wspaniałomyślności posadziła mi 6 (słownie sześć!) krzaków róż pnących. Dziś rano trzy z nich zostały wykopane i porozrzucane po ogródku. Przez kogo? A jak myślicie? Jak ja mam okiełznać znudzenie Juki w nocy??? Awantura rano mija się całkowicie z celem, bo ta głupia nic, ale to nic nie rozumie i spogląda na mnie figlarnym wzrokiem, jakbym ją zapraszała do najlepszej zabawy.
-
A jak wasze psy reagują na ulewny deszcz i perspektywę spaceru w nim? Bo moich nic nie jest w stanie zrazić.
- 198 replies
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
No, dziewczyny! Tylko brać z Was przykład. Grażynka nie poddaje się choróbskom, a Malagos zwycięża w konkursach! Super! Ja też gratuluję siły i mocy. Jednak co baba, to baba. Żaden chłop jej nie dorówna. A tak a propos w poniedziałek wybieram się do Warszawy. Co prawda nie będę brała udziału w demonstracji, bo zaczyna się o 15.00, co oznacza, że musiałabym wracać do domu po ciemku, a ja od czasu wpadnięcia do rowu jakoś nie mam chęci jeździć po ciemku. Ale zamierzam podpisać petycję. Kiedy się z nią zapoznam, bo na razie nie wiem jakie ma brzmienie. No i oczywiście odzieję się w głęboką czerń (którą nawiasem mówiąc zupełnie nieideologicznie lubię). W ramach protestu przeciwko dyktaturze dietetyków zamierzam udać się do Smaków Warszawy na bezę. Jakby kto nie wiedział - robią GENIALNE torty bezowe z różnymi nadzieniami za jedne 17 zł za (dużą) porcję. Wiosną jadłam z fiołkami. Jeszcze nie wiem, czy pójdę na Poznańską (blisko miejsca, gdzie będą zbierać podpisy), czy na Felińskiego. Będzie to zależało od miejsc parkingowych. Na Żoliborzu jest parking za kościołem księdza Popiełuszki, gdzie zawsze są wolne miejsca. W centrum tak dobrze nie ma.
-
-
Misio - przecudny i przeukochany, strasznie zaniedbany donek spod Kilec, którego musiałam niestety uśpić (a po którym pocieszał mnie Szerlok) zaznaczył teren raz jeden jedyny. Zaraz po przyjeździe po raz pierwszy wszedł do domu, podszedł do okna i obsikał zasłonę. Mało nie umarłam z wrażenia, myśląc, że on podwórzowy i nie wie co to czystość w mieszkaniu, ale okazało się, że to było tylko zaznaczenie swojej obecności. Więcej się to nigdy nie powtórzyło. To znaczenie ma jednak zdecydowany związek ze stanem psychicznym zwierzaka, bez względu na to czy to pies czy kot. (A czy z kotką nie jest trochę inaczej? Czy one też znaczą teren? Moje tego nigdy nie robiły).
- 198 replies
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Puk, puk! Jest tam kto? Może ktoś coś opowie, bo u mnie płaska codzienność i nuda.
-
Malagosku, odpisałam Ci dwa razy, ale dogo się przepoczwarzało chyba i oba mi wcięło. Mamy się świetnie, dziękuję. Posterylkowe ranki zagojone, niedługo nawet ślad po nich zniknie. W suczej pamięci już znikł. Dziewczyny rozrabiają w najlepsze, śpią objęte, ganiają po łąkach - pełnia szczęścia. I kopią doły (to pełnia mojego NIEszczęścia).Nastał czas codzienności i nudy, właściwie nie ma nic do opowiadania. Może oprócz moich zmagań z safe-animal, czyli bazą czipów, która działa mniej więcej tak jak dogo, tzn. raz działa, raz nie. No ale poprosiłam ich o wyjaśnienie, jak się nimi posługiwać, na pewno mi wyjaśnią, bo są bardzo komunikatywni. Wpisałam do ich bazy wszystkie trzy zwierzaki i to się okazał problem, bo ich strona wyraźnie nie przewiduje takiej sytuacji.(Kajtuś i Dziunia nie mają czipów, ale chyba też będę musiała Dziunię zaczipować, bo bidulka głuchnie i raz już mi się gdzieś zapodziała w lasku. Na szczęście słyszy jeszcze ultradźwięki). A co u Was? Jak z sikaniem Rudzika? Kilka dni temu obejrzałam film o kotce, która sikała poza kuwetą, bo została przeprowadzona z całą rodziną do nowego domu. W ten sposób dawała wyraz swojemu zestresowaniu. Może Rudzik tak się zachowuje w wyniku nieudanej adopcji? Bo czuje się niepewnie i musi znakować miejsce? Znasz jakiego behawiorystę, który mógłby Ci doradzić, co z tym fantem zrobić?
