Faustus
Members-
Posts
413 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Faustus
-
[quote name='Hanmak']Chodzi o jakies uzasadnione argumenty. Kiedy te parę wlosków staje się śmieciami... (...)[/QUOTE] Tak naprawdę to dobrze wiesz, że nie było to parę włosków tylko ciut więcej włosków ;) parę włosków się raczej nie wyczesuje ;) Ale co tu uzasadniać? Wyszłaś do parku, wyczesałaś psa, nie posprzątałaś po nim: zostawiłaś śmieci. Jak inaczej nazwiesz pozostające psie włosy? Nawozem naturalnym? Ogryzek z jabłka też wywalasz na trawnik? Sorry ale park, nawet w ustronnym miejscu jest miejscem publicznym. Reakcja może i przesadna, ale uzasadniona.
- 17 replies
-
[quote name='lis']Tyle, że w ten sposób można wytłumaczyć wszystko, każde barbarzyństwo i każde okrucieństwo, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto twierdzi inaczej zawsze można usprawiedliwić zabijanie wilków, bo wielki ekspert, prof. Okarma jest na tak wszystko możemy usprawiedliwić, powołując się na argumenty drugiej strony, a chyba nie o to tu chodzi na porozumienie nie ma szans, zwłaszcza, gdy stosujesz " myśliwskie " uogólnienia: obrońca zwierząt = eko terrorysta myśliwi nie nazywają tak ludzi przywiązujących się do drzew, tylko wszystkich ludzi o innych poglądach, niż Ich poglądy - na zwierzęcym forum pan myśliwy wyzywał wszystkich forumowiczów od eko terrorystów, gdyż Jego zdaniem, miłość do zwierząt, prędzej czy później, przekształci się w czynny eko terroryzm - u każdego " zwierzoluba " - inny pan myśliwy, zakomunikował nam, że będzie zadawał pytania i za każdą błędną odpowiedź, lub za odpowiedź, która Mu się nie spodoba, będzie zabijał jedno lisie szczenię a " pokot " będzie zamieszczał na forum pod postacią zdjęcia - na szczęście, został On szybko zbanowany myślę więc, że twierdzenie, iż wszystko można wytłumaczyć, usprawiedliwić, jest pójściem na łatwiznę i dlatego powinno się określić jakieś normy, granice, których przekroczenie nie jest już usprawiedliwiane i wytłumaczalne.[/QUOTE] Lisie: ależ właśnie o tym rozmawiamy. O tych granicach. A konkretniej gdzie ona jest. Tyle, że sam wątek stał się już wielowarstwowy i zaczął dotyczyć zabijania w całości, a nie tylko w myślistwie. Tak więc są ludzie którzy twierdzą, że zabijanie jest złe i z automatu odrzucają polowania (plus mięsożerstwo), są ludzie którzy uznają zabijanie hodowlane, ale polowania już niekoniecznie (bo to rozrywka dla myśliwych), są tacy dla których zabijanie na polowaniu jest szlachetne, plus cała masa innych odcieni. No i możesz do tego śmiało dorzucić jeszcze myśliwych-ekologów, ot chociażby takich którzy w słowa prof. Okarmy wierzą. Do tego dochodzi cała otoczka historyczno kulturowa. Ale :) Ty to wszystko wiesz. Jak również: ja nie wrzucam do jednego worka. Ani jednej, ani drugiej strony barykady. Wyraźnie napisałem, że i tu i tu są ekstrema. I to te ekstrema zaogniają sytuację.
