Jump to content
Dogomania

irenas

Members
  • Posts

    2605
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irenas

  1. Malagos, pocieszasz mnie, że nie ja jedna najpierw karmię gadzinę, a dopiero potem sobie robię śniadanie!
  2. Całe szczęście, że ludzie się czasem mylą. Jest przynajmniej zabawnie. Pamiętam kalendarz, taki zrywak, w którym była informacja o tłustych majtasach. Dawno się tak nie śmiałam jak wtedy, do dziś kiedy sobie przypomnę ogarnia mnie radocha. Jakby kto się nie zorientował, chodziło oczywiście o matiasy, informacja pojawiła się w okolicach Bożego Narodzenia, czyli jak najbardziej na czasie. Ale było wesoło.
  3. Obejrzyjcie. Dzieje się to na Kostaryce, to są psy uratowane przed złymi ludźmi, można je adoptować i to się zresztą dzieje. Rzeczywiście mają jak w raju! http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21344798,makabryczna-fabryka-zwierzat-w-dobrczu-koty-umieraly-lezac.html#MT A to, żeby nie było Wam za dobrze.
  4. I padało w Warszawie oraz całą drogę z powrotem. Przez całe 100 km widziałam dwa zestawy pługów śnieżnych (jeżdżą po trzy, odśnieżając tym samym cały jeden pas drogi). Na szczęście pogoda podziałała nawet na wariatów i nikt nie wyprzedzał pod górkę ani na trzeciego. A w Warszawie obejrzałam nową Halę na Koszykach. Jeśli ktoś nie widział - polecam. Może też dlatego, że jest to praktycznie miejsce mojego dzieciństwa i mam do niego nostalgiczny sentyment. Dobrze, że jej nie zburzyli. No i mam nadzieję, że przetrwa - są tam właściwie same bary i restauracje, na razie to modne miejsce Warszawki, ale łaska pańska na pstrym koniu jeździ, jak wiadomo, może więc w każdej chwili przestać być modne. Czego pracującym tam ludziom nie życzę.
  5. Jadę do Warszawy. Trzymajcie za mnie kciuki, żeby mnie po drodze nie zasypało!
  6. Konfirmie trzydziesty pierwszy! Ja Facebooka nie krytykuję, tylko nie potrafię obsługiwać. Peszy mnie zwłaszcza język - co to na przykład znaczy, że ktoś zmienił status? Jaki znowu status? Ożenił się, zmienił zawód, miejsce zamieszkania, sposób zarobkowania? Tajemnica bytu. A teraz i Dogo zaczyna: "malagos przyznała mi reputację na szerloku'? Coś Ty mi zrobiła Malagos? Powinnam się obrazić, czy raczej cieszyć? Naprawdę nie można tego wszystkiego wyrazić jakoś prościej?
  7. A gdybyś tak, Malagosku, trzymając mocno Diankę na smyczy, powolutku podeszła do Borysa (kiedy nie śpi) i pod Twoją czujną kontrolą pozwoliła jej go powąchać i vice versa? Pod warunkiem, że Borys nie zacznie uciekać, bo wtedy klops. Wiadomo - ucieka, znaczy trzeba gonić! U mnie się zdarzyło, że Koloratka nie zdołała wypaść na dwór zanim nie dopadła jej Juka. Serce mi stanęło, ale okazało się, że psica tylko ją chce powąchać. Z moich doświadczeń wynika, że psy bardzo uważnie obserwują wszystko wokół siebie i doskonale zdają sobie sprawę z tego, co przynależy do domu. A ponieważ takim bidom schroniskowym lub innym znajdom na ogół bardzo zależy, żeby nie stracić raju, do którego trafiły, starają się podporządkować oczekiwaniom swoich nowych państwa. Jeśli oczywiście wyraźnie dadzą im znać, co jest grane. Ja wiem, że z Juką nie do końca to wychodzi - nie jestem w stanie jej oduczyć porywania moich skarpetek i wygryzania w nich dziur, na przykład, ale to pierwszy taki przypadek w moim życiu, a w końcu psy mam od blisko 35 lat. Do tej pory z kotami nie było problemu. Szymek nawet potrafił sobie psie towarzystwo tak ustawić, że schodziło mu z drogi pierwsze. A potem psy właściwie się nie interesowały, albo, powąchawszy, akceptowały to dziwne, mruczące stworzenie, na którym ich pańci tak zależy. Kiedyś czytałam, że tak należy postąpić, kiedy w domu pojawia się niemowlak: dać psu do powąchania, żeby wiedział, że to też jego.