- 198 replies
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Pan Maciej, jako ten żuraw, powoli zbiera się do domu na zimę. Wróci jeszcze w środę pozakręcać krany itp., a potem zaszyje się w domowych pieleszach do wiosny. Jednak palenie w piecu to męczące zajęcie, a jego okna pochodzą chyba jeszcze z XIX wieku albo z początku XX, wiatr więc przez nie hula swobodnie. Ten mój gaz drogi, bo drogi, ale wygodny. Jak jeszcze zrobią do końca kanalizację (tzn. podłączą do domu) będzie luz blues!
- 198 replies
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Zaczynam też myśleć, że to coś w rodzaju choroby sierocej, albo... szantażu emocjonalnego. Zawsze kiedy "ponadprogramowo" wychodzę z domu, po powrocie znajduję albo nową jamę, albo starą pogłębioną. Wczoraj poszłam po południu na herbatę do sąsiada z naprzeciwka. Psy znają go dobrze i lubią, same czasami ganiają po jego działce, kiedy idę sprawdzić, czy żyje, kiedy za długo go nie widać (tak, tak. Jego młodszy brat umarł w tej chałupie, a Maciek ma trochę więcej niż 20 lat i jest schorowany), poza tym przecież widzą, gdzie idę. Na zdrowy rozum nie powinno im robić różnicy, czy jadę do sklepu, czy idę w gości do sąsiada. A jednak - w tym drugim przypadku znajduję nowe dziury. Po powrocie ze sklepu najwyżej bardziej poszarpanego pluszaka.
- 198 replies
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Możliwe. W ogóle przewracamy ten świat do góry nogami. My, tzn. ludzie.
-
Hm... Czyżby gęstsze futro miało chronić przed upałem? To by dopiero było!
-
Zwłaszcza buczy! Przy bramie pojawiła się nowa jama. Odkryłam że one po prostu wykopują kamienie, a w moim podjeździe ukryto całe masy dużych otoczaków. Jeszcze większe leżą pod dębem przy furtce i już zostały okopane. Zdaje się, że muszę zacząć grać w totka, żeby zrobić solidny podjazd inaczej niedługo nie wydostanę się z obejścia.
- 198 replies
-
- 1
-
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Szerlok zmienił futro na letnie jakiś miesiąc temu. Czyżby nie miało być zimy?
-
Zajrzyj do Psotki, a będziesz miała odpowiedź.
-
To raczej moja mania. Ja sama zawsze, od kiedy pamiętam, po powrocie do domu zdejmowałam z siebie wszystkie "pęta": paski, zegarki, dopasowaną odzież. Najlepiej się czuję w takich luźnych szatach, żeby nic mi nie krępowało ruchów. Ja mam po prostu bzika na punkcie swobody, nie wyobrażam sobie, że można żyć w zamknięciu. Mogę z domu nie wychodzić przez cały dzień, czy nawet kilka dni (choć to z trudem), ale muszę wiedzieć, że mogę. Stąd moja obsesja ze zdejmowaniem obroży psom. Żeby i one czuły się swobodnie. A co u nas? To, co przedtem. Psotka już zrozumiała, że więcej prób wydania jej obcym nie będzie. Rano wita się ze mną "szyjką" (takie pocieranie swoją szyją o moją), śpi z nami (czyli ze mną Kajtusiem i Juką, a w porywach dochodzi jeszcze Szerlok (jeśli nie jest mu gorąco) i Dziunia (to z wielkiej łaski!), biega jak szalona po łąkach, pochłania wszystko, co jej postawię przed nosem i ogólnie wygląda na szczęśliwego psa. Cały czas w obróżce, na razie. Poranny i popołudniowy spacer nieco nam się skrócił (a właściwie znacznie), bo Kajtuś odzyskał szwung i melduje się za każdym razem, kiedy wychodzimy, co często skutkuje buntem niewybieganej młodzieży, bo jednak ponad stuletni (na ludzkie) staruszek, mimo odzyskanej pary, męczy się szybko, No a teraz jeszcze marznie, bo - jak można zobaczyć na "Szerlok pocieszyciel" - jest prawie łysy, a tu przymrozki! Nie śmiem spróbować mu wkładać ubranko, wiedząc, jak reaguje na wszelkie manipulacje wokół swojej osoby. Staram się koło południa robić jakieś większe "kółko", najczęściej nad rzeką, żeby ferajna mogła się wylatać na łąkach. Wracają utytłani jak nieboskie stworzenia, ale zadowoleni i potem śpią, dzięki czemu i ja mam chwilę spokoju.
- 198 replies
-
- 1
-
-
- suczka
- d.ługowłosa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Hej! Nikt nie ma zdania na temat staruszka???