-
Tutaj funkcjonuje jedna prosta i stara zasada: hierarchia potrzeb. Trudno aby matka polka wiążąca koniec z końcem ledwo myślała o samorozwoju. Tudzież zajmowała sobie czas segregacją śmieci. Niestety póki zaspokojenie potrzeb podstawowych będzie zajmowało tyle czasu i energii ile obecnie to nie ma co liczyć na refleksje w społeczeństwie. Tak samo jak matka polka do teatru raczej nie chadza ;) Tylko...proszę nie podawać przykładów jak to ktoś biedny, a jednak uświadomiony itd. Bo to jedynie dowodzi tego, że są takie jednostki. Niestety w takiej rozmowie trzeba przyjmować średnią. A średnia dobra nie jest ;) Między innymi dlatego wspomniałem, w którymś z wcześniejszych postów o tym, że takie dyskusje możemy prowadzić sobie tutaj w Europie. I to bardziej patrząc przez pryzmat bogatych krajów UE. A już we wspomnianej przez filodendron Afryce byłaby ta rozmowa...nie na miejscu. Ze względów społeczno-religijnych w krajach islamskich także mało prawdopodobna.
-
[quote name='lis']Ale tutaj nie chodzi o tak radykalne wybory, o stawianie takich wyborów przed forumowiczami, nie decydujemy o tym, kto jest ważniejszy: żołnierz ginący w Afganistanie czy dzik na polowaniu dyskutujemy [B]TYLKO[/B] o polowaniach - to Wy ronicie tutaj of topic o wege, żywieniu, itp. piszemy tutaj o tym, czy warto zabijać słonki, kuropatwy, bażanty, kaczki, itp.? czy warto zabijać borsuki, kuny i lisy, wiedząc, że nie zmieni to naszego negatywnego wpływu na przyrodę i że jest to rozwiązywanie problemu od tylnej strony? czy warto zwalać nieudaczność władz w kwestii przygotowań do powodzi na bobry? itp., itd. (...)[/QUOTE] Lisie: wiele osób tutaj już jakiś czas temu stwierdziła, że nie dojdziemy do porozumienia. Głównie z powodu różnic etycznych, światopoglądowych. Stąd właśnie dyskusja schodzi na inne tory, takie które czasem bardzo luźno nawiązują do głównego wątku. Pytasz "czy warto zabijać"...Otóż widzisz: dla wielu tutaj jest to kwestia tego, że jest to dla nas nieocenialne. Trudno nie dostrzec, że pod względem wiedzy (w temacie) jesteś tutaj najbardziej zaawansowaną osobą (bez urazy dla innych dyskutantów). Natomiast spokojnie można znaleźć artykuły z drugiej strony barykady. I mówiąc szczerze: w jednych i drugich można znaleźć tyle samo logicznych argumentów. Po jednej i po drugiej stronie są esktrema i patologie: po stronie obrońców eko-terroryści, po stronie zwolenników psychopaci. Uogólniam oczywiście, ale takie wymogi forum. Osobiście oceniam to co mogę: czyli kwestie etyczne związane z myślistwem. I o ile samo zabijanie zwierząt złem dla mnie nie jest. I spójrz: tu wchodzą takie kwestie o które spieraliśmy się z bezag: dla mnie istnieje humanitarne zabijanie, dla Niej zabijanie jakiekolwiek jest sprzeczne z humanitaryzmem. Więc: gdzie tutaj można znaleźć pole do rozmów? Można oczywiście przerzucać się zdjęciami/filmami z takich sytuacji jak to przedszkole, jak dręczone zwierzęta itd...ale czy tutaj ktokolwiek napisał, że to jest dobre? Że to popiera?
-
[quote name='bezag']Wyjątkowo kiedy jest się np. aresztowanym, ale mi biznes.[/QUOTE] Ależ uwierz mi że z ekologii niejeden sobie już dom wybudował :D Plus: niejeden za to się da aresztować... ;)
-
[quote name='bezag']To nie reguła. Znam weterynarzy, którzy naprawdę nie wiem po co szli na te studia. Nie lubią nawet zwierząt. Nie znasz mojej opinii. W ludziach przeważa zło, ale jest również dobro. To nie koncert życzeń, nie musisz pisać, ani czytać. Za to ja mam do tego prawo i chętnie je wykorzystuje, wyjątkowo gdy ktoś nie potrafi skreślić prawidłowej interpretacji.[/QUOTE] Pewnie że nie reguła. Ja znam za to aktywistów ekologów, którzy w prywatnej rozmowie najlepiej przy tzw kieliszku mówią wprost, że robią co robią bo to dobry biznes jest.