  8. Ojoj! Co się znowu dzieje z Dogomanią? Wczoraj w trakcie pisania włączył mi się komunikat o błędzie, a dziś nie chciało się otworzyć okienko odpowiedzi. Państwo zarządzający! Bardzo proszę dbać o ten portal, bo Facebook mnie przerasta, a chciałabym nadal mieć kontakt z psiarzami, kociarzami i innymi zwierz...ha! wielbicielami zwierząt (no może nie wszystkich. Za robakami nie przepadam.)
  9. O to mi właśnie chodzi, kiedy mówię, że prawo nie zwalnia od myślenia: jeśli sytuacja jest bezpieczna, właściciel psów panuje nad nimi, w okolicy nie ma żywego ducha, a zwierzaki biegają po polach lub łąkach, bezsensem jest wymagać, żeby były na smyczy. Niestety zarówno policjanci jak i prawnicy zasłaniają się przepisami sztywno interpretowanymi. Prawnicze "wykształciuchy" powołują się na łacińską sentencję: "Dura lex, sed lex". A ja zawsze mówię, a co z "bzdura lex"? Czy gdyby jakimś orłom w Sejmie przyszło do głowy ustanowić prawo "należy skakać w ogień pod groźbą egzekucji" (zważywszy na to, co ostatnio wymyślają, to nie jest takie nieprawdopodobne), ludzie by skakali jak te barany? Nie dziwcie się tej "egzekucji". Kiedyś dostałam wezwanie do zapłaty, w którym widniało takie właśnie sformułowanie. Lekko zaszokowana - ale i rozbawiona kontrastem powagi tego słowa z ewentualnym "przestępstwem" - zadzwoniłam tam, skąd przyszło pismo, i spytałam co to ma niby znaczyć, czy mnie rozstrzelają, jeśli się spóźnię z zapłatą. Panienka po drugiej stronie drutu w ogóle nie rozumiała, o co mi chodzi. Ona używa takiej prawniczej "nowomowy" na co dzień i w ogóle nie dostrzega w niej niczego niestosownego. Moja legionowska przyjaciółka jest prawniczką z wykształcenia i też, kiedy rozmawiamy o sprawach choćby ocierających się o prawo, zaczyna gadać jak prawnik, czyli "na okrągło". Ale ich tam muszą indoktrynować na tych studiach! Policjanci natomiast są tacy "sztywni", bo czują się jakby chodzili po kruchym lodzie, a jak wiadomo każdy najpierw chroni siebie. Nie chcą więc ryzykować zbytnim liberalizmem względem ... no właśnie kogo? Przecież oni są na służbie! Czy jeszcze ktoś w policji żywi przekonanie, że są "władzą"? Może trzeba ich wyprowadzać z błędu? Wiem, że wyglądam na buntowniczkę i pewno trochę nią jestem, ale uważam, że traktowanie prawa jak religii jest szkodliwe. Ono powinno służyć ludziom, a nie ludzie jemu.
  10. To znaczy, że w lesie puszczasz je luzem? A co na to leśnicy? Przecież nie wolno. Praktycznie rzecz biorąc, nie ma takiego miejsca gdzie, będąc z psem na spacerze, nie popełniasz wykroczenia. Nic to, że te wszystkie przepisy są sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt, która stwierdza, że pies musi mieć odpowiednią ilość ruchu. Dla onka to jest 10 km dziennie. Zrobisz to na smyczy? Nawet jeśli, co to jest za ruch dla psa!