-
[quote name='lis']Tylko, że Jej logika wpisuje się idealnie w myśliwską logikę: jeśli mając do wyboru przekazać 1% podatku na biedne dzieci i zwierzęta, wspierasz zwierzęta, Jesteś nienormalny jeżeli, zamiast spierać przedszkole, obiady i szklankę mleka dla dzieci, wolisz wspierać schronisko dla zwierząt, które marnuje gminną kasę, którą można by przeznaczyć na dzieci, Jesteś nienormalny dużo się naczytałem takich porównań i zarzutów, więc takie " wybory ", jakie tu daje [B]Aysel[/B], zapalają u mnie czerwoną lampkę.[/QUOTE] Lis ja rozumiem Twoją "czerwoną lampkę". Tyle że opisujesz kompletnie różne sprawy. Jest jednak diametralna różnica między przekazaniem 1% podatku, a bezpośrednim podjęciem działań tu i teraz w celu uratowania czyjegoś życia. Zresztą zobacz co pisze bezag: "Osobiście oddałabym własne życie za czyjeś, wyjątkowo osoby niewinnej. Jak dla człowieka może być najwazniejszy człowiek, skoro doprowadza do wojen, które biorą miliony ofiar?" Zgadzasz się z tym? Oddać życie za kotka? Serio?
-
[quote name='lis']A jeżeli może uratować i dziecko i zwierzę? a jeśli nie ma takiego wyboru moralnego? a jeżeli to dziecko ratuje swojego ukochanego pupila? łatwo wrzucacie wszystko do jednego worka [/QUOTE] Serio tak trudno zrozumieć słowa Aysel? Otóż chodziło o prostą sytuację: płonący budynek (nawiązując do któregoś z wcześniejszych postów), wchodzisz ratować to co w środku żyje. Masz do wyboru: wyniesienie psa, albo dziecko. Na raz możesz wyciągnąć jedno. Co wybierasz? I tak trudno zrozumieć, że Aysel bynajmniej nie pisze o tym, aby nie ratować w takich sytuacjach zwierząt (bo niby gdzie to napisała?) ale o tym, że są priorytety: i tym priorytetem jest człowiek. Analogicznie: jeśli po uratowaniu ludzi da się ratować zwierzęta to należy to zrobić. Ale właśnie w tej kolejności. Zmiana jej (kolejności) jest nienormalna. I to właśnie napisała Aysel.
-
[quote name='sleepingbyday'][B] to ogromny temat na zupełnie oddzielny wątek. wspomnę tylko, że naprawdę tęgie głowy, i to wcale nie ekooszołomy, wskazują na wiele argumentów "za" (oraz swoja drogą na problemy socjologiczne, etyczne, czy wreszcie praktyczne, wynikające z przełożenia na praktykę takiego znaku równości w świecie, w którym żyjemy). prychanie, że to oszołomstwo i idealizm nic nie zmieni. nie byłoby juz tak łatwo polemizować, jak z bezag, bo nie są obarczeni "nastoletnim idealizmem", tylko wyposażeni w wiedzę i zdolność analizy na poziomie daleko przekraczającym naszą tutaj na wątku. [/B][/QUOTE] Tyle że tym "tęgim" głowom póki co nie udało się stworzyć niczego co byłoby na tyle spójne, by nie można było tego obalić nawet prostą logiką. Pomijam już kwestię społecznej akceptacji ich postulatów i to w wymiarze globalnym, bo tu wiadomo: rozbiją się o mentalność, kulturę, uwarunkowania religijne itd. Dla takiej filozofii przyrody jedyny podatny grunt na obecną chwilę jest w kulturze europejskiej i wywodzących się z niej. Przy czym podatny grunt polega na tym, że ktoś wysłucha i wda się w polemikę jeśli uzna, że warto taki temat podjąć jako temat rozważań. Z tego też powodu przy całym szacunku dla tych umysłów ich poglądy są jak poglądy bezag: utopijne. Dysponują oczywiście o wiele większą jak wspomniałaś wiedzą i zdolnościami. Przy czym jeśli ich postulaty są do obalenia nawet dla mnie, to naprawdę nie wiem czy jest o czym dyskutować...
-
[quote name='wabio22']Jakiej rasy jest Twój piesek?[/QUOTE] Firmie zatrudniającej tak nachalnych "roznosicieli" reklamy proponowałbym robić im wcześniej kurs z czytania ze zrozumieniem... [quote name='bezradny']Oczywiscie ze staram sie reagowac ale moje dzialania nie przynosza oczekiwanego efektu. Staram sie go [B]odciagnac [/B]ale on mimo to dalej swoje. Krzyczenie tez niewiele daje a jak jakims cudem pies siadzie nadal obserwuje rywala i nie daje sie wytracic z tego stanu kiedy inny pies jest w poblizu.[/QUOTE] Tj powyżej: odciąganie może (i zapewne ma) mieć dać odwrotny skutek od zamierzonego. Napięta smycz dodatkowo wzmaga poczucie, że coś jest nie tak, a jeszcze utrwala połączenie: obcy pies-napięcie smyczy-agresja. Chodzi o szarpnięcie. Szybkie i w miarę mocne (ale pies nie ma przelecieć na drugą stronę chodnika). To ma na celu tylko odwrócić uwagę. Możesz spróbować odgrodzić psy samym sobą. Po tym od razu spróbuj wcisnąć mu pod nos jakiś smakołyk, zabawkę (jak przedmówca)
-
[quote name='Rinuś']A ja np swojego psa BARDZO KOCHAM,widocznie różnimy się w tym względzie,tylko zastanawia mnie wtedy - po co Ci pies w takim razie? jako maskotka dla rodziny? A jeśli miałabym wyjechać za granicę leczyć psa to wzięłabym ze sobą dziecko, bo je to raczej wszędzie wpuszczą.[/QUOTE] Jako towarzysz wspólnych wypadów, motywator do uprawiania sportu, spędzania czasu aktywnie, bo lubię pracę z psem, bo..wiele innych. Ale nie do kochania. Od tego mam ludzi. Beatrx widzisz ;) o takiej gradacji mówiłem. Prawdopodobnie widzimy to bardzo podobnie, a różnice są semantyczne. Ja rezerwuje uczucia wyższe dla ludzi. W życiu codziennym prawdopodobnie Twój czy mój stosunek do psa niewiele się różni ;)
-
No widzisz nawet dla Ciebie jest pewna skala ;) Dość naturalnie podałaś przykład z dzieckiem, leczenie, wyjazdem itd. Dlaczego nie ustawiłaś tego odwrotnie? Piesek jest chory, muszę go leczyć za granicą więc wyjazd. I wtedy się zastanawiasz co z dzieckiem ;) Na szczęście życie ma się nijak do tego co kto pisze na necie. I forum swoje, a życie swoje ;) Nigdzie nie napisałem, że pies jest mało istotną częścią życia. Jeśli już to tylko tyle, że jest mniej ważny niż rodzina. Psa nie kocham: rodzinę tak. Zasadnicza różnica.
-
[quote name='Beatrx']nie trzeba być prorokiem, żeby pewne rzeczy przewidzieć czy ewentualnie uwzględnić. tak samo jak wychodząc za mąż biorę odpowiedzialność za męża, tak samo jak decydując się na dziecko biorę za nie odpowiedzialność i tak samo jak biorę psa to biorę za niego odpowiedzialność. że już nie wspomnę o całej reszcie, za którą biorę odpowiedzialność jak się na nie decyduję i niestety, ale w swoich planach muszę uwzględniać wszystko to, do czego kiedyś się zobowiązałam. Tak doskonale powiedziane: pewne rzeczy przewidzieć. Rzeczy tego typu, że za rok, dwa zmieniamy miejsce zamieszkania, więc uwzględniam w tym psa. Że za jakiś czas pojawią się dzieci więc uwzględniam w tym psa. Że czasem wyjeżdżamy więc uwzględniam w tym psa. Że jest codzienność: spacery, karmienie, szkolenie, zakupy dla psa, nakłady finansowe, weterynarz.... Tak to wszystko da się przewidzieć. To i pewnie parę rzeczy jeszcze. Natomiast jest cała masa spraw, których przewidzieć się nie da: wypadki losowe, choroby, śmierć itd Beatrx: wrzucasz do jednego wora psa, dzieci i żonę/męża. O tym właśnie myślałem, pisząc że to jest chore: odpowiedzialność za człowieka jest zupełnie inna niż za zwierzę. Tego się nawet nie da porównać. Nie ta skala.