  11. Mnie najbardziej zmartwiła informacja o tym zapaleniu skóry. Przypomniał mi się Misio. Oby było tak, jak mówisz Malagosku, że to tylko przystosowanie do zimy w złych warunkach. Trzymam kciuki i wszystkie inne palce, żeby tak się okazało.
  12. Ja to wszystko wiem, już w Chotomowie robiłam przecież za "murzyna", ale wkurza mnie to maksymalnie. Moim zdaniem prawo nie zwalnia od używania rozumu, a sądząc po tym, co się dzieje, podejście do niego jest dość luźne, przynajmniej kiedy odnosi się do bezwzględnie je egzekwującego. A z tego, czego się domyślam (policjanci niechcący chyba ujawnili, kto na mnie doniósł), to wcale nie jest rdzenny mieszkaniec tej wsi, bo ci podchodzą do mnie raczej życzliwie, tym bardziej, że już wiedzą, że te moje psiaki mogą ich raczej zalizać, a nie zagryźć, ale taki "napływ" jak ja, tyle, że nie z Warszawy, a z Wołomina czy innego Wyszkowa (nie ubliżając, oczywiście, tym miastom! Wszędzie może się znaleźć czarna owca). Aha! I jeszcze się dowiedziałam, że znany Wam już z opowieści "marynarz", co prawda wystawił dom na sprzedaż, ale się nie wyprowadził póki co. I podejrzewam, że długo się nie wyprowadzi, bo dom, który sprzedaje, jest naprawdę paskudny, a poza tym w Dyszobabie jest co najmniej 4 czy 5 innych domów na sprzedaż. A ponieważ wczoraj przechodziliśmy koło jego domu to i on mógł zorganizować tę akcję. Żeby piekło pochłonęło wszystkie takie wredoty! Będę chyba musiała wsadzać całe towarzystwo do samochodu i wywozić na łąki. W ten sposób nie będę przechodzić nikomu koło domu, bo dwa spacery nie wchodzą w grę po pierwsze dlatego, że brak mi sił, po drugie, "stado" bawi się ze sobą i nie chcę im tej frajdy zabierać.
  13. Czyli wszystko w normie. A ja mam refleksje nad ludzką, bezgraniczną i bezinteresowną wredotą. Otóż byłam dziś na spacerze z psami, jak zwykle. Jak zwykle biegły wolno, bez smyczy. We wsi nie było żywego ducha, przejechał jeden samochód, zresztą szybko weszliśmy na drogę nad jezioro, gdzie nikt nie mieszka, a wracaliśmy miedzami pól. Godzinę później pod moim domem był patrol policji z INTERWENCJĄ. Ktoś przez okno widział mnie i moje zwierzaki i poczuł się zagrożony! Nic to, że psy pani nauczycielki latają samopas, że biała suka pijaczka, który nigdy nie zamyka furtki, napada na inne psy, że ogromne onki przy skręcie na szosę ostrołęcką przeskakują przez płot i ganiają każdego, kto się znajdzie akurat w polu ich rażenia, nic to, że NIKT we wsi nie stosuje się do przepisu, że pies musi być wypuszczany z klatki (trudno to nazwać kojcem) lub spuszczany z łańcucha przynajmniej na 12 godzin, nic to, że panowie policjanci ode mnie się dowiedzieli, że jest taki przepis i byli bardzo zdziwieni - ważne, że pani Irenka ma cztery psy i czasami pojawia się z nimi we wsi. Kto to słyszał mieć cztery psy. Dowalmy jej, a co? Kto bogatemu zabroni? Powiedzcie mi skąd w ludziach taka potrzeba przyp.. przenia innym? Dlaczego nie zajmują się sobą, swoim życiem? Co prawda w telewizorze mamy po prostu festiwal sk..syństwa i wredoty, może mieszkańcy Dyszobaby postanowili dorównać wybrańcom narodu?