-
[quote name='Beatrx']jeśli się już tego psa bierze to trzeba mieć świadomość tego, że przez najbliższe 10-15 lat trzeba będzie uwzględniać psa w swoich planach i czasem z niektórych rzeczy zrezygnować. jak komuś to nie pasuje to nie musi brać tego zwierzaka w ogóle.[/QUOTE] Człowiek jest też odpowiedzialny za bliskich, rodzinę, pracę, dom itd itp. W to wszystko wkomponowany jest pies. Kwestia tego jak jest poukładana ważność tych kwestii. I o tym pisałem, nie musisz odwracać kota ogonem ;) I wszystkim wiedzącym lepiej teoretykom, oraz prorokom wiedzącym co będzie za 5-7-10 lat nie życzę sytuacji, w której będzie trzeba podjąć decyzję.
-
Ja się zastanawiam czy ludzie czytali to: Czy też czytali w tym tekście to co chcieli przeczytać: mianowicie to, że "mówili synku, a zabili" Ja w tym tekście widzę dużo szczerości. Bez owijania w bawełnę. Bez chęci wepchania psa na siłę komuś. I tak szczerze: to każdy się domyśla, że tak serio było pewnie ciut gorzej, niż w tym opisie ;) To prosty psiaczek nie był. Ktoś wcześniej wspomniał o tym jak jest w bardziej cywilizowanych krajach. I uważam, że psy w schronisku powinny mieć pewien okres, a później albo adopcja, albo eutanazja. W niektórych stanach w USA jest to 6 tygodni (dla przykładu). Dla mnie jest to przykład odpowiedzialności ludzi za zwierzęta. Jak również ktoś tu pisał o zabraniu psa ze sobą. Gratuluje: amstafa do GB. Dobra, może inaczej: takiego amstafa. Z łagodnym jak baranek i potulnym jak krówka na upartego się da, ale walki o zatrzymanie go tam co nie miara. I może...ktoś zauważyłby, że być może właśnie o tym pisała właściciela mówiąc, że z różnych powodów psa ze sobą zabrać nie może? Ja czasem mam wrażenie, jakby ludzie na dogo podporządkowali całe swoje życie psom. Jakby nic innego się w nim nie liczyło, pies był dobrem najwyższym. Dla mnie to chore.... Jak również za chore uważam szukanie domu dla 14 letniego psa, po przejściach, ślepego, po operacjach, kilku właścicielach (tak z głowy pisałem). I im gorsza sytuacja tym większe ciumkanie dogo-ciotek: o bidula, o jakiś śliczniutki, biedaczku, o jak to się do życia garnie (bo akurat się podniósł ;) )...itd Rzygać się chce. Dajcie spokój tym biednym zwierzakom. Bo w wielu przypadkach krzywdę im robicie. Sam byłem w takim momencie gdzie musiałem psa uśpić. Zwyczajnie przyszła taka chwila, że było to najlepsze rozwiązanie: dla mnie i dla niego. I też mówiłem do psa synuś. Cóż jestem potworem jak widać.
-
[quote name='Patmol']w tej reklamie z podpisu specjalnie tak dziwnie są wyrazy poprzestawiane? żeby zaintrygować? taki rebus?[/QUOTE] Nieeee...Szefem firmy jest Yoda ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='bezag']I to jest właśnie najpoważniejszy błąd w myśleniu ludzi. Bożycie człowieka jest ważniejsze. Rozumiem, że własny gatunek zawsze będzie w jakiejś mierze ważniejszy od innych- to naturalne, lecz to nie znaczy, że trzeba wytępić wszystkie inne. Nie po to natura, Bóg czy jak kto woli dali nam inteligencję, abyśmy zabijali wszystko co się rusza. Wszyscy mieszkamy na Ziemi,a ona jest jedna i dała dom ludziom, krowom, ptakom, a nie tylko człowiekowi. Sądzę,że inteligencja nie ma służyć mordowaniu, a pomaganiu i ochranianiu życia. Każde zwierze ma takie samo pragnienie życia, człowiek nie jest jedyny, który jest świadom życia. Mięsożercy nie są dla mnie bezwzględnymi mordercami jak człowiek, bo oni muszą jeść mięso, a człowiek nie. Proste i zrozumiałe. Zwierzęta były pierwsze na Ziemi, mają jakieś prawa aby na niej żyć i to spokojnie. Człowiek zaburzył wszystko co naturalne. Dla człowieka natura jest okrutna, ale człowiek nie stara się jej pojąć, a sam jest okrutny i niesprawiedliwy. Dla kogoś jest straszne, że wilk zabije cielaka, mimo, że ludzie zabijają tych cielaków tysiące i to jeszcze okrutniej. Hipokryzja to przede wszystkim kochanie, dbanie i szanowanie psa czy kota względnie konia, a zjadanie świń, krów itp. To jest czysta hipokryzja. Albo sprzeciwianie się zabijanie psów czy kotów w Azji na mięso, chociaż samodzielnie zjada się codziennie jakiś kawałek krowy, kury... Trzeba być ze sobą szczerym. Jest się mordercą kiedy jakikolwiek sposób doprowadza się zwierzęta do śmierci. Gdybyś zamiast na paszę dla zwierząt hodowlanych całe te ziarna( a jest tego ponad połowa, którą uprawia się w głodującej Afryce) przeznaczyli na jedzeniedla ludzi- nie istniałby głód. Ale kto się tam interesuje Afryką, przecie to daleko. Wszędzie, w każdym kraju istnieje głód i bieda spowodowana kapitalizmem i konsumpcjonizmem. Ja wiem, że mam rację, pewnie te słowa odbierzecie jako zadufanie i niedorzeczność, proszę bardzo. Zinterpretujcie to jak chcecie, ale nie przekręcajcie słów.[/QUOTE] Bo życie człowieka jest ważniejsze. Bezapelacyjnie. Ale cieszę się, że gdzieś tam dostrzegłaś, że jest coś takiego jak przynależność gatunkowa, która jasno pokazuje, że własny gatunek jest ważniejszy. I tu widzisz: to tak właśnie "zadecydowała" ta natura o której tyle piszesz. Właśnie to jest naturalnym prawem. Inaczej mówiąc: żadne zwierze nie poświęci dobra własnego gatunku na rzecz poprawy innego. Inteligencja o której piszesz pojawiła się między innymi dzięki zabijaniu. I doskonale o tym wiesz, a jak nie wiesz to doczytaj. I bynajmniej nie po to aby chronić życie, czy pomagać: bo to byłoby sprzeczne z ewolucją. Te dwie rzeczy (ochrona i pomaganie) mogą z niej wynikać oczywiście: od tego mamy uczucia wyższe. Piszesz tutaj o hipokryzji (po raz kolejny). Widzisz ja za hipokrytę się nie uważam. I powiem tak: nie mam nic przeciwko zjadaniu psów w Azji. Ponadto: już o tym pisaliśmy: w Polsce też się psy jada. Może bądź łaskawa zrozumieć, że tutaj działają naturalne instynkty człowieka, mniej więcej te same które mówią, że kudłaty kotek jest super, ale kudłaty ptasznik już niekoniecznie (notabene wole ptasznika ;) ). I idąc dalej: używasz tutaj starannie dobranego słownictwa, tak aby sprawy naturalne nabierały pejoratywnego wydźwięku. No ale nic to :) mnie nie przeszkadza bycie mordercą.