  14. Od razu inne pyszczydło! Uśmiechnięte. Dziarsko postawione uchole wskazują na żywe zainteresowanie otoczeniem Super! Co to jednak znaczy dom i dobre serce!
  15. Czy Wam Dogo też skacze? Od kilku dni, kiedy wchodzę na wątek, obraz zanika, pojawia się biały ekran, albo drga nieprzyjemnie. Czy to mój komputer czy Dogomania?
  16. Ha! Ja od kwietnia zeszłego roku tłumaczę Juce, żeby mi nie właziła na kolana i nie tłukła mnie łapą, żądając pieszczotek. I nic. Ani prośby, ani groźby, ani nawet - o zgrozo! - przemoc fizyczna w postaci klapsa nie pomagają. Mały, trzydziestokilowy pieseczek chce koniecznie na kolanka. Wszystko z wielkiej miłości do mnie, oczywiście. A Psotka od sierpnia zeszłego roku skacze mi na plecy, kiedy wychodzimy na spacer. I tłumaczenia też nic nie dają. Widać trafiły mi się dwie niereformowalne idiotki. Co zrobić? I tak je kocham!
  17. Dopiero teraz przeczytałam wątek. 500 zł! Mamuniu jedyna! Taka kupa forsy. Pamiętajcie na przyszłość, że jest kierwoczyni (czyli ja), która pojedzie za benzynę, jeśli daleko, lub za friko, jeśli blisko. Daleko tylko potrzebne będzie towarzystwo, żebym znowu nie zasnęła za kierownicą i nie wjechała do rowu. Ja też czekam na numer konta, a co do imienia - czemu nie po prostu Onka? Skoro Tomek mówi na nią "Ona", to już zna dźwięk tego imienia i powinna się szybciutko przyzwyczaić.
  18. No widzisz! Nic dziwnego, jest ich naprawdę ogromna liczba! Szkoda, że z każdym z nich wiąże się jakieś psie nieszczęście. Co prawda niektóre zmieniają się w psie szczęście, ale i tak tych pierwszych jest za dużo. Ciekawe, czy dożyjemy takiego dnia, kiedy to się zmieni.
  19. Tłumów! Wracając z Biedronki, przejechałam przez Różan (normalnie jadę trochę bokiem).ŻYWEGO DUCHA! Po prostu wymarłe miasto. Nawet przy Kościele widziałam raptem jednego człowieka. Dopiero jak przyjdzie późna wiosna Różan się ożywi.
  20. Myślę, że w każdym przekazie "z tezą" jest zawsze odrobina manipulacji, ale tu akurat w zbożnym celu, można więc to przełknąć. Po wczorajszym słońcu nie ma śladu, wieje lodowaty, silny wiatr, jest bardzo ślisko na łąkach i na skarpie, a w telewizorze zapowiadają duże ocieplenie w lutym. Niech sobie będzie, byle marzec i kwiecień nie były zimowe! Nie mówiąc już o maju.
  21. http://mamadu.pl/130403,wzruszajaca-animacja-pokazuje-ze-inny-nie-znaczy-gorszy Koniecznie obejrzyjcie animowany filmik. I uwaga - tak jak napisano w tekście: może skutkować wzruszeniem!
  22. Tym razem coś pozytywnego i inspirującego: http://facet.onet.pl/tomasz-jaeschke-animalpastor-odszedlem-z-kosciola-dla-kobiety-zeby-byc-wiernym-sobie/4dgegg
  23. http://kobieta.onet.pl/psy-tez-zamarzaja-zima/5led1mk Jeśli ktoś jeszcze nie czytał i nie oglądał, to polecam. Chociaż to może popsuć humor na cały dzień. PS I znowu ktoś w Onet doszedł do wniosku, że sprawa jednak nie jest tak ważna, jakby można pomyśleć, bo umieścił to w dziale "kobieta", czyli tam gdzie przepisy kuchenne i porady, jak się malować!
×
×
  • Create New...