-
[quote name='filodendron']Jest w tym trochę racji, co nie zmienia faktu, że rozmowy najwyraźniej nie było wcale - i żadna ze stron nie użyła żadnych argumentów. Taki sam chwyt jak "nie, bo nie". [/QUOTE] No właśnie nie...Niby dlaczego ktoś ma się tłumaczyć z czegoś na co nie ma ochoty? Patrzmy realnie na to, a nie od strony dogo ;)
-
[quote name='filodendron']A to nie jest dobry argument? Może trzeba opowiedzieć babci o kilku polskich "mordowniach", o psach na betonie, o małych psach szczutych, gryzionych przez inne we wspólnych boksach, o przymarzających doopkach zimą i kłopotach z wyżywieniem. [/QUOTE] Niezły chwyt. Tyle że poniżej pasa. Granie na ludzkich uczuciach w takim temacie uważam za conajmniej dwuznaczne moralnie... Serio tak trudno zrozumieć, że ktoś może nie chcieć mieć psa? Albo też, że nie życzy go sobie mieć w swoim pobliżu? Bo nie lubi? Bo go drażni? Bo..cokolwiek. I ma do tego pełne prawo: i nawet nie musi się z tego tłumaczyć. Uważam, że jeśli pies się pojawia w domu to powinien być chciany przez wszystkich domowników. Nie mówiąc już o tym, że mówimy o psiaku z adopcji.
-
[quote name='Vectra']teraz dziecka ? no proszę. A jeszcze kilka dni udowadniałaś tu jaka jesteś dorosła ;)[/QUOTE] oj bo widzisz....wszystko jest względne :) Jak Ty nic nie rozmiesz :)
-
dziecko się samo nabija ;) nikt go nabijać nie musi :)
-
Ale jakieś argumenty Ci przecież podali. W sensie dlaczego nie chcą?
-
[quote name='wiolciik']O proszę a mi Pani w zoologicznym tak polecała ten środek, że po tym nie będzie gryźć itp. No a z drugiej strony skoro to środek odstraszający to skoro pryskam na but to powinna do niego się nie zbliżać tak czy siak ? :P Chyba że on na innej zasadzie działa.[/QUOTE] Hmmm niestety często w sklepach zoo mają właśnie repelex, a nie bitter. Bitter jest droższy, a jak nagadają bzdur że to działa tak samo...to i tak zejdzie ;) Ja sadzę, że repelex nie działa z prostej przyczyny: jak rozpylisz to w domu na przedmioty to pies i tak cały czas to czuje. Z czasem się przyzwyczaja bo wyjścia nie ma ;) Jak dla mnie to środek bardziej do ogródka, gdzie jest duża przestrzeń i pies faktycznie może unikać jednego miejsca (tam gdzie nie chcemy, aby przebywał). Bitter testowałem na różnych powierzchniach: od butów, przez meble, na...ścianie (pyszna była ;) ) kończąc i nigdzie nie zostawił śladów. Dodatkowo jeszcze polecam Ci trudno-niszczalne gryzaki dla psów typu skóra, tchawice suszone i inne obrzydlistwa ;) i zabawki typu kong. Powinny skutecznie zająć psu czas ;)
-
[quote name='sleepingbyday']a bo siła troli (wszak bezag ma też taką opinię) polega na tym, że skutecznie nakręcają....[/QUOTE] I poranna kawa w pracy, bez bezag smakuje jakoś...inaczej :(
-
Witaj, Przede wszystkim REPELEX działa odstraszajaco, ale..to nie jest środek, który ma zapobiegać gryzieniu. Bardziej chodzi o miejsca w które psiak ma nie podchodzić. Takim środkiem jest Seidel Bitter zawierający bardzo gorzką substancję. I powiem Ci, że u mnie w 100% się sprawdził, więc ja polecam :)